Reklama

Floribeth Mora Diaz w Częstochowie: chcę zostawić wam ziarno nadziei

2014-05-10 16:14

Ks. Mariusz Frukacz

Bożena Sztajner

ZOBACZ GALERIĘ FOTO

Floribeth Mora Diaz, prawniczka z Kostaryki, uzdrowiona za wstawiennictwem św. Jana Pawła II spotkała się w sobotę 10 maja z mieszkańcami Częstochowy w kinie Ciemna City. Gospodarzem spotkania był tygodnik katolicki „Niedziela”. - Floribeth Mora Diaz jest nośnikiem i świadkiem cudu - mówił ks. inf. Ireneusz Skubiś, redaktor naczelny tygodnika katolickiego „Niedziela”.

„Pani Diaz otrzymała drugie życie dlatego to nasze spotkanie możemy porównać do poranka zmartwychwstania” - kontynuował ks. Skubiś.

Reklama

Spotkanie połączone było z projekcją filmu „Jan Paweł II - Santo subito. Świadectwa świętości”, którego patronem medialnym jest tygodnik katolicki „Niedziela”. - Chcieliśmy cuda za wstawiennictwem Jana Pawła II pokazać w konkretnym kontekście - mówił Piotr Dziubak, reżyser filmu, który dodał, że „dzięki temu obrazowi filmowemu możemy zobaczyć, że im dalej jedzie się od Rzymu i Polski, to można zobaczyć jak bardzo Jan Paweł II jest aktualny”.

„Jan Paweł II ze swoim życiem i przesłaniem jest bardzo obecny i aktualny w codziennym i prostym życiu tak wielu ludzi w Afryce, Libanie, Birmie i Japonii” - kontynuował Piotr Dziubak i wyraził radość, że „udało się dotrzeć twórcom filmu to tak odległych ludów jak eskimosi”.

Natomiast Floribeth Mora Diaz podkreśliła, że jest szczęśliwa, że może być w Ojczyźnie Jana Pawła II.- Wszędzie przez te dni doświadczyłam serdeczności i życzliwości - mówiła Diaz.

Na pytanie, jak bardzo jej życie zmieniło się od chwili cudu, Floribeth Mora Diaz powiedziała, że „najważniejsza dla niej zawsze była rodzina.”- Jestem szczęśliwa, że teraz mogę dzielić się historią mojego życia. Moim pragnieniem jest zostawić w waszych sercach ziarna nadziei - kontynuowała Diaz.

W spotkaniu i projekcji filmu wziął udział także mąż Floribeth Diaz z synami, o. Franciszek Filar werbista towarzyszący rodzinie Diaz, Marek Trojak z TIM Cinema, ludzie Kościoła na czele z przedstawicielami Jasnej Góry: o. Sebastianem Mateckim i o. Dariuszem Cichorem, ludzie kultury, mediów z Lidią Dudkiewicz zastępcą redaktora naczelnego „Niedzieli”.

Floribeth Mora Diaz gościła w siedzibie redakcji tygodnika katolickiego „Niedziela”, gdzie udzieliła wywiadu ks. inf. Ireneuszowi Skubisiowi w Studio TV „Niedzieli”. W spotkaniu w redakcji wziął udział także abp Wacław Depo metropolita częstochowski, który podkreślił, że „spotkanie to wpisuje się w wymiar wdzięczności i zawierzenia”.

Floribeth Mora Diaz będzie także modlić się na Jasnej Górze i weźmie udział w spotkaniu w kaplicy św. Józefa.

Prawniczka z Kostaryki w 2011 r. została uzdrowiona w sposób niewyjaśniony z medycznego punktu widzenia z tętniaka mózgu. Cała rodzina modliła się o zdrowie dla żony i matki przez wstawiennictwo bł. Jana Pawła II. Autentyczność cudu została uznana w trakcie procesu kanonizacyjnego papieża Wojtyły.

„Ja wiem, że zostałam wyleczona za wstawiennictwem Jana Pawła II” - powiedziała mediom Floribeth Diaz. Do całkowitego zdrowia Kostarykanka wróciła po siedmiu miesiącach, w listopadzie 2011, gdy poddano ją kolejnym badaniom.

Tagi:
Jan Paweł II Niedziela cuda

Film o cudach eucharystycznych

2018-10-30 17:28

vaticannews.va / Watykan (KAI)

W Watykanie odbył się przedpremierowy pokaz dokumentu na temat współczesnych cudów eucharystycznych, z których dwa miały miejsce w Polsce, w Legnicy oraz w Sokółce. Jest to pierwszy tego rodzaju film w historii.

Ks. Waldemar Wesołowski/Niedziela

Inspiracją do jego powstania stało się studium opracowane przez zmarłego w 2006 r. sługę Bożego Carlo Acutisa. Przygotował on w formie multimedialnej wystawę, która odwiedziła do tej pory pięć kontynentów oraz 10 tys. kościołów w świecie.

Film nosi tytuł „Znaki”, ponieważ jak mówi reżyser Matteo Ceccarelli cud stanowi znak, z którego rodzą się pytania ważne dla wiary i chrześcijaństwa.

- Czym w istocie jest cud dla wierzącego? Stanowi on przede wszystkim świadectwo. Jest czymś, co pozostaje na trwałe obecne – powiedział Radiu Watykańskiemu Caccarelli. – Tak jak w przypadku ziarnka gorczycy, o którym Jezus mówi, że wpada w ziemię i powstaje z niego wielkie drzewo, z gałęziami, którymi jest chrześcijaństwo. Cud nie jest czymś, co całkowicie nam się wymyka, ale jest czymś, co pozwala zbliżyć się do wiary, poznać ją w nieco inny sposób. Prawdziwy cud dzieje się potem w życiu każdego z nas. To znak, który niesiemy w naszych sercach.

Reżyser pyta w filmie o to, co zmieniły cuda eucharystyczne w życiu ludzi, którzy stali się ich świadkami oraz jak reaguje na te niezwykłe zjawiska nauka. Dla wielu księży otwierają nowy sposób komunikowania z wiernymi. Realna obecność ukryta w znakach staje się jakby mocniejsza, bardziej wiarygodna. Reżyser doprowadza w filmie do spotkania wiary i nauki. Neurofizjolodzy, patomorfolodzy badali cząstki tkanek ludzkich obecne na różnych tkaninach mających kontakt z postaciami eucharystycznymi. Metody badań były podobne do tych, które stosuje się w kryminalistyce, badając ślady zbrodni. To służy do określenia właściwości krwi oraz DNA.

- Dotykamy granicy nauki i wiary – powiedział Radiu Watykańskiemu Franco Serafino, kardiolog. – Obie stykają się ze sobą. Z jednej strony stanowią one jakby zamknięte w sobie kręgi. Może wydawać się, że odnośnie cudów nauka zajmuje się tym, co nie leży w jej kompetencjach. Piszę o tym w książce, którą niedawno opublikowałem we Włoszech. Muszę powiedzieć, że cuda mówią nam wiele z punku widzenia naukowego, czysto medycznego, ale ważne i interesujące jest także stwierdzenie, że cuda chowają się przed nauką, ukrywają się. Nauka musi cenzurować samą siebie. To jest prawdopodobnie wolą nieba, aby z jednej strony nie pomniejszać zdolności poznawczych człowieka, ale także, aby nie przekreślać ani nie upokarzać wiary. Eucharystia jest przecież przedmiotem wiary, a nie obiektem badania poprzez naukę i technikę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bóg naszej historii

2016-02-24 08:47

O. Dariusz Kowalczyk SJ
Niedziela Ogólnopolska 9/2016, str. 32-33

Ks. Dariusz Kowalczyk SJ/facebook.pl
Ks. Dariusz Kowalczyk SJ

„Jestem, który jestem” – odpowiada z płonącego krzewu Bóg Mojżeszowi, kiedy ten pyta Go o imię. Cóż to znaczy? Filozofowie dopatrują się w tym imieniu wskazania na Byt samoistny, który jest odwieczną przyczyną samego siebie. Tak! Bóg po prostu jest, a Jego istnienie nie potrzebuje wytłumaczenia, tak jak istnienie wszelkich bytów skończonych. Z drugiej strony trzeba zauważyć, że Biblia nie oferuje nam jakiejś filozofii, ale jest księgą historii zbawienia. W tej perspektywie „Jestem, który jestem” znaczy, że Bóg od zawsze jest obecny w historii swego ludu, w naszej historii. Nie jest On jakąś filozoficzną abstrakcją, o której można czasem podywagować, ale Bogiem konkretnej historii i konkretnych osób, „Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba”. Każdy z nas mógłby wstawić tutaj swoje imię... Bycie wierzącym oznacza dostrzeganie obecności Boga we własnej historii, która jest cząstką historii wspólnoty Kościoła, narodu, świata.

W tym roku jesteśmy zaproszeni, by celebrować 1050-lecie Chrztu Polski. Chodzi m.in. o zobaczenie, że nasz chrzest wpisuje się w historię pokoleń, które, poczynając od Mieszka I, tworzą polski naród i Kościół nad Wisłą. Przy czym sakrament chrztu nie tylko tworzy naszą doczesną historię, ale też jednocześnie otwiera nas na wieczność, na Boga. W tej historii nie brakuje jednak także ciemnych stron, niewierności i zaprzaństwa, grzechu. W II czytaniu Paweł Apostoł zauważa, że w historii Izraela niektórzy pragnęli zła i dlatego polegli na pustyni. Jest to przestroga dla nas: „Komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł”. Trzeba nam robić w tym Wielkim Poście rachunek sumienia: Co zrobiłem, co zrobiliśmy z łaską chrztu? Dlaczego niekiedy tak łatwo dajemy się zwodzić i biegniemy za innymi bogami modnych ideologii? Dziś w Europie – niestety, także w Polsce – nie brakuje sił, które są nieprzychylne chrześcijańskiemu dziedzictwu. Chcą tworzyć wbrew Bogu nowego człowieka i nowe społeczeństwo. Mocą chrztu winniśmy się temu przeciwstawiać i świadczyć o Jezusie Chrystusie. Pocieszeniem, ale i ostrzeżeniem jest dla nas ewangeliczna przypowieść o figowcu, który nie przynosił żadnych owoców. Właściciel chce go wyciąć, by nie jałowił ziemi. Ale ogrodnik prosi jeszcze o czas: „okopię go i obłożę nawozem, może wyda owoc”. Tak postępuje z nami cierpliwy i miłosierny Bóg, który daje nam łaski, abyśmy wydali oczekiwane owoce. Nie bądźmy zatwardziali w swoim złym postępowaniu, bo wtedy zostaniemy wycięci albo raczej sami uschniemy.

Polecamy „Kalendarz liturgiczny” – liturgię na każdy dzień

Jesteśmy również na Facebooku i Twitterze

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Słubice: Obraz św. Józefa Kaliskiego peregrynuje w parafii Ducha Świętego

2019-03-24 10:18

Kamil Krasowski

Obraz św. Józefa z Kalisza nawiedził parafię Matki Bożej Częstochowskiej w Cybince (21-22 marca) i parafię Najświętszego Serca Pana Jezusa w Rzepinie (22-23 marca). Obecnie jego peregrynacja odbywa się w parafii Ducha Świętego w Słubicach.

Michał Sobociński
23 marca obraz przybył do parafii Ducha Świętego w Słubicach

Poniżej przedstawiamy zdjęcia ze Słubic.

Zobacz zdjęcia: Peregrynacja obrazu św. Józefa Kaliskiego w Słubicach
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem