Reklama

Sposób na przeżycie - bycie katolikiem

2013-03-28 12:00

Z Dariuszem Kowalskim rozmawia Edyta Hartman
Edycja podlaska 13/2013, str. 6-7

Barbara Wesołowska-Kowalska

EDYTA HARTMAN: - Urodził się Pan w Siemiatyczach na Podlasiu. To bardzo religijny region Polski, mający szczęście do charyzmatycznych kapłanów. Czy w „podlaskiej” młodości spotkał Pan wyjątkowo ważnego dla siebie księdza, który wywarł wpływ na Pańskie życie?

DARIUSZ KOWALSKI: - Kimś wyjątkowym był dla mnie ks. prał. Józef Horodeński, proboszcz parafii siemiatyckiej (wówczas była tylko jedna - pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny) do 1986 r. Więzień sowieckich łagrów, skazany na śmierć z zamianą na 25 lat obozu za działalność apostolską w Kobryniu. My, ministranci, niewiele znaliśmy szczegółów z jego biografii, czasem w kazaniu wspominał coś o Workucie... Nie to było jednak najważniejsze. Dla mnie, młodego chłopca będącego blisko ołtarza, było coś uderzającego w sposobie, w jaki Ksiądz Dziekan (tak się wówczas mówiło, kiedy zostałem ministrantem, nie był jeszcze prałatem) sprawował Eucharystię. To wyjątkowe skupienie modlitewne, pokój, namaszczenie, powiedziałbym nawet: rodzaj czułości widocznej w jego ruchach, postawie; to było coś, co emanowało ze środka, z wnętrza, nie były to wystudiowane gesty. To budziło szacunek, było autentyczne, pociągało. Wielu spotkałem w tamtym czasie wspaniałych kapłanów, miałem z nimi nawet lepszy kontakt, wszyscy po trosze jakoś mnie kształtowali, jednak ks. Józefa wspominam w sposób szczególny. Służąc do Mszy św. Księdzu Dziekanowi, nie miało się wątpliwości, że bierze się udział w dotykaniu Tajemnicy. Było to więc jakieś szczególne doświadczenie Eucharystii, a więc samej istoty życia Kościoła. Tak to widzę z perspektywy czasu, chociaż wtedy nie byłem pewnie tego w pełni świadomy. Poza tym Ksiądz Proboszcz żył bardzo skromnie, pamiętam, jak wyglądał jego pokój na plebanii - urządzony bardzo prosto, wręcz surowo - tylko niezbędne sprzęty, żadnego nadmiaru, żadnych „wygód”. Cieszę się, że kilka lat temu ukazała się książka Przemysława Murawskiego o ks. Horodeńskim.

- No więc mały Darek był blisko Kościoła...

- No tak, choćby „siłą rzeczy”, jako ministrant. Byłem też zaangażowany w Ruch Światło-Życie, organizowaliśmy spotkania, jeździliśmy na wakacyjne rekolekcje, także jako animatorzy - najchętniej w góry! Miałem nawet szczęście spotkać w Rzymie sługę Bożego ks. Franciszka Blachnickiego... Poza szkołą moim środowiskiem było środowisko ludzi, dla których wiara była czymś ważnym. Tym żyłem, podobnie jak zaangażowaniem w teatr amatorski.

- Dzisiaj Pan również otwarcie przyznaje się do wiary, Boga, co zapewne nie jest łatwe w Pana środowisku, tak mało przecież, być może krzywdząco, kojarzącym się z wartościami katolickimi. Jak to jest być praktykującym katolikiem wśród aktorów?

- No chyba tak, jak to w ogóle jest być praktykującym katolikiem. No właśnie, zapytajmy, co to znaczy „być praktykującym katolikiem”? Czy można być „niepraktykującym” katolikiem? Czy jeśli się nie praktykuje, to w ogóle jest się katolikiem? A jeśli się „praktykuje”, to co? Co się praktykuje? Czy praktykuje się swoje praktyki, pielęgnując swój obraz Pana Boga? Czy też świadomie uczestniczy się we wspólnocie Kościoła, idąc tam po to, żeby spotkać się z żywym Jezusem, otwierając się na to, co On głosi; czy praktykuje się czynną miłość? Bycie praktykującym katolikiem, a raczej po prostu: bycie katolikiem to jest dla mnie ciągła walka. Ze sobą. Ze swoją pychą, lenistwem, lękiem, ze złudnym poczuciem bycia kimś wyjątkowym, jakie może dawać sytuacja bycia oklaskiwanym przez ludzi. Walka o to, żeby nie pomylić podziwu z miłością, nie dać się uwieść, oślepić blaskiem reflektorów. Walka o czas dla najbliższych, walka o czas na modlitwę, na spotkanie z prawdziwą Miłością, która jedynie jest w stanie przemienić życie, dać radość z każdej przeżywanej chwili, Miłością, która pozwala poznać prawdę o sobie, która też zachęca do podjęcia wysiłku pracy nad sobą, daje poczucie sensu. To jest po prostu walka o życie, o mądrość. O każdy milimetr pokonany na drodze do jej zdobycia. Nie chodzi tu o mądrość świata. Logika świata mówi: „pchaj się na świecznik”, „zrób sobie dobrze”, „wdepcz w ziemię konkurenta”, Mądrość mówi: „nie szukaj chwały za wszelka cenę, szukaj prawdy”. Mądrość każe iść za Miłością. Logika świata każe koncentrować się na sobie, ale kiedy zbliżam się do Miłości, nagle zaczynam dostrzegać wokół siebie innych ludzi. Tylko najpierw trzeba samemu doświadczyć miłości, bycia kochanym, wyjątkowym, potrzebnym. Zbliżyć się do Miłości Osobowej, do Boga, dać się Mu porwać, doświadczyć tej jedynej prawdziwej Miłości. Wszyscy pragną miłości. Aktorzy tak samo! To jest największe pragnienie człowieka. Chcemy być kochani. Wołamy: „zwróćcie na mnie uwagę, jestem ważny!”. Aktorzy to tacy sami ludzie jak wszyscy inni, ale oprócz tego zmuszeni do handlowania na co dzień swoimi emocjami, do burzenia wewnętrznego ładu dla potrzeb budowania kolejnej postaci. To nie ułatwia wewnętrznego scalenia, nie sprzyja harmonii, uporządkowaniu życia duchowego, co jest warunkiem osiągnięcia wewnętrznego pokoju. Bez wiary to jest bardzo trudne, dla mnie - niemożliwe. Bo tylko Jezus daje prawdziwy pokój. Być więc praktykującym katolikiem wśród aktorów to dla mnie jedyny sposób na przeżycie! Myślę zresztą, że to jedyny sposób na przeżycie w każdych warunkach.

- Czy zawsze wiara była ważna w Pana życiu, czy może miało miejsce, jak to często bywa, spektakularne nawrócenie, np. związane z jakimiś wydarzeniami w Pańskim życiu? Kiedy nastąpił ten moment zatrzymania, zastanowienia?

- Wiara była zawsze dla mnie ważna, zawsze wierzyłem w Boga, ale co z tego…? Nie wierzyłem Bogu, nie powierzałem życia w Jego ręce, najważniejsze były moje plany. A co to jest? Bałwochwalstwo, stawianie siebie na piedestale, na pierwszym miejscu. Egoizm, który chyba szczególnie dał o sobie znać w małżeństwie, gdzie przejawiał się w rozumieniu związku nie jako dawanie siebie, ale jako posiadanie drugiej osoby. To doprowadziło do kryzysu, zawsze prowadzi. Zaczęliśmy szukać pomocy, znaleźliśmy ją oczywiście u kapłana. Nie u psychologa, choć też próbowaliśmy. To też biedacy, spragnieni miłości, posiadający pewną wiedzę przekazaną im przez innych spragnionych miłości biedaków, więc mogą pomóc tylko do pewnego stopnia. A kapłan niesie miłość, przekazuje żywego Boga mocą namaszczenia. Przez niego działa sam najlepszy Lekarz, jedyny prawdziwy Uzdrowiciel osoby ludzkiej. Ksiądz też jest spragnionym miłości biedakiem, ale ma moc, która nie pochodzi od niego. Może wiele zdziałać, jeśli sam jest wierzący. Taki właśnie kapłan pomodlił się z nami i powiedział nam, żebyśmy oddali swoje życie Jezusowi, żebyśmy podziękowali z góry za wszystko, co On dla nas przygotował. Jeśli istnieją genialne recepty, ta właśnie jest taka. Niezawodna. Nie mówię: łatwa do wypełnienia, ale na pewno - niezawodna! Zaufać. To był ten zwrot. Ważny rok. W tym samym roku pojechaliśmy na rekolekcje z dietą oczyszczającą do klasztoru w Bąblinie. Chciałem schudnąć i oczyścić organizm, a wyszło z tego oczyszczenie duszy. Został bowiem spełniony ważny warunek - pustynia. Odcięcie od świata. Żadnego radia, telewizji, gazet. A Bóg mówi w ciszy. I zaczęło się odkrywanie wiary na nowo, „powrót do pierwotnej miłości”, jak mówi Biblia. Odkrycie Boga na nowo. Spotkanie z Nim zawsze ma miejsce na pustyni. On czeka w ciszy, w czasie, który przeznaczam tylko dla Niego.

- Co daje Panu wiara, kim jest dla Pana Bóg?

- Jest Ojcem. Kochającym, miłosiernym. Tatusiem. Nie pluszowym misiem, przytulanką, ale Ojcem, który wychowuje, więc czasem doświadcza, dla mojego dobra. Czasem karci. Stawia granice, żebym nie spadł w przepaść. W przepaść pychy, egoizmu, grzechu. Wiara daje mi siłę, pozwala dziękować za wszystko, a przede wszystkim żyć w perspektywie wieczności - daje wiec rzecz najniezbędniejszą: poczucie sensu życia! I wreszcie wiara rodzi zawierzenie, zaufanie, jest wtedy jak trzymanie za rękę potężnego Ojca, daje absolutne poczucie bezpieczeństwa.

- Co jest marzeniem Dariusza Kowalskiego, człowieka, a co aktora?

- Ponieważ jako aktor również jestem człowiekiem, chciałbym grać w takich przedstawieniach czy filmach, które sam chciałbym oglądać (śmiech). No i podróże! Wsiąść i jechać przed siebie, oczywiście z rodziną, tam, gdzie jest pięknie, gdzie jeszcze nie byłem, i wrócić za rok.

- Jako aktor specjalizuje się Pan w graniu czarnych charakterów. Majstersztykiem w Pana wykonaniu jest postać Janusza Tracza z „Plebanii”. Jakiś czas temu znajoma oznajmiła mi z wielkim zdziwieniem: „Widziałam na Jasnej Górze Tracza!”. Czy nie jest trochę tak, że ludzie odbierają Pana w kontekście granych postaci?

- Zwykle jestem utożsamiany z postacią z serialu „Plebania”, a ponieważ większość ludzi nie zna mnie z innych ról, ta postać ma dla nich po prostu moją twarz i tyle. Trudno się dziwić… (śmiech). Ale zdarzało mi się grać kobietę, kiedyś grałem nawet kurę - to była chyba najtrudniejsza rola. Marzyłem wtedy o Hamlecie, a tu - kura. Samo życie! (śmiech).

- Obecnie przeżywamy w Kościele Rok Wiary. Co możemy według Pana zrobić, by jeszcze bardziej być ludźmi wiary?

- Wiara rodzi się ze słuchania. Słuchać, co Kościół ma do powiedzenia, słuchać Papieża Franciszka! Św. Franciszek biegał po Asyżu i wołał, że Miłość nie jest kochana…. A przede wszystkim - słuchać Słowa Bożego, napełniać się nim, pożerać. Zaglądać do Biblii, codziennie. Zajadać się nią. „Zjedz ten zwój” - powiedział Pan do Ezechiela (Ez 3, 1). Budować w ten sposób relację z Bogiem, który chce uczestniczyć w naszym życiu, chce przez swoje Słowo mówić nam, co mamy robić, mówić nam o swojej miłości.
No i - być bardziej ludźmi modlitwy. Nie tylko pacierza, kiedy to człowiek mówi, a Bóg słucha. Wychodzić na pustynię, choćby na 15 minut, żeby samemu posłuchać, żeby usłyszeć.

- W jednym z wywiadów czytałam, że w młodości chciał Pan zostać księdzem. Ostatecznie zwyciężyła miłość do aktorstwa. Zapytam trochę przekornie: nie żałuje Pan swojej decyzji?

- „Nie wspominajcie wydarzeń minionych, nie roztrząsajcie w myśli dawnych rzeczy” - mówi Biblia (Iz 43, 18). Św. Paweł w Liście do Filipian pisze, że zapominając o tym, co jest za nim, zwraca się ku temu, co jest przed nim i biegnie ku mecie… (zob. Flp 3, 13-14).
Gdybym nawet chciał żałować, to patrząc na swoją rodzinę - nie mógłbym! (śmiech).

- Co jest najważniejsze w życiu Dariusza Kowalskiego, co Panu daje siłę?

- Miłość.

- A teraz zapytam w imieniu Czytelników „Niedzieli Podlaskiej”. Chętnie wraca Pan w rodzinne strony?

- Oczywiście, tam czuję się naprawdę u siebie, naprawdę dobrze. No bo jak można czuć się źle na Podlasiu? Tym bardziej że tam ciągle mieszka moja mama, tam jest grób mego ojca… Kiedy gdziekolwiek mówię, że pochodzę z Podlasia, od razu słyszę przychylne opinie na temat życzliwości mieszkańców, dobre wspomnienia z pobytu na podlaskiej ziemi. A sam - kiedy przejeżdżam most na Bugu - od razu czuję się lepiej!

Tagi:
katolicy aktor

Reklama

Prezes Polskiej Rady Ekumenicznej: nie zgadzam się na znak równości Polak – katolik

2019-10-25 16:58

dg / Warszawa (KAI)

"Osobiście nie zgadzam się na znak równości Polak – katolik. Polskie społeczeństwo jest zróżnicowane, są w nim osoby różnych wyznań i różnych religii, a także ateiści" - powiedział KAI prezes Polskiej Rady Ekumenicznej i zwierzchnik Kościoła ewangelicko-augsburskiego bp Jerzy Samiec. W ten sposób odniołs się do grafik promujących tegoroczny Marsz Niepodległości, zawierających obraz Matki Bożej Częstochowskiej lub różaniec na pięści. Hasło Marszu, "Weź w opiekę naród cały", zaczerpnięto z katolickiej pieśni maryjnej.

wikipedia.org

Publikujemy przesłaną Katolickiej Agencji Informacyjnej wypowiedź Prezesa Polskiej Rady Ekumenicznej bp. Jerzego Samca:

Zwierzchnicy Kościołów zrzeszonych w Polskiej Radzie Ekumenicznej nie prowadzili dotąd rozmów na temat plakatu promującego Marsz Niepodległości. Nie zostało więc wypracowane żadne stanowisko.

Osobiście nie zgadzam się na znak równości Polak – katolik. Polskie społeczeństwo jest zróżnicowane, są w nim osoby różnych wyznań i różnych religii, a także ateiści.

Tak samo różne osoby mają prawo do zgromadzeń, a ja nie muszę podzielać ich poglądów, nie muszę też brać udziału w tych zgromadzeniach.

Myślę, że zaniepokoiłoby mnie, jeśli na Marsz Niepodległości zaprosiłby Prezydent RP, bo ta różnorodność naszego Państwa powinna być przez niego uwzględniona.

Symbol użyty na plakacie nie narusza moich uczuć religijnych, ale jestem świadomy, że może naruszać uczucia innych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jasna Góra: 30. Forum Szkół Katolickich z udziałem kard. Saraha

2019-11-13 18:15

www.rsk.edu.pl/ BP KEP / Jasna Góra (KAI)

Dyrektorzy i nauczyciele szkół katolickich z całej Polski spotkają się 14 i 15 listopada na Jasnej Górze. Gościem specjalnym 30. Forum Szkół Katolickich będzie kard. Robert Sarah, Prefekt Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów.

Bożena Sztajner/Niedziela

Mottem przewodnim tegorocznego Forum Szkół Katolickich są słowa św. Jana Pawła II, które wypowiedział w Żywcu w 1995 r.: „Chrześcijanin jest powołany do tego, ażeby dawać świadectwo o Chrystusie, Chrystusie ukrzyżowanym i zmartwychwstałym. W ten sposób buduje się Kościół”. Spotkanie będzie okazją do dziękczynienia Panu Bogu za 25 lat istnienia Rady Szkół Katolickich.

Kard. Sarah będzie przewodniczył w piątek Mszy św. w jęz. łacińskim w Bazylice Jasnogórskiej oraz wygłosi dwie konferencje zatytułowane: Kościół - kryzys i odnowa oraz Misja katolickiego wychowawcy. W programie pierwszego dnia przewidziano zaś wykłady ks. prof. Waldemara Chrostowskiego na temat: Wychowanie jako aspekt świadectwa – perspektywa biblijna.

Uczestnikom Forum będą towarzyszyli księża biskupi: bp Marek Mendyk, Asystent Rady Szkół Katolickich oraz bp Stanisław Napierała, były wieloletni Asystent RSK, który podzieli się swoimi wspomnieniami i refleksjami na temat 25 lat istnienia Rady Szkół Katolickich.

Rada Szkół Katolickich zrzesza wszystkie szkoły katolickie w Polsce. Została ona powołana do życia w 1994 roku przez 269. Zebranie Plenarne Konferencji Episkopatu Polski. Jest kościelną jednostką organizacyjną o zasięgu ogólnopolskim, posiada osobowość prawną kościelną i cywilną. Działa w oparciu o Statut. Pracami Rady kieruje Zarząd, na czele którego stoi Przewodniczący. Jego kandydatura jest każdorazowo zatwierdzana przez Konferencję Episkopatu Polski. Rada Szkół Katolickich wspiera szkoły oraz ich organa założycielskie w zachowaniu katolickiej tożsamości i rozwijaniu działalności. Co roku organizuje Ogólnopolskie Forum Szkół Katolickich, Forum Młodzieży, konferencje, szkolenia i kursy dla dyrektorów szkół i nauczycieli, a także konferencje dla przedstawicieli organów prowadzących szkoły. Asystentem Rady Szkół Katolickich jest obecnie bp Marek Mendyk. Przewodniczącym Rady jest ks. Zenon Latawiec SDB.

Program XXX Forum Szkół Katolickich:

14 listopada, czwartek

10.00

Rozpoczęcie – ks. Zenon Latawiec SDB, przewodniczący RSK, Sala Papieska

10.30

Wychowanie jako aspekt świadectwa – perspektywa biblijna ST, ks. prof. dr hab. Waldemar Chrostowski

Przerwa

11.45

Wychowanie jako aspekt świadectwa – perspektywa biblijna NT, ks. prof. dr hab. Waldemar Chrostowski

13.00

Przerwa

14.30

Koronka do Miłosierdzia Bożego

25 lat istnienia Rady Szkół Katolickich (wspomnienia, refleksje, przypomnienia) – bp Stanisław Napierała

16.30

Msza św. w bazylice jasnogórskiej – przewodniczy bp Marek Mendyk, Asystent RSK

18.45

Film „Nieplanowane” reż. C. Solomon, Ch. Konzelman

21.00

Apel Jasnogórski – bp Marek Mendyk

15 listopada, piątek

9.30

Msza św. w j. łacińskim w bazylice jasnogórskiej – przewodniczy kard. Robert Sarah, Prefekt Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów

śpiew: Schola gregoriańska Liceum Sióstr Prezentek w Krakowie, dyr. s. Wanda Putyra

11.00

Kościół – kryzys i odnowa – kard. Robert Sarah, Sala Papieska

12.15

Przerwa

14.00

Misja katolickiego wychowawcy – kard. Robert Sarah, Sala Papieska

15.30

Koronka do Miłosierdzia Bożego

Rozmowa, seria pytań z kard. Robertem Sarah

17.00

Adoracja Najświętszego Sakramentu w bazylice jasnogórskiej. Akt zawierzenia szkolnictwa katolickiego Matce Bożej. Te Deum za 25 lat istnienia Rady Szkół Katolickich. Zakończenie Forum

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Konferencja: Creatio Continua. Ekologia integralna i wyzwania antropocenu

2019-11-14 11:23

Naukowcy szacują, że do roku 2050 może zginąć nawet milion gatunków. Człowiek jest sprawcą i zarazem uczestnikiem VI masowego wymierania żywych organizmów na Ziemi. Czy katastrofa klimatyczna wyznaczy kres epoki człowieka?

Wraz z postępującą degradacją planety, człowiek zaczyna rozumieć, że na nim spoczywa odpowiedzialność za bioróżnorodność, za stan atmosfery, za klimat jednym słowem – za życie na Ziemi.

Encyklika „Laudato si” papieża Franciszka przestrzega przed tym procesem samozagłady, podtrzymując wezwanie do „nawrócenia ekologicznego”, które św. Jan Paweł II sformułował w encyklice „Centesimus annus” i w późniejszych katechezach. Wskazuje też drogi wyjścia.

Jeśli chcemy wygrać z kryzysem klimatycznym, musimy na nowo zrozumieć, co to naprawdę znaczy „czynić sobie ziemi poddaną”. Wiemy już, że panowanie człowieka nie jest absolutne, ale służebne — jest to rzeczywisty odblask jedynego i nieskończonego panowania Boga. Nie jest to misja absolutnego i niepodważalnego władcy, lecz sługi Królestwa Bożego (za Jan Paweł II). Stawiamy tezę, że odkrycie na nowo teologii stworzenia, ekologicznej duchowości i ekologicznej etyki – może wygenerować impuls niezbędny do skutecznej ochrony atmosfery, klimatu, bioróżnorodności – świata życia, który zamieszkuje człowiek.

Konferencja odbywa się w ramach projektu „Ekologia integralna encykliki Laudato si’ w działaniu wspólnot Caritas i społeczności lokalnych”, realizowanego przez Caritas Polska. Projekt został dofinansowany ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Za treść materiałów konferencyjnych odpowiada wyłącznie Caritas Polska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem