Reklama

Kościół pw. św. Józefa ocalony od zapomnienia

2013-05-21 15:29

Ks. Jarosław Staszewski SChr
Edycja szczecińsko-kamieńska 21/2013, str. 2

Archiwum parafii

150 lat temu konsekrowano w Stargardzie Szczecińskim kościół pw. św. Józefa. Dlaczego potrzebny był jeszcze jeden kościół w mieście, gdzie świątyń nie brakowało? W pobliżu stał potężny kościół Mariacki. Na wzgórzu piętrzył się kościół św. Jana Chrzciciela. Tuż za murami miasta istniał już kościół Świętego Ducha. A trzeba do tego dodać jeszcze kościoły, wciąż pamiętane przez starszych stargardzian, na rogu ulicy Środkowej i Piłsudskiego, czy przy ul. Szczecińskiej. Po co więc kolejny?

Żeby zrozumieć, dlaczego tak się stało, musimy cofnąć się do XVI wieku. W 1534 r. odbył się w Trzebiatowie sejmik stanowy, na którym książęta pomorscy zadecydowali o przyjęciu luteranizmu jako wyznania panującego na całym Pomorzu. Odrzucono tym samym zwierzchnictwo Papieża. Zostały rozwiązane wszystkie klasztory, a ich dobra przejęli książęta pomorscy z rodu Gryfitów. Kościół katolicki przestał istnieć na Pomorzu. I nie istniał przez następnych dwieście pięćdziesiąt lat.

W 1850 r. została erygowana katolicka parafia św. Józefa w Stargardzie. Katolicy jednak nie mieli swojego kościoła. Niewielka z początku wspólnota korzystała z protestanckiej kaplicy św. Jobsta, użyczonej przez stargardzki Magistrat, która stała nieopodal dzisiejszego Stargardzkiego Centrum Kultury. Musiało minąć jeszcze sporo czasu, zanim katolicka parafia była w stanie wznieść własny kościół.

Reklama

W tym samym roku, kiedy na ziemiach polskich wybuchło powstanie styczniowe, w Stargardzie konsekrowano pierwszy od wieków katolicki kościół pw. św. Józefa. Ciekawe, że stargardzką parafię współtworzyła całkiem spora grupa Polaków, którzy pracowali w mieście i w okolicznych wsiach u niemieckich gospodarzy. I tak było do 1945 r., kiedy to, już po zdobyciu miasta, kościół został spalony przez sowieckich żołdaków. Ostatni niemiecki proboszcz przekazał księgi parafialne i udzielił władzy kanonicznej chrystusowcom, którzy po wojnie przybyli do Stargardu.

Chrystusowcy opieką duszpasterską objęli cały stargardzki powiat. Powstałe w powojennych latach parafie w samym mieście i w okolicy możemy śmiało nazwać córkami parafii św. Józefa. W 1946 r. pierwszy stargardzki proboszcz, ks. Tadeusz Długopolski SChr, w liście do administratora apostolskiego w Gorzowie pisał: „Ekscelencjo, uprzejmie informuję, że dla parafii św. Józefa w Stargardzie przejąłem i poświęciłem kościół pw. św. Jana Chrzciciela”.

Kościoła św. Józefa już nie ma. Jednak współcześni mieszkańcy Stargardu chcą pamiętać o przeszłości, chcą jej uczyć młode pokolenie, chcą „ocalać od zapomnienia” miejsca i budowle, sakralne i świeckie, które często przez całe wieki współtworzyły pejzaż miasta, a dzisiaj już nie istnieją.

Taka właśnie idea towarzyszyła powstaniu projektu pod wspólną nazwą „Ocalmy od zapomnienia”. Do współpracy zostali zaproszeni: Rafał Zając, zastępca prezydenta Stargardu, dr Marcin Majewski, dyrektor Muzeum, Jan Zenkner, prezes Towarzystwa Przyjaciół Stargardu, i ks. dr Jarosław Staszewski, proboszcz parafii św. Józefa. W liczbie 22 obiektów, które zostały wytypowane do upamiętnienia, znalazł się także nieistniejący kościół św. Józefa, a przypadająca w tym roku rocznica jego konsekracji sprawiła, że od niego właśnie rozpoczął się proces „ocalania od zapomnienia”.

W niedzielę 5 maja przy udziale wiernych i przedstawicieli władz miasta i powiatu został odsłonięty i poświęcony obelisk upamiętniający kościół pw. św. Józefa. Kamienny monument wysokości dwóch metrów i siedemdziesięciu centymetrów, stanął między blokami mieszkalnymi przy ul. B. Chrobrego, w miejscu, gdzie do 1945 r. stał kościół. Obelisk mieści krótką informację historyczną w trzech językach oraz ukazuje cztery różne wizerunki kościoła. Znalazło się na nim również miejsce dla cytatu z adhortacji apostolskiej bł. Jana Pawła II poświęconej św. Józefowi - „Redemptoris custos”.

Pomnik kościoła św. Józefa to dzieło wielu serc i rąk zjednoczonych szlachetną ideą ocalania od zapomnienia nieistniejących już dziś zabytków miasta. Nie poprzestajemy jednak na tym i świadomie odwołujemy się również do duchowych treści, które przyświecały nie tylko budowniczym tamtego kościoła, ale także twórcom tamtej wspólnoty parafialnej. I podobnie jak oni niegdyś oddali pod opiekę św. Józefa katolicką parafię w Stargardzie, tak my dzisiaj orędownictwa tego samego możnego Patrona z wiarą przyzywamy.

Tagi:
świątynia parafia

Czy mogą istnieć parafie bez księży?

2019-06-24 17:55

vaticannews / Torreglia (KAI)

Czy mogą istnieć parafie bez księży? To pytanie staje się coraz bardziej aktualne w wielu krajach europejskich. Pochylają się nad nim również uczestnicy 69. Tygodnia Duszpasterskiego organizowanego aktualnie w Torreglia we Włoszech. Tytuł spotkania brzmi: „Parafia bez księży. Od kryzysu powołań do odnowionej misyjności świeckich”.

pixabay.com

Temat zrodził się z obiektywnej obserwacji rzeczywistości: we Włoszech jest coraz mniej księży i tym samym wzrasta ilość parafii, gdzie ich brak. Uczestnicy spotkania podkreślają, że nie może istnieć wspólnota chrześcijańska, która nie spotyka się wokół Eucharystii. Wspólnota bowiem ze swej istoty opiera się zarówno na Eucharystii, jak i na słowie oraz na miłości. Te trzy rzeczy trzeba widzieć łącznie. I nawet jeśli będzie mniej Mszy odprawianych z powodu niedoboru księży, to wspólnota chrześcijańska nie przestanie istnieć. Parafie nie stanowią już swoistych, pojedynczych wiosek. Trzeba będzie je łączyć, aby optymalizować „siły kapłańskie”. Wtedy wierni będą mieli okazję doświadczyć bardziej Kościoła misyjnego. Kościoła, który wychodzi poza siebie.

"Chcemy uświadomić, że wybór opcji z łączeniem parafii czyni Kościół bardziej misyjnym, bardziej uczestniczącym, szczególnie jeżeli chodzi o podejmowania współodpowiedzialności przez osoby świeckie. Społeczność żyje bardziej zakorzeniona w Kościele lokalnym. To jest nasza wizja. Nie chodzi bynajmniej o łatanie dziur. Ale dowartościowanie darów i posług, które im przynależą poprzez chrzest, kapłaństwo, poprzez małżeństwo. Mamy wiele racji, dla których bardziej trzeba angażować świeckich we wspólnocie chrześcijańskiej. Powtarzam, nie chodzi o łatanie dziur, czynienie ze świeckich kogoś w rodzaju «półksięży», czy «małych księży»” - powiedział bp Domenico Sigalini, specjalista w dziedzinie teologii pastoralnej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jezuici reagują na oskarżenie o pedofilię

2019-05-20 13:00

mip (KAI) / Warszawa

"Relacja pani Magdy Gacyk jest dla ojca Prowincjała i dla nas wszystkich wstrząsem" - czytamy w przesłanym KAI oświadczeniu delegata ds. ochrony dzieci i młodzieży w Prowincji Wielkopolsko-Mazowieckiej Towarzystwa Jezusowego. Oświadczenie odnosi się do wspomnień dziennikarki zamieszczonych w mediach społecznościowych.

pixabay.com

"Odnosząc się do przytaczanej przez media historii pani Magdy Gacyk, która wyznaje na Facebooku, że była w dzieciństwie molestowana przez nieżyjącego już księdza jezuitę oraz wobec licznych zapytań mediów o tę sprawę oświadczam, że relacja pani Magdy Gacyk jest dla ojca Prowincjała i dla nas wszystkich wstrząsem" - napisał o. Wojciech Żmudziński SJ, delegat ds. ochrony dzieci i młodzieży.

Duchowny wskazuje, że jeśli sprawcą był jezuita, "to ze wstydem i żalem przepraszamy za wyrządzoną krzywdę".

"Niestety podane przez panią Magdę Gacyk elementy informacji nie pozwalają odpowiedzialnie zidentyfikować sprawcę. Dlatego też, jeśli ktoś ma wiedzę, która pomogłaby dojść do prawdy i ustalić jednoznacznie jego tożsamość, prosimy o kontakt pod adresem: pma-socio@jezuici.pl" - czytamy w komunikacie. "Na ten adres prosimy także zgłaszać wszelkie inne sytuacje, w których mogło dojść do nadużyć seksualnych ze strony członków naszej Prowincji zakonnej" - mówi jezuita.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Drugie życie strajkowego ,,ogórka"

2019-06-26 22:58

Anna Majowicz

W gmachu głównym Politechniki Wrocławskiej podpisano dziś (26.06) list intencyjny, którego celem jest renowacja zabytkowego autobusu Jelcz 043, zwanego ze względu na swój kształt ,,ogórkiem”.

Archiwum Centrum Historii Zajezdnia
Podczas konferencji w gmachu głównym Politechniki Wrocławskiej

Pojazdem tym 26 sierpnia 1980 r. Tomasz Surowiec zablokował wyjazd z Zajezdni nr VII we Wrocławiu, co doprowadziło do strajku. Jego uczestnicy solidaryzowali się z robotnikami z Wybrzeża. Tak narodziła się Wrocławska „Solidarność”.

Ośrodek „Pamięć i Przyszłość” postanowił przeprowadzić przedsięwzięcie, pt.: „Drugie życie strajkowego Jelcza 043”. Inicjatywę podjęły Politechnika Wrocławska, Jelcz Spółka z o. o., Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne Spółka z o. o. oraz NSZZ „Solidarność” Region Dolny Śląsk. Rezultatem współdziałania tych instytucji będzie renowacja autobusu Jelcz 043 oraz przywrócenie jego wyglądu z 1980 r., przy jednoczesnym nadaniu mu cech pojazdu nowoczesnego, odpowiadającego najnowszym standardom. – Mamy nadzieję, że autobus uda się odrestaurować do sierpnia przyszłego roku, kiedy to obchodzić będziemy 40-lecie powstania ,,Solidarności” – mówi Marek Mutor, dyrektor Centrum Historii Zajezdnia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem