Reklama

„Nie zamierzam zrywać z tradycją tego Kościoła”

2012-11-19 12:00

Z biskupem nominatem sosnowieckim - ks. prał. Grzegorzem Kaszakiem - rozmawia ks. Paweł Rozpiątkowski
Edycja sosnowiecka 12/2009

Ks. Paweł Rozpiątkowski: - 28 marca będzie znaczącym dniem dla Księdza Biskupa. Święcenia biskupie, ingres do katedry, objęcie diecezji. Wszystko nowe. Jakie Ksiądz Biskup ma plany na przyszłość? Czy możemy się spodziewać w najbliższym czasie programowego listu pasterskiego?

Ks. prał. Grzegorz Kaszak: - List będzie, ale nie w najbliższym czasie. Diecezjanom przedstawiłem się w liście, który napisałem tuż po nominacji w Rzymie. Teraz to ja muszę poznać diecezję, rozejrzeć się, przekonać się, jakie są jej potrzeby, aby jak najlepiej móc zatroszczyć się o każdą duszę, bo to jest przecież zadanie biskupa. Potrzebuję po prostu czasu, żeby ułożyć program, najlepiej jak potrafię.

- Czy możemy spodziewać się zmian w zarządzaniu diecezją, w duszpasterstwie?

- Kościół Powszechny, jak i lokalny ma swoje prawa, w ramach których porusza się także biskup. Jedno jest pewne. Nie zamierzam zrywać z tradycją tego Kościoła. Bo mimo tego, że jego historia jest krótka, to da się ją stosunkowo łatwo zauważyć. Tworzył ją Biskup Adam ze swoimi kapłanami i osobami świeckimi. Wspólnie włożyli w to wiele trudu, często kładąc na szali swoje zdrowie. Wszystko to, co dobre, piękne i szlachetne trzeba kontynuować. Na pewno, jak każdy nowy biskup, będą starał się dodać coś od siebie, kierując się prawdziwym dobrem człowieka.

- Co pięknego jest w tradycji sosnowieckiego Kościoła?

- Choćby seminarium duchowne. Odwiedziłem już miejsce, gdzie formują się przyszli sosnowieccy księża. Muszę powiedzieć, że byłem pełen podziwu dla tego, co tam zrobiono do tej pory i co się robi. Cieszy mnie jako biskupa, że mamy powołania. Mówi się, i jest prawdą, że ich liczba spada, ale mamy je nadal i jest za co dziękować Panu Bogu. To bardzo dobrze, że młody Kościół ma powołania kapłańskie i zakonne. Myślę, że trzeba, zgodnie z tym, co nam polecił Pan Jezus, prosić Pana żniwa, aby wyprawił robotników na swoje żniwo. Mimo tego, że tylko trochę zdążyłem poznać diecezję, już wiem, że jest w niej wielu wspaniałych, młodych ludzi, powołanych przez Boga do służby w winnicy Pańskiej. Trzeba im pomóc odkryć powołanie i w nim wytrwać.
Bogactwem Kościoła sosnowieckiego są też parafie, świątynie. Część z nich już widziałem. Inne zobaczą wkrótce. Wspaniałe kościoły, które świadczą o wierze, o pracy i zaangażowaniu księży proboszczów, wikariuszy i całego ludu Bożego.

- W dyskusjach o Kościele, szczególnie w Polsce, ścierają się dwie wizje: Kościoła ludowego, w którym akcent jest nastawiony na celebrację i Kościoła, w którym nacisk jest położony na formację. Która z tych wizji jest Księdzu Biskupowi bliższa?

- Myślę, że to fałszywa dychotomia. I jedno, i drugie jest równie ważne. Jak w każdej sytuacji trzeba znaleźć równowagę. Polska pobożność ludowa jest piękna i trzeba ją kultywować. Przecież Jan Paweł II wyrósł właśnie z takiego Kościoła o bogatych tradycjach, pobożności ludowej i nigdy się jej nie wyparł, przeciwnie, na każdym kroku podkreślał swoje korzenie, co wcale mu nie przeszkadzało w formacji intelektualnej. Jest dowodem na to, że te dwa życiodajne nurty w Kościele - tak to nazwałbym - można i trzeba połączyć. Z jednej strony właściwe dla naszego kraju praktyki pobożnościowe, jak choćby umiłowanie modlitwy Różańcowej, pełnych emocji celebracji wielkopostnych bez zapominania o potrzebie pogłębienia wiary. Jeśli o to chodzi Sosnowiec ma szczęście, że jest położony niedaleko prężnego środowiska intelektualnego, jakie znajduje się w Krakowie. Ponadto ma własnych wybitnych księży, choćby Biskup Piotr, który ma w bagażu swoich doświadczeń studia specjalistyczne w Rzymie i Ziemi Świętej. Myślę, że powinniśmy z tego jak najwięcej korzystać.

- Z naszej rozmowy wynika, że to Jan Paweł II będzie dla Księdza Biskupa nauczycielem w jego posłudze...

- Tak, to prawda. Z woli Pana Boga prawie 19 lat temu wyjechałem do Rzymu. Najpierw jako student, później jako pracownik Rady ds. Rodziny spotykałem się wielokrotnie z Ojcem Świętym na oficjalnych spotkaniach. Wielkim zaszczytem i radością były dla mnie spotkania mniej oficjalne, choćby w papieskim refektarzu przy posiłkach. Każde z nich wywarło na mnie ogromne wrażenie i mogę powiedzieć szczerze, że ukształtowało mnie jako kapłana - sługę Kościoła. Jan Paweł II Jest dla mnie pierwszorzędnym wzorem do naśladowania. Nie tylko jako biskup, ale jako człowiek.

- Osobowość Ojca Świętego Jana Pawła II była niezmiernie bogata. Co Księdzu Biskupowi szczególnie zapadło w pamięci?

- Najpierw jego rozmodlenie. Niemal nieustanna kontemplacja, która świadczyła jak blisko był Boga. To z tego brało się wszystko inne, co podziwialiśmy: szczerość, serdeczność, a nawet kapitalne poczucie humoru. Jana Pawła II podziwiałem również za to, że zawsze był blisko człowieka. Każdego. Pamiętam komentarze po jednej z wizyt w Białym Domu. Najpierw spotkanie z prezydentem supermocarstwa, z jego administracją, a później z pracownikami Białego Domu: sprzątaczkami, ogrodnikami, funkcjonariuszami Secret Service i zdziwienie samego prezydenta, który podkreślał, że tak samo jak uważnie słuchał jego, ale i z równie mocną uwagą wsłuchiwał się w słowa przysłowiowego „Kowalskiego”, czy za oceanem „Smitha”. To jeden z dowodów na to, że każdy był dla niego wyjątkowy. Jeszcze jeden przykład, który mocno zapamiętałem, nie wiedząc, że kiedykolwiek zostanę biskupem. Nasz Papież, mimo natłoku zajęć, sam osobiście wizytował parafie diecezji rzymskiej. Więcej, on przed tymi wizytacjami zapraszał do siebie proboszczów i wikariuszy na posiłek, żeby posłuchać o ich radościach i smutkach. Obserwowałem zachowanie Jana Pawła II z bliska i na pewno z tego bogactwa będę korzystał w mojej posłudze. Myślę, że to najlepsza droga, by podołać temu zadaniu, które Ojciec Święty Benedykt XVI mi powierzył.

- Naśladowanie Jana Pawła II w sprawowaniu posługi biskupiej oznacza zupełny brak czasu dla siebie i nieustanne bycie wśród ludzi. Dom biskupi będzie zatem dla Księdza Biskupa tylko sypialnią?

- Nie wiem czy dokładnie tak będzie, ale prawdą jest, że nasza diecezja, choć terytorialnie najmniejsza, to biorąc pod uwagę liczbę wiernych, do najmniejszych już nie należy. Zapewne nie będzie brakowało okazji do spotkań z człowiekiem, na co już się cieszę. Tej radości nauczyłem się również od Jana Pawła II. Nasz Papież miał unikalną zdolność wchodzenia w kontakt z konkretnym człowiekiem. Nawet jeżeli spotykał się z liczonymi w setkach tysięcy czy milionach rzeszami, dostrzegał w nich jednostkę, dostrzegał człowieka. Nim był zainteresowany. O niego dbał i o niego troszczył się.

- Wystarczy Księdzu Biskupowi czasu dla każdego?

- Znowu przywołam osobę Ojca Świętego Jana Pawła II. W ciągu pontyfikatu spotkał się z naprawdę z rzeszą ludzi. Gdzie to było niemożliwe, otaczał troską człowieka, który się do niego zwrócił przez modlitwę. W jego klęczniku, w prywatnej watykańskiej kaplicy leżały stosy listów z całego świata. Za każdą kartką stał konkretny człowiek wyrażający swoje troski, żale i radości. Jan Paweł II wchodził w kontakt z każdym, który się do niego zwrócił właśnie przez modlitwę przed Panem. Jednym z elementów mojej posługi biskupiej, tak to rozumiem, będzie modlitwa. Modlitwa w intencji wszystkich diecezjan, wszystkich tych osób, które mojej pasterskiej pieczy zostały powierzone.

- Czyli kopia takiego papieskiego klęcznika znajdzie się w prywatnej kaplicy Biskupa sosnowieckiego?

- Myślałem o tym, żeby taki klęcznik, ze specjalnym miejscem na kierowane do mnie listy znalazł się w prywatnej kaplicy Biskupa sosnowieckiego. Chciałbym teraz powiedzieć o innej praktyce Jana Pawła II. Jeszcze jako metropolita krakowski miał w kaplicy specjalny stolik, na którym pisał swoje przemówienia, rozważania, przy którym pracował w bliskości tabernakulum, w bliskości Pana Jezusa. Ten niezwykły, jak na kaplicę mebel, był wyznaniem jego głębokiej wiary. Mówił wprost: „Panie Jezu, Ty jesteś tu Panem, Tobie się powierzam, bez Ciebie nic nie zdziałam”. Chciałbym, żeby i taki stolik był w kaplicy domu w Sosnowcu.

- Rozpoczyna Ksiądz Biskup swoją posługę pasterską w określonych, trudnych okolicznościach. W debacie publicznej mówi się przede wszystkim o kryzysie. Jakie to ma znaczenie dla posługi Księdza Biskupa?

- Tak, to prawda, że dużo się mówi, wielu się martwi, a nawet rozpacza. Tym bardzo przejętym chciałbym powiedzieć: „Spójrzcie na naszą historię. Ile to już kryzysów przeżyliśmy. Najstarsi pamiętają straszliwie i jakże obfitujące w tragedie ludzką lata wojenne, młodsi tak jak ja, jeszcze nie zapomnieli czasów, kiedy na sklepowych półkach był tylko ocet. Nie mówię tego, żeby tanio pocieszać. W kryzysie bardzo często ujawnia się w ludziach to, co najszlachetniejsze. I to była recepta na trudne czasy: pomoc wzajemna, solidarność”. Mam nadzieję, liczę, będę robił co mogę, aby i teraz było podobnie. Nawet nie zawsze potrzeba heroizmu. Wystarczy tylko odrobina życzliwości, prosty gest, dobre słowo, aby pomóc drugiemu, który znajduje się w trudnej sytuacji. W biedzie trzeba okazywać więcej prawdziwej miłości do Pana Boga i do ludzi.
Kryzys jest, oczywiście, wyzwaniem dla Kościoła. Myślę, że szczególnie pomocy potrzebują bezrobotni i to na dwóch płaszczyznach: materialnej i duchowej, bo wiadomo, że praca przynosi nie tylko korzyści materialne. Jej brak zwykle rodzi negatywne skutki duchowe, w tym mniejszą odporność na pokusy świata, myślę o nałogach. My - mówię o Kościele lokalnym - musimy wyjść naprzeciw tej osoby. Chronić przed rozpaczą. Dać światło nadziei. Najpierw jednak musimy sami mieć nadzieję, żeby być w stanie pocieszyć innych. Powinna ona wynikać z mocnej wiary, że losy świata zależą od Pana Boga i jeśli będziemy przy Panu Bogu trwali, to nie mamy o co zbytnio się martwić.

- Powrócę jeszcze do sprawy kryzysu i odpowiedzi na trudne czasy, którą Kościół daje w posłudze Caritas. Mówi się coraz głośniej, że dotychczasowe formy pracy charytatywnej, choć nadal potrzebne, to jednak nie są wystarczające. Na świecie są poszukiwane nowe sposoby działania, będące odpowiedzią na nowe wyzwania. Myślę o mikrokredytach, które wdraża Kościół we Włoszech czy doradztwie ekonomicznym, modnym w USA. Czy widzi Ksiądz Biskup potrzebę podobnych działań w naszej diecezji?

- Odpowiadając na to pytanie chciałbym powiedzieć o potrzebie docenienia bardzo, ale to bardzo, pracy Caritas. Niestety, mówię to ze smutkiem, ogrom działalności tej organizacji Kościoła katolickiego nie odbija się echem na środkach społecznego przekazu. A przecież ta praca jest odbiciem ducha solidarności w narodzie. Jeśli chodzi o nowe formy pomocowe, jak choćby wspomniane mikrokredyty, myślę, że powinni się nimi zająć ci, którzy się na tym znają. Przypomina mi się w tym miejscu postawa Matki Teresy z Kalkuty, też zachęcanej, aby korzystała z nowoczesnych instrumentów inżynierii finansowej w zarządzaniu pomocą ubogim. „Najpierw trzeba dać im jeść” - odpowiedziała prosto na te propozycje. Nowoczesne instrumenty pomocy potrzebującym zostawiłbym w gestii świeckich. Chodzi o to, aby oni w ramach swych kompetencji, oświeceni Ewangelią działali na ich rzecz. Są zresztą na świecie organizacje świeckich, które skupiając fachowców z różnych dziedzin działają w taki sposób. Możemy korzystać z tych wzorców.

- Jakie organizacje ma Ksiądz Biskup na myśli?

- Choćby Rycerzy Kolumba. Zresztą oni są już obecni w Polsce. Organizacja powstała w USA, w niełatwych czasach biedy i bezrobocia i jest dziś największym braterskim stowarzyszeniem na świecie. Założył ją ks. Michael J. McGivney. Dziś, skupiająca mężczyzn, organizacja Rycerzy Kolumba pomaga Kościołowi w prowadzeniu wielu wspaniałych dzieł na świecie, także korzystając - bo w swych szeregach mają do tego ludzi kompetentnych - z nowoczesnych instrumentów ekonomicznych.

- Czy Ksiądz Biskup zaprosi Rycerzy Kolumba do naszej diecezji?

- Uważam, że to bardzo dobra organizacja i myślę, że byłoby dobrze, aby zagościła w diecezji sosnowieckiej.

- Wszyscy przypuszczają, że to rodzina będzie jednak oczkiem w głowie Księdza Biskupa. Mają rację?

- Tak się złożyło, że całe moje życie kapłańskie jest związane z duszpasterstwem rodzin. Jak wiadomo przez długie lata pracowałem w Papieskiej Radzie ds. Rodziny. Współpracowałem z ludźmi, którzy byli wielkimi obrońcami rodziny i życia ludzkiego. Mogłem poznać takie postacie jak bp Wilhelm Pluta, abp Kazimierz Majdański w Polsce i kard. Alfonso López Trujillo w Watykanie. Oni mnie ukształtowali. Zresztą o rodzinie bardzo wiele mówił też Jan Paweł II i za nim jestem przekonany, że jedną z najważniejszych spraw w Kościele jest duszpasterstwo rodzin.

- Zna Ksiądz Biskup sytuację rodzin w każdym niemal zakamarku świata. Jak na tej mapie wygląda sytuacja rodzin nad Wisłą?

- Z polską rodziną nie jest najgorzej, choć też nie brakuje problemów. Nie da się ukryć choćby tego, że wzrasta liczba rozwodów. Boli również każdy przypadek aborcji, tak jakby naszego kraju nie stać było, aby dzieciom - ofiarom gwałtów, czy chorym - zagwarantować godziwe warunki do życia i rozwoju. Mimo tych bolączek jestem przekonany, że polska rodzina jest światełkiem, nadzieją dla innych rodzin świata. Polska rodzina to nadal rodzina silna Bogiem. Rodzina, która wspólnie się modli. Rodzina zjednoczona. Rodzina, w której panuje miłość. Na pewno jest atakowana, bo diabeł, jak to mówi nam Pismo Święte, na pierwszym miejscu zaatakował i atakuje rodzinę. A ciosy przychodzą bardzo często ze strony ustawodawstwa, które zamiast wspierać i budować - niszczy. Destrukcyjne skutki tych zabiegów widać zazwyczaj po latach. Wtedy jednak bardzo trudno jest naprawić wyrządzone szkody. Myślę szczególnie o wytworzonej przez stanowione prawo destrukcyjnej mentalności.

- Uchwalający sprzeczne z planem Bożym prawo parlamentarzyści tłumaczą, że idą za głosem opinii publicznej.

- Tak, bo często liczą na tanią popularność. Brakuje nam mężów stanu, którzy nie wahaliby się iść pod prąd dla dobra wspólnego. Nie zapominajmy również o grzechu pierworodnym, który spowodował w człowieku takie rozdarcie, że czyni zło, którego nie chce. Nie ma piękniejszego planu dla człowieka niż ten przygotowany przez Boga. Podążając inną drogą społeczeństwa, ludzkość godzi w samą siebie. To dlatego zadaniem Kościoła i zadaniem duszpasterstwa rodzin jest przedstawianie piękna tego planu, umacnianie każdego, tak, aby człowiek nim zachwycony nie myślał o innej drodze.

- Ale dziś głos Kościoła jest jednym ze słyszalnych na areopagu współczesności. Często nawet nie jest nawet najgłośniejszy.

- To prawda. Dziś człowiek jest bombardowany różnymi ideologiami. Narażony na większą niż w przeszłości liczbę pokus. Pamiętajmy jednak, że tam „gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska”. To jest nasza nadzieja.

- Patrząc jednak na statystyki można dojść do wniosku, że my duszpasterze nie potrafimy człowieka do zdroju tej łaski doprowadzić.

- Sukcesu duszpasterskiego nie mierzą statystyki. Sukces księdza jest wtedy, kiedy wypełni wolę Boga, kiedy stanie i powie: „Panie Boże, zrobiłem wszystko co mogłem, a resztę składam w Twoje ręce”. A efekt przyjdzie. Może nie natychmiast, może niepokój zasiany w sercu odezwie się, kiedy nas już nie będzie.

- Księża diecezji sosnowieckiej będą najbliższymi współpracownikami Księdza Biskupa. Czego nowy Pasterz sosnowiecki będzie oczekiwał od swoich kapłanów?

- Przede wszystkim tego, aby byli wiernymi szafarzami łask, które Pan Jezus daje i w pełni realizowali swoje przyrzeczenia kapłańskie.

- Czego kapłani mogą się spodziewać od Księdza Biskupa?

- Dobre pytanie. Będę starał się być otwarty dla kapłanów. Pragnę się z nimi często spotykać, wsłuchiwać się w ich problemy, przeżywać je razem z nimi. Zdaję sobie sprawę, że będę musiał podejmować decyzje niepopularne, nieraz osobiście niewygodne, ale chciałbym zapewnić, że jeżeli takie będą to zawsze dla dobra Kościoła. W winnicy Pańskiej drzewa też trzeba systematycznie przycinać, aby wydały dobre owoce. Dlatego liczę na wyrozumiałość dla podejmowanych przeze mnie niepopularnych decyzji.

- Nie uciekniemy od pytania o relacje do polityki. Jak Ksiądz Biskup wyobraża sobie współpracę z politykami lokalnymi, którzy na naszej ziemi należą do ugrupowań, które nie zawsze podzielają stanowisko Kościoła, a zdarza się, że są nawet wrogie?

- W Watykanie wielokrotnie przychodziło nam dyskutować na tematy rodziny i małżeństwa z politykami ugrupowań, które stały w różnej odległości od nauki Kościoła. Nikogo nie wykluczaliśmy z tych rozmów zgodnie z zasadą, że jeżeli polityk rzeczywiście dba o dobro wspólne, wszak taka jest jego rola, to zawsze znajdziemy z nim platformę do dyskusji. Tej zasadzie będę wierny, posługując w Kościele sosnowieckim.

- Co znaczy dla Księdza Biskupa określenie „Czerwone Zagłębie”?

- Powiem tak jak Jan Paweł II. Niech ono będzie czerwone od serca, i dodam, życzliwie bijące dla każdego. Niech w „Czerwonym Zagłębiu” każdy znajdzie godziwe warunki do życia, niech nikt nie czuje się wyizolowany czy zepchnięty na margines. Idziemy zaproponować „Czerwonemu Zagłębiu” Ewangelię, tzn. wartości, od których realizacji zależy szczęście już tu na ziemi i życie w „obfitości” po śmierci.

Reklama

Zmiany księży w internecie


Edycja warszawska (st.) 28/2004

O tegorocznych zmianach na stanowiskach proboszczów i wikariuszy w diecezji warszawsko-praskiej można się było dowiedzieć dzień przed ich ogłoszeniem. Wszystko dzięki oficjalnej stronie internetowej kurii biskupiej: www.diecezja.waw.pl/
Nowy sposób komunikowania zmian personalnych, jak nas zapewnia kuria biskupia, nie zastąpi tradycyjnego dostarczania zainteresowanym przez księży dziekanów imiennych dekretów Biskupa Ordynariusza. Ułatwia jednak rozeznanie wśród księży i parafian nowego miejsca pobytu konkretnego duszpasterza.
Z komentarzy zamieszczonych pod wykazem translokat wynika, że z nowej formy obiegu informacji najbardziej zadowoleni są młodzi księża, bo oni najczęściej korzystają z komputerów. Niektórzy wyrażali jedynie obawy o dehumanizację kontaktów z władzą diecezjalną. Przy okazji pojawiały się także, niezamierzone przez redagujących stronę, sugestie zmian w innych parafiach, niestety anonimowe. Należy więc sądzić, że podobnie jak to zrobiła wcześniej KAI, redakcja wycofa się z udostępniania forum dyskusyjnego pod dekretami biskupimi.
Drukujemy listę translokat z diecezjalnej strony internetowej uaktualnioną 25 czerwca br.

Zmiany proboszczów

Ks. Gaszkowski Zbigniew - z prob. par. Matki Bożej Loretańskiej w Warszawie zwolniony na emeryturę
Ks. Gugała Dariusz - z wik. par. św. Izydora w Markach na prob. par. Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła w Markach
Ks. Koć Witold - z prob. par. Żuków na prob. par. Kuflew
Ks. Kopytko Edward - z wik. par. św. Jana Kantego w Legionowie na prob. par. Starogród
Ks. Krzyżewski Janusz - z wik. par. św. Wincentego à Paulo w Warszawie na prob. par. Grzebowilk
Ks. Madej Wacław - z rektora Seminarium Duchownego na proboszcza parafii św. Marka Ewangelisty w Warszawie
Ks. Sałański Bogdan - z prob. par. Kuflew na prob. par. Matki Bożej Loretańskiej w Warszawie
Ks. Sobieraj Józef - z prob. par. Starogród na rezyd. par. Dębe Wielkie
Ks. Waligóra Krzysztof - z proboszcza parafii św. Marka Ewangelisty w Warszawie na rektora Seminarium Duchownego
Ks. Wójcik Zenon - z prob. par. Grzebowilk na prob. par. Żuków

Zmiany wikariuszy

Ks. Balikowski Jarosław - z wik. par. Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Warszawie na wik. par. Najczystszego Serca Maryi w Warszawie
Ks. Banach Paweł - z kapelana Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia przy ul. Hetmańskiej na wik. par. Wiązowna
Ks. Banaszek Adam - z wik. par. Matki Bożej Częstochowskiej w Zielonce na wik. par. Nawrócenia św. Pawła Ap. w Warszawie
Ks. Bieniecki Przemysław - z wik. par. Kamieńczyk na wik. par. św. Łukasza w Warszawie
Ks. Brzeszczyński Marcin - z wik. par. Nieporęt na wik. par. Klembów
Ks. Chaciński Michał - z wik. par. Radzymin na wik. par. św. Izydora w Markach
Ks. Danecki Jerzy - z wik. par. Matki Bożej Królowej Polski w Aninie na wik. par. św. Antoniego w Mińsku Maz.
Ks. Dębiński Robert - z wik. par. Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła w Sulejówku na wik. par. Miłosierdzia Bożego w Legionowie
Ks. Filipczuk Marek - z wik. par. Kałuszyn na wik. par. Świętej Trójcy w Kobyłce
Ks. Gawor Andrzej - z wik. par. Latowicz na wik. par. Kołbiel
Ks. Główka Piotr - z wik. par. św. Jakuba Ap. w Tarchominie na wik. par. Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła w Sulejówku
Ks. Gosik Mariusz - z wik. par. św. Ap. Piotra i Pawła w Nowym Dworze Maz. na wik. par. św. O. Pio w Zagościńcu
Ks. Jarzębski Tomasz - z wik. par. Józefów k. Otwocka na wik. par. Chotomów
Ks. Jaśkowski Marek - z wik. par. św. Antoniego w Mińsku Maz. na wik. par. Miłosierdzia Bożego w Warszawie
Ks. Jeznach Marek - z wik. par. Kołbiel na wik. par. Św. Ap. Piotra i Pawła w Nowym Dworze Maz.
Ks. Juszczuk Aleksander - z wik. par. Nawrócenia św. Pawła Ap. w Warszawie na wik. par. św. Józefa w Legionowie
Ks. Kalinowski Paweł - z wik. par. Najczystszego Serca Maryi w Warszawie na wik. par. Narodzenia Pańskiego w Warszawie
Ks. Kloch Zbigniew - z wik. par. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Warszawie-Falenicy na wik. par. Wieliszew
Ks. Kopczyński Janusz - z wik. par. Miłosierdzia Bożego w Warszawie na wik. par. Najświętszej Maryi Panny Matki Pięknej Miłości w Warszawie-Tarchominie
Ks. Korporowicz Ireneusz - z wik. par. św. Michała Arch. w Nowym Dworze Maz. na wik. par. Matki Bożej Królowej Polskich Męczenników w Warszawie
Ks. Krupa Krzysztof - wik. par. Matki Bożej Królowej Polskich Męczenników w Warszawie na wik. par. św. Jerzego w Zielonce
Ks. Mazurek Jarosław - z wik. par. Józefów k. Otwocka na wik. par. Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Warszawie
Ks. Miliszkiewicz Wojciech - z wik. par. św. Marii Magdaleny w Warszawie na wik. par. Jabłonna
Ks. Moczulski Tomasz - z wik. par. Klembów na wik. par. św. Michała Arch. w Nowym Dworze Maz.
Ks. Ostojski Krzysztof - wik. par. Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Warszawie na wik. par. Świętej Trójcy w Kobyłce
Ks. Owczarek Emil - z wik. par. św. Brata Alberta w Warszawie-Zielonej na wik. par. św. Faustyny w Warszawie
Ks. Ożóg Marcin - z wik. par. Narodzenia Pańskiego w Warszawie na wik. par. Matki Bożej Różańcowej w Warszawie
Ks. Pieniak Wojciech - z wik. par. Imienia Najświętszej Maryi Panny w Warszawie-Międzylesiu na wik. par. Radzymin
Ks. Płochocki Zbigniew - z wik. par. św. Franciszka z Asyżu w Warszawie na wik. par. Imienia Najświętszej Maryi Panny w Warszawie-Międzylesiu
Ks. Rejmuza Dariusz - z wik. par. Wieliszew na wik. par. Matki Bożej Dobrej Rady w Warszawie-Miedzeszynie
Ks. Rudzki Paweł - z wik. par. Świętej Trójcy w Kobyłce na wik. par. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Warszawie-Falenicy
Ks. Rzępołuch Paweł - z wik. par. św. Ap. Piotra i Pawła w Nowym Dworze Maz. na wik. par. Matki Bożej Królowej Polski w Markach
Ks. Serafin Marek - z wik. par. Jabłonna na wik. par. św. Marii Magdaleny w Warszawie
Ks. Sieńkowski Jerzy - z wik. par. Świętej Trójcy w Kobyłce na wik. par. Józefów k. Otwocka
Ks. Stanaszek Mariusz - z wik. par. Matki Bożej Królowej Polski w Markach na wik. par. Nieporęt
Ks. Staniszewski Artur - z wik. par. Matki Bożej Częstochowskiej w Otwocku-Świdrze na wik. par. św. Antoniego w Mińsku Maz.
Ks. Stonio Dariusz - z wik. par. św. Antoniego w Mińsku Maz. na wik. par. Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła w Sulejówku
Ks. Sulej Andrzej SDB - od księży salezjanów na wik. par. Najświętszej Maryi Panny Matki Pięknej Miłości w Warszawie
Ks. Szabaciuk Jacek - z wik. par. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Mińsku Mazowieckim na wik. par. Józefów k. Otwocka
Ks. Śpiewak Zbigniew - z wik. par. Miłosierdzia Bożego w Ząbkach na wik. par. św. Faustyny w Warszawie
Ks. Trzciński Paweł - z wik. par. Matki Bożej Różańcowej w Warszawie na wik. par. św. Włodzimierza w Warszawie
Ks. Walczyk Hubert - z wik. par. Matki Bożej Dobrej Rady w Warszawie-Miedzeszynie na wik. par. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Warszawie-Starej Miłosnej
Ks. Wdowiak Kamil - z wik. par. Najświętszej Maryi Panny Matki Pięknej Miłości w Warszawie na wik. par. Św. Ap. Piotra i Pawła w Nowym Dworze Maz.
Ks. Węglarz Krzysztof - z wik. par. św. Faustyny w Warszawie na wik. par. św. Patryka w Warszawie
Ks. Wnuk Bogusław - z wik. par. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Warszawie-Starej Miłosnej na wik. par. św. Jakuba w Warszawie
Ks. Wyszyński Sławomir - wik. par. św. Józefa w Legionowie na wik. par. Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Warszawie
Ks. Yury Hrytsko ISChP - z wik. par. Miłosierdzia Bożego w Legionowie na wik. par. Celestynów
Ks. Zagórowski Grzegorz - z wik. par. św. Patryka w Warszawie na wik. par. Matki Bożej Loretańskiej w Warszawie
Ks. Zając Dariusz - z wik. par. św. Jerzego w Zielonce na wik. par. Matki Bożej Częstochowskiej w Zielonce
Ks. Zajkowski Andrzej - z wik. par. Chotomów na wik. par. Wiązowna
Ks. Zdanowicz Marek - z wik. par. św. Włodzimierza w Warszawie na wik. par. św. Brata Alberta w Warszawie-Zielonej
Ks. Zieliński Paweł - z wik. par. św. Jana Kantego w Legionowie na wik. par. św. Wincentego à Paulo w Warszawie

Nominacje neoprezbiterów

Ks. Piotr Błażejczyk - par. Latowicz
Ks. Rafał Goliński - par. Kałuszyn
Ks. Marek Grzegrzułka - par. Kamieńczyk
Ks. Sławomir Kielczyk - par. Matki Bożej Królowej Polski w Warszawie-Aninie
Ks. Rafał Mieczkowski - par. Ostrówek
Ks. Rafał Paździoch - par. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Mińsku Maz.
Ks. Piotr Pierzchała - par. św. Jana Kantego w Legionowie
Ks. Stanisław Rychowiecki - par. Matki Bożej Częstochowskiej w Otwocku-Świdrze
Ks. Tomasz Sztajerwald - par. Radzymin
Ks. Artur Więsik - par. św. Franciszka z Asyżu w Warszawie-Nowodworach

Zmiany wśród studentów

Ks. Kożuchowski Wojciech - ze studiów w Rzymie na wik. par. Matki Bożej Królowej Polskich Męczenników w Warszawie
Ks. Miętek Maciej - z wik. par. Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła w Sulejówku na studia z KNS w Rzymie
Ks. Walkiewicz Grzegorz - z wik. par. Wiązowna na studia z muzykologii na UKSW (kapelan Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia przy ul. Hetmańskiej)
Ks. Wróbel Marcin - ze studiów na wik. par. św. Jana Kantego w Legionowie

Zmiany rezydentów i inne

Ks. Adamczewski Bartosz - z rezyd. par. Miłosierdzia Bożego w Legionowie na rezyd. par. Miłosierdzia Bożego w Warszawie
Ks. Dudzik Andrzej - z wik. par. Radzymin skierowany do pracy w Moskwie
Ks. Mazurkiewicz Paweł - z rezyd. par. Matki Bożej Królowej Polskich Męczenników w Warszawie na rezyd. par. Narodzenia Pańskiego w Warszawie
Ks. Szewczyk Rafał - z rezyd. par. św. Barnaby w Warszawie na rezyd. par. Najczystszego Serca Maryi w Warszawie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zbliża się 450-rocznica Unii Lubelskiej z 1569 r.

2019-06-19 19:57

Marcin Przeciszewski / Warszawa (KAI)

1 lipca przypada 450-rocznica Unii Lubelskiej, jednego z najważniejszych aktów politycznych w historii Europy. Unia tworzyła Rzeczpospolitą Obojga Narodów, składającą się z Polski i Wielkiego Księstwa Litewskiego. Była wzorcem państwa federacyjnego ze wspólnym Sejmem i Senatem, ale pełną autonomią władz wykonawczych autonomicznych państw z odrębnym wojskiem, skarbem oraz systemami prawnymi. Przez ponad 200 lat Rzeczpospolita była najbardziej demokratycznym państwem Europy, opartym na wieloetnicznym narodzie obywatelskim, formowanym przez szlachtę.

wikipedia
Unia Lubelska (obraz Jana Matejki)

Punktem wyjścia do późniejszej Unii Lubelskiej 1569 r. była unia w Krewie z 1385 r., określająca konsekwencje wynikające dla Polski i Litwy z małżeństwa wielkiego księcia litewskiego Jagiełły i króla Polski Jadwigi, w postaci włączenia Litwy do Polski, czego warunkiem był chrzest Litwy. Nie było wówczas mowy o unii dwóch równorzędnych państw. Jagiełło wraz z członkami swego rodu uważał państwo litewskie za swą rodzinną własność, i stąd inkorporacja Litwy do Polski – w zamian za tytuł królewski – wydawała mu się czymś naturalnym.

W rzeczywistości program ten nigdy nie został zrealizowany, a samodzielne państwo litewskie nie przestało istnieć. Już w 1392 r. w myśl ugody Jagiełły z jego stryjecznym bratem, Witoldem, ten ostatni objął władzę nad Litwą oraz księstwami ruskimi wchodzącymi w skład Wielkiego Księstwa. Ostatecznie zrealizowany został model unii dynastycznej. Jagiellonowie obierani byli na królów Polski, zatrzymując jednocześnie urząd wielkiego księcia Litwy. A paradoksalnie silna i dziedziczna władza Jagiellonów w Wielkim Księstwie Litewskim dawała im także silniejszą pozycję w Polsce, gdzie król liczyć się musiał z rosnącymi prawami szlacheckiego społeczeństwa obywatelskiego.

Na przełomie XV i XVI wieku kształtuje się polski parlament. Izba poselska składa się z przedstawicieli sejmików ziemskich, senat natomiast – z najwyższych dostojników mianowanych przez króla, wojewodów, kasztelanów i biskupów rzymskokatolickich. Król musiał się liczyć z kontrolującym go parlamentem. Jednym z wielkich sukcesów polskiego ruchu szlacheckiego było zapewnienie równych praw wszystkim członkom tego stanu.

Tak silna pozycja szlachty w Polsce była czymś bardzo atrakcyjnym dla bojarstwa litewskiego i ruskiego, dlatego właśnie to środowisko parło ku coraz silniejszym związkom z Polską, wbrew miejscowej magnaterii. Sytuacja na Litwie była taka, że tamtejsi możni zdecydowanie odrzucali możliwość inkorporacji i obawiali się bliższych związków z Polską, a kształtująca się tam szlachta popierała tę ideę.

Kolejnym elementem wzmacniającym dążenia do integracji obu państw było zagrożenie zewnętrzne. Od końca XV wieku silnym zagrożeniem dla Wielkiego Księstwa była Rosja. Drugim zagrożeniem były wojny o Inflanty, o które rywalizowały obok Rosji, Dania i Szwecja. Zatem dla Litwy współdziałanie wojskowe z Polską stało się w XVI stuleciu koniecznością. Podobne koncepcje wysuwał król Zygmunt August, zdecydowany na doprowadzenie do trwałej unii polsko-litewskiej, zdolnej przetrzymać nawet wygaśnięcie jagiellońskiej dynastii.

Za panowania Zygmunta Augusta rosło znaczenia młodej jeszcze szlachty litewskiej. Utworzono sejmiki powiatowe we wszystkich województwach Wielkiego Księstwa oraz zreformowano sądownictwo na korzyść szlachty. W ramy prawne ujął to Drugi Statut Litewski z 1566 r. Potwierdził je Zygmunt August w dokumencie z 1568 roku, a więc dosłownie w przeddzień sejmu zjednoczeniowego w Lublinie.

Sejm Lubelski

Na 23 grudnia 1568 r. Zygmunt August zwołał do Lublina oba sejmy: koronny (polski) oraz litewski, aby ostatecznie rozstrzygnąć sprawę. Obradowały one w zasadzie osobno, zbierały się na wspólnych posiedzeniach tylko dla spraw najważniejszych.

W polskiej izbie przeważała opinia potrzeby włączenia Litwy do Polski, a z kolei ze strony litewskiej większość magnatów, mająca wciąż silne wpływy, była temu przeciwna. Koniecznością stało się szukanie kompromisu. Spierano się m. in. o to, czy obok wspólnego sejmu polsko-litewskiego pozostać miały sejmy osobne – litewski i polski. Strona litewska żądała, by wybór władcy odbywał się na granicy przy odrębnym obwoływaniu osoby króla i wielkiego księcia.

1 marca Litwini opuścili Lublin, zdawało się, że idea unii została pogrzebana. W odpowiedzi na to stany polskie podjęły decyzję włączenia do Królestwa Polskiego Podlasia i Wołynia, obszarów długotrwałego sporu między obu stronami, a w początkach czerwca na wniosek posłów wołyńskich przyłączono do Królestwa Kijowszczyznę i wschodnie Podole (województwo bracławskie). W odpowiedzi na to magnaci litewscy rozważali wręcz wypowiedzenie wojny, natomiast inkorporacje tych województw do polski poparła tamtejsza szlachta. A to dlatego, że otrzymywała natychmiast wszystkie przywileje szlachty polskiej, zachowując oficjalny język ruski i prawo sądowe – czyli Statut Litewski. Szlachta litewsko-ruska parła też zdecydowania ku silniejszej niż dotąd unii międzypaństwowej. W początkach czerwca Litwini wrócili więc do Lublina i szybko doprowadzono do kompromisu. Ostatecznie sejmy: litewski i koronny 1 lipca przyjęły uroczyście akta Unii, a Zygmunt August uczynił to 4 lipca.

Najważniejszą decyzją było powołanie wspólnej Rzeczypospolitej Obojga Narodów. „Królestwo Polskie, Wielkie Księstwo Litewskie jest jedno nieróżne i nierozdzielne ciało, a także nieróżna, ale jedna jest wspólna Rzeczpospolita, która się z dwóch państw i narodów w jeden lud i państwo zniosła i spoiła” – czytamy w preambule unijnego aktu. Jednak szczegółowe postanowienia prowadziły nie tyle do stworzenia jednego państwa, ale do federacji Korony i Wielkiego Księstwa. Były to odrębne i równoprawne państwa, ale ściśle z sobą związane.

Fundament Rzeczpospolitej stanowić miał wspólny władca - król Polski i wielki książę Litwy w jednej osobie - wraz z sejmem. Odrzucono ideę odrębnych sejmów koronnych i litewskich, miał to być odtąd senat i sejm Rzeczypospolitej. Jednocześnie Korona i Wielkie Księstwo zachowywały odrębne urzędy centralne: kanclerza, hetmana, wojsko oraz skarb. Tak więc przy jednej władzy ustawodawczej – sejmie – działały dwie odrębne władze wykonawcze: koronna i litewska.

Siłą Unii – jak podkreśla Jerzy Kłoczowski – „było jej oparcie na szlacheckim społeczeństwie obywatelskim obu narodów politycznych: polskiego i litewskiego, które po prostu utożsamiały się z coraz głębiej z Rzeczpospolitą jako ich własnym państwem”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem