Reklama

Parafia pw. Matki Bożej Wspomożenia Wiernych w Starym Czarnowie

Zygmunt Piotr Cywiński
Edycja szczecińsko-kamieńska 50/2002


Dekanat: Kołbacz
Siedziba: Stare Czarnowo, ul. Szczecińska 56
Liczba wiernych: 1 460
Proboszcz: ks. Stanisław Suzynowicz
Kościoły filialne: Chabowo - pw. Najświętszej Marii Panny Matki Kościoła, Dobropole Gryfińskie - pw. Podwyższenia Krzyża Świętego
Wspólnoty: Rada Parafialna, Zespół Synodalny, Żywy Różaniec, ministranci i lektorzy
Czasopisma: "Arka", "Misje Dzisiaj", "Czas Serca", "Dzień Pański", "Niedziela" - 20 egzemplarzy

Stare Czarnowo jest dużą gminną wsią położoną na południowo-wschodnim krańcu Wzgórz Bukowych. Krzyżują się tu drogi do Szczecina, Pyrzyc i Gryfina. Wieś ta to dawna posiadłość Cystersów z Kołbacza (odległego o 4 km), którzy już w 1255 r. posiadali tu prawo do wolnego targu.
Pierwszy kościół wraz z cmentarzem powstał w Starym Czarnowie w południowym krańcu wsi w końcu XII w. W XV w. otrzymał rangę kościoła parafialnego. Zniszczony przez pożar w 1531 r. został odbudowany w XVI w. W 1826 r. poddano go gruntownej przebudowie w stylu neogotyckim. Podczas wojny wykorzystywany był jako magazyn. Doznał przez to poważnych zniszczeń. Kościół usytuowany jest na niewielkim wzniesieniu w centralnej części nieczynnego cmentarza. Ma kształt prostokąta, do korpusu przylega pięcioboczne, węższe od niego prezbiterium. Do południowo-wschodniego narożnika przylega zakrystia. Od zachodu znajduje się nadbudowana nad zachodnią partią korpusu nawowego strzelista drewniana dwukondygnacyjna wieża zwieńczona ostrosłupowym hełmem z chorągiewką. Od strony zachodniej kościoła wystawiono pomnik dla uczczenia zmarłych strażaków z szeregów Ochotniczej Straży Pożarnej w Starym Czarnowie (z napisem: "Bogu na chwałę, ludziom na ratunek") i metalowy krzyż na pamiątkę jubileuszu dwutysiąclecia chrześcijaństwa. We wnętrzu są elewacje i drewniany strop gładko tynkowane. Wyposażenie jest współczesne, w prezbiterium znajduje się obraz Matki Bożej Wspomożenia Wiernych, kupiony przez wiernych w 1947 r. W oknach są witraże św. Piotra i św. Pawła projektu I. Kisielewskiej wykonane przez B. Ratajskiego w 1980 r.
Od zakończenia wojny do 1946 r. Stare Czarnowo sporadycznie obsługiwał ks. Jan Palica. Poświęcił on kościół dla kultu katolickiego 25 marca 1946 r. W kwietniu 1946 r. przejęli placówkę Salezjanie. Parafię erygowano 1 czerwca 1951 r.
Administrowali nią księża Bolesław Wyszomirski (1949-50), Henryk Ignaczewski (1950-55), Stanisław Bielski (1955-57), Mieczysław Haniewski (1957-76), Czesław Żytelewski (1976-93), Henryk Mularski (1993-94), Alojzy Kegel (1994-2001). Od 7 sierpnia 2001 r. proboszczem jest tu ks. Stanisław Suzynowicz.
W parafii zastałem ks. Alojzego Kegla, który przepracował tu osiem lat. Emerytowany proboszcz przybył z Kąt w archidiecezji krakowskiej, by w okresie urlopowym służyć ponownie swoją pomocą. W czasie moich odwiedzin błogosławił parę zawierającą związek małżeński. Wkrótce przybył też proboszcz ks. Stanisław Suzynowicz. Ks. Stanisław święcenia kapłańskie przyjął 24 kwietnia 1982 r. Pracował jako wikariusz: w Barlinku w parafii pw. Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny, w Szczecinie w parafii pw. Matki Bożej Ostrobramskiej i w parafii pw. Miłosierdzia Bożego na osiedlu Książąt Pomorskich. Następnie został proboszczem w parafii Raduń k. Choszczna, Żabnicy k. Gryfina, był również kapelanem Zachodniopomorskiego Szpitala Specjalistycznego w Gryficach.
Ku mojemu zdziwieniu po uroczystościach kościelnych Ksiądz Proboszcz zaprzęgnął konia do wyremontowanej przez siebie bryczki i ruszyliśmy polną drogą prowadzącą nasypem dawnej kolejki wąskotorowej w kierunku Kołbacza. Bryczka powiozła parę młodożeńców z kościoła na wesele. To jeden z niekonwencjonalnych sposobów pozyskiwania funduszy na planowane w parafii inwestycje. Innym jest budowa domowych kominków.
Ponownie spotkałem ks. Stanisława na Diecezjalnym Święcie Plonów 2002 r. w Pyrzycach. Delegacja parafian przybyła z pięknym wieńcem dożynkowym wykonanym w formie łodzi. Wróciliśmy do Starego Czarnowa, gdzie Ksiądz Proboszcz pokazał mi w dużym budynku poniemieckiej plebanii obszerne, suche piwnice. Dzielił się też planami ich zagospodarowania. W pomieszczeniach tych znaleźć ma miejsce parafialna kawiarenka, pokój spotkań (czytelnia) z kominkiem, turystyczna kuchnia, caritasowska stołówka dla potrzebujących. Obok plebanii w ogrodzie ma powstać ogólnodostępny kort tenisowy.
Poznałem też jeden z kościołów filialnych, XIX-wieczny kościół w Dobropolu Gryfińskim, gdzie wierni czekali na powrót z uroczystości w Pyrzycach Proboszcza, by uczestniczyć w niedzielnej Eucharystii. Ksiądz Stanisław w niedzielę odprawia cztery Msze św.: o godz. 8.30 w Glinnej, o 10.00 w Chabowie, o 11.30 w Starym Czarnowie i w Dobropolu Gryfińskim o godz. 13.00. W dzień powszedni podczas roku szkolnego w punktach filialnych odprawia się Mszę św. raz w tygodniu (w środę w Chabowie, w czwartek w Dobropolu, w piątek w Glinnej). W tej ostatniej miejscowości na razie brak jest kościoła, urządzono więc piękną kaplicę w dawnej świetlicy. W Glinnej powstał na skraju Puszczy Bukowej, niedaleko ogrodu dendrologicznego, nowy cmentarz wojskowy, jeden z dziesięciu w Polsce, na którym godny pochówek znajdą ekshumowane szczątki żołnierzy niemieckich poległych w czasie II wojny światowej. Groby około 5 tysięcy żołnierzy rozrzucone są obecnie w różnych miejscach województwa zachodniopomorskiego. Uroczystość poświęcenia cmentarza zgromadziła delegacje żołnierzy polskich i niemieckich oraz przedstawicieli czterech wyznań.
W ramach duszpasterstwa chorych Ksiądz Proboszcz obejmuje comiesięczną opieką 25 potrzebujących. Rocznie w parafii przyjmuje się 18 800 Komunii św. Grono ministranckie liczy łącznie 40 chłopców. Są dwie róże kobiet Żywego Różańca. Wierni angażują się w przygotowanie Grobu Pańskiego na Wielkanoc, szopki na Boże Narodzenie, ołtarzy w Boże Ciało. Ksiądz Proboszcz należy do komisji przeciwalkoholowej działającej w Urzędzie Gminy. Udostępnił salkę parafialną gminie na świetlicę socjoterapeutyczną i punkt informacyjno-konsultacyjny. Ks. Stanisław, mając doświadczenia zdobyte w duszpasterstwie akademickim (w Szczecinie), uważa za ważne formowanie katolickich elit. Skupił grupę studentów ze swojej parafii - co środę jest dla nich wieczorna Msza św. i spotkanie na plebanii. Kontynuuje (podobnie jak ks. Alojzy Kegiel) współpracę z Ochotniczą Strażą Pożarną, na pomoc której zawsze może liczyć. Naszą rozmowę na plebanii przerywa wizyta powracającej z uroczystości w Pyrzycach delegacji Klubu Kawaleryjskiego im. 12. Pułku Ułanów Podolskich. Miłośnicy jeździectwa i tradycji jazdy polskiej znajdują tu miłe przyjęcie. Kiedy bowiem dowiedzieli się, że ks. Stanisław jeździ konno, poprosili go o przyjęcie funkcji kapelana swego klubu. Ksiądz Kapelan otrzymał stopień rotmistrza. Podczas imprez klubowych dba o obrzędowość religijną ułanów (prowadzenie modlitwy, odprawienie Mszy św. polowej, oddawanie honorów przy krzyżach przydrożnych i kościołach, pogadanki przy ognisku itp.). Z inicjatywy ks. Stanisława tegoroczny Rajd Konny Pamięci Bohaterów Września 1939 r. po przebyciu ponad 200 km znajdzie swe zakończenie w Starym Czarnowie.

Mobilnie albo na telefon

2019-10-16 12:28

Jolanta Kobojek
Niedziela Ogólnopolska 42/2019, str. 38-39

O mobilnym konfesjonale usłyszała w „Teleexpressie”. Postanowiła, że jeśli zobaczy go na własne oczy, uzna, iż to znak, że ma wrócić do Boga. Zobaczyła i po 50 latach przystąpiła pierwszy raz do spowiedzi, i wróciła do Kościoła

Archiwum prywatne Valentiny Alazraki
Ks. Rafał Jarosiewicz w mobilnym konfesjonale

Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane”. I ani słowa o tym, że odpuszczanie grzechów ma się odbywać wyłącznie w świątyni i w określonych godzinach. Z takiego założenia wychodzi wielu kapłanów. Ileż godzin przeznaczają na spowiedź księża posługujący podczas pieszej pielgrzymki na Jasną Górę? Albo w iluż parafiach, szczególnie w okresie Wielkiego Postu, odbywają się Noce Konfesjonałów? To wszystko jest wyjściem poza schematy. Określone czasy i określone warunki życia niejako wymuszają odpowiedź na realne potrzeby. Jeśli chodzi o sakrament pokuty i pojednania, w sytuacji, gdy wiele osób porzuca regularne praktyki religijne, papież Franciszek zachęca, żeby ksiądz nie był jak lekarz, który czeka, aż mu przyniosą pacjenta do szpitala, ale by sam wychodził opatrywać rannych tam, gdzie oni są.

Auto z księdzem

Ksiądz Rafał Jarosiewicz z diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej jeszcze jako kleryk, gdy ewangelizował na Przystanku Woodstock, przyglądał się księżom, którzy spowiadali w różnych miejscach i okolicznościach. Już wtedy szczególnie to do niego przemówiło. A środki były bardzo proste – kawałek kartonu ze słowami: „Tutaj możesz się wyspowiadać”. Pojawiały się też te bardziej „wymyślne” metody. – Poznałem kiedyś ks. Jana Bagińskiego, który przyjechał samochodem z napisem: „Auto z księdzem”. Bardzo mnie to ujęło, że ludzie wsiadali i się spowiadali, bo czuli, że jest ku temu przestrzeń, w której nikt nie przeszkadza i nie nasłuchuje – tłumaczy ks. Jarosiewicz. Przyznaje, że ten obraz przez długie lata w nim pracował i bardzo mocno ukonkretnił się po pewnej rozmowie. – Wezwał mnie bp Edward Dajczak i powiedział, że musimy pomyśleć, jak dotrzeć do ludzi uczestniczących w Festiwalu Sunrise w Kołobrzegu. Był biletowany, więc z jego uczestnikami można było porozmawiać tylko na drodze albo pod festiwalową bramą. A w pamięci wciąż miałem samochód ks. Bagińskiego...

Ksiądz biskup dał szansę na urealnienie pomysłu ks. Jarosiewicza, by przerobić starego busa na mobilny konfesjonał. Tego zadania podjęła się fabryka mebli sakralnych. Wykonanie trwało ponad rok. – Podjechałem pod dom biskupa, a on popatrzył i powiedział: „To jest dobre, błogosławię i ruszaj w drogę!” – relacjonuje ks. Rafał. Od tego czasu prawie nie ma dnia, żeby ks. Jarosiewicz nie spowiadał. Na początku, zimą 2014 r., była giełda w Koszalinie. Późnej kolejne przystanki już nie tylko w stolicy diecezji, ale również poza nią. Tematem zaczęły się interesować media, co spowodowało, że dość szybko informacja o tym, iż można się wyspowiadać poza kościołem docierała do coraz większej liczby ludzi. I niektórych z nich przemieniała. Nietypowy spowiednik zdradza, że chociaż w pamięci ma wiele osób, to tajemnica spowiedzi powoduje, iż nikt nigdy się o nich nie dowie. Jednak historia jednej kobiety jest warta powtórzenia.

Było to obok galerii handlowej w Koszalinie. Pewna kobieta wyszła z zakupami i zamarła. – Zobaczyłem ją, ale nie wiedziałem, o co chodzi – zdradza ks. Rafał. Ona wówczas powiedziała, że chce się wyspowiadać. Gdy wyszła po spowiedzi, zatrzymała ją dziennikarka i zarzuciła pytaniami. Ksiądz Jarosiewicz przyznaje, że wieczorem, kiedy materiał był emitowany w telewizji, rozkleił się. – Kobieta mówiła, że usłyszała o tym pomyśle w „Teleexpressie” i nie wierzyła. Pomyślała, że jak naprawdę zobaczy ten konfesjonał, to będzie to dla niej znak, iż ma wrócić do Boga. I na antenie ogólnopolskiej telewizji powiedziała, że po 50 latach przystąpiła pierwszy raz do spowiedzi i od najbliższej niedzieli wraca do Kościoła – mówi ze wzruszeniem spowiednik. A na dopełnienie historii właśnie w tym momencie zadzwonił bp Dajczak z zapytaniem, jak wygląda codzienność posługiwania w niezwykłym konfesjonale. – Płacząc do słuchawki, opowiedziałem mu tę historię, a on podsumował krótko: „Widzisz, było warto”.

Spowiedź na telefon

O tym, że trzeba wychodzić do ludzi z coraz to nowymi propozycjami, również odnoszącymi się do sprawowania sakramentów, wie doskonale także ks. Andrzej Partika SAC z częstochowskiej Doliny Miłosierdzia. Przed ponad 3 laty rozpoczął tzw. spowiedź na telefon. – Wszystkich zbulwersowanych naszą propozycją chcę uspokoić: spowiedź na telefon nie jest spowiedzią przez telefon. Chodzi o to, by ułatwić ludziom dotarcie do Boga – wyjaśnił już podczas pierwszej niedzieli swoim wiernym z parafii Miłosierdzia Bożego. W tym częstochowskim sanktuarium stały dyżur w konfesjonale sprawowany był już od kilku lat każdego dnia między godz. 14.30 a 16. Spostrzegawczy proboszcz zauważył jednak, że to nie wystarcza. – W czasie gdy przeżywamy Godzinę Miłosierdzia, wielu wiernych jest w pracy, dlatego proponujemy, by takie osoby umawiały się indywidualnie, kiedy im pasuje – mówi pallotyn.

Ksiądz Partika, który jest jednym z misjonarzy miłosierdzia ustanowionych przez papieża Franciszka, i który nie od dziś sporo czasu spędza w konfesjonale, zachęca: – Zadzwoń, umów się, przyjdź – to takie proste!

Macie inspirować

Nigdy za wiele pomysłów, by jednać ludzi z Bogiem. Każdy powrót do Kościoła jest ogromną radością. A szczególnie w sytuacjach, kiedy z tym Kościołem przez wiele lat było komuś „nie pod drodze”. – Biskup Dajczak często powtarza nam, kapłanom: Pamiętajcie, że w Kościele w Koszalinie jest ok. 30 tys. ludzi, czyli ok. 80 tys. w ogóle kościół omija. Macie wychodzić i inspirować – tłumaczy ks. Jarosiewicz. Podobne statystyki są pewnie w wielu innych miastach całej Polski. Warto zatem mówić ludziom o tym, że powrót do Boga wcale nie musi być trudny. Niekiedy wystarczy się odważyć tylko na pierwszy krok.

Więcej o inicjatywie ks. Jarosiewicza przeczytasz na stronie: www.mobilnykonfesjonal.pl .
Na spowiedź w Dolinie Miłosierdzia w Częstochowie umówisz się, dzwoniąc pod nr: 514 491 315.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pan Bóg dodaje sił

2019-10-23 19:38

Agata Pieszko

Życie to sztuka wyboru. Niejednokrotnie nasze decyzje wiążą się z wielką odpowiedzialnością. Wtedy stajemy w obliczu wyzwania. Zastanawiamy się, co będzie lepsze, co bardziej wymagające, a co słuszne. O podejmowaniu wyborów i owocach ważnych decyzji opowiadają Anna i Leszek Gerste ze wspólnoty Equipes Notre-Dame.

Agata Pieszko

Początki

Oboje studiowali na Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu, jednak przez 4 lata się nie spotkali. Oboje trafili także do Duszpasterstwa Akademickiego „Stygmatyk”, ale i tam było im nie po drodze. Poznali się na kajakach, a potem, jak mówi Leszek, przyszedł czas „najbardziej drętwej randki stulecia” z regulowaniem płatności za wyjazd w tle. – Byłem bardzo zestresowany, bo tak bardzo mi zależało. Po czasie zauważyłem jednak, że Ania grawituje ku mnie i tak jest też w drugą stronę. Na zakończenie wakacji pojechaliśmy z duszpasterstwem do Białego Dunajca. Wybraliśmy się we dwoje w góry i na Czerwonych Wierchach stwierdziliśmy, że cały świat mógłby się skończyć, a my moglibyśmy tam trwać. Byliśmy wtedy zupełnie sami – wspomina Leszek. Ani świat, ani Czerwone Wierchy nie przestały istnieć, za to Anna i Leszek trwają razem w małżeństwie już od 11 lat, w tym 8 we wspólnocie.

Czas decyzji

Anna i Leszek przyjęli 25 maja 2019 r. posługę odpowiedzialnych za Region III wspólnoty END. Teraz czuwają nad członkami ruchu z całego południa Polski od Łańcuta do Polkowic oraz nad ekipami ze Słowacji i Czech. Stało się to w Sanktuarium Matki Bożej Królowej Rodzin podczas dorocznej pielgrzymki ruchu END do Wambierzyc. Jak sami mówią, przed przyjęciem odpowiedzialności mieli przygotowany szereg argumentów, dzięki którym mogliby odmówić. Poczuli jednak, że odmowa będzie nieuczciwa wobec wspólnoty i Pana Boga. Nowym zadaniem Anny i Leszka jest pomoc parom poszczególnych sektorów ruchu duchowości małżeńskiej w wymianie doświadczeń między sobą. – Nie jesteśmy na froncie, tylko bardziej w sztabie. Organizujemy rekolekcje, sesje formacyjne dla małżeństw, które już pełnią posługi. Służymy, pomagając innym służyć. Jesteśmy po to, żeby między sektorami była łączność i relacja – tłumaczą. Anna pracuje w administracji. Zajmuje się budżetowaniem, controllingiem, rozliczeniami i projektami unijnymi, natomiast Leszek jest pracownikiem infolinii bankowej, a zatem doskonale zorganizowana Anna oraz umiejący wysłuchać i doradzić Leszek to kandydaci idealni do pełnienia tej posługi. Małżeństwo stwierdza jednak, że to nie wystarcza, ponieważ podejmując ją, muszą stawiać czoła zadaniom, o których wcześniej nie mieli pojęcia. Spotkania z biskupem, kapłanami, wystąpienia publiczne… Anna podzieliła się tym, że lubi mieć wszystko pod kontrolą i nieraz ciężko jej zawierzyć coś Panu Bogu, ale razem z mężem zrobiła tak podczas pierwszych głoszonych rekolekcji. Okazało się, że były one wspaniałym doświadczeniem zarówno dla nich, jak i dla uczestników. To pokazało Annie i Leszkowi, że „Pan Bóg nie powołuje zdolnych, a uzdalnia powołanych”.

Dlaczego warto być we wspólnocie?

Anna i Leszek zgodnie podkreślają wartość wspólnoty: – Jedną zapałkę łatwo złamać, a wiele już nie. Żyjemy w świecie, który ma różne wartości, a wspólnota to miejsce, w którym możemy się umacniać, dzielić swoimi przeżyciami, owocować. Przygotowując się do kolejnego spotkania, stajemy w prawdzie, czy jesteśmy blisko Pana Boga, czy jesteśmy blisko siebie. We wspólnocie dzielimy się tym, czy udało nam się pomodlić, przeczytać Słowo Boże i jak mamy kolejny raz powiedzieć, że coś nam nie wyszło, tym bardziej dokładamy starań, żeby to się udało.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem