Reklama

O moralności czynów ludzkich

2013-02-15 15:06

Adam Maksymowicz
Edycja legnicka 7/2013, str. 4-5

Andrzej Potycz
O. dr Wacław Stanisław Chomik OFM

W Duszpasterstwie Ludzi Pracy ’90 po raz kolejny gościł o. dr Wacław Stanisław Chomik OFM, minister prowincjalny prowincji św. Jadwigi, były przewodniczący Konferencji Prowincjałów Franciszkańskich w Polsce oraz w Unii Braci Mniejszych Europy. Wygłosił prelekcję pt. „Czyn ludzki i źródła jego moralności”

Tytuł ma charakter uniwersalny, gdyż problem dotyczy każdego człowieka i każdej kultury. Nasze życie codzienne to ciągła aktywność. Składa się na nią praca, sklep, dom, rozrywka. W pracy sporządzamy dokumenty, podejmujemy decyzje, wykonujemy określone zadania i czynności. W sklepie przeglądamy towary, chodzimy od stoiska do stoiska. Tych codziennych czynności jest znacznie więcej. Nawet sen jest swego rodzaju czynnością odpoczynku i nabierania sił.

Trzeba więc zapytać: na czym polega czyn ludzki? Na czym polega jego specyfikacja? Kiedy jest on dobrem lub złem - w znaczeniu moralnym? Odpowiedź jest taka, że czyn ludzki to świadome i wolne działanie skierowane w stronę osiągnięcia jakiegoś celu. Kwestię tę w Ewangelii podejmuje bogaty młodzieniec: „Nauczycielu dobry, powiedz, co mam czynić, by osiągnąć życie wieczne” (Łk 18, 18). Czyn ludzki jest środkiem do celu (życie wieczne). Według Karola Wojtyły czyn ludzki, jako akt rozumowego poznania i wolności woli, objawia człowieka jako osobę ludzką („Osoba i czyn”). By go lepiej zrozumieć, trzeba wprowadzić ważne rozróżnienie: czyn ludzki (actus humanus) i czyn człowieka (actus hominis). Czyn ludzki to działanie człowieka, w którym zaangażowany jest rozum i wolna wola - dwie jego duchowe władze. Weźmy przykładowo pod uwagę cierpienie ludzkie. Człowiek nie tylko cierpi, ale wie, że cierpi, a niekiedy Bogu stawia pytanie: dlaczego? Żadne zwierzę nie stawia takiego pytania. Czyn ludzki (w odróżnieniu od czynu człowieka) odpowiada wartości i godności osobowej człowieka: istoty rozumnej i wolnej. Jeżeli tak, to też i odpowiedzialnej. Nie jest odpowiedzialny za czyn człowiek niepoczytalny i człowiek, który dokonał go w zniewoleniu. Odpowiedzialny za czyn ludzki jest tylko człowiek w pełni świadomy i całkowicie wolny. Jeżeli weźmiemy pod uwagę moralność czynu ludzkiego, to trzeba zauważyć, że może być on moralnie dobry, zły lub obojętny. Wolność czyni człowieka podmiotem moralnym. Gdy człowiek działa w sposób świadomy, jest „ojcem” własnych czynów. Tego rodzaju czyny dokonane w sposób wolny, na podstawie osądu sumienia, mogą być kwalifikowane moralnie.

Środek do celu

Moralność czynów ludzkich zależy od trzech elementów: wybranego przedmiotu, zamiaru (intencji podmiotu działającego) i okoliczności działania. Są to „źródła” moralności czynów ludzkich. Każdy czyn ludzki ma swoją strukturę materialną (przedmiotową), jak np. kłamstwo (świadome wprowadzenie kogoś w błąd), kradzież (przywłaszczenie sobie cudzej rzeczy bez zgody jego właściciela), jałmużna (wychodzenie naprzeciw ludziom potrzebującym), modlitwa (uznanie Boga i oddanie Mu należytej czci). W swej przedmiotowej strukturze czyn ludzki może być dobry, zły lub obojętny. W analizie czynu ludzkiego rozum rozeznaje, czy jest on zgodny z jakąś normą. Natomiast wola popycha człowieka do czynu lub do jego zaniechania, w zależności od tego, jaki cel człowiek chce osiągnąć. Każdy czyn ludzki - dobry, czy zły - ma swój cel: czyn jest środkiem do celu. Intencja - drugie źródło czynu moralnego umiejscawia się w woli człowieka. Celem osoby działającej jest materialny cel do osiągnięcia. Mamy więc w czynie ludzkim dwa cele: cel dzieła i cel działającego, czyli zamiar i intencja. Czasem mówimy: „Myślałem, że wyjdzie z tego dobro, a wyszło jak zawsze”. Wynika z tego, że sama dobra intencja nie czyni ani dobrym, ani słusznym zachowania, które samo w sobie jest nieuporządkowane, jak np. kłamstwo, czy oszczerstwo. Cel nie może uświęcać środków. Oznacza to, że nie można usprawiedliwiać, np. skazania niewinnego człowieka jako uprawnionego środka dla ratowania narodu. Choć intencja ratowania narodu jest dobra, a nawet pożądana, to dla jej realizacji nie wolno posługiwać się złem. Wynikają z tego dwie podstawowe zasady etyczne: cel nigdy nie uświęca środka i nigdy nie wolno czynić zła, aby z niego mogło wyjść dobro. Najlepsza intencja nie jest w stanie sprawić, aby czyn ludzki sam w sobie zły stał się dobrym. Żadna intencja nie ma takiej mocy przemiany. Intencja może natomiast popsuć czyn moralnie dobry, np. intencja próżnej chwały czyni złym jałmużnę - czyn, który sam w sobie jest dobry.

Reklama

Okoliczności

Trzecim źródłem moralności czynu ludzkiego są okoliczności. Zestaw zewnętrznych i wewnętrznych okoliczności oddaje wiersz łaciński: quis, quid, ubi, quibus auxiliis, cur, quomodo, quando. Kto? (quis) - czyli jaki jest stan, zawód i wiek osoby działającej? Co? (quid) - np. jaka jest wartość kradzionej rzeczy? Jeśli czytam drogą czy tanią książkę, nie ma to znaczenia moralnego. Jeśli jednak kradnę książkę, to jej cena jest już czynnikiem wartościującym. Gdzie? (ubi) - chodzi o okoliczność miejsca. Kradzież, np. w kościele jest szczególnie naganna, bo tu nikt się tego akurat nie spodziewa. Jakimi środkami? (quibus auxiliis) - czyn może być wspierany przez innych. Zarówno moralnie, jak i faktycznie (np. postępowanie dziecka może być wspierane przez jego rodziców). Dlaczego? (cur) - chodzi tu o okoliczności intencji, zamiaru (np. czy sprawca podjął decyzję o czynie w czasie debaty w sejmie, gdzie wypowiadano się za przerywaniem ciąży). W jaki sposób? (quomodo). Przykładowo, czynność jedzenia jest rzeczą obojętną. To jednak, czy jemy w sposób umiarkowany, czy nie, zawiera już w sobie odniesienie do normy moralnej. Jedzenie jest tu oceniane jako dobro (przez cnotę umiarkowania) lub zło (przez obżarstwo). Kiedy? (quando) - dotyczy to np. nieobecności na Mszy św. w święta nakazane. Okoliczności przyczyniają się do powiększenia lub zmniejszenia dobra lub zła moralnego czynów ludzkich, np. wysokość skradzionej kwoty. Mogą one również zmniejszyć lub zwiększyć odpowiedzialność sprawcy, np. działanie ze strachu przed śmiercią. Nie mogą one jednak zmienić jakości moralnej samych czynów, czyli nie mogą uczynić ani dobrym, ani słusznym tego działania, które samo w sobie jest złe.

Zasady końcowe

Czyn moralnie dobry zakłada jednocześnie dobro przedmiotu, intencji podmiotu i okoliczności. Zła intencja sprawcy niszczy działanie, chociażby jego przedmiot sam w sobie był dobry (np. modlitwa i post „po to, aby ludzie widzieli”). Wybrany przedmiot już sam w sobie może uczynić złym całość działania (np. nierząd, którego wybór jest zawsze błędny, ponieważ pociąga za sobą zło moralne przez nieuporządkowanie woli). Błędna jest więc ocena moralności czynów ludzkich biorąca pod uwagę tylko intencję, która je inspiruje. Dotyczy to również okoliczności, takich jak: środowisko, presja społeczna, przymus lub konieczność działania, które stanowią tylko ich tło. Istnieją również czyny, które niezależnie od okoliczności i intencji, są zawsze bezwzględnie niedozwolone ze względu na ich przedmiot, takie jak: bluźnierstwo, krzywoprzysięstwo, zabójstwo i cudzołóstwo. Mamy zawsze do wyboru: albo z Bogiem, albo bez Boga. W nawiązaniu do tematu wykładu o. Prowincjał przypomniał postać zmarłego w 2009 r. marksistowskiego filozofa Leszka Kołakowskiego. Analiza własnych czynów doprowadziła go do radykalnej zmiany filozofii życia. Nie zawahał się on w komunistycznej Polsce (w 1965 r.) stwierdzić: „Osoba i nauka Jezusa nie mogą zostać usunięte ani z naszej kultury, ani unieważnione, jeśli kultura ta ma istnieć i tworzyć się nadal”. Wobec tego odważnego stanowiska musiał się on udać na emigrację.

Dzieją się cuda

2019-06-12 09:02

Jolanta Marszałek
Niedziela Ogólnopolska 24/2019, str. 20-21

Od kilku miesięcy w parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu znajdują się relikwie św. Szarbela z Libanu. I dzieją się cuda. Ludzie doznają wielu łask, także uzdrowienia. Jedną z uzdrowionych jest Barbara Koral – żona Józefa, potentata w branży produkcji lodów, i matka trójki dzieci. Cierpiała na raka trzustki, po którym nie ma śladu. 17 maja br. publicznie podzieliła się swoim świadectwem

Wikipedia

W październiku ub.r. wykryto u mnie nowotwór złośliwy trzustki – opowiada Barbara Koral. – Przeżyłam szok. Ale głęboka wiara i ufność w łaskawość Boga wyjednały mi pokój w sercu. Leżałam w szpitalu w Krakowie przy ul. Kopernika, nieopodal kościoła Jezuitów. Dzieci i mąż byli ze mną codziennie. Modliliśmy się do Jezusa Przemienionego za wstawiennictwem św. Jana Pawła II oraz św. Szarbela. Zięć Piotr przywiózł od znajomego księdza płatek nasączony olejem św. Szarbela. Codziennie odmawialiśmy nowennę i podczas modlitwy pocierałam się tym olejem. Czułam, że mając św. Szarbela za orędownika, nie zginę – wyznaje.

Przypadek beznadziejny

Operacja trwała ponad 6 godzin. Po otwarciu jamy brzusznej większość lekarzy odłożyła narzędzia i odeszła od stołu, stwierdziwszy, że przypadek jest beznadziejny. Jednak profesor po kilku minutach głębokiego namysłu wznowił operację. Usunął raka. Operacja się udała.

– Byłam bardzo osłabiona – opowiada p. Barbara – tym bardziej że 3 tygodnie wcześniej przeszłam inny zabieg, również w pełnej narkozie. Nic nie jadłam i czułam się coraz słabsza.

W trzeciej dobie po operacji chora dostała wysokiej gorączki, dreszczy. Leżała półprzytomna i bardzo cierpiała. – Momentami zdawało mi się, że ktoś przecina mnie piłą na pół. Zwijałam się wtedy w kłębek i modliłam cichutko do Pana Boga z prośbą o pomoc w cierpieniu i ulgę w niesieniu tego krzyża.

Lekarze robili, co mogli. Podawali leki w zastrzykach, kroplówkach, by wzmocnić chorą. Nic nie działało. Pobrano krew na badanie bakteryjne. Okazało się, że jest zakażenie bakterią szpitalną, bardzo groźną dla organizmu. Zdrowe osoby zakażone tą bakterią mają 50-procentową szansę na przeżycie. Chorzy w stanie skrajnego wycieńczenia są praktycznie bez szans.

Zawierzenie Bogu

– Rozmawiałam z Bogiem – opowiada p. Barbara. – Pytałam Go, czy po tym, jak wyrwał mnie ze szponów śmierci w czasie operacji, teraz przyjdzie mi umrzeć. Prosiłam z pokorą i ufnością: „Panie Jezu, nie wypuszczaj mnie ze swoich objęć. Uzdrów mnie, kochany Zbawicielu”. Całym sercem wołałam w duchu: „Jezu, zawierzam się Tobie, Ty się tym zajmij!”.

W tym czasie parafia pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu, do której należy rodzina Koralów, czekała na relikwie św. Szarbela (relikwie pierwszego stopnia – fragment kości). Przywiózł je z Libanu poprzedni proboszcz – ks. Andrzej Baran, jezuita, który był tam na pielgrzymce wraz z kilkoma parafianami. Zawieźli też spontanicznie zebraną przez ludzi ofiarę dla tamtejszych chrześcijan. Wiadomo bowiem, że św. Szarbel jest szczególnie łaskawy dla tych, którzy modlą się za Liban. Relikwie, zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem, miały trafić do ks. Józefa Maja SJ w Krakowie. On zgodził się przekazać je do Nowego Sącza i osobiście je tam w styczniu br. zainstalował.

Interwencja św. Szarbela

– W dniu, w którym pojechałem po relikwie do Krakowa – opowiada ks. Józef Polak, jezuita, proboszcz parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu – wstąpiłem do naszej WAM-owskiej księgarni, żeby nabyć jakąś pozycję o św. Szarbelu, bo przyznam, że sam niewiele o nim wiedziałem. Wychodząc z księgarni, spotkałem Józefa Korala z córką. Wiedziałem, że p. Barbara jest bardzo chora. Opowiedzieli mi, że wracają ze szpitala i że sytuacja jest bardzo poważna. Relikwie miałem ze sobą od dwóch godzin. Niewiele się zastanawiając, poszliśmy na oddział.

– W pewnym momencie usłyszałam głos męża – opowiada p. Barbara. – Bardzo mnie to zdziwiło, bo przecież był u mnie przed chwilą i razem z córką poszli do kościoła obok szpitala na Mszę św. Po chwili zobaczyłam męża i córkę. Już nie byli przygnębieni i smutni. Twarze rozjaśniał im szeroki uśmiech. Razem z nimi był ksiądz proboszcz Józef Polak. Przyniósł ze sobą do szpitala relikwie św. Szarbela...

Ksiądz wraz z obecnymi odmówił modlitwę do św. Szarbela. Następnie podał chorej do ucałowania relikwiarz. – Już w trakcie modlitwy nie czułam bólu – wyznaje p. Barbara. – Stałam się bardziej przytomna. Kiedy ucałowałam kości św. Szarbela, nie myślałam, czy to będzie uzdrowienie – ja byłam tego pewna. Nie mam pojęcia, skąd się wzięła ta pewność.

Święty kontra bakterie

– Gdy wchodziłem do szpitala – opowiada ks. Polak – wiedziałem, że na oddziale jest jakieś zakażenie. Podałem p. Barbarze relikwiarz do ucałowania. Zobaczyła to pielęgniarka. Wyjęła mi relikwiarz z ręki, spryskała go jakimś środkiem i włożyła pod wodę. „Co pani robi?” – zapytałem. „Muszę to zdezynfekować”. „Ale on nie jest wodoszczelny” – wyjaśniłem, nie wiedząc, że chodzi jej o to, by zewnętrzne bakterie się nie rozprzestrzeniały. To był koniec wizyty.

Następnego dnia rano okazało się, że na oddziale bakterii już nie było. To był kolejny „cud” św. Szarbela. Badania z krwi potwierdziły, że również chora nie ma w sobie bakterii. Lekarze w zdumieniu patrzyli na wyniki. Dla pewności powtórzyli badania.

– Byłam zdrowa – opowiada p. Barbara. – Powoli zaczęłam nabierać siły i radości życia. Cała moja rodzina i przyjaciele, którzy byli ze mną w czasie choroby, którzy wspierali mnie modlitwą i dobrym słowem, są wdzięczni św. Szarbelowi. Błogosławimy go za to, że się mną zajął, że uprosił dla mnie u Boga Wszechmogącego łaskę uzdrowienia. Bogu niech będą dzięki i św. Szarbelowi!

Wiara w orędownictwo

W parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu w trzecie piątki miesiąca o godz. 18 odprawiana jest Msza św. z modlitwą o uzdrowienie, następnie mają miejsce: adoracja, błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem, namaszczenie olejem św. Szarbela i ucałowanie relikwii świętego. Wielu ludzi przychodzi i prosi o jego wstawiennictwo. Św. Szarbel jest niezwykle skutecznym świętym, wyprasza wiele łask, pokazuje, że pomoc Boga dla ludzi, którzy się do Niego uciekają, może być realna. – Nie ma jednak żadnej gwarancji, że ten, kto przyjdzie do św. Szarbela, będzie natychmiast uzdrowiony – przyznaje ks. Józef Polak. – Czasami to działanie jest inne. Łaska Boża działa według Bożej optyki, a nie naszych ludzkich życzeń. Święci swoim orędownictwem mogą ludzi do Kościoła przyciągać i to czynią, także przez cuda. Wystarczy popatrzeć, jak wiele osób uczestniczy w Mszach św. z modlitwą o uzdrowienie.

* * *

Ojciec Szarbel Makhlouf

maronicki pustelnik i święty Kościoła katolickiego. Żył w XIX wieku w Libanie

23 lata swojego życia spędził w pustelni w Annaja. Tam też zmarł.

Po pogrzebie o. Szarbela miało miejsce zadziwiające zjawisko. Nad jego grobem pojawiła się niezwykła, jasna poświata, która utrzymywała się przez wiele tygodni. Łuna ta spowodowała, że do grobu pustelnika zaczęły przybywać co noc rzesze wiernych i ciekawskich. Gdy po kilku miesiącach zaintrygowane wydarzeniami władze klasztoru dokonały ekshumacji ciała o. Szarbela, okazało się, że jest ono w doskonałym stanie, zachowało elastyczność i temperaturę osoby żyjącej i wydzielało ciecz, którą świadkowie określali jako pot i krew. Po umyciu i przebraniu ciało o. Szarbela zostało złożone w drewnianej trumnie i umieszczone w klasztornej kaplicy. Mimo usunięcia wnętrzności i osuszenia ciała zmarłego dalej sączyła się z niego substancja, która została uznana za relikwię. Różnymi sposobami próbowano powstrzymać wydzielanie płynu, ale bezskutecznie.

W ciągu 17 lat ciało pustelnika było 34 razy badane przez naukowców. Stwierdzili oni, że zachowuje się w nienaruszonym stanie i wydziela tajemniczy płyn dzięki interwencji samego Boga.

W 1965 r., pod koniec Soboru Watykańskiego II, o. Szarbel został beatyfikowany przez papieża Pawła VI, a 9 października 1977 r. – kanonizowany na Placu św. Piotra w Rzymie. Kilka miesięcy przed kanonizacją jego ciało zaczęło się wysuszać.

Od tej pory miliony pielgrzymów przybywają do grobu świętego, przy którym dokonują się cudowne uzdrowienia duszy i ciała oraz nawrócenia liczone w tysiącach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rok 2020 będzie na Litwie Rokiem Jana Pawła II

2019-12-16 14:03

zw.lt / Wilno (KAI)

Sejm Litwy ustanowił rok 2020 Rokiem Jana Pawła II. Wniosek Akcji Wyborczej Polaków na Litwie – Związku Chrześcijańskich Rodzin (AWPL-ZChR), by w sposób szczególny uczcić przypadającą w przyszłym roku 100. rocznicę urodzin papieża Polaka, został przyjęty 13 grudnia jednomyślnie.

Adam Bujak, Arturo Mari/Biały Kruk

W uchwale zostało podkreślone, że „papież Jan Paweł II swoją działalnością i autorytetem przyczynił się do zmian systemu wartości mieszkańców Litwy, jak też wspierał wolnościowe dążenia kraju”.

„Jan Paweł II był pierwszym papieżem, który odwiedził Litwę. Jego wizyta duszpasterska (w krajach bałtyckich) w 1993 roku stała się wielkim moralnym i dyplomatycznym wsparciem dla Litwy po odzyskaniu niepodległości w 1990 roku” – czytamy w dokumencie.

Teraz na wniosek Sejmu rząd Litwy opracuje roczny program obchodów i przyzna fundusze na ten cel. Swój program przygotowuje też AWPL.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem