Reklama

Zostaw 1 procent u siebie

2013-02-20 12:33

Katarzyna Woynarowska
Edycja sandomierska 8/2013, str. 8

Coraz popularniejsze w całej Polsce jest odpisywanie ze swojego podatku 1 proc. dla organizacji pożytku publicznego. Zajmują się one szeroko pojętą działalnością charytatywną, są pozarządowe, a więc nieuwikłane w rozmaite polityczne sieci, a działalność podlega kontroli. Organizacje te wypełniają obszary w naszej rzeczywistości, w których nie działa państwo, ani żadna z jego agend. Bez nich byłoby wokoło nas znacznie więcej biedy, nieszczęścia i krzywdy ludzkiej.

Dobroć, która nic nie kosztuje

Odpisanie 1 proc. od naszych podatków nic nie kosztuje. Nie ponosimy w związku z tym żadnych dodatkowych kosztów. Niewielkie są też związane są z tym formalności.

Pomysł, by swoje 1 proc. zostawić tam, gdzie się mieszka zyskuje coraz więcej zwolenników w całej Polsce. Docenili to także mieszkańcy naszego regionu, którzy w ubiegłym roku przekazali miejscowym organizacjom pozarządowym znacznie więcej pieniędzy niż w latach poprzednich. Jednak z rachunków wynika, że można - i trzeba - rozpropagować wśród znajomych i przyjaciół ten lokalny sposób rozporządzania swoim 1 proc.

Reklama

Wśród organizacji, które chcemy polecić uwadze naszych Czytelników i zarekomendować, jest Caritas Diecezji Sandomierskiej. Im naprawdę warto powierzyć swój podatkowy odpis, ponieważ zakres ich działań charytatywnych jest naprawdę imponujący.

Oddaj swoim

Wymieńmy kilka spośród wielu programów naszej Caritas. Opiekują się bezdomnymi, dając im dach nad głową, wyżywienie i odzież. W naszym regionie przytuliska takie prowadzi właśnie Caritas.

W swoich stołówkach karmią ludzi biednych i samotnych. W wielu z takich miejsc swój jedyny ciepły posiłek dziennie zjadają seniorzy z najniższymi emeryturami i dzieci pochodzące z rodzin patologicznych. Caritas systematycznie zbiera żywność, by z niej robić paczki dla potrzebujących rodzin. W okresie Bożego Narodzenia pomogli w ten sposób 270 rodzinom. Prowadzona obecnie akcja Wielkopostnej Jałmużny - piękna w idei i zamyśle - ma na celu zgromadzenie środków na taką samą pomoc. Dzięki swej sztandarowej akcji „Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom” Caritas wysyła na kolonie i ferie najmłodszych, których rodzin nigdy nie byłoby stać na opłacenie wypoczynku dla swoich pociech.

Dzieci, seniorzy...

Podoba nam się również najnowszy projekt naszej Caritas skierowany do seniorów. - Projekt ma na celu aktywizację społeczną i międzypokoleniową osób starszych, po 60. roku życia, poprzez zajęcia, w czasie których będą oni mogli rozwijać swoje zainteresowania i miło spędzić wolny czas. Zajęcia te często również są „lekiem” na samotność, wyobcowanie czy brak akceptacji - zaznaczył ks. Bogusław Pitucha, dyrektor sandomierskiej Caritas.

Zajęcia odbywają się w pięciu miejscowościach, gdzie znajdują się placówki Caritas lub jej parafialne zespoły (w Sandomierzu, Tarnobrzegu, Janowie Lubelskim, Rudniku nad Sanem i Ostrowcu Świętokrzyskim).

Równie potrzebna jest akcja pod nazwą „Skrzydła”. Program proponuje objęcie opieki finansowej nad dzieckiem przez firmy i osoby prywatne, które poprzez deklaracje zobowiążą się do wsparcia finansowego ucznia przez okres przynajmniej jednego semestru szkolnego. Ks. Pitucha przypomina, że program daje możliwość dopasowania formy pomocy do indywidualnych potrzeb ucznia i do możliwości finansowych sponsora.

...chorzy i niepełnosprawni

Caritas niesie ogromną pomocą ludziom, którzy borykają się z chorobą i niepełnosprawnością własną czy bliskich. Nowe dzieło na rzecz niepełnosprawnych to Ośrodek Rehabilitacyjno-Adaptacyjny w Bojanowie. Projekt jest odpowiedzią na zapotrzebowanie w zakresie pomocy społecznej, wsparcia osób niepełnosprawnych, którzy utracili sprawność fizyczną wskutek wypadku bądź urazu oraz dla osób bezrobotnych i bezdomnych zagrożonych marginalizacją. Dawny ośrodek wypoczynkowy w Bojanowie powinien w połowie 2014 r. przyjąć pierwszy turnus - 40 osób. Pracuje już caritasowski ośrodek rehabilitacji dziennej dla dzieci potrzebujących specjalistycznej rehabilitacji. Placówka mieści się w budynku Ośrodka Rehabilitacyjno-Edukacyjnego „Radość Życia” dla Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnej w Sandomierzu przy ul. Opatowskiej 10. Jest tam prowadzona rehabilitacja dostosowana do indywidualnych potrzeb dziecka. Zajęcia prowadzi doświadczony i wykwalifikowany zespół fizjoterapeutów, który ma do dyspozycji 5 sal wyposażonych w specjalistyczny sprzęt. Z rehabilitacji korzysta codziennie około 60 małych pacjentów.

Wspaniałym miejscem, które zna spora część mieszkańców Sandomierza, jest Ośrodek „Radość Życia”. Został on powołany przez Caritas Diecezji Sandomierskiej w 1999 r. i zapewnia opiekę oraz edukację dla dzieci i młodzieży z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu umiarkowanym i znacznym. Uruchomienie caritasowskich placówek edukacyjnych spowodowało duże zainteresowanie rodziców niepełnosprawnych dzieci, które często przebywały w domach rodzinnych z braku innych możliwości.

Zaprezentowane powyżej działania naszej diecezjalnej Caritas, to jedynie część jej aktywności. Nie wspomnieliśmy np. projektów związanych z pomocą ofiarom niedawnej powodzi. Jeśli więc zdecydujemy się w tym roku odpisać komuś swoje 1 proc., warto rozważyć czy nie lepiej powierzyć je profesjonalistom, którzy spożytkują je sensownie i celowo. Z pożytkiem dla wszystkich. Tak jak z całą pewnością zrobi to Caritas Diecezji Sandomierskiej.

Więcej o tym jak można odpisać na rzecz Caritas swój 1 proc. na www.sandomierz.caritas.pl. Numer KRS: 0000213751

Tagi:
podatki charytatywnie

Reklama

Teoretyczny VAT

2018-11-21 10:42

Wiesława Lewandowska
Niedziela Ogólnopolska 47/2018, str. 40-41

Unikanie płacenia podatków dla wielu stało się wręcz biznesem samym w sobie, kontynuacją zasady lansowanej w pierwszych latach polskiej transformacji gospodarczej, że pierwszy milion trzeba ukraść

Tomasz Zajda – stock.adobe.com

Obowiązek płacenia podatków jest uznawany za dopust Boży. Rzecz jasna, nie tylko w Polsce, ale u nas to podejście ma szczególnie utrwalone podłoże historyczne; ponadstuletni brak własnego państwa, półwiecze rządów komunistycznych, następnie prawie ćwierćwiecze chaosu ideowego oraz prawno-legislacyjnego – to musiało zaowocować nadzwyczaj wielką wśród Polaków wyrozumiałością wobec wszelkich przestępstw i nadużyć podatkowych.

Przyzwolenie społeczne, a w najlepszym razie obojętność wobec tego procederu była i jest ogromna. I wciąż znaczna część społeczeństwa – właśnie na podstawie doświadczeń z minionych dziesięcioleci – w żaden sposób nie wiąże podatków z dobrem wspólnym. Wydaje się, że nadal o wiele częstsze jest współczucie dla osób ściganych przez służby państwowe za oszustwa podatkowe niż podziw dla tychże służb.

Jakże często można dziś usłyszeć absurdalne komentarze, że „rządowi zaczyna brakować pieniędzy, bo wszędzie coraz zajadlej ich szuka”. I nikt nie widzi niczego złego w takich drobiazgach jak ten, że nawet dzisiejsi beneficjenci rządowego programu „Rodzina 500+” chętnie zaopatrują się w bezakcyzowe papierosy i alkohol... Można mieć wielki żal do publicznych mediów, że nie wywiązują się ze swej misji społecznej, że nie prowadzą np. prostej edukacji obywatelskiej.

W mętnej wodzie

To niewiarygodne, ale nie wszyscy w Polsce wiedzą – albo nie są co do tego przekonani lub nie darzą zaufaniem instytucji państwa – że zebrane podatki są przeznaczane na realizację celów publicznych w państwie, w samorządach terytorialnych. O enigmatyczności pojęcia podatku świadczy częste używanie – w mediach i przez polityków – pejoratywnie zabarwionych określeń: „haracz”, „łupienie obywateli”, „bezwzględny fiskus”, „rabunek” itp. Nawet polska konstytucja mówi o „daninie publicznej”, co też Polakom nie najlepiej się kojarzy.

Jednakże nie można zakładać – a to się wciąż zdarza służbom podatkowym – że każdy podatnik jest z gruntu nieuczciwy, a uchylanie się obywateli od płacenia podatku jest jakąś zasadą, według której należy tworzyć przepisy podatkowe. Bo to zbyt skomplikowany i opresyjny, a przede wszystkim nieprzejrzysty system podatkowy staje się przyczyną ucieczki w szarą strefę albo tylko pytania o sens płacenia podatków.

W 2014 r., po kilkunastu latach od swej dziwnej „przygody z fiskusem”, przedsiębiorca Roman Kluska, twórca Optimusa, powiedział „Dziennikowi Gazecie Prawnej”: „Gdy płaciłem wielomilionowe podatki, czułem się dumnym patriotą. Dziś jest dylemat etyczny: czy płacić, skoro rząd za nasze pieniądze stawia przed przedsiębiorcami coraz to nowe bariery?”.

W lipcu 2002 r. Roman Kluska został w świetle kamer aresztowany pod zarzutem wyłudzenia przez firmę Optimus 30 mln zł podatku VAT. Stracił wszystko. Dopiero w 2006 r. Ministerstwo Finansów opublikowało „Białą Księgę JTT Computer i Optimus SA” , w której pokazano, że głównym źródłem problemów były sprzeczności w przepisach zwalniających z podatku VAT import pomocy naukowych, uchwalonych przez Sejm w 1993 r. i nieuchylanych później pomimo ustania powodów, dla których je wprowadzono. W tej sprawie nie bez znaczenia było to – jak twierdzi sam Kluska i przyznaje „Księga” – że przedsiębiorca nie poddał się naciskom polityczno-korupcyjnym. Historia gospodarcza III RP potwierdza, że w „mętnej wodzie ryby lepiej biorą”.

Wszyscy tak robią

Ponad 80 proc. wszystkich ujawnionych w ostatnich latach uszczupleń wpływów podatkowych dotyczy wyłudzeń podatku VAT. Dlaczego? Wynika to z samej natury tego podatku.

VAT (ang. „value added tax”) to podatek od towarów i usług (PTU), podatek pośredni, pobierany na każdym kolejnym etapie obrotu towarami lub usługami, który zakłada brak kaskadowego nakładania się obciążeń podatkowych dzięki możliwości odliczenia podatku pobranego już w poprzednich etapach obrotu. W Polsce został wprowadzony w 1993 r. VAT stanowi ok. 70 proc. wszystkich dochodów podatkowych, a wpływy z niego co roku rosną (obecnie stanowią ponad 45 proc. przychodów polskiego budżetu). Należy przy tym pamiętać, że w Polsce obowiązuje jedna z najwyższych stawek VAT w całej Europie; od 2011 r. wynosi 23 proc. Wyższe są tylko na Węgrzech, w Szwecji i Danii – 25 proc.

VAT jest podatkiem przechodnim; firma sprzedająca dany towar lub usługę dolicza do nich podatek VAT, a firma nabywca odlicza tę kwotę od swoich podatków. Towar może więc wędrować przez pewną liczbę podmiotów gospodarczych, a przy każdej transakcji podatek jest kolejno naliczany i odliczany. Oszuści wystawiają fakturę z naliczonym VAT-em, ale należnego podatku nie odprowadzają. Gdy więc odbiorca tej faktury odliczy sobie widniejący na niej podatek, dochodzi do – świadomego lub nie – wyłudzenia VAT-u.

Najbardziej prymitywnym rodzajem oszustwa VAT-owskiego jest wystawienie tzw. pustych faktur poświadczających transakcję, której w ogóle nie było. Przedsiębiorca, księgując taką fakturę, odlicza sobie zatem podatek, który nigdy nie został zapłacony. Pustą fakturę może wystawić zarówno istniejąca firma, jak i podmiot, który taką firmę tylko udaje.

Przestępcy wychodzą z założenia, że ryzyko wpadki jest niewielkie, bo fiskus działa opieszale i nie potrafi wychwycić nieprawidłowości.

Przez wiele lat ten proceder był publiczną tajemnicą. Można nawet powiedzieć, że wszedł do kanonu biznesowo-politycznej normalności. Jak to mówiono, każdy kombinował, jak mógł, by choć trochę uszczknąć. I w oczach innych nie było to naganne, przeciwnie – spotykało się ze sporą dozą wyrozumiałości, czasem nawet podziwu. – Przecież wszyscy tak robią – odpowiedział pewien młody biznesmen, właściciel małej firmy, gdy nagle ktoś zwrócił mu uwagę, że postępuje nieuczciwie i niegodnie.

Pomysłowość nawet tych najdrobniejszych przestępców podatkowych okazała się ogromna, a bezczelność jeszcze większa. Jednak do naprawdę wielkich przekrętów VAT-owskich dochodzi dopiero w obrocie między krajami UE; gdy towar przekracza granicę, cały zapłacony dotychczas VAT jest odliczany, a obowiązek podatkowy pojawia się w kraju, do którego rzeczony towar trafia. Bo podatek VAT podąża za towarem, a nie za podatnikiem.

W tej sytuacji pojawiają się tzw. znikający podatnicy, czyli firmy słupy, służące do zawarcia jednej wielkiej transakcji. A często było i tak, że towar przekraczał granicę tylko fikcyjnie, zaś w rzeczywistości był sprzedawany w kraju. Przestępcom w tym procederze zdecydowanie pomaga ociężałość fiskusa. Wyprowadzenie służb podatkowych w pole jest szczególnie łatwe, gdy znikająca firma rozlicza się kwartalnie, a kupująca od niej towar – miesięcznie. Podobnych okoliczności sprzyjających oszustom w obowiązujących przepisach zawsze było zadziwiająco wiele.

Rekordowe oszustwa na karuzeli

Bardziej skomplikowaną sztuczką niż pojedynczy „znikający podatnik” jest tzw. karuzela VAT-owska. To wieloobrotowy mechanizm handlowy składający się z bardzo wielu trybików-kontrahentów, zarówno uczciwych, jak i przestępców, w którym rzecz polega na metodycznym niepłaceniu należnego VAT-u lub wyłudzaniu zwrotu naliczonego VAT-u.

Częścią łańcucha transakcji karuzelowych są, podobnie jak w zwykłych oszustwach podatkowych, tzw. słupy, czyli wielu „znikających podatników”. Poszczególne podmioty zaangażowane w taką karuzelę dokonują do kilkuset transakcji zakupu tego samego towaru – za sumę często przekraczającą kilkadziesiąt tysięcy złotych, często od tego samego kontrahenta – i natychmiastowej jego odsprzedaży kolejnemu podmiotowi. W ciągu kilku tygodni, a co najwyżej kilku miesięcy, poszczególne spółki bądź osoby dokonują rzekomego obrotu towarami o wartości przekraczającej nawet kilkadziesiąt milionów złotych. Karuzela się kręci i szybko pomnaża zarobki oszustów.

Oszustwa karuzelowe uznano za najpoważniejsze przestępstwa skarbowe w skali całej Unii Europejskiej. A polscy oszuści podatkowi sprawili, że nasz kraj stał się europejskim liderem w wyłudzaniu podatku VAT, co w 2016 r. ujawnił w wywiadzie dla portalu wPolityce.pl wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł.

Wyłudzenia podatku VAT zdarzały się już 2-3 lata po wprowadzeniu tego podatku (a więc od 1995 r.), ale w ostatnich latach, szczególnie w okresie 8-letnich rządów PO-PSL, przyspieszyły i doszły do 3 proc. PKB, osiągając pułap ponad 52 mld zł rocznie. Przez wiele lat, każdego roku, przestępcy podatkowi okradali państwo na kilkadziesiąt miliardów złotych.

Według szacunków Ministerstwa Finansów, ponad ćwierć biliona złotych podatku VAT mogło zostać wyłudzone z kasy państwa tylko w latach 2008-15. Ponoć urzędnicy Komisji Europejskiej zajmujący się podatkiem VAT – jak powiedział wPolityce.pl min. Warchoł – byli oszołomieni skalą wyłudzeń po przedstawieniu danych w tym zakresie przez polskie Ministerstwo Finansów. Wystarczy tu podać jeden z wielu spektakularnych przykładów hucpy polskich wyłudzaczy: pewna polska firma mieszcząca się w jednym pokoju wystawiła pustych faktur na wewnątrzunijny obrót kawą w ilościach przekraczających jej spożycie w całej UE!

W 2016 r. pojawiły się pierwsze doniesienia o udaremnieniu gigantycznych przekrętów VAT-owskich wprost niewiarygodnie bezczelnych. W tymże roku łódzkie służby skarbowe zablokowały np. wyłudzenie bezpodstawnego zwrotu VAT-u na kwotę 160 mln zł! Zwrotu domagał się handlujący dziełami sztuki właściciel sklepu mięsnego. Mazowiecki Urząd Celno-Skarbowy wykrył karuzelę podatkową, w której uczestniczyło 170 podmiotów polskich i 55 zagranicznych, ocalono dla skarbu państwa 108 mln zł. Policjanci CBŚP z Opola rozbili zorganizowaną grupę przestępczą, której członkowie są podejrzani o wyłudzanie podatku VAT na kwotę ok. 98 mln zł; przestępczy proceder polegał na obrocie jedną partią granulatów tworzyw sztucznych za pośrednictwem 45 krajowych i 4 zagranicznych firm. Itp., itd., a końca nie widać, acz już w 2017 r., na skutek radykalnych działań rządu, Polska przestała być europejskim liderem w wyłudzeniach podatku VAT. Przeciwnie – może się nawet pochwalić przed Europą sukcesami w likwidowaniu tej groźnej dla finansów państwa patologii.

W 2015 r. zaczął w praktyce obowiązywać tzw. Jednolity Pakiet Kontrolny, który ułatwia szybkie wykrywanie nieprawidłowości przy rozliczeniach podatku oraz przyspiesza potwierdzenie ich prawidłowości. Wprowadzony w połowie 2017 r. tzw. pakiet paliwowy ma uporządkować zasady przywozu paliw do kraju, co przyczyni się do ograniczenia wielkiej w tej dziedzinie szarej strefy.

I wreszcie: 1 marca 2017 r. powołano Krajową Administrację Skarbową – urząd łączący administrację podatkową, kontrolę skarbową i służbę celną w jeden spójnie działający organizm. Rząd stara się wyposażyć KAS w odpowiednie narzędzia prawne i techniczne.

Latem 2018 r. rozpoczęła prace specjalna sejmowa Komisja Śledcza do zbadania prawidłowości i legalności działań oraz występowania zaniedbań i zaniechań organów i instytucji publicznych w zakresie zapewnienia dochodów skarbu państwa z tytułu podatku od towarów i usług i podatku akcyzowego w okresie od grudnia 2007 r. do listopada 2015 r. Komisja ma ambitne, ale bardzo trudne zadanie obnażenia możliwie wszystkich patologicznych mechanizmów. Ma pokazać, dlaczego w „teoretycznym państwie” płacenie podatków było także teoretyczne.

Niezwykle istotne będzie też ukrócenie bezkarności przestępców podatkowych przez adekwatne zmiany w prawie karnym. To wszystko – a także odpowiednia organizacja pracy prokuratur – prowadzi do coraz skuteczniejszego uszczelnienia poboru podatku VAT.

Gdyby nie oszuści

Cieszymy się z programu „Rodzina 500+” i innych prospołecznych oraz gospodarczych programów rządowych, możliwych do przeprowadzenia m.in. dzięki postępującemu uszczelnianiu przepływu podatków do budżetu państwa, ale rzadko zastanawiamy się, co by było, gdyby w minionych latach oszuści VAT-owscy – do których wciąż podchodzimy z wielką wyrozumiałością – nie okradli nas wszystkich na grubo ponad 250 mld zł. Ano: można by zbudować ponad milion mieszkań, co rozwiązałoby problem deficytu mieszkaniowego w Polsce. Można by zbudować ok. 6 tys. km autostrad, czyli o połowę więcej niż wynosi obecna ich długość w naszym kraju. Przez ponad 6 lat wszyscy moglibyśmy mieć darmowe leki, nawet te bez recepty, itd., itd. Niestety, to mleko już się rozlało. Teraz chodzi o to, by nie rozlewać go więcej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Trzeba jasno powiedzieć: Dość!

2019-07-16 11:47

Z abp. Stanisławem Gądeckim rozmawiał Artur Stelmasiak
Niedziela Ogólnopolska 29/2019, str. 10-13

Nie można dialogować ze środowiskami, które nie chcą dialogu, depczą świętości, bluźnią Bogu i deprawują człowieka. Ale Kościół otrzymał zadanie głoszenia Ewangelii wszystkim i nikt nie powinien być wyłączony z możliwości usłyszenia Dobrej Nowiny – mówi abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, w rozmowie z Arturem Stelmasiakiem

episkopat.pl
Abp Stanisław Gądecki

ARTUR STELMASIAK: – Napisał Ksiądz Arcybiskup bardzo mocny list w obronie wartości religijnych. Oczywistych powodów jest wiele, ale czy było jakieś szczególne wydarzenie, które przechyliło szalę goryczy, by zająć stanowisko w tej sprawie?

ABP STANISŁAW GĄDECKI: – Od dłuższego czasu mamy do czynienia z niezwykle intensywną dyskusją społeczną, której przedmiotem jest Kościół. Pojawia się wiele głosów nieprzychylnych, a nawet wrogich, wobec Kościoła i wartości religijnych. W ostatnich tygodniach miały jednak miejsce akty jawnej profanacji największych świętości, wobec których trzeba zdecydowanie zaprotestować. Mam tu na myśli przede wszystkim profanację jasnogórskiego wizerunku Matki Bożej, jak również akty bluźnierstwa, do których dochodzi podczas tzw. marszów środowisk gejów, lesbijek, biseksualistów i transseksualistów. Inicjatywy te cechują się swego rodzaju przewrotnością, bo pretekstem do ich organizowania jest rzekomo promocja większej tolerancji w społeczeństwie, tymczasem – o czym wspominałem w liście – stają się one miejscem jawnej nietolerancji, obscenicznych prezentacji oraz sposobnością do okazywania pogardy wobec chrześcijaństwa, w tym także do parodiowania liturgii Eucharystii, oraz do nawoływania do nienawiści w stosunku do Kościoła i osób duchownych. Do tego należy dodać napaści na świątynie i fizyczne ataki na księży. W ostatnim czasie zaistniało w społeczeństwie naprawdę wiele zła, które dotyka wspólnotę Kościoła i wprost uderza w Boga i Matkę Najświętszą. I w tym momencie trzeba jasno powiedzieć: „Dość!”.

– Pamiętam czasy, gdy Ksiądz Arcybiskup pełnił funkcję zastępcy przewodniczącego KEP, a przez media przetoczyła się fala nagonki na Kościół ws. lustracji. Teraz jako przewodniczący musi się Ksiądz Arcybiskup zmagać z falą krytyki ws. rozliczeń nadużyć seksualnych. Czy teraz KEP jest w trudniejszej sytuacji niż 10 lat temu?

– Trzeba wyraźnie rozgraniczyć: czym innym jest – jak pan redaktor to ujął – medialna nagonka antykościelna, a czym innym – dążenie do prawdy i zmaganie ze złem. Bardzo nam zależy na dojściu do prawdy i wewnętrznym oczyszczeniu Kościoła. Tak było przed dekadą, kiedy podejmowaliśmy konkretne działania umożliwiające przeprowadzenie lustracji w Kościele, tak jest i teraz. Trudno w naszym społeczeństwie znaleźć drugie takie środowisko, które podjęło aż tyle przedsięwzięć, inicjatyw i rozwiązań mających na celu rozliczenie przeszłości i prewencję na przyszłość. Zależy nam bowiem na naprawieniu krzywd wobec osób zranionych grzechem ludzi Kościoła. Zależy nam na dobru dzieci i młodzieży oraz na tym, aby Kościół był środowiskiem bezpiecznym i transparentnym.
Trudność dzisiejszej sytuacji polega na tym, że kwestia pedofilii stała się – już nie tylko w Polsce, ale niemal na całym świecie – dającym się łatwo wykorzystać tematem do ataków na Kościół, które mają na celu odebranie mu wiarygodności moralnej. Kościół jest bowiem ostatnim głosem w społeczeństwie, który nie idzie na kompromis ze współczesnymi prądami demoralizującymi, ale nie boi się mówić, że życie szczęśliwe to życie, w którym człowiek stawia sobie jasne wymagania. Siły libertyńskie chciałyby z pewnością ten głos uciszyć i wyeliminować.

– Ksiądz Arcybiskup wymienia w liście marsze środowisk gejów, lesbijek, biseksualistów i transseksualistów, które w nazwie mają tolerancję, a tak naprawdę ich uczestnicy pogardzają chrześcijaństwem. A może Kościół powinien nawiązać dialog ze środowiskami LGBT i iść do nich z Dobrą Nowiną?

– Nie można dialogować ze środowiskami, które nie chcą dialogu, depczą świętości, bluźnią Bogu i deprawują człowieka. Prawdą jest też to, że Kościół otrzymał zadanie głoszenia Ewangelii wszystkim, i nikt nie powinien być wyłączony z możliwości usłyszenia Dobrej Nowiny. Także osoby przynależące do wspomnianych środowisk mają to prawo. Dla nas osoby te nie są w pierwszym rzędzie gejami, lesbijkami, biseksualistami czy transseksualistami – one są przede wszystkim naszymi braćmi i siostrami, za których Chrystus oddał swoje życie i które chce On doprowadzić do zbawienia. W imię wierności naszemu Zbawicielowi i w imię miłości do naszych sióstr i braci musimy jednak głosić całą Ewangelię – nie unikając wymagań, które ona niesie, i nie przestając nazywać śmiertelnym grzechem tego, co nim w istocie jest. Gdybyśmy tak nie czynili, okradalibyśmy naszych bliźnich z prawdy, która także im się należy.


Pełna treść tego i pozostałych artykułów z NIEDZIELI 29/2019 w wersji drukowanej tygodnika lub w e-wydaniu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Szal do młodych na FSM: dobrze, że tu jesteście

2019-07-22 07:56

pab / Kalwaria Pacławska (KAI)

Dobrze, że tu jesteście. Obyście wrócili do swoich środowisk i powiedzieli: spotkaliśmy Chrystusa – mówił w niedzielę abp Adam Szal do młodzieży zgromadzonej na 32. Franciszkańskim Spotkaniu Młodych w Kalwarii Pacławskiej koło Przemyśla. Metropolita przemyski przestrzegał też przed aktywizmem, który kończy się tylko na działaniu, a brakuje w nim czasu na refleksję.

Monika Jaracz | Archidiecezja Krakowska

W homilii abp Adam Szal stwierdził, że młodzież zgromadzona na FSM-ie tworzy „jedność w wielości”. – Jest nas tak wielu, a jesteśmy jednym Kościołem, jedną wspólnotą braci i sióstr, którzy przybyli tutaj po to, aby spotkać się z Panem Bogiem – mówił.

Kaznodzieja ocenił, że słowa Chrystusa, które wypowiedział do Marii i do Marty, odnoszą się także do każdego z nas, bo także mamy często pokusę aktywizmu i działania. – Bardzo często mówi się pochlebnie o młodzieży, że bardzo lubi być aktywna i działać w różnych strukturach, w szkole czy we wspólnotach albo w parafii. Ale łatwo jest poprzestać tylko na aktywizmie – mówił.

– A tymczasem potrzeba właśnie takiego spotkania jak to, które dzisiaj się rozpoczyna po to, aby usiąść u stóp Pana. Aby zwalczyć tę pokusę aktywności, która każe nam uważać, że wszystko można zrobić, wszystko można sobie załatwić, wszystko można kupić za pieniądze. Trzeba usiąść u stóp Jezusa i wyleczyć się z przekonania że wszystko musimy sami zrobić. Owszem zbawienie zależy od nas, ale nie zależy tylko od nas. Zbawienie zależy także od łaski Chrystusa – podkreślił metropolita przemyski.

Abp Szal nawiązał także do sceny spotkania z Jezusem dwóch uczniów idących do Emaus. Życzył młodym, aby tak jak bohaterowie biblijnego tekstu – na Kalwarii spotkali Chrystusa i wrócili do swoich domów z radosną nowiną o Nim.

– Dobrze, że tu jesteście. Obyście wrócili do swoich domów, do swoich szkół, do swoich środowisk i powiedzieli tak jak ci dwaj uczniowie: spotkaliśmy Chrystusa, poznaliśmy go w Słowie Bożym, poznaliśmy Go na Eucharystii, poznaliśmy Go w młodym Kościele, który tutaj tworzycie. I oby to spotkanie było nie tylko wspomnieniem, ale oby w was trwało – powiedział hierarcha.

32. FSM potrwa do soboty. Jego hasło brzmi „Obecność” i nawiązuje do obecności Boga w Eucharystii. Oprócz codziennych Eucharystii, będą również nabożeństwa, które w swojej formie są odmienne od tych znanych na co dzień z naszych kościołów.

Każdego dnia odbywać się będą konferencje z zaproszonymi gośćmi. W tym roku będą to m.in. ks. Wojciech Węgrzyniak, Maciej Bodasiński, Ida Nowakowska, ks. Krzysztof Porosło, o. Jarosław Wysoczański OFMConv.

Na FSM zapraszani są także muzycy, którzy każdego wieczoru bawią młodzież. W tym roku do Kalwarii Pacławskiej przybędą m.in. Mate.O i Tęgie Chłopy, wystąpi także TeatrA. Nie zabraknie ponadto spotkań w grupach i czasu wolnego.

Organizatorem Spotkania jest krakowska Prowincja św. Antoniego i bł. Jakuba Strzemię Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych (Franciszkanów).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem