Reklama

„Jestem księdzem w drodze”

2012-11-19 12:00

Katarzyna Dobrowolska
Edycja kielecka 12/2009

Ks. kan. Tadeusz Jarmundowicz przez lata był stałym gościem gimnazjum szczekocińskiego, uczestniczył we wszystkich ważnych chwilach społeczności szkolnej. Dziś młodzież gimnazjum jest dumna, że ma takiego Patrona

Ksiądz Tadeusz urodził się 25 marca 1917 r. w Szczekocinach, w rodzinie o dużych tradycjach patriotycznych. Tutaj uczęszczał do szkoły powszechnej i gimnazjum, które ukończył w Miechowie. Od dzieciństwa był związany z harcerstwem, a gdy dorósł, służył swoim doświadczeniem jako instruktor i przewodnik. - Na mnie duży wpływ mieli źli koledzy, a harcerstwo prostowało mój charakter. Zawsze wykonywaliśmy dobre uczynki, więc dzięki harcerstwu zrozumiałem, co znaczy służba bliźniemu (…) - skomentował kiedyś.
W 1937 r. wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Kielcach. Święcenia kapłańskie otrzymał z rąk bp. Kaczmarka. Swoją Mszę prymicyjną sprawował w kościele w Szczekocinach 16 maja. Jako wikariusz trafił do parafii w Wiślicy, po czym w 1946 r. wyjechał na cztery lata na studia filozoficzne do Rzymu. We Włoszech pełnił posługę kapelana wśród żołnierzy II Korpusu Armii Polskiej. Po powrocie pracował w parafii Działoszyce, gdzie dał się poznać jako gorliwy kapłan, zatroskany o chorych i opuszczonych, duszpasterz dzieci i młodzieży. Posługę kapłańską pełnił także na Karczówce, w Piotrkowicach, Świętej Katarzynie, Polichnie i Szańcu. Od 1983 r. był rezydentem w Pacanowie. W 1990 r. wrócił do rodzinnych Szczekocin i z miastem tym związał swoje życie
Jako duszpasterz był zawsze blisko ludzi potrzebujących. W powołanej przez niego Caritas parafialnej znajdowało i znajduje do tej pory wsparcie wielu mieszkańców. - Był uosobieniem wielkiej miłości do drugiego człowieka - mówi o ks. Tadeuszu prezes Caritas w Szczekocinach, Stanisława Pisarska. Ks. Jarmundowicz sprowadził do miasteczka siostry zmartwychwstanki, by mogły zajmować się katechezą dzieci i młodzieży, i podarował im własny dom rodzinny.

Człowiek modlitwy

Każdy pracowity dzień wypełniała mu modlitwa. W jednym z wywiadów przyznał się, że poświęca na nią 4 godziny dziennie. Był przyjacielem domu rodziny Małgorzaty Gaber-Zaborskiej ze Szczekocin, polonistki w tutejszym gimnazjum.
- Zawsze, gdy nas odwiedzał, podstawową rzeczą, której nie mogło zabraknąć, był Apel Jasnogórski o godz. 21. Zawsze była wspólna modlitwa. „Zaczynaj” - mówił. On stał z boku i modlił się z nami. Potem, z czasem, dochodził dziesiątek Różańca, Koronka. Bez względu na to, jacy znajomi byli w domu, koleżanki, koledzy, wszyscy wstawaliśmy do modlitwy. To było naturalne - wspomina.
Kiedy szły razem z babcią do kościoła, po drodze spotykały ks. Jarmundowicza, którego „wszędzie było pełno”. Na wózku ciągnionym przez psa taszczył kamienie, piasek, cement na odbudowę kapliczki Matki Bożej, stojącej na placu budowy domu jego rodziców przy dzisiejszej ul. Jana Pawła II. I tak przez siedem lat! - Często widząc go pracującego z kielnią i cementem na starym cmentarzu, ludzie sami oferowali swoją pomoc, nie można było stać obojętnie. Czasem do pomocy nagabywał miejscowych, którzy stali przed sklepem z butelką. - Nie odmawiali - wspomina pani Małgorzata.

Kajaki i rowery

Żył według zasady „w zdrowym ciele, zdrowy duch”. Kajakami, które uruchomił w Szczekocinach, przepływał wspólnie z młodzieżą do dorzecza Pilicy. Gdziekolwiek był, zabierał bardzo małych i trochę starszych na rowerowe pielgrzymki na Jasną Górę. „Cymbergaj, weź suchą bułkę i trochę wody, bo jutro jedziemy do Częstochowy” - mawiał do swojego siostrzeńca Wojtka Prokopowicza. A po drodze mniejsze sanktuaria maryjne, przyroda, rozmowa i Różaniec. Pokłonili się Matce Bożej w Jasnogórskiej Ikonie i… w drogę. Kto dziś zliczy, ile było takich eskapad?
Najbardziej lubił przebywać wśród dzieci. Czuł się za nie odpowiedzialny. Kiedyś opiekował się synem już dorosłego siostrzeńca Wojtka - Dawidem. Specjalnie, aby pomóc mu w angielskim, sam uczył się języka! - mówi pani Małgorzata.

Reklama

Mleko i drożdżówki

- Był niesamowicie związany z ludźmi, a jego kapłaństwo było w pełni wbudowane w jego osobowość. Traktował swoją posługę kapłańską nie jako nobilitację, wyróżnienie, ale jako służbę - zauważa Małgorzata.
Żył ascetycznie i zachował prostotę w codzienności. Lubił drożdżówki i mleko. Obraz kapłana, zatroskanego o ubogich zapamiętali parafianie ze Świętej Katarzyny, Działoszyc, Wiślicy i wielu innych miejsc, gdzie pracował czy przebywał ks. Tadeusz. Każdemu służył pomocą. Potrafił nawet pomóc wydostać się z opresji kierowcy auta, które zakopało się w przy studzience. Parafianka Działoszyc, Halina Pilniakowska-Dulny, wspomina, jak codziennie wczesnym rankiem jechał na rowerze lub szedł trzy kilometry, by odwiedzić dwie staruszki. Jedna z nich była obłożnie chora, druga, która się nią opiekowała, niewidoma. Zanosił im żywność. Ciepłą kołdrę i poduchę, którą otrzymał od parafian zaniepokojonych, że ich wikary śpi na żelaznym łóżku pod kocem - też im ofiarował. O sobie myślał najmniej.
Przez długie lata mieszkańcy Szczekocin spotykali go wieczorem, gdy przemierzał na rowerze ulice, śpieszył się do samotnych, opuszczonych. Był przyjacielem wielu rodzin. Często przy łóżku chorego sprawował Mszę św., udzielał sakramentów. Był z ludźmi w ich codzienności, w chwilach radosnych i smutnych, odprowadzał zmarłych na cmentarz.

Oręduje za młodzieżą

Ks. Jarmundowicz zmarł 14 października 2002 r. Na pogrzebie żegnało go wielu kapłanów. W rok po śmierci, 14 października 2003 r., został patronem Gimnazjum w Szczekocinach. Pokolenie, które wychował, samo uczy teraz młodzież i dzieci. - Nasz patron oręduje za młodzieżą. To da się odczuć - mówi pani Małgorzata. W ostatnim Dniu Patrona w akademii wzięło udział 56 osób. - Na co dzień trudno jest objąć taką grupę jakąś dyscypliną i działaniem, a widziałam jak sami się garnęli - tłumaczy. Scenariusze pisze z głębi serca, inspiracją jest Patron i jego niezwykłe życie. - Po jednym z przedstawień podszedł do mnie uczeń (z tzw. trudnej młodzieży) i zapytał ze zdziwieniem: „To pani to przygotowała? Kocham panią za to!”. Wzruszył mnie - przyznaje.
Gimnazjum, spełniając testament ks. Tadeusza, dba o stary cmentarz, o który troszczył się całe lata. Kilka razy w roku nauczyciele wycinają tu chwasty, a młodzież porządkuje groby. Gimnazjum jest także depozytariuszem pamięci o ks. Tadeuszu, chcąc wychować następne pokolenia na wartościach, które były ważne w życiu kapłana. Kto zdoła policzyć, na ilu młodych odcisnął ślad swoim postępowaniem, autorytetem, sercem, ilu zainspirował do dobra? Kto zliczy, ile Mszy św. sprawował w ulubionej kaplicy św. Antoniego na Zarzeczu (nazwa potoczna) czy w kościele szczekocińskim?
- Moje życie prywatne i katolicyzm to jest jedno, nie rozchodzi się w kilka stron - mówi po latach pani Małgorzata, która przyznaje, że ks. Jarmundowicz pozostanie dla niej niedoścignionym wzorem.
Nauczył ją, że „każdego można kupić miłością, jeśli okaże się człowiekowi zrozumienie, życzliwość, ciepło”.
Ks. Tadeusza pamięta i wspomina wielu kapłanów, wśród nich także ks. prał. Jerzy Miernik, proboszcz parafii w Szczekocinach, który był świadkiem jego życia. - On miał miłość w stopniu heroicznym. Nikomu nie odmówił pomocy. Wielokrotnie już jako spracowany emeryt przyjmował zastępstwa za kapłanów. Był pełen dobrego ducha, dlatego bardzo długo po jego śmierci brakowało nam go przy stole. Zawsze angażował się we wszystkie uroczystości w mieście, czy to religijne, czy harcerskie. Był blisko spraw społecznych i kulturalnych. Widziałem, jak wielu ludzi darzyło go życzliwością. Gdziekolwiek się pojawiałem i padało słowo „Szczekociny”, od razu znajdowali się ludzie, którzy pytali o Księdza Kanonika, przesyłali mu pozdrowienia. Nie mieścił się w żadnych kanonach. Nie potrafił siedzieć na miejscu, niezwykle ciekawy świata i otwarty na ludzi, wciąż gdzieś bywał, komuś pomagał, albo brał rower z plebanii i objeżdżał okolice. Kiedyś powiedział: „Wiesz, Jurek, ja to jestem taki ksiądz w drodze”. Jest tyle dobrych rzeczy, które będą mi o nim przypominały…
Nie poznałam ks. Jarmundowicza osobiście, ale kiedy usłyszałam historię jego życia, uświadomiłam sobie, że było jedno miejsce wspólne dla nas - Lednica w 2001 r. Pamiętam kilka tysięcy ludzi modlących się i śpiewających. Ulewny, ale ożywczy deszcz zmywał z nas kurz codzienności. Pani Małgorzata opowiadała mi, że księża wikariusze padli, a on jeszcze tańczył i śpiewem chwalił Boga o 2 w nocy! 84-letni człowiek i niezwykła siła witalna.
Wierzymy, że po trudach swojego pięknego i pracowitego życia teraz ks. Jarmundowicz chwali Boga, oglądając Go twarzą w Twarz.

Ks. Tadeusz Jarmundowicz
Był przyjacielem dzieci i młodzieży, wychowawcą i dobrym wujkiem, który zawsze miał dobry pomysł na wolny czas. Rzucał hasło: praca, wycieczka, wypoczynek i zawsze byli chętni, którzy za nim poszli. Angażował młodzież i dzieci do pracy na starym, liczącym ponad 200 lat cmentarzu szczekocińskim. Spędzał tu wiele czasu. Mieszańcy pamiętają do dziś takie lekcje historii i patriotyzmu. Z ks. Tadeuszem zabezpieczali stare nagrobki, odchwaszczali zapomniane mogiły, przygotowywali zaprawę murarską i sklejali ubytki w starych pomnikach, a przy tym słuchali historii o ludziach, którzy budowali Szczekociny, bo ks. Tadeusz był niewyczerpaną skarbnicą wiedzy o tej małej ojczyźnie. Razem z uczniami zinwentaryzował prawie 100 nagrobków, odrestaurował także wspólnie z proboszczem ks. Miernikiem zabytkową kapliczkę z 1799 r. Był członkiem miejscowego Towarzystwa Kulturalnego im. T. Kościuszki. Dzięki jego staraniom powstał m.in. Pomnik Katyński. Za te zasługi przyznano mu tytuł Honorowego Obywatela Miasta Szczekociny.

Reklama

Abp Depo: wybierając Chrystusa, wybieramy życie

2019-06-20 16:45

Ks. Mariusz Frukacz

„Mamy prawo dzisiaj wyjść na ulice i powiedzieć, że wybieramy Chrystusa. Wybieramy życie” – mówił w homilii abp Wacław Depo, który przewodniczył w czwartek uroczystości Bożego Ciała. Procesja eucharystyczna przeszła ulicami Częstochowy z archikatedry Świętej Rodziny na Jasną Górę, a poprzedziła ją Msza św. pod przewodnictwem metropolity częstochowskiego odprawiona w archikatedrze częstochowskiej.

Bożena Sztajner/Niedziela

Mszę św. z metropolitą częstochowskim koncelebrowali m.in. abp senior Stanisław Nowak i neoprezbiterzy.

„Świat chce być nieraz oszukiwany. To nadal trwa, jeśli nie przyjmie się kulminacyjnego momentu w dziejach, jakim jest wejście Syna Bożego w nasz ludzki świat” – mówił abp Depo.

- Odkąd Syn Boży wszedł w naszą ludzką historię nie ma takiego miejsca na świecie, nie ma takiego czasu, aby człowiek się z Nim nie spotkał, jeśli tylko chce – podkreślił metropolita częstochowski i dodał: „Bóg nie tylko dał nam swego Syna, żeby wszedł w ten świat i okazał nam niezwykłą solidarność, żeby stał się jednym z nas. On poszedł dalej. Poszedł za daleko, bo przekroczył granice ludzkiego rozumu i ludzkiego serca”.

Zobacz zdjęcia: Procesja Bożego Ciała w Częstochowie

- Pozostał z nami pod prostotą znaków chleba i wina. I to się światu, który chce być oszukiwany nie podoba – kontynuował arcybiskup.

- Zmienił się również nasz częstochowski świat, który od wieków przyklękał już nie tylko tu przed obrazem, ale na trasach pielgrzymich przed obrazem Jasnogórskiej Matki wskazującej na Syna. A dzisiaj marsze równości atakują nas jako nie tolerancyjnych homofobów, czy katotalibów, proponując wolność bez ograniczeń. Bo odkąd Chrystus jako Bóg wszedł w historię ludzi można wobec Niego przyjąć różne postawy: wiary, obojętności i sprzeciwu – wołał arcybiskup

Abp Depo pytał: - Człowieku, czy możesz żyć bez Boga, czy można życie ludzkie przyjąć i przeżyć sensownie bez Boga? - Świat nam proponuje wolność, dobrobyt, że można żyć bez Boga, że można bez Boga układać sobie prawa nawet w parlamentach przegłosowane – podkreślił arcybiskup.

- Przez pewien czas człowiek może być zadowolony z takiego sposobu życia, ale zazwyczaj dochodzi do tragedii. I wówczas słyszymy nie tylko pytanie, gdzie jest Bóg, ale wyzwanie, skoro jest , to On jest odpowiedzialny za zło. Czy dopiero wtedy człowiek ma się uczyć, że życie bez Boga zmierza do śmierci? – kontynuował metropolita częstochowski.

Arcybiskup przypomniał, że „dla Jezusa udział nas wierzących w Eucharystii, która jest uobecnieniem Jego ofiary na Golgocie, to jest sprawa życia lub śmierci. I nie ma innego wyboru. Albo określamy się po stronie Boga objawionego w Chrystusie, albo określamy się po stronie bezsensu życia człowieka i jego dróg zmierzających tylko ku śmierci”.

Za św. Janem Pawłem II metropolita częstochowski podkreślił: „Czy można odepchnąć to wszystko? Czy można powiedzieć „nie”? Czy można odrzucić Chrystusa i wszystko to, co On wniósł w dzieje człowieka? Oczywiście, że można. Człowiek jest wolny. Człowiek może powiedzieć Bogu: nie. Człowiek może powiedzieć Chrystusowi: nie. Ale — pytanie zasadnicze: czy wolno? I w imię czego „wolno”? Jaki argument rozumu, jaką wartość woli i serca można przedłożyć sobie samemu i bliźnim, i rodakom, i narodowi, ażeby odrzucić, ażeby powiedzieć „nie” temu, czym wszyscy żyliśmy przez tysiąc lat?! Temu, co stworzyło podstawę naszej tożsamości i zawsze ją stanowiło”.

- Mamy prawo dzisiaj wyjść na ulice i powiedzieć, że wybieramy Chrystusa. Wybieramy życie. Zapytajmy się komu i czyjej wolności zagraża chrześcijańska Polska? Czyż można o tym nie mówić, czyż można się tym nie przejąć, kiedy profanuje się nasze symbole wiary i drwi się z Eucharystii. I próbuje się zawłaszczyć dla swoich bezrozumnych celów i zachowań nasze rzeczywistości wiary – dodał abp Depo.

- Uwierzyć w Chrystusa i przyjąć Jego Ciało i Krew ma jeden cel, abyśmy żyli. To jest dla nas sprawa życia i śmierci – zaznaczył arcybiskup i przypomniał za Benedyktem XVI: „Bez odniesienia do Boga, jako fundamentu życia i godności człowieka. Bez Chrystusa mówienie o prawach człowieka jest kłamstwem. Bez Chrystusa nie ma nadziei dla świata”.

- Ta Eucharystia jest źródłem przetrwania dla świata, dla Europy i Polski. To jest najważniejsza godzina dnia. To nie jest tylko nasze przyjacielskie spotkanie. To, co nas jednoczy, to co tworzy naszą wspólnotę to Chrystus, który daje nam siebie na życie wieczne – zakończył arcybiskup.

W tym roku wnętrze archikatedry zdobiły dywany kwiatowe przygotowane przez młodzież i Akcję Katolicką.

Podczas procesji eucharystycznej, przy kolejnych ołtarzach metropolita częstochowski wołał o wierne trwanie przy Chrystusie, świętość małżeństwa i rodziny, o właściwy kształt wolności.

W tym roku przy ołtarzu przy kościele św. Zygmunta stanął krzyż, który 40 lat temu, w czerwcu 1979 r., podczas spotkania z mieszkańcami Częstochowy w tym samym miejscu trzymał w swoich rękach Jan Paweł II. - Eucharystia i krzyż idą razem. Jezus w Najświętszym Sakramencie stoi obok krzyża, który 40 lat temu Jan Paweł II trzymał w swoich rękach patrząc na nas i na to miasto maryjne. Trzymajmy się tej drogi: Maryja, Eucharystia i krzyż. Te trzy rzeczywistości są dziś najbardziej profanowane – mówił abp Depo.

- Krzyż trwa. Chrystus jest niezwykle aktualny i współczesny. Zróbmy wszystko, abyśmy nigdy nie popadli w niewolę zła i kłamstwa – wołał metropolita częstochowski przy ołtarzu, przy kościele św. Jakuba.

Z kolei przy ołtarzu rzemiosła częstochowskiego arcybiskup podkreślił, że „świat współczesny nie toleruje tajemnicy i przyjmuje zasadę, że każdy ma swoja prawdę i sumienie bez odniesienia do Boga”. - Nie jesteśmy ślepymi owocami natury. Każdy z nas ma imię, niepowtarzalną tożsamość, twarz i z tym staniemy przed Bogiem – wołał abp Depo i zaapelował, aby „na polskiej ziemi zawsze w najwyższym poszanowaniu było macierzyństwo i ojcostwo, każda matka i dziewczyna”.

Przy czwartym ołtarzu na Jasnej Górze metropolita częstochowski przypomniał właściwy sens wolności wskazując na słowa: „Tutaj zawsze byliśmy wolni”.

W procesji Bożego Ciała uczestniczyli przedstawiciele ruchów mi stowarzyszeń, Rycerze Kolumba, duchowni, osoby życia konsekrowanego, klerycy Wyższego Seminarium Duchownego w Częstochowie oraz kilka tysięcy wiernych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Sulechów: Procesja Bożego Ciała ulicami miasta

2019-06-20 22:11

Wiktoria Dmytruk

Wiktoria Dmytruk

Sulechowskie parafie wspólnie zorganizowały procesję Bożego Ciała. Zapraszamy do fotogalerii.

Zobacz zdjęcia: Sulechów: Boże Ciało 2019
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem