Reklama

Biały Kruk 1

Rapocin

Umierająca świątynia

Waldemar Hass
Edycja zielonogórsko-gorzowska 48/2002

Ostatni raz w Rapocinie byłem kilka miesięcy temu. To, co tam zobaczyłem, opisuję poniżej, bo warte jest opisania. Niestety już nie tyle ku pamięci, co bardziej ku przestrodze.

Wieś, której nie ma

Niełatwo jest dojechać do Rapocina, przede wszystkim z dwóch powodów. Po pierwsze, dlatego że miejscowość o tej nazwie faktycznie od lat już nie istnieje. Po drugie, nawet jeśli dzięki mapom lub życzliwości mieszkańców sąsiedniej wioski zjedzie się z głównej trasy na ukrytą wśród zarośli starą drogę, to w końcu dociera się do miejsca, gdzie dziury po wykradzionym bruku stanowią skuteczną przeszkodę dla samochodu. Dalej lepiej iść pieszo. Dookoła krzewy i drzewa, podmokły teren... Z każdym krokiem coraz wyraźniej widać solidną, może nieco przyciężką - jak na gotyk - bryłę, pochodzącego z końca XV w. rapocińskiego kościoła pw. św. Wawrzyńca Diakona (zaznaczmy też w tym miejscu, że pierwsza informacja o kościele w Rapocinie pochodzi już z końca XIII w.!). Obok wolno stojąca, niewielka kaplica. Jedyne budynki, jakie ocalały...

Dźwignięty ze zgliszczy

Wsi Rapocin nie ma już od bez mała 15 lat. Mieszkańcy musieli opuścić swoją miejscowość w 1987 r. Nie mieli zresztą wyjścia. Taki był nakaz ówczesnych władz, które w ten sposób chciały ich uchronić od negatywnych skutków zatrucia środowiska, jakie wynikały z funkcjonowania w pobliżu głogowskiej Huty Miedzi. Domy i budynki gospodarcze poddano rozbiórce.
Rapociński kościół, który przez wieki aż do roku 1810 należał do sióstr klarysek z Głogowa, był wielokrotnie odnawiany i remontowany. W szczególny sposób doświadczony walkami z czasów II wojny światowej, z trudem był podnoszony z ruin w latach 60. ubiegłego stulecia, najpierw staraniem ks. Eugeniusza Kapusty, potem zaś ks. Daniela Dąbrowskiego. W roku 1967, dźwignięty z powojennych zgliszczy, kościół w Rapocinie został konsekrowany. Aktu tego dokonał ówczesny sufragan wrocławski - bp dr Andrzej Wronka. Od tego historycznego wydarzenia rapocińska świątynia gromadziła wiernych przez kolejne 20 lat.

Reklama

Bezmyślny wandalizm

Dziś trudno uwierzyć, że w tym obiekcie jeszcze - stosunkowo nie tak dawno - modlono się, oddając cześć Bogu Najwyższemu. Budynek jest bowiem w fatalnym stanie. Widać to już na zewnątrz. Dach od wschodu w znacznej części rozebrany (dachówka wykorzystana zapewne do pokrycia jakiejś szopy przez "zaradnego" mieszkańca z którejś z okolicznych wiosek). Pewna ilość zniszczonego pokrycia świadczy o bezmyślnym wandalizmie. Zabezpieczenia poszczególnych wejść są całkowicie porozbijane. Warto w tym miejscu dodać, że wcześniej wszystkie drzwi zostały po prostu zamurowane... Wokół obiektu pełno śmieci, tu i ówdzie resztki butelek.
Jeszcze gorzej budynek wygląda w środku, można by rzec - absolutna dewastacja! Na ścianach niczym pseudofreski: napisy, graffiti, nierzadko wulgarne i o treściach satanistycznych. Do tego nieczynnego już, ale przecież wciąż kościoła, przychodzą całe grupy młodych ludzi, które nie tylko piją tu alkohol i dokonują aktów wandalizmu, ale urządzają tu także bliżej nieokreślone "satanistyczne zabawy". W środku widać liczne ślady palonego, otwartego ognia - to zapewne pozostałości po ogniskach, pochodniach i nocnych zabawach. W podłodze widoczne dziury po poszukiwaniach: krypt i "ukrytych w nich skarbów" (podobnie w sąsiedniej kaplicy) oraz - jak wyjaśnił mi to jeden z okolicznych mieszkańców - "ewentualnych miedzianych przewodów". Zniszczone prezbiterium, zrujnowana pochodząca z XIX w. zakrystia... Niezabezpieczona wieża...

Odszedł w zapomnienie

Po raz ostatni Najświętsza Ofiara sprawowana była tu w roku 1987, dokładnie 26 grudnia. Celebrował ją ówczesny proboszcz Rapocina oraz głogowskiej kolegiaty - ks. Aleksander Walkowiak.
Niespełna kilka miesięcy po zamknięciu kościoła, w roku 1988, zdecydowano się wywieźć wyposażenie świątyni oraz dokonano prowizorycznego zabezpieczenia obiektu. Lata mijają, a kościół św. Wawrzyńca odszedł prawie w zapomnienie i umiera, czy raczej jest dobijany, choć przecież przychodzą tu mieszkańcy najbliższej okolicy. Przy świątyni jest bowiem niewielki cmentarz i - sądząc po stanie grobów - ktoś się nimi opiekuje... Co jakiś czas zaglądają tu różni ciekawscy. W pobliskich wioskach mieszkają zaś ludzie, którzy kiedyś modlili się w tym kościele, może brali ślub lub byli tu ochrzczeni...
Czy to już dziś naprawdę tak niewiele znaczy - "mój kościół", choćby nawet nieczynny?!
W pobliżu Rapocina płynie Odra, kilka kilometrów od dawnej wioski leży Głogów. Tereny te to niezwykle bogata w historię ziemia. Czy ktoś z przodków mieszkającej tu dziś ludności mógł przypuszczać, że ich kościół tak będzie kończył swoje dzieje? Zapewne szczególnie zasmuciłyby się głogowskie klaryski...

Za pomoc udzieloną przy pracy nad tym artykułem dziękuję ks. dr. Aleksandrowi Walkowiakowi.

Abp Jędraszewski: nadzieja wobec Polski wpisana jest w tajemnicę paschalną Chrystusa

2018-04-18 21:08

md / Kraków (KAI)

Byli i są Polacy, którzy rozumieli i rozumieją, co to jest liturgia dziejów – mówił metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski podczas mszy św., której przewodniczył w katedrze na Wawelu w 8. rocznicę pogrzebu pary prezydenckiej Lecha i Marii Kaczyńskich. Metropolita krakowski nawiązał w ten sposób do poematu Karola Wojtyły „Myśląc Ojczyzna”.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

W mszy św. w katedrze na Wawelu, gdzie zostali pochowani osiem lat temu Lech i Maria Kaczyńscy, uczestniczyli m.in. prezes PiS Jarosław Kaczyński, premier Mateusz Morawiecki i wicepremier Beata Szydło.

„Prawda o powiązaniu naszej Ojczyzny z niebem rozbrzmiewa, jak nigdzie indziej, właśnie tu, w krakowskiej katedrze, kiedy stajemy wobec relikwii św. Stanisława, który włączył się w budowanie szczególnej jedności i więzów między polską ziemią a Chrystusem. Z tego związania wyrastają bardzo konkretne zobowiązania o charakterze moralnym, dotyczące nas, Polaków” – mówił abp Jędraszewski w homilii.

Nawiązując do poematu Karola Wojtyły „Myśląc Ojczyzna”, podkreślał, że Polska uczestniczy w szczególnej „liturgii dziejów”, która jest ciągłymi powrotami pewnych przeżywanych treści w coraz to nowym kontekście historycznym. „To ciągłe na nowo przeżywane prawd: Bóg, honor, Ojczyzna, państwo, naród, rodzina, wierność, poświęcenie, bezinteresowność, pamięć i zapewne jeszcze wiele innych słów, które coraz to nową treść nabierają w kolejnych odsłonach na wielkiej tarczy historii” – mówił.

Hierarcha zaznaczył, że w tę liturgię dziejów włączyli się ci, którzy pamiętali i chcieli pamiętać o ofiarach Katynia w 70. rocznicę sowieckiej zbrodni i dlatego w sobotę 10 kwietnia 2010 roku udali się do Smoleńska. „Modlimy się za tych, którzy pamiętali o nich, mimo trudności i pragną nadal pamiętać. Z tej pamięci o ofiarach Smoleńska, a wcześniej Katynia wyciągają wielkie zobowiązanie: jak żyć, jak służyć, jak się poświęcać” – stwierdził.

„Byli i są tacy Polacy, dla których podstawowe zasady moralne wynikające z chrześcijaństwa są sprawą oczywistą, a równocześnie świętą; którzy nie chcą swoim moralnie nagannym postępowaniem rozszerzać wymiarów cienia; którzy są gotowi na wewnętrzne, niekiedy niełatwe zmagania, aby strumień mocy mógł zwycięsko przeniknąć ich osobiste słabości; którzy wiedzą, że nie mogą, że nie wolno im, godzić się na słabość” – mówił. Dodał, że jest to źródłem nadziei „w naszym dzisiejszym patrzeniu na Polskę i na jej przyszłość”.

„Modlimy się za tych wszystkich, którzy nie chcą sobą rozszerzać wymiarów cienia; którzy są gotowi, aby strumień mocy przenikał ich osobiste słabości; którzy wiedzą i każdy dzień pogłębia ich wiedzę, że nie wolno godzić się na słabość. Za tych, dla których Polska jest i na zawsze pozostaje matką” – mówił, powołując się na słowa papieskiego poematu.

W uroczystości uczestniczyli też m.in. marszałek Sejmu Marek Kuchciński, wicemarszałkowie Sejmu Beata Mazurek i Ryszard Terlecki, ministrowie Mariusz Błaszczak, Zbigniew Ziobro, Andrzej Adamczyk, Beata Kempa, parlamentarzyści, członkowie Prawa i Sprawiedliwości.

Po mszy św. w katedrze na Wawelu uczestnicy uroczystości przeszli do kościoła ojców bernardynów na uroczysty koncert.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

I Gminny Dzień Rodziny w Żmigrodzie

2018-04-19 17:18

Anna Buchar

Rodzinne karaoke, koncert zespołu Humorek, turniej pokoleń, występ wychowanków Placówki Wsparcia Dziennego w Żmigrodzie – 13 maja po raz pierwszy na żmigrodzkim Rynku odbędzie się Gminny Dzień Rodziny.


Oficjalne otwarcie imprezy rozpocznie się o godz. 13. Wśród wielu zaplanowanych atrakcji nie zabraknie stoisk z lokalnymi produktami, darmowej waty cukrowej i popcornu dla wszystkich dzieci oraz kiełbasek z grilla dla całych rodzin. W trakcie zabawy rozstrzygnięty zostanie konkurs twórczy ,,Moja rodzina”, ogłoszony przez GOPS.

Wydarzenie zakończy koncertStars of Melody& City Band.

Serdecznie zapraszamy!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem