Reklama

Czy wierzysz w ciał zmartwychwstanie?

Z dr. Lechem Szyndlerem rozmawiał Jan Ośko
Edycja warszawska (st.) 44/2002

O nieśmiertelności z dr. Lechem Szyndlerem, filozofem i teologiem, rozmawia Jan Ośko

JAN OŚKO: - Czy św. Piotr będzie obecny podczas Sądu Ostatecznego? Czy to możliwe, żeby ludzie sądzili wraz Chrystusem?

DR LECH SZYNDLER: - O udziale ludzi, zwłaszcza Apostołów, w Sądzie Ostatecznym, świadczą słowa Chrystusa z Ewangelii św. Mateusza: "Zaprawdę powiadam wam: Przy odrodzeniu, gdy Syn Człowieczy zasiądzie na swym tronie chwały, wy, którzy poszliście za Mną, zasiądziecie również na dwunastu tronach, sądząc dwanaście pokoleń Izraela" (19, 28). Dwanaście pokoleń oznacza nowy Izrael, czyli Kościół.
Sąd polega na ukazaniu prawdy o danym czynie, zarówno dobrym, jak i złym. Sąd Ostateczny będzie ukazaniem następstw działań ludzi, zarówno tych podejmowanych ze względu na miłość Boga, jak i z nienawiści do Niego. Będzie to okazja zrozumienia, jaki sens miały np. wszystkie wydarzenia dotyczące poszczególnych ludzi i całych zbiorowości, takich jak społeczeństwo, naród czy Kościół. Znając całą prawdę wydarzeń, zbawieni będą mieli więcej powodów do uwielbienia Boga, potępieni zaś w pełni będą rozumieć to, co odrzucili.

- Czy dusza w niebie nadal jest człowiekiem?

- Człowiek jest bytem zbudowanym z istnienia i istoty, ta zaś jest kompozycją duszy rozumnej i ciała. Śmierć niszczy ciało, pozostaje jednak dusza rozumna oraz istnienie. Po śmierci człowiek pozostaje nadal osobą ludzką, ma jednak niepełną, jakby wybrakowaną istotę, co zostanie naprawione przez zmartwychwstanie.

- Na czym polega życie wieczne z Bogiem?

- Polega ono na widzeniu istoty Boga, rozumieniu przez intelekt tego, kim jest Bóg i umocnieniu w Nim woli dzięki łasce nazywanej "światłem chwały". Samo widzenie Boga dotyczy władz duchowych człowieka, nie angażuje władz zmysłowych.
Zatem z jednej strony człowiek w wieczności, przed zmartwychwstaniem ciał, jest w pewnym sensie kaleki, z drugiej strony może, o ile nie ma innych przeszkód, cieszyć się widzeniem Boga zaraz po śmierci.

- Czym jest owo "światło chwały"?

- Jest to nadprzyrodzona, czyli dana przez Boga sprawność naszego intelektu rozumienia istoty Boga i Jego wewnętrznego życia, którym są Trzy Osoby Boskie. Poznanie to obejmuje jednocześnie wszystko, co Bóg dla nas uczynił, a więc: stworzenie, objawienie, wreszcie całą aktywność Kościoła jako wspólnoty osób powiązanych z Bogiem przez Chrystusa i scalonych Duchem Świętym.

- Wiadomo, że w niebie "nie będą się ani żenić ani za mąż wychodzić". Jakie więc tam będą relacje między ludźmi?

- Niebo jest stanem, w którym znajdują się ludzie zbawieni, czyli powiązani z Bogiem przez łaskę. Jest to zatem stan szczęścia wiecznego, który polega na nieutracalnej obecności Trzech Osób Boskich i tych ludzi, którzy razem z Chrystusem stanowią Kościół. Relacje między tymi wszystkimi osobami można najkrócej nazwać miłością. Nie chodzi jednak tylko o samo uczucie miłości, lecz przede wszystkim o zaangażowanie w tę relację wszystkich władz człowieka, także intelektu i woli, które na miarę posiadanej mądrości będą wyznaczać szczegółowe odniesienia do innych osób. Niebo wobec tego można określić jako stan pełnej harmonii z Bogiem i innymi ludźmi. Nie oznacza to jednak, że będą wykonywane wszystkie działania właściwe człowiekowi. Nie dlatego, że nasza natura będzie upośledzona - będzie przecież odnowiona w całej swej integralności - lecz choćby dlatego, że nie będzie już dalszego rozmnażania się.

- Chce Pan powiedzieć, że człowiek będzie uboższy o przyjemności związane z małżeństwem?

- Tak - jeśli odnieść to do życia płciowego, na co wskazują słowa Chrystusa przywołane w poprzednim pytaniu. Nie - jeśli potraktować, co jest słuszniejsze, małżeństwo jako wspólnotę osób. Niebo jest przecież wspólnotą osób, które się kochają. Trzeba też pamiętać, że więź Chrystusa i Kościoła jest przyrównana do małżeństwa, zatem niebo jest utrwaleniem na wieki tego, co stanowi istotę małżeństwa, mimo iż nie będzie już pewnych znaków wyrażających tę więź.

- Wiele osób twierdzi, choćby w żartach, że wystarczy, gdy "załapią się do czyśćca". Czy jednak przebywanie w czyśćcu nie może okazać się gorsze od wszystkich znanych nam ziemskich utrapień?

- Czyściec jest swego rodzaju przygotowaniem do nieba jako do stałej obecności Boga. Jest to stan dusz pozbawionych ciała, które podlegają oczyszczeniu, czyli usprawnieniu, tak aby mogły poznawać Boga i zwracać się do Niego. Czyściec zatem dotyczy przede wszystkim intelektu i woli, a nie ciała. Na ziemi z kolei usprawnieniu, czyli wykształceniu i wychowaniu, podlega cały człowiek, jego wszystkie władze. Życie na ziemi jest ponadto "korzystniejsze", gdyż nasze przekształcenie jest związane z uzyskiwaniem zasług. Czyściec zaś jest tylko usuwaniem korzeni wad i ponoszeniem kar należnych za grzechy, bez uzyskiwania zasług.

- Czy oznacza to, że nieobecność Boga jest bardziej dotkliwa w czyśćcu niż na ziemi?

- Wbrew pozorom - nie. W czyśćcu bowiem człowiek nie ma ciała, nie ma władz zmysłowych, nie ma też uczuć, z którymi zwykle kojarzona jest tęsknota jako brak obecności. Na ziemi nasza tęsknota do Boga jest chroniona przez Najświętszy Sakrament, w którym jest cały Chrystus, ze swoim bóstwem i człowieczeństwem, który ożywia także nasze życie religijne jako Komunia św. Dodajmy jeszcze, że sprawowanie Najświętszego Sakramentu jest liturgią, czyli publicznym kultem Chrystusa i Kościoła, obejmującym wszystkie członki Kościoła, także te przebywające w czyśćcu. Dlatego też nasze ofiary i modlitwy mogą niejako skrócić przebywanie dusz czyśćcowych w tym stanie i szybciej doprowadzić je do oglądania Boga.

- Wyobraźmy sobie, że potępieni żałują za grzechy. Czy mają wówczas możliwość zmiany swojego położenia?

- Nie, ponieważ zarówno stan zbawienia, jak i stan potępienia są konsekwencją naszych wyborów. Albo wybieramy Boga, albo odwracamy się od Niego. Jedno i drugie jest nieodwracalne po śmierci.

- Co się dzieje, gdy potępieni żałują w piekle za grzechy? Czy w ogóle mogą za nie żałować?

- Stan piekła jest trwałym odrzuceniem Boga, nieustannym sprzeciwem wobec Niego. Żal za grzechy, jako gotowość poniesienia konsekwencji swoich działań, jest możliwy tu, na ziemi, podczas naszego życia. Gdy żałujemy za grzechy przed śmiercią, to swoistym "miejscem" odbywania kar za grzechy jest czyściec. Piekło takiej szansy nie daje. Wprawdzie w teologii prawosławnej jest obecna teoria apokatastazy, czyli ostatecznego powrotu wszystkich stworzeń, także tych mających duchową naturę, do Boga, lecz jest to teoria kwestionowana świadectwami Pisma Świętego i Tradycji, które jednoznacznie mówią o wieczności zarówno zbawienia, jak i potępienia, oraz o niemożliwości zmiany.

- Teoria "pustego piekła" jest bliska na przykład o. Władysławowi Hryniewiczowi.

- Odróżniłbym tu dwie sprawy. Pierwsza - to rzeczywistość piekła jako pewnego stanu, w którym znajdują się zarówno aniołowie, jak i ludzie. Nie jest to tylko bajka czy środek "pedagogii strachu", ale niebezpieczeństwo, o którym wielokrotnie wspomina się i w Starym, i w Nowym Testamencie. Druga kwestia - to sprawa, kto faktycznie jest potępiony. Zauważmy, że nie ma jednoznacznych stwierdzeń, kto z ludzi znajduje się w piekle. Sam pomysł "pustego piekła" można potraktować jako swoisty apel o pomoc dla innych ludzi, by uniknęli tego stanu. Tak rozumiem choćby modlitwy za konających czy błagania o nawrócenie grzeszników. Może to być zatem przypomnienie, że gra toczy się o bardzo wysoką stawkę: o zbawienie lub potępienie człowieka.

- "Nie znacie dnia ani godziny"... Jednak ten czas nadejdzie wraz z przyjściem Chrystusa, nastąpi "ciał zmartwychwstanie". Czy wszyscy zmartwychwstaną?

- Tak, zarówno zbawieni, których człowieczeństwo zostanie jeszcze ozdobione chwałą wynikającą z łaski Boga, jak i potępieni, którzy będą ponosić kary w odzyskanej naturze.

- A dzieci nie narodzone? Jak będzie wyglądała ich egzystencja po zmartwychwstaniu?

- Problem szczęścia wiecznego dzieci nie narodzonych nie jest jednoznacznie rozstrzygnięty. W średniowieczu wypracowano teorię limbusa, czyli otchłani, jako stanu szczęścia naturalnego, w którym znajdują się dzieci nie ochrzczone i nie używające rozumu. Z jednej strony próbowano w ten sposób wykluczyć takie dzieci ze stanu potępienia, z którym oprócz braku oglądu Boga są związane kary zmysłowe, z drugiej zaś podkreślić udział człowieka (przez używanie rozumu) w życiu religijnym.

- "Z prochu powstałeś, w proch się obrócisz"... Czy oznacza to, że wszyscy raz jeszcze powstaniemy z prochu?

- Nie do końca. Słowa te odnoszą się do powstania człowieka opisanego w Księdze Rodzaju. Są one raczej zwróceniem uwagi, że struktura człowieka obejmuje też elementy fizyczne, które rozpadną się po śmierci, a to ma przypomnieć ludziom, że ich życie na ziemi jest ograniczone, że nie tu jest nasza prawdziwa ojczyzna.

- Czy po zmartwychwstaniu będziemy tymi samymi ludźmi, co obecnie?

- Tak, ponieważ zasada określająca nasze człowieczeństwo, czyli dusza rozumna, nie ulega zniszczeniu. Śmierć powoduje zniszczenie ciała, które po zmartwychwstaniu, dzięki działaniu Boga, zostanie odtworzone, jednak na miarę naszej duszy. Dusza bowiem jest formą ciała, czyli zasadą określającą zarówno sferę materialną, jak i duchową.

- Mój znajomy, człowiek dobry i pobożny, ale dotknięty ułomnością ciała, nie jest zadowolony ze swego wyglądu. Czy kiedy jego członki zmartwychwstaną, nadal będzie obciążony niepełnosprawnością?

- Ułomności ciała są następstwem grzechu pierworodnego, który skaził naszą naturę. W wyniku tego wpływ duszy na ciało, jego powstanie, rozwój i funkcjonowanie, jest osłabiony. Zmartwychwstanie usuwa następstwa grzechu pierworodnego dotyczące naszego ciała, także więc i wszystkie ułomności. Można powiedzieć, że faktycznie będziemy nowymi ludźmi, nowym stworzeniem, mimo że nasza osoba i nasza dusza pozostają cały czas te same.

- Jeżeli nie będziemy odczuwać cierpienia, to czy będzie to nasze ciało?

- Ciało ma w swej strukturze także elementy fizyczne, które zostają "uporządkowane" przez duszę. Dzięki tym elementom mogą funkcjonować organy naszych władz zmysłowych, jak wzrok czy słuch. Wpływ z zewnątrz może niekiedy prowadzić do przytępienia czy wręcz zniszczenia organu. Jednak po zmartwychwstaniu dusza będzie w pełni panować nad swoim ciałem, tak że poznanie rzeczy nie będzie prowadzić do osłabienia ciała. Tym właśnie jest niecierpiętliwość, jedna z cech ciała zmartwychwstałego, wypracowanych przez teologów na podstawie rozważań dotyczących Chrystusa po jego zmartwychwstaniu.

- Czy wszyscy będą mieli jednakowe ciała?

- Jeżeli chodzi o właściwości ciał, to tak. Wszyscy będziemy mieli nowe ciała, którym będą przysługiwać cztery własności ciał uwielbionych: wspomniana już niecierpiętliwość, jasność, sprawność i przeduchowienie. W tym sensie wszyscy będziemy w stanie doskonałości, mimo różnicy wieku i płci.

- Czy oznacza to, że wszyscy będziemy mieli np. słuch doskonały, niczym Mozart?

- Tak, można tak powiedzieć. Można w ten sposób obrazowo wyrazić doskonałości działań naszych władz zarówno duchowych, jak i cielesnych, oraz harmonię między nimi.

- Dziękuję za rozmowę.

Jak się czuł kard. Karola Wojtyły dzień po wyborze na papieża?

2018-10-16 09:52

BP KEP / Warszawa (KAI)

„Dzień po wyborze kard. Karola Wojtyły na papieża Jana Pawła II, kard. Stefan Wyszyński zapytał go jak się czuje jako papież. Jan Paweł II odpowiedział, że czuje się tak, jakby tu od zawsze był. Na co kard. Wyszyński odpowiedział, że to łaska stanu” – mówi abp Józef Michalik, który wówczas był rektorem Kolegium Polskiego w Rzymie, skąd kard. Wojtyła 16 października 1978 roku wyjechał na konklawe.„Mogliśmy przewidywać, że nadzieja na wybór jest realna. Były ku temu przesłanki” – dodaje abp Józef Michalik.

PAP/JACEK TURCZYK

„Kard. Karol Wojtyła przyjechał do Rzymu znacznie wcześniej, przed 16 października, i zatrzymał się w Kolegium Polskim” – powiedział abp Józef Michalik, wspominając czas poprzedzający konklawe sprzed 40 lat. Kolegium Polskie zostało założone przez Zmartwychwstańców w 1866 roku i „przez lata służyło polskiej sprawie”. Jak wyjaśnił abp Michalik, tam właśnie zatrzymywali się biskupi podczas swoich wizyt w Rzymie, tam też zatrzymywał się m.in. kard. Wojtyła.

Przyjazd kard. Karola Wojtyły w tym czasie wiązał się z pogrzebem zmarłego nagle Ojca Świętego Jana Pawła I. Abp Michalik wspominał, że wyjechał po kard. Wojtyłę na lotnisko, by go powitać i przywieźć do Kolegium. On jednak poprosił, by pojechali najpierw do Bazyliki św. Piotra, gdzie było już wystawione ciało śp. papieża Jana Pawła I. Jak relacjonuje abp Michalik, wchodząc do bazyliki i widząc obecnych tam kardynałów, zapytał kard. Wojtyły, ilu z nich nie zna on osobiście. „Kardynał się zastanowił i odpowiedział: siedmiu. Dla mnie to była pośrednia odpowiedź, że właściwie nie ma takiego drugiego kardynała, który tylko siedmiu kardynałów by nie znał osobiście. To wskazywało na to, że szanse naszego kardynała były poważne w tym najbliższym konklawe” – powiedział abp Michalik.

Abp Michalik mówił również o innych znakach, które wskazywały na to, że myśl kardynałów zostanie skierowana w kierunku kardynała z Polski. Jako jeden z nich wskazał fakt, że kard. Wojtyła jako jeden z kilku kardynałów-elektorów został poproszony o wygłoszenie wykładu całemu kolegium kardynalskiemu na temat przyszłości Kościoła, podczas sesji, jaka tradycyjnie miała miejsce tuż przed konklawe. „Mogliśmy przewidywać, że nadzieja na wybór jest realna” – powiedział abp Michalik.

Jak wspominał, kard. Wojtyła do czasu konklawe uczestniczył w codziennych praktykach modlitewnych mieszkańców Kolegium Polskiego. Wielokrotnie, m.in. podczas wspólnych posiłków, również przed pierwszym konklawe, były rozmowy na temat wyboru nowego papieża. „Żartowaliśmy, komentowaliśmy doniesienia prasowe, a czasem rozmawialiśmy na poważnie” – powiedział abp Michalik. „Ksiądz kardynał zawsze przyjmował te żarty i rozmowy z uśmiechem, a czasem z humorem na to odpowiadał” – powiedział abp Michalik.

Opowiedział też wydarzenie, jakie miało miejsce dokładnie w dniu wyboru, w kaplicy Kolegium Polskiego. Rano Mszy św. przewodniczył tam kard. Wojtyła. W czasie modlitwy wiernych jeden z księży spontanicznie wypowiedział intencję, by kard. Karol Wojtyła został papieżem. Tę modlitwę wiernych zakończył kard. Wojtyła. Odniósł się do tej intencji przywołując mocne słowa Jezusa do Piotra z ewangelii św. Mateusza 16, 21-23, gdzie Jezus mówi: „Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo myślisz nie na sposób Boży, lecz na ludzki” (Mt 16,23). Kończąc dodał jakby swoją intencję, by został wybrany sługa Boży, który przyjmie wybór z pokorą i spełni wolę Bożą.

Abp Michalik zapytany o sam moment wyboru, odpowiedział, że przyjął go z wielką radością. Nie chodził na Plac św. Piotra po południu, właśnie z racji na możliwość wyboru kard. Wojtyły, by w razie czego udzielić potrzebnych informacji czy też pokazać pokój, w którym mieszkał kard. Wojtyła tuż przed konklawe. „Kiedy zostało ogłoszone imię Karola Wojtyły prawie natychmiast rozdzwoniły się telefony” – opowiadał.

Po wyborze rektor Kolegium Polskiego wraz z domownikami, którzy oglądali konklawe w telewizji, poszedł do kaplicy. „Wspólnie zaśpiewaliśmy Te Deum dziękczynne za to wydarzenie i poleciliśmy Bogu nowego papieża” – powiedział.

Następnego dnia wraz z sekretarzem nowego Ojca Świętego, obecnym kardynałem Stanisławem Dziwiszem, abp Michalik pojechał do Watykanu, by zawieźć Papieżowi pozostawione w Kolegium Polskim rzeczy. „Zastaliśmy go na modlitwie, na klęczniku przed Najświętszym Sakramentem, ubrany na biało. Kiedy podszedłem by się powitać Ojca Świętego. On poprosił bym chwilę jeszcze poczekał i spotkaliśmy się. Bardzo swobodnie zaczął opowiadać o ostatnich wydarzeniach i bardzo nas zapraszał, byśmy go odwiedzali.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Dziwisz: czy Jan Paweł II zamierzał zmienić świat?

2018-10-17 10:14

md / Kraków (KAI)

Czy Jan Paweł II zamierzał zmienić oblicze świata? – zapytywał kard. Stanisław Dziwisz, który wygłosił wykład na otwarcie Międzynarodowej Konferencji Naukowej Veritatis Splendor, która odbywa się w auli Collegium Novum UJ. Najbliższy współpracownik polskiego papieża uważa, że chciał on przede wszystkim kochać Boga i człowieka. „Dlatego zmienił i nadal zmienia oblicze świata” – podkreślał.

Episkopat.pl
Kard. Stanisław Dziwisz

Kto śledził z bliska pontyfikat Jana Pawła II, zdawał sobie sprawę, że poczuwa się on do odpowiedzialności nie tylko za Kościół, ale za losy całej ludzkości. Wyrósł na prawdziwego duchowego przywódcę świata.

Prelegent omówił kilka obszarów zaangażowania Jana Pawła II, które jego zdaniem znacząco na nie wpłynęło: świat polityki, świat nauki i kultury, świat młodych, świat pracy, świat cierpienia oraz świat miłosierdzia i świętości.

Osobisty sekretarz Jana Pawła II mówił, że papież traktował politykę pnie jako sztukę zdobywania władzy lub utrzymywania się przy niej, ale jako roztropną troskę o dobro wspólne. „Jan Paweł II uczył, że wobec potęgi siły nie należy uciekać się do przemocy, ale znaleźć „kuteczne formy świadczenia o prawdzie” - przypominał hierarcha.

Nawiązując do relacji Jana Pawła II ze światem kultury i nauki, kard. Dziwisz podkreślał, że to środowisko było szczególnie bliskie papieżowi. „To było jego naturalne środowisko jako myśliciela, profesora, pisarza. Tak było w Krakowie, i tak było również podczas pontyfikatu” - zauważył hierarcha i dodał, że jako człowiek Kościoła i jednocześnie człowiek nauki, wniósł ogromny wkład w zakresie wzajemnych relacji między wiarą i nauką. Odwołał się do encykliki „Fides et ratio”, w której „w sposób mistrzowski starał się uporządkować świat pojęć i wzajemnych relacji między wiarą i rozumem, wychodząc w ten sposób na spotkanie ludzi ceniących rozum i prawdę, zaangażowanych w poszukiwania naukowe w różnych obszarach pracy intelektualnej”.

„Potężnym dziełem ewangelizacyjnym” nazwał krakowski metropolita senior inicjatywę Światowych Dni Młodzieży. „Trafiał do nich wtedy, gdy ustawiał im wysoko poprzeczkę, gdy wymagał, bo przede wszystkim wymagał od siebie” - relacjonował najbliższy świadek pontyfikatu Jana Pawła II i dodał, że papież ufał młodym, bo wiedział, że stać ich na wiele i że są potrzebni Kościołowi i światu.

Podejmując refleksję nad relacjami papieża ze światem pracy, kard. Dziwisz odwołał się do osobistych doświadczeń Karola Wojtyły – robotnika w fabryce Solvay. „Był raczej człowiekiem pióra niż kilofa, ale żywił wielki szacunek do pracy fizycznej i do ludzi wykonujących pracę w pocie czoła” - zaznaczył, dodając, że dzięki encyklikom społecznym papież zbliżył do Kościoła świat pracy, opanowany w znacznej mierze od drugiej połowy XIX w. przez ideologię marksistowską, z gruntu przeciwną wierze. „Nie ulega wątpliwości, że swoją postawą i nauczaniem Jan Paweł II uwrażliwił Kościół na sprawy świata pracy i zbliżył świat pracy do Chrystusa i Jego Ewangelii” - podkreślił.

Jan Paweł II był człowiekiem cierpienia, wrażliwym na los osób w podeszłym wieku, cierpiących, chorych, niepełnosprawnych. „Zwykle był to i jest świat cichy, milczący, z dala od kamer i mikrofonów. Jan Paweł II użyczył temu ludzkiemu i rozległemu archipelagowi głosu. Uczynił to podwójnie: przez swoje nauczanie oraz przez osobiste cierpienie, osobistą niepełnosprawność i słabość na oczach całego świata” - opisywał purpurat, podkreślając, że w ten sposób papież przywrócił godność i nadzieję milionom osób na całym świecie.

„Papież nie ograniczał się do postawienia diagnozy sytuacji świata. Przenikliwie dostrzegał napięcia i konflikty między narodami, nędzę materialną i duchową milionów ludzi. Dostrzegał zagubienie moralne, grzech i zło, ból i rozpacz człowieka” - kontynuował osobisty sekretarz świętego papieża.

Zauważył, że jego odpowiedzią na te zjawiska było „wskazanie drogi nadziei, a było nią i jest miłosierdzie Boga”. „W miłości Boga i człowieka, w służbie Kościołowi i światu zajaśniała blaskiem osobista świętość Jana Pawła II, potwierdzona oficjalnie przez jego dwóch następców na Stolicy św. Piotra” - mówił kardynał i powołał się na adhortację papieża Franciszka „Gaudete et exsultate”, w której pisze on, że „świętość jest najpiękniejszym obliczem Kościoła”. „Takie oblicze Kościoła ukazał światu św. Jan Paweł II, a jego świętość, wyrażająca się w miłości i służbie, inspiruje innych do kroczenia podobną drogą. Również w ten sposób zmienia się na lepsze świat, w którym żyjemy” - podsumował swoje wystąpienie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Płyta - Wojna totalna 300x400

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem