Reklama

Dzień Otwarty, czyli podglądanie seminarzystów

2013-02-27 14:23

Przemysław Awdankiewicz
Edycja świdnicka 9/2013, str. 1, 4-5

Przemysław Awdankiewicz
Nowa elewacja budynku świdnickiego seminarium

Najbliższy weekend, 9 i 10 marca, upłynie w Wyższym Seminarium Duchownym Diecezji Świdnickiej pod znakiem dni otwartych. Młodzi ludzie przez dwa dni będą mogli poczuć się jak klerycy i towarzyszyć im podczas wszystkich punktów planu dnia w „Domu ziarna”

Dzień otwarty to inicjatywa seminarium, które w ten sposób chce się otworzyć na tych, którzy myślą o rozpoczęciu w nim nauki.

- Kiedy spotykamy się na rekolekcjach, dla młodzieży przygotowujemy specjalny program, starając się ich jak najlepiej poznać - mówi ks. dr Tadeusz Chlipała, rektor WSD w Świdnicy. - W ubiegłym roku stwierdziliśmy, że dobrze byłoby pokazać seminarium tym, którzy - być może - zdecydują się na naukę u nas. W ten sposób zrodziły się „dni otwarte”, które teraz organizujemy po raz kolejny. Zapraszamy na nie licealistów i starszą młodzież, tych, którzy stoją przed wyborem swojej drogi życiowej.

Wszystko zacznie się w sobotę, 9 marca, o godzinie 9 rano. Wówczas do seminarium przyjadą ci, których interesuje, jak wygląda zwykły dzień kleryka.

Reklama

- Zasada jest jedna: nasi goście mogą brać udział we wszystkich punktach planu dnia każdego z kleryków, a my w nim nic nie zmieniamy - zapewnia rektor świdnickiego „Domu ziarna”. - To taki nasz wielkopostny dzień skupienia.

W ubiegłym roku w ramach ćwiczeń duchowych rekolektanci uczestniczyli w codziennym życiu alumnów. Wraz z nimi modlili się, spożywali posiłki, a także dbali o porządek w domu. Pierwszego dnia brali udział w warsztatach edukacyjnych, które rozpoczęły się uroczystą Mszą św. w katedrze. Po południu - oprócz przewidzianych modlitw i czytania duchownego - pomagali alumnom w sobotnich porządkach. Wieczorem zaś razem ze wspólnotą uczestniczyli w nabożeństwie przyjęcia szkaplerzy.

W niedzielny poranek młodzież modliła się razem ze wspólnotą Jutrznią. Kolejnym punktem dnia była konferencja ks. Krzysztofa Iwaniszyna, ojca duchownego, a po niej Msza św. w kaplicy pw. Dobrego Pasterza. Dzień skupienia skończył się obiadem w seminaryjnym refektarzu.

W tym roku będzie podobnie.

- Uczestnikom dnia otwartego zapewniamy kontakt nie tylko z klerykami, ale również z profesorami prowadzącymi wykłady, ojcami duchownymi, wychowawcami. Można pytać, radzić się, a nawet wyspowiadać - zapewnia ks. Tadeusz Chlipała. - Chcemy, by teraz oni lepiej nas poznali.

Aktualnie w Wyższym Seminarium Duchownym Diecezji Świdnickiej formuje się do kapłaństwa 56 alumnów. W maju 2012 r. mury seminarium opuściło czternastu absolwentów, a na I rok zostało przyjętych 11 nowych alumnów. Na rocznych praktykach przebywa 6 alumnów.

- Staramy się jak najlepiej przygotować do służby Bogu i ludziom - zapowiada ks. dr Tadeusz Chlipała.

A to przygotowanie to przede wszystkim formacja duchowa i kształtowanie powołania u kleryków.

Przygotowanie do kapłaństwa obejmuje modlitwę i studia, które przenikają się wzajemnie w sześcioletnim cyklu. Pierwszym etapem tego przygotowania są dwuletnie studia filozoficzne. Drugi etap, w którym alumni przygotowują się w sposób bezpośredni do święceń kapłańskich, to czteroletnie studia teologiczne. W toku tej formacji, po zakończeniu studiów filozoficznych, a u progu studiów teologicznych alumni otrzymują strój duchowny. W Wielkim Poście w trakcie pierwszego roku studiów teologicznych zostaje im powierzony urząd lektora, a po zakończeniu drugiego roku studiów teologicznych - urząd akolity. Trzeci rok studiów teologicznych kończy się pierwszymi święceniami: diakonatu. Tym samym alumni zostają zaliczeni w poczet duchowieństwa diecezji świdnickiej i po ostatnim, szóstym roku formacji intelektualno-duchowej, zostają wyświęceni na kapłanów.

- Zależy nam na tym, by w naszej „kuźni” stworzyć jak najlepszych duchownych, którzy będą służyć całej diecezji i jej mieszkańcom - mówi rektor WSD. - W XXI wieku ksiądz musi pokazać wiernym - także przy wykorzystaniu dobrodziejstw nowoczesnej techniki - co jest najważniejsze: nie dobra materialne i pogoń za sukcesem i pieniądzem, a wartości duchowe, które uosabia Chrystus.

To właśnie Chrystusa i jego słowa mają ponieść do wiernych na chwałę Bożą świdniccy studenci - przyszli duchowni. Seminarium przygotowuje ich do tego jak najlepiej.

- Istotna jest także formacja osób świeckich poprzez studia na Papieskim Wydziale Teologicznym - dodaje ksiądz rektor. - Do wszystkich zaś chętnych kierujemy naszą najnowszą inicjatywę - „Drogami wiary i rozumu”. To dwuletni program formacyjno-edukacyjny, przeznaczony dla licznego grona osób zrzeszonych w Towarzystwie Przyjaciół WSD, a także dobrodziejów i sympatyków seminarium świdnickiego oraz pasjonatów wiedzy i kultury katolickiej.

Program „Drogami wiary i rozumu” to zbiór 36 najciekawszych tematów, wykładanych na studiach teologicznych, niejako „teologia w pigułce”. Program koncentruje się wokół tematyki wiary, w odniesieniu do ogłoszonego w Kościele Roku Wiary. Zjazdy odbywają się 1 raz w miesiącu, w wybraną sobotę, a całość materiału jest rozłożona na 2 lata akademickie. Zajęcia odbywają się w Auli WSD w Świdnicy.

- Wykłady nie wymagają wcześniejszego przygotowania teologicznego: są tak przygotowane, aby były zrozumiałe dla przeciętnego słuchacza, a jednocześnie jak najbardziej atrakcyjne dla wszystkich, starszych i młodych, z wykorzystaniem multimediów, z dostępem do materiałów z wykładów - zapewnia ks. prał. Chlipała, który funkcję dyrektora programowego powierzył wicerektorowi WSD, ks. dr Dominikowi Ostrowskiemu.

Czwarty aspekt funkcjonowania seminarium to sprawy najbardziej przyziemne, związane z administracją budynkiem, w tym z inwestycjami.

- W roku 2012 udało nam się zakończyć ważną, choć niewidoczną z zewnątrz inwestycję - remont piwnic. Powstały tam m.in. pomieszczenia rekreacyjne dla kleryków - mówi rektor seminarium. - W tym roku przymierzamy się zaś do nowej inwestycji, unikalnej na Dolnym Śląsku i rzadkiej w Polsce. Po tym, kiedy uruchomiliśmy już pompy ciepła (czerpią energię z przepływającej obok gmachu WSD rzeki), rozważamy kolejne proekologiczne przedsięwzięcie, związane z fotowoltaiką.

Fotowoltaika to dziedzina nauki i techniki zajmująca się przetwarzaniem światła słonecznego na energię elektryczną.

- Mówiąc w skrócie chcemy sami produkować energię elektryczną i sprzedawać ją energetyce - zdradza ks. Tadeusz Chlipała. - Dzięki temu powinniśmy obniżyć koszty utrzymania seminarium i - co jest równie ważne - przyczynić się do zmniejszenia zanieczyszczenia środowiska naturalnego.

Na razie trwają prace przygotowawcze i poszukiwanie źródeł finansowania inwestycji. A redakcja „Niedzieli Świdnickiej” trzyma kciuki za jej powodzenie.

Tagi:
seminarium Świdnica

Studiowanie na kolanach

2019-06-25 14:10


Edycja warszawska 26/2019, str. 6-7

Z ks. dr. Wojciechem J. Bartkowiczem, rektorem Wyższego Metropolitalnego Seminarium Duchownego w Warszawie, rozmawia Andrzej Tarwid

Artur Stelmasiak
Ks. dr Wojciech J. Bartkowicz

ANDRZEJ TARWID: – „Miejsce, gdzie uczą na księdza” – taką świadomość na temat seminariów duchownych ma większość wiernych. Jak w największym skrócie można opisać etapy nauki kleryków?

KS. WOJCIECH BARTKOWICZ: – Najpierw uczą się dojrzałości ludzkiej, potem autentycznego chrześcijaństwa. Wreszcie uczą się być księdzem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nowy Sącz: jezuita popełnił samobójstwo

2019-06-25 11:02

jezuici.pl/dg / Nowy Sącz (KAI)

Wczoraj po południu w Nowym Sączu o. Piotr Matejski, jezuita, odebrał sobie życie. Miał 51 lat. W 1987 roku wstąpił do Towarzystwa Jezusowego, gdzie w 2000 roku przyjął święcenia kapłańskie. Był cenionym historykiem i duszpasterzem. "Wiemy, że jeśli ktokolwiek decyduje się na taki krok, robi to w rozpaczy, nie mogąc poradzić sobie z wewnętrznym bólem lub lękiem. Tymczasem nikt z nas, którzy znaliśmy o. Piotra i którzy z Nim się przyjaźniliśmy, nie podejrzewał, że przeżywa tego typu dramat wewnętrzny" - napisał w oświadczeniu prowincjał jezuitów, o. Jakub Kołacz SJ.

nowysacz.jezuici.pl

Publikujemy oświadczenie prowincjała Prowincji Polski Południowej Towarzystwa Jezusowego:

Drodzy Współbracia,

Współpracownicy w Misji i Przyjaciele Towarzystwa Jezusowego.

Wczoraj wczesnym popołudniem odebrał sobie życie o. Piotr Matejski SJ, na stałe pracujący w szkole i parafii w Nowym Sączu przy ul. Ks. Skargi. Ta tragiczna wiadomość jest dla nas wszystkich zaskoczeniem. Przyjęliśmy ją z niedowierzaniem, a nawet z przerażeniem. Wiemy, że jeśli ktokolwiek decyduje się na taki krok, robi to w rozpaczy, nie mogąc poradzić sobie z wewnętrznym bólem lub lękiem. Tymczasem nikt z nas, którzy znaliśmy o. Piotra i którzy z Nim się przyjaźniliśmy, nie podejrzewał, że przeżywa tego typu dramat wewnętrzny.

Na dzień dzisiejszy nie jesteśmy w stanie powiedzieć nic na temat powodów i motywów Jego czynu. Trwa postępowanie wyjaśniające prowadzone przez policję, a my musimy poczekać na jego rezultaty.

Ten dramat jest udziałem nas wszystkich, dlatego proszę, wspierajmy się nawzajem życzliwością i modlitwą, oddając Bogu wszystko to, co dla nas jest niezrozumiałe i co nas zasmuca. Prośmy też, aby miłosierny Pan, który zna ludzkie serca, przyjął do siebie o. Piotra.

AMDG Jakub Kołacz SJ Prowincjał

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Sezon pieszych pielgrzymek na Jasną Górę rozpoczęty

2019-06-26 13:37

mir, Radio Jasna Góra / Częstochowa (KAI)

Wraz z latem rozpoczyna się sezon pieszych pielgrzymek na Jasną Górę. W czerwcu przybywają przede wszystkim grupy, głównie parafialne, ze Śląska. Największe natężenie pieszego pielgrzymowania do Jasnogórskiej Maryi przypada na lipiec i sierpień. 15 i 26 sierpnia obchodzone są główne uroczystości ku czci Matki Bożej.

Ks. Piotr Nowosielski

Parafia w drodze – tak najkrócej można streścić czas wspólnego podążania na Jasną Górę wiernych ze śląskich wspólnot. Jak przyznają pątnicy rekolekcje w drodze dają „bliskość Boga, podźwignięcie i wsparcie Tej, do Której przyszli”. Wiele grup także wraca pieszo.

Duszpasterską posługę podczas rekolekcji w drodze sprawują kapłani, często poświęcający na pielgrzymowanie swój urlop. - Moim powołaniem jest po prostu być z wiernymi w każdych warunkach - wyjaśnia ks. Maciej Soluch, duszpasterz pieszej pielgrzymki z parafii św. Józefa w Rudzie Śląskiej.

Z kolei ks. Mateusz Pałys z parafii św. Michała Archanioła podkreśla, że decyzję zarówno pieszej wędrówki jak i kwaterowania razem z wiernymi podjął pod wpływem Papieża Franciszka. – Jest na pewno „efekt Franciszka”, jesteśmy tym pokoleniem młodych księży, którzy chcą „robić raban”, służyć z radością. Papież mówił, ze pasterz powinien pachnieć swoimi owcami, to mamy być cały czas z wiernymi”.

Poświęcenie czasu na kilkudniową wędrówkę wymaga często zastępstwa w obowiązkach parafialnych, dlatego aby kapłan mógł służyć na pielgrzymce, potrzeba zaangażowania i współpracy innych prezbiterów. - Wierni przyjmują naszą obecność z wdzięcznością - podsumowują księża.

- Rekolekcje w drodze prowokują do zastanowienia się nad wiarą. To też okazja, aby dać innym świadectwo swojej relacji z Bogiem – podkreśliła Danuta Magiera z Czarnego Lasu, pątniczka z jedenastoletnim stażem.

Jak zauważa ks. Krzysztof Tabath, proboszcz parafii pw. Matki Bożej Częstochowskiej w Knurowie pielgrzymka to także wyznanie wiary. - Byliśmy świadkami wiary dla tych wszystkich, przez których miejscowości przechodziliśmy. Tym bardziej w sytuacji, kiedy coraz więcej ludzi od wiary odchodzi, kiedy tyle jest zgorszenia. My chcemy pokazać, że jedyna droga to droga wierności Chrystusowi, wierności Ewangelii” – podkreślał kapłan.

Cecha charakterystyczną „pielgrzymowania po śląsku” jest liczny udział całych rodzin. Ks. Grzegorz Uszok, proboszcz parafii Ducha Świętego w Wodzisławiu Śląskim przypomniał, że kiedy przed 20 laty rodziła się ta pielgrzymka, „to była myśl, że jest to pielgrzymka parafialna, więc żeby mogły w niej też iść dzieci, całe rodziny, osoby starsze i taki jest przekrój tej pielgrzymki”.

Pielgrzymka piesza, która od 16 lat jako pierwsza staje na mecie to Nocna Pielgrzymka „Na przekór” z Piekar Śląskich, w tym roku dotarła 12 maja na Jasną Górę. 160 osób, 60 kilometrów, 14 godzin i 30 minut oraz niepoliczalna moc modlitwy - tak wyglądała tegoroczna nocna piesza pielgrzymka. Co roku piekarscy pątnicy prosili za współbraci prześladowanych za Chrystusa w różnych zakątkach świata.

Pielgrzymowanie Ślązaków na Jasną Górę ma długą tradycję. Już Jan Długosz (1460) i Grzegorz z Sambora (zm. 1587) pisali o pielgrzymach ze Śląska. Zaborcy, okupanci, komuniści zakazywali tej formy kultu lub uporczywie przeszkadzali, jednak z każdym stuleciem liczba pątników rosła. Obecność górnośląskich pielgrzymek na Jasnej Górze jest udokumentowana stosunkowo bogato.

W XVIII w., w latach panowania pruskiego, król Fryderyk II, zdając sobie sprawę ze znaczenia Częstochowy dla ludu Górnego Śląska, zabronił poddanym urządzania pielgrzymek do Częstochowy. Ludność nie przestrzegała jednak ściśle tych zakazów. W pierwszej połowie XVIII w. zachowały się w „Liber Miraculorum" dowody obecności pielgrzymów z terenu Górnego Śląska. Jednym z cudownie uzdrowionych był Jan Emanuel Slovik z Bytomia, który przybył na Jasną Górę, by podziękować za cudowne wyleczenie z choroby.

Na Śląsku w pierwszych latach XX w. nastąpiło wyraźne ożywienie ruchu narodowego w wyniku działalności Wojciecha Korfantego i innych polskich działaczy. Jednym z elementów wchodzących w skład przeobrażeń politycznych i narodowych były pielgrzymki do miejsc o szczególnym znaczeniu dla polskiej sprawy.

Jak podaje ks. prof. Jerzy Myszor badacz historii Górnego Śląska to właśnie w Częstochowie pielgrzymi znajdowali sprzyjający klimat dla uzewnętrznienia swych uczuć narodowych, także wśród paulinów znalazło się wielu, którzy jawnie manifestowali łączność Śląska z resztą ziem polskich, którzy angażowali się w działalność społeczną przed i w czasie akcji plebiscytowej. Właśnie po plebiscycie w 1921 r. na Górnym Śląsku w sprawie przynależności państwowej tych terenów wiele pielgrzymek parafialnych datuje swoje początki.

Jednak grupy pątnicze ze Śląska przybywające licznie pod koniec czerwca to nie pierwsze pielgrzymki w tym roku na Jasną Górę.

36 godzin wysiłku dla Maryi podjęli z kolei po raz czwarty uczestnicy Pieszej Pielgrzymki „non stop” z parafii pw. Matki Bożej Bolesnej w Jawiszowicach-Osiedle Brzeszcze zorganizowanej przez Grupę JG24 „Jasna Góra bez kompromisów”. Pątnikom w tak krótkim czasie udało się pokonać 126 km. Na trasę wyruszyło 32 uczestników oraz 5 osób obsługi – pilot, ratownik, techniczny – transport, dwóch fizjoterapeutów. Najmłodszy pielgrzym miał 20 lat, najstarszy – 54.

Wierni tradycji pątnicy z Łowicza przybywają na Jasną Górę zawsze w wigilię Zielonych Świątek w tym roku było to 8 czerwca. To jedna z najstarszych i najbarwniejszych pieszych pielgrzymek. Pątnicy łowiccy zawsze wchodzą do sanktuarium w kolorowych, księżackich strojach tzw. pasiakach, tańcząc oberki i polki. Wejściu towarzyszy także kapela, wspomagająca śpiew pątników, którzy witają Jasnogórską Panią starymi, niektórymi jeszcze z XVI w., łowickimi pieśniami.

Tradycyjny „szczyt pielgrzymkowy” przypada jednak na sierpień. Jego kulminacja obejmuje dni poprzedzające uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (15 sierpnia) oraz uroczystość odpustową Matki Bożej Częstochowskiej (26 sierpnia). Wówczas na Jasną Górę każdego dnia docierają tysiące, a nawet dziesiątki tysięcy wiernych. Sezon pieszych wędrówek do Częstochowy kończy się 8 września.

Zdaniem historyków, początki ruchu pielgrzymkowego sięgają początków istnienia klasztoru. Zorganizowane grupy przybywają od XV w. Pierwsza pielgrzymka piesza miała dotrzeć do sanktuarium w 1434 r. Wtedy to, po odrestaurowaniu Obrazu Matki Bożej zniszczonego po rabunkowym napadzie na klasztor, w uroczystej procesji przeniesiono Obraz Jasnogórskiej Bogurodzicy z Krakowa do Częstochowy.

Po raz 408. dotrą w tym roku wierni z Żywca. W 1608 r. powstało w Żywcu Bractwo Różańca Świętego. Trzy lata później wspólnota zorganizowała pierwszą pielgrzymkę do Częstochowy. O początkach Pielgrzymki Żywieckiej wspomniano po raz pierwszy w „Dziejopisie Żywieckim” Andrzeja Komonieckiego. Autor dzieła, który od 1686 był kolejno burmistrzem i wójtem Żywca, sam organizował kolejne pielgrzymki na Jasną Górę.

Do najstarszych, udokumentowanych w kronikach, należy też ślubowana pielgrzymka z Gliwic. Mieszkańcy tego miasta wyruszyli na Jasną Górę w 1626 r. Podczas wojny trzydziestoletniej, gdy Gliwice były oblegane przez wojska duńskie, mieszkańcy nie potrafili obronić miasta. Wtedy powierzyli swój los Maryi. Złożyli uroczyste ślubowanie, że odtąd corocznie będą pielgrzymować na Jasną Górę. Miasto nie zostało zdobyte, a śluby z krótkimi przerwami, spowodowanymi historycznymi uwarunkowaniami, wypełniane są do dziś.

Z XVII w. datowana jest także Praska Pielgrzymka Piesza, która po raz pierwszy wyszła w 1657 roku. Ostatnia - w roku 1917, lecz nie dotarła na Jasną Górę z powodu działań wojennych na froncie w okolicach Piotrkowa Trybunalskiego. W 1983 r. została wznowiona przez Pomocników Maryi Matki Kościoła.

Od 381 lat nieprzerwanie na Jasną Górę pielgrzymują mieszkańcy Kalisza. Początki tej pielgrzymki związane są z kaliskimi księżmi jezuitami. To właśnie z ich domu wyruszyła na Jasną Górę grupa kleryków. Z czasem w wielu kaliskich parafiach tworzyły się grupy pątnicze, udające się do Częstochowy. Pielgrzymowania kaliskiego nie przerwały nawet lata okupacji hitlerowskiej i stalinowskiego reżimu. Podobnie pielgrzymka warszawska wychodząca z paulińskiego kościoła w Warszawie od 307 lat nieprzerwanie notuje swoje dzieje.

Zainicjował ją w 1711 r. paulin, o. Innocenty Pokorski, który złożył ślub Matce Bożej, że zorganizuje pielgrzymkę ze stolicy, jeśli Maryja wstawi się za Warszawą i panująca wówczas zaraza ustanie. Raz pielgrzymka warszawska nie dotarła do celu - w 1792 r. Wszyscy jej uczestnicy wraz z księdzem zostali wymordowani i do dziś nie wiadomo, czy zabójcami byli Prusacy czy Kozacy. Tragedia rozegrała się na drodze z Woli Mokrzyckiej do Krasic.

Wciąż nie brakuje pątników na najdłuższych trasach, a te wiodą z Pomorza Zachodniego, z Warmii i z Helu – to 500-600 kilometrów.

W pielgrzymce kaszubskiej z Helu uczestnicy mają do pokonania aż 640 km. Podobny dystans podejmują pątnicy pielgrzymki szczecińsko-kamieńskiej, szczególnie ci, którzy wychodzą sprzed krzyża w nadmorskim Pustkowie. Wierni z Łukęcina idą aż 20 dni. Również długą trasę do pokonania ma Piesza Pielgrzymka Diec. Koszalińsko-Kołobrzeskiej. Grupa z Ustki 600 km pokonuje w 19 dni.

Kaszubską pielgrzymkę wyróżnia nie tylko to, że jest najdłuższą w Polsce, ale również to, że kultywuje regionalne tradycje i dba, aby na flagach czy koszulkach znalazły się motywy z kaszubskim haftem.

Od lat do najliczniejszych grup pielgrzymkowych należą kompanie z Krakowa (8,1 tys.), Tarnowa (7,1 tys.) i Radomia (5 tys. 800) oraz paulińska Warszawska Pielgrzymka Piesza (6 tys.).

Na Jasną Górę prowadzi ponad 55 pieszych szlaków pielgrzymkowych. W sumie liczą one ponad 15 tys. kilometrów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem