Reklama

„Ta misja jest mi pisana”

2012-11-19 12:00

Katarzyna Dobrowolska
Edycja kielecka 28/2009

Kiedy patrzy się na jej zorganizowanie, pracę od światu do nocy, przygotowywanie kolejnych projektów i wielką energię, trudno uwierzyć, że ukończyła 71 lat. Na paradzie seniorów na ul. Sienkiewicza pokazała się w przebraniu i w meloniku ojca. Społecznik od zawsze, od 1991 r. pracująca na rzecz Towarzystwa Dobroczynności, w którym dobrze poznała oblicza biedy i problemy wykluczenia społecznego kieleckich rodzin. Za swoją wolontariacką pracę została wyróżniona na ogólnopolskiej gali „Barwy wolontariatu” w 2003 r. w Krakowie. Jej charytatywną służbę dostrzegły także władze Kielc. W 2004 r. przyznano jej „Nagrodę Miasta Kielce”

Urszula Radziszewska z domu Kwiecień urodziła się 20 września 1937 r. w kieleckiej rodzinie Antoniego Kwietnia i jego żony Ireny z domu Łatasiewicz, jako czwarte z pięciorga dzieci. Ojciec był rzemieślnikiem, posiadającym duży zakład kowalski, mistrzem kowalskim i starszym cechu w Kielcach, a przy tym wielkim społecznikiem. Przyszedł 1939 rok, a z nim czasy niemieckiej okupacji. Antoni jeszcze przed wojną rozpoczął budowę kamienicy przy ul. Czarnowskiej. Jako ojciec piątki dzieci musiał zadbać o ich byt. Zakład kowalski jakoś prosperował. Na parterze budującego się domu potajemnie zaczęli gromadzić się partyzanci z Polski Podziemnej. A za sprawą mocno zaangażowanego w działalność konspiracyjną kuzyna rodziny, w domu Kwietniów organizowano tajne komplety dla kieleckiej młodzieży. - Moja mama zajęta wychowaniem dzieci, nie była do końca zorientowana co to za nauki tu się odbywają - opowiada z uśmiechem Urszula Radziszewska. Kiedy nadeszło „wyzwolenie” zaczęły się nowe problemy. Władze komunistyczne na prywatną inicjatywę patrzyły z ogromną niechęcią. Zabrano Kwietniom nowy dom i ulokowano w nim Technikum Plastyczne. Dzieci rzemieślników miały wyjątkowo utrudniony start na studia. W 1954 r. Urszula ukończyła Technikum Chemiczne w Kielcach i nie skończywszy nawet 17 lat, od razu podjęła pracę w fabryce Kwasu Siarkowego, a następnie w Zakładach Wapienniczych w Kielcach. Po kilku latach rozpoczęła pracę w Ośrodku Badawczo-Rozwojowym w „Iskrze”. Najdłużej jednak związana była zawodowo z Instytutem Budownictwa Mechanizacji i Elektryfikacji Rolnictwa w Zakładzie Budownictwa Rolniczego w Kielcach.

Społecznik

Od początku starała się pomagać. - Jestem osobą wierzącą i praktykująca, a nauka Kościoła do czegoś zobowiązuje - tłumaczy. Działała w pracowniczych kasach zapomogowych i zawsze była blisko osób potrzebujących, rodzin, które miały problemy lokalowe czy bytowe. Kiedy jej znajomi po ślubie, jako młode małżeństwo, nie mieli mebli, oddała im swoje (nota bene do tej pory im służą). Na studia wybrała się już jako mężatka, wychowując dwójkę dzieci: Dorotę i Mariusza. Ukończyła Politechnikę w Łodzi w 1972 r. z tytułem inżyniera chemika.
Po drodze do pracy mijała opuszczony dom przy ul. Mielczarskiego. Rudera zarośnięta chaszczami była, jak się okazało, mieszkaniem starszego małżeństwa. - Państwo Grzybowie pozostawieni bez opieki, bez wsparcia ze strony swoich już dorosłych, usamodzielnionych dzieci, żyli w warunkach urągających godności człowieka, rano żebrząc na ulicy - opowiada. Przynosiła im odzież, mleko, jedzenie, pomagała jak potrafiła. - Żal mi było tych staruszków tak zostawiać. Ona prawie niewidząca, on także schorowany, sami nie daliby rady. Wtedy po raz pierwszy załatwiłam potrzebującym dom pomocy społecznej w Zborowie - wspomina.
- Kiedy zabrałam ich z tego brudu i smrodu, rozpłakałam się. - Urszula, jeśli chcesz pomagać, musisz być uśmiechnięta, nie możesz im pokazywać, że się źle dzieje - mówiła jej wtedy przyjaciółka, widząc jak przeżywa pożegnanie z Grzybami. I tak już było zawsze. Kiedy się coś źle działo, to znajomi dzwonili, prosząc: Radziszewska, zobacz, co tam da się zrobić.

Walczyliśmy z komuną

W 1979 r. pojechała na Pielgrzymkę Jana Pawła II do Częstochowy. Głęboko w jej serce wryły się słowa o godności osoby ludzkiej, o wolności czy zdanie „Nie lękajcie się”. Dla Urszuli te słowa były, jak mówi, „zadaniem do wykonania”. W końcu dojrzała do odpowiedzialnego i pełnego poświęcenia się pracy charytatywnej. W 1980 r. była założycielką koła zakładowego „Solidarności” w Instytucie Budownictwa Mechanizacji i Elektryfikacji Rolnictwa i członkinią Komitetu Obywatelskiego. W 1983 r. odszedł od niej mąż. Trudne momenty, jednak i tutaj potrafiła dostrzec jakieś światło. - Miałam więcej czasu, by pełniej pomagać. Z czasem zrozumiałam, że ta misja (dobroczynna - przyp. K.D.) jest mi pisana - mówi.
Uczestniczyła razem z innymi działaczami w uroczystościach patriotycznych i religijnych. Ale walka ze znienawidzoną komuną dla Radziszewskiej niejedno miała imię. W 1983 r. powstało Bractwo Trzeźwościowe przy katedrze kieleckiej, zaczęła w nim działać. - Trzeba było ratować społeczeństwo pod względem moralnym przez propagowanie trzeźwości i pracowitości. Pikietowaliśmy sklepy „Polmosu”, występowaliśmy z odezwami do kielczan, modliliśmy się regularnie za trzeźwość narodu - opowiada. Nabożeństwa Drogi Krzyżowej Bractwa były zawsze wołaniem o trzeźwość. Członkowie składali śluby abstynencji, dowolnie - na rok, dwa pięć, ona złożyła na całe życie.
W 1988 r. upadek systemu był bliski. Urszula działała w Komitecie Obrony Robotników i Klubie Inteligencji Katolickiej. W pierwszych wolnych wyborach samorządowych została wybrana radną miasta Kielce i była nią przez dwie kadencje. W sumie osiem lat pracy w Radzie Miasta było okazją do zbierania doświadczenia i umiejętności przydatnych do realizacji służby i pracy w Towarzystwie Dobroczynności.

Reklama

W Towarzystwie Dobroczynności od prawie 20 lat

W 1990 r., przy współpracy ludzi kierujących pomocą społeczną w mieście, a także zaangażowanych w Biskupim Komitecie Pomocy, reaktywowano Towarzystwo Dobroczynności w Kielcach. To instytucja o długoletniej tradycji, założona przez bp. kieleckiego Teofila Kulińskiego, działająca w latach 1873-1913, niosąca wsparcie najbardziej potrzebującym. Urszula Radziszewska i Hanna Stępień zaangażowały się w prace komitetu założycielskiego. Hanna przez długi czas kierowała TD, po jej wyjeździe do Warszawy, Urszula, wcześniej wiceprezes organizacji, przejęła odpowiedzialność za Towarzystwo.
Trudno wymienić wszystkie inicjatywy organizacji. - Niepełnosprawni nie mieli łatwego życia w naszym mieście w latach 90. Większość budynków użyteczności publicznej (nawet przychodnie) były dla nich niedostępne. Dzięki akcji „Kielce bez barier”, którą prowadziła w mieście z zespołem ludzi, zlikwidowano bariery w ponad 30 obiektach. Ponadto w wielu domach, mieszkaniach niepełnosprawnych instalowano specjalne uchwyty usprawniające funkcjonowanie. Towarzystwo podejmuje bardzo szeroko zakrojoną pomoc osobom potrzebującym. udziela zapomóg osobom w trudnej sytuacji materialnej, starszym, opuszczonym. Dofinansowuje wypoczynek letni dzieciom. Przekazuje dary rzeczowe, odzież oraz żywność pozyskaną ze Świętokrzyskiego Banku Żywności. Rocznie TD udziela pomocy ponad 100 osobom. Zakres zadań stale się powiększa. - Od 1993 r. prowadzimy agencję usług opiekuńczo medycznych „Arka”, która świadczy pomoc pielęgnacyjną w domach podopiecznych. Staramy się, aby ta pomoc spełniała najwyższe standardy. Dodatkowo w 2000 r. powołano przy „Arce” Poradnię Rehabilitacyjną „Arka Plus”. Od 1998 r. TD prowadzi także finansowaną przez PFRON wypożyczalnię sprzętu rehabilitacyjnego, dzięki której wielu niepełnosprawnych może mieć dostęp balkoników, wózków kul, itp. Rocznie korzysta z tej formy pomocy ponad 1000 osób.

Wszędzie jest jej pełno

- Znamy się od końca lat 80. To osoba szczerze zaangażowana w działalność TD, z wielką odpowiedzialnością traktująca swoje zadania. Już ponad 19 lat pracuje na rzecz stowarzyszenia. To społecznik z urodzenia, Od rana do nocy pracuje przy projektach, organizowaniu transportu darów, dystrybucji żywności. Mimo dojrzałego wieku, nadąża za wszystkimi niemal nowinkami technicznymi. - Nie wolno się nudzić, nie wolno narzekać na zdrowie - powtarza nam. Urszula jest wielkim przyjacielem Ruchu ATD Czwarty Świat. Jako pierwsza obdarzyła swoim wsparciem Ruch, który na początku nie miał swojej siedziby. Uczestniczyła w wigiliach, spotkaniach z bezdomnymi, wykluczonymi społecznie. - To ona zmobilizowała nas do powołania Stowarzyszenia Przyjaciół ATD. Człowiek o wielkim sercu. Przygarnęła do swojego mieszkania na pewien czas bezdomnego mężczyznę, a także matkę z córką, które nie miały dachu na głową - opowiada Hanna Śleźnik, prezes ATD w Kielcach, pełniąca rolę skarbnika w TD.
- Ona jest wciąż młoda duchem, pełna energii. Zawsze nas mobilizuje do pracy, wszędzie jej jest pełno. Wyciąga mnie czasem do samotnych starszych osób, które potrzebują jakieś pomocy, chce sprawdzić czy podopiecznym Towarzystwa nie brakuje czegoś, czy opieka jest sprawowana należycie. Chciałoby się więcej takich ludzi - mówi dyrektor DPS im. Florentyny Malskiej w Kielcach Grażyna Łęska-Baranowicz.
Prezes Urszula Radziszewska nie wypoczywa na urlopie. - Regeneruję się przy pracy - śmieje się. Wciąż ma nowe pomysły, nowe projekty w głowie i tyle do zrobienia. - To prawda, wiele zmieniło się w obszarze organizacji pomocy. To prawda, jest lepsza informacja, podniósł się poziom świadczenia usług socjalnych. W latach 80. czy 90. nie było klubów seniora czy potrzebnego sprzętu do rehabilitacji.
- Kapitalizm nie zlikwidował jednak biedy, pojawiają się nowe wzywania. Przybywa osób starszych, samotnych. Wylicza. Najgorzej jest z bezrobociem czy niepełnosprawnością, jest tyle chorych dzieci, a ich rodzice rozpaczliwie poszukują pomocy.
Dobrze, że na posterunku, przy biurku jest wciąż ktoś, kto się o nich wszystkich tak troszczy.

W następnym numerze sylwetka śp. ks. Mariana Łuczyka

Towarzystwo Dobroczynne stara się odpowiadać na aktualne potrzeby społeczne. - Jako jedna z 18-stu organizacji pozarządowych w Polsce należymy do stowarzyszenia „Forum 50 +”, działającego na rzecz seniorów. Prowadzimy akcje uświadamiające społeczeństwo o problemach wieku starszego, ale także potrzebach seniorów. Organizujemy też w mieście Dzień Seniora - wyjaśnia Urszula Radziszewska. Pierwsze obchody tego Dnia w Kielcach odbyły się w 2006 r. Te w ubiegłym roku były dość huczne. Po ul. Sienkiewicza w barwnym korowodzie przeszli emeryci, klubowicze z domów seniora. Była też prezes TD w meloniku swojego ojca. - Podchodzili do mnie uśmiechnięci ludzie i mówili: „W końcu ktoś coś dla nas zrobił” - wspomina Pani Prezes.

MOPS w Częstochowie wstrzymał wsparcie finansowe dla schroniska dla bezdomnych mężczyzn

2019-12-14 20:15

Ks. Mariusz Frukacz

MOPS w Częstochowie zaprzestał współpracy z Caritas w prowadzeniu jedynego i najstarszego Schroniska dla Mężczyzn w Częstochowie. Władze miasta chcą bezdomnych mężczyzn przenieść do odległego Bełchatowa.

Archiwum Straży Miejskiej

„Informacja ta o tyle jest przykra że poszkodowanymi są bezdomni traktowani jak “towar”, który można przewozić z miejsca na miejsce bez rozmowy i odpowiedniego przygotowania. Podopieczni są zbulwersowani – osobiście ich rozumiem – bo po raz kolejny traktowani są przedmiotowo i na zasadzie “za ile” możemy pozbyć się problemu” - pisze ks. Marek Bator, dyrektor Caritas Archidiecezji Częstochowskiej w oświadczeniu zamieszczonym na stronie Caritas częstochowskiej.

„Jest już zimno a oni będą przewożeni do Bełchatowa – bo “za tyle są warci” !!!! Jesteśmy bezradni w decyzji Włodarzy Miasta oraz zaskoczeni formułą w której jest tyle niejasności i przebiegłych mechanizmów zarządzania- lub jego braku. Schronisko to niewielki dom w którym możemy dać schronienie 45 osobom. To ludzie schorowani, bez środków do życia – a średnia wieku mieszkańców to 60 lat. Chcą mieszkać w Częstochowie – bo to są Częstochowianie!!!!!!!!!” – pisze ks. Bator.

Dyrektor Caritas częstochowskiej w rozmowie z „Niedzielą” wyraził nadzieję, że zostaną podjęte rozmowy, które doprowadzą do właściwego rozwiązania sytuacji, respektującej godność osób bezdomnych.

Bp Andrzej Przybylski, biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej skierował apel do władz miasta i MOPS-u w Częstochowie o wstrzymanie decyzji, zwłaszcza ze względu na zbliżające się święta Bożego Narodzenia i zimę.

„Zbliżają się święta. Niemal codziennie organizujemy spotkania dla ubogich i bezdomnych. W każdym mieście odbędą się wigilie dla potrzebujących. W tym kontekście szczególnie dziwi decyzja Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Częstochowie o zerwaniu współpracy z Caritas na prowadzenie Schroniska dla Bezdomnych Mężczyzn przy ul. Krakowskiej. W praktyce oznacza to konieczność wyprowadzenia z domu około 40 bezdomnych mężczyzn, głównie starszych i pochodzących z Częstochowy. Ze względów finansowych miasto proponuje im przeprowadzkę do ośrodka w Bełchatowie. Jedno z najstarszych przytulisk w mieście ma być zamknięte i to tuż przed rozpoczęciem zimy i przed świętami. Komuś zabrakło wyobraźni i serca! Proszę o modlitwę za mieszkańców tego przytuliska. Wielu z nich woli wrócić na ulicę niż jechać w obce miejsce. Wielu z nich w tym przytulisko znalazło nie tylko dach nad głową, ale miejsce pokoju i dochodzenia do zdrowia. Jeszcze bardziej proszę o modlitwę za władze miasta i MOPS-u o odłożenie tych decyzji i podjęcie rozmów i wszelkich możliwych działań, żeby ci ludzie mogli spędzić spokojnie święta i przeżyć kolejną zimę. Każde takie miejsce to dla nas wszystkich świadectwo naszego człowieczeństwa. Bóg stał się człowiekiem, abyśmy my, ludzie, byli bardziej ludzcy” - napisał bp Przybylski na swoim profilu na Facebooku.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

W Brazylii Adwent to czas pomocy ubogim

2019-12-15 18:43

Zdzisław Malczewski SChr/vaticannews.va / Brasília (KAI)

Dla Brazylijczyków czas Adwentu wiąże się z modlitwą i pomocą potrzebującym. Organizowane są zbiórki produktów żywnościowych oraz ubrań, w które włączają się parafie, wspólnoty, a nawet supermarkety i prywatne przedsiębiorstwa.

Margita Kotas

Episkopat opracował też specjalną nowennę, która ma pomóc wiernym przygotować się do Świąt Bożego Narodzenia. W specjalnej broszurce znajdziemy nie tylko modlitwy na każdy dzień, ale też propozycje konkretnych darów dla ubogich.

„Zebrani w rodzinie przygotowując przyjście Pana” - to temat tegorocznej nowenny opracowanej przez Krajową Konferencję Biskupów Brazylii. Ma ona na celu pogłębienie więzi wspólnot wiary, aby stawały się gościnnymi i otwartymi „domami”, w których wszyscy będą się czuli jak bracia i siostry.

Na ostatni dzień odprawianej nowenny poszczególne rodziny przynoszą kanapki, słodycze, napoje chłodzące, aby w ten sposób przy skromnym posiłku wyrazić ducha wspólnoty.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem