Reklama

Stowarzyszenie Przyjaciół Ludzkiego Życia - 1%

"Kiedyś... spotkamy się znów"

Wanda Jurek
Edycja gnieźnieńska 45/2002

Nie ma chyba na świecie człowieka, który nie zastanawiał się, co go czeka po śmierci? Co będzie dalej? Czy warto żyć dla innych, troszczyć się o nich, poświęcać się, walczyć? Przecież dano nam tylko jedno życie i dlatego może lepiej nie rozglądać się za innymi i samemu brać wszystko garściami? Wokół nie brak przykładów, jak łatwiej żyje się nieuczciwym, wyrachowanym, pozbawionym wrażliwości, żeby nie powiedzieć ludzkich uczuć. Jednak dla tych, którzy wierzą, że życie nie kończy się w momencie śmierci, jest rzeczą bardzo istotną, jak przez nie przejdą i co pozostawią po sobie? Wszystko bowiem, co dobre, powróci i będzie nagrodzone, a zło odczuje i przeżyje ten, kto je wyrządził.
Słowa znanej przed laty piosenki pt. Kiedyś przecież spotkamy się znów, przeniesione na inną płaszczyznę rozważań, mogą skłonić człowieka do głębszego spojrzenia na sens naszego życia, na życie po życiu lub mówiąc inaczej - na życie po śmierci. W piosence ludzie nie rozstają się na zawsze, kiedyś znów się spotkają, a jak będzie z tymi, którzy przeszli już na drugą stronę życia, czy z nimi też się kiedyś spotkamy?
Każda wiara bez względu na to, czy wywodzi się z chrześcijaństwa czy innych kultur lub religii, zakłada, że nasze życie nie kończy się w momencie śmierci. Jakże smutne i beznadziejne stałoby się ono bez wiary w to, że kiedyś spotkamy tych, których kochaliśmy i kochamy, że nad światem i wśród ludzi zatryumfuje miłość, dobroć i sprawiedliwość! Dzięki tej wierze mamy w sobie nadzieję, a ona dodaje nam siły, by walczyć, by jak feniks podnosić się z popiołów i upadków. Często dzieje się tak, że Bóg, czy też los, stawia na naszej drodze drugiego człowieka, który wraz z sobą wnosi w nasze życie nadzieję. Staje się darem niebios, człowiekiem, który jest z nami w radości i smutku, i zostaje przy nas, kiedy inni odchodzą. Jest tym, który umie powiedzieć dziękuję za to, że jesteś w moim życiu, że mogliśmy się spotkać! W życiu nic nie dzieje się przypadkiem. Każda łza, doświadczenie, słabości i upadki mają nas czegoś nauczyć. Być może wrażliwości i współodczuwania, które możliwe jest wówczas, gdy postawimy się na miejscu drugiego człowieka. Jeżeli poczujemy, że to, co robimy, boli nas, to prawdopodobnie zaboli też inną osobę. Warto o tym pamiętać, gdyż po tamtej stronie spotkamy się twarzą w twarz z Tym, kto wie o nas wszystko. Zna nasze myśli i czyny, które staną się bardzo jasne i klarowne również dla nas samych.
Dla niedowiarków, sceptyków i ateistów są to tylko nic nie znaczące słowa, dobre dla ludzi prostych, naiwnych, zagubionych. Być może im pozwalają one żyć i nie utracić nadziei pomimo wszystko.
W księgach Talmudu znajdujemy bardzo mądre słowa, które dla chrześcijan są również miarą ich wiary i miłości do Boga: Bóg nie pragnie niczego oprócz serca. Dlatego, jeżeli nie chcesz lub nie potrafisz ofiarować serca, każdy dar jest interesowny. Dając, oczekujesz bowiem, że otrzymasz coś w zamian. Serce przepełnione miłością i dobrocią, choć w ciele człowieka grzesznego, upadającego i słabego, jest jego największą wartością, którą potrafi docenić tylko Bóg. I choćby, jak pisał Kazimierz Przerwa-Tetmajer, uczucia po uczuciach się kruszyły! W kraj myśli idź - z umarłym sercem, ale z żywą duszą wszak można żyć. Może zawieść wszystko i wszyscy, ale nasza dusza musi pozostać żywa, bo tylko w niej wszystko na nowo się rodzi.
Uroczystość Wszystkich Świętych i pamięć o naszych bliskich zmarłych w wielu z nas wzbudza uczucie, że może zbyt mało, zbyt późno okazaliśmy im miłość. Może zbyt mało słów, okazanych uczuć, gestów, które nic nie kosztują, a przecież tak wiele znaczą. Św. Jan od Krzyża słusznie podkreślał, iż na końcu życia będziemy sądzeni z miłości. Staje się rzeczą zrozumiałą, iż w życiu człowieka największe znaczenie ma jego własne serce. Im więcej, im goręcej potrafi kochać, tym większą posiada moc. Ci, którzy odeszli pozostawiając po sobie miłość, będą żyć wiecznie już tu, na ziemi. Jeremy Campbell stwierdził wręcz, że jeśli będziemy żyć w sercach naszych bliskich, to znaczy, że nie umarliśmy, a Seneka podkreślał, że całe ludzkie życie to nic innego, jak droga w kierunku śmierci. Droga będzie łatwiejsza dla tych, którzy przeżywają każdy dzień, jakby był on ostatnim dniem jego życia - M. Aurelio.
Zacytowane poniżej powiedzenie uświadamia nam, jak ważne jest to, jak przeżyliśmy życie, które dano nam tylko raz, i zachęca, byśmy nie zmarnowali tego daru: Kiedy się rodziłeś, płakałeś, choć wszyscy byli szczęśliwi. Żyj tak, aby w dzień, w którym umrzesz, wszyscy płakali, a Ty będziesz szczęśliwy.
Podjęte rozważania nie mają być pochwałą śmierci, ale nadzieją dla tych, którzy są jeszcze w drodze do celu. Chwilą zatrzymania i spojrzenia w swoje wnętrze, dla ludzi o sercach zatwardziałych i przepełnionych pychą. Zapewnieniem, że zarówno w życiu doczesnym i wiecznym miłości nic nie zastąpi, gdyż Bóg jest Miłością, a wszystko inne to tylko marność nad marnościami. Dajmy więc naszym bliskim, tym, którzy jeszcze żyją, trochę więcej serca i miłości, a wszystko, co wydawało się trudne i nie do udźwignięcia, stanie się lżejsze. Spieszmy się kochać ludzi - tak szybko odchodzą (ks. Twardowski). Okażmy im, jak bardzo ich kochamy, jak bardzo są nam bliscy i potrzebni, póki jeszcze żyjemy. Spieszmy się wybaczać, naprawiać zło, wyrządzoną krzywdę, bo jutro może nigdy już dla nas nie nadejść, jutro może być już za późno!
Kto chciałby spróbować i ma potrzebę, niech się modli, jakby od Boga wszystko zależało (św. Ignacy). Bóg słucha naszego serca i wie, co chcielibyśmy Mu przekazać jeszcze zanim to wypowiemy. Wszystko to, co najprostsze, jest najpiękniejsze, bo jest szczere i nie wymaga pięknej oprawy.
W tym kontekście możemy spojrzeć na groby naszych bliskich. Nie wystrój grobów, nie ilość kwiatów i zniczy, lecz kilka prostych słów modlitwy skierowanych do Boga w intencji zmarłych dużo więcej znaczy. Każde zapalone przy grobie światło, choćby najmniejsze, przywołuje obecność tych, co odeszli, lecz zawsze są z nami. Nikt nie umiera, zmienia tylko miejsce pobytu i przenosi się do innego wymiaru czasowego. Podobnie nie przemija nic, co piękne i dobre! Wszystko trwa nadal, lecz staje się doskonalsze.
Jeżeli więc zależy nam, by kiedyś, gdy nadejdzie nasz czas i przekroczymy ten próg nadziei, spotkać Tego, który jest Miłością i tych, których kochaliśmy, pamiętajmy o okazywaniu miłości.

Franciszek: dla chrześcijanina ważne jest imię i znak krzyża

2018-04-18 10:56

tłum. st (KAI) / Watykan

O znaczeniu imienia, które przyjmujemy w sakramencie chrztu św. oraz znaku krzyża, jako wyrazach naszej tożsamości przypomniał papież podczas dzisiejszej audiencji ogólnej. Ojciec Święty kontynuował cykl katechez o tym pierwszym sakramencie życia chrześcijańskiego. Jego słów na placu św. Piotra wysłuchało dziś około 17 tys. wiernych.

Grzegorz Gałązka

Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W trwającym obecnie okresie wielkanocnym kontynuujemy katechezy na temat chrztu. Znaczenie chrztu podkreśla wyraźnie jego celebracja, dlatego na nią zwracamy uwagę. Rozważając gesty i słowa liturgii możemy pojąć łaskę i zobowiązania tego sakramentu, które zawsze trzeba odkrywać na nowo. Pamiętamy o tym podczas pokropienia wodą święconą, którego można dokonać w niedzielę na początku Mszy św., a także odnawiając przyrzeczenia chrzcielne podczas Wigilii Paschalnej. Rzeczywiście to, co dzieje się w celebracji chrztu rozbudza dynamikę duchową, która przenika całe życie ochrzczonych. Jest to rozpoczęcie procesu, który pozwala żyć w jedności z Chrystusem w Kościele. Dlatego powrót do źródła życia chrześcijańskiego prowadzi nas do lepszego zrozumienia daru otrzymanego w dniu naszego chrztu i do ponowienia zobowiązania, by odpowiedzieć na nań w takim stanie, w jakim dziś jesteśmy. Ponowienie zobowiązania, lepsze zrozumienie daru jakim jest chrzest i pamiętanie o dniu naszego chrztu.

W minioną środę prosiłem o wykonanie w domu zadania, by każdy z nas przypomniał sobie dzień swojego chrztu. Którego dnia zostałem ochrzczony. Wiem, że niektórzy z was to wiedzą, inni – nie. Niech ci, którzy tego nie wiedzą zapytają krewnych, matki i ojców chrzestnych, którego dnia zostałem ochrzczony. Ponieważ chrzest to nasze odrodzenie, a więc tak jakby to były drugie urodziny. Czy to jasne? Wykonać pracę domową – zapytać, którego dnia zostałem ochrzczony.

Przede wszystkim w obrzędzie przyjęcia zadawane jest pytanie o imię kandydata, ponieważ wskazuje ono na tożsamość osoby. Kiedy się przedstawiamy natychmiast, - mam na imię tak a tak -by wyjść z anonimowości, mówimy jak nam na imię. Bo anonim to osoba nie posiadająca imienia. Bez imienia pozostajemy nieznani, bez praw i obowiązków. Bóg powołuje każdego po imieniu, kochając nas indywidualnie, w konkretności naszych dziejów. Chrzest rozpala osobiste powołanie do życia po chrześcijańsku, które będzie się rozwijało przez całe życie. Pociąga ono za sobą osobistą odpowiedź, a nie zapożyczoną, z „kopiuj i wklej”. Życie chrześcijańskie utkane jest rzeczywiście z serii powołań i odpowiedzi: Bóg stale wymawia nasze imię na przestrzeni lat, sprawiając, że Jego powołanie rozbrzmiewa na tysiąc sposobów, i że stajemy się podobni do Jego Syna, Jezusa. Zatem imię jest ważne! Jeszcze przed urodzeniem dziecka rodzice myślą o tym, jakie imię mu nadadzą: to także jest częścią oczekiwania na dziecko, które w swoim imieniu będzie miało swoją oryginalną tożsamość, również odniesieniu do życia chrześcijańskiego związanego z Bogiem.

Oczywiście stawanie się chrześcijaninem jest darem, który pochodzi z wysoka (por. J 3, 3-8). Wiary nie można kupić, ale można o nią poprosić i otrzymać w darze. „Panie obdarz mnie darem wiary” – to piękna modlitwa- bym miał wiarę. W istocie: „Chrzest jest sakramentem tej wiary, przez którą ludzie, oświeceni łaską Ducha Świętego, dają odpowiedź na Ewangelię Chrystusową” (Obrzędy chrztu dzieci, Wprowadzenie ogólne n. 3). Do pobudzenia i przebudzenia szczerej wiary jako odpowiedzi na Ewangelię zmierzają formacja katechumenów i przygotowanie rodziców, a także słuchanie Słowa Bożego w samej celebracji chrztu.

O ile katechumeni dorośli wyrażają to, co pragną otrzymać jako dar od Kościoła, to dzieci przedstawiane są przez swoich rodziców wraz z rodzicami chrzestnymi. Dialog z nimi pozwala im wyrazić wolę, aby dzieci otrzymały chrzest, a Kościołowi zamiar jego sprawowania. „Wyraża się to przez znak krzyża, jaki celebrans i rodzice kreślą na czole dziecka” (Obrzędy chrztu dzieci, Wprowadzenie teologiczne i pastoralne, n. 16). „Znak krzyża ... wyciska pieczęć Chrystusa na tym, który ma do Niego należeć, i oznacza łaskę odkupienia, jaką Chrystus nabył dla nas przez swój Krzyż” (Katechizm Kościoła Katolickiego, 1235).

Chciałbym powrócić do pewnej kwestii, o której już wcześniej mówiłem: czy nasze dzieci potrafią dobrze się żegnać? Wiele razy widziałem, że robią to byle jak. Nie potrafią się przeżegnać. A wy ojcowie, matki, bacie dziadkowie, ojcowie i matki chrzestne winniście nauczyć dzieci, by umiały się dobrze czynić znak krzyża, bo jest to powtórzenie tego, co stało się w sakramencie chrztu św. Czy to dobrze zrozumieliście? Trzeba nauczyć dzieci, by umiały się dobrze czynić znak krzyża. A jeśli się tego nauczą jako dzieci, to będą go czyniły jako dorośli.

Krzyż jest odznaką, która ukazuje, kim jesteśmy: nasze mówienie, myślenie, patrzenie, działanie jest pod znakiem krzyża, to znaczy miłości Jezusa aż do końca. Dzieci są znaczone na czole. Katechumeni dorośli otrzymują znak krzyża również na narządach zmysłów, przy użyciu następujących słów: „Przyjmijcie znak krzyża na uszach, abyście usłyszeli głos Pana”; „na oczach, abyście ujrzeli jasność Bożą”; „na ustach, abyście odpowiedzieli na słowo Boże”; „na piersiach, aby Chrystus przez wiarę mieszkał w waszych sercach”; „na barkach, abyście udźwignęli słodkie brzemię Chrystusa” (Obrzędy chrześcijańskiego wtajemniczenia dorosłych, n. 85). Stajemy się chrześcijanami na tyle, na ile krzyż jest w nas odciśnięty jako znak „paschalny” (por. Ap 14, 1; 22, 4), ukazując, także zewnętrznie, chrześcijański sposób przejścia przez życie. Zatem czynienie znaku krzyża, gdy się budzimy, przed posiłkami, w obliczu niebezpieczeństwa, by bronić się przed złem, wieczorem przed zaśnięciem, oznacza powiedzenie sobie i innym, do kogo należymy, czyimi chcemy być. Dlatego tak bardzo ważne jest nauczenie dzieci, by dobrze umiały czynić znak krzyża. I tak jak czynimy wchodząc do kościoła, możemy to czynić również w domu, trzymając w małym naczyniu wodę święconą – niektóre rodziny to czynią: w ten sposób za każdym razem, gdy wracamy lub wychodzimy, czyniąc znak krzyża tą wodą, przypominamy sobie, że jesteśmy ochrzczeni.

Nie zapominajcie – powtarzam raz jeszcze – może zbytnio –nauczyć dzieci, by umiały się dobrze czynić znak krzyża. Czy to zrozumiałe? Dziękuję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Warszawa: Uroczyste obchody imienin Błogosławionego Księdza Jerzego Popiełuszki

2018-04-19 18:19

pk, mp / Warszawa (KAI)

23 kwietnia w jego sanktuarium na warszawskim Żoliborzu obchodzone będą imieniny księdza Jerzego Popiełuszki. 0 godz. 18. celebrowana będzie uroczysta Msza Święta z modlitwą o kanonizację zakończona wniesieniem relikwii błogosławionego i litanią ku jego czci. Po mszy księdza Jerzego wspominać będą członkowie jego rodziny i przyjaciele z Huty Warszawa. Uroczystość zakończy się złożeniem wieńców przy grobie kapłana – męczennika.

Archiwum

Dzień imienin kapelana Solidarności jeszcze za jego życia obchodzony był szczególnie. Plebania parafii Świętego Stanisława Kostki przyjmowała wielu gości, którzy chcieli wyrazić więź ze swoim duszpasterzem ofiarowując mu kwiaty, podarunki oraz słowa wdzięczności.

Po śmierci księdza Jerzego jego imieniny w parafii świętego Stanisława Kostki w której posługiwał wciąż obchodzone były w sposób szczególny. Uroczystą Mszę Świętą koncelebrowało wielu kapłanów grób męczennika znajdujący się przy kościele otaczały znicze i wieńce. Na cześć kapelana Solidarności organizowano koncerty i wieczory wspomnień.

Obchody imienin księdza Jerzego w parafii Świętego Stanisława Kostki będą obchodzone następująco: W przeddzień imienin, 22 kwietnia o godzinie 19:00 odbędzie się uroczysty koncert Orkiestry Kameralnej Filharmonii Narodowej pod przewodnictwem Jana Lewtaka. W repertuarze znajdą się utwory Wojciecha Kilara i Amadeusza Wolfganga Mozarta.

23 kwietnia w sam dzień imienin księdza Jerzego Popiełuszki o godzinie 18. celebrowana będzie uroczysta Msza Święta z modlitwą o jego kanonizację zakończona wniesieniem relikwii błogosławionego i litanią ku jego czci. Po mszy księdza Jerzego wspominać będą członkowie jego rodziny i przyjaciele z Huty Warszawa, którzy przybędą na Eucharystię z pocztem sztandarowym hutniczej Solidarności. Uroczystość zakończy się złożeniem wieńców przy grobie kapłana – męczennika.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem