Reklama

Wolontariat misyjny Zielona Góra

2012-09-28 12:31

Z Michałem Piętosą rozmawia ks. Adrian Put
Edycja zielonogórsko-gorzowska 39/2012

ARCHIWUM AUTORA
Michał Piętosa z małym Józefem, dzieckiem adoptowanym w ramach projektu misyjnego

KS. ADRIAN PUT: - Jesteś niekonwencjonalnym katechetą. Uczysz w Zespole Szkół i Placówek Kształcenia Zawodowego w Zielonej Górze i stosujesz tam wiele ciekawych metod pracy z uczniem. Kiedy jednak mówię niekonwencjonalny, to nie mam na myśli luzaka, który rozmawia z uczniami na każdy temat i... tak właściwie przez cały rok o tym samym. Ty zaproponowałeś swoim uczniom działalność misyjną. Czy możesz nam przybliżyć sam pomysł oraz jego owoce?

MICHAŁ PIĘTOSA: - Będąc w 2009 r. przez kilka tygodni w Kamerunie, miałem okazję z bliska zobaczyć, na czym polega życie tamtejszych ludzi. Inaczej to wygląda na zdjęciach, filmie czy jak słucha się opowiadań, a inaczej kiedy człowiek jest tam na miejscu i może wszystkiego dotknąć, wręcz smakować. Postanowiłem zarazić ideą pomocy misjom moich uczniów. Młodzież chętnie się angażuje w projekty, które pomagają w sposób bardzo konkretny. Wiemy, z jakich miejscowości są i jakie siostry pracują z tymi ludźmi. Mamy pewność, że pomoc jest bezpośrednia i trafia do najbardziej potrzebujących.

- W te wakacje także byłeś w Afryce na wolontariacie misyjnym. Opowiedz nam coś o tej misji?

- Zaczęło się od telefonu s. Orencji Żak, pallotynki, która na co dzień pracuje w Kamerunie. Poprosiła o pomoc w kupnie sprzętu dla chóru młodzieżowego w parafii, gdzie pracuje. Młodzież ma dużo chęci i zapału do pracy, jednak nie było ich dobrze słychać, gdy śpiewali na Eucharystii. Zaczęliśmy się zastanawiać, jak można zebrać pieniądze, żeby kupić sprzęt, który - co tu dużo mówić - jest drogi. Zaprojektowaliśmy i wydrukowaliśmy kalendarz misyjny. Dotarliśmy do kilku parafii i kilkudziesięciu różnych wspólnot, które włączyły się w nasz projekt i rozprowadzały ów kalendarz. Udało się nam wysłać kilka paczek z pomocami szkolnymi, zabawkami itp. Wzięliśmy w adopcję na odległość młodego chłopca z wioski Kengang. Ostatecznie kilkanaścioro dzieci zostało adoptowanych dzięki projektowi. Pojechaliśmy wraz z Karoliną, katechetką pracującą w Dźwierzutach k. Olsztyna, i przekazaliśmy dary. Największym był wspomniany wcześniej sprzęt nagłośniający. Udało nam się odwiedzić wielu misjonarzy, kilka szkół i pracować w więzieniu.

- Sam projekt przestał już być tylko lokalną inicjatywą. Wie o nim już wiele osób w Polsce. Powiedz nam, jakie masz plany na najbliższy czas w związku z dziełem?

- To prawda. Projekt wymknął się spod naszej lokalnej kontroli i zaczął opanowywać Śląsk, Mazury i Mazowsze... Nie spodziewaliśmy się tego, a to wcale nie był koniec. Obecnie tworzymy stronę internetową dla następnego projektu. Tym razem plany mamy większe. Projekt będzie nosił nazwę „Budujemy szkołę”. W ramach tego projektu chcemy sfinansować dach, wylewki i ławki dla powstającej nowej części szkoły we wsi Kengang oraz wyremontować stary budynek szkoły. Druga sprawa to sfinansowanie szkoleń i kursów dla katechetów, którzy uczą też innych przedmiotów. Nie można budować szkoły, budując tylko jej mury. Trzecia rzecz to propagowanie idei adopcji na odległość. Chcemy, aby jak najwięcej ludzi dowiedziało się o tym, na czym to dzieło polega i że misjom można pomagać, będąc w Polsce i to w bardzo łatwy sposób. Wyjaśniając, adopcja polega na tym, że bierzemy w opiekę konkretne dziecko i utrzymujemy je, by mogło się kształcić. Z dzieckiem mamy kontakt, możemy korespondować, otrzymujemy jego zdjęcie.

- A skąd u Ciebie takie zainteresowanie misjami i Afryką?

- Nie umiem przejść obojętnie obok człowieka potrzebującego, w dodatku to sytuacja, w której ja sam mam dużo więcej, niż tak naprawdę mi trzeba, a dzieci i młodzież tam, w Afryce, ale nie tylko w Afryce, nie ma takich możliwości. Dlaczego się tym nie podzielić? Kiedyś zarzucono nam, że w Zielonej Górze także są dzieci, które wymagają pomocy. Tak, są. Wiemy o tym i nie jesteśmy obojętni. Nieraz odbierałem telefon z prośbą dotyczącą bucików na zimę, kurtki itp. Jednak ta pomoc jest niemedialna. O tym głośno nie mówimy, nie pokazujemy tych dzieci, by nie czuły się w jakiś sposób napiętnowane przez rówieśników.

- Pracujesz i mieszkasz w Zielonej Górze. Jednak równie często jesteś na Śląsku. Wiem, że masz jeszcze wiele innych zainteresowań, które również wykorzystujesz w apostolstwie. Nadal także się kształcisz?

- Jestem na Śląsku raz w tygodniu, czasem częściej. Wynika to z pracy naukowej. Robię doktorat z teologii pastoralnej na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Z jednej strony moje serce jest na wschodzie Polski, z drugiej na Śląsku, gdzie są moi rodzice, trzeciej - na Ziemi Lubuskiej, tu, gdzie są moi młodzi przyjaciele. Do tego dochodzą różne konferencje, projekty, szkolenia, rekolekcje, a większość z nich wraz z moimi uczniami. Wyliczę tylko Pszczynę, gdzie w ramach Pszczyńskiej Akademii Sztuk Walk spotykamy się wraz z ludźmi z całej Polski na seminariach. Chłopaki zdobywają stopnie uczniowskie i razem wzbogacamy swój warsztat, by jeszcze ciężej trenować na Ziemi Lubuskiej. Jeździmy na warsztaty i rekolekcje do Chludowa, gdzie mieści się Werbistowskie Centrum Młodych Tabor prowadzone przez Misjonarzy Słowa Bożego. Na każdym kroku odczuwam błogosławieństwo Pana Boga, inaczej nie wyrabiałbym na zakrętach.

- Gdyby ktoś chciał się więcej dowiedzieć o wolontariacie misyjnym i włączyć się w to dzieło, to gdzie ma szukać informacji?

- Najprościej zapytać, korzystając z facebooka. Można to zrobić, wyszukując stronę o nazwie: Wolontariat Misyjny Zielona Góra.

Tagi:
szkoła katecheza

Jesteśmy Napełnieni Duchem Świętym

2018-02-22 10:40

Ks. Zbigniew Suchy
Edycja przemyska 8/2018, str. VI

Archiwum WSD w Przemyślu
Ks. dr Waldemar Janiga
Rozmowa z ks. dr. Waldemarem Janigą – z dyrektorem Wydziału Nauki Katolickiej, nauczycielem-konsultantem w Podkarpackim Centrum Edukacji Nauczycieli w Przemyślu, wykładowcą katechetyki w Wyższym Seminarium Duchownym (cz. 1)

Ks. Zbigniew Suchy: – Motywem przewodnim naszych spotkań w tej rubryce są słowa Księdza Arcybiskupa, który powiedział, że obecność Ducha Świętego w naszej archidiecezji przejawia się m.in. w realizacji charyzmatów, którymi dysponują członkowie najbliższego otoczenia Księdza Arcybiskupa. W Księdza przypadku jest to charyzmat Filipowy, bo właśnie do Filipa przychodzili ci, którzy chcieli poznać Jezusa. Chciałbym, aby na początku przedstawił się Ksiądz naszym Czytelnikom.

Ks. dr Waldemar Janiga: – Pochodzę z parafii pw. św. Doroty i Przemienienia Pańskiego w Trzcinicy koło Jasła. Tam uczęszczałem do szkoły podstawowej, a później do I Liceum Ogólnokształcącego w Jaśle. Po ukończeniu Wyższego Seminarium Duchownego posługiwałem w parafii Korczyna. Następnie abp Ignacy Tokarczuk skierował mnie na studia specjalistyczne z katechetyki na Katolicki Uniwersytet Lubelski. Tam studiowałem przez cztery lata. W międzyczasie posługiwałem w parafii w Porażu, opiekując się przez kilka miesięcy chorym księdzem Edwardem Ferusiem, co było bezcennym doświadczeniem. Po studiach rozpocząłem pracę w charakterze doradcy metodycznego w Krośnie i koordynowałem katechezę w tamtym rejonie. Po niecałych 12 latach abp Józef Michalik powierzył mi funkcję dyrektora Wydziału Duszpasterskiego. Równocześnie przez rok pełniłem funkcję dyrektora Wydziału Katechetycznego. Od paru lat jestem dyrektorem Wydziału Nauki Katolickiej.

– Spoczywa na Księdzu wielki ciężar odpowiedzialności związanej z pełnieniem tej funkcji. Wiem jednak, że ma Ksiądz współpracowników, którzy pomagają ten ciężar unieść.

– Bardzo sobie cenię z nimi współpracę. Jestem przekonany, że tworzymy zgrany zespół, który się rozumie. Ks. Tadeusz Biały jest wicedyrektorem Wydziału Katechetycznego i Duszpasterzem Młodzieży w naszej archidiecezji. Ks. Mirosław Grendus to proboszcz parafii w Szczepańcowej, nauczyciel i konsultant w krośnieńskim oddziale Podkarpackiego Centrum Edukacji Nauczycieli. Ks. Mirosław, zanim wyjechał do Rzymu pracować w Ruchu dla Lepszego Świata, przez kilka lat był też doradcą metodycznym w Sanoku. W ostatnim czasie współpracowaliśmy także z obecnym rektorem Wyższego Seminarium Duchownego, ks. Konradem Dyrdą. Inni współpracownicy, z którymi troszczymy się o dzieło katechizacji w archidiecezji, to: ks. Jerzy Gałązka, który pełni funkcję doradcy metodycznego w Przemyślu, ks. Maciej Kandefer – proboszcz parafii pw. św. Józefa Sebastiana Pelczara w Przemyślu, ks. Jacek Michno, który jest doradcą metodycznym w Sanoku. Jest też oczywiście pani Stanisława Pałkus, która regularnie dyżuruje w Wydziale Katechetycznym. Naszym konsultantem jest nestor katechetyki, ks. prał. Bronisław Twardzicki, którego rady niezwykle sobie cenimy. Ksiądz Prałat do dzisiaj towarzyszy nam w naradach wydziału, które odbywają się przeważnie co półtora miesiąca.

– Jaka jest rola wizytatorów dekanalnych?

– Wizytatorzy dekanalni pełnią funkcję pomocniczą wobec Księdza Arcybiskupa i wizytatorów diecezjalnych. Są to dziekani i wicedziekani oraz inni kapłani, którzy mają duże doświadczenie katechetyczne. Pomagają nam oni w wizytowaniu lekcji religii w dekanatach. Przyjęliśmy taką zasadę, że każdy katecheta jest hospitowany przynajmniej raz w roku i później te zajęcia są omawiane. Nie zawsze to udaje się zrealizować. Wizytatorzy pełnią też rolę duszpasterską. Prosimy ich by, wchodząc do szkoły, zawsze odwiedzili dyrektora, by weszli do pokoju nauczycielskiego i pozdrowili nauczycieli. Myślę, że w ten sposób wysyłamy środowisku szkolnemu ważny komunikat, że zależy nam bardzo na jakości zajęć z katechezy. Chcemy także okazać wrażliwość duszpasterską wobec nauczycieli. Wizytatorzy bardzo nam też pomagają w organizowaniu konkursów i olimpiad, zwłaszcza na szczeblu dekanalnym.

– Istnieje powszechne przekonanie o niechęci dzisiejszej młodzieży do podejmowania wysiłku intelektualnego. Uczestniczyłem w finale konkursu o słynnych Polakach i byłem zauroczony ogromną wiedzą i zaangażowaniem tych młodych. Jak to robicie, że udaje się Wam odciągnąć ich uwagę od telefonów komórkowych i zachęcić do sięgnięcia do książek, pisanych niekiedy dość archaicznym dla nich językiem?

– Rzeczywiście organizujemy sporo konkursów we współpracy z Podkarpackim Centrum Edukacji Nauczycieli bądź z Centrum Doskonalenia Nauczycieli w Sanoku. Zaangażowanie dzieci i młodzieży w te konkursy to owoc pracy katechetów, którzy potrafią zmotywować młodych. Myślę, że jest to też zasługa rodziców, którzy potrafią dzieci rozmiłować w Biblii, a Biblia jest z natury pociągająca, bo jest żywym słowem. Naszym celem jest rozkochanie dzieci i młodzieży w Słowie Bożym, we wspólnocie Kościoła i w bohaterach naszej Ojczyzny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zobaczyć historię Kapelana Wyklętych

2018-02-22 14:36

Maria Fortuna-Sudor

Przedpremierowa prezentacja filmu "Gurgacz. Kapelan Wyklętych" odbędzie się 1. marca, o godzinie 19:00 w krakowskim kinie Kijów. Pokaz filmu jest częścią oficjalnych obchodów Narodowego Dnia Pamięci "Żołnierzy Wyklętych" 2018.


Ks. Władysław Gurgacz, jezuita, był kapelanem Polskiej Podziemnej Armii Niepodległościowej. Nie był typowym żołnierzem; choć nosił mundur i ukrywał się w lasach, nie używał broni. Ratował zbłąkane dusze, prowadził ludzi do Boga, był powiernikiem i ojcem dla młodych chłopców, którzy musieli się stać mężczyznami i stanęli przed wyborami z gatunku tych, od których zależy życie i śmierć. Przejmująca świadomość, że ta historia wydarzyła się naprawdę, trafia widza w samo serce...

„Gurgacz. Kapelan Wyklętych” to przejmujący obraz na styku dokumentu i fabuły. Archiwalne fotografie, zapiski kapłana, świadectwa przeplatają się ze scenami fabularnymi, w których znakomitą kreację kapelana Wyklętych stworzył Wojciech Trela. Najnowsze dzieło Dariusza Walusiaka to nie tylko filmowy zapis historii. To przede wszystkim poruszająca opowieść o wolności, poświęceniu dla ideałów i głębokiej wierze.

O powstającym filmie pisaliśmy na łamach Niedzieli Małopolskiej. Już wtedy twórcy przekonywali, że warto poznać historię niezłomnego kapelana – jezuity. Wojciech Trela przekonywał: - Ten film może nam Polakom uświadomić, że żyjemy w pięknym, niepowtarzalnym kraju, który jest w sercu Europy. Kraju, którego istnienie zawdzięczamy także takim bohaterom jak ks. Władysław Gurgacz.

Z kolei Dariusz Walusiak podkreślał fakt, że ks. Gurgacz to jeden z tych polskich kapłanów, którzy hasło „Bóg. Honor. Ojczyzna” wcielali w życie, bez względu na grożące im za to konsekwencje. Zauważał: - - W historii walki o niepodległość Polski mamy wielu takich duchownych. Nie zabrakło ich także pośród Wyklętych. Ks. Gurgacz jest tu jednak wyjątkową postacią. On już na początku swej drogi kapłańskiej, w obliczu zbliżającej się II wojny światowej, klęcząc przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej złożył siebie w ofierze. Pragnął w ten sposób odkupić winy narodu polskiego. To droga męczennika, wiernego sługi Jezusa Chrystusa. Podczas procesu ksiądz atakowany przez propagandę komunistyczną, oczerniany w prasie, nie uległ swym oprawcom. W ostatnim słowie powiedział: „Na śmierć pójdę chętnie. Cóż jest zresztą śmierć? To tylko przejście z jednego życia w drugie. A przy tym wierzę, że każda kropla krwi niewinnie przelanej zrodzi tysiące przeciwników i obróci się wam na zgubę.”

Myślę, że to film dla każdego Polaka. Bilety na pokaz można kupić na stronie kina Kijów: http://kupbilet.kijow.pl/MSI/mvc/pl/details/4211?sort=Flow&date=2018-03-01&dateStart=0

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Kapłani i Ojcowie na modlitwie i pokucie

2018-02-24 14:28

Agnieszka Bugała

Zakończył się wielkopostny Dzień Pokutny dla duchowieństwa archidiecezji wrocławskiej.

Agnieszka Bugała

Rozważania Drogi Krzyżowej w kościele Św. Krzyża na Ostrowie wprowadziły w modlitewny charakter spotkania.W procesji pokutnej duchowni przeszli do wrocławskiej katedry, gdzie najpierw wysłuchali konferencji a później adorowali Jezusa w Najświętszym Sakramencie.

Konferencję ascetyczną dla księży diecezjalnych i zakonników wygłosił bp Andrzej Siemieniewski. Rozpoczął od wyjaśnienia samego terminu „asceza”, którego prawidłowe rozumienie nawiązuje do treningu ciała i duszy. Przypomina udział w zawodach sportowych, o których zresztą mówi św. Paweł. Sportowcy przygotowują się do zawodów przez odpowiednią dietę i ćwiczenia – mówił biskup – podobnie i my w naszym życiu duchowym i duchowych zawodach, w których bierzemy udział.

Przez cały czas trwania Dnia Skupienia w katedrze można było skorzystać z sakramentu pokuty.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem