Reklama

Bp Tadeusz Pikus odbył ingres do katedry drohiczyńskiej

2014-05-26 08:10

tk, eł, poranny.pl, podlasie24.pl / Drohiczyn / KAI

http://www.drohiczynska.pl/

W niedzielę odbył się ingres bp. Tadeusza Pikusa do drohiczyńskiej katedry. Oprócz Nuncjusza Apostolskiego w Polsce abp. Celestino Migiore, biskupów z Polski, Białorusi i Ukrainy, w uroczystości uczestniczyli parlamentarzyści, władze wojewódzkie i samorządowe, księża prawosławni i reprezentanci innych wyznań. Nowy biskup drohiczyński ma 64 lata. Jest doktorem teologii fundamentalnej i znawcą Kościoła na Wschodzie.

Przed liturgią odśpiewano litanię do Matki Bożej. Z Domu Biskupiego wyruszyła procesja księży biskupów. Po drodze ks. bp Tadeusz Pikus w towarzystwie asysty zszedł do podziemi katedry, aby nawiedzić grób pierwszego biskupa drohiczyńskiego Władysława Jędruszuka w 20. rocznicę jego śmierci i zapalić znicz.

Po powitaniu w drzwiach katedry i przekazaniu pastorału nowemu ordynariuszowi, homagium złożyli: przedstawiciele duchowieństwa, kapituł i życia konsekrowanego, alumni WSD, przedstawiciele władz samorządowych, przedstawiciele świata nauki, świata pracy, służb mundurowych, ruchów i stowarzyszeń oraz rodzin.

W homilii bp Tadeusz Pikus przyznał, przypomniał o uwarunkowaniach religijnych rejonu wschodniej Polski, gdzie obok siebie żyją wyznawcy różnych religii i wskazał na potrzebę jedności. „Pojednanie człowieka z Bogiem Ojcem, i pojednanie w Nim rodzaju ludzkiego, które dokonuje się przez Chrystusa w Duchu Świętym, jest sercem misji Kościoła – mówił bp Pikus wspominając znamienne spotkanie ekumeniczne ze świętym Janem Pawłem II w roku 1999 w Drohiczynie.

Reklama

„Tamto nabożeństwo ekumeniczne na ziemi podlaskiej, upamiętnione Krzyżem stojącym na wzgórzu, stanowi dla nas znak i wyzwanie do prowadzenia ewangelicznego dialogu, dialogu, który ułatwia Duchowi Świętemu usuwanie z naszych serc murów podziału i budowanie pełnej i widzialnej jedności w Kościele Chrystusowym” – mówił bp Pikus.

Nowy ordynariusz drohiczyński prosił uczestników ingresu i diecezjan o modlitwę i współpracę. Zaapelował do diecezjan, aby uwzględniając powołanie do zbawienia, które daje szczęście bez miary, dbali o wolność, przekazywali wiarę niewierzącym, dawali pewność wątpiącym, przyjmowali i wprowadzali pokój Boży, „walcząc” nie przeciw człowiekowi, lecz o każdego człowieka, o jego życie i godność.

„Nie pozwalajmy, by nad nami panowało dziedzictwo uprzedzeń, niezgody czy nienawiści, nie pozwalajmy, by ktoś nam odebrał życzliwość i szacunek do drugiego człowieka. Nie wolno nam bać się prawdy rozpoznanej i podawanej w duchu miłości Bożej. Trzeba nam godnie i godziwie żyć na miarę uczniów Chrystusa” – zachęcał bp Pikus.

Przypomniał także, że jako chrześcijanie powinniśmy nieść pomoc potrzebującym, słabym i chorym, wspierać duchowo tzw. małżeństwa mieszane i ich rodziny, umacniać rodziny rozłączone emigracją, oddziaływać wychowawczo na dzieci i młodzież, kochać Kościół i ojczyznę oraz uczyć się gospodarności na co dzień, by sprawiedliwie, umiejętnie oraz mądrze zarządzać dobrami doczesnymi a jednocześnie całym sercem miłować wieczne.

„Niech Najświętsza Maryja Panna, Matka Kościoła, patronka diecezji drohiczyńskiej, błogosławiony ks. Ignacy Kłopotowski, syn tej ziemi, oraz nowi święci: Jan XXIII i Jan Paweł II kierują nas na drogę zbawienia, którą jest Jezus Chrystus, ten, który prawdziwie zmartwychwstał, oraz niech upraszają Trójcę Przenajświętszą o błogosławieństwo i stałą Opatrzność dla Kościoła drohiczyńskiego i wszystkich mieszkańców tej pięknej krainy” – zakończył biskup drohiczyński.

Na zakończenie liturgii życzenia nowemu pasterzowi drohiczyńskiemu złożyli przedstawiciele Episkopatu, duchowieństwa drohiczyńskiego, samorządowcy oraz przedstawiciele rodzin.

Biskup Tadeusz Pikus jest doktorem teologii fundamentalnej i znawcą Kościoła na Wschodzie. Pracował duszpastersko i naukowo w Rosji, na Białorusi i na Litwie. Wykładał teologię ekumeniczną w Polsce oraz w Grodnie i w Wilnie. Zasiadał w gremiach Episkopatu zajmujących się kontaktami ekumenicznymi i dialogiem z islamem. Jego dewiza biskupia brzmi: Surrexit Dominus vere! (Pan prawdziwie zmartwychwstał!).

Tadeusz Pikus urodził się 1 września 1949 r. w Zabielu. Po ukończeniu Wyższego Metropolitalnego Seminarium Duchownego (WMSD) w Warszawie święcenia kapłańskie przyjął 7 czerwca 1981 r. z rąk bp. Jerzego Modzelewskiego. Tytuł magisterski uzyskał w 1981 r. na Akademickim Studium Teologii Katolickiej (ASTK) w Warszawie. Dwa lata później uzyskał na tej uczelni tytuł licencjata w dziedzinie patrologii.

W 1983 r. rozpoczął studia doktoranckie z teologii fundamentalnej na Uniwersytecie Nawarra w Pampelunie (Hiszpania). W 1985 r. obronił pracę doktorską. Po powrocie do Polski pracował jako referent w Sekretariacie Prymasa Polski, jednocześnie wykładając łacinę i teologię fundamentalną w WMSD. W 1987 r. został adiunktem na ASTK. W rok później rozpoczął pracę w seminarium duchownym jako prefekt-wychowawca. Od 1990 r. był sekretarzem Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie.

W 1990 r. skierowano go jako kapelana do pracy duszpasterskiej wśród Polaków w ówczesnym ZSRR i pracowników konserwacji zabytków w Moskwie. Tam też zorganizował Kolegium Teologii Katolickiej św. Tomasza z Akwinu a abp Tadeusz Kondrusiewicz mianował go dziekanem i wykładowcą teologii fundamentalnej na tej placówce (1991-92). Powrócił następnie na stanowisko prefekta w seminarium duchownym w Warszawie i wykładowcy w PWTW. W tym czasie również wykładał w seminarium duchownym w Łowiczu. W 1994 r. ponownie wyjechał do Moskwy, aby zebrać materiały do pracy habilitacyjnej, tam też uczestniczył w seminariach profesorskich w Instytucie Prawosławnym św. Andrzeja. Po roku wrócił do swoich poprzednich obowiązków w seminarium w Warszawie.

W 1996 r. został mianowany duszpasterzem przedsiębiorców i organizatorów życia gospodarczego w Warszawie, a od 1997 r. był rektorem kościoła pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny na Bielanach. W tymże roku rozpoczął wykłady z teologii fundamentalnej i ekumenicznej, a w rok później także religiologii w Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie. W tym samym czasie prowadził wykłady z tych dyscyplin w Grodnie na Białorusi i w Polskim Centrum Katechetycznym w Wilnie.W 1997 r. został członkiem Rady Kapłańskiej i Kolegium Konsultorów Archidiecezji Warszawskiej na lata 1997-2002. Od 1997 r. należy do Warszawskiego Towarzystwa Teologicznego. W rok później został mianowany członkiem Czwartego Synodu Archidiecezji Warszawskiej.

W roku 1999 uzyskał tytuł doktora habilitowanego na podstawie rozprawy habilitacyjnej pt. "Aksjologiczny wymiar religii w twórczości Aleksandra Mienia. Studium analityczno-krytyczne".

24 kwietnia 1999 r. Jan Paweł II mianował go biskupem pomocniczym archidiecezji warszawskiej, przydzielając stolicę tytularną Lisinia. Święcenia biskupie przyjął 8 maja 1999 r. w Archikatedrze św. Jana Chrzciciela w Warszawie z rąk kard. Józefa Glempa.29 maja 1999 r. został przewodniczącym Wydziału Nauki Katolickiej i wikariuszem generalnym Archidiecezji Warszawskiej. W listopadzie 1999 r. decyzją Episkopatu został członkiem Rady ds. Ekumenizmu KEP. Następnie został włączony w skład Komisji Wychowania Katolickiego KEP.

W latach 2000-2006 pełnił funkcję delegata ds. dialogu katolików i muzułmanów, zasiadał też w Zarządzie Głównym Rady Wspólnej Katolików i Muzułmanów w Polsce (2000-2004), od 2004 r. został członkiem tejże Rady.W latach 2001-2006 z woli KEP był przewodniczącym Bilateralnego Zespołu Katolicko-Prawosławnego oraz członkiem Rady ds. Dialogu Religijnego i przewodniczącym Komitetu ds. Dialogu z Religiami Niechrześcijańskimi (2001-2006).

W 2002 r. uzyskał stanowisko profesora nadzwyczajnego w UKSW.2 maja 2002 r. został wybrany na przewodniczącego Rady Programowej Zespołu Pomocy dla Kościoła Katolickiego na Wschodzie. Od 2003 r. pełnił funkcję delegata KEP ds. Duszpasterstwa Polskich Przetwórców Żywności. W 2004 r. został członkiem Zespołu KEP ds. Społecznych Aspektów Intronizacji Chrystusa Króla.

W latach 2005-2010 był przewodniczącym Zespołu KEP ds. Kontaktów z Polską Radą Ekumeniczną.W październiku 2005 r. Ministerstwo Edukacji Narodowej nadało mu, za szczególne zasługi dla oświaty i wychowania "Medal Komisji Edukacji Narodowej".

W 2006 r. został wybrany na przewodniczącego Rady ds. Ekumenizmu KEP. W dniu 14 kwietnia 2008 r. otrzymał od prezydenta RP tytuł naukowy profesora nauk teologicznych. 15 marca 2010 r. został powołany na członka Zespołu KEP do rozmów z Rosyjskim Kościołem Prawosławnym.Obecnie bp Pikus jest członkiem Zespołu ds. Społecznych Aspektów Intronizacji Chrystusa Króla i delegatem KEP ds. Duszpasterstwa Polskich Przetwórców Żywności.

Tagi:
biskup ingres Drohiczyn bp Tadeusz Pikus

Reklama

W pamięci i sercach

2019-03-13 10:57

Agnieszka Raczyńska
Edycja sosnowiecka 11/2019, str. I

Agnieszka Raczyńska
Na zaproszenie ks. prał. Leszka Kołczyka na obchody 25. rocznicy śmierci bp. Miłosława Kołodziejczyka przybył kard. Stanisław Dziwisz

Kiedy 16 października 1978 r. cała Polska radośnie wołała: „Mamy Papieża!”, niemalże w tym samym czasie mieszkańcy podkrakowskiej Sułoszowej mogli dodatkowo wołać: „Mamy Biskupa!”. Bullą z 5 grudnia 1978 r. Ojciec Święty Jan Paweł II ustanowił bowiem ks. Miłosława Kołodziejczyka, rodem z Sułoszowej, biskupem tytularnym Avissa i biskupem pomocniczym częstochowskim. – To prawdziwy zaszczyt mieć takiego Rodaka, byliśmy z nim za życia, pamiętamy po śmierci – zaznaczył proboszcz parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Sułoszowej, ks. prał. Leszek Kołczyk, którego pragnieniem było zorganizowanie obchodów jubileuszowych upamiętniających śp. biskupa Miłosława. Uroczystości zapoczątkowane zostały w październiku 2018 r., kiedy to przypadała 40. rocznica przyjęcia biskupiej sakry. Teraz przyszedł czas na obchody związane z 25. rocznicą śmierci tego najbardziej znanego duchownego z Sułoszowej, który choć odszedł do domu Ojca ćwierć wieku temu, wciąż żyje w pamięci i sercach sułoszowian.

Kościół parafialny Najświętszego Serca Pana Jezusa od wczesnych godzin rannych w niedzielę, 3 marca, wypełniała modlitwa, muzyka i śpiew, a to za sprawą bp. Antoniego Długosza, następcy biskupa Miłosława, który swoją obecnością, modlitwą i koncertami ubogacał rocznicowe obchody. Ich kulminacyjnym momentem była uroczysta Eucharystia o godz. 11. 30 pod przewodnictwem i z homilią osobistego sekretarza i przyjaciela Papieża Polaka, kard. Stanisława Dziwisza, który zwrócił uwagę m.in. na fakt, że biskup Miłosław był pierwszym hierarchą mianowanym przez św. Jana Pawła II. Wokół Stołu Pańskiego zgromadzili się kapłani, a wśród nich m.in. brat śp. biskupa Miłosława, ks. Eugeniusz Kołodziejczyk, i ks. prał. Stanisław Jasionek, którego korzenie także wywodzą się z Sułoszowej. Na zakończenie uroczystości pod tablicą pamięci biskupa Miłosława przedstawiciele wspólnot parafialnych oraz władz różnych szczebli złożyli wiązanki kwiatów. Na sposób duchowy z uczestnikami obchodów łączyli się minister Andrzej Adamczyk i wicemarszałek województwa małopolskiego Łukasz Smółka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Procesja rezurekcyjna - rano czy wieczorem?


Edycja warszawska 16/2006

Paweł Wysoki

W niektórych kościołach Wigilia Paschalna kończy się procesją rezurekcyjną. W innych uroczysta procesja rezurekcyjna jest prowadzona w Niedzielę Zmartwychwstania, przed Mszą św. rezurekcyjną. Skąd wynikają takie rozbieżności? Kiedy najlepiej byłoby, aby ta procesja się odbywała?
Władysław z Łowicza

Odpowiada: ks. prał. Zygmunt Malacki
proboszcz parafii św. Stanisława Kostki na Żoliborzu

- Liturgicznie procesja rezurekcyjna powinna się odbywać po liturgii Wielkiej Soboty. Ale w tradycji polskiego Kościoła uroczysta procesja w większości parafii poprzedza Mszę św. rezurekcyjną w niedzielny poranek Wielkanocny. To wynika wyłącznie z naszej tradycji, która w Kościele ma szczególne znaczenie. Rzeczywiście jest tak, że w niektórych kościołach, na ogół w dużych miastach, Wigilia Paschalna w Wielką Sobotę kończy się uroczystą procesją. Uważam, że to bardzo dobrze, że jest taka różnorodność, niemniej cały czas podkreślam, że należy pamiętać o tradycji. Jestem przekonany, że dużo byśmy stracili, gdybyśmy jednoznacznie podjęli decyzję o tym, że procesja musi odbywać się po liturgii sobotniej. Gdyby takie przepisy się pojawiły, powstałby problem, bo i tak w niedzielny poranek wielu wiernych czekałoby na uroczystą procesję, szczególny znak Wielkanocy. Powstałby wielki dylemat, gdybyśmy zaprosili wiernych na procesję rezurekcyjną w późnych godzinach wieczornych. Doskonale wiemy, że liturgia Wigilii Paschalnej to kilkugodzinne nabożeństwo, które dodatkowo kończyłoby się uroczystą procesją. W tym momencie należy postawić pytanie, czy w Wielką Sobotę wierni przyszliby tak masowo do kościoła, jak na poranną procesję i Mszę rezurekcyjną. Czy w sobotni wieczór wytrzymaliby kilka godzin w kościele?
Procesja organizowana w niedzielny poranek wynika z troski duszpasterskiej. Wyraźnie widać tutaj ogromną mądrość Kościoła i troskę o wiernych. Rzeczywiście jest tak, że procesja sobotnia byłaby bardziej zgodna z przepisami liturgicznymi. Są takie głosy wśród księży, że może należałoby poprowadzić Liturgię Wielkosobotnią wieczorem po zmroku i zakończyć ją procesją, co weszłoby na stałe do tradycji, podobnie jak bożonarodzeniowa Pasterka. Przecież już w sobotę śpiewamy Alleluja! Więc to jest moment, w którym głosimy, że Chrystus Zmartwychwstał, śmierć została pokonana i to w tym momencie zakończeniem uroczystości powinna być radosna procesja. Przecież procesja jest niczym innym, niż głoszeniem tej radości na zewnątrz i wyjściem z dobrą nowiną o tym, że Pan Zmartwychwstał. Kościół, zgadzając się na procesję w niedzielę, przedłuża czas radości, pozwala każdemu wziąć udział w tym najważniejszym w życiu każdego chrześcijanina wydarzeniu.

Wysłuchał Remigiusz Malinowski

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dłonie, które uczą miłości

2019-04-22 18:04

Anna Skopińska

Blask i ciepło

Maria Niedziela
o. Anastazy Pankiewicz

I pokazuje mi siebie w ludziach i znakach, które – tak myślę – są znakami od niego. Więc najpierw siostry antonianki i klasztor przy ul. Janosika. Choć pierwszym i pamiętającym o. Anastazego Pankiewicza był ten przy Mariańskiej 3 – niedaleko miejsca, w którym wzniósł szkołę, klasztor i kościół. S. Agnieszka, z którą rozmawiam, pamięta jeszcze tamto miejsce i dom, bo tam właśnie zaczynała swoją zakonną drogę. W zakonie, który utworzył. Po to, by charyzmatem wspierały życie, dzieci poczęte, te już narodzone, by służyły tym najsłabszym. Ale spotykam też s. Zytę – ona wstąpiła do zgromadzenia dokładnie 60 lat temu – w roku, gdy zostało ono oficjalnie zatwierdzone. Starsza zakonnica, kobieta, ma niezwykły uśmiech i ciepło bijące z oczu. I jest tak po ludzku niezwykle piękna. Pytam, czy nie żałuje. „Nie” - odpowiada. I robi to z takim przekonaniem, że aż coś ściska za gardło. Bo już wiem, co daje jej ten blask.

W kaplicy sióstr jest płaskorzeźba o. Pankiewicza. A przy nim cierniowa korona, czyli Dachau. W klasztorze jest też jego portret. Od sióstr słyszę, że to jedno z wierniejszych odwzorowań. Siostry prowadzą w Łodzi Dom Samotnej Matki. I pewnie o to chodziło przyszłemu błogosławionemu. O tę służbę najmniejszym i najsłabszym. I choć to daleko od dawnej Mariańskiej – obecnie to skrawek zieleni pomiędzy ul. Wojska Polskiego a Akademią Sztuk Pięknych – to w klasztorze sióstr po raz pierwszy spotkałam o. Pankiewicza. Właśnie w tych kobietach, których powołaniem to, o co zabiegał.

Zawsze zostaje ślad

Na cmentarzu na Dołach było już trudniej. Ale to tam został ten mały ślad. Gdy 2 lutego 1940 r. o. Anastazy Pankiewicz został wyrzucony z budynku klasztoru, mógł wyjechać z Łodzi. Nie zrobił tego. Nie zabiegał o swoje życie. Zamieszkał w małym pokoju w domku Bronisława Gralińskiego – kierownika pobliskiego cmentarza. Naprzeciw była kaplica. W niej raz w tygodniu odprawiał Mszę św. - w niedzielę. Codzienne eucharystie sprawował w swoim pokoju. Dziś budynek kierownika cmentarza jeszcze stoi. Ale już nie jest ten sam. - wszystko wyremontowane, obłożone styropianem, otynkowane, w środku nie ma nawet skrawka starej ściany – słyszę od przebierających się tu grabarzy – gdyby przyszła pani kilka lat temu... – mówią. Ale nie przyszłam... Z roboczego podwórka dostrzegam jednak, że nie każdy ślad jest zatarty. Do malutkiego domku dobudowano niższą oficynę a gzyms pomiędzy starym i nowym dachem po prostu zamalowano białą farbą. Jako jedyny fragment nie został zaklejony, wyrównany. Pewnie trudno było tam dotrzeć. A może to uśmiech o. Anastazego? Do tego domku siostry przynosiły mu jedzenie. W 2007 roku w łódzkim klasztorze antonianek zmarła s. Bonawentura, która wędrowała z ul. Mariańskiej właśnie tu, by ich założyciel miał co jeść...

W kaplicy, choć wybudowanej w 1934 roku, nie ma za to nic z tamtego czasu. Na froncie są jednak tablice pamiątkowe. Z nadzieją podchodzę – jedna poświęcona harcerzom, którzy w latach 1942 - 1943 prowadzili tu tajną drukarnię, jest upamiętnienie angielskiego lotnika, niezłomnych.... A on? Od 2 lutego do 6 października odprawiał tu Msze św. Z tego cmentarza został zabrany do więzienia śledczego przy Sterlinga, stąd poszedł do Dachau... Nikt tego nie wie. Te tysiące ludzi przemierzających ścieżki, cmentarne alejki, przechodzących na drugą stronę ul. Smutnej, nie zdają sobie sprawy, że to była droga którą nie raz pokonał o. Pankiewicz. I że nie ukrywał się tutaj. Adres podawał jako oficjalny, miał pozwolenie na odprawianie niedzielnej Mszy św. Nie uciekał, nie drżał o swoje życie. Zaufał. - to taki człowiek? Nie wiedziałyśmy, że był tak blisko... - mówią trochę speszone panie z kwiaciarni.

Na górce

Najważniejsze jego dzieło. Klasztor, kościół św. Elżbiety Węgierskiej i szkoła. „Na górce”. Gimnazjum, które pracę zaczęło w 1937 roku dziś także tętni życiem. Przed placówką, która w części jest też klasztorem łódzkich bernardynów, stoi pomnik o. Pankiewicza. Błogosławionego. Musi mijać go każdy, kto tędy przechodzi. Idąc do szkoły, kościoła, czy skracając sobie drogę do szpitala. Tu tu objawił się cały talent, i całe powołanie bernardyna. Temu miejscu oddał całe serce. Doglądał tu każdej kładzionej cegły, każdego detalu. Był z ludźmi. Jego historię znają bardzo dobrze uczniowie szkoły., Jest przecież ich patronem. I pewnie to taki Boży palec, że naprzeciw kompleksu bernardynów powstał szpital dziecięcy, z onkologią i trudnymi oddziałami. Że nieopodal siostry salezjanki prowadzą ochronkę bałucką. On rzucił tu światło, zapalił iskrę. I ta po dziś dzień promieniuje.

Mam co jeść

Kolejne miejsce to kościół św. Piotra i Pawła. W tej świątyni poświęcił stacje drogi krzyżowej. Do starej, pamiętającej jeszcze czasy o. Anastazego, części wchodzą ludzie. Zwykły dzień. A ich jest coraz więcej. Jedna kobieta przystaje. - dzięki nim nie muszę martwić się o wiele rzeczy – mówi. Przyszła tu po paczkę. Robi to raz w miesiącu. - to dla mnie wielka ulga, bo niektórych produktów spożywczych czy chemii nie muszę już kupić – dodaje. Nie pytałam jej o nic. To ona wychodząc z parafialnego punktu caritas chciała podzielić się swoją małą radością. - bo wie pani, jest ciężko, ale muszę dać radę – stwierdza. Nie wiem ile ma lat. Może jest w wieku mojej mamy? A może młodsza? Wiem tylko, że to kolejna osoba „podstawiona” tu przez przyszłego świętego.

Męczeństwo...

Jest też wiezienie na Szterlinga w Łodzi, gdzie Niemcy przesłuchiwali przez 17 dni o. Anastazego. To miejsce straceń i męczeństwa tysięcy Polaków. W której sali był przetrzymywany? W którym miejscu? Obecnie znajdują się tam przychodnie lekarskie. Ale gdzieś tam w wyobraźni widzę przywiezionego tu zakonnika, w habicie, bo go nie zdjął. Prowadzonego i przetrzymywanego. To preludium do Konstantynowa Łódzkiego i do Dachau. Dostał numer 28176 i pasiak. „Niech się dzieje wola Boża. Jestem gotowy na śmierć.” - powiedział, gdy został wytypowany do transportu inwalidów i poprowadzony do ciężarówki jadącej do gazu. Zginął 20 maja 1942 roku. Czy go znamy? Czy pamiętamy? Tyle go w Łodzi a jakby nie był widoczny... Choć jego dłonie uczą miłości. Takiej do końca. 13 czerwca 1999 r. św. Jan Paweł II ogłosił błogosławionymi 108 męczenników. Wśród nich naszego o. Anastazego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem