Reklama

List z Szanghaju

Wiesław Adamik
Niedziela Ogólnopolska 52/2009, str. 41

Na szlaku mojej podróży do trzech wielkich miast chińskich Szanghaj był ostatnim etapem. Szukałem w tym mieście przenikających się od XIX wieku przejawów europejskości i azjatyckości, tradycji i supernowoczesności.
Przyszły rok - 2010 - będzie należał do Szanghaju, tak jak rok Olimpiady był rokiem Pekinu (stolica Chin dorobiła się dzięki temu wspaniałego lotniska o przepustowości 68 mln pasażerów rocznie). Szanghaj będzie gościł
200 wystawców z całego świata, prezentujących swoją gospodarkę, technikę, kulturę. Rekonesans na placu budowy pawilonów narodowych Światowej Wystawy EXPO 2010 odbyliśmy pod kierunkiem polskiego dyrektora tej budowy. Pod koniec września 2009 r. chińscy robotnicy i technicy wylali już fundamenty naszego pawilonu wystawowego, który będzie gotowy w styczniu przyszłego roku. Tuż obok jest pawilon niemiecki i innych krajów europejskich. Jak będą wyglądały wszystkie obiekty - prezentowała wystawa w wieżowcu korporacji hongkońskich, którą odwiedziliśmy w innym miejscu miasta. Zegar-kalendarz przy wejściu wskazywał, ile dni pozostało do otwarcia Expo 2010. Nie wszystkie kraje świata uczestniczą w wystawie EXPO, wiele nie posiada własnego pawilonu. Pod EXPO władze Szanghaju przeznaczyły znaczny obszar nad rzeką. Jednak po zakończeniu większość obiektów zostanie całkowicie rozebranych. Jako obiekt użyteczności publicznej pozostanie w przyszłej dzielnicy wieżowców pawilon chiński w kształcie czerwonego wielkiego grzybka. Każdy kraj przygotowuje własne dni kultury. Polskie - odbędą się w dniach 18-22 maja i w zasadzie cały program został już ustalony. Najpierw będzie ukłon w stronę Roku Chopinowskiego - ma je rozpocząć koncert pianistyczny Janusza Olejniczaka. Nasz wielki kompozytor jest niezawodną wizytówką polskości na całym świecie, zatem jest obecny także na tej wystawie.
Miałem okazję przemierzyć szlak chopinowski w Szanghaju. Warto przypomnieć historię powstania wspaniałego pomnika Chopina w parku szanghajskim im. Sun Jat-Sena. Do jego odsłonięcia doprowadził dr Zdzisław Góralczyk - nasz ambasador w tym kraju w latach 1994-99, obecnie prezes Zarządu Głównego Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Chińskiej. Trzy lata temu wspólnie z chińskim kolegą z centralnej dzielnicy Szanghaju namówił polskie i chińskie firmy do ufundowania pomnika. Uroczystość odsłoniecia uświetnił koncert 100 wykonawców na 100 fortepianach i pianinach. Był to jedyny pomnik cudzoziemca, na którego budowę oficjalnie zgodził się rząd chiński w ostatnim 60-leciu! Kiedy małą replikę tego pomnika zbudowano w Pekinie, na otwarciu wystąpiła polsko-chińska pianistka Man Li-Szczepańska. Dziś wiele delegacji zagranicznych składa pod tymi pomnikami kwiaty. Szanghaj to wielkie chińskie miasto, jedno z największych na świecie, które jest kwintesencją nowoczesności i dawnej tradycji. To z jednego z dwóch lotnisk szanghajskich jedziemy do centrum miasta superszybką koleją. Osiąga ona prędkość 400 km na godzinę, nieco wolniej jeździ po zmroku. Pokonanie 33 km z szybkością 300 km na godzinę zajęło nam 6 minut! W centrum miasta dwupiętrowe estakady. Do dawnej francuskiej dzielnicy ze stacji ekspresu docieramy, przebijając się przez wieczorne korki uliczne. Gigantyczne wieżowce ustępują miejsca dawnej dzielnicy willowej w stylu francuskiej secesji. W pobliżu w wieżowcu jest siedziba wielkiej polsko-chińskiej firmy przewozowej „Chipolbrok”. Hotel Feng Shang, nawiązujący do epoki secesji, jest wspaniale zmodernizowany. Mój zachwyt budzi zwłaszcza hotelowa kwiaciarnia, pełna żywych roślin i dekoracji z suchych. Schodzących na śniadanie gości witają w holu prawdziwe orchidee.
Spacer po okolicy wieczorną lub nocną porą pozwala zaobserwować wiele obyczajowych ciekawostek. Sklepy czynne są do godz. 22.
Nocne kluby muzyczne i salony masażu - przez całą noc. A kto woli wypoczynek w hotelu, może oglądać kilkanaście kanałów chińskiej telewizji z wszystkich prowincji kraju i kilka kanałów obcych (m.in. HBO, TV Azja, Movie TV, CNN). Stare miasto szanghajskie to rekonstrukcja, bowiem termity całkowicie zniszczyły oryginały dawnych budowli. Odbudowano je jednak na postawionych konstrukcjach betonowych, wykładając drewnem. Bardzo wiernie i dokładnie, co dostrzegam, zwiedzając herbaciarnię - operę, a potem restaurację otoczoną stawami pełnymi egzotycznych ryb. Z okien rozpościera się malowniczy widok na pokryte lampionami stare budowle, a na ich tle wielkie „choinki” wysokościowców. Co ciekawe, ich światła są wygaszane po godz. 22.

Czy to już koniec Lasów Państwowych w Polsce?

2017-11-22 10:55

Artur Stelmasiak

Artur Stelmasiak

Puszcza Białowieska jest papierkiem lakmusowym dla lewicowych organizacji "ekologicznych". Jeżeli teraz rząd ulegnie pod lewacką presją, to niebawem kawałek po kawałku zniszczone zostaną Lasy Państwowe.

Sprawa przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej może się okazać o wiele ważniejsza, niż mogłoby się wydawać. Z politycznego punktu widzenia można dojść do wniosku, że lepiej zostawić ten kawałek Puszczy Białowieskiej na pastwę kornika drukarza i "ekologów". Przecież patrząc na wszystkie lasy w Polsce, Puszcza to tylko maleńki odsetek, do którego Lasy Państwowe dokładają i będą dokładać dużo pieniędzy. O co więc chodzi w tym sporze?

Batalia prawna, a raczej ideologiczna toczy się o to, czy Polska dobrze chroni obszary wyznaczone w sieci Natura 2000. Minister Środowiska prof. Jan Szyszko wielokrotnie pokazywał wyniki badań, z których wynika, że pozostawianie siedlisk w Puszczy Białowieskiej samym sobie prowadzi do zaniku gatunków, które on jako konstytucyjny minister powinien chronić. Jego poprzednik tez zdawał sobie z tego sprawę, ale dla "świętego" spokoju odpuścił sobie Puszczę i przystał na postulaty lewicowych "ekologów".

Patrząc na sprawę czysto politycznie, to przy tej międzynarodowej wrzawie o Puszczę należałoby zrobić podobnie. Jednak polityczna gra toczy się o znacznie więcej. Przecież unijny program sieci ochrony Natura 2000 obejmuje prawie połowę całej powierzchni zarządzanej przez Lasy Państwowe. Dziś toczy się sprawa Puszczy Białowieskiej, ale jutro organizacje takie jak Greenpeace sięgną po kolejne obszary Natura 2000 i znów będą oskarżać Polskę np. o nielegalną wycinkę. A przecież chodzi tu o 40 proc. wszystkich państwowych lasów w Polsce i to tych, które są najlepsze i najbogatsze przyrodniczo.

Warto o tym pamiętać w kontekście świetnie rozwijającego się polskiego przemysłu meblarskiego, budownictwa drewnianego, a zwłaszcza pochłaniania przez Lasy Państwowe dwutlenku węgla i naszej neutralności klimatycznej. Organizacje "ekologiczne" w swoich szufladach już mają kolejne projekty "ochrony" przyrody, z którymi czekają na wygraną w sprawie Puszczy Białowieskiej. Oczywiście nie przejmą 40 proc. lasów od razu, ale będą skubać Lasy Państwowe kawałek po kawałku.

"Ekolodzy" i Komisja Europejska nie są wstanie wygrać z ministrem środowiska na naukowe dowody. Prof. Jan Szyszko we współpracy z Lasami Państwowymi uzbroili się w jednoznaczne dowody, że brak ingerencji człowieka, nie oznacza lepszej ochrony cennych gatunków i różnorodności biologicznej. Dlatego celem "ekologów" jest odwołanie ministra środowiska. Mniej kompetentna osoba o mniejszej wiedzy i autorytecie naukowym będzie dla nich o wiele wygodniejszym, a pewnie także bardziej uległym przeciwnikiem. Im chodzi głównie o osiąganie celów politycznych, by w ten sposób zastraszać rząd, ministra środowiska i jego następców.

Polska jest idealnym celem dla międzynarodowych organizacji "ekologicznych". Po pierwsze ma przyrodę w bardzo dobrym stanie, a po drugie przyroda należy do Skarbu Państwa. Łatwiej jest wywrzeć presję na państwowych instytucjach, niż na prywatnych właścicielach. Jeżeli ich plan się powiedzie, to Lasy Państwowe podupadną, a wraz z nimi podupadną niezurbanizowane tereny. W dłuższej perspektywie będziemy musieli pozamykać polskie kopalnie, o wiele droższa będzie energia i mniej konkurencyjna gospodarka, a zamiast stołu z polskiego drewna będziemy mieli drewniane meble np. z Niemiec i Szwecji. Natomiast nieprzetworzone drewno będziemy sprowadzać np. z Białorusi, czyli tak jak robi to obecnie IKEA, której zakład został wybudowany nieopodal polskiej Puszczy Białowieskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Krystian Zimerman otworzy 22. Wielkanocny Festiwal Ludwiga van Beethovena

2018-02-21 17:50

tk / Warszawa (KAI)

Słynny polski pianista Krystian Zimerman otworzy 22. Wielkanocny Festiwal Ludwiga van Beethovena. „Czekałam na to 2 lata” – powiedziała dziś dziennikarzom Elżbieta Penderecka, organizatorka Festiwalu. Tegoroczny program wypełni 19 koncertów symfonicznych, 3 kameralne i dwa recitale pianistyczne. Festiwal odbędzie się w dniach 16-30 marca w Warszawie.

YouTube.com
Kristian Zimerman

W programie znalazły się dzieła m.in. Beethovena, Haydna, Gerswhina, Mozarta, Dvoraka, Góreckiego i Pendereckiego w świetnych wykonaniach. „Staram się, by przyjeżdżając do Warszawy melomani nie czuli się gorzej niż na festiwalach w Salzburgu czy Lucernie” – powiedziała Penderecka.

Organizatorka imprezy zwróciła uwagę, że tegoroczna edycja odbywa się w roku ważnych rocznic: oprócz 100-lecia odzyskania niepodległości przypada też m.in. 120. rocznica urodzin Leonarda Bernsteina.

Właśnie utwór amerykańskiego kompozytora i dyrygenta zabrzmi podczas wieczoru inaugurującego wydarzenie. Oprócz III Symfonii Beethovena, „Eroiki”, wykonana zostanie m.in. II Symfonia Bernsteina, w której partię fortepianu zagra Krystian Zimerman. Orkiestrę Symfoniczną Filharmonii Narodowej poprowadzi Jacek Kaspszyk.

Na tegorocznym Festiwalu wystąpi też szereg innych znamienitych wykonawców, m.in. niemiecka skrzypaczka Anne Sophie Mutter . Wraz z Narodową Orkiestrą Symfoniczną Polskiego Radia w Katowicach pod batutą rumuńskiego dyrygenta Cristiana Măcelaru wykona Koncert skrzypcowy D-dur op. 61 Ludviga van Beethovena. Tę samą orkiestrę poprowadzi amerykański dyrygent Leonard Slatkin poprowadzi Orkiestrę w II Symfonii „Zmartwychwstanie” Gustava Mahlera. Robiący błyskotliwą międzynarodową karierę polski pianista Szymon Nehring wystąpi w 2. Koncercie fortepianowym Beethovena. Orkiestrę Israel Camerata Jerusalem poprowadzi Avner Biron.

Melomani usłyszą też „Siedem ostatnich słów Chrystusa na krzyżu” w wykonaniu Szymanowski Quartet (jako narrator wystąpi Wojciech Pszoniak) oraz „Stabat Mater” Antonína Dvořáka. Orkiestrę Filharmonii Narodowej poprowadzi niemiecki dyrygent Christoph Eschenbach.

Na Festiwalu zabrzmią też utwory wybitnych polskich kompozytorów współczesnych. Będzie można usłyszeć m.in. II symfonię „Kopernikowską” Henryka Mikołaja Góreckiego. Orkiestrą Sinfonia Varsovia pokieruje Maciej Tworek. W „Polskim requiem” Krzysztofa Pendereckiego zespół ten oraz Chór Filharmonii Narodowej poprowadzi sam kompozytor.

Organizatorem Festiwalu jest Stowarzyszenia im. Ludwiga van Beethovena powołane w 2003 roku w Krakowie. Pomysłodawcą i założycielem instytucji jest Elżbieta Penderecka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem