Reklama

Wiara

Nie o taką Europę chodzi

2013-02-04 12:37

Niedziela Ogólnopolska 6/2013, str. 20-21

[ TEMATY ]

wiara

Europa

GRAZIAKO

To wyznanie wiary, które dzisiaj wypowiada Kościół święty rzymskokatolicki, ustami Ojca Świętego Benedykta XVI, składają razem z nim miliony ludzi wierzących. Wierzymy w Boga. Ta wiara łączy nas ze sobą. Jest także wyrazem naszej modlitwy i odniesienia do Pana Boga. Bóg jest, i to jest najważniejsze dla człowieka, aby nie pozostawał on bez tego istotnego zaplecza, samotny wśród tłumu, bez swojego uzasadnienia. To wyznanie zmierza też do idei spełnienia się człowieka - właśnie w Bogu. On, Stworzyciel nieba i ziemi, jest zarazem naszą Świętą Opatrznością, jest Ojcem pełnym miłości miłosiernej, jest Miłością.

Chrześcijańskie korzenie Europy

Z ksiąg Starego Testamentu wiemy, że Bóg dopuszcza niekiedy działanie szatana w życiu ludzi sprawiedliwych. Mamy przed oczyma m.in. doświadczenia sprawiedliwego Hioba. Wydaje się, że czasy, w których żyjemy, także są jakimś dopustem Pana Boga, bo widzimy, że szatan działa w sposób wyrazisty i zdecydowany. Zauważamy to nawet w zasadach funkcjonowania pewnych instytucji, skądinąd szacownych. Działania te mają na uwadze uderzenie w świat wartości, tak ważny z punktu widzenia wiary. Nawet symbole tych wartości, jak krzyż, aureola - znaki świętości i życia Ewangelią, przeszkadzają ludziom bezbożnym, którzy mają ogromny wpływ - m.in. za pomocą finansów - na życie obywateli Europy. Cóż innego bowiem oznacza swoista obstrukcja w stosunku do wizerunków patronów Europy, świętych Cyryla i Metodego, mająca na celu udaremnienie możliwości pokazania na monecie 2 euro, że są oni świętymi chrześcijańskimi? Argumentuje się takie działania rzekomym drażnieniem obywateli Starego Kontynentu znakami wiary chrześcijańskiej, ale przecież każdy wykształcony Europejczyk wie, że Europa jest ziemią krzyża i świętych. To święci męczennicy i wyznawcy Chrystusa budowali fundamenty Europy i określili kiedyś kształt jej kultury. Czy możemy sobie wyobrazić Europę bez wspaniałych katedr - w Paryżu, Reims, Kolonii, Santiago de Compostela - lub każdego wielkiego i starego miasta europejskiego bez krzyża? Czy Europa, która jest pełna znaków chrześcijaństwa zarówno w dziedzinie sztuki, jak i muzyki czy literatury, byłaby tą wielką Europą, gdyby nie jej zakorzenienie w Chrystusie i Jego Kościele, którego symbolem jest watykańska Bazylika św. Piotra?

Destrukcyjny wpływ ateizmu

Chrześcijanie wiedzą o tym, podziwiają i szanują te znaki, ale jednocześnie zanika w nich życie wiarą. Jest to spowodowane niesamowitym w tych czasach pędem życia, konsumizmem, wygodą i poszukiwaniem przyjemności, popieranym filozofią zgubnego liberalizmu. Doprowadza to szczególnie młode pokolenie do postawy tzw. wolności od Dekalogu, od obowiązujących norm etycznych, od samego Boga. Ateizm wprowadza człowieka w świat etycznej destrukcji, mówiącej, że wolność jest ważniejsza niż prawda, niż moralność, zasady etyczne, że wolność jest ponad wszystkim. Tak dochodzą ludzie do absurdu i samo życie człowieka staje się zagrożone. Było ono w sposób niespotykany niszczone za panowania reżimu bolszewickiego i nazistowskiego. Pokazało to Europie, do czego prowadzi ateizm. Miliony ludzi zostało pozbawionych życia, do tego trzeba dołożyć nieszczęście tych, którzy musieli żyć w warunkach strachu, lęku o każdy dzień.

Reklama

I teraz znów na bazie „nowoczesnej” filozofii próbuje się budować „nowy” świat bez wartości, argumentując to nowoczesnością i wyzwoleniem. Moralność chrześcijańska została zaatakowana przez pewne kręgi europejskie, chcące wyrugować nauczanie, które przyniósł Jezus Chrystus, nasz Bóg i Odkupiciel. Siły zgrupowane wokół ateistów i liberałów przymuszają poszczególne kraje Europy do szerzenia ateizmu. Instytucje europejskie przyjęły na siebie zadania walki z ideami chrześcijańskimi, z Dekalogiem. Powiela się dzisiaj decyzje przeciwników ludzkości - Lenina i Hitlera, którzy w XX wieku prowadzili walkę z życiem poprzez aborcję i eutanazję. Nie przyjmuje się do wiadomości, że człowiek ma prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Tendencje unijne zawierają element walki z Bogiem i etyką chrześcijańską, ale są często zawoalowane i w sposób dyskretny przekazują tę ideologię, a przez to są jeszcze groźniejsze.

Jesteśmy też często zaskoczeni postawą katolików i chrześcijan, którzy lekkomyślnie ulegają liberalizmowi i jakby nie zauważają, że uczestniczą w walce z Bogiem. Zaskakują nas wypowiedzi ludzi znanych, którzy wydają się nie rozumieć, że są wprzęgnięci w okrutną i bezwzględną walkę z chrześcijaństwem. Gdyby zapytać o ich świadomość religijną, byliby zdziwieni, że posądzamy ich o ateizm. Lecz przecież ich postawy są wyrazem zateizowania ich myślenia i laicyzacji ich życia, czyli są oni pozbawieni świadomości, że jest Bóg, który ma względem człowieka swoje oczekiwania. Budzi też zdziwienie i zaskoczenie stanowisko wielu europejskich partii tzw. chrześcijańskich, które de facto zdradziły Kościół. Ludzie, którzy dotąd budzili szacunek, stają dziś na usługach niewiary, ateizmu i bezbożnictwa. To przecież w parlamentach europejskich, w których większość stanowili chrześcijanie, dokonywały się głosowania za aborcją i eutanazją, za niszczeniem wartości chrześcijańskich. To ci ludzie doprowadzili do zrujnowania chrześcijańskiej moralności. Wydaje się, że dużą rolę odegrały tu ogromne pieniądze, które trafiają do rąk polityków służących ateizmowi i laicyzmowi, filozofii konsumpcji i liberalizmowi.

Tymczasem twórcy zjednoczonej Europy byli ludźmi pobożnymi, a dwaj z nich - Robert Schuman i Alcide De Gasperi są nawet kandydatami na ołtarze. Także flaga Europy z 12 gwiazdami nawiązuje do Apokalipsy św. Jana i jest wzorowana na Cudownym Medaliku z objawień Matki Bożej św. Katarzynie Labouré, a miejscem, w którym ją po raz pierwszy zawieszono, była katedra Najświętszej Maryi Panny w Strasburgu. Tam Konrad Adenauer i Robert Schuman modlili się w intencji Europy. To najlepszy znak, jakie korzenie ma Unia Europejska. Dzisiaj to wszystko chce się zamazać, nie dopuścić do głosu. Dlaczego?

Solidarność chrześcijańska wielką siłą społeczną

Trzeba nam dzisiaj na nowo przypominać idee, które zrodziły tak potężny ruch społeczny, jakim była „Solidarność”. Dała ona siłę narodowi, który nie tylko sam wyzwolił się z pęt komunizmu, ale dał przykład Europie, że bez wojny, bez jednego wystrzału, można obalić mury nieludzkiego systemu, czego symbolicznym przykładem był mur berliński. Polska „Solidarność” dowiodła, jak ważną siłą jest działanie w duchu miłości Boga i bliźniego.

Siłę, jaką wiara może dać człowiekowi, widzieliśmy też na przykładzie bł. Jana Pawła II, który praktycznie odmienił świat. Pogrzeb tego Papieża również pokazał, że ludzie na świecie potrafią się zjednoczyć w imię najważniejszych idei miłości Boga i bliźniego. Ten nasz wielki Rodak powinien jak najszybciej stać się patronem Europy, a nawet całego świata, gdyż jego nauczanie jest ponadczasowe i wciąż trzeba do niego wracać, a wierzymy też, że teraz w niebie wyprasza nam łaski we wszystkich naszych sprawach, o które prosimy.

Miliony katolików i chrześcijan Europy czują dziś na sobie presję ateizmu, tym bardziej że jest ona połączona z naciskami finansowymi i ekonomicznymi. Dlatego musi wrócić do Europy idea solidarności chrześcijańskiej, przez dwa tysiące lat będąca wielką społeczną siłą, która przyczyniła się do wspaniałych osiągnięć w Europie i na świecie. Dzięki myślicielom chrześcijańskim dokonywał się rozwój nauk, zwłaszcza humanistycznych, dzięki uniwersytetom i akademiom chrześcijańskim Europa stała się wielka. Kiedy więc przeżywamy dramat walki z Kościołem, zastanawiamy się, jakimi kryteriami myślą współcześni europejscy decydenci, dlaczego nie kierują się dobrem tego kontynentu i jego narodów.

Wiara - ratunek dla świata i człowieka

W naszym chrześcijańskim Credo mówimy nie tylko: „Wierzę w jednego Boga...”, ale także: „Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół”. Widzimy, jak brutalnie jest on atakowany za pomocą współczesnej broni, którą stanowią media: prasa, radio, telewizja, film i tak mocny obecnie internet. Konsumpcyjnie nastawiony współczesny człowiek łatwo ulega filozofii głoszącej wyzwolenie od moralności, od Dekalogu. Ale po przyjęciu takiej postawy trzeba szybko uświadomić sobie, że na dłuższą metę prowadzi ona do zniszczenia człowieka, że wymierzona jest przeciwko życiu. I nie chodzi tu tylko o aborcję czy eutanazję, ale o utracenie zaufania do drugiego człowieka i o wyniszczające poczucie pustki oraz najbardziej podstawowy lęk o brak miłości.

Mając na uwadze sytuację, w jakiej znalazł się dziś człowiek, nie możemy nie apelować o wielką modlitwę. Rok Wiary ogłoszony przez Ojca Świętego Benedykta XVI może być dla chrześcijan Europy szansą powrotu do wspaniałych korzeni ewangelicznych tego kontynentu. To nie ateizm jest wyzwoleniem człowieka - przeciwnie, on jest dla niego zagrożeniem, bo w konsekwencji prowadzi do zniszczenia, czego przykład mieliśmy w okrutnym XX wieku i mamy dziś, kiedy w tak wielu sytuacjach na świecie „wyzwolony” człowiek staje się zagrożeniem dla swojego brata. Tylko Bóg i wiara w Niego może uratować ludzkość.

Dlatego powrót do wiary jest największym postulatem dnia dzisiejszego. Rok Wiary to czas głębszego zastanowienia się nad tymi ważnymi sprawami, to także czas budzenia się chrześcijańskiej solidarności, która jest nam wszystkim tak bardzo potrzebna, która jest jakąś potrzebą chwili. Musi ona objawiać się m.in. w życiu poszczególnych stowarzyszeń chrześcijańskich, które powinny zacząć ze sobą współpracować, ubogacając się swoimi charyzmatami. Mamy na czym bazować - naszą wspólną siłą jest Ewangelia, Piotr naszych czasów i symbol naszej wiary - Credo.

Musimy umieć także w mediach katolickich znaleźć siłę do mówienia jednym głosem. Mamy niekiedy dziennikarzy mieniących się katolickimi, którzy, najogólniej mówiąc, zbytnio się wymądrzają i ulegają pysze. Tymczasem dziennikarstwu katolickiemu potrzebne są pokora, miłość prawdy i przylgnięcie do Magisterium Kościoła. Idee liberalne obecne w niektórych redakcjach katolickich stanowią duże zagrożenie dla samego chrześcijaństwa i Kościoła. Dziennikarz katolicki powinien być przede wszystkim dobrym chrześcijaninem, człowiekiem głębokiej wiary i modlitwy, a wtedy jego praca będzie służyć Panu Bogu i bliźniemu prawdziwie.

Gdy więc dzisiaj apelujemy o solidarność chrześcijańską, musimy wiedzieć, że trzeba ją budować, opierając się na Kościele, na nauczaniu papieża. Mieliśmy przykład m.in. Światowych Dni Młodzieży, którym przewodził bł. Jan Paweł II. Bywało, że biskupi w danym kraju nie mieli odwagi lub nie byli przekonani do wielkich spotkań z młodzieżą, ale Papież miał wiarę i wiedział, co czyni. I zawsze było zwycięstwo. Hierarchowie byli zdumieni, czego dokonuje wielka wiara i umiłowanie Pana Boga. Podobnie przewodzi dziś Kościołowi Benedykt XVI, który jest niezwykłym liderem współczesnego Kościoła i chrześcijaństwa.

W naszych rękach są zatem ogromne możliwości. Potrzeba tylko zjednoczenia chrześcijan Europy, aby osiągnąć wielki skutek - zwycięstwo nad współczesnym ateizmem. Uświadomienie tego ludziom przez duszpasterzy, biskupów Europy, dziennikarzy katolickich może spowodować także, iż we władzach Europy znajdą się ci, którzy nie manipulują prawdą, nie walczą z Bogiem. Można to osiągnąć nie tylko w Polsce, ale i na całym Starym Kontynencie.

Proszę o solidne przemyślenie tych ważnych spraw związanych z solidarnością chrześcijańską w Europie. W Polsce była ona skuteczna i zwycięska, ubłogosławiona życiem Jana Pawła II, który był także rzecznikiem wolności dla wielu narodów świata. To nasze dziedzictwo jest przesłaniem dla całej chrześcijańskiej Europy, które powinno zaowocować solidarnością w wierze tego kontynentu.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

W Kościele jest miejsce dla każdego

2020-01-15 09:36

[ TEMATY ]

duchowość

wiara

freelyphotos.com

Opuszczenie. Odrzucenie. Wykluczenie z danej społeczności. Poczucie odosobnienia, nieużyteczności i inności. Co musiał czuć trędowaty człowiek, który cierpiąc na chorobę oznaczającą w jego czasach całkowite wykluczenie z publicznego życia, siedział w opuszczeniu na rynku w Asyżu, na zbitej glebie mokrej od łez kapiących mu z oczu?

A może inaczej. Jak ja się czuję, kiedy ktoś wyklucza mnie z danej grupy, przez odmienne zdanie, „gorszy” wygląd, czy brak siły przebicia? Co rodzi się w moim sercu, gdy ktoś publicznie uzna mnie niegodnym, niechcianym… wyobcowanym.

Do wspomnianego trędowatego podszedł tylko św. Franciszek, całując jego rany. Wszyscy z pogardą mijali cierpiącego, chcąc być od niego jak najdalej. A jak jest dziś w Kościele? Czy nie jesteśmy często właśnie tym tłumem ludzi z Asyżu, który gardzi ludźmi grzeszącymi, pogubionymi, chcąc być jak najdalej i nie chcąc mieć nic z nimi wspólnego? Dlaczego zamiast „ucałować” rany tych ludzi, my wybieramy często patrzenie na nich „z góry”?

Jezus na każdym kroku uczył nas, że mamy potępiać grzech a nie grzesznika. Gardzić złem, a nie zło czyniącym.

A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: «Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień». I powtórnie nachyliwszy się pisał na ziemi. Kiedy to usłyszeli, wszyscy jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta, stojąca na środku. Wówczas Jezus podniósłszy się rzekł do niej: «Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?» A ona odrzekła: «Nikt, Panie!» Rzekł do niej Jezus: «I Ja ciebie nie potępiam. - Idź, a od tej chwili już nie grzesz!».

Czy nie chcemy dziś uczynić z Kościoła hotelu dla świętych, kiedy on ma być jak mawia papież Franciszek szpitalem dla grzeszników? Czy Jezus nie naucza, że Bogu najbardziej zależy na tej zabłąkanej „owcy”? To dlaczego my tak często tych zagubionych odtrącamy? Kościół dziś musi się stać współczesnym św. Franciszkiem. Musimy wyjść z naszej strefy bezpieczeństwa i ukazać tym wykluczonym, że dla nich też jest miejsce w Kościele. Oczywiście nie musimy zgadzać się ze złem które dana osoba czyni, mamy prawo je potępiać. Naszym głównym zadaniem jest miłosierne pokazanie jej, że dla Boga jest kimś szalenie ważnym, że On właśnie na tą osobę czeka najbardziej.

Nie zmienimy świata zamykając się w swoim gronie, ale zmienić go możemy otwierając nasze serca na miłosierdzie.

W Kościele jest miejsce zarówno dla papieża jak i chłopaka z więzienia. Jezus chce przemieniać serca szczególnie tych pogubionych. Przyjęcie i akceptacja osoby taką jaka jest, to podstawa do procesu zmiany nastawienia w jej sercu. Kiedy zamiast potępienia damy ludziom zrozumienie i chęć niesienia pomocy, wtedy zaczną dziać się prawdziwe cuda.

Ciekawy jest fakt, że św. Franciszek podchodząc do trędowatego całuje jego rany. A może to wskazówka dla nas, trop do odnalezienia sensu ludzkiego pogubienia? Bo z czego ono się rodzi? Czy nie najczęściej z ran, które znaczą serce człowieka już od najmłodszych lat? Jak często zło popełnione względem małego dziecka, wychodzi „na jaw” w jego dorosłości? Złe wychowanie zbiera żniwa zła w przyszłości.

Nie oceniajmy człowieka, ale postarajmy się pomóc mu w odnalezieniu tych trudnych chwil w jego życiu, aby mógł oddać je nareszcie Bogu.

Pocałunek ran trędowatego to akt miłosierdzia względem grzesznika. Akt, który może pomóc mu otworzyć się na dar Bożego uzdrowienia. Jezus nikogo nie przekreśla. Dla niego najgorszy grzesznik może stać się świętym. Św Paweł mordował chrześcijan i co? Jest dziś traktowany jako wzór. Dla Boga nie istnieją takie słowa jak: „to koniec”.

Brońmy dobra, brońmy miłości, brońmy chrześcijańskich wartości przed atakami, pogardzajmy złem i złymi ideologiami, ale nigdy nie gardźmy drugim człowiekiem, bo nieważne jak bardzo by on był splamiony grzechem, nigdy nie przestanie być dzieckiem Boga.

Naszym zadaniem jest tą jego królewską tożsamość mu ukazać. Kluczem do tego może być pokazanie mu, że dla niego też jest miejsce w Kościele. I nie dopiero wtedy kiedy zmieni swoje życie. Może jeszcze bardziej teraz, w jego aktualnym pogubieniu.

______________________________

Artykuł zawiera tekst opublikowany w styczniowym numerze "Wzrastania". Więcej: Zobacz

Wzrastanie

CZYTAJ DALEJ

Porzucił islam dla Jezusa

2020-01-08 08:08

Niedziela Ogólnopolska 2/2020, str. 14-15

[ TEMATY ]

chrześcijaństwo

chrzest

katolicy

islam

muzułmanie

katolicyzm

chrześcijanie

Archiwum Massima Mourada Ayariego

Zawsze miałem w sobie pragnienie nawrócenia – mówi Massimo

O powodach, które sprawiają, że muzułmanin wybiera chrześcijaństwo, z nawróconym na katolicyzm Massimem M. Ayarim rozmawia Włodzimierz Rędzioch

Włodzimierz Rędzioch: – Był Pan muzułmaninem, choć niepraktykującym. W 2018 r. został Pan ochrzczony i stał się katolikiem. Skąd ten wybór?

Massimo Mourad Ayari: – Prawdę mówiąc, to było coś, o czym marzyłem od dziecka. Mój ojciec był osobą umiarkowaną. Miałem wielkie szczęście, że dorastałem w dość świeckim otoczeniu, gdzie nikt nie zmuszał mnie do chodzenia do meczetu. Kiedy jeszcze mieszkałem w Tunisie, tata prowadzał mnie natomiast do zakonnic na letnie korepetycje. Uczęszczanie do klasztoru sprawiło, że darzyłem szacunkiem te chrześcijańskie kobiety, a fakt, że spędziłem dzieciństwo z chrześcijańskimi i żydowskimi rówieśnikami, poszerzył moje horyzonty.

- Co Pana nie przekonywało w islamie?

- Pamiętam, że gdy byłem dzieckiem, czytanie Koranu budziło we mnie niepokój i strach. Za każde wykroczenie przeciwko wierze grozi kara.

- Zaczął Pan więc zrywać z islamem. Na długo przed wyjazdem do Włoch?

- Około 20. roku życia zdałem sobie sprawę, że ten świat i ta kultura nie należą już do mnie. Opuściłem Tunezję i wyjechałem do Rzymu – tu znalazłem pracę w sektorze bezpieczeństwa, uzyskałem włoskie obywatelstwo i ostatecznie zdecydowałem się przejść na chrześcijaństwo. To było moje wyzwolenie i spełnienie mojego przeznaczenia, ponieważ wierzę, że zawsze miałem w sobie pragnienie nawrócenia.

- Urodził się Pan w kraju islamskim, jest synem muzułmanów, a dziś, już jako katolik, wstąpił Pan do włoskiej Partii Antyislamizacyjnej (Partito Anti Islamizzazione – Pai). Jak to możliwe?

– Przez długi czas rozmawiałem z moimi przyjaciółmi o brutalności tzw. żołnierzy Allaha, ale także o braku wdzięczności muzułmanów w stosunku do włoskiego państwa, które zaoferowało im wszystko: gościnność, możliwość godnego życia i swobody myślenia. Pomimo tego tylu muzułmanów pogardza kulturą włoską i zachodnią. Gorzej – próbuje ją zniszczyć. Aby zatem wyrazić mój sprzeciw wobec tego zjawiska, wstąpiłem do PAI.

- Ciągle słyszymy jednak deklaracje, że islam jest religią pokoju i że większość muzułmanów jest umiarkowana...

- Islam rodzi się z dżihadem, a dżihad rodzi się z islamem – jest to religia narzucona bronią. Jeśli jesteś muzułmaninem wśród innych muzułmanów, to tak – jest to religia pokoju, ale w stosunku do niemuzułmanów islam nie jest religią pokoju. Jeśli jesteś prawdziwym muzułmaninem, nie możesz być umiarkowany. Chociaż są też umiarkowani ludzie, którzy wyznają religię islamską w sposób nieortodoksyjny.

W stosunku do niemuzułmanów islam nie jest religią pokoju. Jeśli jesteś prawdziwym muzułmaninem, nie możesz być umiarkowany

- Czy w Europie istnieje realne ryzyko islamizacji?

– Problem polega na tym, że w tej chwili ryzyko islamizacji nie jest dostrzegane. Ale za każdym razem, gdy na włoskiej ulicy widzę kobietę z welonem, czuję, że ona zdradza nie tylko siebie jako kobietę, ale także kraj, który ją przyjął. Należy uniknąć tego, co ma miejsce we Francji: stworzenia całych dzielnic – gett muzułmańskich, w których obowiązuje prawo szariatu. Jeśli w takiej dzielnicy podczas ramadanu odważysz się zjeść kanapkę, wyrwą ci ją siłą z rąk. Gdy do takiej sytuacji dojdzie również w innych krajach europejskich, będzie to początek końca.

- W niektórych krajach islamskich muzułmanie, którzy wyrzekają się swojej wiary, są oskarżani o apostazję i ryzykują więzieniem lub karą śmierci. Czy kiedykolwiek czuł się Pan zagrożony po nawróceniu na katolicyzm?

– Na szczęście już dawno zerwałem więzi ze środowiskiem islamskim i teraz czuję się całkowicie wolny, nawet od strachu. To jest piękno chrześcijaństwa, które jest prawdziwą gwarancją laickości Europy. Jako chrześcijanin mam również możliwość przeżywać prywatnie moją wiarę, pielęgnować osobistą relację z Bogiem, bez zobowiązań i obawy przed sankcjami ze strony wspólnoty. Tego jednak nie można powiedzieć o islamie, który sam w sobie jest nie do pogodzenia z wolnością jednostki i demokracją.

David Garrison, profesor na Uniwersytecie Chicagowskim i autor książki A Wind in the House of Islam, szacuje, że na świecie może żyć od 2 do 7 mln byłych muzułmanów nawróconych na chrześcijaństwo. Według tego amerykańskiego islamoznawcy, „przeżywamy największe w całej historii zjawisko nawracania się muzułmanów na Jezusa Chrystusa”. „Niezwykle interesujące są nie tylko wielkość tych zjawisk (...), ale też fakt, że nie ograniczają się one do jednego miejsca na świecie, zauważamy je wszędzie – od Afryki Zachodniej po Indonezję. Bez względu na liczbę wydaje się niezaprzeczalne, że mamy tu do czynienia z ruchem strukturalnym dotykającym wszystkie kontynenty, który przybierze jeszcze większy wymiar w przyszłości” – twierdzi Garrison.

CZYTAJ DALEJ

„Życzliwymi bądźmy!” – dziś rozpoczyna się Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan

2020-01-18 08:46

[ TEMATY ]

ekumenizm

Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan

Arch.

Pod hasłem „Życzliwymi bądźmy”, zaczerpniętym z Dziejów Apostolskich (Dz 28,2), od 18 a 25 stycznia obchodzony jest na całym świecie – także w Polsce – Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan. Wierni różnych Kościołów chrześcijańskich spotkają się na ekumenicznych nabożeństwach, modlitwach, konferencjach, koncertach i innych wydarzeniach.

W całej Polsce w tym czasie odbędzie się kilkaset nabożeństw oraz spotkań o charakterze ekumenicznym, z udziałem przedstawicieli różnych Kościołów obecnych w naszym kraju. A zgodnie z ustaleniami podjętymi przez Polską Radę Ekumeniczną (PRE) i Kościół rzymskokatolicki, na nabożeństwa należy zapraszać nie tylko duchownych i wiernych bratnich Kościołów, lecz również zachęcać wiernych własnego Kościoła do udziału w nabożeństwach w świątyniach i kaplicach Kościołów innej tradycji.

- Jedności chrześcijan potrzebuje nie tylko Kościół Chrystusowy, lecz cały współczesny świat - podkreśla w rozmowie z KAI bp Krzysztof Nitkiewicz, przewodniczący Rady KEP ds. Ekumenizmu.

Jego zdaniem brakuje świadomości ekumenicznej, a jej wzmacnianie jest zadaniem całego Kościoła, w tym świeckich. Przestrzega jednocześnie, by w dialogu ekumenicznym unikać dróg na skróty i uprawiania ekumenizmu na pokaz.

- Musimy więc usunąć uprzedzenie i prosić Chrystusa, aby ukazał nam swoje światło i swoją drogę, którą mamy wspólnie podążać – dodaje bp Nitkiewicz. - Bo naszym zadaniem jest podążanie razem drogami zbawienia ze świadomością, że pod opieką Chrystusa nie zginiemy. Nie trzeba się bać, że różnice, które są między nami stanowią mur, którego nie da się usunąć. Wszystko można pokonać!

W tym roku podczas obchodów Tygodnia Ekumenicznego świętowana będzie 20. rocznica podpisania wspólnej deklaracji o wzajemnym uznaniu chrztu przez Kościoły zrzeszone w Polskiej Radzie Ekumenicznej (PRE) i Kościół rzymskokatolicki. „To było wydarzenie epokowe w polskim ekumenizmie i byliśmy jednym z pierwszych krajów, gdzie podobne porozumienie podpisano”– podkreśla prezes PRE, biskup Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego Jerzy Samiec.

W związku z tym centralne nabożeństwo tegorocznego Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan w Polsce odbędzie się 23 stycznia o godz. 18.00 w luterańskim kościele św. Trójcy w Warszawie, tam gdzie 20 lat temu przyjęta została deklaracja o wzajemnym uznaniu chrztu. Homilię wygłosi przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki.

- W ciągu kolejnych 20 lat od podpisania wspólnej deklaracji o chrzcie nie doczekano się jednak żadnego dokumentu podobnej rangi. Pomimo prac nad dokumentem o małżeństwach mieszanych, nie został on dotąd podpisany – przyznaje bp. Samiec.

Natomiast epokowym wspólnym osiągnięciem jest „Biblia ekumeniczna”, która jest dziełem wielu Kościołów - pierwszym ekumenicznym przekładem Pisma Świętego na język polski. Prace nad nią rozpoczęto w 1994 r. a zakończono w 2018 r.

Bp Nitkiewicz przyznaje w rozmowie z KAI, że jednak wciąż „brakuje nam dostatecznej świadomości ekumenicznej” i apeluje o jej kształtowanie. Z kolei bp Samiec wyjaśnia, że mimo różnic - we współczesnych społeczeństwach, także w Polsce - są olbrzymie przestrzenie, w których chrześcijanie różnych wyznań mogą dawać jasne świadectwo z pozycji wiary. Jako konkretne przykłady wymienia: odpowiedzialność za stworzenie, diakonię, dobre i racjonalne kształcenie, kwestie sprawiedliwości społecznej i seksualności człowieka, odpowiedzialność za zło wyrządzone drugiemu człowiekowi z pozycji władzy, upominanie się o prawa uchodźców i migrantów, ochronę praw mniejszości, sprzeciw wobec przemocy i mowie nienawiści.

W świetle statystyk GUS katolicyzm wyznaje – 86,9% obywateli polskich. Kościół rzymskokatolicki skupia – 86,7%, Polaków, Kościół greckokatolicki – 0,14%, a Kościoły starokatolickie – 0,12%. Prawosławie wyznaje – 1,31% obywateli RP, a protestantyzm – 0,38%. Głównie są to luteranie i ewangelicy reformowani – 0,18%, zielonoświątkowcy – 0,09%, ewangelikalni chrześcijanie – 0,07%, adwentyści i inne grupy – 0,04%.

Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan trwa od 18 do 25 stycznia. Termin ten został zaproponowany w 1908 r. przez pioniera ruchu ekumenicznego, Paula Wattsona z USA, aby obejmował czas między dniem wspominającym św. Piotra, a dniem upamiętniającym nawrócenie św. Pawła. Na półkuli południowej, gdzie w styczniu zwykle trwają wakacje, Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan jest zazwyczaj obchodzony w innym terminie, np. w okresie obejmującym święto Pięćdziesiątnicy co również zyskuje rangę symbolu.

W Polsce w przygotowywaniu i obchodach Tygodnia uczestniczy PRE i Kościół rzymskokatolicki. W skład PRE, która formalnie zarejestrowana została w 1946 r., wchodzą: Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny, Kościół Ewangelicko-Augsburski, Kościół Ewangelicko-Reformowany, Kościół Ewangelicko-Metodystyczny, Kościół Polskokatolicki, Kościół Starokokatolicki Mariawitów i Kościół Chrześcijan Baptystów.

Od 1975 r. co roku materiały na kolejne obchody Tygodnia Ekumenicznego przygotowywane są przez grupy chrześcijan z poszczególnych krajów i kontynentów. Tegoroczne opracowały Kościoły chrześcijańskie na Malcie. 10 lutego tamtejsi chrześcijanie obchodzą Święto Rozbicia Okrętu św. Pawła. Wspominają wtedy okoliczności, w jakich apostoł Paweł znalazł się na wyspie – burzę, rozbicie się statku i cud ze żmiją (Dz 27,9 – 28,6) – i dziękują za dotarcie wiary chrześcijańskiej na Maltę. Czytanie z Dziejów Apostolskich przeznaczone na ten dzień jest tekstem wybranym na tegoroczny Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan.

Po raz dwudziesty trzeci polską wersję materiałów przygotował ekumeniczny zespół redakcyjny, powołany przez Komisję ds. Dialogu między Polską Radą Ekumeniczną a Konferencją Episkopatu Polski. Komisji współprzewodniczą: bp Jerzy Samiec (Kościół Ewangelicko-Augsburski w RP) i bp Krzysztof Nitkiewicz (Kościół rzymskokatolicki).

Materiały na tegoroczny Tydzień Ekumeniczny rozesłano już do wszystkich polskich diecezji. Teksty można wykorzystać zarówno podczas nabożeństw międzywyznaniowych jak i w ramach nabożeństw jednej tylko konfesji, włączając modlitwy o jedność chrześcijan − na ile to możliwe − do własnych porządków liturgicznych. "Choć wspólnotowa modlitwa o jedność chrześcijan ma charakter uprzywilejowany, to jednak chrześcijanin powinien także modlić się do Ojca, „który widzi w ukryciu” (por. Mt 6,6)" - czytamy we wspólnym opracowaniu Kościołów.

Obchody Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan poprzedza Dzień Judaizmu obchodzony w Polsce 17 stycznia. Wydarzenie przygotowuje Komitet KEP ds. Dialogu Międzyreligijnego.

Z kolei bezpośrednio po Tygodniu Modlitw o Jedność Chrześcijan, 26 stycznia, Kościół katolicki w Polsce obchodzić będzie 20. Dzień Islamu. Hasło tegorocznego brzmi: „Chrześcijanie i muzułmanie: w służbie powszechnego braterstwa”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję