Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Czy wierzysz w ciał zmartwychwstanie?

Z dr. Lechem Szyndlerem rozmawiał Jan Ośko
Edycja warszawska (st.) 44/2002

O nieśmiertelności z dr. Lechem Szyndlerem, filozofem i teologiem, rozmawia Jan Ośko

JAN OŚKO: - Czy św. Piotr będzie obecny podczas Sądu Ostatecznego? Czy to możliwe, żeby ludzie sądzili wraz Chrystusem?

DR LECH SZYNDLER: - O udziale ludzi, zwłaszcza Apostołów, w Sądzie Ostatecznym, świadczą słowa Chrystusa z Ewangelii św. Mateusza: "Zaprawdę powiadam wam: Przy odrodzeniu, gdy Syn Człowieczy zasiądzie na swym tronie chwały, wy, którzy poszliście za Mną, zasiądziecie również na dwunastu tronach, sądząc dwanaście pokoleń Izraela" (19, 28). Dwanaście pokoleń oznacza nowy Izrael, czyli Kościół.
Sąd polega na ukazaniu prawdy o danym czynie, zarówno dobrym, jak i złym. Sąd Ostateczny będzie ukazaniem następstw działań ludzi, zarówno tych podejmowanych ze względu na miłość Boga, jak i z nienawiści do Niego. Będzie to okazja zrozumienia, jaki sens miały np. wszystkie wydarzenia dotyczące poszczególnych ludzi i całych zbiorowości, takich jak społeczeństwo, naród czy Kościół. Znając całą prawdę wydarzeń, zbawieni będą mieli więcej powodów do uwielbienia Boga, potępieni zaś w pełni będą rozumieć to, co odrzucili.

- Czy dusza w niebie nadal jest człowiekiem?

- Człowiek jest bytem zbudowanym z istnienia i istoty, ta zaś jest kompozycją duszy rozumnej i ciała. Śmierć niszczy ciało, pozostaje jednak dusza rozumna oraz istnienie. Po śmierci człowiek pozostaje nadal osobą ludzką, ma jednak niepełną, jakby wybrakowaną istotę, co zostanie naprawione przez zmartwychwstanie.

- Na czym polega życie wieczne z Bogiem?

- Polega ono na widzeniu istoty Boga, rozumieniu przez intelekt tego, kim jest Bóg i umocnieniu w Nim woli dzięki łasce nazywanej "światłem chwały". Samo widzenie Boga dotyczy władz duchowych człowieka, nie angażuje władz zmysłowych.
Zatem z jednej strony człowiek w wieczności, przed zmartwychwstaniem ciał, jest w pewnym sensie kaleki, z drugiej strony może, o ile nie ma innych przeszkód, cieszyć się widzeniem Boga zaraz po śmierci.

- Czym jest owo "światło chwały"?

- Jest to nadprzyrodzona, czyli dana przez Boga sprawność naszego intelektu rozumienia istoty Boga i Jego wewnętrznego życia, którym są Trzy Osoby Boskie. Poznanie to obejmuje jednocześnie wszystko, co Bóg dla nas uczynił, a więc: stworzenie, objawienie, wreszcie całą aktywność Kościoła jako wspólnoty osób powiązanych z Bogiem przez Chrystusa i scalonych Duchem Świętym.

- Wiadomo, że w niebie "nie będą się ani żenić ani za mąż wychodzić". Jakie więc tam będą relacje między ludźmi?

- Niebo jest stanem, w którym znajdują się ludzie zbawieni, czyli powiązani z Bogiem przez łaskę. Jest to zatem stan szczęścia wiecznego, który polega na nieutracalnej obecności Trzech Osób Boskich i tych ludzi, którzy razem z Chrystusem stanowią Kościół. Relacje między tymi wszystkimi osobami można najkrócej nazwać miłością. Nie chodzi jednak tylko o samo uczucie miłości, lecz przede wszystkim o zaangażowanie w tę relację wszystkich władz człowieka, także intelektu i woli, które na miarę posiadanej mądrości będą wyznaczać szczegółowe odniesienia do innych osób. Niebo wobec tego można określić jako stan pełnej harmonii z Bogiem i innymi ludźmi. Nie oznacza to jednak, że będą wykonywane wszystkie działania właściwe człowiekowi. Nie dlatego, że nasza natura będzie upośledzona - będzie przecież odnowiona w całej swej integralności - lecz choćby dlatego, że nie będzie już dalszego rozmnażania się.

- Chce Pan powiedzieć, że człowiek będzie uboższy o przyjemności związane z małżeństwem?

- Tak - jeśli odnieść to do życia płciowego, na co wskazują słowa Chrystusa przywołane w poprzednim pytaniu. Nie - jeśli potraktować, co jest słuszniejsze, małżeństwo jako wspólnotę osób. Niebo jest przecież wspólnotą osób, które się kochają. Trzeba też pamiętać, że więź Chrystusa i Kościoła jest przyrównana do małżeństwa, zatem niebo jest utrwaleniem na wieki tego, co stanowi istotę małżeństwa, mimo iż nie będzie już pewnych znaków wyrażających tę więź.

- Wiele osób twierdzi, choćby w żartach, że wystarczy, gdy "załapią się do czyśćca". Czy jednak przebywanie w czyśćcu nie może okazać się gorsze od wszystkich znanych nam ziemskich utrapień?

- Czyściec jest swego rodzaju przygotowaniem do nieba jako do stałej obecności Boga. Jest to stan dusz pozbawionych ciała, które podlegają oczyszczeniu, czyli usprawnieniu, tak aby mogły poznawać Boga i zwracać się do Niego. Czyściec zatem dotyczy przede wszystkim intelektu i woli, a nie ciała. Na ziemi z kolei usprawnieniu, czyli wykształceniu i wychowaniu, podlega cały człowiek, jego wszystkie władze. Życie na ziemi jest ponadto "korzystniejsze", gdyż nasze przekształcenie jest związane z uzyskiwaniem zasług. Czyściec zaś jest tylko usuwaniem korzeni wad i ponoszeniem kar należnych za grzechy, bez uzyskiwania zasług.

- Czy oznacza to, że nieobecność Boga jest bardziej dotkliwa w czyśćcu niż na ziemi?

- Wbrew pozorom - nie. W czyśćcu bowiem człowiek nie ma ciała, nie ma władz zmysłowych, nie ma też uczuć, z którymi zwykle kojarzona jest tęsknota jako brak obecności. Na ziemi nasza tęsknota do Boga jest chroniona przez Najświętszy Sakrament, w którym jest cały Chrystus, ze swoim bóstwem i człowieczeństwem, który ożywia także nasze życie religijne jako Komunia św. Dodajmy jeszcze, że sprawowanie Najświętszego Sakramentu jest liturgią, czyli publicznym kultem Chrystusa i Kościoła, obejmującym wszystkie członki Kościoła, także te przebywające w czyśćcu. Dlatego też nasze ofiary i modlitwy mogą niejako skrócić przebywanie dusz czyśćcowych w tym stanie i szybciej doprowadzić je do oglądania Boga.

- Wyobraźmy sobie, że potępieni żałują za grzechy. Czy mają wówczas możliwość zmiany swojego położenia?

- Nie, ponieważ zarówno stan zbawienia, jak i stan potępienia są konsekwencją naszych wyborów. Albo wybieramy Boga, albo odwracamy się od Niego. Jedno i drugie jest nieodwracalne po śmierci.

- Co się dzieje, gdy potępieni żałują w piekle za grzechy? Czy w ogóle mogą za nie żałować?

- Stan piekła jest trwałym odrzuceniem Boga, nieustannym sprzeciwem wobec Niego. Żal za grzechy, jako gotowość poniesienia konsekwencji swoich działań, jest możliwy tu, na ziemi, podczas naszego życia. Gdy żałujemy za grzechy przed śmiercią, to swoistym "miejscem" odbywania kar za grzechy jest czyściec. Piekło takiej szansy nie daje. Wprawdzie w teologii prawosławnej jest obecna teoria apokatastazy, czyli ostatecznego powrotu wszystkich stworzeń, także tych mających duchową naturę, do Boga, lecz jest to teoria kwestionowana świadectwami Pisma Świętego i Tradycji, które jednoznacznie mówią o wieczności zarówno zbawienia, jak i potępienia, oraz o niemożliwości zmiany.

- Teoria "pustego piekła" jest bliska na przykład o. Władysławowi Hryniewiczowi.

- Odróżniłbym tu dwie sprawy. Pierwsza - to rzeczywistość piekła jako pewnego stanu, w którym znajdują się zarówno aniołowie, jak i ludzie. Nie jest to tylko bajka czy środek "pedagogii strachu", ale niebezpieczeństwo, o którym wielokrotnie wspomina się i w Starym, i w Nowym Testamencie. Druga kwestia - to sprawa, kto faktycznie jest potępiony. Zauważmy, że nie ma jednoznacznych stwierdzeń, kto z ludzi znajduje się w piekle. Sam pomysł "pustego piekła" można potraktować jako swoisty apel o pomoc dla innych ludzi, by uniknęli tego stanu. Tak rozumiem choćby modlitwy za konających czy błagania o nawrócenie grzeszników. Może to być zatem przypomnienie, że gra toczy się o bardzo wysoką stawkę: o zbawienie lub potępienie człowieka.

- "Nie znacie dnia ani godziny"... Jednak ten czas nadejdzie wraz z przyjściem Chrystusa, nastąpi "ciał zmartwychwstanie". Czy wszyscy zmartwychwstaną?

- Tak, zarówno zbawieni, których człowieczeństwo zostanie jeszcze ozdobione chwałą wynikającą z łaski Boga, jak i potępieni, którzy będą ponosić kary w odzyskanej naturze.

- A dzieci nie narodzone? Jak będzie wyglądała ich egzystencja po zmartwychwstaniu?

- Problem szczęścia wiecznego dzieci nie narodzonych nie jest jednoznacznie rozstrzygnięty. W średniowieczu wypracowano teorię limbusa, czyli otchłani, jako stanu szczęścia naturalnego, w którym znajdują się dzieci nie ochrzczone i nie używające rozumu. Z jednej strony próbowano w ten sposób wykluczyć takie dzieci ze stanu potępienia, z którym oprócz braku oglądu Boga są związane kary zmysłowe, z drugiej zaś podkreślić udział człowieka (przez używanie rozumu) w życiu religijnym.

- "Z prochu powstałeś, w proch się obrócisz"... Czy oznacza to, że wszyscy raz jeszcze powstaniemy z prochu?

- Nie do końca. Słowa te odnoszą się do powstania człowieka opisanego w Księdze Rodzaju. Są one raczej zwróceniem uwagi, że struktura człowieka obejmuje też elementy fizyczne, które rozpadną się po śmierci, a to ma przypomnieć ludziom, że ich życie na ziemi jest ograniczone, że nie tu jest nasza prawdziwa ojczyzna.

- Czy po zmartwychwstaniu będziemy tymi samymi ludźmi, co obecnie?

- Tak, ponieważ zasada określająca nasze człowieczeństwo, czyli dusza rozumna, nie ulega zniszczeniu. Śmierć powoduje zniszczenie ciała, które po zmartwychwstaniu, dzięki działaniu Boga, zostanie odtworzone, jednak na miarę naszej duszy. Dusza bowiem jest formą ciała, czyli zasadą określającą zarówno sferę materialną, jak i duchową.

- Mój znajomy, człowiek dobry i pobożny, ale dotknięty ułomnością ciała, nie jest zadowolony ze swego wyglądu. Czy kiedy jego członki zmartwychwstaną, nadal będzie obciążony niepełnosprawnością?

- Ułomności ciała są następstwem grzechu pierworodnego, który skaził naszą naturę. W wyniku tego wpływ duszy na ciało, jego powstanie, rozwój i funkcjonowanie, jest osłabiony. Zmartwychwstanie usuwa następstwa grzechu pierworodnego dotyczące naszego ciała, także więc i wszystkie ułomności. Można powiedzieć, że faktycznie będziemy nowymi ludźmi, nowym stworzeniem, mimo że nasza osoba i nasza dusza pozostają cały czas te same.

- Jeżeli nie będziemy odczuwać cierpienia, to czy będzie to nasze ciało?

- Ciało ma w swej strukturze także elementy fizyczne, które zostają "uporządkowane" przez duszę. Dzięki tym elementom mogą funkcjonować organy naszych władz zmysłowych, jak wzrok czy słuch. Wpływ z zewnątrz może niekiedy prowadzić do przytępienia czy wręcz zniszczenia organu. Jednak po zmartwychwstaniu dusza będzie w pełni panować nad swoim ciałem, tak że poznanie rzeczy nie będzie prowadzić do osłabienia ciała. Tym właśnie jest niecierpiętliwość, jedna z cech ciała zmartwychwstałego, wypracowanych przez teologów na podstawie rozważań dotyczących Chrystusa po jego zmartwychwstaniu.

- Czy wszyscy będą mieli jednakowe ciała?

- Jeżeli chodzi o właściwości ciał, to tak. Wszyscy będziemy mieli nowe ciała, którym będą przysługiwać cztery własności ciał uwielbionych: wspomniana już niecierpiętliwość, jasność, sprawność i przeduchowienie. W tym sensie wszyscy będziemy w stanie doskonałości, mimo różnicy wieku i płci.

- Czy oznacza to, że wszyscy będziemy mieli np. słuch doskonały, niczym Mozart?

- Tak, można tak powiedzieć. Można w ten sposób obrazowo wyrazić doskonałości działań naszych władz zarówno duchowych, jak i cielesnych, oraz harmonię między nimi.

- Dziękuję za rozmowę.

Medal św. Jana Pawła II dla „Niedzieli” i dla Muzeum Monet

2018-07-21 20:24

AKW

W Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II w Częstochowie odbyło się 21 lipca 2018 r. spotkanie z Ryszardem Zawadowskim, prezesem Zarządu Stowarzyszenia Pamięć Jana Pawła II, które ma siedzibę w Rejowcu Fabrycznym. Spotkanie było okazją do wyrażenia podziękowań za współpracę i wręczenia Medali św. Jana Pawła II dla instytucji, które są szczególnie zaangażowane w działalność Stowarzyszenia. Medal ustanowiono w roku 40. rocznicy wyboru św. Jana Pawła II na Stolicę Piotrową w 13. rocznicę jego odejścia do Domu Pana, a także w perspektywie 100. rocznicy urodzin Karola Wojtyły. Medale otrzymali: red. Lidia Dudkiewicz - redaktor naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” oraz Krzysztof Witkowski - twórca i dyrektor Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II w Częstochowie. Dziennikarka „Niedzieli” red. Anna Wyszyńska otrzymała dyplom uznania za liczne publikacje dotyczące działalności Stowarzyszenia Pamięć Jana Pawła II.

Anna Przewoźnik/Niedziela

Prezes Ryszard Zawadowski przedstawił stowarzyszenie, które początkowo gromadziło kolekcjonerów pamiątek materialnych związanych z Papieżem Polakiem, a już od wielu lat prowadzi również Społeczne Centrum Dokumentacji Pontyfikatu. Jak się okazuje, wspaniałą bazą informacyjną dla tego centrum jest „Niedziela”, informująca o szkołach i innych placówkach przyjmujących imię Jana Pawła II, o uroczystościach poświęconych Papieżowi Polakowi i innych inicjatywach. - Przypuszczam, że mamy największą w Polsce bazę danych o różnych formach upamiętnienia pontyfikatu Jana Pawła II. Ktoś, kto przyjdzie po nas będzie miał ogromny zbiór informacji – powiedział Ryszard Zawadowski.

Troską Stowarzyszanie jest, aby obecne w wielu domach pamiątki związane z św. Janem Pawłem II - zdjęcia, wycinki prasowe, bilety wstępu na spotkania z nim - nie uległy z czasem zniszczeniu. Dlatego Stowarzyszenie popularyzuje projekt „Teczki serdecznej pamięci” zachęcające, by rodziny gromadziły papieskie pamiątki w specjalnych teczkach. Członkowie Stowarzyszenia organizują w całej Polsce spotkania poświęcone pamięci Papieża oraz temu projektowi. – To bardzo ważne bo dzieci i młodzież, to są nasi spadkobiercy uczuć do Jana Pawła II oraz eksponatów, które gromadzimy – podkreślił prezes Stowarzyszenia, dodając, że w podobnych teczkach tematycznych można gromadzić inne pamiątki rodzinne, łącząc w ten sposób różne pokolenia. Ryszard Zawadowski podkreślił, że „Niedziela” jest „matką chrzestną” tego projektu.



Lidia Dudkiewicz dziękując za odznaczenie przypomniała o związkach „Niedzieli” z papieżem, poczynając od pierwszego numeru pisma, wznowionego w 1981 r. Powiadomiła, że w kręgu autorów „Niedzieli” byli również wybitni znawcy nauczania Jana Pawła II, a zarazem jego przyjaciele: ks. prof. Tadeusz Styczeń oraz kard. Stanisław Nagy. „Niedziela” jest nadal wierna osobie i nauczaniu św. Jana Pawła II.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

50-lecie "Humanae vitae": sobór w życiu małżeńskim

2018-07-22 14:33

vaticannews / Watykan (KAI)

Z okazji przypadającej w tym miesiącu rocznicy ogłoszenia encykliki "Humanae vitae" Pawła VI przebadane zostały archiwa watykańskie. Pokazują one ogrom pracy, konsultacji i zmagań, które towarzyszyły powstaniu tego dokumentu, a zarazem świadome nawiązanie do soborowej antropologii.

East News

W tym miesiącu przypada 50. rocznica ogłoszenia encykliki Pawła VI "Humanae vitae". Podejmuje ona temat ludzkiej rozrodczości i kontroli urodzin. Dla samego Pawła VI była ona jednym z najtrudniejszych dokumentów pontyfikatu. Pracował nad nim pięć lat. Jak sam przyznał – na audiencji ogólnej po jej ogłoszeniu - okupił ją wielkim cierpieniem, długimi zmaganiami i konsultacjami. Miał jednak żywą świadomość, że jako Następca Piotra musi zająć jasne stanowisko w sprawie metod kontroli urodzin.

Żmudny proces powstawania encykliki "Humanae vitae" odsłaniają przeprowadzone ostatnio badania w archiwach watykańskich. Poprowadził je ks. Gilfredo Marengo z nowego Papieskiego Instytutu Jana Pawła II ds. Nauk o Małżeństwie i Rodzinie. Jednym z elementów, które wyłaniają się z tych badań jest związek nauczania Pawła VI z doktryną Soboru Watykańskiego II. Encyklika jest w istocie aplikacją soborowej antropologii do realiów życia małżeńskiego.

"`Humanae vitae` została w pewnym sensie zapowiedziana już w czasie Soboru, kiedy Paweł VI oświadczył, że metodami regulacji płodności Sobór nie ma się zajmować. Z drugiej strony to właśnie na Soborze po raz pierwszy w oficjalnym dokumencie Kościoła uznaje się odpowiedzialne rodzicielstwo za wartość i cnotę. W `Gaudium et spes` małżonków wzywa się bowiem do odpowiedzialności. Paweł VI rozwija ten nowy krok uczyniony przez Sobór, zajmując się już konkretnie środkami, metodami i kryteriami, którym mają się posługiwać małżonkowie w urzeczywistnianiu tego odpowiedzialnego rodzicielstwa. A zatem związek między `Huamanae vitae` a Soborem jest jasny i bezpośredni" - powiedział Radiu Watykańskiemu ks. Marengo.

Na ten soborowy motyw odpowiedzialności małżonków zwrócił też uwagę sam Paweł VI na audiencji ogólnej po ogłoszeniu encykliki. Podkreślał wówczas, że bardzo mu zależało, by "Humanae vitae" nie było postrzegane jako zakaz, lecz jako nauczanie pozytywne.

"Uznaliśmy właściwą małżonkom odpowiedzialność, odpowiedzialność rodzicielstwa, a także ich wolność jako szafarzy zamysłu Boga w odniesieniu do ludzkiego życia, interpretowanego przez nauczanie Kościoła dla dobra ich samych, ich dzieci oraz społeczeństwa – mówił Paweł VI. – Przyświecała nam główna intencja, którą kieruje się Kościół w swym nauczaniu i działalności, a mianowicie służyć ludziom, bronić ich godności, zrozumieć ich i wspierać w trudnościach, wychowywać ich do poczucia odpowiedzialności, do panowania nad sobą, stanowczego i pogodnego, do odważnej koncepcji wielkich i wspólnych powinności życiowych, a także do poświęceń, których wymaga życie poczciwe oraz budowanie płodnej i szczęśliwej rodziny.”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem