Reklama

Biskup – przyjaciel kapłanów

2012-12-07 11:50

Ks. Ireneusz Skubiś
Edycja częstochowska 50/2012, str. 3, 8

Archiwum Archidiecezji
Bp Tadeusz Szwagrzyk (14. 11. 1923 – 07. 12. 1992)

Wspomnienie o bp. Tadeuszu Szwagrzyku (1923-1992) z racji 20. rocznicy jego śmierci

Aż dziw bierze, że tyle lat upłynęło od czasu, gdy bp Tadeusz był jeszcze profesorem prawa kanonicznego w Częstochowskim Seminarium Duchownym, a także w innych instytutach teologicznych. Pamiętamy go jako cichego profesora, lekko uśmiechniętego, poważnego, spokojnie rozmawiającego ze swoimi wychowankami. Nie zdarzyło się nigdy, żeby na kogokolwiek podniósł głos. Był księdzem cichym i dobrze usposobionym do swoich studentów. Wiedzieliśmy, że ma duże kontakty ze środowiskiem akademickim. Szanowali go klerycy, inni profesorowie. Co do egzaminów, nie sprawiał jakichś nadzwyczajnych kłopotów studentom. Zdawało się egzamin spokojnie, bez nerwów. Wiadomo było jedno, że trzeba się solidnie przygotować.

Jego zainteresowania liturgiką były znane, czytaliśmy jego artykuły w czasopismach teologicznych. Były to proste, wyważone treści, które uczyły tego wszystkiego, co nazywało się rubrykami, sięgały często do źródeł zawierających cenny materiał dla tych, którzy chcieli pogłębić jakiś temat z prawa lub liturgiki.

Pamiętam, kiedy bp Stefan Bareła otrzymał nominację na biskupa pomocniczego częstochowskiego. Wtedy powiedział mi: Możesz z całym zaufaniem udawać się do ks. prof. Szwagrzyka i na pewno będzie on zawsze pomocny w rozwiązywaniu rozmaitych problemów. Piszę o tym dlatego, że jako grupa maryjna byliśmy związani z ojcem duchownym ks. prof. Barełą i kiedy ten został biskupem znaleźliśmy się w potrzebie, by mieć innego opiekuna, a zwłaszcza taką potrzebę odczuwałem osobiście po odejściu zaprzyjaźnionego ojca duchownego. Ks. prof. Szwagrzyk istotnie okazał się bardzo życzliwym i kompetentnym wychowawcą, w trudniejszych chwilach można było udać się do niego jako nieocenionego w tym przypadku przyjaciela.

Reklama

Dla diecezji częstochowskiej nastała wiadomość dramatyczna - umiera nagle porażony wylewem krwi do mózgu młody bp Zdzisław Goliński. Zmarł w wieku 54 lat. Zapamiętaliśmy go jako bardzo nowoczesnego pasterza, który mówił, że chciałby długo żyć, bo czasy są ciekawe. Niedługo potem w 1964 r. biskup pomocniczy - bp Stefan Bareła został ordynariuszem częstochowskim. Czas ciekawy, bo trudny; czasy Władysława Gomułki, który wiódł ostry spór z kard. Stefanem Wyszyńskim. Przywódca partii wygrażał się w telewizji pięścią przeciwko Prymasowi Polski. To był dramat Kościoła polskiego. Przyszedł bp Bareła do diecezji w czasach trudnych. Spraw związanych z funkcjonowaniem diecezji było wiele, nade wszystko ważne kwestie dotyczyły powoływania nowych parafii. W tym punkcie było zamrożenie i komuniści nie ustępowali. Dlatego przed nowym biskupem stawały nowe zadania.

Bardzo szybko przychodzi nominacja dla biskupa pomocniczego, którym zostaje ks. Tadeusz Szwagrzyk. Miałem to szczęście, że zostałem poproszony przez Biskupa Nominata, by pojechać do bp. Franciszka Jopa w Opolu i zaprosić go jako współkonsekratora do konsekracji bp. Tadeusza. To była niezwykła rozmowa w obecności generała Ojców Kamilianów; bp Jop w sposób wytworny przyjmował ojca generała, rozmowa odbywała się w języku włoskim i trwała kilka godzin. Byłem uczestnikiem obiadu. Bp Tadeusz jako liturgista czuł się bardzo zaprzyjaźniony z bp. Jopem, który był specjalistą w tej dziedzinie nauki Kościoła i przez pewien czas był administratorem archidiecezji krakowskiej. W tym też czasie zawiązała się znajomość i przyjaźń między bp. Jopem a ks. Szwagrzykiem. Biskup opolski przyjął zaproszenie.

Konsekratorem był bp Bareła w naszej katedrze. Współkonsekratorem był jeszcze bp Stanisław Czajka. Bp Tadeusz Szwagrzyk zamieszkał w Niższym Seminarium Duchownym w Częstochowie przy ul. Piotrkowskiej 17. Miejsce dla biskupa było skromne, ale ideą, która sprawiała, że mieszkanie było w tym budynku, była sprawa ochrony samego NSD. Biskup pomocniczy był gwarantem dla istnienia seminarium i jego miejsce było zawarowane koniecznością wyższej rangi dla diecezji.

Konsekracja biskupa pomocniczego miała charakter uroczysty, księża przybyli chętnie, zwłaszcza że ks. Szwagrzyk dla większości z nich był profesorem prawa kanonicznego. Został mianowany przez bp. Barełę wikariuszem generalnym. Bp Tadeusz sprawował swoją funkcję bardzo precyzyjnie, był doskonale przygotowanym prawnikiem. W jego kompetencje wchodziły sprawy nie tylko związane z funkcjonowaniem życia parafialnego, ale nade wszystko kwestie prawne. Bp Bareła wiedział, że jego sufragan od strony prawa, także państwowego (cywilnego) jest człowiekiem kompetentnym, profesjonalnym, precyzyjnym i subtelnym. Dlatego wiele rozmów, które były zlecane bp. Tadeuszowi należały do trudnych, a często bardzo trudnych. Wiedzieliśmy, że Ksiądz Biskup umie rozmawiać z władzami komunistycznymi, stąd w wielu wypadkach spotykał się z władzami wojewódzkimi, by przeprowadzać rozmowy. Było to bardzo cenne dla ówczesnego ordynariusza, że miał pomoc w osobie bp. Tadeusza, który umiał sobie radzić w niełatwych kwestiach rozgrywanych z komunistami.

Bp Tadeusz był człowiekiem dość delikatnym i umiał rozmawiać na tematy trudne i kompromisowe, i przedstawiał ordynariuszowi owoce swoich rozmów oraz negocjacji. Kiedy pracowałem jako notariusz w kurii, pewnego razu Ksiądz Biskup zaproponował wspólną wizytę u ks. kan. Antoniego Marchewki na ul. 3 Maja 12 (obecnie redakcja „Niedzieli”). Zostałem w parku, a bp Szwagrzyk przeprowadził długą i poważną rozmowę z ks. Marchewką. Po powrocie powiedział, że sytuację widzi trochę inaczej po tej rozmowie. „Przekonała mnie ona do innej wersji, niż to było zadawane mi w kurii”. I pewnie przekazał bp. Barele opcję, którą teraz sam dostrzegł po wyjaśnieniach ks. Marchewki. Sprawa dotyczyła z jednej strony wersji przeciwników ks. Marchewki, którzy byli w kurii, a z drugiej - jego zwolenników. Chodziło o to, że redakcja „Niedzieli” była obciążana odpowiedzialnością za pewne sprawy związane z działaniami władz komunistycznych i Ksiądz Redaktor wyjaśnił biskupowi genezę zaistniałych spraw. Myślę, że pamiętnik ks. Antoniego Marchewki, wydany przez Bibliotekę „Niedzieli”, także dzisiaj może wyjaśnić sprawy związane z zarzutami względem tego kapłana, przez pierwsze lata powojenne redaktora tygodnika.

Jedna rzecz uderzyła mnie w bp. Tadeuszu, że potrafił uznać racje drugiej strony. Wiedziałem, jak mocne były naciski ze strony niektórych księży - wtedy dość wpływowych w kurii - i jednocześnie Ksiądz Biskup otrzymuje inną garść informacji, mówiąc, że to wyjaśnia sprawę zupełnie inaczej. Na tym polegał geniusz myśli bp. Tadeusza Szwagrzyka, że w sprawach trudnych, wymagających kompromisu umiał zająć należne miejsce. Był biskupem bardzo delikatnym, serdecznym, umiał pięknie rozmawiać z kapłanami, w wielu wypadkach jego stanowisko było odrębne i zauważało się, że biskup ordynariusz liczył się ze zdaniem swojego sufragana. Nieraz byliśmy zaskoczeni, że tak mocno i wnikliwie słucha tego, co mówi jego biskup pomocniczy. Księża chętnie zapraszali bp. Tadeusza do parafii. Księża nie bali się go przyjmować, cieszyli się, gdy przyjmował wizytację czy bierzmowania, bo wiedzieli, że jest im przyjazny.

Pamiętam ostatnie miesiące jego życia. Pewnego dnia miał wypadek samochodowy (kolizja z drzewem; w okresie wielkanocnym wracał od matki; prowadził osobiście). Wrócił do domu i początkowo nic nie wskazywało na uszczerbek na zdrowiu. Po jakimś czasie pojawiły się bóle głowy. W czerwcu przyszedł na moje imieniny i zaczął narzekać na dolegliwości. Nie mieliśmy żadnego rozeznania co stanu jego zdrowia, ale pojechał do Ameryki. Po powrocie dowiedziałem się, że dzieje się coś z nim złego, jakby się zapominał. Rzeczywiście, przywiózł go ks. Dionizy Jackowski do kurii i nie wiedział, co z sobą zrobić. Po wizycie u lekarza i po badaniach okazało się, że pozostawała jakaś niedyspozycja płynąca z bólu głowy i zapominania. Dowiadywaliśmy się o tym dyskretnie; choroba posuwała się. Ksiądz Biskup miał zaproszenie m.in. do Wiednia, tam odprawił Mszę św. z kazaniem. I dowiedziałem się, że było ono trudne do przyjęcia, gdyż bp Tadeusz wyraźnie się zapominał. Wrócił do Częstochowy, udał się do brata - prof. Szwagrzyka, specjalisty od neurologii (chirurgia mózgu), był w klinice w Krakowie, ale niedługo potem stracił przytomność i w takim stanie pozostawał przez dłuższy czas. Zastanawialiśmy się, jak będzie, czekaliśmy na dobre wieści. Niestety, 7 grudnia 1992 r. Ksiądz Biskup odszedł do Pana.

Było to wzruszające, gdyż Częstochowa w ciągu kilku dni dowiadywała się, że biskupi pomocniczy Franciszek Musiel i Tadeusz Szwagrzyk nie żyją. Byliśmy porażeni tymi wypadkami, bo nie spodziewaliśmy się śmierci bp. Tadeusza. Naprawdę ta śmierć nastąpiła zbyt wcześnie. Księża cenili swojego byłego profesora, kochali go i ufali mu. Wiedzieli, że biskup, uosobienie pokoju, będzie zawsze w tych bardzo trudnych czasach pomocny. Niestety, biskup, który był także stróżem Niższego Seminarium odszedł do Pana.

Dla nas wszystkich, którzy pracowaliśmy z nim w kurii, bp Tadeusz był człowiekiem z klasą, ogromnej prawości, wewnętrznego usposobienia; cechował go humor, sympatia i przyjaźń do każdego człowieka. Dlatego niech ten biskup, który zaistniał w moim życiu jako człowiek wielkiej przyjaźni, wierności, umiłowania prawdy i prawości w życiu - niech takie wspomnienie o nim zostanie w pamięci potomnych i tych, którzy nie mieli szczęścia go znać. Ja miałem to szczęście i za to Panu Bogu dziękuję.

Tagi:
bp Tadeusz Szwagrzyk

Reklama

Świątynia Opatrzności Bożej: Msza św. w intencji Ojczyzny

2019-11-11 09:48

tk, lk, kos / Warszawa (KAI)

Prezydent, przedstawiciele rządu i parlamentarzyści, nuncjusz apostolski i przedstawiciele Episkopatu uczestniczyli we Mszy św. sprawowanej w Świątyni Opatrzności Bożej w 101. rocznicę odzyskania niepodległości. Homilię wygłosił biskup polowy Józef Guzdek, który apelował, aby przyszłość narodu budować na prawdzie i zaufaniu. W południe przy Grobie Nieznanego Żołnierza odbędzie się uroczysta zmiana warty.

Łukasz Krzystofka/Niedziela
Zobacz zdjęcia: Msza św. w intencji Ojczyzny

Na początku Mszy św. odśpiewano hymn narodowy. – Wolność została wywalczona, ale też przez Pana Boga została Polakom dana i zadana – powiedział kard. Kazimierz Nycz rozpoczynając liturgię. Metropolita warszawski podkreślił, że uczestnicząc w Eucharystii chcemy „dziękować za sukcesy i modlić się o jej szczęśliwą przyszłość”. Przypomniał, że podczas Eucharystii zapłonie Świeca Niepodległości ofiarowana Warszawie przez Piusa IX w 1867 r. z życzeniem, by zapalono ją dopiero wówczas, gdy Polska będzie już wolna. – Ta świeca będzie przypominać to, co wydarzyło się w 1918 ale też ma uświadamiać Polakom, że wolność została wywalczona, ale została Polakom przez Pana Boga dana i zadana – powiedział, dodając: „Jesteśmy pokoleniem troski o niepodległość”.

W 1920 r. kard. Edmund Dalbor wraz z arcybiskupem metropolitą warszawskim kard. Aleksandrem Kakowskim, przywieźli świecę z Watykanu do archikatedry warszawskiej, gdzie podczas uroczystej Eucharystii zapalił ją marszałek Sejmu Ustawodawczego Wojciech Trąmpczyński na znak tego, że Ojczyzna odzyskała wolność. Ten historyczny moment przerodził się już w tradycję zapalania świecy w czasie Święta Niepodległości. Jest ona symbolem spełnienia marzeń wielu poprzedzających nas pokoleń, które w czasach zaborów przechowały w sercach ideę wolnej Ojczyzny i tej idei poświęcały swe wysiłki, a nieraz także życie.

Homilię wygłosił biskup polowy Józef Guzdek, który podkreślił, że wśród licznych przyczyn, które umożliwiły odzyskanie przez Polskę niepodległości było wzajemne zaufanie. – Polacy z trzech zaborów, o różnych przekonaniach politycznych, wierzący i niewierzący, katolicy, prawosławni i ewangelicy oraz wyznawcy innych religii wznieśli się ponad wszelkie podziały. Stanęli w jednym szeregu. Odzyskanie niepodległości oraz służbę odradzającej się Rzeczpospolitej uznali za cel, który wszystkich zjednoczył – powiedział.

Przypomniał, że w „polskiej armii walczyli żołnierze z różnych zaborów, a dowodzili nimi oficerowie, którzy kończyli wojskowe szkoły w Petersburgu, Wiedniu i w Berlinie”. – Zaufali sobie wzajemnie. Razem odnosili sukcesy poszerzając granice Rzeczpospolitej, a zwłaszcza odnosząc spektakularne zwycięstwo w wojnie polsko-bolszewickiej – powiedział.

Biskup Guzdek podkreślił, że gdy w historii narodu panowały „zgoda, współpraca i wzajemne zaufanie oraz poszanowanie godności i podstawowych praw mieszkańców kraju, Polska rozwijała się i umacniała swoją pozycję międzynarodową a Polakom żyło się dostatniej”. – Gdy zaufanie zostało zdominowane przez podejrzliwość, budziły się demony fałszywych oskarżeń, zapełniały się więzienia, wobec niewinnych wykonywano karę śmierci – powiedział. Zwrócił uwagę, że w powojennej Polsce na liście podejrzanych znaleźli się m.in. członkowie Polskiego Państwa Podziemnego, żołnierze Armii Krajowej oraz wracający z emigracji żołnierze Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. – Na tej liście znalazł się także Kościół katolicki, o czym świadczy uwięzienie kard. Stefana Wyszyńskiego Prymasa Polski i innych biskupów oraz pokazowe procesy, kary więzienia i brutalne mordy dokonane na wielu kapłanach – powiedział.

Ordynariusz Wojskowy podkreślił, że zaufanie Bogu jest fundamentem, „na którym wznosi się gmach naszej wiary”. – Zaufanie drugiemu człowiekowi jest warunkiem niezbędnym udanego życia w małżeństwie i rodzinie oraz wychowania młodego pokolenia – powiedział.

Zdaniem bp. Guzdka w Narodowe Święto Niepodległości „trzeba z całą mocą powiedzieć, że również w życiu naszego narodu bardzo potrzeba zgody i wzajemnego zaufania”. – Jedności nie zbudujemy krótkowzrocznym i lekkomyślnym „zapomnieniem” lub „grą w przebaczenie”. Nie wolno bagatelizować win, ale też należy odrzucić ducha zemsty. Pamięć – tak, ale nigdy pamiętliwość. Trzeba mozolnie dążyć do prawdy, wszak rozmycie granicy pomiędzy dobrem i złem prowadzi do pozornej jedności – powiedział.

Biskup Guzdek zwrócił uwagę, że „na drodze budowania wzajemnego zaufania w naszej Ojczyźnie mamy wielu wspaniałych przewodników”. Przypomniał osoby kard. Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Tysiąclecia oraz św. Jana Pawła II. – Przed czterema laty ważne słowa o współpracy, zaufaniu i służbie narodowi padły z sejmowej mównicy. Ówczesny Marszałek Senior apelował: „Mamy obowiązek mówić wspólnym głosem. Mamy obowiązek, spierając się, dochodzić do porozumienia i służyć Polsce, służyć wszystkim obywatelom. To nasza wielka odpowiedzialność i nasze wyzwanie” – przypomniał słowa Kornela Morawieckiego bp Guzdek.

Ordynariusz Wojskowy powiedział, że „każde z tych przesłań zostało przyjęte ze zrozumieniem i nagrodzone głośnymi brawami”. – Dziś trzeba zapytać: Czy potrafimy słowa proroków naszych czasów zamieniać w czyn? Na ile posiane ziarno wydało plon większego zaufania, wzajemnego szacunku i współpracy dla dobra umiłowanej Ojczyzny? – zachęcał do refleksji bp Guzdek.

Hierarcha zaapelował, aby „powstrzymali się od wszelkich działań i zamilkną głosy tych, którzy mówią: »Jeśli Polska ma być urządzona nie według moich myśli, lepiej żeby jej nie było«. Oby w naszej Ojczyźnie już bezpowrotnie zaprzestano rzucać kamieniami w tych, którzy mają inne pomysły na zagospodarowanie przestrzeni wolności. Potrzebne są dialog, bliskość i zaufanie – zachęcał. Dodał, że misją Kościoła „jest budowanie mostów porozumienia i wzajemnego zaufania”. – Zatem widząc zdradę Ewangelii, brak zaufania i poszanowania drugiego człowieka, Kościół ma prawo powtarzać do córek i synów katolickiej wspólnoty skargę Jezusa: „Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie” (Mt 15,8) – powiedział.

Na koniec podkreślił, że od zaufania zbudowanego na prawdzie zależy przyszłość naszej Ojczyzny. – Pamiętajmy, że ponad sto lat temu wzajemne zaufanie stało się dźwignią odrodzenia Niepodległej. Nie wolno nam o tym zapomnieć! Dlatego „Jeśli brat twój zawini, upomnij go; i jeśli żałuje, przebacz mu”. Zaufaj mu! Od zaufania zbudowanego na prawdzie zależy bowiem przyszłość naszej Ojczyzny. Niech nam Bóg błogosławi! – zakończył.

Po homilii odbył się akt zapalenia przez prezydenta RP Andrzeja Dudę świecy Piusa IX. Eucharystię koncelebrowali abp Salvatore Pennacchio, nuncjusz apostolski w Polsce, biskupi obydwu diecezji warszawskich, kapelani Ordynariatu Polowego oraz archidiecezji warszawskiej. Uczestnikami liturgii Eucharystii byli prezydent Andrzej Duda z małżonką, marszałkowie Sejmu i Senatu Elżbieta Witek i i Stanisław Karczewski, członkowie rządu, a także licznie zgromadzeni parlamentarzyści, duchowni i wierni.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Polsko, bądź krainą wiary w Boga

2019-11-11 22:29

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała

Wrocławska sesja III Międzynarodowego Kongresu „Europa Christi – Europa dwóch płuc – Europa Ewangelii, Prawdy i Pokoju” Karta Praw Rodziny z inspiracji św. Jana Pawła II odbyła się dziś (11 listopada) w Auli Papieskiego Wydziału Teologicznego. Sesja odbyła się pod auspicjami Fundacji „Studium Culturae Ecclesiae” i z prowadzeniem ks. Pawła Stypy, jej wiceprezesa.

Otwarcia sesji dokonali bp Andrzej Siemieniewski i ks. Ireneusz Skubiś, wieloletni redaktor naczelny Tygodnika „Niedziela”, inicjator powstania i moderator Ruchu Europa Christi. Spotkanie było podzielone na trzy oddzielne panele tematyczne a każdemu z nich przewodniczył inny prowadzący.

Zobacz zdjęcia: III Międzynarodowy Kongres „Europa Christi

W pierwszej części sesję prowadził ks. Mirosław Sitarz (KUL), kierownik Katedry Kościelnego Prawa Publicznego i Konstytucyjnego KUL, w drugiej bp Andrzej Siemieniewski, a w trzeciej ks. prof. Bogusław Drożdż (PWT). Wśród wykładowców byli mi.in. ks. prof. Józef Krukowski (PAN) – mówił o „Rodzinie w Konstytucji RP wobec współczesnych zagrożeń”, ks. Jacek Marek Nogowski (UKSW) – o „Funkcjach społecznych rodziny i jej zagrożeniach w dobie współczesnej”, ks. prof. Tadeusz Borutka (UPJPII) przedstawił „Wizję zjednoczonej Europy w nauczaniu Jana Pawła II”, ks. prof. Bogusław Drożdż (PWT) mówił o tym jak „Działać w duchu katolickiej nauki społecznej”. W trzecim panelu Ewelina Kondziela (Prezes Fundacji „Studium Culturae Ecclesiae”) omówiła zagadnienie „Samowychowawczej siły rodziny jak niedocenionego warunku rozwoju”, a ks. Kazimierz Kurek SDB przybliżył „Kartę Praw Rodziny jak propozycję dla Polski i Europy”. Wykładom towarzyszyły występy chóru „Borromeo” z parafii pw. św. Karola Boromeusza we Wrocławiu pod dyrekcją Irminy Zakowicz. Chórzyści prezentowali polskie pieśni patriotyczne.

Największym zainteresowaniem cieszył się wykład kard. Gerharda Ludwiga Müllera, byłego prefekta Kongregacji Nauki Wiary. Tłumaczone symultanicznie wystąpienia adresowane szczególnie do Polaków w dniu Święta Niepodległości zakończyło się spontanicznymi owacjami na stojąco. Niełatwe zadanie miała występująca po kardynale pani Joanna Lubieniecka, która mówiła o „Słudze Bożym ks. Aleksandrze Zienkiewiczu jako orędowniku chrześcijańskiej rodziny”. Obniżona uwaga słuchaczy i runda telewizyjnych wywiadów w kuluarach zagłuszały wykład redaktor Lubienieckiej, świadka życia sługi Bożego.

Niemiecki kardynał mówił o Polsce jako przykładzie chrześcijańskiego humanizmu. Wykład zatytułował „Tożsamość Polski w wierze katolickiej”. Podkreślił znaczenie wiary i rolę Kościoła katolickiego w trudnej sytuacji geopolitycznej i niełatwych dziejach naszego kraju.

- Od czasów trzech rozbiorów i pomimo polityki totalnego wyniszczenia narodowej, kulturowej i religijnej tożsamości Polaków, na podstawie hitlerowsko - stalinowskiego paktu z 23 sierpnia 1939 r., podczas niemieckiej okupacji w czasie II wojny światowej, a potem w czasie zimnej wojny po popadnięciu pod władzę komunistyczną, aż do wyzwolenia się w 1989 r., udało się Polakom zachować swój fizyczny byt i duchową niepowtarzalność jedynie przez wiarę chrześcijańską i Kościół katolicki – mówił.

Podkreślił, że pozostaje zawstydzającym wspomnieniem fakt, że w oświeconej zachodniej Europie przyglądano się bez empatii tragedii sąsiedniego narodu. - W XIX wieku uważano Polaków za rewolucyjnych awanturników zagrażających ustalonemu przez państwa rządzące reakcyjnemu porządkowi Kongresu Wiedeńskiego. W XX wieku natomiast podejrzewano, z powodu ich konserwatyzmu, że przeoczyli włączenie się w zachodnią demokrację i materialistyczny styl życia, ponieważ nie podporządkowali się „postępowym” ideom komunizmu i dzisiejszego neomarksizmu z programem dechrystianizacji Europy – mówił. Opisywaną sytuację porównywał z obecną, gdzie znów w zachodnich elitach władzy i ośrodkach medialnych potępia się – w imię narzuconych „europejskich wartości” - prawo do aborcji, do wspomaganego samobójstwa, małżeństwa osób tej samej płci, transseksualizmu i posthumanizmu – wytrwały opór Polaków przed dobrowolną utratą tożsamości.

- Polacy tymczasem okazali się – i to się potwierdziło – właśnie tym narodem europejskim, który był gotów ponieść największe ofiary dla wolności i demokracji. Europa obejmuje całość swoich narodów, nie tylko zachodniocentryczną perspektywę, w którą wschodnie narody miałyby się włączyć albo całkowicie się jej podporządkować – mówił kard. Müller.

Analizując kondycję społeczeństw uprawiających „humanizm bez Boga” omówił z pełnym uznaniem polską drogę do wolności.

- Polacy wywalczyli wolność w powstaniach przeciwko trzem obcym zaborcom. W samym tylko powstaniu warszawskim w czasie okupacji nazistowskiej 200 tys. Polaków ofiarowało swoje życie za umiłowanie wolności. Ta stara kraina kultury i humanizmu musiała znieść ogromne upokorzenie ze strony Hitlera i jego sług, którzy uczynili ją sceną straszliwej zbrodni holokaustu. W ramach germanizacji naziści porwali niemal 200 tys. polskich dzieci, żeby je wychować w niemieckich rodzinach, których na ogół nie informowano o pochodzeniu tych domniemanych sierot po poległych niemieckich żołnierzach. Wielu spośród nich nigdy nie dowiedziało się o swojej prawdziwej tożsamości lub przeżyło ciężką traumę, odkrywając tę potworną zbrodnię przeciw ludzkości. A ilu deportowanych po powstaniach przeciwko carskiemu reżimowi i komunistycznej dyktaturze nie zobaczyło już swojej ojczyzny i zostało pochowanych w syberyjskiej ziemi? To wszystko należy do tradycji „humanizmu bez Boga” – analizował niemiecki kardynał.

Katolicką Polskę nazwał „latarnią europejskiej tożsamości i chrześcijańskiego humanizmu w najbardziej ścisłym tego słowa znaczeniu”. - Przyszłość jest polem, na którym ma się potwierdzić historyczne dziedzictwo. „Pochodzenie wciąż pozostaje przyszłością” – mówił – a wiara w Boga pięknie współegzystuje w tak przesyconym katolicyzmem kraju jak Polska z autonomiczną suwerennością i wolnością religijną jednostki oraz narodu w państwie z demokratyczną konstytucją.

Niemiecki kardynał nie zapomniał o społeczności Starszych Braci w wierze, którzy od wieków zamieszkiwali nasz kraj. - W tożsamość Polski wchodziła również całkowita niezależność i integracja Żydów, którzy niekiedy stanowili jedną czwartą ludności – podkreślał.

Kard. Müller kilkakrotnie nawiązywał do okresu zaborów i intensyfikacji wysiłków podejmowanych przez Polaków, aby wydobyć się spod panowania trzech sąsiadów – agresorów. Powracał do wiary Polaków i roli Kościoła:

- Polska, żyjąca przez dwa stulecia pod ciężarem cierpień i wykazująca niezłomne umiłowanie wolności udowodniła, że wiara w Boga i przyznanie do katolicyzmu nie tylko da się pogodzić z nowoczesnymi celami, takimi jak autonomia obyczajowa jednostki, demokracja, wolność religijna, suwerenność narodowa i prawo narodów do stanowienia o sobie, ale że również Kościół katolicki – głosząc prawdę objawioną – jednocześnie promuje naturalne prawo obyczajowe i niezbywalne prawa człowieka, które w Bogu mają swojego najważniejszego obrońcę i najpewniejszy fundament – mówił. Na zakończenie, z okazji Święta Niepodległości, życzył Polsce, aby zawsze podąża za swoim powołaniem, by była krainą wiary w Boga i wolności człowieka.

Pierwsza sesja kongresowa III Międzynarodowego Kongresu Ruchu „Europa Christi” pt. „Europa dwóch płuc – Europa Ewangelii, Prawdy i Pokoju” odbyła się w lutym tego roku na Jasnej Górze, druga w maju w czeskim Velehradzie - przypomniały one rolę świętych Cyryla i Metodego, apostołów Słowian i współpatronów Europy w dziele ewangelizacji Europy, a kolejne w Nitrze, w Lublinie i w Warszawie. Wrocławska sesja była przedostatnią z zaplanowanych w tym roku. W listopadzie III Międzynarodowy Kongres Ruchu zagości we Lwowie a prelegenci pochylą się nad zagadnieniem „Wpływu chrześcijaństwa na stabilność narodów Europy”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem