Reklama

Katania św. Agaty

Margita Kotas
Niedziela Ogólnopolska 29/2010, str. 16-17

MARGITA KOTAS

Katania - drugie co do wielkości miasto Sycylii, położone nad Morzem Jońskim, u podnóża Etny. Sąsiedztwo wulkanu nigdy nie było dla Katanii bezpieczne, nic dziwnego, że mieszkańcy miasta podczas erupcji Etny czy trzęsień ziemi uciekali się do pomocy św. Agaty. To jej miasto rodzinne, tu przyszła na świat ok. 235 r. i tu, broniąc wiary chrześcijańskiej, poniosła śmierć męczeńską za panowania cesarza Decjusza

Jak głosi tradycja, w czasie tortur, jakim poddał Agatę namiestnik Kwincjan, a podczas których odcięto jej piersi, miasto nawiedziło trzęsienie ziemi. Zginęło wówczas wielu pogan. W katedrze w Katanii, nazywanej Duomo Santa Agata, znajdują się relikwie Świętej. Po raz pierwszy św. Agata interweniowała w sprawie swego miasta w rok po swojej śmierci, którą poniosła prawdopodobnie ok. 250 r. Gdy niedługo potem wybuchła Etna, mieszkańcy miasta wyszli podobno naprzeciw spływającej lawie z welonem Męczennicy. Jak przekazuje tradycja, powstrzymało to strumień lawy. Odtąd św. Agata czczona jest jako patronka Katanii, a jej welon przechowywany jest jako drogocenna relikwia.

Duomo Santa Agata

Kiedy pierwszy raz staję przed katedrą św. Agaty na Piazza Duomo, na jej barokową fasadę spada zmierzch. Katedra jest jedną z czterech najciekawszych budowli stojących przy placu na przecięciu dwóch głównych ulic Katanii - Via Etnea i Via Vittorio Emanuele. Pozostałe budowle to: budynek ratusza - Palazzo del Municipio, dawne seminarium Chierici i Porta Uzeda - brama wybudowana w 1696 r. dla połączenia Via Etnea z dzielnicą portową Katanii. Monumentalne wnętrze Duomo kryje zachowane w nim trzy oryginalne normańskie apsydy i transept. Miłośników opery do Duomo przyciąga znajdujący się przy drugim pilastrze po prawej stronie grób Vincenza Belliniego, twórcy takich oper, jak: „Lunatyczka”, „Norma” „Purytanie”. Z prawego transeptu można wejść do normańskiej Capella della Madonna, w której spoczywają szczątki kilku władców aragońskich. Jednak dla pielgrzymów i czcicieli św. Agaty najważniejszym obiektem w katedrze jest Capella di Sant’Agata z XVI-wiecznym, pozłacanym i wysadzanym drogimi kamieniami relikwiarzem, zawierającym relikwie Patronki Katanii. Dzięki życzliwości proboszcza don Barbaro Sciontiego, grupy pielgrzymów mogą zobaczyć znajdujący się w zakrystii zabytkowy obraz przedstawiający erupcję Etny, jaka miała miejsce w XVII wieku. W nieszczęśliwym dla miasta 1669 r. podczas erupcji wulkanu lawa dosięgła Katanii i jej portu, i wdarła się do morza. Będąc w katedrze, warto także odwiedzić położone tuż obok pełne wspaniałych dzieł sztuki Muzeum Archidiecezjalne, z którego tarasu widokowego można podziwiać opromienioną słońcem Katanię.

Miasto z lawy

Drugie, poranne spotkanie z Katanią pozwala mi bliżej poznać specyficzny urok tego miasta. Budowle, w większości wzniesione z wulkanicznego, czarnoszarego kamienia, nadają mu szczególny charakter, który jedne przewodniki nazywają pięknem, drugie zaś - szpetotą. Mimo tych rozdźwięków w ocenie jej urody, Katania znalazła się na Liście Światowego Dziedzictwa Kulturalnego UNESCO. Miasto założone w 729 r. przed Chrystusem przez greckich kolonistów z Chalkis, niszczone było przez trzęsienia ziemi, spośród których to z 1693 r. niemalże całkowicie je zniszczyło, oraz przez lawę Etny. Od V wieku zanotowano 80 dużych wybuchów. Ostatnia erupcja wulkanu miała miejsce w maju 2008 r., kilka dni po mojej wizycie w Katanii. Podczas odbudowy miasta w XVIII wieku zaprojektowano na tyle szerokie ulice i rozległe place, by w przyszłości zminimalizować skutki kataklizmów. Katania nauczyła się żyć w cieniu wulkanu, a nawet korzystać z jego obecności, choćby przez wykorzystywanie lawy jako budulca i produktu w przemyśle pamiątkarskim. Pośrodku Piazza Duomo nawet o zmroku przyciąga turystów i młodych mieszkańców miasta jego symbol - słynna Fontana dell’Elefante z 1736 r. W jej basenie na cokole stoi wyrzeźbiony w lawie słoń, dźwigający na grzbiecie egipski obelisk. Mieszkańcy Katanii zwą czarnego słonia O Liutru, zniekształcając imię zapomnianego, a najpewniej nieistniejącego czarownika Eliodoro. Legenda mówi, że mag Eliodoro przemienił żywe zwierzę w kamień. Jego kształt ma upamiętniać pokonanie Kartagińczyków próbujących podbić miasto na słoniach. Wśród pamiątek, które można kupić w okolicznych sklepikach, królują miniaturki słonia wykonane z czerniącej dłonie lawy.

Reklama

Rybna La Scala

Turystów przybywających do Katanii przyciąga słynny targ rybny - Mercato della Pescheria. Wejścia na targ od strony pobliskiego Piazza Duomo strzeże Fontana dell’Amenano, stanowiąca zarazem centralny punkt tego niezwykłego targowiska. Szczególny urok tego miejsca działa i na mnie. Mimo iż nie planuję zakupu krewetek czy tuszy z potężnych morskich ryb, zatrzymuję się przy każdym straganie, spędzając na Mercato blisko dwie godziny. Na niepowtarzalną atmosferę tego miejsca składają się: zapach ryb, kałuże wody pod stopami i charakterystyczne śpiewne nawoływania reklamujących swój towar sprzedawców. To niemalże operowe, doskonale postawione głosy. Cóż, Italia słynie z oper, a Katania jest przecież miastem jednego z jej twórców - Belliniego. Co osobliwe, mieszkańcy Katanii uczcili wielkiego mistrza Vincenzo na typowy dla kochających operę i dobre jedzenie Włochów - dedykując mu „Spaghetti Norma”, specjalność Katanii, z pomidorami i sosem bakłażanowym, którego nazwa pochodzi od imienia tytułowej bohaterki jednej z oper Belliniego. Wsłuchując się w te jedyne w swoim rodzaju rybno-handlowe arie, podziwiam kosze ze ślimakami, kraby, krewetki, tusze potężnych tuńczyków, długonose mieczniki, żywe ryby najprzeróżniejszych gatunków i rozłożone tuż obok stragany z karczochami, fantazyjnie powiązanymi porami i krążkami aromatycznych serów. Gdzie, jak nie w Italii, można zarazić się miłością do jedzenia? A ta, czego doświadczyłam na własnej skórze, przejawia się także w fascynacji jego poszczególnymi składnikami.

Lody ze św. Agatą

Nie oddalając się zbytnio od Piazza Duomo, napotyka się co rusz ciekawe świątynie, w których nie brak wizerunków Patronki miasta. W jednej z nich - barokowym kościele San Francesco d’Assisi obejrzeć można tzw. candelore, rzeźbione w drewnie i złocone kompozycje przedstawiające sceny męczeństwa św. Agaty. Co roku w lutym, candelore, symbolizujące poszczególne cechy rzemieślnicze miasta, obnoszone są w procesji podczas uroczystych obchodów dnia św. Agaty. To właśnie wtedy bogaty relikwiarz Świętej obwozi się po mieście w specjalnie do tego przystosowanym rydwanie, który na co dzień podziwiać można w tamtejszym Muzeum Archidiecezjalnym.
Jazda rydwanem to przywilej św. Agaty, przeciętny pielgrzym porusza się po Katanii pieszo. Gdziekolwiek by się jednak nie poszło, z radością wraca się słynną Via Etnea, mijając gmach pierwszego na Sycylii uniwersytetu i XVII-wiecznego ratusza, do Duomo Santa Agata. Przed opuszczeniem Katanii warto jeszcze wpaść z jej Patronką na niezrównane w tej okolicy lody. Podobno pierwsze z nich przyrządzili zajmujący Sycylię w latach 902-1070 Arabowie, mieszając lód ze stoków liczącej blisko 3340 m n.p.m. Etny z owocami. Ale to już całkiem inna historia…

Tagi:
podróże miasto

Franciszek jedzie do Azji gdzie Kościół dynamicznie się rozwija

2017-11-26 14:26

Krzysztof Tomasik / Warszawa / KAI

Po raz trzeci w czasie swojego pontyfikatu papież Franciszek wyrusza do Azji. Po Korei Południowej w 2014 oraz Sri Lance i Filipinach w 2015 - w dniach 26 listopada - 2 grudnia odwiedzi Mjanmę i Bangladesz. We współczesnym świecie nigdzie Kościół katolicki nie rozwija się tak dynamicznie jak w Azji, choć jego wierni stanowią tam zaledwie ok. 3 procent ludności.

Ks. Zbigniew Chromy
Papież Franciszek – po liturgii – na Placu św. Piotra

Dla papieża z Argentyny największy kontynent świata, na którym mieszka 60 proc. ludności świata znajduje się na samym szczycie zainteresowania, gdyż mimo wielu ograniczeń i prześladowań Kościoły lokalne tego kontynentu, z jego różnorodnymi kulturami i modelami społecznymi, prezentują się jako niezwykle żywotne oraz dynamiczne i tam kształtuje się przyszłe oblicze Kościoła katolickiego. To przede wszystkim wyjaśnia, dlaczego papież Franciszek uznał Azję za jeden z priorytetów swojego pontyfikatu.

Innym powodem wydaje się być jego sympatia do zakonnych współbraci jezuitów, ich dziejowej roli w ewangelizacji "peryferii" świata a szczególnie do ks. Matteo Ricci, który przybył do Pekinu 400 lat temu i zaczął głosić Ewangelię w Państwie Środka. Słowa świętego o "przybyciu z dalekiego kraju" papież Bergoglio sparafrazował 13 marca 2013 r. w dniu wyboru na papieża gdy powiedział, że "bracia kardynałowie poszli znaleźć go prawie na końcu świata".

Wreszcie za trzeci motyw papieskiej fascynacji Azją można by uznać pewnego rodzaju spełnienie marzeń młodego jezuity ks. Jorge Bergoglio, który pragnął zostać misjonarzem w Japonii. W ramach przygotowań do tej misji pochłaniał książki prowincjała jezuitów w Tokio, ks. Pedro Arrupe, późniejszego legendarnego przełożonego generalnego jezuitów.

"Kapitał" wiernych Kościoła katolickiego w Azji jest stosunkowo skromny: należy do niego zaledwie 142 mln ludzi, czyli tylko ok. 3 proc. ludności największego kontynentu świata, gdy w Afryce jest to 20 proc., Europie 40 proc. i w obu Amerykach 60 proc.

Spośród nich większość wierzących mieszka na Filipinach i w małym Timorze Wschodnim. W innych azjatyckich krajach katolicy i w ogóle chrześcijanie są nie tylko niewielką mniejszością, kroplą w morzu wyznawców jednej lub kilku innych religii: islamu, hinduizmu, buddyzmu, szintoizmu, konfucjanizmu.

Często są przedmiotem prześladowań politycznych i religijnych oraz dyskryminacji. Fundamentalistyczne bojówki w islamie, na przykład w Malezji, Indonezji, Pakistanie lub w Bangladeszu najchętniej chciałyby się ich pozbyć. Państwowe represje spotykają chrześcijan nie tylko w komunistycznych Chinach i Wietnamie, ale także w demokracjach takich jak Indie, gdzie radykalna Indyjska Partia Ludowa (BJP) dominuje w parlamencie. Nawet ze strony pokojowego z istoty buddyzmu spotyka chrześcijan przemoc, czego przykładem są Sri Lanka i Mjanma.

Chociaż chrześcijaństwo zrodziło się w Azji, a konkretnie na Bliskim Wschodzie i było obecne np. w Indiach już w IV wieku, to kontynent ten pozostaje najmniej chrześcijański a Kościół katolicki często jest nadal postrzegany jako dziedzictwo białych władców kolonialnych, a nawet jako europejska sekta. Taka opinia powstała również w skutek błędów w pracy misjonarzy, którzy często nie umiejętnie kierowali procesem inkulturacji w społeczeństwach buddyjskich lub konfucjańskich.

Z drugiej strony nigdzie Kościół nie rozwija się tak dynamicznie jak w Azji. Do czołówki należy Korea Południowa, gdzie jeszcze 50 lat temu katolicy stanowili zaledwie 1 proc. społeczeństwa a dzisiaj już 10,4 proc. (5,5 mln), a ich liczba stale wzrasta. Pod względem liczby katolików na azjatyckim kontynencie kraj ten znajduje się na trzecim miejscu po tradycyjnie katolickich Filipinach i Timorze Wschodnim. Na Filipinach Kościół katolicki jest największą wspólnotą tego wyznania w Azji, liczącą ponad 76 mln wiernych (na 97 mln mieszkańców). Tylko między 2012 i 2013 r. przybyło ich 6 mln, co oznacza przyrost o 8 proc. Podobnie w Timorze Wschodnim na ponad 1,2 mln ludności katolicy stanowią 96 proc. społeczeństwa.

W ostatnich latach również w Indiach chrześcijaństwo, które według tradycji przyniósł św. Tomasz Apostoł, przeżywa dynamiczny rozwój. Obecnie 71 mln ludzi przyznaje się do wiary w Chrystusa, podczas gdy w 2001 roku było ich 24 miliony. W Indiach katolicy stanowią 1,6 proc. ponad miliardowego społeczeństwa, co stanowi 17 mln wiernych. Katolicy skupieni są w Kościele obrządku łacińskiego oraz w dwóch Kościołach obrządku wschodniego zjednoczonych z Rzymem: w Kościele syromalabarskim i syromalankarskim. Kościół łaciński jest najliczniejszy - należy do niego ok. 12 mln katolików podczas gdy Kościół syromalabarski liczy ok. 3,6 mln a Kościół syromalankarski ponad 500 tys.

Również w Chinach rośnie ich liczba i szacuje się, że obecnie w "Państwie Środka" żyje 15 mln katolików tak w kontrolowanym przez komunistyczne władze Kościele "patriotycznym" ja i w wiernym Rzymowi Kościele "podziemnym". Po zwycięstwie komunistów pod wodzą Mao Zedonga w 1949 r. chrześcijanie byli uważani za potencjalnych kontrrewolucjonistów. Podczas rewolucji kulturalnej w latach 1966-76 Kościół katolicki był ostro prześladowany. Od lat 90. XX w. relacje między Kościołem patriotycznym a podziemnym ulegają powoli normalizacji. Choć Chiny nie utrzymują stosunków dyplomatycznych ze Stolicą Apostolską to od początku pontyfikatu Franciszka, co raz pojawiają się doniesienia o możliwym zbliżeniu i uregulowaniu wzajemnych relacji.

Za stabilną uznaje się sytuację Kościoła w Japonii. Po znacznym wzroście po zakończeniu II wojny światowej liczba wiernych wynosi obecnie ok. 550 tys., co stanowi 0,4% 127 mln mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni.

Ponadto do krajów Azji z ponad milionowa liczbą katolików należą: Indonezja (7 mln), Wietnam (6 mln) czy Liban (2 mln). Co najmniej milion wyznawców Kościół katolicki ma też w Sri Lance, Arabii Saudyjskiej, Pakistanie i Malezji.

Co ważne na kontynencie azjatyckim obok krajów, w których katolików można liczyć w milionach, są też inne, gdzie wspólnoty katolickie, choć zazwyczaj dynamiczne, są bardzo nieliczne. I tak sztandarowym przykładem tych ostatnich jest Mongolia, gdzie Kościół katolicki wznowił swą działalność ponad 20 lat temu i liczy obecnie 900 wiernych. Jednocześnie co roku chrzest przyjmuje tam kilkadziesiąt kolejnych osób, co statystycznie daje wzrost liczby wiernych niemal o 10 proc. rocznie. Jeszcze skromniejsza jest wspólnota katolicka w Turkmenistanie (ponad 100 osób), Afganistanie (200 osób), Tadżykistanie (ponad 300 osób) czy Kirgistanie (500 osób). Choćby najbardziej dynamiczny rozwój tych wspólnot nie wpływa jednak w sposób znaczący na statystyki dotyczące całego kontynentu.

Pomimo niewielkiej liczebności Kościół odgrywa w wielu krajach azjatyckich ważną rolę w dziedzinie edukacji i służby zdrowia. Fakt, że otwiera swoje szkoły i szpitale dla wszystkich bez względu na religię spotyka się z wielkim uznaniem. Ponadto w państwach autorytarnych stara się być rzecznikiem poszanowania demokracji i praw człowieka. Legendarną już inicjatywą Kościoła była pokojowa "rewolucja różańcowa" przeciwko dyktaturze Ferdinanda Marcosa na Filipinach w 1986 roku.

W większości lokalnych Kościołów w Azji posługują głównie rdzenni biskupi i kapłani, co już nie obciąża hipoteki Kościoła czasami kolonialnymi, co więcej, dawne Kościoły misyjne od dawna wysyłają duchownych do posługi w krajach cierpiących na brak kapłanów w Europie. W tym kontekście powołania kapłańskie i zakonne również świadczą o dynamizmie azjatyckiego Kościoła i tak liczba księży w Azji wzrosła w ostatnich latach o 32 proc. (wobec średniej światowej wynoszącej zaledwie 2,1 proc.). Seminarzystów przygotowujących się do kapłaństwa przybyło o 29,4 proc. (średnia światowa - 7,5 proc.). Liczba braci zakonnych (zakonników niemających święceń kapłańskich) zwiększyła się o rekordowe 44,9 proc., a zakonnic o 18 proc. (podczas gdy w skali świata świecie ubyło ich o 10 proc.).

Co ważne Kościół w Azji stoi przed wyzwaniami przed jakimi staje chrześcijaństwo na całym świecie: sekularyzmem i materializmem, osłabieniem więzów rodzinnych, zagrożeniami dla życia ludzkiego, narastającym indywidualizmem i dlatego w ewangelizacji kontynentu istotne jest znaczenie świadectwa męczenników oraz rola katolików świeckich.

Od wieków po raz pierwszy na czele Kościoła katolickiego stoi papież spoza Europy. Franciszek stale podkreśla, że Kościół nie chce się rozwijać poprzez prowadzenie prozelityzmu wśród innych religii, ale mocą samego orędzia i świadectwa. Spotykając się z Federacją Konferencji Biskupich Azji (FABC) w Korei w 2014 r. podkreślił, że dialog jest istotną częścią misji Kościoła na tym kontynencie, zaś punktem wyjścia do niego powinna być wyraźna tożsamość chrześcijańska i zdolność do empatii. „Jeśli mamy mówić swobodnie, otwarcie i owocnie z innymi, musimy jasno ukazywać kim jesteśmy, co Bóg dla nas uczynił i czego od nas żąda. A jeśli nasza komunikacja nie ma być monologiem, to musi być otwartość serca i umysłu, by akceptować poszczególne osoby i kultury” - powiedział papież.

W przyszłym tygodniu Franciszek odwiedzi buddyjską Mjanmę i muzułmański Bangladesz. W każdym z tych krajów żyją niewielkie liczące zaledwie kilkaset tysięcy wspólnoty katolików wywodzące się z mniejszościowych grup etnicznych. Oba Kościoły lokalne, których dzieje sięgają czasów działalności portugalskich misjonarzy w XVI w. są bardzo mocno zaangażowane w działalność charytatywną i edukacyjną. Niemniej jednak na codzień spotykają się z dyskryminacją i przemocą. Nadzieje katolików i innych chrześcijan są duże, przede wszystkim, że wizyta papieża przyczyni się do większej tolerancji i zaufania.

Krzysztof Tomasik

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dr Wanda Półtawska: chciałam nauczyć ludzi, że nie są urodzeni, tylko stworzeni

2018-05-23 21:46

abd / Warszawa (KAI)

Ja chciałam nauczyć ludzi, że nie są urodzeni, tylko stworzeni. Ale to nie jest moja nauka, tylko nauka Kościoła rzymskokatolickiego, w wydaniu ks. Karola Wojtyły, którego spotkałam zaraz po tym, jak skończyłam studia – tak o swojej misji mówiła dr Wanda Półtawska podczas spotkania autorskiego zorganizowanego w duszpasterstwie oo. dominikanów w Warszawie przy ul. Freta. Odbyło się ono z okazji promocji najnowszej książki dr Półtawskiej „Genealogia divina. Boże pochodzenia człowieka”, wydanej nakładem Edycji św. Pawła.

B. M. Sztajner/Niedziela

Tłumy warszawiaków zebrały się w środowy wieczór w sali prowincjalskiej duszpasterstwa oo. dominikanów przy ul. Freta w Warszawie na spotkaniu autorskim z dr. Wandą Półtawską, przyjaciółką św. Jana Pawła II, obrończynią życia i specjalistką w dziedzinie psychiatrii. Okazją do spotkania była promocja najnowszej książki dr. Półtawskiej pt. „Genealogia divina. Boże pochodzenie człowieka”, będącej zbiorem wykładów poświęconych małżeństwu i rodzicielstwu.

Wprowadzając w temat spotkania, jego moderator o. Stanisław Tasiemski OP przypomniał na wstępie, że przez całe życie, w różnych jego kontekstach, dr Wanda Półtawska stawia pytanie o to: „kim jest człowiek” i wokół tego pytania buduje nauczanie o wartości ludzkiego życia i podejmowanych przez człowieka wyborów.

„Gdzie tkwi tajemnica szczęścia, powodzenia, sukcesu ludzkiego życia, do którego często dążymy za wszelką cenę? (…) Jak być w pełni kobietą, mężczyzną i ojcem?” - wyliczał możliwe do zadania w tym kontekście pytania dominikanin, zaznaczając zarazem, że wszystkie słowa wydają się zbędne w sytuacji, w której nadarza się okazja, by oddać głos dr. Półtawskiej.

W swoim wystąpieniu autorka wyjaśniała genezę powstania książki, a także inspiracje, które towarzyszą jej w wieloletniej pracy z młodzieżą i młodymi małżonkami.

„Na początku, kiedy wróciłam z wojny po różnych perypetiach, postanowiłam, że będę lekarzem, choć wcześniej nie miałam takiego zamiaru. Wojna mnie do tego namówiła. Z medycyny postanowiłam wybrać najbardziej humanitarną dziedzinę: psychiatrię juwenilną. Ja jestem specjalistka od młodzieży” - wyjaśniała na wstępie, podkreślając, że to właśnie ludzie młodzi i znajdują się w centrum jej zainteresowania i prowadzili ją od tzw. trudnej młodzieży, do trudnych rodziców i rodzin. Podkreślała też, że rozwój człowieka, który jest przedmiotem jej zainteresowań naukowych, jest wpisany w boskie pochodzenie człowieka, który – stworzony z jednej komórki – jest przez Boga powołany do rozwoju.

„Ja chciałam nauczyć ludzi, że nie są urodzeni, tylko stworzeni. Ale to nie jest moja nauka, tylko nauka Kościoła rzymskokatolickiego, w wydaniu ks. Karola Wojtyły, którego spotkałam zaraz po tym, jak skończyłam studia” - mówiła, zaznaczając, że jako młody ksiądz, Karol Wojtyła opiekował się służbą zdrowia i medycyną, a więc obszarami, które znajdowały się także w jej zainteresowaniu, co zapoczątkowało ich wieloletnią współpracę i przyjaźń budowaną na wspólnej trosce o człowieka.

Mówiąc o osobistych inspiracjach zaczerpniętych od Karola Wojtyły, dr Półtawska wspominała też zainteresowania przyszłego papieża filozofią personalistyczną, która stała się dla niej inspiracją do stworzenia sposobu pracy z trudną młodzieżą i trudnymi rodzinami. Przywołała też dwa zdania Wojtyły, skierowane do uczestników małżeństw przeżywających trudności, które dla niej stały się podstawą wieloletniej pracy z małżonkami: „Najpierw zróbcie sobie program minimalny. Niczego sobie wzajemnie nie niszczcie. To nie jest program pozytywny, to jest program minimalnie negatywny. (…) A drugie zdanie brzmiało: jest jedno wyjście: furtka pokory. Niechaj każde z was uklęknie i powie: moja wina. Bo póki mówisz: twoja wina, nie masz żadnego wyjścia”.

Przechodząc od osobistych inspiracji, do motywów, które kierowały nią podczas pisania książek, podkreślała, że chciała, zachęcić młodych ludzi do czytania dokumentów przygotowywanych najpierw przez biskupa, a następnie przez papieża Wojtyłę, które były owocem jego wieloletnich doświadczeń pracy, m.in. z młodzieżą. Wśród tych dokumentów wymieniła m.in. „Miłość i odpowiedzialność”, papieską publikację, którą określiła określiła jako lekturę obowiązkową, a także list Jana Pawła II do rodzin.

„Ta książka, to jest po prostu skrypt dla moich dawnych studentów” - mówiła, zdradzając, że składają się na nią wykłady, które niegdyś głosiła studentom, a których treść skrzętnie udokumentowała Ewa Ablewicz-Rzeczkowska. Przekonywała, że poznawanie nauczania Kościoła o człowieku, wykładanego m.in. przez Jana Pawła II, to droga do szczęścia i świętości dla każdego.

„Jeżeli nie rozumiecie, kim jesteście, nie możecie być szczęśliwi” - mówiła, zwracając uwagę, że to nie entuzjazm względem osoby papieża, ale świadome zgłębianie jego nauczania jest najistotniejsze.

„Po raz pierwszy w historii świata papież Jan Paweł II wymyślił Światowe Dni Młodzieży. I wy wszyscy chcecie tam jechać, śpiewać mu Barki, ale dalej go nie chcecie czytać i nic nie wiecie!” - mówiła. Przypominała, że w tym nauczaniu jest zawarta papieska recepta na świętość rodziny, jaką jest świętość rodziców, której świadkami są dzieci. „Dzieci mają obserwować świętość rodziców, a nie awantury i krzywdy”. Za Karolem Wojtyłą przypominała także o świętości ciała ludzkiego. „Człowiek nie jest materią. Człowiek ma ciało, ale nie jest ciałem. Jest duchem ucieleśnionym” - mówiła. Przypominała, że wszelkie życie pochodzi od Boga przez mężczyznę, a kobieta jest sanktuarium tego życia, które ma tylko jedno zadanie: strzec tego życia.

Dr Półtawska mówiła też o obowiązku bronienia świętości życia i o tym, że ta obrona powinna być świadomym i konsekwentnym wyborem każdego człowieka. „Wybór, to nie: że coś sobie wziąłeś, ale: że coś musisz zostawić. (…) Życie chrześcijanina jest ciągłą ascezą” - przekonywała, zwracając uwagę, że Sakrament Bierzmowania niesie ze sobą konsekwencje takiego wyboru, które wyrażają się m.in. w przyjmowanych postawach i bronionych wartościach. Zwróciła też uwagę na trudności młodzieży w konsekwentnym podążaniu za dokonywanymi wyborami. „Młodzież rezygnuje dziś zupełnie z wolnej woli, bo wygodniej jest nie wiedzieć, nie umieć, nie rozumieć i zrzucić winę na trudne dzieciństwo i rodziców” - mówiła, dodając, za św. Janem Pawłem II, że jedynym zadaniem młodego człowieka powinno być świadome dążenie do świętości. Wielokrotnie podkreślała też, żemłodzi ludzie nie używają dziś rozumu, wolnej woli i sumienia i, że żyją w czasach, w których etyka została wyparta przez technikę.

„Masz być święty, wszyscy macie być święci. I ta książka ma pójść do wszystkich maturzystów, bo oni są w tym wieku, kiedy wydaje się, że już wszystko można” - podsumowała, zachęcając do lektury zbioru wykładów, wydanych pod wspólnym tytułem „Genealogia divina. Boże pochodzenie człowieka”.

„Nie chodzi o czytanie. Chodzi o przyjęcie poglądów, które tam są zawarte. W tej książce zawarta jest nauka personalizmu, pewnego filozofa, a konkretnie: świętego filozofa Karola Wojtyły” - zachęcała.

„Genealogia divina. Boże pochodzenie człowieka”, to zbiór wykładów dr. Wandy Półtawskiej wygłoszonych głównie w roku akademickim 2012/2013 dla słuchaczy bielskiego oddziału Instytutu Teologii Rodziny, założonego przy krakowskiej kurii przez ówczesnego bp. Karola Wojtyłę. Na publikację składają się wykłady nt. kobiety i mężczyzny, małżeństwa i rodziny, a także wykłady o tematyce uzupełniającej. Publikacja ukazała się nakładem wydawnictwa Edycja św. Pawła.

Wanda Półtawska z d. Wojtasik urodziła się 2 listopada 1921 r. w Lublinie. W młodości, podczas II wojny światowej była więźniem obozu koncentracyjnym w Ravensbrück. Po zakończeniu wojny rozpoczęła studia medyczne. Jest doktorem nauk medycznych oraz specjalistką w dziedzinie psychiatrii juwenilnej, profesorem Papieskiej Akademii Teologicznej i znaną obrończynią życia. Przez kilkadziesiąt lat przyjaźniła się i współpracowała z Karolem Wojtyłą, począwszy od czasów, gdy był on krakowskim duszpasterzem. Odznaczona m.in. Orderem Orła Białego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Abp Paglia: wynik irlandzkiego referendum to owoc hiper-indywidualizmu

2018-05-26 15:06

st (KAI) / Watykan

Konieczne jest przeciwdziałanie kulturze hiper-indywidualizmu, prowadzącej do myślenia jedynie o korzyściach indywidualnych, za które niekiedy płaci się wysoką cenę – tak skomentował wyniki referendum w Irlandii abp Vincenzo Paglia. Prezes Papieskiej Akademii Pro Vita w wypowiedzi dla Radia Watykańskiego odniósł się do faktu, że 68 proc. uczestników opowiedziało się za depenalizacją aborcji. Jak zaznaczył, powinno to nas jeszcze bardziej pobudzać nie tylko do obrony życia, ale także jego promowania.

TV Trwam

Abp Paglia zaznaczył, że wynik irlandzkiego referendum nie może być dla nikogo powodem do świętowania, bo zawsze odbieranie życia jest dramatem, a zwłaszcza gdy chodzi o istnienie niewinnej istoty ludzkiej, uśmiercanej przed urodzeniem. Przypomniał słowa bł. Óscara Arnulfo Romero, który przypominał, że Sobór Watykański II wzywa wszystkich, by byli męczennikami, to znaczy by dawali życie, a nie je zabierali. Podał przykład matki, która przyjmuje w swym łonie dziecko, rodzi je, troszczy się o nie. Ta matka jest męczennicą, bo oddaje życie. „A dzisiaj, w świecie, gdzie jakże łatwo dopomaga się brudnemu dziełu śmierci. Wolałbym radować się za każdym razem, gdy ludzkie jest bronione, wspierane i promowane. Tego rzeczywiście potrzebuje cały świat” - stwierdził prezes Akademii Pro Vita.

Abp Paglia wskazał, że przyczyną takiego wyniku irlandzkiego referendum jest postawa indywidualizmu, która zaciemnia i pobudza do zapomnienia o prawach wszystkich ludzi, w tym tych, którzy powinni się urodzić. Dlatego trzeba wspierać tych, którzy stoją w obliczu pokusy targnięcia się na życie swoich nienarodzonych dzieci i odwieść ich od tak dramatycznych kroków. Konieczne jest także umocnienie praw wszystkich, zwłaszcza osób najsłabszych. Nikogo nie można porzucać. „Jest to kultura, która musi być promowana przeciwko temu, co nazwałbym «hiper-indywidualizmem», prowadzącym do myślenia jedynie o korzyściach indywidualnych, za które niekiedy płaci się wysoką cenę” – powiedział włoski hierarcha kurialny.

Abp Paglia zauważył, że dramat współczesności polega na tym, że mamy do czynienia z kulturą, która na drugi plan spycha prawo do życia, a na plan pierwszy wysuwa tych, którzy chcą wyeliminować drugiego, by ocalić samych siebie. „Dlatego konieczne jest, aby zdecydowanie wspierać obronę, towarzyszenie i promocję życia ludzkiego w każdym jego momencie” – stwierdził prezes Papieskiej Akademii Pro Vita.

.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem