Reklama

Oręż do walki z pokusą

2013-02-15 15:06

Ks. Tomasz Pełszyk
Edycja podlaska 7/2013, str. 1

Bożena Sztajner/Niedziela

Znajomość Słowa Bożego jest czymś oczywistym dla kogoś, kto odpowiedzialnie traktuje swoją wiarę. Smucić się trzeba, ponieważ bardzo wielu chrześcijan nie sięga po Ewangelię albo traktuje ją bardzo wybiórczo. Czy można więc się dziwić, że dzisiaj nawet niewierzący zawstydzają katolików, sprawnie posługując się cytatami z Pisma Świętego, by wymóc od nich akceptację dla swoich grzesznych zachowań. Milczymy, nie wiedząc, jak trzeba na takie żądania odpowiedzieć. Co gorsza, nie robimy żadnego wysiłku, by znaleźć odpowiednie argumenty do zwyciężenia panoszącego się zła.

Dla Izraelitów czymś zupełnie naturalnym było przypominanie sobie wielkich Bożych dzieł. Do zewnętrznych znaków pobożności dołączano zwykle odpowiedni komentarz, by prawda objawiona nie zagubiła się i nie została zapomniana. Mówi nam o tym odczytany fragment Księgi Powtórzonego Prawa: dar pierwocin oddawanych Panu jest znakiem wdzięczności za wyprowadzenie z niewoli egipskiej i wprowadzenie do ziemi obietnicy. Człowiek - tak obficie ubogacony - musi wiedzieć, że wszystko otrzymał od Najwyższego i we wszystkim od Niego zależy. Kłamstwo, którym posługuje się szatan w scenie kuszenia na pustyni, sugeruje, że wszystko jest w jego władaniu, i że tylko on może rozdzielać dobra ziemskie. Szkopuł tkwi w tym, że diabeł doskonale zdaje sobie sprawę z tego, przed kim stoi, a mimo wszystko łże w żywe oczy! Zdemaskowany w jednym, uderza w coś innego: podpowiada, by Jezus już teraz okazał swoją boską moc, bo „aniołowie nie pozwolą, by stała Mu się krzywda”. Chrystus, pozostając w ludzkiej naturze, ani przez moment nie przyzwala na trwanie pokusy, a pomaga Mu w tym pełne zjednoczenie z Ojcem. Szatan - w obliczu męki Jezusa - podejmie jeszcze jedną próbę zniweczenia dzieła odkupienia. Słowo wcielone jest słowem Prawdy. Do tej myśli sięga św. Paweł, zalecając Rzymianom postawę wiary w to, że „Jezus jest Panem”, i tłumacząc, że właśnie wiara w Zmartwychwstałego - „przyjęta sercem” i „wyznawana ustami” - jest kluczem do zbawienia.

Reklama

Słowo Boże pragnie przebywać wśród ludzi, a bardziej jeszcze mieć w nas swoje mieszkanie. Mamy je poznawać, by uczyć się ciągle odróżniania dobra od zła, by - kierując się objawioną Prawdą - nabierać sprawności w walce z dotykającymi nas pokusami. Biblia jest pewnym orężem w zmaganiach z szatanem, gdyż odkrywa jego podstępną naturę i demaskuje bezsilność w konfrontacji z mocą Boga. Zwycięzcą nie może być nikt inny, tylko Pan!

Tagi:
Słowo Boże

Więcej słowa

2019-07-10 09:42

Katarzyna Dobrowolska
Edycja kielecka 28/2019, str. IV

Zalewa nas wielomówstwo, a papież Benedykt XVI powiedział nawet o „inflacji słowa”. Problem w tym, że nie zatrzymujemy się nad żadnym słowem. Łowimy jedynie wyrwane myśli, pojęcia, informacje. Z natłoku wyłania się obraz rzeczywistości chaotycznej, a pośrodku niej człowiek nie wiadomo dokąd zmierzający i skąd przychodzący. To rodzi lęki i niepewność. Lekarstwem może okazać się Słowo Boga i styl życia rodzący się z obcowania ze Słowem – lectio divina – Boże czytanie. Ci, co podążają już taką drogę w parafiach w Małogoszczu, bł. Hiacynty i Franciszka w Kielcach, św. Bartłomieja w Chęcinach – opowiadają jak Słowo zmienia ich życie

Ks. Tomasz Siemieniec
Wspólna medytacja Słowa ubogaca

Na początku musi być pragnienie

To właśnie ono przyprowadziło moich rozmówców do Kręgów Biblijnych powstających w ich parafiach. To pragnienie poznawania świętego tekstu, takim jakim on jest i spotkania w tym Słowie prawdziwego Boga, a nie własnych wizji i planów i utartych schematów. A Słowo potrafi zaskoczyć i bardzo często przełamuje nasze myślenie – mówią.

W 2006 r. usłyszałam w radiu o Kręgu Biblijnym. Zafascynowało mnie to. Zapragnęłam, aby u nas w parafii założyć taki Krąg. Poszłam z tym pomysłem do ówczesnego proboszcza śp. ks. Mirosława Kaczmarczyka. On ogłosił z ambony, że powstaje Krąg Biblijny. Początkowo zgłosiło się kilka osób. Spotkania prowadzili najpierw ks. Krzysztof Cebula, potem ks. Adam Paciuch i ks. Wojciech Oczkowicz. Obecnie naszym opiekunem jest biblista ks. dr hab. Tomasz Siemieniec, który w niezwykle kompetentny i piękny sposób tłumaczy nam Pismo Święte. Cieszymy się, że od początku jest z nami nasz proboszcz ks. kan. Jan Kukowski. Oprócz Ewangelii, poznawaliśmy Księgę Apokalipsy. Osobiście jest dla mnie najtrudniejsza. Wiele razy zabierałam się za jej czytanie, ale przerażało mnie to wszystko, co było napisane i przestawałam. Ks. Tomasz czytał fragmenty, objaśniał. Potem dyskutowaliśmy, zadawaliśmy pytania. On wyjaśniał nam symbolikę i objaśniał kontekst historyczny i teologiczny czytanych wersetów. Dzięki temu Księga stała się bardziej zrozumiała – mówi Lucyna Rudnik z parafii Chęciny.

Przejrzeć się w Słowie

„Wiara rodzi się z tego, co się słyszy. A tym, co się słyszy, jest Słowo Chrystusa” – pisał św. Paweł w Liście do Rzymian. Czytając tekst, nie można zatrzymać się na powierzchni, trzeba drążyć, szukać, iść w głąb. To możliwe jedynie przy uważnym „lectio”, z pełnym skupieniem, zatrzymaniem się na tym co „teraz”. Kiedy zatrzymujemy się nad tekstem, pozwalamy, by przemawiał do nas. Dlatego każde spotkanie Kręgu Biblijnego rozpoczyna się modlitwą do Ducha Świętego, by oświecał i prowadził, wyjaśniał.

Szukać głębiej

Bogactwem jest odkrywanie Słowa w obecności innych osób. – Każdy z nas ma inne doświadczenie życiowe, inny charakter, nasza psychika kształtowała się w różnych rodzinach i środowiskach, dlatego spojrzenie na Słowo Boże każdego z nas może być inne. Ludzką rzeczą jest wątpić. Często spieramy się, dyskutujemy, mamy różne zdania. To normalne i nie należy się tego obawiać. Chodzi o to, aby drążyć Słowo, by szukać głębiej. Naszemu zgromadzeniu przewodniczy zawsze kapłan, dlatego mamy pewność że nie zbłądzimy, interpretując Słowo Boże – opowiada Lucyna Rudnik.

Uczestnicy Kręgów biblijnych doskonale wiedzą, że Biblia nie jest opowieścią historyczną o zamierzchłych czasach. To Słowo żywe, które ma moc. Zawsze jest na tu i teraz, na moją rzeczywistość, w której żyję, na konkretne fakty. Aby to dostrzec potrzebne jest „meditatio”. Dlatego każdy z uczestników zadaje sobie pytanie: Co Bóg mówi do mnie dziś w tym Słowie? Inaczej mówiąc: konfrontuje się ze Słowem, przegląda się w nim jak w lustrze, pozwala, by jego życie zostało oświetlone przez to Słowo. – Widzę przez te trzynaście lat jak Słowo Boże potrafi zmieniać człowieka. Głębiej patrzę na wiele spraw, wiem, skąd przychodzimy i dokąd zmierzmy. Myślę, że dzięki temu, że jesteśmy bardziej ugruntowani w Słowie, możemy dawać świadectwo, wyjaśnić komuś jakieś ewangeliczne prawdy. Staram się dzielić tym, co dostałam i wprowadzać w Biblię następne pokolenie. Kiedy przychodzą do mnie wnuki, czytam Biblię w obrazkach. Lubią historię o narodzinach Pana Jezusa – mówi p. Lucyna.

– Pochodzę z parafii Chmielnik. Zawsze lubiłam religijne książki. Czasy mojego dzieciństwa były jednak trudne. W domu nie było Pisma Świętego. Pamiętam swoją pierwszą Biblię. Marzyłam o niej bardzo długo. Wypytywałam w księgarniach, wśród znajomych, ale nie mogłam jej znaleźć. Kiedy w końcu udało mi się zdobyć Biblię, byłam bardzo szczęśliwa. Okazało się (czego nie wiedziałam wcześniej), że to Biblia świadków Jehowy. Ale mam ją do dziś, przez sentyment i szacunek do Słowa Bożego. Teraz korzystam z Biblii Tysiąclecia. W domu mam również Atlas Biblijny. Zaglądam do niego często, poznaję w ten sposób historię narodu wybranego – mówi. Ks. Tomasz Siemieniec podkreśla, że w tej chwili na rynku księgarskim mamy ogromny wybór pomocy biblijnych, różnorodne i bardzo dobre wydania Biblii z najnowszymi komentarzami. Warto do nich sięgać.

Pytają i poszukują odpowiedzi

Krąg w Małogoszczu zainicjował ks. prał. Henryk Makuła. Opowiada, że jego przygoda z Kręgiem Biblijnym rozpoczęła się dawno temu, kiedy był na probostwie w Proszowicach. – Rozpoczęliśmy z ks. Siemieńcem spotkania. Kiedy przyszedłem do parafii Małogoszcz od razu pomyślałem, że chcę kontynuować taką formułę pogłębiania znajomości Pisma Świętego z moimi parafianami. I tak spotykamy się już od sześciu lat w każdy trzeci czwartek miesiąca. Rozpoczynamy Mszą św. z homilią w oparciu o Słowo Boże. Potem jest spotkanie w sali parafialnej metodą lectio divina. Rozważamy Ewangelię na najbliższą niedzielę. Są osoby, które regularnie uczestniczą w spotkaniach i takie przychodzące od czasu do czasu. Parafianie są zauroczeni taką formułą medytacji. Pytają, dyskutują, dzielą się własnymi refleksjami, poszukują odpowiedzi. Dla mnie jako księdza ta refleksja to ogromna pomoc w przygotowaniu kazania na niedzielę i homilii w ciągu tygodnia. Podchodzę do Słowa Bożego bardzo poważnie, staram się je czytać regularnie – mówi ks. Makuła, zachęcając parafian do przyłączenia się do wspólnoty.

Zaskakuje swoim miłosierdziem

– W Kręgu Biblijnym uczestniczę blisko cztery lata. Obcowanie z Biblią metodą lectio divina jest sposobem na pogłębienie wiary, ubogaceniem duchowym. Jesteśmy niewielką wspólnotą, ale przez te regularne spotkania, modlitwę, rozmowy o Biblii łączy nas głęboka więź. Wszyscy jesteśmy spragnieni Słowa Bożego. Cenne jest to, że naszą wspólnotę prowadzą kapłani, którzy tłumaczą nam tekst. Bóg z Kart Pisma Świętego wciąż zaskakuje swoją miłością i miłosierdziem. W czasie wielkiego Postu uczestniczyłam w fascynujących Rekolekcjach Szkoły Słowa Bożego w Skorzeszycach. Poznawaliśmy historię biblijnych bohaterów, których życie zmieniło się po spotkaniu z Jezusem. Był to Zacheusz, grzeszna kobieta, syn marnotrawny i dobry łotr. W tych nawróconych można było się przejrzeć, dostrzec siebie, swoje słabości, upadki i powroty do Boga, a przede wszystkim spotkać Miłosiernego Ojca – opowiada Teresa Karkocha z parafii Małogoszcz.

Bez Biblii nie ma homilii

W parafii św. Hiacynty i Franciszka w Kielcach Krąg Biblijny powstał dzięki ks. proboszczowi Grzegorzowi Kucie. – Cały czas Biblia jest blisko. Czytana w młodości, studiowana i medytowana w seminarium, obecna codziennie w kapłaństwie. A teraz czas na Szkołę Słowa Bożego. Pewnie nie ma uniwersalnej dla wszystkich metody czy sposobu medytacji Słowa Bożego. Najważniejsze jest, żeby to robić. Ks. Grzegorz ma swoje ulubione teksty. – Od dawna fascynowały mnie księgi historyczne Starego Testamentu, w seminarium bliskie mi były psalmy, które potem przez brewiarz stały się codziennością. I oczywiście fundamentalne teksty Ewangelii – mówi. Krąg Biblijny w parafii był jego pragnieniem. – To niezwykłe doświadczenie. Towarzyszenie w tej wspólnej medytacji ks. prof. Tomasza jest inspirujące i bardzo potrzebne – to w końcu charakterystyczne dla tej metody medytacji. Sam się sporo dowiaduję, na nowo odkrywam, przypominam. I uważnie słucham pozostałych uczestników spotkań. Myślałem, że będą jakieś obawy przed wypowiadaniem się na głos, ale chyba nie ma takich uczestników, którzy nie powiedzieliby ani słowa na spotkaniu kręgu.

Oczywiste, bez Biblii nie ma homilii. W jej przygotowaniu i wygłaszaniu pomaga medytacja w ramach Szkoły Słowa Bożego. Szkoda byłoby zachować dla siebie, coś co poruszyło mnie osobiście na kręgu. A z drugiej strony bezwzględnie warto też podzielić się z innymi parafianami owocami tej wspólnej medytacji – mówi ks. Grzegorz Kuta.

Prowokuje do myślenia

– Uczestnictwo w Kręgu Biblijnym, pozwala mi lepiej poznawać Boga w Jego Słowie, bo wierzę, że On jest obecny w tym Słowie, nawet więcej, że to Słowo jest samym Bogiem – mówi Barbara, uczestniczka Kręgu w parafii św. Hiacynty i Franciszka. – Lubię wracać do słów św. Grzegorza Wielkiego „Odkrywaj Serce Boga, w Słowach Boga”, a także do 3-go wezwania z litanii do SJ „Serce Jezusa ze Słowem Bożym istotowo zjednoczone”. Wspólne odkrywanie Boga w Jego Słowie jest dla mnie bardzo cenne, prowokuje do myślenia, do kwestionowania swoich postaw, do stawiania pytań. Z obcowania ze Słowem rodzi się radość z poznawania Jezusa jako człowieka. Lubię się przyglądać Jego relacjom z uczniami, wczuwać się w Jego sposób reagowania, mówienia. Lektura Pisma Świętego rodzi we mnie wdzięczność i poczucie bliskości ze Słowem, które objawia mi prawdę o mnie, niekiedy trudną do przyjęcia. Z drugiej strony – przynosi pocieszenie i umocnienie w sytuacjach kiedy czuje się bezradna. O trudnościach mówi. – Czasem nie rozumiem zupełnie tekstu, a nawet jeśli rozumiem, to ten tekst „nic mi nie mówi”, nie trafia do mojego serca. Jednak wydarzenia „rozświetlane” Słowem Bożym nabierają szczególnego sensu. Słowo pomaga głębiej zrozumieć siebie samego, a to przekłada się na lepsze relacje z innymi. Cenię sobie obecność kapłana w grupie, który wprowadzi w zagadnienie, naświetli kontekst, wyjaśni wątpliwości czy odpowie na rodzące się pytania – podkreśla Barbara.

Otwiera serce i rozum

Małżonkowie Bernarda i Andrzej w Kręgu uczestniczą razem. – To doświadczenie otwiera mnie na Słowo Boże i poprzez głębsze poznanie, uświadamia mi Jego obecność w moim życiu. Pobudza mnie do coraz większej doskonałości – tłumaczy Bernarda. Do kręgu przyprowadził ich „ głód wiedzy o Bogu, świadomość swojego ograniczenia w poznaniu Go”. – Początkowo część wykładanych rzeczy była dla mnie trudna, ale z zaufaniem i ciekawością chciałam dalej zgłębiać Słowo Boże. Często przychodzą mi oczywiście rozproszenia, a nawet i niechęć, ale nie poddaję się im i z upartością wracam, bo poznanie Boga i rozważanie Jego Słowa daje mojemu sercu spokój, dzięki któremu łatwiej jest mi znieś codzienne przeciwności i patrzeć na nasz świat inaczej – mówi Bernarda. – Moja wiara umocniła się, pogłębiła i otworzyła szerzej moje serce i rozum. W relacji z Panem Bogiem poczułam świętą bojaźń, tzn. nie by się Go bać, ale bać się obrazić Go choćby najmniejszym grzechem. W relacji z bliźnim – mam więcej cierpliwości i staram się nie oceniać, ale szukać w drugim człowieku czasem ukrytego Boga. Pan Bóg ukazał mi moją grzeszność, ale i zarazem sposób zaradzenia jej. Co najważniejsze nie popadam w rozpacz i nie ma dla mnie już sytuacji bez wyjścia. Bóg jest wszystkim i wszystko może – mówi. On przemawia do nas czasem przez innych ludzi i dzięki tym spotkaniom coraz bardziej poznaje Go. Każdy ma z Nim inne relacje i bywa, że niekiedy jedno zdanie przynosi nam lepsze zrozumienie. Bibliści podkreślają, że przejrzenie się w Słowie wymaga zatrzymania się. Kiedy dajemy szansę, by Słowo w nas pracowało, możemy dostrzegać zmiany. Kiedy pozwalamy, by to Słowo mówiło do serca, to ono interpretuje nasze życie, pomaga nam rozeznawać, czego Bóg pragnie, ukierunkowuje wybory w życiu, uczy głębszego spojrzenia i postrzegania innych osób, wydarzeń oczyma Boga. To są właśnie owoce Kręgów Biblijnych, dostrzegane przez jej uczestników.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Imię Boga – Miłosierdzie

2016-09-07 08:38

Abp Wacław Depo
Niedziela Ogólnopolska 37/2016, str. 32-33

Wsłuchawszy się w przypowieści Jezusa o zagubionej owcy, drachmie i miłosiernym ojcu, możemy stwierdzić, że są one „Ewangelią Ewangelii”. Albowiem w sposób niedościgły dla rozumu ludzkiego ukazują prawdę o Bogu, który jest zawsze bliski człowiekowi, niezależnie od stopnia jego grzeszności czy oddalenia: „zostawia dziewięćdziesiąt dziewięć owiec i idzie za zaginioną, aż ją znajdzie”; „cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, która mi zginęła”; „trzeba się radować i cieszyć z tego, że brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął, a odnalazł się” (por. Łk 15, 4. 9. 32).

Ktoś może postawić zasadnicze pytanie: Czy jest to obraz tego samego Boga, który w Starym Przymierzu jest Bogiem ukrytym, Sprawiedliwym Sędzią, karzącym zło i odstępstwa? To pytanie wciąż rozbrzmiewa na kartach Biblii Starego i Nowego Testamentu, jak również we wspólnocie Kościoła Chrystusowego. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa podejmowano próby, aby wymazać obraz Boga mściciela ze Starego Testamentu, a zastąpić go obrazem Boga Ojca. Za przykładem Chrystusa wyznajemy z wiarą, że „Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba” jest tym samym Bogiem, który objawia się jako Ojciec Jednorodzonego Syna w Duchu Świętym. Tylko na płaszczyźnie wiary i dzięki łasce Boga uznajemy, że Jezus Chrystus objawia nam tajemnice Jedynego Boga obydwu Testamentów.

Wielokrotnie podczas lektury pism Starego Testamentu doświadczyliśmy „gorzkiej prawdy” o Bogu i Jego odniesieniach do ludzi i świata. Te obrazy Boga i realizacja Jego planów są trudne do zrozumienia, ale musimy przyznać, że od początków stworzenia aż po granice spotkania z Nowym Testamentem przekazują one tę samą miłość Boga, która objawia się poprzez miłosierdzie. Nie sposób nie dostrzec tych obrazów i postaw Boga, który lituje się i przebacza niewierności Izraela, choć na górze Synaj bardzo wyraźnie zaznaczył: „Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną” (por. Wj 20, 3). Jego „zraniona miłość” jest zawsze większa niż gniew wobec niewierności narodu wybranego. Bóg bowiem jest radykalnie „Inny” niż człowiek z jego sposobami rozumienia, który tak często błędnie interpretuje Boże drogi. W Bożej świętości dostrzega np. jedynie niedającą się przebyć odległość i moc, a nie widzi, że jest ona równocześnie bliskością i czułością Ojca: „Pośrodku ciebie jestem Ja – Święty i nie przychodzę, aby zatracać” (Oz 11, 9). Na podobieństwo pasterza jest również zatroskany o swoje owce (Ez 34, 16). Jeżeli Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo, to jest także w stanie objawić się człowiekowi za pomocą obrazów i reakcji ludzkich. Biblijne antropomorfizmy mogą wydawać się proste i naiwne, ale zawsze w sposób dobitny wyrażają jakiś istotny rys prawdziwego Boga.

Dlatego tak trudna – dla każdego pokolenia wierzących w Boga Izraela – pozostaje sprawa Jezusa z Nazaretu, który objawia tajemnice Boga obydwu Przymierzy i Testamentów. Synowie Izraela wciąż zatrzymują się nie na księgach Starego Przymierza, które mówią o Chrystusie, ale na dramatach historii... Te ostatnie, zwłaszcza Holokaust, ukazują, że ludzie na płaszczyźnie podarowanej wolności wciąż wybierają innych bogów, a nieraz wprost siebie samych czynią bogami. W Jezusie Chrystusie Bóg objawił się w sposób ostateczny, jako Pierwszy i Ostatni, jako Stwórca i Zbawiciel, jako Ojciec bogaty w miłosierdzie.

Polecamy „Kalendarz liturgiczny” – liturgię na każdy dzień
Jesteśmy również na Facebooku i Twitterze

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież pobłogosławił ikonę Matki Bożej dla cierpiącego narodu syryjskiego

2019-09-15 20:15

ts / Watykan, Damaszek (KAI)

Papież Franciszek pobłogosławił ikonę Matki Bożej dla cierpiącego narodu syryjskiego. Jej autorem jest Spiridon Kabbash, grecko-prawosławny ksiądz z Homs, poinformowało Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie (PKwP) 15 września w Rzymie.

Grzegorz Gałązka

Ikona przedstawia siedzącą Matkę Bożą w czerwonym płaszczu. Na kolanach trzyma Dzieciątko Jezus, błogosławiące kobiety, mężczyzn i dzieci zwracających się w błagalnym geście do Matki Bożej. Te postaci artysta umieścił w dolnej, lewej części obrazu. W dole po prawej natomiast widać uzbrojonych terrorystów w czarnych mundurach odwróconych od tej sceny i uciekających; niektórzy z nich mają miecze i pasy z amunicją.

Kardynał Mauro Piacenza, przewodniczący PKwP przekazał ikonę papieżowi Franciszkowi. Jak podkreślono, „obraz zatroskanej Maryi, Pocieszycielki Syryjczyków” jest symbolem modlitewnej kampanii „Pociesz mój naród” syryjskich chrześcijan, którzy stracili swoich bliskich w czasie trwającego osiem lat konfliktu zbrojnego w kraju.

W najbliższych tygodniach ikona będzie peregrynować po wszystkich 34 diecezjach katolickich, prawosławnych i wschodniochrześcijańskich w Syrii. Będzie wystawiana i czczona we wszystkich parafiach, w których będzie taka możliwość; ogółem zarejestrowane są 454 parafie, powiedziała w Rzymie rzeczniczka PKwP.

Także w niedzielę 15 września w Syrii rozdawano 6000 różańców, które papież Franciszek poświęcił 15 sierpnia podczas modlitwy „Anioł Pański” na placu św. Piotra. Różańce przygotowali chrześcijańscy rzemieślnicy w Betlejem i Damaszku.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem