Reklama

Aula

Żywy zapis tętniącego nurtu Kościoła

2013-01-29 13:24

Niedziela Ogólnopolska 5/2013, str. 30

[ TEMATY ]

książka

Bożena Sztajner

Czytelnicy „Niedzieli” mieli okazję uczestniczyć 21 stycznia w spotkaniu w redakcyjnej auli, podczas którego zaprezentowano najnowszą książkę ks. inf. Ireneusza Skubisia, zatytułowaną „Wielki znak sprzeciwu. Kościół…”.

W tradycji Kościoła

To 304. tom w serii Biblioteka „Niedzieli”, będący zbiorem felietonów wygłaszanych przez ks. Ireneusza Skubisia na falach Radia Fiat, Radia Jasna Góra i Radia Maryja. - Był to mój kapłański komentarz do wydarzeń w Polsce, w świecie czy w Kościele Chrystusowym - pisze autor we wstępie do książki.

Najnowszy tom należy do obszernego cyklu zbiorów komentarzy ks. Skubisia. Cykl otwiera wydany w 2004 r. tom pt. „Mój Kościół”. Całą, liczącą już 14 tomów serię publikacji, zaprezentowano na miniwystawie w auli „Niedzieli”. W tematykę najnowszego zbioru wprowadził słuchaczy prowadzący spotkanie Marian Florek, który odczytał fragment felietonu „Kościół i anty-Kościół”.

Reklama

Uczestnicy spotkania z zainteresowaniem wysłuchali prezentacji ks. Mariusza Frukacza, który obszernie i wnikliwie przedstawił książkę „Wielki znak sprzeciwu - Kościół”. - Już sam tytuł zbioru sugeruje, że Ksiądz Redaktor ze swoją publicystyką mocno wchodzi w tradycję Kościoła - mówił ks. Frukacz. - Tytuł ten przypomina książkę kard. Karola Wojtyły „Znak sprzeciwu”, która była owocem rekolekcji wygłoszonych przez niego dla papieża Pawła VI oraz pracowników Kurii Watykańskiej.

Autor felietonów przybliża czytelnikom ważne postacie Kościoła, wspomnianego bł. Jana Pawła II, bł. ks. Jerzego Popiełuszkę oraz ks. prof. Tadeusza Stycznia - wybitnego etyka i filozofa, kontynuatora szkoły kard. Wojtyły, tzw. personalizmu chrześcijańskiego. W felietonach - we wcześniejszych tomach - obecni są m.in.: św. Maksymilian Maria Kolbe, św. Zygmunt Szczęsny Feliński, św. Urszula Ledóchowska.

Rodzina, wychowanie, świętość życia

W szerokim spektrum tematyki podejmowanej w tomie najnowszym znajdują się sprawy Europy i świata, tematyka rodziny, wychowania patriotycznego i religijnego młodego pokolenia, świętość ludzkiego życia. Ks. Frukacz zacytował ważne słowa ks. Skubisia zawarte w jednym z tekstów: „Trzeba w każdej rodzinie obudzić miłość do życia, tam, gdzie nie ma umiłowania życia, zaczyna się nienormalność, dzieje się coś przeciwko naturze”.

Kolejny, bliski autorowi felietonów, nurt tematyczny to środki masowego przekazu i trudna sytuacja prasy katolickiej oraz postulat, by promować media katolickie, które pozwalają lepiej zrozumieć naszą wiarę, uważniej przyglądać się otaczającej nas rzeczywistości, umacniać wspólnotę Kościoła.

- Kluczem do zrozumienia tej publicystyki jest słowo „Kościół”. W świetle tego pojęcia Ksiądz Redaktor patrzy na otaczającą nas rzeczywistość, opisuje ją i ocenia, zauważmy, że zawsze ocenia z punktu widzenia etyki i moralności chrześcijańskiej - podkreślił ks. Mariusz Frukacz.

Ks. Frukacz zauważył także, że zbiory felietonów ks. Skubisia są kopalnią wiedzy o Kościele i kronikarskim zapisem wielu współczesnych zjawisk. - To żywy zapis tętniącego nurtu Kościoła, to kopalnia wiedzy i podstawowy materiał dla przyszłych badaczy zjawisk socjologicznych w Polsce - stwierdził prelegent.

Lektura dla licealistów

Po prezentacji głos zabrał autor felietonów, dziękując uczestnikom spotkania, którzy mimo bardzo trudnych tego wieczoru warunków zimowych przyszli na spotkanie. Podziękował również internautom oglądającym na żywo transmisję z redakcyjnej auli. Ks. Ireneusz Skubiś zdradził, że w ciągu dnia nie ma zazwyczaj czasu, aby pracować nad swoimi tekstami. - Moje myślenie nad tematyką tych felietonów zaczyna się około północy, lubię też wstać bardzo wcześnie, ok. 4 rano, kiedy jest cisza i łatwiej można się skupić nad jakimś problemem. - Ks. Frukacz trafnie ukazał nić przewodnią moich felietonów, która wiedzie przez Kościół - Kościół rozumiany jako lud Boży, który idzie przez życie, lud związany węzłem wiary i miłości do Chrystusa - podkreślił ks. Skubiś. Przypomniał, że w przedmowie do jednego z wcześniejszych tomów jego felietonów kard. Stanisław Nagy napisał, iż felietony te powinny się znaleźć wśród lektur dla licealistów. - Zastanawiałem się, dlaczego tak wybitny teolog tak napisał, i doszedłem do wniosku, że Księdzu Kardynałowi chodziło o to, że ludzie powinni czytać takie teksty, by uczyć się Kościoła. Dodał również, że media mają budować świadomość społeczną, świadomość, która jest tworzona przez całe życie.

- Kościół musi mówić, Kościół musi naśladować Chrystusa - powiedział ks. inf. Ireneusz Skubiś. Dodał, że katoliccy dziennikarze muszą mieć świadomość, że ich pisanie jest nie tylko pisaniem, ale jest świadectwem, jest przepowiadaniem. Poprosił, aby czytelnicy przyjęli tę książkę w duchu słów Chrystusa: „Idąc na cały świat, nauczajcie” i jako zamyślenie kapłana, który kocha Kościół i kocha Polskę. Podziękował również zespołowi, który pracował nad przygotowaniem książki do druku.

Kolędowała „Częstochowa”

Drugą część spotkania wypełnił koncert kolędowy w wykonaniu Zespołu Pieśni i Tańca „Częstochowa”. Zespół występuje już 35. rok, w grudniu br. planuje koncert jubileuszowy. W swoim repertuarze ma tańce z wielu regionów Polski. Są to m.in. tańce kaszubskie, śląskie, górali beskidzkich, Lubelszczyzny. Odnosił również wiele sukcesów, m.in. otrzymał główną nagrodę w konkursie „Śląskie śpiewanie” w Koszęcinie. Występował w kraju i za granicą, m.in. w Chinach. - Nasze sukcesy to nie tylko kultywowanie tradycji i polskiego folkloru, ale stworzenie wspaniałej wspólnoty osób, które utrzymują ze sobą kontakty nawet po opuszczeniu zespołu - powiedziała Danuta Morawska, dyrektorka zespołu. Koncert kolędowy przygotowała Teresa Turek.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Błogosławiony Prymas

Powszechnie znane jest stwierdzenie, że świat potrzebuje świętych nie po to, aby zawstydzali, ale żeby wskazywali drogę do Boga. Prawda ta okazała swoją pełnię w przypadku człowieka, który bardzo wcześnie usłyszał głos wzywający go do świętości, bo już w latach dziecięcych wiedział, że sensem jego życia jest służba Kościołowi i ludziom.

Kardynał Stefan Wyszyński, którego życie i duchowość ukazano w najnowszej książce Wydawnictwa JUT "Błogosławiony Prymas", był człowiekiem na miarę swoich czasów. Przewodził polskiemu Kościołowi w okresie szczególnie trudnym, w latach prześladowań i ucisku politycznego, którego sam doświadczył w dotkliwy sposób. Bezprawnie więziony w różnych miejscach internowania, pozbawiony możliwości swobodnego kontaktu z bliskim i innymi kapłanami, z pozoru bezradny i niewładny ani na moment nie zaprzestał czynnej pracy na rzecz Kościoła i modlitwy w jego intencji.

To w więzieniu ujawnił swoją odwagę i pełnię głębokiej wiary.

Każdego dnia udowadniał, że jedynym sposobem na walkę z nienawiścią i chorą ideologią ateizmu i komunizmu jest miłość, miłość, która swoim ogromem przeważy nad złem, zrodzona na fundamencie modlitwy i całkowitego oddania się Maryi. Swoją wiarę potwierdził także w latach kolejnych, kiedy już po uwolnieniu, ciężko chory i fizycznie zmęczony powierzył się Bogu i z pokorą przyjmował każde bolesne doświadczenie.

To piękne życie kardynała Stefana Wyszyńskiego i jego jeszcze piękniejsza posługa stały się przedmiotem książki "Błogosławiony Prymas" wydanej pod redakcją ks. dr. Mirosława Skałbana i honorowym patronatem Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża.

W publikacji tej starano się ukazać zarówno życie błogosławionego kapłana, jak i rys jego duchowości, co składa się na pełnię jego drogi do zbawienia. Poczynając od lat dzieciństwa, naznaczonego z jednej strony piękną miłością rodzinną, a z drugiej przedwczesną śmiercią bliskich mu osób, przez czas edukacji, kiedy to rozwijały się w nim wartości, które w pełni się ujawniły w posłudze prymasowskiej i kardynalskiej, a następnie przez lata kapłaństwa od początku związane z mozolną pracą i cierpieniem w wymiarze tak duchowym, jak i cielesnym, przez okres uwięzienia i dawania nieustannego świadectwa o miłości Boga i bliźniego, aż do najpiękniejszych inicjatyw religijnych, największych wzruszeń i najdotkliwszego cierpienia cielesnego – tą właśnie drogą prowadzi nas publikacja Wydawnictwa JUT, aby ukazać pełnię świętości kardynała Wyszyńskiego na czas oczekiwania na jego beatyfikację. Dodatkowe walory książki w postaci autentycznych świadectw potwierdzających orędownictwo Prymasa i bogate zdjęcia ilustrujące jego życie i posługę pomagają w pełni zrozumieć wielkość tego skromnego człowieka, a przez nią wspaniałość zamysłu Boga. Przywołana monografia pozwoli nam zatem nie tylko poznać życie Stefana Wyszyńskiego, ale także zgłębić jego trudną naukę i przygotować się do pełnego przeżycia zbliżającej się beatyfikacji.

CZYTAJ DALEJ

Porzucił islam dla Jezusa

2020-01-08 08:08

Niedziela Ogólnopolska 2/2020, str. 14-15

[ TEMATY ]

chrześcijaństwo

chrzest

katolicy

islam

muzułmanie

katolicyzm

chrześcijanie

Archiwum Massima Mourada Ayariego

Zawsze miałem w sobie pragnienie nawrócenia – mówi Massimo

O powodach, które sprawiają, że muzułmanin wybiera chrześcijaństwo, z nawróconym na katolicyzm Massimem M. Ayarim rozmawia Włodzimierz Rędzioch

Włodzimierz Rędzioch: – Był Pan muzułmaninem, choć niepraktykującym. W 2018 r. został Pan ochrzczony i stał się katolikiem. Skąd ten wybór?

Massimo Mourad Ayari: – Prawdę mówiąc, to było coś, o czym marzyłem od dziecka. Mój ojciec był osobą umiarkowaną. Miałem wielkie szczęście, że dorastałem w dość świeckim otoczeniu, gdzie nikt nie zmuszał mnie do chodzenia do meczetu. Kiedy jeszcze mieszkałem w Tunisie, tata prowadzał mnie natomiast do zakonnic na letnie korepetycje. Uczęszczanie do klasztoru sprawiło, że darzyłem szacunkiem te chrześcijańskie kobiety, a fakt, że spędziłem dzieciństwo z chrześcijańskimi i żydowskimi rówieśnikami, poszerzył moje horyzonty.

- Co Pana nie przekonywało w islamie?

- Pamiętam, że gdy byłem dzieckiem, czytanie Koranu budziło we mnie niepokój i strach. Za każde wykroczenie przeciwko wierze grozi kara.

- Zaczął Pan więc zrywać z islamem. Na długo przed wyjazdem do Włoch?

- Około 20. roku życia zdałem sobie sprawę, że ten świat i ta kultura nie należą już do mnie. Opuściłem Tunezję i wyjechałem do Rzymu – tu znalazłem pracę w sektorze bezpieczeństwa, uzyskałem włoskie obywatelstwo i ostatecznie zdecydowałem się przejść na chrześcijaństwo. To było moje wyzwolenie i spełnienie mojego przeznaczenia, ponieważ wierzę, że zawsze miałem w sobie pragnienie nawrócenia.

- Urodził się Pan w kraju islamskim, jest synem muzułmanów, a dziś, już jako katolik, wstąpił Pan do włoskiej Partii Antyislamizacyjnej (Partito Anti Islamizzazione – Pai). Jak to możliwe?

– Przez długi czas rozmawiałem z moimi przyjaciółmi o brutalności tzw. żołnierzy Allaha, ale także o braku wdzięczności muzułmanów w stosunku do włoskiego państwa, które zaoferowało im wszystko: gościnność, możliwość godnego życia i swobody myślenia. Pomimo tego tylu muzułmanów pogardza kulturą włoską i zachodnią. Gorzej – próbuje ją zniszczyć. Aby zatem wyrazić mój sprzeciw wobec tego zjawiska, wstąpiłem do PAI.

- Ciągle słyszymy jednak deklaracje, że islam jest religią pokoju i że większość muzułmanów jest umiarkowana...

- Islam rodzi się z dżihadem, a dżihad rodzi się z islamem – jest to religia narzucona bronią. Jeśli jesteś muzułmaninem wśród innych muzułmanów, to tak – jest to religia pokoju, ale w stosunku do niemuzułmanów islam nie jest religią pokoju. Jeśli jesteś prawdziwym muzułmaninem, nie możesz być umiarkowany. Chociaż są też umiarkowani ludzie, którzy wyznają religię islamską w sposób nieortodoksyjny.

W stosunku do niemuzułmanów islam nie jest religią pokoju. Jeśli jesteś prawdziwym muzułmaninem, nie możesz być umiarkowany

- Czy w Europie istnieje realne ryzyko islamizacji?

– Problem polega na tym, że w tej chwili ryzyko islamizacji nie jest dostrzegane. Ale za każdym razem, gdy na włoskiej ulicy widzę kobietę z welonem, czuję, że ona zdradza nie tylko siebie jako kobietę, ale także kraj, który ją przyjął. Należy uniknąć tego, co ma miejsce we Francji: stworzenia całych dzielnic – gett muzułmańskich, w których obowiązuje prawo szariatu. Jeśli w takiej dzielnicy podczas ramadanu odważysz się zjeść kanapkę, wyrwą ci ją siłą z rąk. Gdy do takiej sytuacji dojdzie również w innych krajach europejskich, będzie to początek końca.

- W niektórych krajach islamskich muzułmanie, którzy wyrzekają się swojej wiary, są oskarżani o apostazję i ryzykują więzieniem lub karą śmierci. Czy kiedykolwiek czuł się Pan zagrożony po nawróceniu na katolicyzm?

– Na szczęście już dawno zerwałem więzi ze środowiskiem islamskim i teraz czuję się całkowicie wolny, nawet od strachu. To jest piękno chrześcijaństwa, które jest prawdziwą gwarancją laickości Europy. Jako chrześcijanin mam również możliwość przeżywać prywatnie moją wiarę, pielęgnować osobistą relację z Bogiem, bez zobowiązań i obawy przed sankcjami ze strony wspólnoty. Tego jednak nie można powiedzieć o islamie, który sam w sobie jest nie do pogodzenia z wolnością jednostki i demokracją.

David Garrison, profesor na Uniwersytecie Chicagowskim i autor książki A Wind in the House of Islam, szacuje, że na świecie może żyć od 2 do 7 mln byłych muzułmanów nawróconych na chrześcijaństwo. Według tego amerykańskiego islamoznawcy, „przeżywamy największe w całej historii zjawisko nawracania się muzułmanów na Jezusa Chrystusa”. „Niezwykle interesujące są nie tylko wielkość tych zjawisk (...), ale też fakt, że nie ograniczają się one do jednego miejsca na świecie, zauważamy je wszędzie – od Afryki Zachodniej po Indonezję. Bez względu na liczbę wydaje się niezaprzeczalne, że mamy tu do czynienia z ruchem strukturalnym dotykającym wszystkie kontynenty, który przybierze jeszcze większy wymiar w przyszłości” – twierdzi Garrison.

CZYTAJ DALEJ

Bp Guzdek: nie wolno nam sięgać po język i metody niegodne ucznia Chrystusa

2020-01-19 15:55

[ TEMATY ]

wojsko

katedrapolowa.pl

Stając w obronie zasad ewangelicznych wartości, musimy być otwarci na tych, którzy znajdują się na obrzeżach lub poza dostrzegalnymi granicami Kościoła – mówił w Krakowie bp Józef Guzdek. Biskup polowy Wojska Polskiego przewodniczył w kościele garnizonowym św. Agnieszki Mszy św., po której poświęcił tablicę upamiętniającą asa myśliwskiego Polskich Sił Powietrznych w Wielkiej Brytanii Stefana Janusa.

W homilii podkreślał, że chrześcijanie muszą być niejednokrotnie znakiem sprzeciwu, ale trzeba pamiętać o tym, aby „nie sięgać po metody i nigdy nie posługiwać się językiem niegodnym ucznia Chrystusa”.

Nawiązał do homilii św. Jana Chryzostoma, w której przestrzega on, by owce nie stały się wilkami. „Jak długo jesteśmy owcami, zwyciężymy. Otoczeni gromadą wilków, stajemy się mocniejsi. Gdy jednak stajemy się wilkami, ulegamy, ponieważ jesteśmy pozbawieni pomocy Dobrego Pasterza. Wszak nie jest on pasterzem wilków, ale owiec” – przywołał słowa tej homilii.

– Jakże to jest ważne, żebyśmy się nie „zwilczyli”; byśmy stosowali metody godne chrześcijanina! – podkreślił.

Kaznodzieja zauważył, że obrazem Kościoła jest bazylika św. Piotra w Rzymie: zarówno wnętrze świątyni, jak i plac z otaczającą go kolumnadą, przypominającą rozwarte ramiona. - Tak właśnie musi wyglądać Kościół katolicki. Gdyby zamiast kolumnady zbudował nieprzekraczalny mur, zrezygnowałby ze swojej katolickości – stwierdził hierarcha.

Jak zaznaczył, jako uczniowie Chrystusa, stając w obronie zasad i będąc świadkami ewangelicznych wartości, „musimy być otwarci na tych, którzy znajdują się na obrzeżach lub poza dostrzegalnymi granicami Kościoła”. - We wspólnocie Kościoła jest miejsce zarówno dla chrześcijan od urodzenia, jak i dla spóźnionych i zwlekających z odpowiedzią na łaskę wiary – dodał.

- Jakie jest moje chrześcijaństwo? Czy jestem wierny Ewangelii i ojczyźnie? Czy zdradziłem Chrystusa i ewangeliczne metody? – zapytywał zgromadzonych w świątyni. Podkreślił, że początkiem nawrócenia drugiego człowieka jest zdumienie. - W słowach i czynach powinniśmy być źródłem zachwytu i zdumienia, aby o nas mówiono tak jak o pierwszych chrześcijanach: „Patrzcie, jak oni się miłują, jak oni są wierni Chrystusowi i Ewangelii, jak oni są wierni wszystkim przykazaniom dekalogu” - mówił. Dodał, w sferze duchowej nic nie można osiągnąć „na rozkaz”.

Po Mszy św. biskup polowy Wojska Polskiego poświęcił tablicę, którą uroczyście odsłonili: przedstawicielka rodziny pilota Jolanta Janus, dyrektor krakowskiego oddziału IPN Filip Musiał i wiceprzewodniczący Rady Miasta Krakowa Sławomir Pietrzyk

- Oddajemy dziś hołd temu konkretnemu oficerowi, ale widzimy w jego życiorysie także dokonania setek tysięcy innych polskich żołnierzy, którzy w mundurach polskich sił zbrojnych, a czasem także obcych armii alianckich walczyli przeciwko zniewoleniu w latach II wojny światowej. Widzimy wyjątkową determinację – powiedział Filip Musiał, przypominając życiorys Stefana Janusa i wysiłki, które podejmował, by mógł walczyć o wolność ojczyzny. Przywołał słowa gen. Stanisława Maczka: „Żołnierz polski walczył o wolność wszystkich narodów, ale umierał tylko dla Polski”.

Dr Filip Musiał przypomniał, że Stefan Janus podczas II wojny światowej wykonał 110 lotów bojowych, 27 lotów operacyjnych, mając potwierdzonych sześć zestrzeleń maszyn wroga, a jego wyjątkowość potwierdzają odznaczenia, które otrzymał m.in. Krzyż Srebrny Orderu Virtuti Militari, cztery Krzyże Walecznych i brytyjski Distinguished Service Order.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję