Reklama

Jednostronicowa Ewangelia

2013-03-25 12:11

Mariusz Książek rozmawia z ks. Zbigniewem Dudkiem
Niedziela Ogólnopolska 13/2013, str. 16-19

JANUSZ ROSIKON/©ROSIKONPRESS/STURP: "ŚWIADKOWIE PRAWDY", "OBLICZE PRAWDY"

MARIUSZ KSIĄŻEK: - Znany jest Ksiądz z oryginalnych rekolekcji prowadzonych w całej Polsce. Głównym ich tematem jest Całun Turyński...

KS. ZBIGNIEW DUDEK SSP: - Całunem Turyńskim zajmuję się od 1998 r. Na Kapitule Towarzystwa Świętego Pawła w 1997 r. prof. Aldo Guareschi - naukowiec z Uniwersytetu Turyńskiego, specjalista zajmujący się Całunem Turyńskim - miał wykłady dla ojców kapitulnych - paulistów z Polski i całego świata. Często pisał on artykuły o Całunie Turyńskim, publikowane przez tygodnik katolicki we Włoszech „Famiglia Cristiana”. Jako pierwszy zrobił kopię Całunu Turyńskiego w skali 1:1 metodą komputerowo-fotograficzną. Podczas wykładów kopia ta była prezentowana. Po kapitule nasz prowincjał - ks. Tomasz Lubaś poprosił generała Towarzystwa Świętego Pawła, aby ta kopia, która służyła jako przedmiot wizualny, została przekazana polskim paulistom. Ksiądz generał się zgodził i od 1998 r. pauliści polscy mają tę kopię. Prowadzę rekolekcje, właśnie pokazując tę pierwszą kopię - protoplastę wszystkich innych kopii. W Polsce jest ich 49.

Przeczytaj także: Trwają zapisy na oglądanie Całunu Turyńskiego

Główną myślą rekolekcji związanych z Całunem Turyńskim jest przekazanie wiadomości o Jezusie Chrystusie. W Roku Wiary trzeba powracać do źródeł wiary i uznawać, że jednym ze źródeł są relikwie, szczególnie Pana Jezusa. Największą relikwią chrześcijańską jest płótno pogrzebowe, w które zostało owinięte ciało Pana Jezusa po zdjęciu z krzyża, mające na sobie plamę krwi, która jest tak zharmonizowana i tak wycieniowana, że pokazuje wszystkie elementy męki Pana Jezusa.

- Na czym polega istota Całunu?

- W czasie rekolekcji pokazuję najpierw, jak czytać tę jednostronicową Ewangelię, napisaną krwią i potem Jezusa Chrystusa. Prezentuję wtedy całą tę zharmonizowaną plamę krwi, rozstawioną w kościele. Podkreślam, że obraz ten nie jest namalowany, nie ma tu żadnych farb czy olejów. To jest bardzo ważne, bo ludzie często pytają mnie, dlaczego to jest źle namalowane. To jest plama krwi, która była na stronie zewnętrznej, na ciele Pana Jezusa, i odbiła się w formie negatywu fotograficznego podczas zmartwychwstania. W czasie zmartwychwstania, kiedy Pan Jezus przenikał przez te płótna, eksplozja niezidentyfikowanych naukowo promieni światła i ciepła, która wystraszyła żołnierzy, naświetliła na tym prześcieradle jak na kliszy fotograficznej negatyw fotograficzny z krwi, potu, mirry i aloesu. Kiedy w 1898 r. adwokat zajmujący się fotografią - Secondo Pia zrobił pierwsze zdjęcie Całunu, zauważył, że ta plama jest negatywem fotograficznym, z którego można zrobić zdjęcie pozytywowe Pana Jezusa. Stąd też pierwsze zdjęcie twarzy Pana Jezusa mamy z 1898 r. Całun to quasi-negatyw, bo jak się robi zdjęcie, to podczas wywoływania negatywu powstaje pozytywowy obraz człowieka z Całunu. Ten moment wychwytuje profesjonalista i pokazuje w pozytywie.

- Czy dziś można z pewnością powiedzieć, że Całun Turyński to autentyczne płótno pogrzebowe z czasów Pana Jezusa?

- W dzisiejszym czasie żadna nauka nie może dać pewności. Ale słynna praca analityczna amerykańskiego matematyka, który na podstawie sytuacji, w jakich był zamordowany Pan Jezus, wykorzystując rachunek prawdopodobieństwa, napisał, że prawdopodobieństwo, iż na Całunie nie może być Jezus, wynosi 1:200 mld. A więc prawdopodobieństwo naukowe, że na Całunie jest wizerunek Chrystusa, jest właściwie bliskie pewności.

- Co na temat autentyczności Całunu mówią choćby niektóre badania naukowe?

- Podczas badań naukowych w Orsay w 1997 r. w wyniku zastosowania cyfrowych metod przetwarzania obrazów potwierdzono istnienie dwóch ciemnych pasów zawierających napisy. Musiały być one niewidoczne w średniowieczu, skoro w żadnym z opisów Całunu, które zachowały się z tamtych czasów, nie wspomina się o nich. Paleografowie uważają, że pochodzą one z pierwszych wieków po Chrystusie. W prawym, pionowym pasie większego U widnieje napis „Nnazapeones”, czyli Nazarejczyk. W pasie wewnętrznym, także po prawej stronie, jest napis „INNECE” - skrót od „in necem” - na okrutną śmierć skazany. Po lewej stronie większego U - grecki wyraz, określający twarz, cień, co znaczy: twarz ledwie widoczna. W wewnętrznym U przy policzku - napis: „SPEŁNIAM OFIARĘ”, zaś w okolicy podbródka - fragment imienia JEZUS. Wreszcie nad czołem czytamy dwa znaki: IC - skrót imienia Jezus Chrystus. Odkrycie to ma wielkie znaczenie, jeśli napisy pochodzą z pierwszych wieków po Chrystusie. Całun nie mógł więc powstać w średniowieczu, kiedy znaków tych już nie dostrzegano. Wiele relikwii podpisywano, żeby nie było wątpliwości, że to było płótno pogrzebowe Chrystusa.
Z kolei słynny detektyw i biolog z Bazylei Max Frei-Sulzer zastosował metodę, dzięki której na podstawie pyłków i kurzów znalezionych na ubraniu np. morderców udowodnił, że płótno było w pomieszczeniu, gdzie nastąpiła zbrodnia. A więc Całun Turyński - jeżeli jego historia jest taka, jaką znamy z dokumentów historycznych - powinien zawierać jakieś kurze, pyłki i nasionka z miejsc, w których był dłuższy czas. Za pozwoleniem Kościoła Frei-Sulzer wyssał z Całunu ok. 20 tys. pyłków, kurzów i nasion, potem rozpoczął badanie pod mikroskopem elektronowym każdego elementu. Zidentyfikował ok. 70 nasion roślin, z których ok. 40 rośnie w Europie Zachodniej, bo Całun był długi czas właśnie tam. Pozostałe nasiona zidentyfikował w czasie podróży szlakiem, gdzie według dowodów historycznych Całun znajdował się na przestrzeni wieków. Pojechał na kilka okresów kwitnienia do Jerozolimy, do Edessy, do Aten, bo tam też był przewieziony Całun, potem do Europy Zachodniej. I tam w ciągu kilku lat znalazł rośliny, których nasiona znaleziono w Całunie, a które rosną tylko i wyłącznie w rejonach tych miast. Dwie z tych roślin rosną na obecnym cmentarzu muzułmańskim, w miejscu starych murów świątyni jerozolimskiej. To jest po prostu niesamowite.
Udowodniono także naukowo, że twarz z Całunu Turyńskiego jest w 100 proc. matematycznie i graficznie twarzą z Chusty w Manoppello. Zarówno na Całunie, jak i na Chuście z Manoppello widoczny jest spuchnięty czubek nosa, pęknięcie kości chrząstkowej, w połowie wysokości nosa jest pęknięte lewe nozdrze, spuchnięte są okolice nadbrwiowe, spuchnięta warga dolna i górna, spuchnięty jest prawy policzek, czyli pęknięcie łuku jarzmowego. To, co widzimy na Całunie Turyńskim, to już zdrowiejące odbicie zmartwychpowstającej twarzy Pana Jezusa z Chusty z Manoppello. Nałożenie twarzy z Manoppello na twarz z negatywu turyńskiego daje nam 23 punkty styczne, które świadczą o tym, że matematycznie i graficznie jest to twarz tego samego człowieka.
Całun Turyński był w 1988 r. badany przez dwóch naukowców, pracowników NASA - Jacksona i Jumpera. Odkryli oni, że odbicie Jezusa z Nazaretu na Całunie Turyńskim jest w przestrzeni trójwymiarowej - ponieważ wizerunek Pana Jezusa jest zaokrąglony, nie ma krawędzi, gdzie kończy się ciało, a zaczyna powierzchnia, i widzimy, że ciało ginie na tle tego prześcieradła. To jest przestrzeń trójwymiarowa. Pan Jezus został zakodowany w plamie krwi, która w XIX wieku została nazwana negatywem fotograficznym, a pod koniec XX wieku - przestrzenią trójwymiarową. Chcąc w pełni zobaczyć wizerunek Chrystusa na Całunie Turyńskim, trzeba założyć okulary do filmów trójwymiarowych 3D.

- Czy teraz są prowadzone jakieś badania Całunu?

- Całun Turyński jest badany cały czas, począwszy od pierwszego wykonanego zdjęcia. Powstała cała nauka - sindologia, czyli nauka o Całunie Turyńskim. W XX wieku rozwinęła się ona do takich rozmiarów, że w bibliotece znajduje się przeszło 80 tys. pozycji naukowych. Dają one odpowiedzi pozytywne na wszelkie wątpliwości i negatywne opinie wypływające od naukowców kwestionujących autentyczność Całunu Turyńskiego. Istnieje ok. 390 hipotez na temat autentyczności Całunu wzajemnie się wykluczających - nie musimy ich obalać, bo one same nawzajem się wykluczają.

- Czy dla Księdza Całun Turyński jest dowodem na zmartwychwstanie Pana Jezusa?

- Tak. Dla mnie Całun Turyński jest dowodem na zmartwychwstanie Pana Jezusa. Dlaczego? Bo powstał w chwili zmartwychwstania i od tej pory dokumenty historyczne pisane, mimo że wiele z nich zostało zniszczonych, pokazują nam, iż istnieje wiedza Kościoła na temat tej relikwii, wiemy, gdzie ona jest przechowywana, i wiemy, że zawsze o tej relikwii mówi się jak o wizerunku Chrystusa nie ręką ludzką uczynionym. I tak było na całym szlaku wędrówki Całunu, od początku: na pierwszym przystanku w Edessie (obecnie miasto Sanliurfa), potem, od 944 r., w cesarskiej kaplicy w Konstantynopolu. Dalej mamy już dokładną historię, ponieważ pod koniec XIV wieku Całun znajduje się w Chambéry i w Turynie, w królewskiej rodzinie sabaudzkiej, która do współczesnych czasów była jego właścicielem. W 1983 r. umiera ostatni potomek rodziny sabaudzkiej Umberto II, zdetronizowany po II wojnie światowej król Włoch przekazał Całun Turyński papieżowi jako nowemu pełnoprawnemu właścicielowi, pod dwoma wszak warunkami: że Całun na zawsze pozostanie w Turynie i że zawsze Całun będzie nazywał się „Turyński”, ponieważ tu była stolica królewskiej rodziny sabaudzkiej.
Nasza wyobraźnia nieświadomie uformowana jest przez główne rysy Syna Człowieczego z Całunu Turyńskiego, a Całun spełnia funkcję kontrolną wszystkich wieków wyobraźni dotyczącej twarzy Pana Jezusa. I to jest niesamowite, że twarz Pana Jezusa nie jest po prostu zmyślona. Pierwsze wyobrażenia twarzy Pana Jezusa powstały już na przełomie III i IV wieku w formie ikon, ikony promieniują wyobrażeniem, z tym że piszący ikonę pomylił się i spuchniętą brodę uznał za bardzo gęsty zarost. Pan Jezus miał brodę, ale rzadszą, ładną brodę.
Całun to cichy, niemy świadek śmierci i zmartwychwstania Pana Jezusa, jak powiedział Jan Paweł II podczas jednej z wizyt w Turynie, oglądając tę niezwykłą relikwię. Tak wyglądał Pan Jezus w chwili śmierci i tak wyglądał w chwili zmartwychwstania.

Tagi:
Wielki Post całun turyński

Reklama

Bernini i Całun Turyński

2019-04-16 18:54

Grzegorz Górny
Niedziela Ogólnopolska 16/2019, str. 35

Praca nad posągiem Zbawiciela była dla Berniniego przygotowaniem się do przejścia na tamten świat, a zarazem modlitwą o dobrą śmierć

Ireneusz Kajdana
Dla wielu podróż do Turynu i zobaczenie Całunu Turyńskiego jest spełnieniem marzeń

W 2016 r. w rzymskiej bazylice św. Sebastiana za Murami odbywała się wystawa prac włoskiej fotograf Danieli di Sarra. W pewnym momencie zwróciła ona uwagę na niezwykłe popiersie Jezusa znajdujące się w świątyni. Autorem rzeźby był jeden z największych rzeźbiarzy w historii – Giovanni Lorenzo Bernini, autor m.in. słynnej „Ekstazy św. Teresy z Ávila” oraz kolumnady okalającej Plac św. Piotra w Rzymie. Wiadomo, że był on bardzo pobożnym człowiekiem. Ostatnim dziełem, które wykonał przed śmiercią, było właśnie wykute w marmurze popiersie Zbawiciela. Przez kilka wieków uchodziło ono jednak za zaginione. Zostało odnalezione dopiero w 2001 r. w zakrystii bazyliki św. Sebastiana za Murami przez włoskiego architekta Francesca Petrucciego. Tam też można je oglądać do dziś.

Daniela di Sarra dostrzegła niezwykłe podobieństwo twarzy Jezusa wyrzeźbionej przez Berniniego z obliczem Chrystusa na Całunie Turyńskim. Zrobiła fotografię posągu i nałożyła ją komputerowo na wizerunek utrwalony na płótnie pogrzebowym Zbawiciela. Okazało się, że pasują one do siebie idealnie, łącznie z proporcjami i szczegółami anatomicznymi obu twarzy. To skłoniło dociekliwą Włoszkę do studiów, które dałyby odpowiedź na pytanie o zadziwiające podobieństwo między obu obliczami.

Efektem jej pracy stała się wydana niedawno książka pt. „Całun i Bernini. Mąż boleści, najpiękniejszy z synów ludzkich”. Autorka opisuje, że w 1655 r. król Francji Ludwik XIV zaprosił słynnego rzeźbiarza na swój dwór, by zaprojektował wschodnią fasadę Luwru. Prócz tego twórca wykonał ołtarz do kościoła Val-de-Grce oraz popiersie Króla Słońce, które możemy podziwiać dziś w Wersalu.

W drodze powrotnej Bernini zatrzymał się na dłużej w Turynie, gdzie akurat budowano kaplicę dla Całunu po przewiezieniu tej relikwii z Chambéry. Tam studiował postać mężczyzny widocznego na płótnie. Towarzyszył mu francuski zakonnik Pierre Cureau de la Chambre, ekspert w dziedzinie fizjonomii, który przyjechał razem z nim z Paryża. Już wcześniej artysta wiele słyszał o Całunie od swej powiernicy, szwedzkiej królowej Krystyny – jedynej władczyni w historii, która abdykowała, gdyż wybrała katolicyzm zamiast panującego w jej kraju protestantyzmu. Na obczyźnie w Rzymie odnalazła w Berninim bratnią duszę.

Kilkanaście lat później, czując, że zbliża się śmierć, artysta postanowił stworzyć ostatnie dzieło swego życia. Praca nad nim była dla niego przygotowaniem się do przejścia na tamten świat, a zarazem modlitwą o dobrą śmierć. W oparciu o szkice sporządzone jeszcze w Turynie w 1679 r. Bernini wyrzeźbił popiersie Zbawiciela, które pozostawił w testamencie królowej Krystynie. Swemu synowi Domenicowi miał powiedzieć, że w owym posągu zawarł całą swoją sztukę. Zmarł rok później.

Gdy Daniela di Sarra przygotowywała swą książkę, wiedziała, że ma białaczkę i może wkrótce pożegnać się z tym światem. To sprawiło, że postać Berniniego, a przede wszystkim postać Człowieka z Całunu stały się jej niezwykle bliskie. W ten sposób praca zamieniła się w rekolekcje „ars moriendi”. Być może znajdzie się polski wydawca, który przybliży nam to dzieło.I

Grzegorz Górny
Reporter, eseista, autor wielu książek i filmów dokumentalnych, stały publicysta tygodnika „Sieci”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

USA: Netflix stracił na aborcyjnym szantażu

2019-07-22 18:40

Vaticannews.com

Netfilix stracił w minionym kwartale 126 tys. subskrybentów w USA. Obrońcy życia wiążą te wyniki z bojkotem amerykańskiego giganta show biznesu, po tym, jak podjął się on bezpardonowej walki o aborcję w stanie Georgia.

W minionym kwartale Netflix odnotował najgorsze wyniki w swej historii. Po raz pierwszy od ośmiu lat ubyło mu subskrybentów, podczas gdy prognozy przewidywały wzrost o 352 tys.

Warto pamiętać, że pod koniec maja do bojkotu Netflixa wezwali obrońcy życia. Amerykańska firma szantażowała bowiem władze stanu Georgia, który przyjął nowe antyaborcyjne prawo. Ogranicza ono aborcję do momentu, w którym wykrywalne jest bicie serca dziecka, czyli do ok. 6 tygodnia ciąży. Netflix zapowiedział, że jeśli prawo wejdzie w życie, to zaprzestanie tam swoich produkcji i wycofa inwestycje. Przemysł filmowy ma tymczasem wielkie znaczenie dla stanu Georgia. Zatrudnia on 92 tys. osób.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nowy członek Papieskiej Akademii Nauk

2019-07-22 20:36

vaticannews.va / Watykan (KAI)

Papież Franciszek mianował nowego członka Papieskiej Akademii Nauk. Został nim urodzony w Rumunii niemiecki naukowiec Stefan Walter Hell, laureat Nagrody Nobla.

Krzysztof Hawro

Nowy członek Papieskiej Akademii Nauk doktoryzował się z fizyki na uniwersytecie w Heidelbergu. Następnie pracował w Turku w Finlandii oraz w Oxfordzie w Wielkiej Brytanii. Od 2002 r. jest dyrektorem Instytutu Maxa Plancka w Getyndze, a od 2017 także w Heidelbergu. W 2014 r. wraz z dwoma innymi uczonymi otrzymał nagrodę Nobla w dziedzinie chemii za rozwój mikroskopii fluorescencyjnej.

Stefan Walter Hell ma 57 lat, jest żonaty i ma czworo dzieci.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem