Reklama

Kard. Müller: Normy etyczne, jeśli są jasne i pewne, nie podlegają kompromisom

2014-06-14 14:07

kard. Gerhard Müller / Warszawa / KAI

Włodzimierz Rędzioch

Przestępcze i potworne są teorie, że prawo państwowe stoi ponad etyką i moralnością oraz że państwo może zmuszać lekarza wbrew jego sumieniu do zabijania dziecka nienarodzonego i to pod sankcją wyrzucenia z pracy – powiedział kard. Gerhard Müller, prefekt Kongregacji Nauki Wiary podczas konferencji „Osoba i czyn w państwie demokratycznym i prawnym – Wolność i odpowiedzialność”, 11 czerwca w Pałacu Prezydenckim w Warszawie.

Poniżej publikujemy pełen tekst wystąpienia kard. Gerharda Müllera:

Etyka a prawo

Przystępując do tematu: „Etyka a prawo”, trzeba pamiętać, że oba te terminy są bardzo różnie rozumiane w różnych kierunkach. Łatwo jest zatem o logiczne błędy ekwiwokacji (aequivocatio). Ja spróbuję osiągnąć pewną jednoznaczność przez przyjęcie kierunku personalistycznego, który jest dziś coraz szerzej rozwijany w duchu Karola Wojtyły – św. Jana Pawła II i papieża Benedykta VI przez wielu innych, także poza Kościołem katolickim.

Reklama

Etyka

W temacie etyki koncentruję się głownie, choć bardzo skrótowo, na ujmowaniu etosu jako zjawiska moralności, występującego jedynie w bycie osobowym i określającego moralnie akty i postępowanie o charakterze osobowym, tzn. świadome, wolne i decyzyjne. Etos należy do istotnych struktur człowieka jako osoby od początku. Ale naukę o nim zapoczątkowali dopiero genialni myśliciele greccy, jak Sokrates, Arystoteles, stoicy, a następnie rozwijali szczególnie chrześcijanie. Stwierdzili oni, że każdy człowiek ma wewnętrzną, wrodzoną zdolność rozumu praktycznego do odczytania i rozpoznania dobra i zła moralnego w ogóle (por. Rdz 3,5; 2,17) i stąd doświadczenia fundamentalnej normy powinności: „czyń dobro, unikaj zła” (prasumienie, synteresis). Jest to norma powszechna, niezmienna i kategoryczna. Dzięki tej zdolności ogólnej człowiek dokonuje konkretnych ocen, sądów, czy i na ile jego akty, czyny i postępowania są dobre albo złe moralnie (sumienie, syneidesis).

Jednak norm etycznych, moralnych nie bierze sobie człowiek sam z siebie i nie ustanawia ich w oderwaniu od rzeczywistości. Subiektywna jest tylko formalna norma powinności działania dobra. A skąd brać treści obiektywnych norm etycznych? Otóż Karol Wojtyła stosuje tu „normę personalistyczną”. Ponieważ osoba jest najwyższym i najdoskonalszym bytem z możliwych, dlatego czyn treściowo moralny, etyczny jest świadomym, wolnym, odpowiedzialnym i „jaźniowym” odnoszeniem się do osoby, do jej godności i dobra, do siebie samej jako bytu, do drugiej osoby, do społeczności osób (communio personarum) i do Boga, a wtórnie do rzeczy odnoszących się do świata osobowego. Przy tym najwyższym motywem jest dobro i miłość.

Błędny jest pogląd, że moralność w ujęciu personalistycznym jest tworem czysto religijnym i że normy etyczne w ogóle odbierają wolność. Rzeczywiście moralna afirmacja osoby ze względu na jej najwyższą godność prowadzi do pojęcia Osoby Absolutnej, ale taka jest natura bytu i przygodnego charakteru osoby ludzkiej. Bez Osoby Najwyższej wszelkie normy etyczne są relatywistyczne, sterylne, anonimowe, pozbawione mocy miłości powszechnej. Choć religia ogromnie wzmacnia i autoryzuje etykę, to jednak etyka nie rodzi się z religii, lecz z łona bytu i z istoty człowieka jako osoby, z jego struktury rozumnej, wolnej i twórczej.

Szerzy się też pogląd, jakoby człowiek niewierzący nie popełniał grzechu, postępując wbrew sumieniu z wychowania w ważnej nawet sprawie, bo – jak mówi –nie ma Boga i grzech jest tylko w religii. Jest to błędne. Bóg jest Bogiem wszystkich, nie tylko wierzących i Kościoła. Toteż np. zabicie dziecka nienarodzonego z powodu zespołu Downa jest grzechem nie tylko przeciwko osobie ludzkiej i przeciwko społeczności, lecz także i przeciwko Bogu, bo prawo do życia nie wypływa ze światopoglądu, ani z wiary, ani z Objawienia, lecz z samego faktu życia. Sumienia błędne i znieprawione muszą być reedukowane przez przyjęcie poprawnych i powszechnych norm etycznych.

Prawo

Również prawo jest pojmowane różnie w jego istocie, genezie, funkcjach i wartościach, choć ostatnio idzie w kierunku jego relatywizacji, oderwania od tradycji, subiektywizacji i wzmacniania jego charakteru walki politycznej. Długa tradycja zachodnia przyjmuje, mówiąc w największym skrócie, cztery rodzaje prawa: prawo wieczne, czyli wpisane przez Boga w całe stworzenie, prawo natury, prawo stanowione świeckie i prawo religijne, obowiązujące wierzących.

Z prawa wiecznego wypływa prawo naturalne (ius naturae), regulujące działania człowieka wobec siebie samego, a tak następnie wobec rodziny, wspólnoty, ludu, narodu, państwa i wobec natury. Działania te kierują życiem, ale jednocześnie mają charakter etycznej powinności. Prawo natury bywa też nazywane prawem Bożym, co jednak prowadzi dziś do pewnych nieporozumień. Otóż potocznie uważa się, że są dwa rodzaje „prawa Bożego”: jedno wpisane w naturę człowieka przez Stwórcę, a drugie objawione, kościelne, biblijne, jak Dekalog biblijny (Wj 20, 1-17; Pwt 5,6-11; KKK 2052 - 2082). Dekalog miałby być podającym przez Boga nowe treści, których ludzkość nie znała i nie poznałaby sama z siebie. Tymczasem Dekalog pod względem treści nie przynosi prawd i norm nowych, lecz stanowi on tylko „manifestację” praw ogólnoludzkich (por. św. Ireneusz z Lyonu, Adv. haer., IV,16,3-4; V,15,l), ich przypomnienie, ujaśnienie i najwyższe usankcjonowanie. Stąd Dekalog obowiązuje nie tylko wierzących w Boga lub tylko Żydów i chrześcijan, lecz jego normy moralne, jak nie zabijaj, nie kradnij, miłuj bliźniego swego itd. obowiązują każdego człowieka, bo wyrastają z jego natury i osoby.

Jeżeli chodzi o świeckie prawo stanowione, to w świecie zachodnim występuje od dłuższego czasu tendencja do odchodzenia od zasad realistycznych, obiektywnych i etycznych w kierunku tzw. pozytywizmu prawnego, nominalizmu, subiektywizmu, relatywizmu i ideologizmu. Człowiek tych tendencji uważa się za homo creator i prawo ma mu służyć za narzędzie do konstruowania świata wirtualnego, technicznego, bezetycznego, bezreligijnego i bez ograniczeń dla wszechwolności. Pozytywizm prawny zniweczył słynną, do dziś jeszcze wspominaną, szkołę „państwa prawa”. Jego twórcy i teoretycy w XIX i na początku XX wieku położyli duże zasługi dla demokracji, ale prawo oderwali od osoby człowieka, od moralności i od duchowych wartości władzy jak i poddanych nie ma dostatecznej siły sprawczej i nie chroniło przed okrutnym kolonializmem, hitleryzmem, bolszewizmem, marksizmem i niszczeniem wartości. Państwo prawa bez mocnej i obiektywnej etyki popada szybko w chaos i bezprawie.

Wzajemne relacje między etyką a prawem

Oczywiście, nie sposób omówić tu wszystkie relacje między etyką a prawem. Próbuję wskazać tylko na kilka ważniejszych.

1. Etyka i prawo stanowione nie utożsamiają się. Etyka wyrasta z pierwotnego poznania i doświadczenia duchowej wartości dobra (albo zła) i jest aktem osoby ad intra, natomiast prawo wyrasta z pędu twórczości, porządkowania i ukierunkowywania życia osoby ad extra. Przy czym etyka ma charakter uniwersalny, obejmuje wszystkie akty i działania świadome i wolne w całym okresie życia świadomego, natomiast prawo reguluje tylko niektóre sfery działań, określone sytuacją, czasem, dziedziną. Ale wtedy już nie istnieją odrębnie, lecz wiążą się w całość i dopełniają się.

2. Według personalizmu nie ma świadomych i wolnych aktów i działań obojętnych, jak chcieli stoicy (adiafora), wszystkie mają kwalifikację moralną. I nie wolno czynić zła, a wolno tylko działać lub nie działać czy też wybierać między różnymi aktami i działaniami dobrymi (libertas electionis). Stąd każde prawo musi być zgodne z etyką w swej treści i obligatoryjności moralnej. Prawo sprzeczne z etyką, z sumieniem człowieka, w sposób oczywisty i bezdyskusyjny, nie ma mocy wiążącej, to też zwykle funkcjonuje na zasadzie przymusu czy przemocy. Ale prawo zgodne z zasadami etyki ma walor moralny i obligatoryjny, zwłaszcza gdy dotyczy ważnej dziedziny życia, np. obrony społecznej, ruchu drogowego, bezpieczeństwa pracy, ochrony zdrowia i życia itp.

3. Normy etyczne, jeśli są jasne i pewne, nie podlegają kompromisom co do treści. Natomiast prawo podlega prakseologii kompromisu i tolerancji dla osiągania wspólnego dobra wszystkich bez łamania zasad etycznych i sumień. Rozwijające się dziś coraz szerzej teorie, że prawo państwowe stoi ponad etyką i moralnością lub że ono jest źródłem właściwej etyki bez względu na swe sformułowania i że np. państwo może zmuszać lekarza wbrew jego sumieniu do zabijania dziecka nienarodzonego i to jeszcze pod sankcją wyrzucenia z pracy, same są po prostu przestępcze i potworne. Trzeba zwrócić uwagę na błędne rozumienie słowa „pacjent”. Kobieta w błogosławionym stanie normalnie nie jest pacjentką. Pacjentką jest bowiem osoba cierpiąca i chora. Podobnie jest z poglądami, że etyka nie powinna mieć miejsca w polityce, w naukach, w sztuce czy w innych jeszcze dziedzinach życia publicznego.

4. Jest zastanawiające, że o ile dawne wielkie kultury powierzały państwu, mimo różnych dróg zdobywania przez nie władzy, także rolę pedagogiczno-moralną, i akceptował to zdecydowanie św. Paweł Apostoł (np. Rz 13,3-4), to dziś forsuje się pogląd, że państwo wychowujące narusza wolność i godność obywatela, a nie stawia się tych zarzutów pod adresem szalonych ideologizacji. Tymczasem człowiek musi być do końca poddany różnym procesom doskonalenia także moralnego. Np. niektórzy etologowie, porównujący zachowania zwierząt i ludzi, stwierdzili, że zwierzęta osiągają zdecydowaną dojrzałość psychiczną i zachowują mechanizmy zabezpieczające je przed samozagładą gatunku, natomiast człowiek jest do końca ambiwalentny i może mordować i wyniszczać swój gatunek, i fizycznie i moralnie. I, niestety, tak się ciągle dzieje. Proces ten może powstrzymać jedynie powszechna moralność i żywotna religia.

5. Słuszność i wartość poszczególnych norm moralnych nie zależy od zakresu i poziomu ich przestrzegania, oczywiście, jeśli nie są same w sobie błędne. Nie decydują o tym sondaże socjologiczne i skuteczność ich realizacji praktycznej. Wielu ludzi, także katolików, nie popiera najdoskonalszej etyki katolickiej na świecie w całości, a przyjmują tylko niektóre normy selektywnie według swego upodobania, bo całość jest dla nich zbyt wymagająca. Kiedy powiadają, że niektóre normy etyki są nieaktualne, a innych brakuje, to albo jej nie znają albo właśnie częściowo się z niej sami wycofują, a na to miejsce stanowią sobie swoje pseudonormy. Jeszcze raz: nie należy mylić prawdziwości i wartości normy etycznej z taką czy inną jej realizacją w praktyce. Gdyby patrzeć na samą realizację, to trzeba by zrezygnować z całości etyki. Etyka jest programem wychowawczym, nie bilansem. Natomiast co do prawa stanowionego, to mogą być przypadki, że bardzo rozpowszechnione jego niestosowanie może świadczyć o jakichś jego brakach, czy wadach gdyż praktyka może weryfikować koncepcję danego prawa.

6. Potężną siłą wspierającą normy moralne i prawne jest religia, na początku zapewne wyrosły one z religii. W każdym razie wszyscy wybitni władcy przeszłości wspierali religię jako duszę społeczeństwa. Do religii – konkretnie chrześcijańskiej nawiązali także ojcowie Wspólnoty Europejskiej. Jednak twórcy Unii Europejskiej w r. 1991 wyrzucili religie z jej forum publicznego do prywatnego, jako rzekomo dzielące społeczeństwo Unii i odbierające wolność, a na to miejsce wprowadzili ateizm jako rzekomą podstawę jedności i zgody, duszą zaś Europy miał się stać program Państwa Prawa i Demokracji.

Jednakże okazuje się, że ateizm jest pustką ideową, powoduje jeszcze ostrzejsze podziały i staje się często ateizmem wojującym, opresyjnym i amoralnym, co nadaje Unii Europejskiej cechy totalitaryzmu w stylu marksistowskim. Toteż św. Jana Paweł II i papież Benedykt XVI podejmowali liczne kroki, że religie i wyznania pozostały na forum publicznym nie tylko w państwach członkowskich, ale i na forum wspólnym Unii, a ostrych podziałów i walk da się w dalszych etapach uniknąć, gdy zarówno religie i wyznania, jak i całe kultury, narody, państwa, organizacje, także ateistyczne, oraz wszelkie wspólnoty będą się usilnie doskonaliły w sobie duchowo, osobowościowo i moralnie i tak dojrzeją do pokojowej wspólnoty i komunii unijnej.

7. Postawiono tu pytanie: „Co prócz religii stanowi podstawę moralnego postępowania w demokratycznym państwie prawa?”. Otóż wielu teoretyków sądzi, ze miejsce religii może zastąpić oświata, nauka, ogólny postęp cywilizacyjny. Zresztą tak sądził już Sokrates, ale to się okazało błędne. Więcej racji mają uczeni, którzy podnoszą tu znaczenie dziedziczenia tradycji, wychowanie, kulturę duchową, poczucie więzi z daną społecznością, poczucie godności i życie ideałami i w ogóle jakąś wyższą poezję osobową.

Dziś coraz więcej ludzi sądzi, że nową erę moralności społecznej i życia stworzy postępowe prawo. Chyba taka sama myśl przyświecała już najstarszym znanym pisanym kodeksom prawa sprzed tysięcy lat, jak kodeksy z 3-go tysiąclecia przed Chr.: Uruinimginy (Urukaginy), króla sumeryjskiego państwa-miasta Lagasz; Urnammu, króla sumeryjskiego państwa Ur; z początku 2-go tysiaclecia przed Chr.: króla Bilalamy z Esznuny; Lipit Isztara, króla Isin; Hammurabiego, króla babilońskiego, jak Prawo Dwunastu Tablic w Rzymie z V wieku przed Chr. i wiele innych. Prawie wszystkie te kodeksy, poczynając od najstarszego, uchwalały wielki postęp w dziedzinie moralnej i prawnej: łagodziły normy obyczajowe, znosiły prawo zemsty i talionu („wet za wet”), tyranię ojców wobec dzieci, przemoc w rodzinie, niewolę całych rodzin za długi, ustanawiały sądy, brały w obronę wdowy, sieroty, broniły własności prywatnej, gdzie ona była, strzegły moralności seksualnej, karały niesprawiedliwość, zdzierstwa podatkowe, korupcję, zabieranie podwładnym ziemi, ograbianie świątyń, złodziejstwo, lichwę, spekulacje, tępiły rozboje na drogach, z czasem broniły życia niewolników, których w dalekich początkach zabijano lub oślepiano, potem przyznawano im pewne prawa społeczne itd. I oto ukazuje się, że wszystkie te „nowości” są aktualne do dziś, bo w zasadzie nie ma większego postępu w faktycznej moralności, choć jest postęp w wiedzy etycznej i prawnej. Moralność jest wyzwaniem dla człowieka stałym i powszechnym.

Większe rezultaty może przynosić tylko silna religia, jak katolicyzm, który jednak musi być wsparty przez wysoce moralne i personalistyczne państwo, gdyż sama religia nie ma dziś odpowiednich środków oddziaływania. A samo prawo, choćby najdoskonalsze, nie poradzi. Bywa ciągle tak wielkie znieprawienie, że nienawidzone jest dobro jako dobro. Św. Ignacy, biskup Antiochii (+ ok. 110 r.), wiedziony na stracenie do Rzymu na okręcie za wyznawanie wiary chrześcijańskiej, pisze: „jestem przykuty do 10 żołnierzy, którzy są jeszcze gorsi, gdy się im świadczy dobrodziejstwa” (Ep. ad Rom. 5,1).

8. I wreszcie: „Co powoduje dobrowolne ograniczenie wolności?” Pytanie to, skądinąd ciekawe, może sugerować, że wolność ze swej natury nie ma żadnych granic, może je stawiać tylko własna wola. Ale takie rozumienie wolności byłoby czystą fikcją lub fantazyjnym przypisywaniem sobie atrybutów boskich. Wolność ludzka jest determinowana z zewnątrz i z wewnątrz. Ostrość tego problemu uwidacznia się dziś szczególnie w przypadku ingerencji badawczej i fizycznej w genetykę człowieka. Niektórzy nieodpowiedzialni marzą już o autokreacji człowieka. Owszem, z jednej strony nie powinno się stawiać zbyt bliskich granic rozumowi i nauce, ale z drugiej strony nie powinno się decydować o człowieku bez mądrości i najwyższej moralności. Granicą jest życie i tożsamość człowieka. Św. Jan Paweł II i Benedykt XVI tym się najbardziej zasłużyli, że opowiedzieli się z całą mocą za ochroną życia w czasach szaleństwa zabijania. Wolność zatem nie istnieje bez moralności i bez mądrości, bez prawdy i dobra, i wymaga sama wyzwolenia ze złej woli. Mierzy się ona cudem osoby i miłością Boga, człowieka i świata.

kard. Gerhard Müller

Bibliografia:

K. Wojtyła, Miłość i odpowiedzialność, Lublin 1960,19864; tenże, Osoba i czyn, Kraków 1969, 19852; tenże, Elementarz etyczny, Wrocław 1982, Lublin 1999; tenże, Wykłady lubelskie, Lublin 1986, 20062.

Tagi:
moralność

Arcybiskup Bolonii: Kościół musi się zająć "nowym Babilonem"

2018-01-21 20:13

kg (KAI Rzym) / Bolonia

Zbyt długo Kościół zajmował się nie etyką, lecz moralnością, która zbyt często odnosiła się „do określonych części ciała, tych od pasa w dół, by postawić kropkę nad i”. Taki pogląd wyraził arcybiskup Bolonii Matteo Zuppi w wywiadzie dla tygodnika „L'Espresso”, dodając, że Franciszek pomaga swoim współczesnym uporać się z tą problematyką, ponieważ „nie boi się moralności”. Zdaniem arcybiskupa „Kościół nie może milczeć w obliczu destrukcji osoby” a obecnie „znajdujemy się w sytuacji nowego Babilonu".

wikipedia.org

Jest nawet gorzej, ponieważ jest to Babilon znacznie bardziej niewidoczny niż wielki Babilon, z którym mierzył się Kościół w pierwszych wiekach, który miał jednak odkryte oblicze - stwierdził hierarcha. Zwrócił uwagę, że dzisiejszy Babilon jest bardziej złożony i trudniejszy do odczytania. "Kościół zbyt długo zajmował się bardziej moralnością niż etyką i relacją między ja a ty. I teraz za to płacimy, przede wszystkim dlatego, że często moralność dotyczyła określonych części ciała, tych od pasa w dół, by postawić kropkę nad i" - oświadczył rozmówca pisma.

Według niego Kościół musi odnaleźć na nowo swoją etyczną wiarygodność; umieścić w centrum pełnię i wolność osoby, jej stosunki z bliźnim, a nie przymus. "Głosiliśmy moralność, która wydawała się przymusem do ja. I dlatego moralizm wydawał się być wymierzony przeciwko osobie” - powiedział arcybiskup Bolonii. Jako przykład wymienił papieskie przemówienie w rzymskiej siedzibie FAO (Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa), w którym zaapelował do szefów rządów, by „starali się żyć błogosławieństwami”.

Franciszek „mógł tak powiedzieć, bo jest on w stanie przywrócić równowagę między osobą a światem, między sferą publiczną i prywatną. W tej równowadze sfera publiczna nie niweluje prywatnej, a prywatna nie pozbawia użyteczności sfery publicznej. Jest tu natomiast pełnia osoby, bez której nie ma przyszłości” - uważa abp M. Zuppi.

W wywiadzie, który przeprowadził dziennikarz polskiego pochodzenia Włodek Goldkorn, hierarcha wyraził nadzieję, że „Kościół Franciszka postawi tamę rozdrobnieniu świata i wiedzy, które niszczy samą ideę przyszłości ludzkości”. Podzielił się też opinią, że najgroźniejszym rezultatem nihilizmu jest dziś konsumpcjonizm. „Konsumpcjonizm pociąga ludzkie «ja», nie stawia mu żadnych granic, powoduje utratę poczucia sprawiedliwości. Jeśli myślę wyłącznie o konsumowaniu, nie interesuje mnie w końcu, skąd pochodzi artykuł, który konsumuję, ani sprzeczności, które wyznaczają moją konsumpcję. Nie liczą się też dla mnie skutki wynikające z mojego sposobu konsumowania. Konsumpcjonizm jest owocem niesprawiedliwości i wytwarza niesprawiedliwość” - podkreślił włoski arcybiskup.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan: Franciszek ogłosił pięcioro nowych świętych

2019-10-13 10:39

kg (KAI) / Warszawa

W Watykanie trwa uroczysta Eucharystia, podczas której papież Franciszek ogłosił świętymi pięcioro błogosławionych – z Anglii, Brazylii, Indii, Włoch i Szwajcarii.

tv-trwam.pl

Transmisja z uroczystości: TV Trwam

Nowymi świętymi są: angielski konwertyta z anglikanizmu, kard. Jan Henryk Newman i cztery kobiety: Brazylijka s. Dulce (Maria Rita do Sousa Brito Lopes Pontes), s. Mariam Teresa (Thresia) Mankidiyan Chiramel z Indii, Włoszka s. Józefina Vannini i świecka Szwajcarka Małgorzata Bays. Wszyscy oni żyli w XIX i XX wieku. Dzisiejsza kanonizacja jest pierwszym takim obrzędem w tym roku.

Na początku liturgii, po odśpiewaniu hymnu do Ducha Świętego ("Veni Creator Spiritus"), z prośbą o kanonizację pięciorga błogosławionych zwrócił się do Ojca Świętego prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych kard. Angelo Becciu. Następnie przedstawił ich krótkie życiorysy. Po odśpiewaniu przez zgromadzonych litanii do Wszystkich Świętych, papież wygłosił uroczystą formułę kanonizacyjną, za co kard. Becciu mu podziękował.

Dzisiejsza uroczystość na Placu św. Piotra jest pierwszą kanonizacją w tym roku a 17. od początku obecnego pontyfikatu. Podczas dotychczasowych 16 tego rodzaju obrzędów papież ogłosił łącznie 879 świętych, w tym dwóch Polaków: Jana Pawła II i Stanisława M. Papczyńskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Brońmy Kościół modlitwą

2019-10-14 12:48

Krystyna Radomska

Marek Wepa

Wojsławicka wspólnota parafialna przeżywała patronalną uroczystość - święto ku czci św. Michała Archanioła.

Św. Michał triumfuje w cudownym obrazie zabytkowej świątyni, ukazany jako wojownik w zbroi, w szacie władcy, który pokonuje szatana w postaci smoka. W tradycji chrześcijańskiej Michał to pierwszy i najważniejszy spośród aniołów, obdarzony przez Boga szczególnym zaufaniem. Gdy Lucyfer zbuntował się przeciwko Bogu i do buntu namówił część aniołów, archanioł Michał miał wystąpić z okrzykiem „Któż jak Bóg” i wypowiedzieć wojnę szatanowi. Wódz niebieskich zastępów dowodził wojskami anielskimi, które rozproszyły buntownicze szeregi szatana, dlatego od początku ludzkości aż po dziś dzień jest niezrównanym wojownikiem w walce z pokusami.

W niedzielę, 29 września, sumę odpustową odprawił i słowo Boże wygłosił ks. Marcin Grzesiak, dyrektor ekonomiczny Metropolitalnego Seminarium Duchownego w Lublinie, rodak z Wojsławic. Celebrans ukazał patrona parafii jako anioła miłosierdzia i obrońcę ludu Bożego. Przytoczył wymowne fakty z niezwykłego wydarzenia, które miało miejsce 13 października 1884 r. Papież Leon XIII miał wówczas wizję, w której Chrystus rozmawiał z szatanem. Szatan zarzekał się, że w ciągu 100 lat uda mu się zniszczyć Kościół; wybrał dla tego celu wiek XX, a efekty diabelskiej działalności są doskonale znane. Jednak Boży Kościół wciąż trwa i będzie trwać. Leon XIII wiedział, że Chrystus nieprzypadkowo obdarował go wizją. Po jej ujrzeniu papież spisał treść modlitwy, którą nakazał odmawiać kapłanom po zakończeniu Mszy św. i każdemu indywidualnie. - Nie możemy ustawać w tym dziele, musimy bronić Kościoła modlitwą - apelował ks. Grzesiak. W odpowiedzi na wezwanie zgromadzeni w świątyni wspólnie odmówili modlitwę do św. Michała o opiekę nad Kościołem: „Święty Michale Archaniele! Wspomagaj nas w walce, a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy. a Ty, Wodzu zastępów niebieskich, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen”.

W imieniu wspólnoty parafialnej, w 10. rocznicę święceń kapłańskich ks. Marcina Grzesiaka, słowa wdzięczności i życzeń jubilatowi wyrazili: proboszcz ks. Zbigniew Kasprzyk, dzieci, schola oraz Legion Maryi. Gratulacje i podziękowania za wspieranie różnorodnych inicjatyw gminno-parafialnych ks. Marcinowi złożył wójt gminy Henryk Gołębiowski. Na zakończenie Liturgii Ksiądz Proboszcz poświęcił figurkę Matki Bożej Różańcowej, dar Jadwigi i Andrzeja Florków. Wielka radość towarzyszyła także dzieciom z klas trzecich, przygotowujących się do I Komunii św. i ich rodzicom, bowiem zostały w tym dniu poświęcone różańce i książeczki do nabożeństwa. Uroczystości zakończyła procesja eucharystyczna wokół świątyni, w zmienionej scenerii, gdyż został ukończony kolejny etap remontu parkanu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem