http://www.niedziela.pl/artykul/26327/nd/Cierpienie-i-wiara-w-biblijnym-przekazie

Cierpienie i wiara w biblijnym przekazie Księgi Joba

Ks. Zbigniew Głowacki

Wśród biblijnych ksiąg Starego Testamentu istnieją tzw. księgi dydaktyczne, albo inaczej mądrościowe. Księgi te koncentrując się wokół zagadnień człowieka i jego życia, podkreślają często, że początkiem mądrości jest bojaźń Boża, zakładająca pobożność i wysoki poziom życia moralnego.
Wśród nich jest znamienna Księga Joba. Jej tytułowy bohater to uosobienie człowieka cierpiącego i wierzącego w Boga, który zmaga się z problemem Bożej sprawiedliwości. Prawda natchniona o człowieku i jego życiowych zachowaniach, sprzed dwóch i pół tysiąca lat, nie przeżyła się. Jako Boża prawda adresowana jest i do nas, ludzi współczesnych. Uczy nas, pomaga poznawać siebie i zmierza ku wychowaniu w bogobojnym życiu. Ta starotestamentalna nauka o cierpieniu i wierze staje się szczególnie aktualna w przeżywanym Wielkim Poście. Na tle bowiem męki i śmierci krzyżowej naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa, doznaje ona dopełnienia i ukoronowania Jego Zmartwychwstaniem.
Księga Joba składa się z części pisanej prozą oraz z poematu. Część pierwsza jest przypowieścią, przypominającą żywoty świętych. Dlatego trudno się dziwić, że autor natchniony wprowadził tu i szatana, i przyjaciół Joba, a także „dopuścił” do przedziwnego dialogu Boga z szatanem - to wszystko razem wzięte stanowi przygotowanie do samego poematu. W części poetyckiej księgi można wyróżnić rozmaite rodzaje literackie, np. przemowy sądowe, nauki mędrców, tajemnice Bożej mądrości, lamentacje indywidualne. Głównym zagadnieniem podejmowanym przez księgę Joba jest problem ludzkiego cierpienia i sprawiedliwości Bożej, ale dochodzą także inne: kruchość ludzkiego życia na tle Boskiej rzeczywistości, istnienie szatana i jego działanie, problem ludzkiej przyjaźni. Szczególną cechą tej księgi jest jej charakter uniwersalny, zarówno co do rodzaju religii, nacji, kultury; jest Bóg ze swoją miłością i opieką do stworzeń, i jest człowiek ze swoimi prawami jako jednostka. Oto wybrane fragmenty księgi:
„Żył w ziemi Us człowiek imieniem Job. Był to mąż sprawiedliwy, prawy, bogobojny i unikający zła” (1, 1). Bibliści usiłowali znaleźć na mapie Bliskiego Wschodu rodzinną ziemię Joba, ale podobno doszli do wniosku, że jej w ogóle nie ma; albo inaczej - ona jest wszędzie, gdzie żyje człowiek liczący się z Bogiem i przeżywający swoje egzystencjalne problemy człowieczeństwa. Tu właśnie zahacza się o uniwersalny charakter tej księgi. Job był na swej ziemi człowiekiem szczęśliwym, bogatym w dobra materialne i otoczonym przez liczne potomstwo. Z tym wszystkim był zawsze blisko Boga, któremu dziękował i którego przepraszał, także za swoje dzieci.
„Zdarzyło się pewnego dnia, gdy synowie Boży udawali się, by stanąć przed Jahwe, że i szatan też poszedł z nimi. I rzekł Bóg do szatana: Skąd przychodzisz? Szatan odrzekł Jahwe: Przemierzałem ziemię i wędrowałem po niej. Mówi Jahwe do szatana: A zwróciłeś uwagę na sługę mego Joba? Bo nie ma na całej ziemi drugiego, kto by był tak prawy, sprawiedliwy, bogobojny i unikający grzechu jak on” (1, 6-9). To chyba tylko w przypowieści szatan idący z aniołami przed oblicze Boże wdaje się z Nim w osobliwy dialog. Prawda, która stąd wypływa dotyczy istnienia szatana, przeciwnika Boga i ludzi. Ten zły duch nieustannie przemierza ziemię, jakby dokonywał swoistej inspekcji - kusi.
„Więc czy za nic Job czci Boga?... Wyciągnij, proszę, rękę i dotknij jego majątku. Na pewno Ci w twarz będzie złorzeczył! Rzekł Jahwe do szatana: Oto cały majątek jego w twej mocy. Tylko na niego samego nie wyciągaj ręki. I odszedł szatan sprzed oblicza Jahwe” (1, 10-12). Stajemy przed tajemnicą dopustu Bożego, którego egzekutorem jest przeciwnik ludzi - szatan. Podobno w tekście oryginalnym jest, że szatan wybiegł (tak się spieszył), aby dokonać swoich złośliwości względem bogobojnego człowieka. W wyniku jego interwencji Job, mówiąc po ludzku, stracił wszystko - cały swój majątek i wszystkie swoje dzieci. Reakcja Joba na wiadomość o własnej tragedii zawarta jest w słowach księgi: „Job wstał, rozdarł swe szaty, ogolił głowę, upadł na ziemię, oddał pokłon i rzekł: Nagi wyszedłem z łona matki i nagi tam wrócę. Dał Jahwe i zabrał Jahwe. Niech będzie imię Jahwe błogosławione. W tym wszystkim Job nie zgrzeszył i nie przypisał Bogu nieprawości” (1, 20-22). „Szatan wybiegł” sprzed oblicza Bożego, to określenie potwierdzałoby jak szybko rozchodzi się zło i jego następstwa w ludzkim życiu.
Wobec dotykającej Joba tragedii, na szczególną uwagę zasługuje jego postawa wobec Boga. Rozdziera szaty na znak żałoby, goli głowę w duchu pokuty, upada na ziemię chwaląc Boga i mówi: „Nagi wyszedłem, nagi wrócę” oraz kolejne, które weszły głęboko w świadomość ludzi godzących się z wolą Bożą: „Bóg dał, Bóg wziął”.
W biblijnej przypowieści dochodzi do drugiej rozmowy szatana z Bogiem, która skonstruowana jest na podobieństwo pierwszej. Pan Bóg jakby „chełpi się” wobec szatana prawością i bogobojnością Joba. Szatan posuwa się bardzo daleko: „Skóra za skórę. Wszystko, co człowiek posiada, odda za swoje życie... dotknij jego skóry i ciała. Na pewno Ci w twarz będzie złorzeczył” (2, 4-5). Odszedł szatan, obsypał Joba trądem, a ten siedząc na gnoju atakowany był przez własną żonę: „Jeszcze trwasz mocno w swej prawości? Złorzecz Bogu i umieraj (a może zdychaj?), Job jej odpowiedział: „Mówisz jak kobieta szalona. Dobro przyjęliśmy z ręki Boga. Czemu zła przyjąć nie możemy?” (2, 9-10).
Job pozbawiony największego dobra na ziemi - zdrowia, dotknięty strasznym cierpieniem choroby trądu jeszcze nie narzeka, nie buntuje się, nie przeklina, ale wszystko wiąże z dopustem Bożym. W tym miejscu Job jest wzorem cierpliwości i bogobojności.
Przypowieść kończy się odwiedzinami przyjaciół Joba. Chociaż ich imiona wskazują na Edomitów znanych z mądrości, wszystko wskazuje na ich uniwersalny zasięg, gdy idzie o pochodzenie. Wszyscy bowiem ludzie borykają się z tajemnicą cierpienia i sprawiedliwości Bożej. Gdy przyszli, nie poznali przyjaciela zniszczonego przez chorobę, zapłakali i „Siedzieli z nim na ziemi siedem dni i siedem nocy, nikt nie wyrzekł słowa, bo widzieli ogrom jego bólu” (2,13) - zawarta tu jest nauka o współczuciu względem cierpiącego. Zalicza się tu autentyczna obecność, smutek, łzy i długie, bardzo długie milczenie. Wobec cierpienia mnogość słów jest zbyteczna, a nawet szkodliwa, bo zwyczajnie rani cierpiącego.

Edycja przemyska 13/2004

E-mail:
Adres: pl. Katedralny 4 A, 37-700 Przemyśl
Tel.: (16) 676-06-00