Reklama

Oręż do walki z pokusą

2013-02-15 15:06

Ks. Tomasz Pełszyk
Edycja podlaska 7/2013, str. 1

Bożena Sztajner/Niedziela

Znajomość Słowa Bożego jest czymś oczywistym dla kogoś, kto odpowiedzialnie traktuje swoją wiarę. Smucić się trzeba, ponieważ bardzo wielu chrześcijan nie sięga po Ewangelię albo traktuje ją bardzo wybiórczo. Czy można więc się dziwić, że dzisiaj nawet niewierzący zawstydzają katolików, sprawnie posługując się cytatami z Pisma Świętego, by wymóc od nich akceptację dla swoich grzesznych zachowań. Milczymy, nie wiedząc, jak trzeba na takie żądania odpowiedzieć. Co gorsza, nie robimy żadnego wysiłku, by znaleźć odpowiednie argumenty do zwyciężenia panoszącego się zła.

Dla Izraelitów czymś zupełnie naturalnym było przypominanie sobie wielkich Bożych dzieł. Do zewnętrznych znaków pobożności dołączano zwykle odpowiedni komentarz, by prawda objawiona nie zagubiła się i nie została zapomniana. Mówi nam o tym odczytany fragment Księgi Powtórzonego Prawa: dar pierwocin oddawanych Panu jest znakiem wdzięczności za wyprowadzenie z niewoli egipskiej i wprowadzenie do ziemi obietnicy. Człowiek - tak obficie ubogacony - musi wiedzieć, że wszystko otrzymał od Najwyższego i we wszystkim od Niego zależy. Kłamstwo, którym posługuje się szatan w scenie kuszenia na pustyni, sugeruje, że wszystko jest w jego władaniu, i że tylko on może rozdzielać dobra ziemskie. Szkopuł tkwi w tym, że diabeł doskonale zdaje sobie sprawę z tego, przed kim stoi, a mimo wszystko łże w żywe oczy! Zdemaskowany w jednym, uderza w coś innego: podpowiada, by Jezus już teraz okazał swoją boską moc, bo „aniołowie nie pozwolą, by stała Mu się krzywda”. Chrystus, pozostając w ludzkiej naturze, ani przez moment nie przyzwala na trwanie pokusy, a pomaga Mu w tym pełne zjednoczenie z Ojcem. Szatan - w obliczu męki Jezusa - podejmie jeszcze jedną próbę zniweczenia dzieła odkupienia. Słowo wcielone jest słowem Prawdy. Do tej myśli sięga św. Paweł, zalecając Rzymianom postawę wiary w to, że „Jezus jest Panem”, i tłumacząc, że właśnie wiara w Zmartwychwstałego - „przyjęta sercem” i „wyznawana ustami” - jest kluczem do zbawienia.

Reklama

Słowo Boże pragnie przebywać wśród ludzi, a bardziej jeszcze mieć w nas swoje mieszkanie. Mamy je poznawać, by uczyć się ciągle odróżniania dobra od zła, by - kierując się objawioną Prawdą - nabierać sprawności w walce z dotykającymi nas pokusami. Biblia jest pewnym orężem w zmaganiach z szatanem, gdyż odkrywa jego podstępną naturę i demaskuje bezsilność w konfrontacji z mocą Boga. Zwycięzcą nie może być nikt inny, tylko Pan!

Tagi:
Słowo Boże

Lekarstwo na zdziczenie

2019-10-16 12:28

Ks. Antoni Tronina
Niedziela Ogólnopolska 42/2019, str. 20-21

Przed laty Starsi Panowie śpiewali, że „wszystko może być dęte, lecz słowo musi być święte”. A dziś jesteśmy świadkami niebywałej wprost dewastacji słowa. Celebryci i politycy z górnej półki szokują wulgarnym językiem i szyderstwem z tego, co święte. Jakie jest lekarstwo na powszechne zdziczenie obyczajów?

Aleksandra Saj
Coraz częściej ludzie wychodzą z kościołów i czytają Pismo święte np. na ulicach miast. Przekonują w ten sposób, że Słowo Boga powinno towarzyszyć naszej codzienności

Papież Franciszek wzywa do „sprzątania świata” i zwraca uwagę na konieczność powrotu do kultury języka. Ostatnio zaskoczył wiernych swoją decyzją ustanowienia Niedzieli Słowa Bożego. List apostolski w tej sprawie podpisał 30 września, w liturgiczne wspomnienie św. Hieronima, w 1600. rocznicę jego śmierci. Myślę, że wybór tej daty nie był przypadkowy. Hieronim ze Strydonu (Dalmacja) był kapłanem Kościoła rzymskiego. Po śmierci swego protektora – papieża Damazego (384 r.) musiał opuścić Rzym na skutek intryg duchownych, którym nie szczędził krytyki. Osiadł w Palestynie, w Betlejem, gdzie w miejscu narodzenia Chrystusa założył klasztor, i do końca życia poświęcił się posłudze słowa Bożego.

Czy znamy Pismo?

Na obrazach przedstawia się Hieronima z oswojonym lwem u stóp. To symboliczna ilustracja duchowej drogi świętego, który przez całe życie pracował nad okiełznaniem swego porywczego charakteru. Udało mu się to dopiero wtedy, gdy oddał się bez reszty medytacji nad Pismem Świętym. Papież Franciszek rozpoczyna swój list od przypomnienia sławnych słów Hieronima: „Nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa”.

Tytuł listu apostolskiego („Aperuit illis”) nawiązuje natomiast do ewangelicznej sceny spotkania zmartwychwstałego Pana z uczniami idącymi do Emaus. Spotkanie to zaczyna się w drodze, gdy nierozpoznany jeszcze przez uczniów Mistrz „wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego” (Łk 24, 27). Dopełnieniem tej „homilii” będzie spotkanie przy stole – zapowiedź Uczty Eucharystycznej. Trzecia część tajemnicy eucharystycznej dokonuje się w Wieczerniku, gdzie uczniowie z Emaus dołączyli do grona Apostołów. Tam właśnie Zmartwychwstały ukazał się ponownie wspólnocie Kościoła i „oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma” (Łk 24, 45).

Wychodząc od tej sceny, papież Franciszek wyjaśnia rolę słowa Bożego w życiu chrześcijańskiej wspólnoty. Słowo Boże to coś więcej niż natchniona księga Biblii. To żywy Chrystus, odwieczne Słowo (Logos), przez które Bóg stworzył świat z nicości i ustawicznie podtrzymuje go w istnieniu. To także „Słowo, które stało się Ciałem”, aby zamieszkać pośród nas i być pokarmem na życie wieczne dla wszystkich wierzących. Papież odwołuje się tutaj do nauczania Kościoła w tym względzie, poczynając od soborowej konstytucji „Dei verbum”, która dała początek ponownemu odkryciu słowa Bożego.

Jak popularyzować?

Aby pogłębić to nauczanie, papież Benedykt XVI zwołał w 2008 r. synod biskupów na temat: „Słowo Boże w życiu Kościoła”. Owocem tego synodu była adhortacja apostolska „Verbum Domini”, która wywarła wielki wpływ na praktykę duszpasterską Kościołów lokalnych. Trzeba tu wymienić śmiałą inicjatywę Episkopatu Polski, który już w 2009 r. powołał do życia Dzieło Biblijne im. św. Jana Pawła II. Z inicjatywy założyciela tego dzieła – ks. prof. Henryka Witczyka już od dziesięciu lat organizuje się w Polsce w trzecią niedzielę po Wielkanocy nabożeństwa słowa Bożego, przedłużane na cały Tydzień Biblijny.

Nawiązując do tych cennych inicjatyw duszpasterskich Kościołów lokalnych, papież Franciszek ustanawia obecnie „III Niedzielę Zwykłą w ciągu roku jako poświęconą celebracji, refleksji oraz krzewieniu Słowa Bożego” („Aperuit illis”, 3). Podkreśla przy tym jej „charakter ekumeniczny, ponieważ Pismo Święte wskazuje tym, którzy się w nie wsłuchują, drogę do przebycia, aby dojść do trwałej i autentycznej jedności”. Zachęca przy tym, aby podczas celebracji Eucharystii w tym dniu intronizować Świętą Księgę. Ma to uwydatniać charakter normatywny słowa Bożego, które jest sędzią naszych czynów. Chrystus powiedział to wyraźnie tuż przed swą męką: „Kto Mną gardzi i nie przyjmuje słów moich, ten ma swego sędziego: słowo, które wygłosiłem, ono to będzie go sądzić w dzień ostateczny” (J 12, 48).

Duszpasterzom, którzy szukają praktycznych wskazówek do owocnego słuchania słowa Bożego, Papież poleca przede wszystkim odnowienie starożytnej formy przepowiadania, zwanej homilią. Franciszek odsyła tutaj do swej adhortacji apostolskiej o głoszeniu Ewangelii w dzisiejszym świecie („Evangelii gaudium”). Można w tym dokumencie znaleźć wiele odniesień zarówno do tradycyjnych form medytacji biblijnej (lectio divina), jak i do współczesnych doświadczeń wspólnot podstawowych, powstałych w Ameryce Łacińskiej.

Warto w tym miejscu nawiązać do pięknej inicjatywy ks. prof. Antoniego Paciorka, zapoczątkowanej w ubiegłym roku. Ksiądz Paciorek jest zasłużonym popularyzatorem Biblii i twórcą dwóch ważnych inicjatyw na tym polu. Pierwsza to monumentalna seria „Nowy komentarz biblijny”, obliczona na ok. 70 tomów; druga – „Biblia w liturgii Mszy świętej” (8 tomów). Tym razem chodzi o serię wydawniczą „Biblia Ojców”, pomyślaną jako konkretna pomoc nie tylko dla kapłanów, ale dla wszystkich żyjących na co dzień słowem Bożym. Autor rozpoczął od porywających homilii św. Jana Chryzostoma, złotoustego patriarchy Konstantynopola. W przygotowaniu są przekłady innych starożytnych kaznodziejów, takich jak Efrem Syryjczyk, Augustyn czy starszy od nich Orygenes, świadek Kościoła męczenników. Myślę, że ich płomienne homilie będą impulsem do odnowienia kaznodziejstwa w Polsce.

Słowo skuteczne

Wracając do listu apostolskiego papieża Franciszka: nawiązuje on do pięknej perykopy biblijnej (Ne 8), mówiącej o początkach liturgii Słowa. Kapłan Ezdrasz, który przyprowadził grupę repatriantów do Jerozolimy po niewoli babilońskiej, zastał świątynię leżącą w gruzach. Postanowił więc odnowić życie religijne w oparciu o wspólne słuchanie słowa Bożego. Po wysłuchaniu nakazów prawa mojżeszowego w postawie stojącej lud upadł na kolana świadom, że nawet w aramejskim przekładzie Tory obecny jest Bóg Izraela. Zawarta tu została ważna przestroga, że Biblia jest księgą całego ludu Bożego, a zgromadzenie liturgiczne jest uprzywilejowanym miejscem spotkania z żywym Bogiem, obecnym w słowie. Stąd już tylko krok do objawienia Nowego Testamentu: Bóg posyła swego Syna jako Słowo Wcielone, a Jego przesłanie dotrze do wierzących za sprawą Ducha Świętego, „który mówił przez proroków”. Kiedy słowo Boże czytamy w tym samym Duchu, pozostaje ono zawsze żywe i skuteczne.

Proroczy tekst Franciszka kończy się wskazaniem na Maryję jako „Matkę Słowa”. Jest Ona błogosławioną – powtarza Papież za św. Augustynem – „dlatego, że strzeże Słowa samego Boga, przez które została stworzona, a które w Niej stało się ciałem”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Symbole i zwyczaje Adwentu

Małgorzata Zalewska
Edycja podlaska 49/2002

Bóg w swojej wielkiej miłości do człowieka dał swego Jednorodzonego Syna, który przyszedł na świat by dokonać dzieła odkupienia ludzi. Jednak tę łaskę każdy z nas musi osobiście przyjąć. Zadaniem Kościoła jest przygotowanie ludzi na godne przyjęcie Chrystusa. Kościół czyni to, między innymi, poprzez ustanowienie roku liturgicznego. Adwent rozpoczyna nowy rok kościelny. Jest on pełnym tęsknoty oczekiwaniem na Boże Narodzenie, na przyjście Chrystusa. Adwent to okres oczyszczenia naszych serc i pogłębienia miłości i wdzięczności względem Pana Boga i Matki Najświętszej.

Bożena Sztajner

Wieniec adwentowy

W niektórych regionach naszego kraju przyjął się zwyczaj święcenia wieńca adwentowego. Wykonywany on jest z gałązek iglastych, ze świerku lub sosny. Następnie umieszczone są w nim cztery świece, które przypominają cztery niedziele adwentowe. Świece zapalane są podczas wspólnej modlitwy, Adwentowych spotkań lub posiłków. W pierwszym tygodniu adwentu zapala się jedną świecę, w drugim dwie, w trzecim trzy, a w czwartym wszystkie cztery. Wieniec wyobraża jedność rodziny, która duchowo przygotowuje się na przeżycie świąt Bożego Narodzenia.

Świeca roratnia

Świeca jest symbolem chrześcijanina. Wosk wyobraża ciało, knot - duszę, a płomień - światło Ducha Świętego płonące w duszy człowieka.
Świeca roratnia jest dodatkową świecą, którą zapalamy podczas Rorat. Jest ona symbolem Najświętszej Maryi Panny, która niesie ludziom Chrystusa - Światłość prawdziwą. W kościołach umieszcza się ją na prezbiterium obok ołtarza lub przy ołtarzu Matki Bożej. Biała lub niebieska kokarda, którą jest przepasana roratka mówi o niepokalanym poczęciu Najświętszej Maryi Panny. Zielona gałązka przypomina proroctwo: "Wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się odrośl z jego korzeni. I spocznie na niej Duch Pański..." (Iz 11, 1-2). Ta starotestamentalna przepowiednia mówi o Maryi, na którą zstąpił Duch Święty i ukształtował w Niej ciało Jezusa Chrystusa. Jesse był ojcem Dawida, a z tego rodu pochodziła Matka Boża.

Roraty

W Adwencie Kościół czci Maryję poprzez Mszę św. zwaną Roratami. Nazwa ta pochodzi od pierwszych słów pieśni na wejście: Rorate coeli, desuper... (Niebiosa spuśćcie rosę...). Rosa z nieba wyobraża łaskę, którą przyniósł Zbawiciel. Jak niemożliwe jest życie na ziemi bez wody, tak niemożliwe jest życie i rozwój duchowy bez łaski. Msza św. roratnia odprawiana jest przed świtem jako znak, że na świecie panowały ciemności grzechu, zanim przyszedł Chrystus - Światłość prawdziwa. Na Roraty niektórzy przychodzą ze świecami, dzieci robią specjalne lampiony, by zaświecić je podczas Mszy św. i wędrować z tym światłem do domów.
Według podania zwyczaj odprawiania Rorat wprowadziła św. Kinga, żona Bolesława Wstydliwego. Stały się one jednym z bardziej ulubionych nabożeństw Polaków. Stare kroniki mówią, że w Katedrze na Wawelu, a później w Warszawie przed rozpoczęciem Mszy św. do ołtarza podchodził król. Niósł on pięknie ozdobioną świecę i umieszczał ją na lichtarzu, który stał pośrodku ołtarza Matki Bożej. Po nim przynosili świece przedstawiciele wszystkich stanów i zapalając je mówili: "Gotów jestem na sąd Boży". W ten sposób wyrażali oni swoją gotowość i oczekiwanie na przyjście Pana.

Adwentowe zwyczaje

Z czasem Adwentu wiąże się szereg zwyczajów. W lubelskiem, na Mazowszu i Podlasiu praktykuje się po wsiach grę na ligawkach smętnych melodii przed wschodem słońca. Ten zwyczaj gry na ligawkach związany jest z Roratami. Gra przypomina ludziom koniec świata, obwieszcza rychłe przyjście Syna Bożego i głos trąby św. Michała na Sąd Pański. Zwyczaj gry na ligawkach jest dość rozpowszechniony na terenach nadbużańskim. W niektórych regionach grano na tym instrumencie przez cały Adwent, co też niektórzy nazywali "otrembywaniem Adwentu". Gdy instrument ten stawiano nad rzeką, stawem, lub przy studni, wówczas była najlepsza słyszalność.
Ponad dwudziestoletnią tradycję mają Konkursy Gry na Instrumentach Pasterskich (w tym także na ligawkach) organizowane w pierwszą niedzielę Adwentu w Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka w Ciechanowcu. W tym roku miała miejsce już XXII edycja tego konkursu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tymoteusz Szydło złożył prośbę do papieża o przeniesienie do stanu świeckiego

2019-12-11 07:16

dg / Warszawa (KAI)

- Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia - napisał Tymoteusz Szydło w oświadczeniu przesłanym Katolickiej Agencji Informacyjnej przez jego pełnomocnika, adwokata Macieja Zaborowskiego z Kancelarii Kopeć Zaborowski Adwokaci i Radcowie Prawni.

diecezja.bielsko.pl

Tymoteusz Szydło w oświadczeniu przekazanym Katolickiej Agencji Informacyjnej przez jego pełnomocnika, adwokata Macieja Zaborowskiego, napisał, że do publikacji czuje się zmuszony przez krzywdzące spekulacje, towarzyszące dopuszczalnej przez prawo kanoniczne zgodzie biskupa bielsko-żywieckiego na to, by udał się na urlop. "W ostatnich miesiącach przeżywałem głęboki kryzys wiary i powołania. Z bólem przyznaję, że z czasem zacząłem tracić sens mojej posługi i coraz częściej nachodziły mnie myśli o odejściu ze stanu duchownego. Po głębszym namyśle postanowiłem jednak dać sobie jeszcze jedną szansę i poprosiłem o kilka miesięcy urlopu, by poukładać swoje życie duchowe. Uznałem, że będzie to uczciwe w stosunku do Wiernych, wobec których zawsze starałem się sprawować posługę szczerze i z przekonaniem" - wyjaśnia T. Szydło.

– W tamtym okresie nie uważałem, że powinienem informować opinię publiczną o moich rozterkach duchowych. Uznałem, że nie jestem osobą publiczną i że mam prawo do prywatności. Wydawało mi się, że najlepszym wyjściem będzie odsunięcie się od posługi i przemyślenie wszystkiego w spokoju. Niestety ten czas przyniósł jeszcze więcej zamętu. Plotki, na mój temat podsycane przez media goniące za sensacją, właściwie uniemożliwiły mi refleksję. Co bardzo dla mnie bolesne, zainteresowanie tematem podsycały również osoby blisko związane z Kościołem, poprzez wielokrotne wracanie do domysłów na mój temat. Mam świadomość, że rozpoznawalność, której nigdy nie chciałem, jest związana z funkcjami, które pełni moja Mama – napisał w oświadczeniu.

Przyznaje, że w kontaktach z mediami popełniał błędy, zwłaszcza nie sprzeciwiając się próbom kojarzenia go z konkretną opcją polityczną i dając się uwikłać w wydarzenia sprzyjające takim opiniom.

– Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia. Jednocześnie oświadczam, że to moja ostatnia wypowiedź w tej sprawie. Nie zamierzam więcej zabierać głosu i bardzo proszę o uszanowanie tej decyzji - wyjaśnia, prosząc media o uszanowanie prywatności i zaprzestanie publikacji jego temat.

Przeprosił także osoby, które czują się zawiedzione jego decyzją, "zwłaszcza moją rodzinę, przyjaciół, znajomych, przełożonych, współpracowników, parafian z Przecieszyna, Osieka, Buczkowic i Oświęcimia, a także wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób czują się dotknięci lub zgorszeni".

– Mam nadzieję, że to oświadczenie ostatecznie przetnie wszelkie spekulacje oraz plotki na temat mojego klienta i pozwoli mu dalej normalnie żyć - powiedział w rozmowie z KAI adwokat Maciej Zaborowski, pełnomocnik Tymoteusza Szydło.

Oświadczenie dotyczące prośby o przeniesienie do stanu świeckiego

Wobec narastających spekulacji dotyczących mojego urlopu, na który otrzymałem zgodę od biskupa bielsko-żywieckiego, czuję się zmuszony zabrać głos. Chciałbym przeciąć w ten sposób krzywdzące spekulacje, które poza mną dotykają przede wszystkim moich bliskich a także osoby postronne. W ostatnich miesiącach przeżywałem głęboki kryzys wiary i powołania. Z bólem przyznaję, że z czasem zacząłem tracić sens mojej posługi i coraz częściej nachodziły mnie myśli o odejściu ze stanu duchownego. Po głębszym namyśle postanowiłem jednak dać sobie jeszcze jedną szansę i poprosiłem o kilka miesięcy urlopu, by poukładać swoje życie duchowe. Uznałem, że będzie to uczciwe w stosunku do Wiernych, wobec których zawsze starałem się sprawować posługę szczerze i z przekonaniem.

Biskup bielsko-żywiecki przyjął prośbę o urlop, co jest dopuszczalne w ramach prawa kanonicznego. W tamtym okresie nie uważałem, że powinienem informować opinię publiczną o moich rozterkach duchowych. Uznałem, że nie jestem osobą publiczną i że mam prawo do prywatności. Wydawało mi się, że najlepszym wyjściem będzie odsunięcie się od posługi i przemyślenie wszystkiego w spokoju. Niestety ten czas przyniósł jeszcze więcej zamętu. Plotki, na mój temat podsycane przez media goniące za sensacją, właściwie uniemożliwiły mi refleksję. Co bardzo dla mnie bolesne, zainteresowanie tematem podsycały również osoby blisko związane z Kościołem, poprzez wielokrotne wracanie do domysłów na mój temat. Mam świadomość, że rozpoznawalność, której nigdy nie chciałem, jest związana z funkcjami, które pełni moja Mama. Oczywiście dziś zdaję sobie sprawę, że sam także popełniłem szereg błędów w kontaktach z mediami, zwłaszcza tuż po święceniach, kiedy nie oponowałem, gdy próbowano skojarzyć mnie z określoną opcją polityczną. Nigdy nie było to moim celem ani ambicją, jednak zabrakło mi siły woli, by zaprotestować przeciwko publikacjom na mój temat. Co gorsza, dałem się uwikłać w wydarzenia, które mogły zostać błędnie odczytane jako udzielenie poparcia politycznego. Przez następne lata mojej posługi unikałem mediów i protestowałem prywatną drogą przeciw publikacjom na mój temat.

Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia. Jednocześnie oświadczam, że to moja ostatnia wypowiedź w tej sprawie. Nie zamierzam więcej zabierać głosu i bardzo proszę o uszanowanie tej decyzji.

Żałuję, że moja historia potoczyła się w ten sposób, ale mimo wszystko mam nadzieję, że uda mi się poukładać życie na nowo. W tym miejscu mogę jedynie prosić media o uszanowanie mojej prywatności i zaprzestanie publikacji na mój temat. Zdaję sobie sprawę, że moja decyzja jest bolesna dla wielu osób, ale nie mogę postąpić inaczej. Przepraszam wszystkich, których zawiodłem, zwłaszcza moją rodzinę, przyjaciół, znajomych, przełożonych, współpracowników, parafian z Przecieszyna, Osieka, Buczkowic i Oświęcimia, a także wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób czują się dotknięci lub zgorszeni.

Tymoteusz Szydło

Bielsko-Biała, 10.12.2019

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem