Reklama

Cienie pieniądza - socjolog „czyta” gospodarkę

2012-09-28 12:31

Andrzej Zybertowicz
Niedziela Ogólnopolska 40/2012, str. 30-31

DOMINIK RÓŻAŃSKI
Autor jest profesorem UMK, gdzie kieruje Podyplomowym Studium Socjologii Bezpieczeństwa Wewnętrznego (www.bezpieczenstwo.umk.pl) oraz członkiem Rady Naukowej Spółdzielczego Instytutu Naukowego

Polskie państwo jest nieprzejrzyste dla samego siebie, a kierownictwo państwa nie dysponuje mapą kluczowych interesów, niezbędną do działania na rzecz dobra wspólnego. Skąd taka ocena?

Ślepe państwo i obywatele

Pisałem niedawno, że nie mamy mapy wpływów kapitału zagranicznego w naszych mediach („Gazeta Polska”, 5 września 2012 r.). Powoduje to, że odpowiedź na pytanie o suwerenność naszego dyskursu publicznego jest daleka od jasności. Obawiać się należy, iż podobnie wygląda sprawa suwerenności naszej polityki finansowej.
We współczesnym świecie kraj, który chce się rozwijać, nie może się odcinać od zagranicznych interesów i kapitału. Także kapitału finansowego - obecnego na giełdzie i w systemie bankowym. Problemem jednak są proporcje i przejrzystość.
Eksperci wskazują, że 65-70 proc. zasobów banków w Polsce to kapitał zagraniczny. Opinia publiczna nie posiada jednak dokładniejszej mapy wpływów tego kapitału. Bardzo niewiele wiemy o mechanizmach oddziaływania kapitału zagranicznego na całość naszej gospodarki, a nawet na kształt życia społecznego w ogóle.

Kapitał nie jest kosmopolityczny

Tymczasem pieniądz i kapitał mają barwy narodowe. Wiedzieliśmy o tym, zanim, po pojawieniu się kryzysu finansowego, ogłosił nam to przyjaciel premiera Donalda Tuska, b. premier rządu RP, b. prezes nabytego przez Włochów Banku Pekao SA Jan Krzysztof Bielecki.
Często po prywatyzacji firmy polskiej przez kapitał obcy (niemiecki, amerykański, izraelski, francuski itd.) zmieniona zostaje cała sieć firm powiązanych. Gdzie się tylko da, polskie firmy są wycinane i zastępują je podmioty z kraju macierzystego - niekiedy nagina się przy tym ustawę o zamówieniach publicznych.
OK, tyle wiadomo z grubsza. Ale tylko z grubsza. Znowu - podobnie jak w sytuacji mediów - nie mamy dokładniejszego, pełniejszego obrazu, mapy interesów zagranicznych w naszych finansach i gospodarce.
A obcy biznes to nie tylko nowe technologie, nowe miejsca pracy, nowe kompetencje kadr, ale także nowe impulsy korupcyjne.
Obawiam się np., że nie tylko opinia publiczna, ekonomiści eksperci, ale także sam minister finansów Jacek Jan Antony Vincent-Rostowski (jakże bogata musi być osobowość człowieka o tylu imionach) nie potrafią względnie jasno określić, jakie np. pole manewru ma polskie państwo przy reformowaniu systemu finansów publicznych. I nie chodzi tylko o tzw. wydatki sztywne, np. związane z obsługą naszego zadłużenia zagranicznego. Chodzi także o występujące wewnątrz polskiej gospodarki ograniczenia wiążące się z nieformalnymi wpływami zagranicznego biznesu, np. z wpływami związanymi z aktywnością przedstawicieli zagranicznych grup kapitałowych w takich organizacjach biznesu, jak PKPP Lewiatan.
Obawiam się jednak, że dobra mapa polskiej suwerenności nie jest premierowi Donaldowi Tuskowi potrzebna. Bo jego działania nie wskazują, że zabiega on o to, byśmy postkolonialną mentalność zostawili za sobą. To przecież on w kampanii wyborczej, zwracając się do samorządów w 2010 r., wzywał: „Nie róbmy polityki”. To to samo, co wołać: „Nie bądźmy podmiotami”. Zostawmy to kagiebistowskim władcom Moskwy. Zostawmy to Niemcom. Zostawmy to wielkim korporacjom. Przy słabości państwa i bierności obywateli to oni zapełnią próżnię społeczną - powiedzą nam, jak żyć!

Reklama

Mamy prawo to wiedzieć

We współczesnym życiu publicznym wiele osób i instytucji zabiega o swoją widzialność. Mnóstwo osób tak bardzo pragnie być celebrytami, że handluje swoją prywatnością. Ale - jak mówi znane powiedzenie - pieniądze lubią ciszę, a wielkie pieniądze lubią wielką ciszę. A bankierzy mają zasoby, aby pozostawać w cieniu. To jednak nie jest zgodne z interesem publicznym. Skoro działające w Polsce banki zagraniczne mają, co jest naturalne, w naszym kraju swoje interesy, to my też mamy jasny i prawomocny interes w tym, by wiedzieć, na czym wpływy banków dokładnie polegają.
Ale nazbyt często nie wiemy. Nie wiemy np., jak powszechne jest zjawisko poufnych instrukcji dla banków pod kontrolą obcego kapitału, aby akcję kredytową tak prowadzić, by nie rozpatrywać pozytywnie biznesplanów tych naszych firm, które konkurują z podmiotami gospodarczymi kraju macierzystego danego banku. Nie znamy bliżej skali promocyjnego wsparcia dla tych projektów kulturalnych, artystycznych, naukowych i obywatelskich, które w Polsce szerzą postawy kosmopolityczne. Nie wiemy, jaką rolę pełnią tu niektóre kampanie promocyjne i reklamowe skierowane do zaprzyjaźnionych (czytaj: uległych) mediów. I wzmacniające te media finansowo. Nie wiemy, jaka jest rola banków z obcym kapitałem w pomaganiu wielkim międzynarodowym korporacjom w obniżaniu ich zobowiązań podatkowych wobec państwa polskiego.
Na tego typu pytania nie udzielają odpowiedzi ani polskie nauki społeczne, ani instytucje eksperckie, ani media głównego nurtu.

Stronnicza troska

Nie brak natomiast w mediach, takich np. jak „Gazeta Wyborcza” oraz „Polityka”, materiałów bardzo krytycznych wobec takiej polskiej - pod względem źródeł kapitału oraz kadry zarządzającej - instytucji finansowej, jaką jest sieć SKOK-ów, czyli Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych. We wspomnianych mediach można np. przeczytać, jak nieludzki wymiar miewają windykacje, że może niekiedy dochodzić do krzywdzenia Bogu ducha winnych członków rodzin osób, które zaciągnęły kredyt w którejś z kas SKOK. Ale tego typu, zazwyczaj poruszająco opisane, przypadki dotyczą przecież wszystkich podmiotów finansowych ściągających swoje należności. Tego się jednak często nie dodaje.
Atak na SKOK-i należy odbierać jako grę o zachowanie w nienaruszonej postaci fundamentów systemu III RP. Fundamentów, do których polska i autonomiczna wobec systemu władzy PO-PSL instytucja rażąco nie pasuje. Stąd ponawiające się ataki na SKOK-i.

Demokracja jako fasada a społeczeństwo obywatelskie jako frazes

Jesteśmy w stanie - na razie poza głównymi ogniwami polskiego państwa, niekiedy wbrew nim - bronić naszych zasobów, naszej narodowej substancji. Chociaż demokracja w Polsce jest ułomna, objawem czystego defetyzmu jest pogląd, że nic nie można zrobić. Niepokój pasożytniczych grup interesu, wspierających system III RP, budzi właśnie to, że mimo niekorzystnych warunków są w Polsce środowiska potrafiące budować enklawy samodzielności.
Być może to właśnie podmioty stworzone przez redemptorystę z Torunia (radio, telewizja, uczelnia, wydawnictwo) oraz sieć kas SKOK są największymi organizacyjnie ogniwami społeczeństwa obywatelskiego w Polsce. Są ważnymi przykładami na to, że Polacy potrafią korzystać z przestrzeni wolności bez sięgania po pieniądze podatników. Że potrafimy nie tylko zakładać małe stowarzyszenia, portale internetowe, lokalne kluby dyskusyjne, pisemka o miniaturowym zasięgu, ale także samodzielnie tworzyć złożone organizmy społeczne zdolne do wieloletniego funkcjonowania w dynamicznym otoczeniu cywilizacji współczesnej.
Być może powyższe spostrzeżenie daje nam najważniejszą perspektywę dla zrozumienia zachowania ogniw władzy systemu III RP: blokowania potencjału rozwoju TV Trwam - przez odmowę koncesji nadawania na multipleksie - oraz kolejnego ataku ustawowego na SKOK-i, mającego na celu wprowadzanie w życie przepisów umożliwiających poddanie tej instytucji kontroli ze strony silniejszych ogniw systemu finansowego, np. banków zagranicznych. To bardzo wymowne, dobrze pokazujące, jak bardzo III RP jest chora: państwo, które dopuszcza patologie typu Amber Gold, nie szczędzi energii, by sparaliżować mającą już wieloletnią tradycję, dobrze działającą inicjatywę spółdzielczą.
Obydwa środowiska - to skupione wokół Radia Maryja i to wokół kas SKOK - są solą w oku elit III RP. To pokazuje rzeczywisty stosunek tych elit do demokracji i pluralizmu. Demokracja i pluralizm potrzebne są tylko jako alibi. Alibi dla elektoratu oraz instytucji międzynarodowych. Gdy zaś umożliwiają oddolną samoorganizację społeczeństwa - wtedy należy przeciwdziałać.
Demokracja w Polsce? Tak. Ale to ma być kosmopolityczna demokracja igrzysk i głosowania na celebrytów „Tańca z gwiazdami”. Aktywność obywatelska? Tak. Ale to ma być aktywność regulowana, gdzie młodzież spali swoją energię, podskakując w rytm muzyki na Przystanku Woodstock.
Systemowi III RP nie są potrzebne media, w których jest czas na poważne debaty ekspertów na temat polskiej racji stanu. Systemowi III RP nie jest potrzebna sieć finansowa niezależna od wpływów zagranicznych, niezależna od kapitału postkomunistycznego i platformowego, a w dodatku wspierająca coraz bardziej wynurzający się z bagna bylejakości III RP archipelag inicjatyw patriotycznych.

Patriotyzmekonomiczny.pl

Nie musimy jednak czekać z założonymi rękoma. Zanim wybory wygrają ugrupowania zdolne do skutecznych posunięć na rzecz naszego interesu narodowego, możemy działać już teraz. Zaczynając od czegoś skromniejszego - ale o dużym potencjale. Możemy np. wspierać takie inicjatywy, jak portale: patriotyzmekonomiczny.pl oraz polskislad.pl. Portale inicjujące nie tylko patriotyczną edukację ekonomiczną, ale także obywatelską przedsiębiorczość. Gdy tego typu inicjatywy i pomysły nabiorą rozpędu, dynamiki, to będą współtworzyły - na początku oddolnie - zasoby dla tworzenia polskiej podmiotowości gospodarczej.
Bez dobrej mapy interesów i bez silnych ogniw kapitału polskiego będziemy poddostawcami zagranicznych wielkich firm. Z oddolną samoorganizacją możemy grać o partnerstwo i podmiotowość na arenie międzynarodowej.

Autor jest profesorem UMK, gdzie kieruje Podyplomowym Studium Socjologii Bezpieczeństwa Wewnętrznego www.bezpieczenstwo.umk.pl, oraz członkiem Rady Naukowej Spółdzielczego Instytutu Naukowego

Tagi:
polityka gospodarka pieniądz

Reklama

Ile trafia do kieszeni księdza

2016-10-17 09:04

Ks. Paweł Rozpiątkowksi

Czy 300 milionów złotych może zrobić wrażenie? Z perspektywy zasobności portfela przeciętnego Polaka to suma wręcz niewyobrażalna. Z perspektywy najbogatszych ludzi w Polsce suma jest znacząca, ale na pewno nie ważąca. Z perspektywy budżetu wielkiego miasta - istotna. Z perspektywy ministra finansów - myślę, że mało zauważalna.

FOTOWAWA/pl.fotolia.com

300 milionów złotych to ponoć suma ofiar jaką rocznie składają polscy katolicy w parafiach przy okazji chrztów, ślubów i pogrzebów. Tak obliczył jeden z serwisów, a podał, albo wykrzyczał jeden z tabloidów z emocjami właściwymi chwili, gdy przyłapuje się kogoś na gorącym uczynku.

Dużo to czy mało? Bogacze czy biedacy? Zamiast komentarza proponuję prostą operację matematyczną. Proszę podzielić 300 mln. przez 31 tys.( ta druga liczba oznacza ilość księży katolickich w Polsce). Wyjdzie w zaokrągleniu 9677 złotych i 42 grosze. I tak dowiedzieliśmy się ile trafia z tych ofiar do kieszeni pojedynczego duchownego. W skali całego roku oczywiście. 9677 złotych to suma, w skali roku oczywiście, nie średnia nawet. Co najwyżej przeciętna. Jeszcze jedna ważna uwaga. To oczywiście brutto, bo nie jest prawdą, jak podano w tekście, że księża nie odprowadzają podatku od tych pieniędzy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kuria diecezji opolskiej odnosi się do raportu Fundacji Nie Lękajcie Się

2019-02-21 19:10

diecezja.opole.pl, dg / Opole (KAI)

"Przedstawiona została sprawa byłego księdza diecezji opolskiej Mariusza K. Odnosząc się do treści tej wypowiedzi, pragnę wyjaśnić, że podano w niej wiele nieprawdziwych informacji" - pisze rzecznik kurii diecezji opolskiej, ks. Joachim Kobienia. Publikujemy treść jego oświadczenia.

Daviidos/pl.wikipedia.org
Katedra Świętego Krzyża w Opolu od strony wschodniej

W opublikowanym przez fundację „Nie lękajcie się” z datą 19 lutego 2019 r. „Raporcie nt. naruszeń prawa świeckiego lub kanonicznego w działaniach polskich biskupów w kontekście księży sprawców przemocy seksualnej wobec dzieci i osób zależnych” na s. 22-23 przedstawiona została sprawa byłego księdza diecezji opolskiej Mariusza K. Odnosząc się do treści tej wypowiedzi, pragnę wyjaśnić, że podano w niej wiele nieprawdziwych informacji:

- Od momentu zgłoszenia sprawy w kurii diecezjalnej Biskup Opolski informował rodzinę pokrzywdzonego o możliwości zgłoszenia przestępstwa do prokuratury, jednakże wyraźną wolą najbliższych było zachowanie daleko idącej dyskrecji w tej sprawie ze względu na dobro pokrzywdzonego. Z tego powodu o całej sprawie nie został poinformowany proboszcz parafii, który uznał, że przyczyną nagłego odwołania wikarego z parafii były jego rzeczywiste problemy zdrowotne. Kiedy 13 lipca 2017 r. wprowadzony został prawny obowiązek zgłaszania do organów ścigania przypadków wykorzystania seksualnego małoletnich, na początku sierpnia 2017 r. przedstawiciele biskupa zgłosili sprawę do prokuratury.

- Wobec sprawcy przestępstwa zostały natychmiast wyciągnięte konsekwencje kanoniczne: został odsunięty od posługi duszpasterskiej w parafii, zaś na polecenie Kongregacji Nauki Wiary zostało przeprowadzone postępowanie kanoniczne w wyniku którego w 2015 r. został on wykluczony ze stanu kapłańskiego. Nieprawdą jest również, że biskup ukrywał sprawcę przenosząc go do innej parafii i starał się go w jakikolwiek sposób chronić.

ks. Joachim Kobienia rzecznik prasowy Kurii Diecezjalnej w Opolu

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Sejm ustanowił Święto Chrztu Polski

2019-02-22 07:03

Biuro Prasowe Prawicy Rzeczypospolitej

22 lutego przed godziną 1 w nocy Sejm przyjął projekt ustawy ustanawiającej Święto Chrztu Polski. Będzie się ono odbywać co roku 14 kwietnia.

pl.wikipedia.org
Jan Matejko "Zaprowadzenie chrześcijaństwa"

Chrzest Polski to kluczowe wydarzenie w dziejach naszego Narodu i Państwa. Poza wymiarem religijnym miał również wymiar strategiczny i polityczny. Dzięki niemu nasza Ojczyzna dołączyła do rodziny narodów europejskich, do kręgu cywilizacji Zachodniej Europy. Bez tego wydarzenia trudno sobie wyobrazić naszą kulturę i tożsamość. Mimo że w roku 2016 obchodziliśmy jego 1050. rocznicę, niestety praktycznie jest on nieobecny w powszechnej świadomości naszego społeczeństwa. Z tych przesłanek wyszła inicjatywa ustawodawcza Prawicy Rzeczypospolitej na rzecz ustanowienia Święta Chrztu Polski. Pod projektem, oprócz przedstawiciela Prawicy Rzeczypospolitej - posła Jana Klawitera - podpisało się także kilkudziesięciu innych posłów z różnych środowisk.

Projekt został złożony do Marszałka Sejmu 29 marca 2017 roku. Jego pierwsze czytanie odbyło się 18 lipca 2018 roku, a drugie czytanie 12 września 2018 roku.

W dzisiejszym głosowaniu projekt poparło 279 posłów - 224 z PiS, 11 z PO-KO, 9 z PSL-UED, 3 z WiS, jak również nie zrzeszeni w klubach posłowie: Adam Andruszkiewicz, Piotr Łukasz Babiarz, Magdalena Błeńska (Porozumienie Jarosława Gowina), Marek Jakubiak (Federacja dla Rzeczypospolitej), Jan Klawiter (Prawica Rzeczypospolitej), Robert Majka, Stanisław Pięta, Janusz Sanocki, Robert Winnicki (Ruch Narodowy).

Przeciw było 125 posłów, a wstrzymało się 14.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem