Reklama

Tradycje świąt Bożego Narodzenia na ziemi biłgorajskiej

2012-12-19 13:23

Leokadia Pupiec
Edycja zamojsko-lubaczowska 52/2012, str. 6-7

GRAZIAKO

Święta Bożego Narodzenia nazywane dawniej Godami rozpoczyna wieczór wigilijny, a kończy Święto Chrztu Pańskiego. Są to chyba najpiękniejsze święta w roku. Chcę podzielić się garścią refleksji z pozycji osoby w podeszłym wieku, jak zapamiętałam ten okres w swoim dzieciństwie spędzonym na ziemi biłgorajskiej.

Przygotowania do świąt, jak i obecnie, rozpoczynały się wiele dni wcześniej. Ze względu na to, że nie było jeszcze telewizji, nie było też długoterminowych prognoz pogody, więc już na początku grudnia ludzie kierowali się mądrością zawartą w przysłowiu: „Święta Barbara po lodzie, Boże Narodzenie po wodzie”. Również na wiele dni przedtem rozpoczynało się ręczne przygotowywanie ozdób choinkowych. Z pociętej słomy i kolorowej bibuły lub z samej bibuły sporządzano łańcuszki, domowym sposobem były sklejane aniołki, pająki, jeżyki. Te ozdoby oraz własnego wyrobu ciastka a także pobarwione orzechy i kolorowe szyszki zawieszano na choince. Na takim drzewku można było także dostrzec rumiane jabłka, które zawsze stanowiły składową część dekoracji. Były też zawieszane, kupione w niewielkiej ilości, kolorowe bombki. Ponadto na grubsze gałązki nakładano kule waty imitujące śnieg. Wiadomo, że jeszcze wtedy nie było prądu elektrycznego w domach, więc dopełnienie dekoracji stanowiły małe kolorowe świeczki umieszczone na końcach niektórych gałązek. Zwieńczenie choinki zdobiła wielka zrobiona misternie gwiazda, zastąpiona z czasem bombką-szpicem. Taką choinkę, jodełkę, przyniesioną przez ojca z lasu, ubieraliśmy zwykle w dzień Wigilii, w odróżnieniu od teraźniejszych dekoracji świątecznych, które ustawia się już na początku grudnia. Nie było gorączki świątecznych zakupów, prezentów, zaś ludzie, zachowując post, w spokoju przeżywali okres Adwentu. Uczestniczyli w roratach, czyli Mszy św. odprawianej wczesnym rankiem.

Przed świętami należało zrobić gruntowne porządki w domu, m.in. dokładnie wyszorować podłogi z desek, wyprać firany, przybrać święte obrazy na ścianach. Trzeba podkreślić, że tradycyjnie obrzędowość okresu świąt Bożego Narodzenia jest dosyć bogata. Z tymi świętami, szczególnie z dniem Wigilii wiąże się wielka ilość zwyczajów, przesądów i wróżb oraz symbolika. Niektóre z nich przetrwały do dziś. Rodzice nakazywali dzieciom zachowywać się w tym dniu grzecznie, w myśl przysłowia: „Jakiś w Wigilię, takiś cały rok”. Należało w tym dniu unikać kłótni, wcześnie i szybko zerwać się z łóżka, aby przez cały rok zachować zdrowie, dobre samopoczucie i energię. Po przyjściu do domu obcy wypowiadał zwykle formułkę: „Daj, Boże, na szczęście, na zdrowie z Wigilią”. Odzew był następujący: „Daj, Boże”. Przepowiadano pogodę i zjawiska na przyszłość z obserwacji pogody w tym dniu: „Jak w Wigilię z dachu ciecze, jeszcze się zima długo powlecze” lub „Gdy w dzień Adama i Ewy mróz i pięknie, zima wcześnie pęknie” albo „Wigilia jasna, stodoła ciasna”, wreszcie „Na Pasterkę po wodzie, Alleluja po lodzie”.

Reklama

Przed wieczerzą wigilijną ojciec, gospodarz domu, wnosił do izby snop żyta zwany „królem”, stawiał go i ten „król” pozostawał na swoim miejscu aż do święta Trzech Króli. „Król” miał zapewnić obfity urodzaj. Rytuał kolacji wigilijnej był niezmienny. Ona w tym dniu była najważniejsza. Kolację zwaną też pośnikiem należało spożywać po ukazaniu się pierwszej gwiazdki na niebie. Oczekiwanie dłużyło się szczególnie dzieciom, kiedy po domu rozchodził się zapach gotowanych dań. A i starsi nie mogli się doczekać tego momentu, gdyż wcześniej cały dzień należało zachować post ścisły - nie jadło się potraw gotowanych. Pamiętam smak racuchów drożdżowych i ziemniaków pieczonych w popielniku.

Do wieczerzy schludnie ubrana zasiadała cała rodzina przy stole nakrytym białym olśniewająco czystym obrusem. Pod obrusem należało położyć naręcz siana. Obecnie można spotkać się ze zwyczajem kładzenia garstki sianka wraz z opłatkiem na małym płaskim koszyczku. Na stole paliły się w lichtarzach świece, które stwarzały niepowtarzalny nastrój. Jak nakazywała tradycja, na stole stawiano jedno puste nakrycie dla „zbłąkanego wędrowca”. Wieczerza zaczynała się wspólną modlitwą, w której zawsze pamiętało się i o zmarłych członkach rodziny. Potem wszyscy ze wzruszeniem dzielili się opłatkiem posmarowanym miodem i położonym kawałeczkiem czosnku. Należało przygotować na talerzu tyle części opłatka, ile osób będzie przy stole. Jako pierwszą potrawę wigilijną spożywaliśmy kapuśniak z grochem. Ta potrawa, podobnie jak i pozostałe, okraszona była lnianym olejem. Potem podawana była kasza z sosem grzybowym, kluski z makiem, czerwony barszcz z uszkami. W końcu karp smażony na oleju. To wszystko popijało się kompotem z suszonych owoców. Mama zwykle pilnowała, by każdy zjadał potrawę do końca lub przynajmniej każdej potrawy skosztował, gdyż w przeciwnym razie w przyszłym roku rośliny nie dadzą dobrych plonów. Jednak dzieci przeważnie nie zjadały wszystkiego, więc resztki ze stołu i pozostałości w garnku nazajutrz świtem wraz z kolorowym opłatkiem „bydlęcym” podawano zwierzętom domowym. W moim domu nie było alkoholu na wigilijnym stole. Prezenty pod choinkę nie zawsze były. A jeżeli już - to skromne. Dzieci znajdowały pod choinką zeszyty, cukierki, wystrugane z drewna koniki, szmaciane laleczki. Rzeczy plastikowych jeszcze w ogóle wtedy nie było. Wierzono, że tej niezwykłej nocy, tzn. w Wigilię, zwierzęta mówią ludzkim głosem. Tych cudów mogli doświadczyć tylko ludzie o nieskazitelnym charakterze i niezłomnej odwadze. Po pośniku rozścielano na podłodze słomę, na której potem siadano i śpiewano kolędy. Dzieci miały z tego powodu wiele radości i często zdarzało się, że zmęczone przespały tę noc na słomie.

Po kolacji dzieci i młodzież wychodziły na pole, gdzie zapalano ogniska, zwykle była to słoma. Takie płonące ogniska można było zauważyć wzdłuż wsi.

O północy - tak jak i obecnie - odprawiana była Pasterka. Do kościoła szła młodzież, a w czasie takiej drogi nierzadko chłopcy zatykali na tyczki pęki słomy, które podpalali. Z takimi pochodniami ciemną nocą raźniej było wędrować.

Dzień Bożego Narodzenia rodzina spędzała zwykle w domu. Poza udziałem we Mszy św. nie wykonywano prawie żadnych czynności. Uprasować sobie ubranie i wypastować buty należało w przeddzień. Z wizytą do rodziny na ogół chodziło się dopiero w drugi dzień świąt. W dzień kolędy, czyli w dzień św. Szczepana młodsze dzieci już od rana chodziły po połaźnikach. Wchodząc do domu, recytowały: „Daj, Boże, na szczęście, na zdrowie, na ten święty Szczepan, byśmy byli weseli jak w niebie anieli”, a potem rzucały garść owsa na podłogę. Starsi kolędnicy, chłopcy chodzili wieczorem, niektórzy z nich np. z pięknie przystrojoną ruchomą gwiazdą lub jako przebierańcy.

Niektóre obrzędy, zwyczaje tradycje odchodzą w zapomnienie. Rozwój techniki wypiera tradycję. Nie ma wesoło migających świeczek na choince, ale są elektryczne światełka (teoretycznie) bezpieczniejsze. Żywe, pachnące drzewka zastępuje się sztucznymi choinkami. Dania wigilijne nie mają nic wspólnego z naszą polską tradycją albo nie są przygotowywane ze zdrowych, naturalnych produktów. W pogoni za blichtrem zapominamy o istocie świąt Bożego Narodzenia, które przypominają nam o przyjściu Zbawiciela.

Tagi:
Boże Narodzenie

Reklama

Papież do wspólnoty Emmanuel: wiara wcielona w służbę

2019-09-26 17:26

vaticannews / Watykan (KAI)

„To Duch Święty inspiruje wybory i daje siłę do ich realizacji. To On daje miłość do służenia braciom ze współczuciem, w bliskości i bezinteresowności. Każda rzecz od Niego pochodzi, pozostaje jego darem. To sprawia, że przyjmujemy postawę wdzięczności, uwielbienia oraz radosnej świadomości, że dzieło nie jest nasze, ale Jego”. Te słowa Papież skierował do wspólnoty Emmanuel, założonej w 1980 roku, w Lecce przez jezuitę, o. Mario Marafiotiego.

Vatican Media
Papież do wspólnoty Emmanuel: wiara wcielona w służbę

Franciszek wyraził wdzięczność za sposób sprawowania posługi łączący działanie z czerpaniem ze skarbca Słowa Bożego, rozważanego w skupieniu i budzącego ducha braterstwa. "To bardzo ważne, bo inaczej wspólnota staje się agencją pomocową lub przedsiębiorstwem. Wasza wspólnota zrodziła się w Boże Narodzenie i wyraża wiarę wcieloną w służbę. Punktem wyjścia był gest przyjęcia braci i sióstr żyjących w biedzie, opuszczeniu oraz niewoli" - podkreślił Papież.

"Chciałbym utwierdzić was w obranej drodze, która charakteryzuje się podwójnym byciem: z Chrystusem oraz z braćmi w potrzebie. To stanowi klucz. Podwójne bycie. To jest droga, na którą wskazuje samo imię wspólnoty: Emmanuel. Bóg pokazuje nam tę drogę: On, który jest miłością, jest Bogiem-z-nami. I to nie jako idea lub, gorzej, jako ideologia, ale jako życie, życie Jezusa. On jest Emmanuelem, Bogiem-z-nami, który zaświadczył o miłości Ojca, dzieląc do samego końca naszą ludzką naturę – zaznaczył Franciszek i dodał: "Z tego źródła wypływa woda żywa, aby iść naprzód. Ona nie pozwala odebrać radości, nadziei oraz odwagi w dawaniu siebie, a także sprzyja byciu razem bez wzajemnego zadawania ran. Ważne, aby zarzucać na nowo sieci pomimo rozczarowań i porażek oraz kontynuować z radością pracę, także jeśli wiąże się ona z wysiłkiem i powoduje zmęczenie. Woda żywa pozwala zachować wierność duchowi powołania i misji. ”

Wspólnota Emmanuel powstała 40 lat temu, kiedy to grupa kobiet i mężczyzn podążających drogą wiary zapragnęła wcielić ją w służbę przygarniając osoby pokrzywdzone, pozbawione rodziny oraz wykluczone ze społeczności. Dzisiaj wspólnota rozwija swoją działalność w wielu dziedzinach: rodzina, niepełnosprawni, uzależnieni, współpraca i dzieła społeczne, migracje oraz służba południu świata. Aby sprostać tym potrzebom, stanowiącym także wielkie wyzwanie pedagogiczne opracowano przewodniki edukacyjne, drogi duchowe, ścieżki wyzwolenia i uzdrowienia, wzrostu oraz dojrzewania, które wychodząc od konkretnej osoby towarzyszą jej w poszukiwaniu prawdy i sensu życia oraz prowadzą do otwarcia na innych i na relację z Bogiem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Podajemy datę i miejsce beatyfikacji kard. Wyszyńskiego!

2019-10-21 13:06

Damian Krawczykowski/Niedziela

Kard. Kazimierz Nycz na specjalnie zwołanym briefingu poinformował o dacie i miejscu beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego.

Archiwum Instytutu Prymasa Wyszyńskiego
„Miłość jest niejako dowodem osobistym naszego pochodzenia z Boga-Miłości, jest znakiem rozpoznawczym naszego synostwa Bożego” – kard. Stefan Wyszyński

Briefing, na który zapraszał ks. Przemysław Śliwiński rzecznik prasowy Archidiecezji Warszawskiej rozpoczął się o godz. 13.00 w Sali Konferencyjnej Domu Arcybiskupów Warszawskich. Kard. Nycz ogłosił na nim, że beatyfikacja kard. Wyszyńskiego odbędzie się: 07.06.2020 r. w Warszawie na Placu Piłsudskiego.

Jego działanie i sposób bycia Kościołem, jego miłość do Kościoła i Matki Najświętszej, miłość do ojczyzny, jest aktualna i ponadczasowa. - mówił już przy okazji informacji o zakończeniu procesu beatyfikacyjnego kard. Nycz.


Logo beatyfikacyjne

Archidiecezja warszawska uruchomiła jednocześnie stronę internetową poświęconą uroczystości pod adresem Zobacz.

Jak dodał: Niektóre wymiary jego osobowości i świętości, może mniej znane ale wydobyte w Positio, są bardzo aktualne także dziś. Chciałbym podkreślić bardzo mocno jego miłość do wszystkich, aż do miłości nieprzyjaciół. To był prymas, biskup, ksiądz, człowiek, który na serio brał Ewangelię i współcześnie dziś bardzo wiele od niego możemy się nauczyć, zwłaszcza kiedy przychodzi nam pokusa etykietowania i dzielenia w duchu dobry - zły. Bo w tym jesteśmy dość dobrzy. Natomiast trzeba wczytać się w Prymasa i zobaczyć, co on mówił wtedy, kiedy naprawdę miał wokół siebie ludzi, którzy wcale nie byli mu życzliwi, byli jego prześladowcami, wrogami, więzili go, ale nigdy nienawistnego słowa do nich i o nich nie mówił.

Proces beatyfikacyjny Prymasa Tysiąclecia na etapie diecezjalnym rozpoczął się 20 maja 1989 r. a zakończył 6 lutego 2001 r. Watykańska część procesu beatyfikacyjnego rozpoczęła się 7 czerwca 2001 r. oficjalnym otwarciem akt beatyfikacyjnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kampania #KtoTyJesteś zachęcająca do nauki języka polskiego

2019-10-23 11:50

Fundacja „Pomoc Polakom na Wschodzie” poprzez prowadzoną kampanię społeczną #KtoTyJesteś zachęca do nauki języka polskiego dzieci mieszkające poza granicami kraju, pokazując radość płynącą z odkrywania swoich korzeni. Organizatorzy akcji udostępnili drugi spot promujący kampanię.

Kampania #KTOTYJESTEŚ prowadzona przez Fundację „Pomoc Polakom na Wschodzie” skierowana jest do Polaków mieszkających poza granicami kraju oraz do ich krewnych i przyjaciół w Polsce. Ma na celu uświadomienie rodzicom dzieci żyjących poza Polską, jak ważne jest przekazywanie młodemu pokoleniu języka ich przodków oraz edukacja w języku polskim.

Wraz z grupą ekspertów promujemy zalety wzrastania w dwujęzyczności i obalamy związane z tym mity oraz błędne przekonania.

Podpowiadamy też jak wspierać dzieci dwujęzyczne, aby w przyszłości mogły w pełni wykorzystać swój potencjał intelektualny i poznawczy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem