Reklama

Zobaczyłem potencjał, jaki drzemie w ludziach z mojej parafii

2012-11-19 12:00

Z ks. Wiesławem Niemyjskim, proboszczem parafii pw. św. Ojca Pio w Węgrowie, rozmawia Monika Kałuska
Edycja podlaska 12/2009

Monika Kałuska: - Już ponad rok temu została erygowana w Węgrowie nowa parafia pw. św. Ojca Pio, a Ksiądz został powołany na jej proboszcza. Dlatego też proszę o kilka słów podsumowania minionego roku. Co udało się Księdzu w pracach nad organizowaniem parafii, a co nie wyszło?

Ks. Wiesław Niemyjski: - Rok to dużo czasu, a jednocześnie nie tak wiele. To, na czym nam najbardziej zależy, to budowa pierwszych obiektów parafialnych, takich jak plebania i kościół. Jesteśmy na dobrej drodze, ponieważ mamy już działkę budowlaną o sporej powierzchni ok. 1, 5 ha, na której będzie można pobudować kościół, plebanię, zostawić miejsce na parafialne boisko i potrzebne parkingi. Wszystko przedłuża się ze względu na prace projektowe i uzyskanie odpowiednich decyzji urzędowych o warunkach zabudowy i pozwoleń na budowę. Mam nadzieję, że te rzeczy uda się do maja br. uzyskać i dopracować. Chciałbym, aby bryła kościoła i plebanii nawiązywała do klimatu włoskiego, gdzie mieszkał św. Ojciec Pio, nasz patron.
Osobiście jestem zdania, że kapłan powinien budować wspólnotę, a zbudowana wspólnota powinna budować kościół. Dlatego też miniony rok był naznaczony pracą w tym kierunku. Można tu wymienić koncert kolęd pt. „Śpiewajmy Maluśkiemu”, który odbył się 6 stycznia 2008 r. w Węgrowskim Ośrodku Kultury, rozpoczęliśmy wspólne nabożeństwa majowe przy kapliczce Matki Bożej na ul. Słonecznej, które gromadziły sporo osób. Wielkim przeżyciem dla całej parafii było poświęcenie prze bp. Antoniego Dydycza placu pod kościół i ustawienie krzyża, jako znaku naszej wiary i pokładanych nadziei w Bogu. Na tym poświęconym miejscu gromadziliśmy się w miesiącu czerwcu na nabożeństwa czerwcowe i Msze św. polowe, odprawiane później w każdą niedzielę do końca wakacji. Moi parafianie wystąpili z inicjatywą, by w lipcu i sierpniu gromadzić się ponadto w środy i soboty na Różańcu. Ich modlitwa w te dni była budująca. Ze wzruszeniem wspominam również Mszę św. na św. Jana Chrzciciela, a następnie poświęcenie wody na rzeką Liwiec i wspólne parafialne ognisko. To wtedy narodził się pomysł, by zorganizować dla naszych dzieci i młodzieży parafialne półkolonie. Odbyły się one w dniach 7-13 lipca 2008 r. Dopiero wtedy zobaczyłem potencjał, jaki drzemie w ludziach z mojej parafii. Mieliśmy ok. setki dzieci, a do opieki ponad 10 osób. To, czego nauczyłem się w parafii pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Bielsku Podlaskim i w parafii konkatedralnej w Sokołowie Podlaskim, a także prowadząc rekolekcje oazowe i pielgrzymując pieszo na Jasną Górę, mogło teraz zaowocować. To dało dużo radości. Niejako przedłużeniem tych półkolonii był rajd rowerowy z młodzieżą do Kazimierza Dolnego. Kiedy natomiast byłem na pielgrzymce pieszej na Jasną Górę, moi parafianie pielgrzymowali duchowo do Sanktuarium Jasnogórskiego, gromadząc się przy parafialnym krzyżu. Chyba dzięki temu podczas odpustu parafialnego 23 września mogłem przeżyć radość z tego, że zaczęło istnieć drugie koło Żywego Różańca pw. św. Ojca Pio.
Kolejnym ważnym wydarzeniem w życiu parafii była Pasterka odprawiona na placu parafialnym. Mogliśmy zbudować szopę z pęczków słomy, by tam ustawić polowy ołtarz. Pan Bóg dał nam wymarzoną aurę. Było 2 st. mrozu i bezwietrznie, natomiast ci, którzy marzli, mogli ogrzać się przy ogniskach. Zgromadziło się tylu wiernych, że zabrakło nam Komunii św. i ks. Marcin musiał pojechać do bazyliki, by przywieźć Najświętszy Sakrament.
Chcę nadmienić, że w życiu parafialnym od początku jest obecny ks. Marcin Kuśmirek, który wspiera mnie praktycznie na wszelkie sposoby. Kiedy wyjeżdżam na głoszenie rekolekcji i zbieranie ofiar, a w ciągu tych 2 lat pobytu w Węgrowie głosiłem rekolekcje w 29 parafiach, to ks. Marcin odprawia za mnie Msze św., ale również sprawdza się jako organista na naszych Mszach św. polowych i animator muzyczny.
Te wszystkie przedsięwzięcia miały na celu zbudowanie wspólnoty, myślę że przynajmniej w jakiejś części spełniły swoją rolę.

- Praca nad organizowaniem parafii to nie tylko zajęcia dotyczące budowy, sprawy formalne, biurowe, to także praca duszpasterska. I właśnie częścią tej pracy były zorganizowane przez Księdza półkolonie i rajd rowerowy dla dzieci i młodzieży z parafii. Zorganizował Ksiądz również pielgrzymkę do San Giovanni Rotondo, do grobu św. Ojca Pio. Czy zechciałby Ksiądz podzielić się swymi refleksjami z pielgrzymki?

- Wyjechały 23 osoby z Węgrowa, w tym 10 osób z mojej parafii. Termin był wyjątkowy, bo pozwalał wziąć udział w uroczystościach 30-lecia wyboru kard. Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową. To było szczególne przeżycie, kiedy mogłem koncelebrować Mszę św. w Bazylice św. Piotra 16 października 2008 r. razem z kard. Stanisławem Dziwiszem i ponad 300 kapłanami z całej Polski. Bazylika była wypełniona po brzegi pielgrzymami z naszej ojczyzny. Już wtedy prosiłem sługę Bożego Jana Pawła II, by wstawiał się za nami u Boga, szczególnie, kiedy mogłem ucałować płytę marmurową na jego grobie. Następnie udaliśmy się do San Giovanni Rotondo. Tam przy relikwiach św. Ojca Pio dana nam była łaska dłuższej modlitwy. Osobiście będąc tak blisko patrona mojej parafii, prosiłem o jego wstawiennictwo i pomoc w tworzeniu wspólnoty parafialnej i wznoszeniu świątyni. W tej intencji, jak również polecając chorych parafian, przeszliśmy stacje drogi krzyżowej. Mam głęboką nadzieję, że wstawiennictwo z nieba tych orędowników będzie mojej parafii towarzyszyło.

- Zapewne to dzieło, które Ksiądz tworzy, nie mogłoby się rozwijać bez pomocy i wsparcia. Kto zatem wspiera budowę parafii?

- Oczywiście parafianie, składając ofiary przy okazji kolędy, opłatka, wypominek, jak również na tacę. Ja sam też chcę mieć w tym swój udział, dlatego głoszę rekolekcje w różnych parafiach naszej diecezji, jak również w diecezjach łomżyńskiej, warszawsko-praskiej czy ełckiej, a nawet w Trenton i Lacwood w USA. Za życzliwość kapłanów, którzy mnie zapraszają, i wsparcie wiernych jestem bardzo wdzięczny. Pamiętam o nich, odprawiając Msze św. za naszych dobrodziejów. Wiele osób indywidualnych wspiera nas swoimi ofiarami, przesyłając dary serca na konto parafialne. Ostatnio zorganizowaliśmy bal karnawałowy, z którego dochód również został przeznaczony na budowę świątyni. Lokalu użyczyli nam państwo Krasnodębscy, komitet organizacyjny zadbał m.in. o przeprowadzenie aukcji obrazów i rzeźb (dziękuję artystom za ich prace), a także rozpropagował naszą inicjatywę. Powodzenie imprezy przeszło nasze najśmielsze oczekiwania, wzięło w niej udział 270 osób. Nasze działania wsparło również biuro podróży „Frater” z Bydgoszczy, które ufundowało trzy wycieczki zagraniczne. Sprzedawaliśmy cegiełki - losy, z których dochód wparł fundusz naszej parafii, a wylosowane wycieczki mogły uradować serca szczęśliwców.

- Jakie są najbliższe plany w pracy parafii?

- W tym roku chcemy zbudować plebanię, gdzie będzie tymczasowo sprawowana Msza św. i gdzie chcę od jesieni zamieszkać. Jak Bóg pozwoli, a kryzys światowy nie przeszkodzi, w następnym roku będziemy mogli pomyśleć o rozpoczęciu pierwszych prac związanych z budową kościoła.
Mam też nadzieję, że będziemy mogli kontynuować zwyczaj organizowania parafialnych półkolonii i wypraw rowerowych. W planach mamy pielgrzymkę do Bawarii, do miejsca urodzenia Papieża Benedykta XVI w dniach 6-11 lipca, i do Lourdes, do sanktuarium Matki Bożej pod koniec sierpnia. Chcielibyśmy zorganizować również wiosną i jesienią koncerty chopinowskie we współpracy z Węgrowskim Ośrodkiem Kultury, z których dochód wsparłby nasze inwestycje. Marzę o wysłaniu na rekolekcje oazowe większej liczby dzieci i młodzieży, by mogły zawiązać się wspólnoty małych grup dzielenia się Słowem Bożym.

Kard. Müller: Kościół nie powinien być prowadzony przez ducha czasu

2019-07-15 14:45

tom (KAI/KNA) / Bonn

Kard. Gerhard Ludwig Müller ostrzega Kościół katolicki przed orientacją na „ducha czasu” i „mainstreamem”. "Reforma Kościoła jest tylko odnową w Chrystusie" - napisał w swojej książce „Rzymskie spotkania” były prefekt watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary. Książka ma formę dialogów między fikcyjnymi osobami i nim w trzeciej osobie. Raz jest on "niemieckim biskupem" a raz "rzymskim kardynałem". Książka ukazuje się w poniedziałek 15 lipca.

Monika Książek/Niedziela
Kardynał Gerhard Ludwig Müller

Swoją książką kard. Müller chce zwrócić uwagę na wiele sporów jakie mają miejsce wokół Kościoła. Jego zdaniem Kościół katolicki potrzebuje „więcej wiary i świadectwa, a mniej polityki, intryg i walk o władzę”.

"Niemiecki biskup" argumentuje: „Obecnie tylko ten, który występuje w mediach jest blisko ludzi. Dobry biskup nie uderza w nikogo, ale patrzy ludziom na usta i rozmawia". Z kolei zdaniem "rzymskiego kardynała" "samosekularyzacja Kościoła jest ostatnim krokiem przed jego likwidacją".

Na pytanie fikcyjnego dziennikarza na temat migracji w Europie "rzymski kardynał" podkreśla, że "zawsze należy pomagać potrzebującym". A potem dodaje: „Nie można promować masowej migracji osób niepotrzebnych w Europie tylko po to, aby marginalizować kulturę chrześcijańską”.

"Kardynał" ostrzega również przed islamskimi systemami prawnymi, które nie powinny stać się podstawą prawa publicznego. "Nie należy też zmuszać chrześcijanina do odwiedzenia meczetu" - odpowiada.

"Kardynał" przestrzega "filozofkę religii" z pięciorgiem dzieci, która bardzo stara się pogodzić rodzinę i karierę, aby nie stała się "kierownikiem katedry feministycznej antropologii”.

„Kardynał” skrytykował obchodzoną w 2017 r. w Niemczech rocznicę 500-lecia Reformacji. "Rok 1517 nie może być żadnym powodem do radości" - powiedział. Z drugiej strony, mocno krytykowany przez stronę protestancką dokument Kongregacji Nauki Wiary „Dominus Jesus” z 2000 r., "kardynał" nazwał „Magna Charta przeciwko chrystologicznemu i eklezjologicznemu relatywizmowi postmodernizmu”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wspaniały czas z Bogiem

2019-07-15 18:13

Anna Majowicz

Dziś (15.07) przed południem w Dobroszycach zakończyło się 26. Salwatoriańskie Forum Młodych. Emilia Chrzanowska z Kiełczowa już po raz drugi uczestniczyła w tej największej wakacyjnej akcji organizowanej przez apostolat RMS-u. Z nami dzieli się swoim świadectwem:

Anna Majowicz
Siostry Emilia i Natalia Chrzanowskie

,,W Dobroszycach gromadzimy się w imię Jezusa Chrystusa. To 10-dniowe spotkanie z Bogiem i wspaniałymi ludźmi. Kiedy tu przyjeżdżam czuję stałą obecność Pana Boga. Jest z nami na jutrzni, na śniadaniu, w pracach codziennych, które tu wykonujemy, podczas warsztatów, w których pozwala nam się rozwijać, ale przede wszystkim widzę Go w drugim człowieku. Cudowna jest każda Msza św. i adoracja Najświętszego Sakramentu. To wspaniały czas. Jestem pewna, że za rok tu powrócę". 

Zobacz zdjęcia: 26. Salwatoriańskie Forum Młodych w Dobroszycach
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem