Reklama

Bombowa historia wybuchowego artykułu (2)

2013-01-17 14:13

Spisał i nadtytułami opatrzył: Mariusz Rzymek
Edycja bielsko-żywiecka 3/2013, str. 7

ARTUR STELMASIAK
Redaktor Cezary Gmyz jest członkiem Synodu Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego RP

W przylegającej do hotelu „Prezydent” sali NOT w Bielsku-Białej, 21 grudnia odbyło się spotkanie z Cezarym Gmyzem, eksdziennikarzem „Uważam Rze”, autorem artykułu, po którym Polacy dowiedzieli się, że na fragmentach wraku tupolewa znaleziono trotyl. Organizatorem prelekcji był dziennik „Gazeta Polska” oraz Stanisław Pięta, poseł PiS. Zainteresowanie spotkaniem z konserwatywnym dziennikarzem było ogromne. Sala NOT nie zdołała pomieścić wszystkich przybyłych osób. Poniżej publikujemy nieautoryzowany zapis fragmentów wypowiedzi C. Gmyza na spotkaniu w Bielsku-Białej. Oto zapis z drugiej części tej konferencji

Co dalej z „Rzepą”

- Gdy mnie pytają, czy martwi mnie upadek „Uważam Rze” i zdychającej „Rzeczpospolitej”, to mówię, że nie. Dlatego, że gdyby nie sprawa z trotylem, to za rok mielibyśmy do czynienia z identyczną sytuacją, tylko nie byłoby o niej głośno. Dlatego, że nie byłoby powodów. Dziennikarze niepokorni byliby wycinani z „Uważam Rze” i „Rzeczpospolitej” po plasterku. A tak to przynajmniej maski spadły z twarzy - mówił C. Gmyz. - Wiemy już kim jest pan Hajdarowicz. Wiemy, z kim się w nocy spotyka, wiemy, jak się zachowywały osoby, które nie można nazwać dziennikarzami, lecz pracownikami mediów. I mamy zupełnie nową sytuację na rynku. Wystartowało bardzo dobre pismo „W sieci” braci Karnowskich, a w drugiej połowie stycznia wystartuje nowy tygodnik przygotowywany przez Pawła Lisickiego. Na razie ma on swoją witrynę www.tygodniklisickiego.pl.

Różnorodność w cenie

- Gdy słyszę, jak biadają nad tym, że Polska jest podzielona, jak podziały biegną wśród rodzin, to przypominam, że front jedności narodu skończył się w 1989 r. Podziały w demokratycznym społeczeństwie nie są niczym nienormalnym. Gdy ktoś nas przekonuje, że w Polsce mamy niską kulturę polityczną, to ja mu proponuję, żeby się udał do Izby Gmin w Londynie. W Wielkiej Brytanii jest zakaz pokazywania ław poselskich nie dlatego, że one są puste. Tam opozycjoniści pokrzykują na premiera i ostra pyskówka jest na porządku dziennym. Jeśli ktoś chce to przeżyć naocznie, może obejrzeć film biograficzny o Margaret Tacher, który pokazuje brytyjską politykę od kuchni. Podziały w społeczeństwie nie są więc czymś szkodliwym - mówił Cezary Gmyz.

Jak nie kij to marchewka

- Gdy po czterech tygodniach nagonki na Jarosława Kaczyńskiego, w sondażach PiS zrównał się z Platformą i obie partie miały po 28 procent, to przeczytałem jak Wojciech Maziarski w swoim tekście w „Gazecie Wyborczej” biadoli, że Polacy są podzieleni, że istnieją dwa zwalczające się plemiona, no i cała ta śpiewka. No i padła propozycja: skończmy już z tą plemienną wojną. Maziarski podał nawet rozwiązanie: odkurzmy okrągły stół. Coś takiego już raz przerabialiśmy.

Reklama

Po PO

- Symptomem upadku komuny były nie tylko strajki, czy demonstracje. Dla mnie takim symbolem była pomarańczowa alternatywa, kiedy można było wyjść na ulicę i śmiać się w twarz milicjantom i esbekom. W chwili obecnej widać analogię do tego okresu. Władza wzmacnia środki represji, ogranicza wolność słowa i wolność zgromadzeń, ale staje się przy tym coraz śmieszniejsza. Proszę sobie przypomnieć słynną sprawę z dachem stadionu narodowego. Zarówno lemingi, jak i mohery śmiały się wtedy z władzy pospołu. A to wszystko idzie dalej. Ilość dowcipów wypuszczanych na temat nieudolności gabinetu Donalda Tuska świadczy o tym, że ludzie przestali się bać, a zaczęli się śmiać. Polacy zresztą zawsze na stres reagowali z dużym poczuciem humoru i to jest ta cecha naszego narodu, którą bardzo lubię. Jednocześnie jest to syndrom zbliżających się zmian. W Warszawie podatek od nieruchomości wzrósł o prawie tysiąc procent. Tak Hanna Gronkiewicz-Waltz po swoim wyborze podziękowała wyborcom. Jeśli więc widzę takie rzeczy, to wydaje mi się, że do wybuchu społecznego jest już niedaleko. Ktoś kiedyś żartobliwie skomentował, że chłop feudalny pańszczyznę odrabiał przez 40 dni w roku i to był wyzysk feudalny, a my na urzędników pracujemy prawie pół roku i to jest sprawiedliwość społeczna - mówił Gmyz.

Wieczna opozycja

- Lewica, czy partia tego bimbrownika z Biłgoraju oczywiście może nabrać część elektoratu, natomiast oni się szybko skompromitują. Wierzę, że Ruch Palikota będzie w sejmie dwa razy - pierwszy i ostatni - mówił Gmyz.

Czemu Smoleńsk

- Mnie się czasami zarzuca, że jestem autorem jednego tematu. Że zajmuję się tylko Smoleńskiem. Nie. Ja od tamtego czasu ujawniłem m.in. to, że minister Radek Sikorski wysyłał Białorusinom PIT-y opozycjonistów i wiele innych tekstów, które nie były związane ze Smoleńskiem. Gdy chodzi o Smoleńsk to ja mam moralny obowiązek zajmowania się tym tematem, bo znałem mniej więcej połowę tego samolotu. Zginął tam mój przyjaciel, ks. Adam Pilch, który chrzcił i konfirmował mi córkę (jestem ewangelikiem-luteraninem). Był to jeden z najszlachetniejszych ludzi jakich znałem. To ja przeprowadziłem ostatni wywiad z Anną Walentynowicz, która z bardzo niewielką liczbą dziennikarzy chciała rozmawiać. Świetnie znałem również wielkiego polskiego patriotę, jakim był prof. Kurtyka, znałem Stasiaka, Gosiewskiego i innych. Gdybym teraz zrezygnował z pisania o katastrofie smoleńskiej, to sprzeniewierzyłbym się pamięci moich przyjaciół - mówił Gmyz.

Nowa książka

- Książkę o agenturze w Watykanie miałem oddać do druku dokładnie 29 października. Dzień później ukazał się mój tekst o trotylu i musiałem zamienić ten termin na inny. W tej chwili jest nim 29 marca. W międzyczasie pojawił się jeszcze jeden problem. 19 grudnia mój wydawca ogłosił bankructwo. Zmuszony więc byłem przenieść tytuł do innego wydawnictwa. Ta książka to efekt trzech lat mojej pracy, dzięki czemu dokładnie mogłem opisać sprawę Tomasza Turowskiego, człowieka który przez 10 lat udawał jezuitę, będąc oficerem SB - mówił Gmyz. - Natomiast na rynku księgarskim znacznie szybciej, bo na przełomie stycznia i lutego, ukaże się inna książka. Będzie to wywiad rzeka. Na jej łamach mówię o ponad 30 śledztwach dziennikarskich, jakie robiłem w swoim życiu. Będzie tam m.in. o tym, jak doprowadziłem do odwołania luterańskiego biskupa Jaguckiego. Ujawniłem, że był on przez całe lata tajnym współpracownikiem SB pod pseudonimem „Janusz”. Ujawniłem również niechlubną przeszłość zwierzchnika polskiego prawosławia, abp Sawy - powiedział podczas spotkania w Bielsku-Białej Cezary Gmyz.

Tagi:
spotkanie

Reklama

Podziękowanie Akcji Katolickiej dla uczestników modlitewnego spotkania w obronie Jasnej Góry

2019-06-17 08:57

Artur Dąbrowski

W imieniu Organizatorów pragnę podziękować wszystkim uczestnikom niedzielnego spotkania modlitewnego zorganizowanego przez Akcję Katolicką Archidiecezji Częstochowskiej pod Jasną Górą. Radością, ale przede wszystkim nadzieją napawa nas fakt, że w modlitwie uczestniczyło ponad 500 pielgrzymów z kraju i zagranicy.

Mariusz Książek/Niedziela

Nasze zaangażowanie w modlitwę różnicową w intencji polskich rodzin, w Alei Henryka Sienkiewicza, uzmysłowiło nam wszystkim, że neomarksistowska „ideologiczna kolonizacja” narzucana nam przez lewicę, zionie prowokacją i szyderstwem z najświętszych dla Polaków symboli.

Kolejny raz okazało się, że siła modlitwy i wstawiennictwo Królowej Polski przyniosło nam umocnienie nadziei, że jeszcze Polska nie zginęła…

W imieniu Organizatorów pragnę zaprosić Państwa w dniu 23 czerwca do parafii Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej, przy ul. Michałowskiego 28A w Częstochowie, na godz. 12:00. Mszę św. w intencji uczestników Modlitewnej Obrony Jasnej Góry sprawować będzie kapelan „Solidarności” ks. Ryszard Umański. Po zakończeniu Eucharystii będę miał zaszczyt wygłosić wykład na temat „Lewicowy marsz przez instytucje - w Częstochowie mówimy STOP”.

W imieniu Organizatorów

Dr Artur Dąbrowski, prezes Akcji Katolickiej Archidiecezji Częstochowskiej

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nowy Sącz: jezuita popełnił samobójstwo

2019-06-25 11:02

jezuici.pl/dg / Nowy Sącz (KAI)

Wczoraj po południu w Nowym Sączu o. Piotr Matejski, jezuita, odebrał sobie życie. Miał 51 lat. W 1987 roku wstąpił do Towarzystwa Jezusowego, gdzie w 2000 roku przyjął święcenia kapłańskie. Był cenionym historykiem i duszpasterzem. "Wiemy, że jeśli ktokolwiek decyduje się na taki krok, robi to w rozpaczy, nie mogąc poradzić sobie z wewnętrznym bólem lub lękiem. Tymczasem nikt z nas, którzy znaliśmy o. Piotra i którzy z Nim się przyjaźniliśmy, nie podejrzewał, że przeżywa tego typu dramat wewnętrzny" - napisał w oświadczeniu prowincjał jezuitów, o. Jakub Kołacz SJ.

nowysacz.jezuici.pl

Publikujemy oświadczenie prowincjała Prowincji Polski Południowej Towarzystwa Jezusowego:

Drodzy Współbracia,

Współpracownicy w Misji i Przyjaciele Towarzystwa Jezusowego.

Wczoraj wczesnym popołudniem odebrał sobie życie o. Piotr Matejski SJ, na stałe pracujący w szkole i parafii w Nowym Sączu przy ul. Ks. Skargi. Ta tragiczna wiadomość jest dla nas wszystkich zaskoczeniem. Przyjęliśmy ją z niedowierzaniem, a nawet z przerażeniem. Wiemy, że jeśli ktokolwiek decyduje się na taki krok, robi to w rozpaczy, nie mogąc poradzić sobie z wewnętrznym bólem lub lękiem. Tymczasem nikt z nas, którzy znaliśmy o. Piotra i którzy z Nim się przyjaźniliśmy, nie podejrzewał, że przeżywa tego typu dramat wewnętrzny.

Na dzień dzisiejszy nie jesteśmy w stanie powiedzieć nic na temat powodów i motywów Jego czynu. Trwa postępowanie wyjaśniające prowadzone przez policję, a my musimy poczekać na jego rezultaty.

Ten dramat jest udziałem nas wszystkich, dlatego proszę, wspierajmy się nawzajem życzliwością i modlitwą, oddając Bogu wszystko to, co dla nas jest niezrozumiałe i co nas zasmuca. Prośmy też, aby miłosierny Pan, który zna ludzkie serca, przyjął do siebie o. Piotra.

AMDG Jakub Kołacz SJ Prowincjał

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Sezon pieszych pielgrzymek na Jasną Górę rozpoczęty

2019-06-26 13:37

mir, Radio Jasna Góra / Częstochowa (KAI)

Wraz z latem rozpoczyna się sezon pieszych pielgrzymek na Jasną Górę. W czerwcu przybywają przede wszystkim grupy, głównie parafialne, ze Śląska. Największe natężenie pieszego pielgrzymowania do Jasnogórskiej Maryi przypada na lipiec i sierpień. 15 i 26 sierpnia obchodzone są główne uroczystości ku czci Matki Bożej.

Ks. Piotr Nowosielski

Parafia w drodze – tak najkrócej można streścić czas wspólnego podążania na Jasną Górę wiernych ze śląskich wspólnot. Jak przyznają pątnicy rekolekcje w drodze dają „bliskość Boga, podźwignięcie i wsparcie Tej, do Której przyszli”. Wiele grup także wraca pieszo.

Duszpasterską posługę podczas rekolekcji w drodze sprawują kapłani, często poświęcający na pielgrzymowanie swój urlop. - Moim powołaniem jest po prostu być z wiernymi w każdych warunkach - wyjaśnia ks. Maciej Soluch, duszpasterz pieszej pielgrzymki z parafii św. Józefa w Rudzie Śląskiej.

Z kolei ks. Mateusz Pałys z parafii św. Michała Archanioła podkreśla, że decyzję zarówno pieszej wędrówki jak i kwaterowania razem z wiernymi podjął pod wpływem Papieża Franciszka. – Jest na pewno „efekt Franciszka”, jesteśmy tym pokoleniem młodych księży, którzy chcą „robić raban”, służyć z radością. Papież mówił, ze pasterz powinien pachnieć swoimi owcami, to mamy być cały czas z wiernymi”.

Poświęcenie czasu na kilkudniową wędrówkę wymaga często zastępstwa w obowiązkach parafialnych, dlatego aby kapłan mógł służyć na pielgrzymce, potrzeba zaangażowania i współpracy innych prezbiterów. - Wierni przyjmują naszą obecność z wdzięcznością - podsumowują księża.

- Rekolekcje w drodze prowokują do zastanowienia się nad wiarą. To też okazja, aby dać innym świadectwo swojej relacji z Bogiem – podkreśliła Danuta Magiera z Czarnego Lasu, pątniczka z jedenastoletnim stażem.

Jak zauważa ks. Krzysztof Tabath, proboszcz parafii pw. Matki Bożej Częstochowskiej w Knurowie pielgrzymka to także wyznanie wiary. - Byliśmy świadkami wiary dla tych wszystkich, przez których miejscowości przechodziliśmy. Tym bardziej w sytuacji, kiedy coraz więcej ludzi od wiary odchodzi, kiedy tyle jest zgorszenia. My chcemy pokazać, że jedyna droga to droga wierności Chrystusowi, wierności Ewangelii” – podkreślał kapłan.

Cecha charakterystyczną „pielgrzymowania po śląsku” jest liczny udział całych rodzin. Ks. Grzegorz Uszok, proboszcz parafii Ducha Świętego w Wodzisławiu Śląskim przypomniał, że kiedy przed 20 laty rodziła się ta pielgrzymka, „to była myśl, że jest to pielgrzymka parafialna, więc żeby mogły w niej też iść dzieci, całe rodziny, osoby starsze i taki jest przekrój tej pielgrzymki”.

Pielgrzymka piesza, która od 16 lat jako pierwsza staje na mecie to Nocna Pielgrzymka „Na przekór” z Piekar Śląskich, w tym roku dotarła 12 maja na Jasną Górę. 160 osób, 60 kilometrów, 14 godzin i 30 minut oraz niepoliczalna moc modlitwy - tak wyglądała tegoroczna nocna piesza pielgrzymka. Co roku piekarscy pątnicy prosili za współbraci prześladowanych za Chrystusa w różnych zakątkach świata.

Pielgrzymowanie Ślązaków na Jasną Górę ma długą tradycję. Już Jan Długosz (1460) i Grzegorz z Sambora (zm. 1587) pisali o pielgrzymach ze Śląska. Zaborcy, okupanci, komuniści zakazywali tej formy kultu lub uporczywie przeszkadzali, jednak z każdym stuleciem liczba pątników rosła. Obecność górnośląskich pielgrzymek na Jasnej Górze jest udokumentowana stosunkowo bogato.

W XVIII w., w latach panowania pruskiego, król Fryderyk II, zdając sobie sprawę ze znaczenia Częstochowy dla ludu Górnego Śląska, zabronił poddanym urządzania pielgrzymek do Częstochowy. Ludność nie przestrzegała jednak ściśle tych zakazów. W pierwszej połowie XVIII w. zachowały się w „Liber Miraculorum" dowody obecności pielgrzymów z terenu Górnego Śląska. Jednym z cudownie uzdrowionych był Jan Emanuel Slovik z Bytomia, który przybył na Jasną Górę, by podziękować za cudowne wyleczenie z choroby.

Na Śląsku w pierwszych latach XX w. nastąpiło wyraźne ożywienie ruchu narodowego w wyniku działalności Wojciecha Korfantego i innych polskich działaczy. Jednym z elementów wchodzących w skład przeobrażeń politycznych i narodowych były pielgrzymki do miejsc o szczególnym znaczeniu dla polskiej sprawy.

Jak podaje ks. prof. Jerzy Myszor badacz historii Górnego Śląska to właśnie w Częstochowie pielgrzymi znajdowali sprzyjający klimat dla uzewnętrznienia swych uczuć narodowych, także wśród paulinów znalazło się wielu, którzy jawnie manifestowali łączność Śląska z resztą ziem polskich, którzy angażowali się w działalność społeczną przed i w czasie akcji plebiscytowej. Właśnie po plebiscycie w 1921 r. na Górnym Śląsku w sprawie przynależności państwowej tych terenów wiele pielgrzymek parafialnych datuje swoje początki.

Jednak grupy pątnicze ze Śląska przybywające licznie pod koniec czerwca to nie pierwsze pielgrzymki w tym roku na Jasną Górę.

36 godzin wysiłku dla Maryi podjęli z kolei po raz czwarty uczestnicy Pieszej Pielgrzymki „non stop” z parafii pw. Matki Bożej Bolesnej w Jawiszowicach-Osiedle Brzeszcze zorganizowanej przez Grupę JG24 „Jasna Góra bez kompromisów”. Pątnikom w tak krótkim czasie udało się pokonać 126 km. Na trasę wyruszyło 32 uczestników oraz 5 osób obsługi – pilot, ratownik, techniczny – transport, dwóch fizjoterapeutów. Najmłodszy pielgrzym miał 20 lat, najstarszy – 54.

Wierni tradycji pątnicy z Łowicza przybywają na Jasną Górę zawsze w wigilię Zielonych Świątek w tym roku było to 8 czerwca. To jedna z najstarszych i najbarwniejszych pieszych pielgrzymek. Pątnicy łowiccy zawsze wchodzą do sanktuarium w kolorowych, księżackich strojach tzw. pasiakach, tańcząc oberki i polki. Wejściu towarzyszy także kapela, wspomagająca śpiew pątników, którzy witają Jasnogórską Panią starymi, niektórymi jeszcze z XVI w., łowickimi pieśniami.

Tradycyjny „szczyt pielgrzymkowy” przypada jednak na sierpień. Jego kulminacja obejmuje dni poprzedzające uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (15 sierpnia) oraz uroczystość odpustową Matki Bożej Częstochowskiej (26 sierpnia). Wówczas na Jasną Górę każdego dnia docierają tysiące, a nawet dziesiątki tysięcy wiernych. Sezon pieszych wędrówek do Częstochowy kończy się 8 września.

Zdaniem historyków, początki ruchu pielgrzymkowego sięgają początków istnienia klasztoru. Zorganizowane grupy przybywają od XV w. Pierwsza pielgrzymka piesza miała dotrzeć do sanktuarium w 1434 r. Wtedy to, po odrestaurowaniu Obrazu Matki Bożej zniszczonego po rabunkowym napadzie na klasztor, w uroczystej procesji przeniesiono Obraz Jasnogórskiej Bogurodzicy z Krakowa do Częstochowy.

Po raz 408. dotrą w tym roku wierni z Żywca. W 1608 r. powstało w Żywcu Bractwo Różańca Świętego. Trzy lata później wspólnota zorganizowała pierwszą pielgrzymkę do Częstochowy. O początkach Pielgrzymki Żywieckiej wspomniano po raz pierwszy w „Dziejopisie Żywieckim” Andrzeja Komonieckiego. Autor dzieła, który od 1686 był kolejno burmistrzem i wójtem Żywca, sam organizował kolejne pielgrzymki na Jasną Górę.

Do najstarszych, udokumentowanych w kronikach, należy też ślubowana pielgrzymka z Gliwic. Mieszkańcy tego miasta wyruszyli na Jasną Górę w 1626 r. Podczas wojny trzydziestoletniej, gdy Gliwice były oblegane przez wojska duńskie, mieszkańcy nie potrafili obronić miasta. Wtedy powierzyli swój los Maryi. Złożyli uroczyste ślubowanie, że odtąd corocznie będą pielgrzymować na Jasną Górę. Miasto nie zostało zdobyte, a śluby z krótkimi przerwami, spowodowanymi historycznymi uwarunkowaniami, wypełniane są do dziś.

Z XVII w. datowana jest także Praska Pielgrzymka Piesza, która po raz pierwszy wyszła w 1657 roku. Ostatnia - w roku 1917, lecz nie dotarła na Jasną Górę z powodu działań wojennych na froncie w okolicach Piotrkowa Trybunalskiego. W 1983 r. została wznowiona przez Pomocników Maryi Matki Kościoła.

Od 381 lat nieprzerwanie na Jasną Górę pielgrzymują mieszkańcy Kalisza. Początki tej pielgrzymki związane są z kaliskimi księżmi jezuitami. To właśnie z ich domu wyruszyła na Jasną Górę grupa kleryków. Z czasem w wielu kaliskich parafiach tworzyły się grupy pątnicze, udające się do Częstochowy. Pielgrzymowania kaliskiego nie przerwały nawet lata okupacji hitlerowskiej i stalinowskiego reżimu. Podobnie pielgrzymka warszawska wychodząca z paulińskiego kościoła w Warszawie od 307 lat nieprzerwanie notuje swoje dzieje.

Zainicjował ją w 1711 r. paulin, o. Innocenty Pokorski, który złożył ślub Matce Bożej, że zorganizuje pielgrzymkę ze stolicy, jeśli Maryja wstawi się za Warszawą i panująca wówczas zaraza ustanie. Raz pielgrzymka warszawska nie dotarła do celu - w 1792 r. Wszyscy jej uczestnicy wraz z księdzem zostali wymordowani i do dziś nie wiadomo, czy zabójcami byli Prusacy czy Kozacy. Tragedia rozegrała się na drodze z Woli Mokrzyckiej do Krasic.

Wciąż nie brakuje pątników na najdłuższych trasach, a te wiodą z Pomorza Zachodniego, z Warmii i z Helu – to 500-600 kilometrów.

W pielgrzymce kaszubskiej z Helu uczestnicy mają do pokonania aż 640 km. Podobny dystans podejmują pątnicy pielgrzymki szczecińsko-kamieńskiej, szczególnie ci, którzy wychodzą sprzed krzyża w nadmorskim Pustkowie. Wierni z Łukęcina idą aż 20 dni. Również długą trasę do pokonania ma Piesza Pielgrzymka Diec. Koszalińsko-Kołobrzeskiej. Grupa z Ustki 600 km pokonuje w 19 dni.

Kaszubską pielgrzymkę wyróżnia nie tylko to, że jest najdłuższą w Polsce, ale również to, że kultywuje regionalne tradycje i dba, aby na flagach czy koszulkach znalazły się motywy z kaszubskim haftem.

Od lat do najliczniejszych grup pielgrzymkowych należą kompanie z Krakowa (8,1 tys.), Tarnowa (7,1 tys.) i Radomia (5 tys. 800) oraz paulińska Warszawska Pielgrzymka Piesza (6 tys.).

Na Jasną Górę prowadzi ponad 55 pieszych szlaków pielgrzymkowych. W sumie liczą one ponad 15 tys. kilometrów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem