![]() | ![]() | ![]() | ![]() |
Benedykt XVI apeluje o stanowcze „nie” kulturze śmierci – antykulturze
2006-01-11
Benedykt XVI ochrzcił 8 stycznia dziesięcioro małych Włochów. Podczas liturgii w Kaplicy Sykstyńskiej zaapelował o powiedzenie stanowczego „nie” kulturze śmierci – antykulturze.
Drodzy rodzice, ojcowie i matki chrzestne, Drodzy bracia i siostry! Co dzieje się podczas Chrztu? Czego oczekujemy po Chrzcie? Odpowiedzieliście na to na progu tej Kaplicy: spodziewamy się dla naszych dzieci życia wiecznego. Taki jest cel Chrztu. Ale jak go osiągnąć? Jak Chrzest ma przynieść życie wieczne? Co to jest życie wieczne? Można by odpowiedzieć najprościej: spodziewamy się dla naszych dzieci dobrego życia; życia prawdziwego; szczęścia także w nieznanej jeszcze przyszłości. Nie jesteśmy w stanie zapewnić tego daru na cały okres nieznanej przyszłości i dlatego zwracamy się do Pana, aby otrzymać ten dar od Niego. Na pytanie: Jak to się stanie? możemy dać dwie odpowiedzi. Pierwsza: poprzez Chrzest każde dziecko włączone zostaje w środowisko przyjaciół, które nie opuści go nigdy w życiu i w śmierci, ponieważ to środowisko przyjaciół, to rodzina Boga, która niesie w sobie obietnicę wieczności. To środowisko przyjaciół, ta rodzina Boga, do której dziecko zostaje teraz włączone, towarzyszyć będzie mu zawsze, także w dniach cierpienia, w mroczne noce życia; przyniesie mu pociechę, pokrzepienie, światło. Środowisko to, ta rodzina da mu słowa życia wiecznego. Słowa światła, które odpowiadają na wielkie wyzwania życia i wskazują na właściwym kierunek na drodze, którą należy obrać. Środowisko to przynosi dziecku pociechę i pokrzepienie, miłość Boga także na progu śmierci, w mrocznej dolinie śmierci. Da mu przyjaźń, obdarzy go życiem. Środowisko, całkowicie niezawodne, nigdy nie zginie. Nikt z nas nie wie, co wydarzy się na naszej planecie, w naszej Europie w najbliższych pięćdziesięciu, sześćdziesięciu, siedemdziesięciu latach. Jednego wszakże jesteśmy pewni: rodzina Boga będzie zawsze obecna i kto należy do tej rodziny, nie zostanie nigdy sam, zawsze będzie miał pewną przyjaźń tego, który jest życiem. I tak doszliśmy do drugiej odpowiedzi. Ta rodzina Boga, to środowisko przyjaciół jest wieczne, ponieważ jest jednością z Tym, który zwyciężył śmierć, który ma w ręku klucze życia. Być w środowisku, w rodzinie Boga, to znaczy być w jedności z Chrystusem, który jest życiem i daje miłość wieczną ponad śmierć. I skoro możemy powiedzieć, że miłość i prawda to źródło życia – a życie bez miłości nie jest życiem – możemy powiedzieć, że towarzystwo Tego, który rzeczywiście jest życiem, z Tym, który jest sakramentem życia, odpowiada waszym oczekiwaniom, odpowiada waszej nadziei. Tak, Chrzest włącza w jedność z Chrystusem i w ten sposób daje życie. Tak zinterpretowaliśmy pierwszy dialog, jaki przeprowadziliśmy tutaj, na progu Kaplicy Sykstyńskiej. Teraz, po błogosławieństwie wody, nastąpi drugi bardzo ważny dialog. Treść jest taka: Chrzest – jak widzieliśmy – jest darem; darem życia. Ale dar musi zostać przyjęty, musi zostać przeżyty. Dar przyjaźni zakłada „tak” powiedziane przyjacielowi i zakłada powiedzenie „nie” temu, co jest nie do pogodzenia z tą przyjaźnią, co jest nie do pogodzenia z życiem rodziny Boga, z prawdziwym życiem w Chrystusie. I tak, w tym drugim dialogu, wypowiadamy trzy „nie” i trzy „tak”. Powiadamy „nie” i wyrzekamy się pokus, grzechu, diabła. Dobrze znamy te rzeczy, ale pewnie dlatego, że słyszeliśmy je zbyt wiele razy, słowa te wiele nam nie mówią. Musimy więc pogłębić nieco treść tych „nie”. Czemu mówimy „nie”? Tylko wtedy możemy zrozumieć, czemu chcemy powiedzieć „tak”. W starożytnym Kościele owe „nie” zawierały się w jednym słowie, które dla ludzi owych czasów było doskonale zrozumiałe: wyrzekamy się – powiadano – „pompa diabuli”, to znaczy obietnicy życia w obfitości, owego pozoru życia, który zdawał się przychodzić ze świata pogańskiego, z jego swobód, z jego stylu życia jedynie według tego, co się podobało. Było to zatem „nie” wobec kultury pozornej obfitości życia, która jednak w rzeczywistości była „antykulturą” śmierci. Było to „nie” wypowiedziane owym widowiskom, w których śmierć, okrucieństwo, przemoc stały się rozrywką. Pomyślmy o tym, do czego dochodziło w Koloseum czy tutaj, w ogrodach Nerona, gdzie ludzie byli podpalani jak żywe pochodnie. Okrucieństwo i przemoc stały się powodem do zabawy, prawdziwą perwersją radości, autentycznego sensu życia. Ta „pompa diabuli”, ta „antykultura śmierci” była perwersją radości, była miłością do kłamstwa, do oszustwa, była nadużyciem ciała jako towaru i frymarczenia. I jeśli zastanowimy się teraz, możemy powiedzieć, że i w naszych czasach należy powiedzieć „nie” powszechnie dominującej kulturze śmieci. „Antykulturze”, która przejawia się na przykład w narkotykach, w ucieczce od rzeczywistości ku iluzji, ku fałszywemu szczęściu, wyrażającemu się w kłamstwie, oszustwie, niesprawiedliwości, pogardzie dla drugiego, dla solidarności, dla odpowiedzialności za ubogich i za cierpiących; wyrażającemu się w seksualności, która staje się czystą rozrywką bez odpowiedzialności, która staje się „urzeczowieniem” – by tak rzec – człowieka, który nie jest już uważany za osobę, godną miłości osobowej, która wymaga wierności, lecz staje się towarem, zwykłym przedmiotem. Tej obietnicy pozornego szczęścia, tej „pompa” życia pozornego, które w rzeczywistości jest jedynie narzędziem śmierci, tej „antykulturze” mówimy „nie”, ażeby pielęgnować kulturę życia. Dlatego chrześcijańskie „tak”, od starożytności do dzisiaj, jest wielkim „tak” dla życia. To nasze „tak” dla Chrystusa, „tak” dla zwycięzcy śmierci i tak dla życia w czasie i w wieczności. Podobnie jak w tym chrzcielnym dialogu na „nie” składają się trzy wyrzeczenia, również „tak” składa się z trzech wyznań: „tak” dla Boga żywego, to znaczy dla Boga stwórcy, racji, która nadaje sens wszechświatu i naszemu życiu; „tak” dla Chrystusa, to znaczy dla Boga, który nie pozostał w ukryciu, lecz ma imię, ma słowa, ma ciało i krew; dla Boga konkretnego, który daje nam życie i wskazuje nam drogę życia; „tak” dla jedności Kościoła, w którym Chrystus jest Bogiem żywym, który wchodzi w nasz czas, wchodzi w nasz zawód, wchodzi w życie każdego dnia. Moglibyśmy też powiedzieć, że oblicze Boga, treść tej kultury życia, treść naszego wielkiego „tak” wyraża się w dziesięciorgu przykazań, które nie są pakietem zakazów, „nie”, lecz w rzeczywistości stanowią wielką wizję życia. Są „tak” dla Boga, który nadaje sens życiu (pierwsze trzy przykazania); „tak” dla rodziny (czwarte przykazanie); „tak” dla życia (piąte przykazanie); „tak” dla odpowiedzialnej miłości (szóste przykazanie); „tak” dla solidarności, dla odpowiedzialności społecznej, dla sprawiedliwości (siódme przykazanie); „tak” dla prawdy (ósme przykazanie); „tak” dla szacunku dla drugiego i dla tego, co jego jest (dziewiąte i dziesiąte przykazanie). To jest filozofia życia, to jest kultura życia, która staje się konkretna i możliwa, i piękna w jedności z Chrystusem, Bogiem żywym, który podąża z nami w towarzystwie swych przyjaciół, w wielkiej rodzinie Kościoła. Chrzest jest darem życia. Jest owym „tak” dla wyzwania, by żyć prawdziwym życiem, mówiąc „nie” atakom śmierci, która występuje w masce życia; i jest „tak” dla wielkiego daru prawdziwego życia, które uobecniło się w obliczu Chrystusa, który daje się nam w Chrzcie, a potem w Eucharystii. To był mój krótki komentarz do słów, które w dialogu chrzcielnym są interpretacją tego, co urzeczywistnia się w tym Sakramencie. Obok słów mamy gesty i symbole, które wskażę pokrótce. Pierwszy gest już uczyniliśmy: jest nim znak krzyża, który zostaje nam dany jako tarcza, mająca chronić to dziecko w jego życiu; jest niczym „wskazówka” na drodze życia, albowiem krzyż jest podsumowaniem życia Jezusa. Z kolei występują elementy: woda, namaszczenie olejem, biała szata i płomień świecy. Woda jest symbolem życia: Chrzest jest nowym życiem w Chrystusie. Olej jest symbolem siły, zdrowia, piękna, albowiem faktycznie pięknie jest żyć w jedności z Chrystusem. Z kolei biała szata jako wyraz kultury piękna, kultury życia. W końcu płomień świecy jako wyraz prawdy, która jaśnieje w mrokach historii i pokazuje nam, kim jesteśmy, skąd przychodzimy i dokąd mamy iść. Drodzy ojcowie i matki chrzestne, drodzy rodzice, drodzy bracia i siostry, dziękujmy w tym dniu Panu, ponieważ Bóg nie ukrywa się za chmurami nieprzeniknionej tajemnicy, lecz, jak mówi dzisiejsza Ewangelia, otworzył niebiosa, ukazał się, mówi z nami i jest z nami; żyje z nami i prowadzi nas w naszym życiu. Dziękujmy Panu za ten dar i módlmy się za nasze dzieci, aby miały rzeczywiście życie, to prawdziwe, życie wieczne. Amen.
Oprac. na podstawie KAI





















