Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

V Chrześcijański Tydzień Społeczny: polskość to wielość i pluralizm, a nie ciasnota i zamknięcie

2014-05-09 11:51

mt, łsz / Lublin / KAI

Roman Czyrka

Rodzina jest pierwszą szkołą socjalizacji społeczeństwa - powiedział w rozmowie z KAI abp Henryk Hoser. Wykład biskupa warszawsko-praskiego zainaugurował V Chrześcijański Tydzień Społeczny, który w dniach 8-10 maja odbywa się w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II na temat „Jaki rozwój Polski?”

Zdaniem bp. Józefa Wróbla, który podczas otwarcia konferencji reprezentował metropolitę lubelskiego abp. Stanisława Budzika, Polska przeżywa teraz szczególny okres, chociaż nadal przejściowy. Zwrócił uwagę na dysproporcje w rozwoju Polski na wschodzie i zachodzie kraju. - Człowiek zawsze posiada pragnienie rozwoju, pragnienie posiadania nowych dóbr, aż w końcu to co miało mu przynieść szczęście nagle powoduje rosnącą żądzę posiadania. Zawsze trzeba przedkładać "być" nad "mieć" –zaznaczył.

Z ramienia uczelni głos zabrał prorektor o. prof. Andrzej Derdziuk. - Kiedy spotykają się chrześcijanie, by debatować nad ich miejscem w społeczeństwie i zastanawiają się jaki kierunek powinien mieć rozwój Polski to zwracają uwagę dwie ważne rzeczy. Pierwszą jest człowiek jako podstawa wszelkich struktur, jako droga Kościoła. Jednak nie sposób mówić o człowieku i jego godności bez odniesienia się do porządku wertykalnego. Drugim elementem jest odniesienie się do kształcenia chrześcijańskich liderów społecznych - podkreślił.

Gospodarz konferencji, dziekan Wydziału Nauk Społecznych ks. dr hab. Stanisław Fel, rozpoczął od krótkiej historii chrześcijańskich tygodni społecznych. - Trzeba zaznaczyć, że jest to drugi taki tydzień w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i trzeci w Lublinie.

Reklama

Odnosząc się do tematu konferencji „Jaki rozwój Polski?” profesor KUL podkreślił, że dotyczy on kształtu rozwoju naszej ojczyzny. Jego zdaniem, 25 rocznica odzyskania niepodległości przez Polskę to dobry czas na refleksję na temat jak rozwinęła się nasza ojczyzna i w jakim kierunku powinna i może zmierzać. Wskazał, że bardzo dotkliwy kryzys demograficzny, który – jak się wyraził - przysparza zmartwień rządzącym, Kościołowi i całemu społeczeństwu, jest również symptomem kryzysu rodziny. To w rodzinie mają przychodzić na świat nowi obywatele i otrzymywać formację społeczną - dodał.

Marian Król, szef Zarządu Regionalnego Środkowowschodniego NSZZ "Solidarność" pytał siebie i audytorium: Czy musi tak być że w nieodległym czasie będzie nas tylko 25 mln? - Chciałbym, żeby było wśród młodych ludzi przeświadczenie, że ja sobie tu w ojczyźnie poradzę, że nie muszę wyjeżdżać na obcą ziemię, gdzie będzie mi łatwiej. Wystąpienie spuentował słowami zachęty – trzeba skorzystać z tych dni, z mądrości tak wielu intelektualistów.

Tomasz Różniak, prezes Fundacji Nowy Staw krótko wyraził swoją aprobatę dla tego czasu publicznej debaty - Chcemy, by te Tygodnie stały się spotkaniem wielu środowisk, dla których życie społeczne w Polsce ma niebagatelne znaczenie. Ciągle potrzebujemy takich spotkań, które będą badały i oceniały bieżącą sytuację w kraju. Zatem jest konieczność tej inicjatywy, by w sposób odpowiedzialny wpływać na losy naszej ojczyzny.

V Chrześcijański Tydzień Społeczny zainagurował wykład pt. „Rodzina dziedzictwem i przyszłością narodu”, który wygłosił gość honorowy abp Henryk Hoser. Życzeniem arcybiskupa było, by prelekcja była wstępem do dalszej debaty. Arcybiskup rozpoczął od uściśleń terminologicznych, wyjaśniając takie pojęcia jak naród, ojczyzna czy dziedzictwo. „Naród”, jak podkreślił, nie ma dziś dobrej prasy. Unika się tego terminu, oskarżając go o źródło takich postaw jak faszyzm, nacjonalizm, nazizm. Niemniej jednak jest to bardzo ważne określenie. Tym pojęciem, jak uważał św. Jan Paweł II, określić należy społeczność, która znajduje ojczyznę w określonym miejscu świata i która wyróżnia się kulturą. Źródłosłowu "narodu" należy szukać w słowie ród, a także rodzić. „Ojczyzna” ma swój etymologiczny początek w wyrazach ojciec, ojcostwo, ale w znaczeniu szerokim także „macierzyństwo”. Dziedzictwo, co podkreślono w wykładzie, jest czymś przekazanym nam przez rodzenie. Będąc obywatelami stajemy się zatem dziedzicami zarówno ojczyzny jak i narodu. Wyrzeczenie się dziedzictwa powoduje, że stajemy się biedni, słabi.

W dalszej części wykładu, abp Hoser podkreślił, iż rodzina staje dziś wobec wielu zagrożeń. Wymienić tu należy nie tylko naciski środowisk homoseksualnych, ale także zyskującą popularność poliamorię. Żyjemy w czasach kryzysu antropologii, humanizmu, poszanowania godności człowieka – mówił.

W wykładzie podkreślił również, iż znaczenie rodziny ma głębokie podłoże teologiczne. Bóg bowiem nie stworzył człowieka jako jednostki, ale stworzył go w relacjach. Abp Hoser podkreślał, że rodzina w swojej ewolucji ma bardzo bliskie związki z narodem. Jest generatorem społeczeństwa i pierwszą szkołą socjalizacji społeczeństwa. Wyzwaniem dla współczesności jeśli chodzi o przyszłość narodu jest obrona rodziny, która przejawiać się ma nie tylko w sposób werbalny. Kapłani szczególną troską powinni otoczyć młodych małżonków, którzy w konsekwencji migracji czują się często zagubieni i osamotnieni. Bardzo ważne jest również duszpasterstwo rodzin, które uległo atrofii – podkreślił prelegent.

Abp Hoser wraził obawę, iż kryzys demograficzny, jaki dotknął rodzinę jest nieodwracalny, to wynik braku projekcji w przyszłość. - Żyjemy w epoce schyłkowej, ludzie są przekonani, że nie warto jej przedłużać, dlatego nie decydują się na dzieci. Inwestujmy w rodzinę, bo każdy chciałby w niej żyć i umrzeć - podsumował.

W drugiej części miał miejsce panel dyskusyjny zatytułowany „Jan Paweł II - jakiej Polski pragnął?” Przewodniczył mu ks. dr hab. Stanisław Fel, dziekan Wydziału Nauk Społecznych KUL. Rozpoczął on debatę od stwierdzenia, iż by odpowiedzieć na pytanie postawione w temacie panelu trzeba sięgnąć do koncepcji człowieka propagowanej przez Jana Pawła II. - Osoba jest centrum nauczania, uniwersalną miarą przykładaną do różnych sytuacji społecznych, gospodarczych i politycznych, by odpowiedzieć czy zgadza się to z wzorcem godności osoby ludzkiej -zauważył.

Piotr Gociek, redaktor tygodnika „Do rzeczy” rozpoczął swą prelekcję od przywołania bardzo aktualnych słów św. Jana Pawła II – „Przestańcie mi klaskać, a zacznijcie mnie słuchać” - po czym wskazał na zjawisko coraz bardziej obecne w naszych czasach, iż „naród”, „ojczyzna” „Polska”, „polskość” to słowa wręcz niemodne. Wspomniał definicję narodu, którą sformułował Jan Paweł II: „Naród jest wielką wspólnotą ludzi, których łączy kultura”.

Marcin Przeciszewski, Prezes Katolickiej Agencji Informacyjnej w swoim wystąpieniu chcąc dać odpowiedź na pytanie jakiej Polski chciałby św. Jan Paweł II skupił się na rewizji papieskiego nauczania, szczególnie dotyczącego Europy w tym środkowej i wschodniej. - Wizja Polski jakiej pragnął Jan Paweł II wynika z tego, kim on był. A był niewątpliwie najwybitniejszym Polakiem, równie wybitnym Europejczykiem i wreszcie świętym Kościoła powszechnego. Zatem jego wizja jest syntezą tych trzech elementów – stwierdził we wstępie swojej wypowiedzi. Następnie zaznaczył, że Wojtyła rozumiał naród w sense przede wszystkim kulturowym. Sięgnął po „Pamięć i tożsamość”, gdzie papież stwierdził, że "polskość to wielość i pluralizm, a nie ciasnota i zamknięcie".

To dziedzictwo kulturowe w dużej mierze kreowało pontyfikat papieża Polaka. - dodał. Przypomniał papieską homilię z 4 czerwca 1979 kiedy Jan Paweł II wyjaśnił sens posługi papieża - Słowianina, gdy wskazał na definicję Europy, jako wspólnej przestrzeni opartej na kulturowo-duchowym dziedzictwie, zbudowanym na kulturze starożytnej, judaistycznej a później wzbogaconej o chrześcijaństwo.

Zwrócił także uwagę na obrazowe porównanie Europy oddychającej dwoma płucami - Wschodu i Zachodu. Sięgnął także do papieskiego wystąpienia w Parlamencie RP, gdzie wskazał wartości dzięki którym Polska i Europa może funkcjonować głębią życia duchowego, a nie tylko polityczno-gospodarczego. - Ład wewnętrzny Polski w papieskim nauczaniu opierał się na pragnieniu kraju wolnego, ale prawidłowo rozumiejącego i realizującego wolność - stwierdził.

Redaktor naczelny KAI wskazał, iż pontyfikat Jana Pawła II można podzielić na dwa etapy - dążenie do wolności do 1989 roku i po 1989 roku, gdzie apeluje o odpowiedzialne korzystanie z wolności i demokracji opartej na solidnych fundamentach aksjologicznych.

Papież zawsze odnosił się do obecności religii w polityce. - Polityka to służba dla dobra wspólnego - przypomniał za św. Janem Paweł II. Prezes KAI wskazał także, iż sfera polityki i religii powinna opierać się na zasadzie autonomii, współpracy i wzajemnego poszanowania. A przy tym Odrzucić należy radykalną separację państwa i Kościoła, która prowadzi do szafowania hasłami „świeckości państwa”.

Podkreślił, iż w Polsce współpraca na linii państwo-Kościół miała miejsce w duchu inspiracji nauczaniem Jana Pawła II. - Polski konkordat jest jednym z najbardziej znakomitych osiągnięć umów międzynarodowych, wprowadzając harmonię i zdrową relację w sferze przenikania się religii i polityki - dodał. - Jest to nie tylko ważne osiągniecie dyplomacji Jana Pawła II, ale także wielkie osiągniecie polskiej demokracji w okresie ostatniego 25-lecia, gwarantujące wolność religii i jej harmonijne współistnienie w sferze publicznej - zakończył.

Jako ostatni w dyskusji zabrał głos ks. Henryk Zieliński, redaktor naczelny tygodnika „Idziemy”. Odniósł się on do słów ks. dr hab. S. Fela, wyrażającego obawę czy aby po latach, Papież-Polak nie odejdzie w zapomnienie. - Święty ma swoje sposoby, żeby o nim nie zapomnieć – stwierdził. Prelegent podkreślił, iż Jan Paweł II kochał Polskę, nie wstydził się jej. Dodał także, że mimo, iż Jan Paweł II był bardziej „obywatelem świata” niż niejeden z naszych polityków, cechujących się kosmopolityzmem, to nigdy nie wstydził się swojego narodu.

- Papież razem z nami pielgrzymował, tworzył razem z nami nową wizję wolnego narodu. Mimo tego, że wyjechał to cały czas przeżywał to, co dzieje się w jego ojczyźnie. Wyrazem tego była chociażby świeca w oknie papieskim po wprowadzeniu stanu wojennego - przypomniał. Prelegent porównał także postać Wielkiego Polaka do Mojżesza, który wyprowadzając nasz naród z mroków komunizmu, cierpiał widząc upadki rodaków.

Kończąc swoje wystąpienie ks. Zieliński wskazał duży wpływ na kształtowanie polskiej wolności jaki miały papieskie homilie, czasami nawet bardzo emocjonalne. Z nich głownie można odczytać wizję Polski jakiej pragnął Jan Paweł II. Była to Polska otwarta, której nie sposób zrozumieć bez Chrystusa – zakończył.

Tagi:
KUL

Benedykt XVI przyjął delegację KUL

2018-04-26 17:00

tom, mp (KAI) / Watykan

Benedykt XVI przyjął dzisiaj wczesnym popołudniem w Watykanie na specjalnej audiencji delegację Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. "Papież senior jest bardzo zainteresowany Polską i Kościołem w Polsce. Zapewnił o swojej modlitwie i udzielił błogosławieństwa naszej Ojczyźnie, Kościołowi w Polsce i KUL-owi" - powiedział KAI abp Stanisław Budzik tuż po spotkaniu, które trwało ponad 20 minut.

Grzegorz Gałązka

Papież-senior podczas spotkania w osobistym apartamencie w klasztorze Mater Ecclesiae na terenie Ogrodów Watykańskich, otrzymał wszystkie 16 dotychczas wydanych po polsku tomów serii "Opera omnia Josepha Ratzingera - papieża Benedykta XVI", wraz z ostatnio wydanym tomem pt. "Wiara w Piśmie i Tradycji. Teologiczna nauka o zasadach”.

W spotkaniu z papieżem seniorem wzięli udział: abp Stanisław Budzik, metropolita lubelski i Wielki Kanclerz KUL, ks. prof. Antoni Dębiński, rektor KUL, ks. prof. Krzysztof Góźdź z KUL, redaktor polskiego wydania "Opera omnia" i członek Międzynarodowej Komisji Teologicznej oraz prof. Marzena Górecka z Instytutu Filologii Germańskiej KUL, która czuwa nad tłumaczeniami dzieł.

"Mieliśmy zaszczyt i szczęście spotkać papieża seniora. Rozmowa trwała ponad 20 minut. Omówiliśmy wiele spraw. Wręczyliśmy mu wszystkie dotychczas wydane tomy jego dzieł wydanych w języku polskim przez Wydawnictwo KUL. Zostało jeszcze kilka tomów do wydania. W tym przypadku, poza Niemcami, jesteśmy najlepsi wśród tych, którzy podjęli się wydawania dzieł Josepha Ratzingera" - powiedział KAI abp Budzik.

Zwrócił uwagę, że papież senior jest w bardzo dobrej formie intelektualnej, choć fizycznie widać na nim brzemię lat. "Jest bardzo zainteresowany Polską i Kościołem w Polsce. Zna dobrze naszą historię, gdyż mówiliśmy o 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Papież podkreślił rolę Bitwy Warszawskiej z 1920 r. i znaczenie jakie miała ona dla Europy i świata" - podkreślił abp Budzik.

Metropolita lubelski zaznaczył, że Benedykt XVI uważa, że Kościół w Polsce oraz Katolicki Uniwersytet Lubelski mają wielkie zadania do spełnienia. Wyraził radość, że jest doktorem honoris causa KUL, które to wyróżnienie otrzymał w 1988 r. Pamięta bardzo dobrze szczegóły z tamtego wydarzenia, które, jak podkreślił, było bardzo ważne w jego życiu osobistym oraz jako przewodniczącego watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary.

Delegacja KUL korzystając z okazji podziękowała Benedyktowi XVI za jego pontyfikat, a także za to, że tak pięknie zwracał się do nas po polsku, jak i za za jego wizytę w 2006 r. Wręczono mu medal upamiętniając 100-lecie uczelni, który z zainteresowaniem obejrzał i wyraźnie wzruszony za niego podziękował.

"Byliśmy wszyscy wzruszeni tym niezwykłym spotkaniem, szczególnie pokojem jaki płynie od niego, od człowieka głęboko zakorzenionego i zanurzonego w Bogu, który w odosobnieniu modli się za świat i Kościół. Człowieka, który może spoglądać z satysfakcją na swoje życiowe dzieło. Gdy spojrzymy na te 16 już wydanych tomów jego dzieł i tych, które się jeszcze ukażą oraz na to, co powiedział jako papież, to trudno sobie wyobrazić, że zrobił to jeden człowiek w ciągu zaledwie jednego życia. Na pewno kiedyś zostanie Doktorem Kościoła" - dodał abp Budzik.

Na zakończenie uczestnicy spotkania zapewnili papieża seniora o modlitwie w jego intencji. Ze swej strony Benedykt XVI z radością zapewnił o modlitwie i udzielił błogosławieństwa naszej Ojczyźnie, Kościołowi w Polsce i KUL-owi.

Z okazji jubileuszu 100-lecia uczelni w Rzymie i Watykanie przebywa ponad stuosobowa grupa pielgrzymów, którą tworzą władze uczelni – rektor, prorektorzy i dziekani, pracownicy, studenci oraz Wielki Kanclerz KUL abp Budzik.

"Spotkanie z Benedyktem XVI było dopełnieniem naszej uniwersyteckiej pielgrzymki do Watykanu i Rzymu. Pielgrzymowaliśmy do trzech papieży. Pierwszym był papież Franciszek, z którym spotkaliśmy się w środę podczas audiencji ogólnej, który skierował do nas słowo i udzielił błogosławieństwa. Spotkał się też z kolegium rektorskim, które wręczyło mu medal z okazji 100. rocznicy istnienia KUL. Dzisiaj rano podczas Mszy św. modliliśmy się przy grobie Jana Pawła II w Bazylice św. Piotra. Żaden z papieży pochowanych w bazylice nie cieszy się takim kultem jak papież Polak. Myślę, że Polacy po wszystkie czasy będą każdego czwartku odprawiać Msze św. przy jego grobie - tego wielkiego świętego naszych czasów" - podsumował pielgrzymkę abp Budzik.

"Opera Omnia Josepha Ratzingera" to cykl dzieł zebranych, prezentujących dorobek filozoficzno-teologiczny kard. Josepha Ratzingera/Benedykta XVI. Wydawcą rozpoczętego w 2012 r. cyklu, który łącznie ukaże się w 16 tomach, jest Katolicki Uniwersytet Lubelski. Nad ich wydawaniem czuwa Instytut Teologii Dogmatycznej z ks. prof. Krzysztofem Góździem oraz Instytut Filologii Germańskiej z prof. Marzeną Górecką.

Najnowszy tom: "Wiara w Piśmie i Tradycji. Teologiczna nauka o zasadach”, Tom 9 "Opera omnia" składa się z dwóch części i liczy łącznie aż 1058 stron. Jego tytuł ukazuje główny punkt teologii Josepha Ratzingera, a jest nim wiara w bóstwo Jezusa Chrystusa, objawiona i poświadczona w Piśmie i Tradycji.

Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II uzyskał z Watykanu prawo wyłączności do wydania drukiem w formie książkowej tekstów kard. Josepha Ratzingera w serii "Opera Omnia Josepha Ratzingera", w łącznej liczbie 16 woluminów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Meksyk: porwany ksiądz - nie żyje

2018-04-26 14:58

pb (KAI/Il Sismografo) / Cuernavaca

W mieście Cuernavaca odnaleziono ciało ks. Moisesa Fabili Reyesa, porwanego 3 kwietnia. 83-letni duchowny pracował w sanktuarium Matki Bożej z Guadalupe w Mieście Meksyk.

Senlay/pixabay.com

Kapłan miał problemy z sercem i prawdopodobnie nie wytrzymał warunków, w jakich był przetrzymywany - donoszą lokalne media. Dodają, że rodzina uprowadzonego negocjowała z porywaczami w sprawie okupu za jego uwolnienie.

Do porwania doszło, gdy ks. Fabila Reyes podróżował z Miasta Meksyk do Cuernavaki.

To już trzeci katolicki duchowny, który poniósł gwałtowną śmierć w tym kraju w ciągu zaledwie tygodnia, a 15 początku tego roku na świecie.

Afryka (6)

Ks. Tony Mukomba (Malawi - 18 stycznia)

Ks. Joseph Désiré Angbabata (Republika Środkowoafrykańska - 22 marca)

Ks. Etienne Nsengiunva (Demokratyczna Republika Konga - 8 kwietnia)

Ks. Bernardin Brou Aka Daniel (Wybrzeże Kości Słoniowej - 23 kwietnia)

Ks. Joseph Gor (Nigeria - 24 kwietnia)

Ks. Felix Tyolaha (Nigeria - 24 kwietnia)

Ameryka (7)

Ks. Germain Muñiz García (Meksyk - 5 lutego)

Ks Iván Añorve Jaimes (Meksyk - 5 lutego)

Ks. Dagoberto Noguera (Kolumbia - 10 marca)

Ks. Walter Osmir Vásquez Jiménez (Salwador - 29 marca)

Ks. Rubén Alcántara Díaz (Meksyk - 18 kwietnia)

Ks. Juan Miguel Contreras García (Meksyk - 20 kwietnia)

Ks. Moisés Fabila Reyes (Meksyk - zwłoki znalezione 26 kwietnia)

Azja (1)

Ks. Xavier Thelakkat (Indie - 1 marca)

Europa (1)

Ks. Alain-Florent Gandoulou (Niemcy - 22 lutego)

Ponadto w Republice Środkowoafrykańskiej znaleziono 2 marca zwłoki ks. Florenta Mbulanthie Tulantshiedi (znanego też jako Florent Tula), a chociaż na jego ciele stwierdzono ślady tortur, nie uznano go za ofiarę zabójstwa.

Natomiast 20 marca utonął w Oceanie Indyjskim u wybrzeży Tanzanii polski misjonarz, niespełna 35-letni o. Adam Bartkowicz ze Zgromadzenia Misji Afrykańskich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Autokefalia prawosławia na Ukrainie

2018-04-26 18:23

Paweł Przeciszewski / Kijów (KAI)

Ekumeniczny Patriarchat Konstantynopola podjął na ostatnim spotkaniu Świętego Synodu kwestię autokefalii prawosławia na Ukrainie. Dotąd podzielone jest ono na trzy konkurencyjne Ukraińskie Kościoły Prawosławne: Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Moskiewskiego, Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Kijowskiego i Autokefaliczny Ukraiński Kościół Prawosławny. O przyznanie autokefalii ukraińskiemu prawosławiu poprosili patriarchę Konstantynopola Bartłomieja prezydent Poroszenko, Rada Najwyższa Ukrainy oraz ci spośród tamtejszych hierarchów prawosławnych, którzy popierają tę inicjatywę.

Jorge Lascar/Foter.com/CC-BY

Podczas obradującego 19 i 20 kwietnia Świętego Synodu Patriarchatu Ekumenicznego zapoznano się z „kościelną sytuacją na Ukrainie” oraz otrzymanymi od tamtejszych władz kościelnych i państwowych prośbami o przyznanie autokefalii. Synod postanowił rozważyć tę sprawę we współpracy z innymi Kościołami prawosławnymi.

Negocjacje z Patriarchatem Ekumenicznym w Konstantynopolu

17 kwietnia prezydent Ukrainy Piotr Poroszenko na nadzwyczajnym spotkaniu z przywódcami partii obecnych w parlamencie oznajmił, że przekazał patriarsze Konstantynopola Bartłomiejowi prośbę w sprawie autokefalii Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego, czyli pełnej jego niezależności. Dodał, że Ukraina jest dziś bliższa bardziej niż kiedykolwiek urzeczywistnienia tej idei. 19 kwietnia z podobnym oświadczeniem wystąpiła Rada Najwyższa Ukrainy. Poparła ona działania prezydenta, przyjmując tekst orędzia do patriarchy ekumenicznego Bartłomieja, z prośbą o udzielenie Tomosu o autokefalii dla ukraińskiego prawosławia.

Negocjacje z patriarchą Bartłomiejem toczono w trójkącie: Patriarchat Kijowski - Patriarchat Ekumeniczny - Państwo Ukraińskie. Państwo było reprezentowane przez jego przedstawicieli z najwyższej półki: prezydenta Piotra Poroszenkę, przewodniczącego Parlamentu Andrija Parubija i premiera Wołodymira Hrojsmana. Świadczy to, że niezależność prawosławia w Ukrainie od Moskwy należy do najwyższych priorytetów ukraińskich władz i stanowi kwestię bezpieczeństwa państwa.

Dla Konstantynopola - którego pozycja jako głównego centrum i arbitra w świecie prawosławnym jest zagrożona przez Moskwę - rozwiązanie "kwestii ukraińskiej" jest również priorytetem rangi najwyższej. Nie rozwiązanie jej, pozostawia pod dominacją moskiewskiego centrum Kościół prawosławny na Ukrainie, posiadający ciągłość od czasów apostolskich, liczący dziś 250-280 mln wyznawców.

Ponadto prawosławie rosyjskie, dzięki swym możliwościom finansowym i organizacyjnym, powoli zaczyna wypierać i przyćmiewać struktury konstantynopolskie. Np. Święta góra Athos, centrum duchowości prawosławia, dosłownie zalewana jest przez rosyjskich mnichów.

Dziś, to właśnie Ukraina jest miejscem, gdzie można powstrzymać pochód moskiewskiego Kościoła prawosławnego, sprzężonego w nieomal jeden organizm z obecnym rosyjskim reżimem.

Sprawa ukraińska z perspektywy światowego prawosławia

Kwestia przezwyciężenia podziałów wśród prawosławnych na Ukrainie i nadania im statusu jednej i niepodzielnej autokefalicznej Cerkwi, stanowi jeden z kluczowych problemów dla współczesnego prawosławia. Stanowiła ona też główny temat rozmów kuluarowych w trakcie obrad Soboru Powszechnego Prawosławia, który zebrał się na Krecie w czerwcu 2016 r. Ojcowie Soboru rozważali ją jednak poza porządkiem obrad. Był to wynik działań patriarchy moskiewskiego Cyryla, który jako warunek uczestnictwa delegacji swojego Kościoła w soborze, postawił nie poruszanie tej kwestii. Jednak – obawiając się takiego rozwoju rzeczy - i tak tam nie przyjechał.

Specyfiką sytuacji ukraińskiej jest fakt, że prawosławie w tym kraju jest podzielone na trzy jurysdykcje (odrębne Kościoły), z których tylko jeden, ten podporządkowany Moskwie posiada oficjalny status kanoniczny. Patriarcha Bartłomiej uważa, że udzielenie statusu tylko jednej z konkurujących ze sobą jurysdykcji nie rozwiąże problemu, ale narazi na szwank autorytet Patriarchatu Ekumenicznego. Sytuację może zmienić zjednoczenie prawosławia na Ukrainie. Dlatego Patriarchat Ekumeniczny, będący do dziś kluczowym autorytetem dla całego prawosławia na świecie, zamierza rozwiązać problem autokefalii poprzez utworzenie jednego Lokalnego Kościoła Prawosławnego na Ukrainie. Na samej Ukrainie zjednoczenie trzech odrębnych Kościołów prawosławnych Kościoła wydaje się dziś możliwe, w przeciwieństwie do sytuacji sprzed kilku lat. A to dlatego, że wojna z Rosją przyśpieszyła tu umocnienie tożsamości narodowej Ukrainy i poczucia jej odrębności.

Oprócz tego, patriarcha Bartłomiej musi maksymalnie zneutralizować następstwa powstania nowego Kościoła lokalnego dla całego prawosławia na świecie. Winien więc tak to przeprowadzić, aby jedynym oponentem udzielenia autokefalii prawosławiu ukraińskiemu, był Patriarchat Moskiewski i aby nie znalazł on poparcia wśród innych Kościołów prawosławnych.

Tak jak ukraińska deklaracja niepodległości rozbiła ZSRR, tak ukraińska autokefalia kościelna osłabi Rosyjski Kościół Prawosławny. Bardzo łatwo jest policzyć, że po otrzymaniu autokefalii przez Ukrainę, Rosyjski Kościół Prawosławny spadnie z pozycji największego z Kościołów Prawosławnych na świecie, na drugą pozycję po ukraińskim. Dlatego fakt zwrócenia się Prezydenta i Parlamentu Ukrainy do patriarchy ekumenicznego Bartłomieja o darowanie ukraińskiemu prawosławiu autokefalii, rosyjski tygodnik prawosławny i Radio "Radonież" nazwały „podłożeniem bomby atomowej pod gmach Rosji”.

Dotychczasowa rusyfikacja Kościoła prawosławnego w Ukrainie

Przez siedem stuleci, zaczynając od chrztu Rusi-Ukrainy (988 r.) aż po rok koniec wieku XVII działała w Ukrainie jedna Cerkiew prawosławna. Tworzyła ją metropolia kijowska, jedna z sufraganii Patriarchatu Ekumenicznego w Konstantynopolu. Kres jej samodzielnego bytowi położyła ekspansja Moskwy. Ta ostatnia po dokonaniu podziału Ukrainy między siebie a Rzeczpospolitą (1685 r. traktat Grzymułtowskiego), włączyła metropolię kijowską do własnej jurysdykcji.

Kościół prawosławny w Ukrainie, uległszy stopniowej rusyfikacji przestał stanowić "podstawę wolności" Rusi Kijowskiej. Stanowił jedno z głównych narzędzi oddziaływania imperialnego centrum na miejscowe społeczeństwo. Zarówno w okresie cesarstwa rosyjskiego, jak i ZSRR, żaden z „ukraińskich” hierarchów, nie miał prawa ani możliwości reprezentowania stanowiska proukraińskiego.

Dziś, w warunkach wojny rosyjsko-ukraińskiej, wewnątrz Ukraińskiego Kościoła Patriarchatu Moskiewskiego, hierarchowie opowiadający się po stronie ukraińskiej stanowią mniejszość. Cerkiew Moskiewskiego Patriarchatu oficjalnie jest "apolityczna", ale w rzeczywistości niedwuznacznie stoi po rosyjskiej stronie konfliktu. Stanowi to ogromne zagrożenie dla Ukrainy.

Inne Kościoły prawosławne na Ukrainie

Ukraiński Autokefaliczny Kościół Prawosławny

Jego tworzenie rozpoczął dekret władz Ukraińskiej Republiki Ludowej (petlurowskiej), przyjęty 1 stycznia 1919 r., ogłaszający autokefalię tej ukraińskiej Cerkwi. Jej proklamowania dokonano uroczyście w katedralnym Sofijskim soborze Kijowa, wyzwolonego przez Wojsko Polskie. Po powstaniu tego Kościoła, Patriarchat Konstantynopolitański oficjalnie ogłosił, że wcielenie metropolii kijowskiej, dokonane przez Moskwę w roku 1686, było nielegalne, wobec czego obszary znajdujące się na zachód od granic Rosji z roku 1634 stanowią nadal jego terytorium kanoniczne.

14 października 1921 r., już pod władzą bolszewicką, która początkowo odnosiła się przychylnie do tworzenia oddzielnego ukraińskiego Kościoła, został zwołany Pierwszy Ukraiński Sobór Cerkiewny, w którym uczestniczyli przedstawiciele parafii i przedstawiciele ukraińskiej elity kulturalnej i naukowej. Sobór nie tylko wybrał zwierzchnika Kościoła, ale udzielił mu święceń biskupich. Został nim ksiądz Wasyl Lipkiwśkyj, wybitny działacz narodowy i tłumacz Pisma św. oraz liturgii na język ukraiński. Metropolita Wasyl wyświęcił też biskupów diecezjalnych. Stworzony w ten sposób Ukraiński Autokefaliczny Kościół Prawosławny przetrwał do bolszewickich represji w latach trzydziestych. Metropolita i ostatni jego kapłani zostali rozstrzelani w roku 1937. Przed rozgromieniem UAKP, udało się założyć diecezję wśród Ukraińców w Kanadzie. Jej władyką (ordynariuszem) został biskup Iwan (Teodorowycz). Diecezja ta okazała się "przetrwalnikiem Kościoła".

Próbę odbudowy własnego państwa Ukraińcy podjęli w trakcie drugiej wojny światowej. 30 czerwca 1941, w dniu zajęcia Lwowa przez wojska niemieckie, ukraińscy nacjonaliści ogłosili Akt Odnowienia Państwa Ukraińskiego. Tymczasowy Rząd zachodnich obwodów Ukrainy, z Jarosławem Stećką jako premierem, został jednak w całości aresztowany przez gestapo w ciągu 7 dni.

Na zajmowanych przez wojska niemieckie ziemiach radzieckiej Ukrainy, ludność spontanicznie otwierała świątynie pozamykane przez władze bolszewickie. Przywracaniem ich do życia zajęli się głownie kapłani Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego. Przewodził im biskup łucki Polikarp (Sikorski), mianowany przez Dionizego (Waledyńskiego) metropolitę warszawskiego i całej Polski tymczasowym administratorem Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego na wyzwolonych spod władzy radzieckiej ziemiach Ukrainy. W ten sposób zwierzchnik Cerkwi polskiej dołączył Kościół Ukraiński do polskiej autokefalii. Dzięki niej, wszyscy biskupi otrzymujący sakrę biskupią w okresie wojny w tym Kościele byli w pełni kanonicznymi hierarchami prawosławnymi.

Największą rolę spośród nich odegrał Stepan Skrypnyk, siostrzeniec Semena Petlury, żołnierz wojsk URL, a w dwudziestoleciu międzywojennym poseł na Sejm RP. Skrypnik w czerwcu roku 1942 otrzymał w Sofijskim soborze Kijowa chirotonię biskupią z rąk metropolity Dionizego.

Po wojnie wraz z innymi biskupami UAKP, duchowieństwem i ich rodzinami, znalazł się w Kanadzie, gdzie w roku 1950 doprowadził do zjednoczenia ukraińskich prawosławnych z USA. Zjednoczony Kościół został nazwany Ukraińskim Kościołem Prawosławnym w USA. Zaczynając od lata 1988 r., kiedy ekipa Michaiła Gorbaczowa zezwoliła na uroczyste obchody Tysiąclecia Chrztu Rusi, kapłani UKP z Ameryki, zaczęli masowo wracać do ojczyzny. Przystąpili oni do odbudowy UAKP na jego własnym terytorium.

W roku następnym, w soborze św. św. Piotra i Pawła we Lwowie ogłoszono oficjalne odnowienie UAKP. Z kolei na soborze lokalnym w 1990 r. w Kijowie, przyjęto nowy status Kościoła, a metropolicie Mstysławowi przyznano tytuł Patriarchy Kijowskiego i całej Ukrainy. Władze ukraińskie odmówiły jednak autokefalistom, zwrotu świątyń i innych budynków. Nowe parafie mogły powstawać tylko dzięki przechodzeniu do Kościoła autokefalicznego wspólnot parafialnych z oficjalnego Kościoła Patriarchatu moskiewskiego. Już w początkach roku 1992 UAKP posiadał ponad 600 własnych parafii.

Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Kijowskiego

Powstał wiosną 1992 r. w wyniku rozłamu w ramach Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego. W roku 1991 po ogłoszeniu przez Ukrainę niepodległości, metropolita Filaret (Denysenko) zwołał sobór lokalny biskupów z Ukrainy, który ogłosił powstanie Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego i zwrócił się do patriarchy moskiewskiego z prośbą o nadanie "pełnej niezależności kanonicznej”, czyli autokefalii. Patriarcha Aleksy odmówił udzielenia autokefalii "na danym etapie historycznym", a od metropolity Filareta zażądał dymisji. W trakcie obrad moskiewskiego soboru metropolita Filaret, znajdując się "pod silnym naciskiem i huraganem krytyki" zgodził się złożyć swój urząd, ale powróciwszy do Kijowa odmówił wypełnienia danego słowa i po raz drugi, na początku roku 1992 zwrócił się do patriarchy Aleksego z prośbą o nadanie autokefalii. Wtedy patriarcha moskiewski zwołał kolejny sobór, na którym tylko czterech biskupów odważyło się zagłosować za autokefalią. A 27 maja 1992 metropolita Filaret został pozbawiony urzędu. Na jego miejsce sobór, a faktycznie patriarcha Aleksy, powołał metropolitę Wołodymira (Sabodana), wybitnego duszpasterza i bez wątpienia ukraińskiego patriotę, ale człowieka nie umiejącego wyobrazić sobie swojego Kościoła bez zwierzchnictwa Moskwy.

Metropolita Filaret został także pozbawiony wszystkich swoich godności a nawet święceń kapłańskich, zachowując jedynie śluby zakonne. Nie ustąpił jednak, poparty przez Leonida Krawczuka, prezydenta Ukrainy i ostatecznie uzyskał poparcie części swoich biskupów i prawie połowy duchowieństwa, za którymi poszła niemała część wiernych. Wtedy metropolita Filaret zwrócił się z prośbą do patriarchy ekumenicznego Bartłomieja z prośbą o uznanie autokefalii.

Nieudane próby zjednoczenia ukraińskich Kościołów Prawosławnych

W czerwcu 1992 r. metropolita Filaret zwołał do Kijowa Ogólnoukraiński Sobór Lokalny, w którym oprócz jego zwolenników wziął udział Ukraiński Autokefaliczny Kościół Prawosławny. Przedstawiciele obu Kościołów zjednoczyli się w jeden Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Kijowskiego. Na zwierzchnika Kościoła sobór wybrał zaocznie patriarchę UAKP Mstysława (Skrypnyka), zachowując jego tytuł Patriarchy Kijowskiego i całej Ukrainy. Filaret został wyznaczony na jego następcę, zachowując tytuł Metropolity Kijowskiego. Na mocy ustawy przyjętej przez Parlament Ukrainy, zarówno cały majątek nieruchomy i ruchomy, który utrzymali w swoich rękach zwolennicy metropolity Filareta, jak i majątek którego dorobił się UAKP, stał się własnością Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Kijowskiego.

Zjednoczenie ukraińskiego prawosławia, po upływie trzech lat zakończyło się fiaskiem. Część episkopatu i duchowieństwa wywodząca się rozwiązanego UAKP w żaden sposób nie była w stanie znaleźć wspólnego języka z metropolitą Filaretem, który jako zastępca przebywającego w Kanadzie patriarchy Mstysława faktycznie kierował Kościołem. Zarzucali mu despotyzm i autorytarny styl rządzenia. Patriarcha Mstysław przyjechał do Kijowa w lipcu i zdystansował się wobec osoby swojego zastępcy.

Po śmierci sędziwego patriarchy Mstysława został zwołany Sobór dawnego UAKP, na którym została zerwana unia Kościołów. Sobór ten 7 września 1993 r. dokonał wyboru własnego Patriarchy Kijowskiego i Całej Ukrainy, którym został hieromnich Dymitr Jarema.

Natomiast zwolennicy metropolity Filareta, zachowawszy dotychczasową nazwę UKP PK, zwołali swój Sobór Lokalny, na którym 24 października 1993 r. wybrali metropolitę Wołodymira (Romaniuka) na urząd Patriarchy. Niestety długoletnie uwięzienie nie pozostało bez śladu na jego zdrowiu. Umarł on po okresie rządow trwającym 19 miesięcy. 22 października 1995 roku Sobór Lokalny UKP PK wybrał metropolitę Filareta swoim trzecim w kolejności patriarchą. Od tego czasu patriarcha Filaret, mimo podeszłego wieku (ur. w 1929 r.) skutecznie działa podnosząc rangę i prestiż swojego Kościoła

Jesienią roku 2017, patriarcha Filaret wystosował list do patriarchy moskiewskiego Cyryla (Gundiajewa), zwracając się o przywrócenie komunii modlitewnej i eucharystycznej z wiernymi Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego. Synod RKP uznał ten list za "pierwszy krok w kierunku przezwyciężenia podziału" i licząc na to, że Filaret złoży samokrytykę i w charakterze "skruszonego grzesznika", powróci razem ze swoim Kościołem na łono Patriarchatu Moskiewskiego. Filaret odpowiedział, że Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Kijowskiego nigdy nie powróci do Patriarchatu Moskiewskiego, a on ubiega się i nadal będzie się ubiegać się o pojednanie, aby stworzyć autokefaliczny, samodzielny Ukraiński Kościół Prawosławny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem