Reklama

Katolickie forum filmowe

2013-04-22 14:48

Jolanta Pałasz
Niedziela Ogólnopolska 17/2013, str. 40

SYLWESTER JESIONKIEWICZ

Niepokalanowski festiwal, organizowany przez Katolickie Stowarzyszenie Filmowe im. św. Maksymiliana Kolbego i Klasztor Niepokalanów Ojców Franciszkanów, to przegląd oraz podsumowanie polskiego i światowego dorobku w dziedzinie filmu i multimediów nacechowanych wartościami ewangelicznymi. Festiwal jest ewenementem w skali świata ze względu na jego multimedialny charakter

Podczas uroczystego otwarcia Targów Katolickich 11 kwietnia br. na Zamku Królewskim w Warszawie z udziałem m.in. kard. Kazimierza Nycza, abp Celestino Migliore, abp. Henryka Hosera, bp. Wojciecha Polaka, ambasador Hanny Suchockiej rozpoczął się również XXVIII Międzynarodowy Katolicki Festiwal Filmów i Multimediów Niepokalanów 2013 i nastąpiło wręczenie dorocznych Nagród im. Juliana Kulentego „Multimedia w służbie Ewangelii”. Nagrodę w kategorii mediów zagranicznych „Multimedia w służbie Ewangelii 2013” otrzymało Radio Watykańskie za wieloletnie nadawanie drogą radiową i internetową audycji w kilkudziesięciu językach świata. Odebrał ją ks. Józef Polak. Nagrodę w kategorii mediów krajowych otrzymała Redakcja „Gazety Polskiej” za promocję wartości chrześcijańskich.

Podczas otwarcia festiwalu rozpoczęły się także festiwalowe projekcje filmowe. Organizatorzy i autorzy nadesłanych prac spotykali się z sympatykami filmu na stoisku Katolickiego Stowarzyszenia Filmowego i Festiwalu Niepokalanów, gdzie można było nabyć zgłoszone na Festiwal Niepokalanów filmy.

Zakończenie festiwalu, rozdanie nagród i projekcje nagrodzonych filmów odbędą się w Niepokalanowie 11 maja o godz. 10.

Reklama

Na festiwal wpłynęło 158 filmów i programów telewizyjnych, 42 programy radiowe, 20 programów multimedialnych z 13 krajów: Białorusi, Hiszpanii, Indonezji, Indii, Izraela, Filipin, Łotwy, Madagaskaru, Rosji, USA, Wielkiej Brytanii, Włoch i Polski. Po raz pierwszy na festiwalu będą oceniane parafialne strony internetowe, nadające Msze św. na żywo. Patronat nad festiwalem objął kard. Kazimierz Nycz.

Głos serca

W tym roku festiwal odbywa się pod hasłem: „Milczenie i słowo drogą ewangelizacji”. - Zrobienie filmu, który byłby milczeniem - jak podkreśla reżyser i scenarzysta Paweł Woldan, przewodniczący jury - jest bardzo trudne, to prawie dotykanie doskonałości, czyli istoty filmu. I, jako jurorzy, takich właśnie filmów, które nie epatują krzykiem, szukamy w czasie festiwalu. Film powinien być milczeniem, tak jak modlitwa.

Reżyser zauważa, że takie filmy powstają i robią je ludzie coraz młodsi, właściwie amatorzy. - Warsztatu można się nauczyć, natomiast trzeba słuchać głosu serca, który w twórczości jest najważniejszy - podkreśla reżyser. Jurorzy zapewne będą się kierować z jednej strony oceną głosu serca, z drugiej strony zaś będą szukać filmów mówiących o historii Kościoła, w tym Kościoła w Polsce, historii naszej wiary, filmów opowiadających o pięknych ludziach, niezależnie od tego, czy będą to filmy zrealizowane przez profesjonalistów, czy amatorów.

Drugi obieg kultury

Festiwal w Niepokalanowie promuje prace i osiągnięcia dziennikarzy z Polski i z zagranicy, niemające szans przebicia się w mediach w swoich krajach. Pokazuje wartości tych właśnie produkcji, ich dobro i piękno, umożliwia spotkania z autorami filmów, odsłania rynkowo trudną sytuację filmu inspirowanego wartościami ewangelicznymi. Na festiwalu, jak zauważa Paweł Woldan, coraz mniej jest filmów produkowanych przez państwowe instytucje czy telewizje prywatne bądź publiczne. W dzisiejszych czasach - jak twierdzi - produkcja i emisja filmów realizowanych w Polsce zależna jest, niestety, w dużym stopniu od państwa. W ostatnich latach widać szczególnie, że unika się filmów o tematyce katolickiej. Ma to miejsce zarówno w filmie fabularnym, o którym decyduje głównie Polski Instytut Sztuki Filmowej (dwukrotnie odrzucono produkcję filmów Pawła Woldana o Janie Pawle II - przyp. red.), jak i w Telewizji Polskiej. Twórcy skazani są na produkcję takich filmów albo za własne środki, albo szukają pieniędzy w różnych gremiach niezależnych od państwa. W ten sposób tworzy się niejako drugi obieg kultury.

Samotna wyspa

Festiwal Filmów w Niepokalanowie jest swego rodzaju samotną wyspą. Co roku wyszukuje, prezentuje i nagradza filmy mówiące o naszej tożsamości, kulturze i tradycji, o Bogu i wierze. - Obserwuję - jak podkreśla przewodniczący jury - że w zasadzie niepokalanowski festiwal nie jest dotowany przez Ministerstwo Kultury czy Polski Instytut Sztuki Filmowej, które przeznaczają środki finansowe na inne festiwale, często jakby niszowe, roczne, dwuletnie, natomiast odmawiają środków finansowych festiwalowi filmów katolickich w Niepokalanowie, choć na tym festiwalu z każdym rokiem jest coraz więcej filmów z zagranicy, od Ameryki, przez Australię, po Azję.

Dorota Petrus na festiwalu była dwukrotnie. Szczególnie przeżyła ten w 2008 r., kiedy razem z Bogdanem Lęcznarem dostali pierwszą nagrodę w kategorii filmów edukacyjnych za film „Wygrywam najcenniejsze”, opowiadający o misjonarzu z Boliwii. Jak podkreśla, festiwal w Niepokalanowie odróżnia się od innych kontekstem duchowym. Nie czuje się tam ducha rywalizacji, a bardziej chęć podzielenia się swoją pracą, samym sobą, swoim doświadczeniem.

Na festiwalu w Niepokalanowie wielokrotnie zauważano tygodnik „Niedziela”. Ks. inf. Ireneusz Skubiś - redaktor naczelny został laureatem Nagrody im. Juliana Kulentego „Multimedia w służbie Ewangelii 2005”. Nagrodzona również została strona internetowa www.niedziela.pl za multimedialny przekaz Ewangelii oraz Studio TV „Niedzieli” za program multimedialny „Jak Czarniecki do Poznania”, oraz całą serię publikowanych w Internecie krótkich programów wideo, ukazujących życie religijne w naszym kraju.

Tagi:
film

Film o 9 dniach, które zmieniły Polskę dostępny w Internecie

2019-06-01 10:49

BP KEP / Warszawa (KAI)

Film „Pielgrzym” to zapis pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski. Spośród innych filmów wyróżnia się tym, że w sposób niezwykle emocjonalny pokazuje, jak Polacy przeżywali przyjazd Papieża Wojtyły do Ojczyzny – powiedział ks. Paweł Rytel-Andrianik, rzecznik KEP.

Zobacz

„Pierwsza pielgrzymka papieska była jednym z najważniejszych wydarzeń w 1000-letniej historii naszego kraju. A miliony ludzi na celebracjach, łzy, kwiaty i wzruszenie na twarzach, to wszystko porusza także dziś widzów filmu „Pielgrzym”. Ten film pomaga osobom pamiętającym tamte dni przeżyć je na nowo, a młodszym doświadczyć ich po raz pierwszy” – podkreślił rzecznik Episkopatu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jezuici reagują na oskarżenie o pedofilię

2019-05-20 13:00

mip (KAI) / Warszawa

"Relacja pani Magdy Gacyk jest dla ojca Prowincjała i dla nas wszystkich wstrząsem" - czytamy w przesłanym KAI oświadczeniu delegata ds. ochrony dzieci i młodzieży w Prowincji Wielkopolsko-Mazowieckiej Towarzystwa Jezusowego. Oświadczenie odnosi się do wspomnień dziennikarki zamieszczonych w mediach społecznościowych.

pixabay.com

"Odnosząc się do przytaczanej przez media historii pani Magdy Gacyk, która wyznaje na Facebooku, że była w dzieciństwie molestowana przez nieżyjącego już księdza jezuitę oraz wobec licznych zapytań mediów o tę sprawę oświadczam, że relacja pani Magdy Gacyk jest dla ojca Prowincjała i dla nas wszystkich wstrząsem" - napisał o. Wojciech Żmudziński SJ, delegat ds. ochrony dzieci i młodzieży.

Duchowny wskazuje, że jeśli sprawcą był jezuita, "to ze wstydem i żalem przepraszamy za wyrządzoną krzywdę".

"Niestety podane przez panią Magdę Gacyk elementy informacji nie pozwalają odpowiedzialnie zidentyfikować sprawcę. Dlatego też, jeśli ktoś ma wiedzę, która pomogłaby dojść do prawdy i ustalić jednoznacznie jego tożsamość, prosimy o kontakt pod adresem: pma-socio@jezuici.pl" - czytamy w komunikacie. "Na ten adres prosimy także zgłaszać wszelkie inne sytuacje, w których mogło dojść do nadużyć seksualnych ze strony członków naszej Prowincji zakonnej" - mówi jezuita.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zamiast muzycznej kariery wybrał kapłaństwo

2019-06-26 18:39

Piotr Kołodziejski / Szczecin (KAI)

"Jestem przekonany, że spełniam wolę Bożą. To mnie trzyma tak głęboko jak kotwica" - mówi diakon Maciej Czaczyk, który wraz z dwójką innych kandydatów przyjmie święcenia prezbiteratu w szczecińskiej katedrze. W 2011 roku 17-letni wówczas licealista z Gryfina wygrał telewizyjne "Must be the music". Potem jednak wybrał inną drogę życiową.

Screenshot/www.youtube.com

Maciej Czaczyk: - Nie żałuję. To po prostu mega duża przygoda, potężna otwierająca życie. Szczęśliwe życie. Także nie sposób żałować.

KAI: Pamiętam moment, kiedy ogłosiłeś, że wstępujesz do seminarium. W mediach była duża konsternacja. Czy docierały do Ciebie komentarze w stylu "Co ty robisz człowieku?"

- Nie czytałem tych komentarzy, ale przyznam, że w prywatnych wiadomościach docierały do mnie głosy niezrozumienia. Niektórzy krytykowali bardzo mocno i czuli się zawiedzeni. Poniekąd ja sam byłem zaskoczony tą decyzją.

- W jednym z wywiadów powiedziałeś, że „realizacja pasji dla pasji jest pusta”. Co to oznacza?

- Myślę, że na każdym etapie trochę inaczej to rozumiałem. Dziś myślę po prostu, że sam dla siebie nie jestem celem. Moje realizowanie siebie, choć jest piękne i potrzebne, żeby się rozwijać i realizować swoje pasje, jest bardzo potrzebne, ale to nie jest w stanie zaspokoić człowieka. Bo człowiek jest kimś więcej i potrzebuje relacji do drugiego człowieka i miłości do drugiej osoby, żeby dawać z siebie. A nie tylko dziś każdy bardziej realizuje siebie, dla siebie, do siebie. Żeby jednak odbić w drugą stronę. Nie w stronę pasji i realizacji siebie, ale bardziej w stronę bycia dla innych. Jeśli pasja jest tak rozwijana, to jak najbardziej, ale ona wtedy nie staje się celem.

- Mówiłeś też, że jako dziecko chciałeś być księdzem, a więc u Ciebie to chyba nie był taki strzał, że nagle po sukcesie medialnym w konkursie telewizyjnym zdecydowałeś się zostać księdzem, tylko to w Tobie dojrzewało.

- Tak i to od malucha. Nim poszedłem do I Komunii Świętej i bliżej podszedłem do ołtarza, to już były zabawy w księdza. Bawiłem się w moim życiu i to pragnienie było. Tak jak dzieci bawią się w różne zawody. To była jedna z takich zabaw, ale okazuje się, że potem coraz bardziej chciałem iść w tę stronę.

- W tych zabawach bardziej skupiałeś się na głoszeniu kazań, czy to już były pierwsze próby grania na gitarze?

- Nie. Grania na gitarze wtedy nie było. Nie pamiętam czy wygłaszałem wtedy kazania. Pamiętam, że było „przeistoczenie”. Była taka śnieżnobiała cieniutka gąbeczka, materiał okrągły pod różańcem, który miałem. To był taki różaniec z Częstochowy. Spod różańca wyciągnąłem to i to pięknie wyglądało jak hostia. Było takie śnieżnobiałe i wyglądało jak hostia. Pamiętam podnosiłem się to do góry w tej zabawie.

- Wygrywasz konkurs, nagrywasz płytę. Czym dla Ciebie było wtedy szczęście, a czym jest teraz?

- Czułem wtedy na pewno radość. Było wiele emocji, stresu, a szczęście to nie emocje, bo te emocje później opadły, zaczęła się kariera i okazuje się, że to było jakieś puste głębiej. To opierało się tylko na doznaniach, emocjach, które ulatywały. Żyłem od fajerwerków do fajerwerków, od wywiadu do wywiadu, od koncertu do koncertu, żeby zapewnić sobie kolejne radochy życia, od imprezy do imprezy, a szczęście było cały czas niedostępne, nieosiągalne. No i zacząłem szukać.

- Powiedziałeś, że była w pewnym momencie doświadczyłeś pustki. Nie żałujesz więc tego doświadczenia na scenie. Czy ono było potrzebne w twoim życiu?

- Bardzo potrzebne i jestem wdzięczny najpierw Panu Bogu, a potem tym innym, których spotkałem. Wiele mnie nauczyli i to było bardzo cenne. Dziękuję im, że mogłem tego doświadczyć. To było wspaniałe doświadczenie.

- Czy to może być wskazówką dla tych młodych, którzy dziś poszukują swojej drogi i chcieliby jeszcze czegoś spróbować zanim podejmą ostateczną decyzję?

- Zdecydowanie tak. Myślę, że warto rozwijać swoje pasje, talenty i też iść za tym, co w jakiś sposób odkrywamy w swoim życiu i czego pragniemy. Pan Bóg też często w tym jest. Często podsuwa takie pragnienia. Jeśli to są rzeczy, które nas prowadzą do dobrego, to trzeba za tym iść. Na pewno trzeba rozwijać talent i szukać szczęścia, ale polecam to robić z Panem Bogiem.

- Masz poczucie, że spełniasz Wolę Bożą na co dzień?

- Jestem przekonany, że spełniam Wolę Bożą. To mnie trzyma tak głęboko jak kotwica. Mimo różnych uczuć każdego dnia, bo przecież uczucia się zmieniają, mam szczęście i pokój, że bez względu na to, co będzie się działo na morzu, jaka burza przyjdzie, to ta kotwica jest zakotwiczona. To jest mega ważne w momencie wybierania swojej drogi życiowej, żeby zakotwiczyć i wybrać drogę swojego powołania.

- Jak się Ciebie słucha, można stwierdzić, że jesteś szczęśliwym człowiekiem. Skoro się tak spełniasz, to nigdy nie było kryzysów?

- Szczęście to też kryzysy. Uczucia są różne. Miałem kryzysy. Myślę, że będę miał jeszcze nie jeden i nie dwa w swoim życiu, ale w seminarium, jak miałem kryzysy, to po nich siłą rzeczy stawałem bardziej w prawdzie o rzeczywistości o mnie i stawałem w realnym świecie, stawałem się mocniejszy. Szczęście nie wyklucza się z kryzysem.

- Czasem grasz na gitarze i pojawiasz się na scenie. Czy jest coś w diakonie Macieju Czaczyku z tego Maćka, który wygrywał „Must be the music”?

- Na pewno jest sporo rzeczy w tym Maćku Czaczyku, bo to tak naprawdę ten sam Maciek Czaczyk, chociaż niedługo kompletnie duchowo zmieni się moje życie, bo Chrystus przejmie stery oficjalnie, ale moje cechy charakteru, moje życie i patrzenie na wiele spraw ciągle wymaga nawrócenia, ale też cennych rzeczy nie zabrał mi Pan Bóg, a myślę, że jeszcze je pomnożył i rozwinął. Takie mam przeświadczenie.

- Jakie, Twoim zdaniem, są dziś motywacje kandydatów na księży?

- Wydaje mi się, że mogą być bardzo różne. Ale po to jest seminarium, aby rozeznać. Seminarium to nie jest „szkoła na księdza” ale czas rozeznawania. Niektórzy stwierdzają, że to nie jest ta droga i odchodzą. I o to chodzi. Lepiej być dobrym mężem i ojcem niż złym księdzem.

- Jak postrzegani są dziś kapłani w obliczu prób dyskredytowania Kościoła i tworzenia wizerunku Kościoła będącego w kryzysie?

- To nie jest raczej pytanie do mnie ale do jakichś sondażowni. Ja wiem, kim powinien być kapłan i jakim chcę być kapłanem. Każdy z nas ma być alter Christus, drugim Chrystusem. Można powiedzieć, że kryzys wizerunkowy był w Kościele od początku. O Jezusie współcześni też źle mówili, że żarłok i pijak, że siada przy stole z celnikami i grzesznikami. Patrząc na historię Kościoła można rzec, że gdy nas za bardzo chwalą to nie jest dobrze, bo to znak, że ulegamy panu tego świata. Kościół ma nie tyle dbać o wizerunek, ale o świętość swoich członków. A wszelki grzech widzimy jako ranę na ciele Chrystusa i nie możemy obok niej przechodzić obojętnie.

- Widzisz młodych ludzi na co dzień, którzy szukają swojej drogi życiowej. Czy są zagubieni, boją się odkryć swoją drogę? Jak patrzysz na nich?

- Patrzę na nich trochę jak na swoich młodszych kolegów i koleżanki. Widzę w nich też siebie. Wydaje mi się, że świetnie ich rozumiem. Szczególnym darem dla mnie była rodzina i rodzice. Dziś to często jest źródłem problemu, że rodziny się sypią. W tych relacjach. I ciężko to potem czymkolwiek uzupełnić. Coś, co jest fundamentalnym brakiem. Widzę, że są zagubieni. Widzę, że szukają szczęścia i nadziei w życiu. Szukają miłości. Myślę, że to się nigdy nie wyczerpie. Każdy szuka tego samego. Ktokolwiek będzie chciał spotkać się ze mną i rozmawiać na ten temat, to będę dzielił się swoim życiem. Jeżeli komuś to pomoże, to chwała Bogu.

- Co Maciej Czaczyk powie komuś, kto coś usłyszy w swoim sercu, ale boi się pójść za tym głosem dalej?

- Co ja mogę powiedzieć? Nie bój się. Mogę nawet zaśpiewać. (tu Maciej Czaczyk śpiewa) Nie bój się, chodźmy tam. To mój pierwszy singiel i jest blisko ze mną. Moja pioseneczka. Nie bój się, że ktoś ci powie, że coś, że ktoś będzie o tobie gadał. To zawsze będzie. Po prostu rób to, co Pan Bóg w sercu ci podsuwa i do przodu.

- Dziękuję za rozmowę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem