Reklama

Dom na Madagaskarze

Katyń - pozostały rodziny

Mateusz Wyrwich
Niedziela Ogólnopolska 10/2010, str. 18-19

Decyzją władz sowieckich w 1940 r. wymordowano blisko 23 tys. polskich jeńców wojennych, czyli ponad 20 proc. polskiej kadry oficerskiej. Jest to jedyna taka zbrodnia w dziejach współczesnych wojen. Zbrodnia ludobójstwa, do której jej rosyjscy sprawcy nie chcą się przyznać do dziś

Pozamordowanych pozostało kilkadziesiąt tysięcy członków rodzin matek, żon, rodzeństwa. Przez lata prześladowanych przez służby specjalne PRL. Funkcjonariusze PPR, a później PZPR, zabiegali bardzo o to, aby sowiecka zbrodnia nie wyszła na jaw. Zresztą po II wojnie światowej dbali o to nie tylko Sowieci i ich polscy namiestnicy, ale też wiele rządów państw zachodnich. Świętej pamięci ks. Zdzisław Peszkowski powiedział niegdyś, że zbrodnia katyńska jest „przykładem perwersji prawnej”. Bowiem: „Do tej pory nie było na świecie takiej sytuacji, by przez 60 lat jakąś masową zbrodnią zajmowało się wiele trybunałów i mimo oczywistych dowodów świat prawniczy nie uznał jej za zbrodnię ludobójstwa”. Co - jak podkreślił przed kilku laty, podczas sesji naukowej, dr Grzegorz Jędrejek - jest o tyle znamienne, że: „Zbrodnia katyńska jest w dziejach świata momentem kluczowym. Bowiem to wtedy powstał dwubiegunowy podział świata. Tak jak Niemcy w latach trzydziestych zgodzili się w Monachium na danie zielonego światła Hitlerowi, tak po odkryciu grobów w Katyniu Zachód dał Stalinowi zielone światło do tego, żeby prowadził politykę ludobójstwa w Europie Środkowo-Wschodniej”.

Prawda o Katyniu - na cenzurowanym

Zbrodniami dokonanymi na Polakach przez Sowietów mieli być obciążeni Niemcy. Jednak mimo tej „prawdy” komuniści szykanowali w Polsce rodziny, których ojcowie bądź bracia zostali wówczas zamordowani przez Sowietów. Ich żony często wyrzucano z pracy. Dzieci nie były przyjmowane na studia. Niektórym wręcz uniemożliwiano naukę w szkołach średnich, pozwalając jedynie na skończenie zawodówki. Były więzione w obozach pracy bądź więzieniach. Skazywane na pobyt w batalionach górniczych tzw. Ludowego Wojska Polskiego. Wiele rodzin otrzymało zakaz zamieszkania na terenach, na których mieszkali przed wojną. Służba Bezpieczeństwa przeprowadzała też rewizje w domach rodzin, likwidując wszelkie pamiątki wskazujące na to, że mord dokonany był przez Sowietów. Rekwirowano listy ze Starobielska, Ostaszkowa, Katynia. Do roku 1990 funkcjonował zapis cenzury, który nie pozwalał wymieniać zbrodni katyńskiej w kontekście Związku Sowieckiego. Jeszcze wydana we wrześniu 1989 r. książka prof. Jerzego Łojka „Dzieje sprawy Katynia” miała 16 ingerencji cenzorskich. Do końca lat osiemdziesiątych nie można było nawet w nekrologach zawiadamiać o rocznicy śmierci „zamordowanych w Katyniu przed 1941 r.”. Aż do roku 1989 skazywani byli na więzienia wszyscy ci, którzy sprzeciwiali się narzuconej przez komunistów „historii”. Mimo tych represji wiele osób po wojnie podejmowało próby przedstawienia zbrodni katyńskiej zgodnie z prawdą. Niektórzy z nich przypłacili to życiem. Jak choćby ks. Stefan Niedzielak w 1989 r.

Było mi wstyd za nas

Po raz pierwszy głośniej o mordach dokonanych w Katyniu mówiono podczas wieców w 1956 r. Jednak dzieła niezwykłego podjęli się działacze opozycji dopiero tuż przed 1980 r. Jednym z nich był Adam Macedoński z Krakowa, który wraz z grupą znajomych założył w kwietniu 1979 r. nielegalny Instytut Dokumentacji Zbrodni Katyńskiej, podając do kontaktu swój adres i numer telefonu. Rozpoczął również wydawanie „Biuletynu Katyńskiego”, w którym publikowano m.in. szersze informacje o zbrodni. Dziś mówi, że podjął się tego zadania, ponieważ było mu wstyd za nas, Polaków, którzy nic nie mówili o Katyniu. - Widziałem, będąc w latach siedemdziesiątych krótko za granicą, jak Żydzi doskonale sobie radzą, mówiąc prawdę o Katyniu. Przecież tam zginęli też wojskowi wyznania mojżeszowego - wspomina Adam Macedoński. - A Polacy o Katyniu jakby zapomnieli, bo zakazywano nam pamiętać. Pomyślałem, że trzeba ratować pamięć, zbierać gdzieś przecież jeszcze pozostałe dowody choćby w postaci listów od pomordowanych. Ale do tego potrzebna nam była jakaś organizacja, ruch. Z grupą osób zaczęliśmy więc gromadzić pamiątki, rozpowszechniać książki o Katyniu wydane na Zachodzie. A na początek wydrukowaliśmy listę pomordowanych.
Rok 1980 i rozwój prasy Solidarności znacznie ułatwił zbieranie i przekazywanie informacji o zbrodni katyńskiej. Jednak zdecydowanie więcej tekstów zaczęło ukazywać się dopiero w prasie podziemnej lat 80., choć rozmówcy nadal pozostawali anonimowi. Jednocześnie też od lat 80. ks. Stefan Niedzielak odprawiał Msze św. w warszawskim kościele pw. św. Karola Boromeusza za ofiary zbrodni katyńskiej. Na kościele pojawiło się również epitafium: „Poległym na Wschodzie”. Na cmentarzu Powązkowskim powstał w 1981 r. pomnik poświęcony pomordowanym przez Sowietów w Katyniu. Nocą zdemontowała go SB. Mimo zagrożenia represjami, w latach 80. w Warszawie, i nie tylko, stopniowo coraz więcej kapłanów, szczególnie tych związanych z Solidarnością, zaczynało mówić otwarcie o zbrodni katyńskiej dokonanej przez Sowietów.

Reklama

Ujawnianie prawdy

Ujawnienie niemal całkowitej prawdy nastąpiło dopiero w 1989 r. Wówczas to w Warszawie zaczęły organizować się Rodziny Katyńskie. Wśród osób zakładających Komitet Rodzin Katyńskich byli m.in: Jędrzej Tucholski, Jolanta Klimowicz-Osmańczyk, Danuta Napiórkowska i Bożena Łojek - żona wybitnego polskiego historyka Jerzego Łojka, którego ojciec, lekarz wojskowy mjr Leopold Łojek, został zamordowany w Katyniu. Jego żona zaś była prześladowana za to... że jej mąż został zamordowany. W obawie przed rewizją UB któregoś dnia mieszkające z nią jej siostry spaliły kartki pocztowe, jakie otrzymała od męża Leopolda z Kozielska.
Jego syn, prof. Jerzy Łojek, przez lata zbierał materiały o Katyniu. Pomagała mu w tym żona Bożena, robiąc kwerendy w londyńskich i paryskich archiwach. Po śmierci męża, w 1986 r., zajęła się „sprawą katyńską”, ponieważ zobowiązywał ją do tego testament, jaki spisał Jerzy Łojek w 1977 r. Można w nim przeczytać m.in.: „(…) Proszę wszystkich ludzi mi bliskich, by konsekwentnie podnosili publicznie sprawę zbrodni katyńskiej i żądali jej ukarania. W tej sprawie nie może być przebaczenia ani zapomnienia. Pojednanie z narodem rosyjskim może wystąpić dopiero wtedy, gdy jego autorytatywni przedstawiciele dokonają publicznej ekspiacji za zbrodnie w sposób analogiczny do przedstawicieli rządu RFN, Brandta czy Smitha w sprawie zbrodni hitlerowskich (…)”.
W latach osiemdziesiątych Bożena Łojek rozpoczęła również działalność w środowisku zaprzyjaźnionego ks. Stefana Niedzielaka. Kiedy więc nadszedł rok 1989, miała już sporą wiedzę o Katyniu. - Zaczęłam realizować testament męża, ale nawet gdyby go nie zostawił, to też bym zajęła się zbrodnią katyńską - podkreśla Bożena Łojek. - Uważam bowiem, że powinien to być obowiązek każdego Polaka, właśnie dlatego że wymordowano elitę państwa polskiego. Nie tylko zawodowych oficerów wojska, straży granicznej, policji. Przecież było tam mnóstwo żołnierzy niezawodowych, ludzi przedwojennej elity: pisarze, muzycy, lekarze, sędziowie, profesorowie akademiccy, urzędnicy państwowi, księża różnych wyznań. Specjalnie wymordowano tych, którzy po zakończeniu wojny mogliby objąć władzę i kierować rozwojem Polski. Ukierunkować państwo polskie inaczej, niż uczyniono to po wojnie. To byli przyszli przywódcy wolnego państwa polskiego.

Rodziny Katyńskie

Pierwsze spotkania Rodzin Katyńskich miały miejsce w Warszawie w 1988 r., podczas składania wieńców przed Grobem Nieznanego Żołnierza, pod Krzyżem Katyńskim na cmentarzu Powązkowskim. - Jednak pierwsza Rodzina Katyńska powstała w Koninie. Zorganizował ją w końcu 1988 r. Antoni Majorowicz, o kilka miesięcy wyprzedzając Warszawę i Kraków - podkreśla Bożena Łojek. - Mimo że w Krakowie była dobra atmosfera, ponieważ działał tam od lat podziemny Instytut Katyński. Dynamicznie dochodził prawdy nie tylko Adam Macedoński, ale i Jerzy Smorawiński, syn gen. Smorawińskiego zamordowanego przez Sowietów. Również mecenas Andrzej Kostrzewski i wielu innych.
W Warszawie inicjatywę organizowania Rodzin podjęli m.in.: Jolanta Klimowicz-Osmańczyk, Bożena Łojek, Plater Gajewski, Andrzej Wajda. Pierwszy apel do Rodzin Katyńskich napisał zaś Edmund Osmańczyk. Rodziny Katyńskie zaczęły powstawać masowo po ogłoszeniu apelu o tej inicjatywie przez ks. Niedzielaka. Już w kwietniu 1989 r. do Katynia pojechała delegacja Rodzin wraz z ks. Zdzisławem Królem, który został ich duszpasterzem po zamordowaniu przez „nieznanych sprawców” ks. Niedzielaka. Do kraju przywieziono garść tamtejszej ziemi.
17 września 1989 r. powstała Federacja Rodzin Katyńskich, skupiająca rodziny pomordowanych z całej Polski. Do Warszawy zaczęły przyjeżdżać wdowy z całego kraju. Wówczas w samej stolicy było ich blisko 300. Przywoziły ze sobą dramatyczne opowieści o wydarzeniach, jakie rozgrywały się przez te prawie pół wieku komunizmu. Opowiadały o prześladowaniach, jakich doznawały od Służby Bezpieczeństwa. Wiele z nich wciąż jeszcze bało się o tym mówić. - Ale przychodziły tłumy. Siostry, bracia… - opowiada Bożena Łojek. - Pamiętam, padał wtedy duży deszcz, stałam pod parasolem na Powązkach, przy Grobie Nieznanego Żołnierza, i zbierałam adresy, telefony. Do dziś mam te kartki rozmazane deszczem. Najbardziej wzruszające było dla mnie spotkanie z kobietami, które nie miały mężów od pół wieku, czy z dziećmi, które przez pół wieku „żyły” tymi zamordowanymi ojcami.

Dalszy ciąg walki o prawdę

W 1989 r. powstał Niezależny Komitet Historyczny Badania Zbrodni Katyńskiej i równocześnie Polska Fundacja Katyńska, które postawiły sobie za cel nie tylko wyjaśnienie „sprawy Katynia”, ale również upamiętnienie pomordowanych. Dopiero teraz, dzięki staraniom tych środowisk oraz Rodzin Katyńskich, tysiące osób mogły dostać potwierdzenie, że mąż czy brat nie żyje. Możliwa też stała się, masowo odwiedzana, wystawa w warszawskim kościele pw. Świętego Krzyża zatytułowana „Nie tylko Katyń”. Zaprezentowano na niej blisko półtora tysiąca pamiątek, takich jak: zdjęcia, dokumenty, listy pomordowanych. Jak podkreśla Bożena Łojek, dzięki staraniom prezydenta Wałęsy, premiera Buzka i marszałka Płażyńskiego oraz instytucji wojskowych sprawy wyjaśniania i upamiętniania zbrodni katyńskiej szybko postępowały. W 1990 r. wyruszyła duża pielgrzymka do Katynia. Doprowadzono do „ekshumacji śledczej”. A wiele lat później - do budowy cmentarzy w Miednoje, Charkowie i Katyniu.
W 1992 r. przedstawiciele Rodzin Katyńskich zostali przyjęci przez doradców ówczesnego prezydenta Rosji Borysa Jelcyna, i wiceprezydenta Aleksandra Ruckoja, którzy przeprosili za mord dokonany na Polakach. W rok później słowo „wybaczcie” powiedział prezydent Jelcyn pod Krzyżem Katyńskim na warszawskich Powązkach. W tym samym roku w fortach na warszawskiej Sadybie, zbudowanych jeszcze przez rosyjskich zaborców, powstało Muzeum Katyńskie.
Dzięki staraniom Rodzin Katyńskich odbyło się na przestrzeni lat kilkaset spotkań z młodzieżą. Na terenie kraju i za granicą powstało kilkadziesiąt pomników upamiętniających zbrodnię katyńską. Również kilka tysięcy tablic. Mord katyński i ofiary zbrodni stały się inspiracją dla publicystów i pisarzy. W ciągu dwudziestolecia napisano bądź przetłumaczono ponad 500 książek na ten temat. A mimo to, jak do tej pory, Rosjanie oficjalnie nie przyznali, że państwo sowieckie dopuściło się aktu ludobójstwa.

Kolęda

Alumn Grzegorz Gęsikowski
Edycja szczecińsko-kamieńska 51/2002

Termin calendae w starożytnym Rzymie oznaczał pierwszy dzień miesiąca. Najbardziej zaś uroczyście obchodzono calendae styczniowe (festum Calendarium), które rozpoczynały nowy rok. Wtedy to odwiedzano się po domach, obdarowywano podarkami i składano sobie życzenia. Podobnie czyniono w całej Europie w wiekach późniejszych, łącząc już ów zwyczaj ściśle ze świętami Bożego Narodzenia.
Tymczasem w Polsce dawnej 1 stycznia kapłani rozpoczynali odwiedziny duszpasterskie, które określano właśnie mianem kolędy. Trwała ona do 2 lutego - Święta Ofiarowania Pańskiego (Matki Bożej Gromnicznej). Najdawniejsza wzmianka o tej praktyce pochodzi z 1607 r. Wtedy to na synodzie prowincjonalnym w Piotrkowie polecono, aby plebani według starożytnego zwyczaju nawiedzali swoich wiernych po domach, uczyli ich pacierza, prawd wiary i by wchodzili w szczegóły życia, czy jest ono prawdziwie chrześcijańskie. Polecano także, by strapionych pocieszali, a ubogich wspomagali. Z kolei synod chełmski (1624 r.) zachęcał, aby proboszczowie spisywali swoich parafian i zachęcali do częstego korzystania z sakramentów. Owa wizyta miała wpłynąć na ożywienie życia religijnego i moralnego parafii.
Dla wielu rodzin kolęda jest bardzo ważnym wydarzeniem. Już od samego rana trwają w mieszkaniach przygotowania do przyjęcia kapłana. Wizyta duszpasterza jest doskonałą okazją do wspólnej modlitwy, do wyproszenia Bożego błogosławieństwa dla domowników, ale także okazją do szczerej rozmowy.
Jak należy przeżyć wizytę duszpasterską kapłana? Przede wszystkim należy się przygotować duchowo. Najlepiej uczynimy to, przystępując w czasie świąt do Komunii św., a także biorąc czynny udział w modlitwie. Nie wolno też zapomnieć o zewnętrznym przygotowaniu samego miejsca spotkania. Stół należy nakryć białym obrusem, postawić na nim krzyż, zapalone świeczki, Pismo Święte i wodę święconą. Przy tak przygotowanym stole winna zgromadzić się cała rodzina. Obrzęd kolędy nie jest wcale skomplikowany i na pewno sprzyja serdecznemu spotkaniu duszpasterza ze swoimi parafianami. Z jednej strony kapłan ma doskonałą okazję nie tylko poznać swoich wiernych, ale i wgłębić się w ich konkretną sytuację życiową, poznać jej radości, smutki i wyjść naprzeciw z konkretnym działaniem. Z drugiej strony i parafianie mają możliwość bliżej zainteresować się życiem parafii - życiem wspólnoty lokalnego Kościoła.
Jak wygląda kolęda? Zgodnie z wielowiekową tradycją kolęda w Polsce ma następujący przebieg: przed wejściem (bądź w trakcie wchodzenia) do mieszkania (domu) ministranci wraz z domownikami śpiewają kolędę, a w tym czasie jeden z chłopców kreśli na drzwiach napis: C + M + B + bieżący rok, co oznacza: Christus manisionem benedicat ("Niech Chrystus mieszkanie błogosławi"). Następnie kapłan wchodzi do mieszkania i pozdrawia obecnych słowami: "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!" (odpowiadamy: "Na wieki wieków. Amen"). Kapłan może również zacząć od słów: "Pokój temu domowi" (tym razem odpowiemy: "I wszystkim jego mieszkańcom"). Następnie wszyscy - jak jedna rodzina, zgromadzona przy jednym stole odmawiają modlitwę, którą nauczył nas Jezus Chrystus (tzn. Ojcze nasz). Po niej kapłan, wypraszając Boże błogosławieństwo dla domowników, modli się następującymi lub podobnymi słowami: "Pobłogosław + Panie, Boże Wszechmogący, to mieszkanie (ten dom), aby w nim trwały: zdrowie i czystość, dobroć i łagodność oraz wierność w wypełnianiu Twoich przykazań; aby zawsze składano Ci dzięki. A błogosławieństwo Twoje niech pozostanie na tym miejscu i nad jego mieszkańcami teraz i na zawsze. Amen". Po czym następuje końcowe błogosławieństwo: "Niech to mieszkanie i wszystkich w nim mieszkających błogosławi Bóg Ojciec i Syn + i Duch Święty. Amen". Pięknym zwyczajem jest, gdy duszpasterz teraz weźmie ze stołu krzyż stanowiący własność rodziny i poda każdemu do ucałowania. Po tym dopiero kropi mieszkanie i domowników wodą święconą i stosownie do potrzeby duszpasterskiej nawiązuje rozmowę, której zawsze powinna towarzyszyć roztropność, delikatność i chrześcijańska zasada miłości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

ZMIANA TERMINU KONCERTU

2019-01-17 07:23

red

UWAGA!!!
ZMIANA TERMINU KONCERTU NA JASNEJ GÓRZE

W związku z żałobą narodową, którą ogłosił Prezydent RP Andrzej Duda, informujemy, że planowany na 18 stycznia 2019 r. w Bazylice Jasnogórskiej koncert kolędowo-pastorałkowy pt.: „Przekażcie sobie znak pokoju”, w wykonaniu Orkiestry Reprezentacyjnej Straży Granicznej,
odbędzie się 1 lutego 2019 r. (piątek) o godz. 19.00 w Bazylice Jasnogórskiej.

Za zmianę przepraszamy i serdecznie zapraszamy w nowym terminie.

Lidia Dudkiewicz
Redaktor Naczelna „Niedzieli”
oraz Fundacja NIEDZIELA. Instytut Mediów

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem