Reklama

A Ty, Przydrożna Kapliczko...”

2012-11-19 12:01

Ewa Jakubik
Edycja podlaska 43/2009

Nauczyciele z Zespołu Szkół Gminnych im. Jana Pawła II w Prostyni postanowili zrealizować projekt Programu Integracji Społecznej o nazwie „A Ty, Przydrożna Kapliczko...”. Jednym z jego zadań było zorganizowanie konkursu plastycznego i fotograficznego o zasięgu gminnym, który miał na celu wyodrębnienie najciekawszych kapliczek, figur i krzyży przydrożnych znajdujących się na terenie gminy Małkinia Górna i za pomocą fotografii i pracy plastycznej ukazanie ich niepowtarzalnego piękna. Za sprawny przebieg całego przedsięwzięcia odpowiedzialne były nauczycielki: Elżbieta Żurawska, Ewa Jakubik, Katarzyna Rostek i Oksana Żochowska. Uroczyste rozdanie nagród najlepszym fotografom i plastykom odbyło się 6 października o godz. 13. Na sali gimnastycznej, której centrum stanowiła gazetka pod nazwą projektu „A Ty, Przydrożna Kapliczko...”, wyeksponowane zostały najlepsze prace wraz z podpisami, gdzie dany obiekt się znajduje i kto jest autorem dzieła. Do konkursu przystąpiło 46 osób, przysyłając 54 prace. Konkurs fotograficzny nie był podzielony na kategorie wiekowe. Komisja konkursowa - Andrzej Kongiel, przewodniczący, oraz członkowie ks. Paweł Błaszczyk i Elżbieta Roskosz - za najlepszą pracę fotograficzną uznała krzyż przydrożny na tle zachodzącego słońca autorstwa Bartłomieja Dębkowskiego z Kiełczewa. Wśród grupy młodszej, klas I-III, które rysowały swoje prace kredkami, komisja najwyżej oceniła obraz krzyża przydrożnego wykonany przez Magdalenę Strzelczyk z Kiełczewa. W kategorii klas IV-VI, które malowały swoje obrazy farbami, pierwsze miejsce przyznano Adrianie Żochowskiej z Prostyni za nadrzewną kapliczkę Matki Bożej Częstochowskiej. W najstarszej kategorii wiekowej, gimnazjum, za najlepszą pracę wykonaną ołówkiem uznano kapliczkę przydrożną w Rostkach Piotrowicach narysowaną przez Dominikę Rakowską z Małkini Górnej. Podsumowania konkursu dokonał przewodniczący jury Andrzej Kongiel, który pogratulował organizatorom pomysłu, a dzieciom twórczej weny. Nagrodami w konkursie były albumy o tematyce architektonicznej i sakralnej. Po rozdaniu nagród głos zabrał zaproszony na tę uroczystość ks. Walery Tomaszewski. Swoją prelekcję rozpoczął od modlitwy, podczas której dziękował Bogu za spotkanie z młodzieżą. Następnie opowiedział, jak ważną rolę w Polsce sprawuje mała architektura sakralna, która w Rosji dopiero zaczyna nastawać. Opowiadał o swojej młodości w Rosji, gdzie przy drogach nie stały żadne kapliczki, żadne krzyże, a nawet w miejscowościach nie było kościołów. Krajobraz z kapliczkami i krzyżami przydrożnymi to ewenement Polski. Właściwie nigdzie na świecie kult Matki Bożej, Jezusa i innych świętych w przydrożnych kapliczkach nadrzewnych, naziemnych, słupowych, krzyżach nie występuje. Wyraził także radość z prostyńskiego pomysłu, ponieważ każda kapliczka i każdy krzyż posiadają swoją historię. Dwa, na pozór, jednakowe obiekty wznoszone są w zupełnie różnych intencjach, przez innych katolików. I stają tak sobie pośród pól, łąk, lasów, włączone często w przydomowe ogródki, często zadbane i „żyjące”, ale nieraz całkiem zapomniane przez ludzi, stoją odarte z białej niegdyś farby, pobożnych obrazków wetkniętych w szczeliny muru, w ogródku ze zdziczałymi krzewami i zadarnionych perzem. Dobrze, że w ramach tego projektu historie niektórych kapliczek i krzyży ponownie ożyją i będą świadczyły o wierze minionych pokoleń. Ks. Walery wyraził także zaniepokojenie, że w niektórych domach, gdzie zostawiono wnękę na maleńką figurkę świętą, nigdy jej tam nie umieszczono, przez co dom staje się niekompletny. Ks. Walery zakończył swój wykład pieśnią dziękczynną „Bo wielkiś Ty” i błogosławieństwem.
Kapliczki i krzyże przydrożne są stałym elementem naszego krajobrazu. Są takie swojskie, nasze. Wymieniane są często w pieśniach, np. Jan Pietrzak w piosence „Taki kraj” śpiewał: „Tu krzyż przydrożny, tam święty gaj. Jest takie miejsce, taki kraj”. Nie ma szosy, drogi, dróżki, przy której nie stałby krzyż lub kapliczka. Są świadkami upływającego czasu. Stawiane dzięki uniesieniom serca, trwają nieruchomo i obserwują losy kolejnych pokoleń. Wzruszające są te, które stoją samotne, zapomniane, wydawałoby się niepotrzebne. Wtedy, w ciszy, można spojrzeć na naruszoną przez czas konstrukcję kapliczki i zapytać: A Ty, Przydrożna Kapliczko... ile widziałaś ludzkiej krzywdy, nędzy, radości i spokoju? Ilu ludziom wskazałaś drogę, ilu rolników, jadąc na pole, zdejmowało pobożnie czapki i polecali tu swoją pracę na roli? A może, Przydrożna Kapliczko, widziałaś zawieruchę wojenną, powstania, zarazy, mory? A teraz przyglądasz się, jak ludzie gonią za swoimi sprawami, nie zwracając uwagi na przydrożnych, niemych towarzyszy. Zmienia się świat... A Ty, Przydrożna Kapliczko?...

Reklama

„Babcia pątniczka” z Włoch już na Jasnej Górze

2019-08-21 18:46

it / Jasna Góra (KAI)

95-letnia Emma Morosini, Włoszka, która wybrała się w samotną pieszą pielgrzymkę na Jasną Górą pokonując ok. 1 tys. jest już u celu. - Ostatnie owoce mojego życia: modlitwę o pokój na świecie, za kapłanów i młodych chciałam przynieść tutaj Matce Bożej - powiedziała pątniczka, która do częstochowskiego Sanktuarium dotarła późnym po południem. Pierwsze kroki skierowała przed Cudowny Obraz, gdzie długo się modliła a potem spotkała się z Paulinami. Przeor klasztoru ucałował jej ręce i podziękował za pielgrzymi trud ofiarując ryngraf Jasnogórskiej Pani i różaniec.

BPJG

Zapytana skąd pomysł na tak szaloną w jej wieku wyprawę odpowiedziała, że jest to realizacja jej postanowień. - Od 25 lat jestem w drodze, od dnia kiedy zostałam cudownie uzdrowiona. Postanowiłam sobie, że każdego roku przez trzy miesiące będę pielgrzymować i tak od 70. roku mojego życia trzy miesiące jestem w drodze - podkreśliła pątniczka. Pierwszym sanktuarium, które nawiedziła było Lourdes a potem Fatima. Teraz przyszła pora na Jasną Górę.

- Pomyślałam, że te ostatnie owoce mojego życia chcę przynieść Matce Bożej tutaj, modlitwę o pokój na świecie, za kapłanów i za młodzież. To są najważniejsze intencje, które możemy zawierzyć tylko Maryi - wyznała. Podkreśliła, że „to taka malutka kropelka, którą może dodać do oceanu”.

- To mnie uszczęśliwia, że mogę tu być, w tym Sanktuarium, które kocham – podkreśliła.

- Chcę podziękować Dziewicy Maryi za to, że mnie tu wezwała, to Jej wołanie sprawiało, że nawet kiedy byłam zmęczona wieczorem, to przychodził nowy dzień i znowu nowe siły. To jest piękne doświadczenie odkryć, że Matka Boża trzyma Cię za rękę i mówi „dawaj dalej”, jeszcze kroczek - wyznała Emma Morosini.

Pątniczka wyraziła wielką wdzięczność wszystkim, którzy się za nią modlili.

- To bardzo ważne, by mieć przyjaciół, którzy się za Ciebie modlą, nie ma pielgrzymowania, pokonywania drogi, trudności, bez modlitwy, bez niej to „nie wychodzi”.

Niestrudzona kobieta opowiadała o różnych „przeszkodach” w drodze. - Czasem było tak, że robiłam cztery kroki i musiałam się zatrzymać. Zawsze wtedy pojawiał się człowiek – anioł, który pomagał. Pytałam się mądrego kapłana czy mogę pielgrzymując tę pomoc przyjmować a on odpowiedział: „ty masz swoje lata, Matka Boża zna twój wiek i nie wolno ci odmawiać, gdy ktoś zaoferuje pomoc”.

- Ta pomoc była wielka – przekonuje i dodaje: „myślałam, że dotrę na Jasną Górę na koniec roku, robiąc te cztery kroki i postój, ale dzięki życzliwym ludziom udało się dotrzeć już teraz”.

Z uśmiechem wspomina, że dziękuje za pomoc wielu osobom, także polskim policjantom. - Kiedy pomyliłam drogę i poszłam w innym kierunku na trasie, to zaoferowali swoją pomoc przez podwiezienie służbowym samochodem i wyprowadzenie na właściwą drogę – podkreślała.

Wyznawała, że Maryja jest dla niej jak mama. - Nie mam już nikogo z bliskich na świecie i dlatego jestem Jej córką i Ona mnie prowadzi – stwierdziła.

Zapytana o przesłanie płynące z dziś z Jasnej Góry odpowiedziała z przekonaniem: „chciałabym byście mieli zaufanie i wiarę, że Matka Boża wszystkich kocha, mądrych i głupich, że jest Matką a Matka kocha bardziej trudne dzieci. Ufajcie, bądźcie pewni, że Matka Boża nas kocha”. – Zaufanie, wiara, módlcie się, módlcie się – mówiła.

Włoszka wyruszyła ze swego rodzinnego miasta Castiglione delle Stiviere nad jeziorem Garda. W samotnej pielgrzymce na Jasną Górę miała do pokonania ok. 1000 km. Jej znakiem rozpoznawczym jest pomarańczowa, odblaskowa kamizelka, jasny kapelusz i różaniec. Prowadzi za sobą niewielki wózek, w którym ma wszystko, co niezbędne w drodze. Na noclegi zatrzymywała się w różnych miejscach, domach prywatnych, parafiach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

W obronie naszej Matki i Królowej

2019-08-25 21:16

Magda Nowak

W wigilię uroczystości Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej, 25 sierpnia głównymi ulicami miasta przechodzi procesja maryjna na Jasną Górę z udziałem duchowieństwa, mieszkańców Częstochowy i pielgrzymów z terenu archidiecezji. Tradycyjnie procesję poprzedzają nieszpory odprawiane w archikatedrze.

M. Sztajner/Niedziela

– Poprzez macierzyńską obecność Maryi Kościół nabiera szczególnej pewności, że żyje życiem Chrystusa Zbawiciela, że żyje tajemnicą odkupienia i uzyskuje także tę jakby doświadczalną pewność, że jest po prostu domem każdego człowieka – mówił podczas nieszporów abp Wacław Depo, metropolita częstochowski. Wskazał również na Maryję jako na znak nadziei, Ona jest Tą, która zachęca by mieć odwagę uwierzyć na nowo Bogu i śmiało spojrzeć w oczy Chrystusa. – Pragniemy w tej właśnie modlitwie i w naszej procesji, która jest zawsze rodzajem świadectwa, podziękować Bogu za dar Matki.

Zobacz zdjęcia: Procesja z Obrazem Matki Bożej z Archikatedry Częstochowskiej na Jasną Górę

Pragniemy prosić Go, aby postawił Maryję na naszej drodze jako światło, które pomaga nam, abyśmy my stali się światłem dla tych, którzy jeszcze trwają w ciemnościach grzechu – podsumował.

W procesji pod przewodnictwem metropolity częstochowskiego abpa Wacława Depo, uczestniczyli kapłani: z biskupem seniorem Antonim Długoszem, biskupem pomocniczym Andrzejem Przybylskim, kapitułą Bazyliki Archikatedralnej; osoby życia konsekrowanego, duża rzesza wiernych, członkowie ruchów i bractw archidiecezji, klerycy Wyższego Seminarium Duchownego w Częstochowie oraz pielgrzymi.

Uwieńczeniem modlitwy była Msza św. celebrowana na jasnogórskim Szczycie, będąca jednocześnie ostatnią nowennową Eucharystią przed jutrzejszą uroczystością. Kazanie do zebranych wygłosił bp diecezji sosnowieckiej Grzegorz Kaszak. Słowa rozważania skupił na trwających w Polsce aktach profanacji wizerunku Matki Bożej. – W trosce o szacunek dla naszej Królowej i o dobrobyt naszej ukochanej ojczyzny nie możemy milczeć, tylko na różne sposoby musimy wyrazić swój sprzeciw przeciwko tym skandalicznym zachowaniom oraz podejmować czyny pokutne, by zadośćuczynić Panu Bogu za bluźnierstwa wobec Maryi i Jego osoby – mówił.

– Pytamy autorów i uczestników ataków na Przenajświętszą Panią: Cóż złego zrobiła wam Maryja? Za co Ją tak straszliwie obrażacie? To nas bardzo boli. Maryja jest Matką Boga i naszą Matką, którą bardzo szanujemy i kochamy. Tymi haniebnymi czynami obrażacie także nasze uczucia religijne. Dlatego nie ma i nigdy nie będzie naszego przyzwolenia na takie niedopuszczalne zachowanie – zaznaczył abp Grzegorz Kaszak.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem