Reklama

Sakramenty

Namaszczenie chorych - sakrament ludzi żyjących

Ks. Antoni Tatara
Niedziela Ogólnopolska 16/2010, str. 37-44

Graziako

Ludzie nieraz pytają: Kiedy wezwać księdza do chorego z „ostatnim namaszczeniem”? Niekiedy decydują się na to, kiedy nie ma już kontaktu z chorym i kapłan faktycznie przychodzi za późno. A przecież wcale nie musi tak być

Dlaczego nie wezwaliście mnie wcześniej? Niejeden kapłan zadaje takie właśnie pytanie rodzinie już zmarłego chorego. - No, bo to przecież ma być ostatnie namaszczenie. Takie na śmierć, więc czekaliśmy do ostatniej chwili - odpowiadają najczęściej. Nic bardziej mylnego. Sakrament namaszczenia chorych jest sakramentem żywych. Kościół naucza, że jest to sakrament umocnienia i uzdrowienia. Jest on potrzebny nie tylko chorym, ale również ich bliskim we wspólnym przeżywaniu prawdy, że człowiek powołany jest do wspólnoty z Bogiem w wieczności.

Nowy język - nowe myślenie

Rytuał sakramentu namaszczenia chorych jednoznacznie znosi dawne uściślenia dotyczące udzielania tego sakramentu wyłącznie w przypadku tzw. niebezpieczeństwa śmierci. Można go także udzielać chorym dzieciom. Można go też powtarzać.
Nowy ryt udzielania namaszczenia przewiduje również przeprowadzenie katechez, które przygotują rodziny i w swoisty sposób wychowają wiernych, by sakrament ten nie był odkładany. Ponadto podkreśla się jego wspólnotowy charakter. Na czym on polega? Otóż bardzo ważne jest, by chory znalazł wsparcie w swoich bliskich, którzy jak najliczniej mają w nim uczestniczyć. Ważne, by wspierali oni chorego nie tylko przez samą obecność, ale również przez modlitwę i Komunię św. Można powiedzieć, że to właśnie rodzina i najbliżsi są odpowiedzialni przed Panem Bogiem za pomoc chorym w przyjęciu namaszczenia. Wspólnotowy charakter sakramentu namaszczenia chorych najlepiej widać w połączeniu go z Mszą św. z licznym udziałem wiernych, co bardzo często się dzieje np. podczas parafialnych rekolekcji.
Sytuacja człowieka chorego jest szczególna. Choroba jest niejako wpisana w życie i stanowi jego nieodłączną część. Stanowi też wyzwanie dla wiary człowieka nią dotkniętego. Dlatego też sakrament namaszczenia jest jej wyjątkowym wyrazem.

Reklama

Namaszczenie w kościelnej tradycji

Najczęściej jako biblijny fundament namaszczenia chorych wskazuje się nowotestamentowy tekst: „Choruje ktoś wśród was? Niech sprowadzi kapłanów Kościoła, by się modlili nad nim i namaścili go olejem w imię Pana. A modlitwa pełna wiary będzie dla chorego ratunkiem i Pan go podźwignie, a jeśliby popełnił grzechy, będą mu odpuszczone” (Jk 5, 14-15). Kapłani modlą się zatem nad chorymi i namaszczają ich olejem w imię Jezusa Chrystusa.
Starożytni łączyli zazwyczaj uleczenie z namaszczeniem (por. np. Mk 6, 13). Obecnie sakrament namaszczenia chorych łączy człowieka z Chrystusem Panem, umacnia go, sprawiając, że chory ma dość odwagi w wierze, by pogodzić się z zaistniałą sytuacją, która przecież może nawet skończyć się śmiercią. Dlatego też choremu w niebezpieczeństwie śmierci udziela się tzw. wiatyku.
Warto w tym miejscu jeszcze raz przypomnieć, że sakrament chorych jest przeznaczony dla ludzi przytomnych. Stąd też kapłana wzywamy, kiedy chory jest przytomny, pragnie się wyspowiadać, przyjąć Komunię św. i namaszczenie świętymi olejami.

Co przygotować?

Przed wizytą księdza przychodzącego z posługą sakramentu namaszczenia chorych trzeba przygotować: stolik z krzyżem, zapaloną świecą, wodą święconą, kropidłem, ręczniczkiem oraz szklanką z wodą. Najważniejsze jest jednak, aby domownicy i osoby towarzyszące przygotowały się duchowo i modliły się wraz z księdzem w intencji chorego.

Reklama

Pułapka klerykalizmu

2019-03-06 10:18

Bp Andrzej Przybylski
Niedziela Ogólnopolska 10/2019, str. 30

Bożena Sztajner/Niedziela

Faryzeusze byli specjalistami od zastawiania pułapek. Pod pozorami dobra i obrony prawa knuli intrygi, a tak naprawdę chodziło im o utrzymanie władzy. Tak jak w życiu świeckim, również w życiu duchowym władza to bardzo lepka rzecz i trzeba się pilnować, żeby nawet do duchowej i duszpasterskiej władzy nie dać się przykleić. Taka pułapka kapłańskiej dominacji nazywa się klerykalizmem. Słowniki określają go jako chęć dominacji duchowieństwa nad życiem społecznym, politycznym, kulturowym. Na szczęście my, księża, nie zasiadamy w rządzie ani w parlamencie, nie startujemy w wyborach na prezydentów i wójtów, nie zasiadamy w radach nadzorczych wielkich korporacji.

Klerykalizm o wiele bardziej szkodzi duszpasterstwu. Jest on rzeczywiście pułapką, bo nikt z nas nie ma wątpliwości co do znaczenia i roli księży w parafiach i wspólnotach, nikt z nas nie podważa wartości święceń kapłańskich, które są przecież dziełem samego Pana Boga, nikt też pewnie nie zamierza kontestować hierarchicznej struktury Kościoła.

A jednak zdarzają się duszpasterze, którym zaczęło się wydawać, że oni wiedzą wszystko najlepiej, że nie muszą nikogo słuchać ani pytać o radę, że to oni są jedynymi prorokami, dowódcami, sędziami w swoich wspólnotach. Ubierają to wszystko w szaty posłuszeństwa i stawiają wysokie wymagania innym, od siebie wymagając niewiele, wzywają do służby, podczas gdy sami przywłaszczają sobie możliwie najwięcej przywilejów.

Dla duszpasterstwa najgorsze jest to, że klerykalizm zamyka księdza na drugich (no, może z wyjątkiem tych, którzy go bezkrytycznie chwalą!), nie dopuszcza innych do prawdziwej i twórczej współpracy, do inicjowania nowych zadań i projektów. Każdy z nas potrafi sobie wyobrazić, co zaczyna się dziać z parafią czy wspólnotą dotkniętą chorobą klerykalizmu ich duszpasterzy... Mimo dobrych początków duszpasterze zaczynają być pasterzami bez dusz, zamknięci na swoich spokojnych plebaniach i szukający winy we wszystkim poza swoim klerykalizmem, a parafie i wspólnoty pustoszeją lub zamieniają się w milczące owczarnie.

Bp Andrzej Przybylski
Biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ogólnopolski Konkurs Wiedzy o św. Janie Pawle II

2019-03-18 21:00

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem