korespondencja z Cypru

Kościół na zielonej linii

Katolicki kościół Świętego Krzyża w Nikozji jest dobrze znany na Cyprze. Znajduje się w nim relikwiarz zawierający cząstkę Krzyża Świętego

Zobacz

polskie sprawy

Virtuti Militari w czasach pokoju

Na temat konieczności posiadania armii, choć przecież wydawane na nią pieniądze można przeznaczyć na lepsze cele: oświatę, ochronę zdrowia, kulturę itp., napisano i powiedziano już wiele.

Zobacz
Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.
Zamknij

Czy wierzysz w ciał zmartwychwstanie?

Z dr. Lechem Szyndlerem rozmawiał Jan Ośko

Polub nas na Facebooku!

O nieśmiertelności z dr. Lechem Szyndlerem, filozofem i teologiem, rozmawia Jan Ośko

JAN OŚKO: - Czy św. Piotr będzie obecny podczas Sądu Ostatecznego? Czy to możliwe, żeby ludzie sądzili wraz Chrystusem?

DR LECH SZYNDLER: - O udziale ludzi, zwłaszcza Apostołów, w Sądzie Ostatecznym, świadczą słowa Chrystusa z Ewangelii św. Mateusza: "Zaprawdę powiadam wam: Przy odrodzeniu, gdy Syn Człowieczy zasiądzie na swym tronie chwały, wy, którzy poszliście za Mną, zasiądziecie również na dwunastu tronach, sądząc dwanaście pokoleń Izraela" (19, 28). Dwanaście pokoleń oznacza nowy Izrael, czyli Kościół.
Sąd polega na ukazaniu prawdy o danym czynie, zarówno dobrym, jak i złym. Sąd Ostateczny będzie ukazaniem następstw działań ludzi, zarówno tych podejmowanych ze względu na miłość Boga, jak i z nienawiści do Niego. Będzie to okazja zrozumienia, jaki sens miały np. wszystkie wydarzenia dotyczące poszczególnych ludzi i całych zbiorowości, takich jak społeczeństwo, naród czy Kościół. Znając całą prawdę wydarzeń, zbawieni będą mieli więcej powodów do uwielbienia Boga, potępieni zaś w pełni będą rozumieć to, co odrzucili.

- Czy dusza w niebie nadal jest człowiekiem?

Reklama

- Człowiek jest bytem zbudowanym z istnienia i istoty, ta zaś jest kompozycją duszy rozumnej i ciała. Śmierć niszczy ciało, pozostaje jednak dusza rozumna oraz istnienie. Po śmierci człowiek pozostaje nadal osobą ludzką, ma jednak niepełną, jakby wybrakowaną istotę, co zostanie naprawione przez zmartwychwstanie.

- Na czym polega życie wieczne z Bogiem?

- Polega ono na widzeniu istoty Boga, rozumieniu przez intelekt tego, kim jest Bóg i umocnieniu w Nim woli dzięki łasce nazywanej "światłem chwały". Samo widzenie Boga dotyczy władz duchowych człowieka, nie angażuje władz zmysłowych.
Zatem z jednej strony człowiek w wieczności, przed zmartwychwstaniem ciał, jest w pewnym sensie kaleki, z drugiej strony może, o ile nie ma innych przeszkód, cieszyć się widzeniem Boga zaraz po śmierci.

- Czym jest owo "światło chwały"?

- Jest to nadprzyrodzona, czyli dana przez Boga sprawność naszego intelektu rozumienia istoty Boga i Jego wewnętrznego życia, którym są Trzy Osoby Boskie. Poznanie to obejmuje jednocześnie wszystko, co Bóg dla nas uczynił, a więc: stworzenie, objawienie, wreszcie całą aktywność Kościoła jako wspólnoty osób powiązanych z Bogiem przez Chrystusa i scalonych Duchem Świętym.

- Wiadomo, że w niebie "nie będą się ani żenić ani za mąż wychodzić". Jakie więc tam będą relacje między ludźmi?

- Niebo jest stanem, w którym znajdują się ludzie zbawieni, czyli powiązani z Bogiem przez łaskę. Jest to zatem stan szczęścia wiecznego, który polega na nieutracalnej obecności Trzech Osób Boskich i tych ludzi, którzy razem z Chrystusem stanowią Kościół. Relacje między tymi wszystkimi osobami można najkrócej nazwać miłością. Nie chodzi jednak tylko o samo uczucie miłości, lecz przede wszystkim o zaangażowanie w tę relację wszystkich władz człowieka, także intelektu i woli, które na miarę posiadanej mądrości będą wyznaczać szczegółowe odniesienia do innych osób. Niebo wobec tego można określić jako stan pełnej harmonii z Bogiem i innymi ludźmi. Nie oznacza to jednak, że będą wykonywane wszystkie działania właściwe człowiekowi. Nie dlatego, że nasza natura będzie upośledzona - będzie przecież odnowiona w całej swej integralności - lecz choćby dlatego, że nie będzie już dalszego rozmnażania się.

- Chce Pan powiedzieć, że człowiek będzie uboższy o przyjemności związane z małżeństwem?

- Tak - jeśli odnieść to do życia płciowego, na co wskazują słowa Chrystusa przywołane w poprzednim pytaniu. Nie - jeśli potraktować, co jest słuszniejsze, małżeństwo jako wspólnotę osób. Niebo jest przecież wspólnotą osób, które się kochają. Trzeba też pamiętać, że więź Chrystusa i Kościoła jest przyrównana do małżeństwa, zatem niebo jest utrwaleniem na wieki tego, co stanowi istotę małżeństwa, mimo iż nie będzie już pewnych znaków wyrażających tę więź.

- Wiele osób twierdzi, choćby w żartach, że wystarczy, gdy "załapią się do czyśćca". Czy jednak przebywanie w czyśćcu nie może okazać się gorsze od wszystkich znanych nam ziemskich utrapień?

- Czyściec jest swego rodzaju przygotowaniem do nieba jako do stałej obecności Boga. Jest to stan dusz pozbawionych ciała, które podlegają oczyszczeniu, czyli usprawnieniu, tak aby mogły poznawać Boga i zwracać się do Niego. Czyściec zatem dotyczy przede wszystkim intelektu i woli, a nie ciała. Na ziemi z kolei usprawnieniu, czyli wykształceniu i wychowaniu, podlega cały człowiek, jego wszystkie władze. Życie na ziemi jest ponadto "korzystniejsze", gdyż nasze przekształcenie jest związane z uzyskiwaniem zasług. Czyściec zaś jest tylko usuwaniem korzeni wad i ponoszeniem kar należnych za grzechy, bez uzyskiwania zasług.

- Czy oznacza to, że nieobecność Boga jest bardziej dotkliwa w czyśćcu niż na ziemi?

- Wbrew pozorom - nie. W czyśćcu bowiem człowiek nie ma ciała, nie ma władz zmysłowych, nie ma też uczuć, z którymi zwykle kojarzona jest tęsknota jako brak obecności. Na ziemi nasza tęsknota do Boga jest chroniona przez Najświętszy Sakrament, w którym jest cały Chrystus, ze swoim bóstwem i człowieczeństwem, który ożywia także nasze życie religijne jako Komunia św. Dodajmy jeszcze, że sprawowanie Najświętszego Sakramentu jest liturgią, czyli publicznym kultem Chrystusa i Kościoła, obejmującym wszystkie członki Kościoła, także te przebywające w czyśćcu. Dlatego też nasze ofiary i modlitwy mogą niejako skrócić przebywanie dusz czyśćcowych w tym stanie i szybciej doprowadzić je do oglądania Boga.

- Wyobraźmy sobie, że potępieni żałują za grzechy. Czy mają wówczas możliwość zmiany swojego położenia?

- Nie, ponieważ zarówno stan zbawienia, jak i stan potępienia są konsekwencją naszych wyborów. Albo wybieramy Boga, albo odwracamy się od Niego. Jedno i drugie jest nieodwracalne po śmierci.

- Co się dzieje, gdy potępieni żałują w piekle za grzechy? Czy w ogóle mogą za nie żałować?

- Stan piekła jest trwałym odrzuceniem Boga, nieustannym sprzeciwem wobec Niego. Żal za grzechy, jako gotowość poniesienia konsekwencji swoich działań, jest możliwy tu, na ziemi, podczas naszego życia. Gdy żałujemy za grzechy przed śmiercią, to swoistym "miejscem" odbywania kar za grzechy jest czyściec. Piekło takiej szansy nie daje. Wprawdzie w teologii prawosławnej jest obecna teoria apokatastazy, czyli ostatecznego powrotu wszystkich stworzeń, także tych mających duchową naturę, do Boga, lecz jest to teoria kwestionowana świadectwami Pisma Świętego i Tradycji, które jednoznacznie mówią o wieczności zarówno zbawienia, jak i potępienia, oraz o niemożliwości zmiany.

- Teoria "pustego piekła" jest bliska na przykład o. Władysławowi Hryniewiczowi.

- Odróżniłbym tu dwie sprawy. Pierwsza - to rzeczywistość piekła jako pewnego stanu, w którym znajdują się zarówno aniołowie, jak i ludzie. Nie jest to tylko bajka czy środek "pedagogii strachu", ale niebezpieczeństwo, o którym wielokrotnie wspomina się i w Starym, i w Nowym Testamencie. Druga kwestia - to sprawa, kto faktycznie jest potępiony. Zauważmy, że nie ma jednoznacznych stwierdzeń, kto z ludzi znajduje się w piekle. Sam pomysł "pustego piekła" można potraktować jako swoisty apel o pomoc dla innych ludzi, by uniknęli tego stanu. Tak rozumiem choćby modlitwy za konających czy błagania o nawrócenie grzeszników. Może to być zatem przypomnienie, że gra toczy się o bardzo wysoką stawkę: o zbawienie lub potępienie człowieka.

- "Nie znacie dnia ani godziny"... Jednak ten czas nadejdzie wraz z przyjściem Chrystusa, nastąpi "ciał zmartwychwstanie". Czy wszyscy zmartwychwstaną?

- Tak, zarówno zbawieni, których człowieczeństwo zostanie jeszcze ozdobione chwałą wynikającą z łaski Boga, jak i potępieni, którzy będą ponosić kary w odzyskanej naturze.

- A dzieci nie narodzone? Jak będzie wyglądała ich egzystencja po zmartwychwstaniu?

- Problem szczęścia wiecznego dzieci nie narodzonych nie jest jednoznacznie rozstrzygnięty. W średniowieczu wypracowano teorię limbusa, czyli otchłani, jako stanu szczęścia naturalnego, w którym znajdują się dzieci nie ochrzczone i nie używające rozumu. Z jednej strony próbowano w ten sposób wykluczyć takie dzieci ze stanu potępienia, z którym oprócz braku oglądu Boga są związane kary zmysłowe, z drugiej zaś podkreślić udział człowieka (przez używanie rozumu) w życiu religijnym.

- "Z prochu powstałeś, w proch się obrócisz"... Czy oznacza to, że wszyscy raz jeszcze powstaniemy z prochu?

- Nie do końca. Słowa te odnoszą się do powstania człowieka opisanego w Księdze Rodzaju. Są one raczej zwróceniem uwagi, że struktura człowieka obejmuje też elementy fizyczne, które rozpadną się po śmierci, a to ma przypomnieć ludziom, że ich życie na ziemi jest ograniczone, że nie tu jest nasza prawdziwa ojczyzna.

- Czy po zmartwychwstaniu będziemy tymi samymi ludźmi, co obecnie?

- Tak, ponieważ zasada określająca nasze człowieczeństwo, czyli dusza rozumna, nie ulega zniszczeniu. Śmierć powoduje zniszczenie ciała, które po zmartwychwstaniu, dzięki działaniu Boga, zostanie odtworzone, jednak na miarę naszej duszy. Dusza bowiem jest formą ciała, czyli zasadą określającą zarówno sferę materialną, jak i duchową.

- Mój znajomy, człowiek dobry i pobożny, ale dotknięty ułomnością ciała, nie jest zadowolony ze swego wyglądu. Czy kiedy jego członki zmartwychwstaną, nadal będzie obciążony niepełnosprawnością?

- Ułomności ciała są następstwem grzechu pierworodnego, który skaził naszą naturę. W wyniku tego wpływ duszy na ciało, jego powstanie, rozwój i funkcjonowanie, jest osłabiony. Zmartwychwstanie usuwa następstwa grzechu pierworodnego dotyczące naszego ciała, także więc i wszystkie ułomności. Można powiedzieć, że faktycznie będziemy nowymi ludźmi, nowym stworzeniem, mimo że nasza osoba i nasza dusza pozostają cały czas te same.

- Jeżeli nie będziemy odczuwać cierpienia, to czy będzie to nasze ciało?

- Ciało ma w swej strukturze także elementy fizyczne, które zostają "uporządkowane" przez duszę. Dzięki tym elementom mogą funkcjonować organy naszych władz zmysłowych, jak wzrok czy słuch. Wpływ z zewnątrz może niekiedy prowadzić do przytępienia czy wręcz zniszczenia organu. Jednak po zmartwychwstaniu dusza będzie w pełni panować nad swoim ciałem, tak że poznanie rzeczy nie będzie prowadzić do osłabienia ciała. Tym właśnie jest niecierpiętliwość, jedna z cech ciała zmartwychwstałego, wypracowanych przez teologów na podstawie rozważań dotyczących Chrystusa po jego zmartwychwstaniu.

- Czy wszyscy będą mieli jednakowe ciała?

- Jeżeli chodzi o właściwości ciał, to tak. Wszyscy będziemy mieli nowe ciała, którym będą przysługiwać cztery własności ciał uwielbionych: wspomniana już niecierpiętliwość, jasność, sprawność i przeduchowienie. W tym sensie wszyscy będziemy w stanie doskonałości, mimo różnicy wieku i płci.

- Czy oznacza to, że wszyscy będziemy mieli np. słuch doskonały, niczym Mozart?

- Tak, można tak powiedzieć. Można w ten sposób obrazowo wyrazić doskonałości działań naszych władz zarówno duchowych, jak i cielesnych, oraz harmonię między nimi.

- Dziękuję za rozmowę.

Reklama

Tagi
Nasze serwisy
Polecamy
Zaprzyjaźnione strony
Najpopularniejsze
24h7 dni

Reklama

Lidia Dudkiewicz, Red. Naczelna

Polityk, który pozostał człowiekiem EDYTORIAL

Kiedy zaś przestaniemy czuwać i ogarnie nas zwątpienie, powinniśmy wybrać się, jak dwaj uczniowie, w drogę do Emaus, byśmy mogli w tej pielgrzymce otwierać się na słuchanie... »
Bp Tadeusz Pikus

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017


Adresy kontaktowe


www.facebook.com/tkniedziela
Tel.: +48 (34) 365 19 17, fax: +48 (34) 366 48 93
Adres redakcji: ul. 3 Maja 12, 42-200 Częstochowa


Wydawca: Kuria Metropolitalna w Częstochowie
Redaktor Naczelny: Lidia Dudkiewicz
Honorowy Red. Nacz.: ks. inf. Ireneusz Skubiś
Zastępca Red. Nacz.: ks. Jerzy Bielecki
Sekretarz redakcji: ks. Marek Łuczak
Zastępca Sekretarza redakcji: Margita Kotas