Reklama

„Niedziela” o rodzinie (8)

Mama największa kariera

„Uśmiechnięta i zadbana mama to zadowolona rodzina. Staramy się takimi być” - mówią nasze bohaterki. Przed karierą zawodową postawiły macierzyństwo. Nie oznacza to, że zrezygnowały ze swojej pracy. Po odchowaniu dzieci powróciły do życia zawodowego. Jednak najważniejsze lata poświęciły swoim pociechom i nigdy tego nie żałowały. Dziś są dobrymi mamami i spełnionymi kobietami: Barbara Gromadzka, mama ośmiorga dzieci, oraz mamy piątki pociech: Teresa Głodzik, Lucyna Kojder i Weronika Malec

Inne niż kobiety przedstawiane w mediach

Najbardziej popularnym dziś modelem macierzyństwa lansowanym przez pisma kobiece jest model: macierzyństwo owszem, ale najpierw kariera. Rzadko kiedy podkreśla się, że wychowywanie dzieci i praca na rzecz rodziny to najpełniejsza realizacja powołania kobiety. Macierzyństwo jako niezwykle twórczy czas i praca na pełnym etacie? Wbrew powszechnym opiniom wiele kobiet odpowiada: jestem mamą i to jest moja podstawowa kariera.
„Dużo czasu minęło, zanim sobie uświadomiłam, że jestem inna niż większość kobiet przedstawianych na łamach gazet - przypomina sobie Barbara Gromadzka. - Rodziłam dzieci i nie zastanawiałam się nad tym, czy robię karierę czy też nie. Dopiero później zauważyłam, co w tym czasie robiły moje koleżanki: one właśnie robiły karierę. Zdobywały coraz wyższe wykształcenie, robiły specjalizacje zawodowe, budowały domy, żyło im się coraz lepiej finansowo. Ja w tym czasie byłam mamą i rodziłam dzieci. Jednak gdy spotkałam się z moimi koleżankami po 15 latach, okazało się że ja mam ośmioro dzieci, zdążyliśmy wybudować dom, zaczęłam pracować, a moje koleżanki zastanawiały się, kiedy urodzą pierwszą pociechę” - dodaje Barbara Gromadzka. „Tuż po studiach, na początku mojej pracy zawodowej zaczęły się rodzić nasze dzieci, zdecydowaliśmy z mężem, że będę pracować jedynie na pół etatu, a kiedy urodziła się trzecia pociecha, bez zastanowienia zdecydowałam się pójść na urlop wychowawczy” - wspomina Teresa Głodzik. „To było siedem cudownych lat przeznaczonych tylko dla dzieci. Jak wspaniały był to czas, zrozumiałam, kiedy wróciłam do pracy. Kiedy zaczyna się życie zawodowe, jednocześnie wchodzi się w zupełnie inny wymiar życia rodzinnego - czyli ten z chronicznym brakiem czasu dla najbliższych. Dla mnie było jasne, co powinnam wybrać i tym wyborem była rezygnacja z wysokiego stanowiska kierowniczego na rzecz największej inwestycji życiowej, jaką niewątpliwe są dzieci” - zapewnia Teresa Głodzik.

Dużo trudów, jeszcze więcej radości

Reklama

„Nie marzyliśmy nawet o tym, że będziemy mieli pięcioro dzieci - mówi Lucyna Kojder. - Kiedy pojawiały się w naszym życiu, przyjmowaliśmy je jako szczególny dar Boga i Jego zaufanie do nas. Urodzić i wychować małego człowieka to bardzo odpowiedzialne, ale i piękne zadanie. Nie zamieniłabym życia w rodzinie wielodzietnej na wygodne życie czy karierę zawodową. Jestem szczęśliwa, cieszę się moją rodziną. Czasami ludzie ze współczuciem kiwali głowami i mówili: Oj, to musi być pani ciężko. Wtedy odpowiadałam: duża rodzina to dużo trudów, ale jeszcze więcej radości” - podsumowuje Lucyna Kojder.
Pięciorga dzieci nie planowali też państwo Malcowie. „Przede wszystkim ze względów materialnych - mówi Weronika Malec. - Ale kiedy już tak się stało, to nasza radość nie miała końca. Nowe życie to wynik Bożego planu wobec nas, choć być może nie zawsze to rozumiemy. Dziś wiem, że dzięki temu, że jest ich piątka, nigdy w życiu nie poczują się samotne” - dodaje p. Weronika. Że zostanie mamą ósemki dzieci, nie przypuszczała też Barbara Gromadzka. „Mając dwadzieścia kilka lat, wychodząc za mąż, nie wiedziałam, że Bóg da mi tyle dzieci i nawet gdybym się usilnie o nie starała, a nie było w tym woli Bożej, to na pewno by ich nie było. Miałam plany, chciałam zwiedzać świat, jednak nigdzie nie byłam, może poza odwiedzinami wszystkich porodówek w Rzeszowie. Z tego powodu wcale nie jestem nieszczęśliwa - udowadnia Barbara Gromadzka. - Byliśmy otwarci, ufaliśmy Bogu i uważaliśmy, że jeśli dziecko się pocznie, to wiadomo było, że będzie zaakceptowane i kochane. Bywało na początku naszego małżeństwa, kiedy dzieci rodziły się rok po roku, że ludzie kręcili głowami i zastanawiali się, jak to możliwe, że osoby wykształcone nie wiedzą nic o antykoncepcji. Zawsze byliśmy oczarowani dziećmi, choć nie mogę powiedzieć, że nie było zmęczenia. Nie wiem, jak to się dzieje, ale z każdym dzieckiem dostawałam coraz więcej szczęścia, radości i sił. Kiedy dzieci podrosły, pojawiła się propozycja pracy i wróciłam do zawodu. Wykorzystałam tę szansę. Staram się zawsze mówić Bogu i życiu tak. Uważam, że Bóg wychodzi do nas z propozycjami i nie możemy ich nie zauważać” - dodaje Barbara Gromadzka.

Dobra mama to szczęśliwa mama

„Najpiękniejsze dni to te, kiedy mogłam cały czas być z dziećmi, kiedy mogłam patrzeć jak wzrastają, jak się zmieniają, kiedy mogłam się z nimi bawić, układać klocki, szyć ubranka dla lalek. Jeśli tęskniłam za pracą zawodową, to tylko wtedy, kiedy było ciężko finansowo” - mówi Teresa Głodzik. „Radość i satysfakcja jest wtedy, kiedy z naszego maleństwa, o które troszczyliśmy się, wyrasta wrażliwy dorosły człowiek, który potrafi bronić prawdy, dokonać słusznego wyboru. Ważne jest to, jakiego człowieka ukształtujemy” - dodaje Lucyna Kojder. „Radość z macierzyństwa? Ta pierwsza jest taka niepowtarzalna. Cud, urodziło się dziecko, życie, które przekazaliśmy. Sami w to nie wierzymy. Potem kiedy dzieci się rozwijają, zadają pierwsze pytania - to wszystko ubogaca. Radości przychodzą równocześnie z troskami, nie można powiedzieć, że macierzyństwo to wyłącznie stan błogości. To też czas wyrzeczenia, nieprzespanych nocy, zmęczenia, często trudności finansowych. Dla mnie najpiękniejszymi słowami były słowa dzieci: nie martw się, mamo, pomożemy ci, będzie dobrze” - wspomina Weronika Malec. „Dobra mama, dla mnie, to mama szczęśliwa - mówi Barbara Gromadzka. - Zrozumiałam to w miarę dorastania dzieci. Dlatego wróciłam do pracy i staram się znaleźć czas dla siebie. Gdybym była wyłącznie w domu, byłabym nie do końca sobą i nie do końca szczęśliwa. Wtedy byłabym mamą z opadniętymi skrzydłami. Byłabym obowiązkowa, kochająca, ale nie radosna. Odrobina mojego szaleństwa bardzo się dzieciom podoba, więc staram się za wszelką cenę z tego czerpać dodatkowe siły” - kończy p. Barbara. „Czy dziś po latach, kiedy wróciłyśmy do pracy, postąpiłybyśmy tak samo jak przed laty? Pewnie tak - mówi Lucyna Kojder. - Przed laty ustaliłam sobie pewną hierarchię wartości i umiałabym zrezygnować z pracy bez większego poświęcenia”. „Nigdy powrót do pracy nie powinien się odbywać kosztem dzieci. Jeśli mamy wybór - wybierzmy karierę mamy” - dodaje Teresa Głodzik.

2012-11-19 12:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Franciszek: wystrzegajmy się zamknięcia w małych grupkach

2021-09-26 12:36

[ TEMATY ]

Franciszek

youtube.com/vaticannews

Przed zamykaniem się w małych, ekskluzywnych grupkach przestrzegł Ojciec Święty w rozważaniu przed niedzielną modlitwą „Anioł Pański”.

Papież nawiązał do fragmentu Ewangelii (Mk 9, 38-41), czytanego w 26 niedzielą zwykłą roku B, w którym mowa o tym, że uczniowie zabraniali pewnemu człowiekowi wypędzania złych duchów w imię Jezusa. Pan zachęca ich, aby nie stawiali przeszkód tym, którzy czynią dobro i wzywa do czuwania nad własnym sercem, aby nie ulegli złu i nie gorszyli innych – wskazał Franciszek.

CZYTAJ DALEJ

Abp Ryś na Jasnej Górze: Rodzina znakiem Bożej miłości w świecie

2021-09-26 14:47

[ TEMATY ]

rodzina

Karol Porwich/Niedziela

O tym, że rodzina ma być wśród świata znakiem i szkołą miłości Boga, zwłaszcza wobec najsłabszych: dzieci, starszych, niepełnosprawnych, w różny sposób wykluczanych i tych bez domu, mówił w homilii abp Grzegorz Ryś. Metropolita łódzki przewodniczył Mszy św. z udziałem uczestników 37. Pielgrzymki Małżeństw i Rodzin. Pielgrzymka stanowiła centralne w Polsce obchody Roku św. Józefa i Roku Rodziny Amoris laetitia.

Abp Ryś podkreślił w homilii, że rodzina jest i powinna być podstawową i najważniejszą przestrzenią, w której uczymy się troski, uważności na najmniejszych; dzieci, w tym te poczęte a jeszcze nienarodzone, starszych, chorych, niepełnosprawnych. - W tym względzie rodzina spełnia niesłychaną rolę wobec całych społeczeństw. Dramatyczne jest społeczeństwo, które się tego nie uczy od rodziny. Dramatyczne jest społeczeństwo, które zamiast zatroszczyć się o tych, co są najsłabsi, potrafi ich zabijać. Niesłychane jest społeczeństwo, które nie dało się wychować rodzinie jako tej podstawowej ludzkiej wspólnocie, od której wszystkie inne powinny czerpać sposoby myślenia, działania. Państwo, Kościół, wszyscy się w jakiś sposób uczymy od rodziny, a uczymy się wtedy, kiedy mamy w sobie tę koncentrację na najmniejszych – mówił abp Ryś.

CZYTAJ DALEJ

Abp Ryś na Jasnej Górze: Rodzina znakiem Bożej miłości w świecie

2021-09-26 14:47

[ TEMATY ]

rodzina

Karol Porwich/Niedziela

O tym, że rodzina ma być wśród świata znakiem i szkołą miłości Boga, zwłaszcza wobec najsłabszych: dzieci, starszych, niepełnosprawnych, w różny sposób wykluczanych i tych bez domu, mówił w homilii abp Grzegorz Ryś. Metropolita łódzki przewodniczył Mszy św. z udziałem uczestników 37. Pielgrzymki Małżeństw i Rodzin. Pielgrzymka stanowiła centralne w Polsce obchody Roku św. Józefa i Roku Rodziny Amoris laetitia.

Abp Ryś podkreślił w homilii, że rodzina jest i powinna być podstawową i najważniejszą przestrzenią, w której uczymy się troski, uważności na najmniejszych; dzieci, w tym te poczęte a jeszcze nienarodzone, starszych, chorych, niepełnosprawnych. - W tym względzie rodzina spełnia niesłychaną rolę wobec całych społeczeństw. Dramatyczne jest społeczeństwo, które się tego nie uczy od rodziny. Dramatyczne jest społeczeństwo, które zamiast zatroszczyć się o tych, co są najsłabsi, potrafi ich zabijać. Niesłychane jest społeczeństwo, które nie dało się wychować rodzinie jako tej podstawowej ludzkiej wspólnocie, od której wszystkie inne powinny czerpać sposoby myślenia, działania. Państwo, Kościół, wszyscy się w jakiś sposób uczymy od rodziny, a uczymy się wtedy, kiedy mamy w sobie tę koncentrację na najmniejszych – mówił abp Ryś.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję