Reklama

Żyć prawdą w miłości

Ks. Zdzisław Janiec
Niedziela Ogólnopolska 51/2010, str. 20

s. Halina Irena Szumił
Ks. prof. Wincenty Granat

Sługa Boży ma pełną świadomość, że Bóg jest miłością, dlatego czuje się przynaglony, aby przekazywać to doświadczenie dalej - powiedział ks. prof. dr hab. Zdzisław Janiec, postulator procesu beatyfikacyjnego ks. prof. Wincentego Granata, kierownik Katedry Liturgiki Pastoralnej KUL, prowadzący w Sandomierzu sesję poświęconą słudze Bożemu. Świadectwo życia ks. prof. Granata określił jako tak codzienne, że aż powszednie, tak niezmienne jak dogmat, na którym można się oprzeć

Sesja naukowo-modlitewna pt. „Wokół osoby i myśli sługi Bożego ks. Wincentego Granata” odbyła się 11 grudnia br. - w 31. rocznicę śmierci sługi Bożego. Jej motto stanowiły słowa: „Żyć prawdą w miłości”, będące zawołaniem ks. prof. Granata. Spotkanie, zorganizowane z inicjatywy biskupa sandomierskiego Krzysztofa Nitkiewicza, miało na celu przybliżenie osoby i dorobku naukowego sługi Bożego, modlitwę o beatyfikację, jak również danie świadectwa o łaskach uzdrowienia otrzymanych za jego wstawiennictwem.
Podczas sesji referaty wygłosili: ks. prof. Czesław Rychlicki (Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu), s. dr Halina Szumił (KUL) oraz dr Piotr Kopiec (KUL). Pierwszy prelegent skupił się na zagadnieniu tożsamości chrześcijańskiej w teologii ks. Granata i przedstawił historię filozoficznych koncepcji dehumanizacyjnych, które już od czasów odrodzenia powodują, że człowiek odchodzi od Boga. Tym koncepcjom wyraźnie przeciwstawiał się ks. Granat. Ks. prof. Rychlicki podkreślił, że teologia sługi Bożego Wincentego Granata jest teologią chrystocentryczną: „Skoro z Chrystusem tworzymy jedno ciało, to życie i śmierć, i zmartwychwstanie Chrystusa przynależą do nas, a nasze życie z radościami i trudnościami przynależy do Chrystusa. To misterium stanowi punkt centralny całego objawienia Bożego”.
Inny ważny aspekt myśli naukowej ks. Granata - teologię miłosierdzia Bożego omówiła s. dr Halina Szumił. Autorka referatu, bazując na pismach sługi Bożego (przede wszystkim „Miłosierdzie jako przymiot Boga”), wyjaśniła, czym jest miłosierdzie. Następnie przytoczyła historię dyskusji naukowych o teologii Bożego miłosierdzia, w których znaczącą rolę odegrał ks. Granat. Sługa Boży udowodnił bowiem, że kult skoncentrowany na Jezusie Miłosiernym jest kultem właściwym. Miłość i miłosierdzie - twierdził - są prawdziwymi świadectwami życia chrześcijańskiego, a szczególnym wyrazem miłosierdzia ludzkiego są uczynki miłosierdzia.
Dr Piotr Kopiec podkreślił, że ks. Wincenty Granat był autorytetem dla swoich uczniów teologów. Prelegent przytoczył historię swoich zmagań z chorobą nowotworową, szczęśliwie zakończoną wyleczeniem. Uzdrowienie nazwał darem, który mógł zaistnieć dzięki modlitwie wspólnoty ludzi. Była to modlitwa nie tylko o wstawiennictwo w zmaganiach z cierpieniem, ale i o beatyfikację ks. Granata.
Sesję zwieńczyła Msza św., koncelebrowana w intencji beatyfikacji sługi Bożego, pod przewodnictwem bp. Nitkiewicza, który również dokonał poświęcenia sarkofagu ks. prof. Granata. Homilię wygłosił biskup radomski Henryk Tomasik.
Ks. Wincenty Granat urodził się w 1900 r. w Ćmielowie, a zmarł w 1979 r. w Sandomierzu. Od 1952 r. związany był z KUL-em, w latach 1965-70 był jego rektorem. Przez wiele lat związany był również z Seminarium Duchownym w Sandomierzu. Był profesorem teologii, autorem m.in. 9-tomowej „Dogmatyki katolickiej” (1959-67) oraz „U podstaw humanizmu chrześcijańskiego” (1976). Myśl naukowa ks. Granata skupiała się wokół zagadnień personalizmu humanistycznego. W swoich publikacjach wielokrotnie podkreślał, że w Chrystusie idziemy jednocześnie ku Bogu i ku człowiekowi.
Trwający od 15 lat proces beatyfikacyjny ks. Wincentego Granata jest na ukończeniu na etapie diecezjalnym. Zgodnie z prawem kanonicznym, w listopadzie br. dokonano ekshumacji, kanonicznego rozpoznania oraz zabezpieczenia jego doczesnych szczątków, które zostały przeniesione do grobowca w kościele seminaryjnym pw. Świętego Michała Archanioła w Sandomierzu. Obrzędowi złożenia szczątków sługi Bożego przewodniczyli biskup sandomierski Krzysztof Nitkiewicz oraz biskup pomocniczy Edward Frankowski.

Franciszek u św. Marty: nie istnieje ewangelizacja z fotela

2018-04-19 12:19

st (KAI) / Watykan

Na konieczność wyjścia, zbliżenia się do osoby oraz nawiązania do konkretnej sytuacji w dziele głoszenia Ewangelii wskazał papież podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. Dodał, że tym, który pobudza chrześcijan do ewangelizacji jest Duch Święty.

Grzegorz Gałązka

Ojciec Święty zaznaczył na wstępie, że wszyscy chrześcijanie mają obowiązek i misję niesienia Ewangelii. Muszą prosić o łaskę bycia słuchaczami Ducha Świętego, dar bycia ludźmi wychodzącymi, okazującymi bliskość innym i rozpoczynającymi nie od teorii, ale od konkretnych sytuacji. Franciszek nawiązał do pierwszego czytania dzisiejszej liturgii (Dz 8,26-40), w którym mowa o nawróceniu i udzieleniu chrztu dworzaninowi królowej etiopskiej przez Filipa.

Papież zauważył, że scena ta rozpoczyna się od inicjatywy anioła Pańskiego, który powiedział do Filipa: „Wstań i idź około południa na drogę, która prowadzi z Jerozolimy do Gazy: jest ona pusta”. Przypomniał, że po męczeństwie Szczepana nastąpiło wielkie prześladowanie chrześcijan, którzy rozproszyli się na wszystkie strony. Zauważył, że wiatr prześladowań popchnął uczniów, by wyszli poza swoją ojczyznę, czy znane sobie sytuacje.

„Podobnie jak czyni wiatr z nasionami roślin, niosąc je daleko i zasiewa, tak też się stało w tym wypadku: poszli poza to, co było im znane z ziarnem Słowa i siali je. Możemy więc powiedzieć, nieco żartując, że w ten sposób zrodziła się „propaganda fide” [Kongregacja ds. Ewangelizacji Narodów – przyp. KAI]. Wychodząc z prześladowania, od wiatru uczniowie nieśli ewangelizację. I ten fragment, który dzisiaj czytaliśmy, z Dziejów Apostolskich, jest wielkiej urody ... Ale jest to prawdziwy traktat o ewangelizacji” – stwierdził Ojciec Święty.

Następnie Franciszek wskazał, iż ewangelizacja to nie dobrze przygotowany plan prozelityzmu. Ale to Duch Święty mówi nam, jak powinniśmy iść, począwszy od: „wstań i idź”.

„Nie istnieje ewangelizacja z fotela. Wstań i idź. Zawsze trzeba wychodzić. Idź, rusz się. Idź w miejsce, gdzie powinieneś głosić Słowo Boże” – podkreślił papież. Przypomniał wielu misjonarzy, którzy musieli opuścić swą ojczyznę i bliskich, aby głosić Słowo Boże, często nie przygotowanych fizycznie, młodo umierających, czy też ponoszących śmierć ze względu na nienawiść do wiary – męczenników ewangelizacji.

Ojciec Święty wyraził przekonanie, że konieczny jest nie tyle jakiś podręcznik ewangelizacji ile bliskość oraz wyjście od konkretnej sytuacji, a nie od teorii. „Nie można ewangelizować w teorii. Ewangelizacja jest po trosze spotkaniem twarzą w twarz, osoby z osobą. Zaczyna się od sytuacji, a nie od teorii. I głosi Jezusa Chrystusa, zaś męstwo będące darem Ducha Świętego pobudza Filipa, by ochrzcił dworzanina królowej etiopskiej” – zauważył Franciszek.

Papież raz jeszcze przypomniał słowa kluczowe w dziele ewangelizacji: wyjdź, zbliż się do osoby oraz wyjdź z konkretnej sytuacji. Zaznaczył, że jest to metoda prosta, ale jest to metoda Jezusa.

„Jezus ewangelizował w ten sposób. Zawsze w drodze, zawsze blisko ludzi i zawsze zaczynał od konkretnych sytuacji. Ewangelizacja jest możliwa tylko z tymi trzema postawami, ale także pod wpływem mocy Ducha Świętego. Bez Ducha, nawet te trzy postawy na nic się nie przydadzą. To Duch pobudza nas, byśmy wstali, podeszli bliżej i wychodzili od konkretnych sytuacji” – przypomniał na zakończenie swej homilii Ojciec Święty.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

W tym roku zginęło już 10 kapłanów w 8 krajach

2018-04-19 16:48

kg (KAI/ilsismografo) / Warszawa

W ciągu 108 dni bieżącego roku (do 18 kwietnia włącznie) w 8 krajach Afryki, Ameryki Łacińskiej, Azji i Europy zginęło już 10 kapłanów, czyli statystycznie średnio 1 duchowny na niecałych 11 dni. Gdyby ta smutna tendencja utrzymała się do końca br., oznaczałoby to, że zginie ok. 35 kapłanów. W ostatnich latach na szczęście liczba księży – ofiar przemocy, choć nadal duża, nie przekracza 30: w 2017 było ich 23, w 2016 – 28, w 2015 – 22 i w 2014 – 26.

дзроман / Foter.com / CC BY

Od wielu lat niechlubny prymat w tej smutnej statystyce dzierży najbardziej katolicki kontynent, czyli Ameryka Łacińska, a na jej terenie zwłaszcza dwa kraje: Meksyk i Kolumbia. W tym roku zginęła tam połowa zamordowanych kapłanów – 5, z czego aż trzech przypada na Meksyk. Tam też doszło do ostatniego, jak na razie, zabójstwa: 18 kwietnia w mieście Cuautitlán Izcalli koło stolicy zginął 50-letni ks. Rubén Alcántara Vásquez Jiménez.

W Afryce śmierć ponieśli trzej kapłani – po jednym w Malawi, Republice Środkowoafrykańskiej i Demokratycznej Republice Konga oraz – również po jednym – w Azji (w Indiach) i w Europie (Niemcy).

Przyczyny mordowania duchownych są różne, choć najczęściej mają podłoże rabunkowe, ale zdarza się, że księża giną z powodu swego zaangażowania społecznego, np. występując w obronie biednych, których bogaci właściciele ziemscy usiłują pozbawić ich własności.

Oto wykaz tegorocznych ofiar przemocy wymierzonej w duchowieństwo katolickie:

Afryka – 3 osoby

Ks. Tony Mukomba (Malawi; zginął 18 stycznia) Ks. Joseph Désiré Angbabata (Republika Środkowoafrykańska; 22 marca) Ks. Etienne Nsengiunva (Demokratyczna Republika Konga; 8 kwietnia)

Ameryka – 5 osób

Ks. Germain Muñiz García (5 lutego) Ks Iván Añorve Jaimes (5 lutrego) Ks. Rubén Alcántara Díaz (18 kwietnia) – wszyscy z Meksyku Ks. Dagoberto Noguera (Kolumbia; 10 marca Ks. Walter Osmir Vásquez Jiménez (Salwador; 29 marca)

Azja – 1 kapłan

Ks. Xavier Thelakkat (Indie; 1 marca)

Europa – 1 duchowny

Ks. Alain-Florent Gandoulou (Niemcy; 22 lutego)

Ponadto w Republice Środkowoafrykańskiej znaleziono 2 marca zwłoki ks. Florenta Mbulanthie Tulantshiedi (znanego też jako Florent Tula), a chociaż na jego ciele stwierdzono oczywiste ślady tortur, nie uznano go za ofiarę zabójstwa.

Trzeba również pamiętać, że 20 marca utonął w Oceanie Indyjskim u wybrzeży Tanzanii polski misjonarz, niespełna 35-letni o. Adam Bartkowicz ze Zgromadzenia Misji Afrykańskich. Jego śmierć, choć także gwałtowna, nie była jednak spowodowana zabójstwem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem