Reklama

Dzięki wam Kościół jest piękny

2013-06-06 14:53

Anna Gliwa
Edycja lubelska 23/2013, str. 6-7

Paweł Wysoki

Abp Stanisław Budzik poświęcił kościół Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny przy ul. Bazylianówka w Lublinie

Parafia pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny powierzona duszpasterskiej trosce zgromadzenia księży marianów została erygowana 13 maja 1993 r. Dokładnie w 20. rocznicę powstania, wspólnota z Bazylianówki przeżywała historyczną chwilę poświęcenia kościoła na chwałę Bogu i ku pożytkowi wiernych. - Na ten dzień czekaliśmy przez wiele lat trwania budowy świątyni, która powstawała wysiłkiem naszej pracy, oszczędności i modlitwy. Dziś, wdzięczni Bogu i ludziom za wspaniałe dzieło, prosimy naszą patronkę, Niepokalaną, by była dla nas siłą i obroną - mówili parafianie. Przywołując najważniejsze osoby i daty z historii parafii, przedstawiciele Rady Duszpasterskiej dziękowali dwóm proboszczom: ks. Janowi Podstawce, który położył fundamenty pod duchową i materialną wspólnotę i rozpoczął budowę świątyni, oraz ks. Markowi Otolskiemu, obecnemu proboszczowi, który dokończył dzieło budowy kościoła.

Jak przypomniał ks. Paweł Naumowicz, przełożony polskiej prowincji zgromadzenia księży marianów, ta wspólnota zakonna jest obecna w Lublinie już od kilkudziesięciu lat. Pierwsi marianie przybyli do Lublina w latach 20. XX wieku, by studiować na katolickim uniwersytecie; znacznie później powstało seminarium duchowne zgromadzenia i w końcu parafia. - Dziękuję abp. Stanisławowi Budzikowi oraz jego poprzednikom, szczególnie abp. Bolesławowi Pylakowi i abp. Józefowi Życińskiemu, za wielką życzliwość i zaufanie, jakim nas obdarzyli, przyjmując nas i powierzając naszej trosce parafię - mówił Ksiądz Prowincjał. W imieniu zgromadzenia ks. Naumowicz dziękował także wszystkim, którzy mają jakikolwiek wkład w dzieło budowy kościoła: kapłanom, siostrom zakonnym i świeckim, którzy swoje życie poprzez miejsce zamieszkania i przyjaźń związali z Bogiem, Kościołem i marianami. - Dzięki wam ten kościół jest piękny - podkreślał. Prowincjał zaapelował do zgromadzonych, by nowy kościół stał się dla wszystkich ważnym punktem odniesienia. - Kiedy przed laty w miejscu osiedla znajdowały się rozległe pola i łąki, często po nich spacerowałem. Gdy odchodziłem zbyt daleko i nie mogłem znaleźć drogi powrotnej, wypatrywałem budującego się kościoła, który wskazywał mi drogę. Życzę wam, by kościół parafialny był takim punktem odniesienia dla każdego z was; by stał się domem, w którym każdy będzie wzrastać w wierze i miłości Boga oraz bliźniego - mówił.

Reklama

Abp Stanisław Budzik, zwracając się do licznie zgromadzonych wiernych, podkreślał, że nowa świątynia powstała dzięki wspólnemu wysiłkowi księży marianów oraz wspólnoty parafialnej. - Ta piękna świątynia stała się prawdziwym domem Bożym dla wierzących. Dziś dziękujemy za to dzieło Bogu i ludziom, którzy przyłożyli swe serca i ręce, nie żałując trudu, czasu, pieniędzy, modlitwy i ofiary cierpienia - mówił Ksiądz Arcybiskup. - Dziękujemy za wszystkie łaski, hojnie wylewane w sakramentach Kościoła: za wodę chrztu św., krzyżmo bierzmowania, chleb Eucharystii, słowa miłosierdzia w sakramencie pokuty, przysięgi małżeńskie, olej chorych i wiatyk umierających; za to, że sami jesteśmy Kościołem - wymieniał Pasterz.

Odnosząc się do wezwania, pod jakim został wzniesiony kościół, Ksiądz Arcybiskup apelował, by wpatrywać się w Niepokalaną i od Niej uczyć zawierzenia Chrystusowi; tego, jak z miłością przyjmować Jego słowa i otwierać się na działanie Bożego Ducha. - Tajemnica Niepokalanego Poczęcia odsłania przed nami duchowe piękno Maryi, a zarazem przypomina o wielkanocnym zwycięstwie Chrystusa. Również nas Bóg powołał do piękna i wybrał, abyśmy byli święci. Maryja mówi nam, że tylko człowiek pełen łaski jest pięknym i prawdziwym człowiekiem, noszącym w sobie obraz Boży i promieniującym Bożym blaskiem. Każde dobre dzieło, które podejmujemy, jest wkraczaniem w krąg promieniowania Bożego - mówił Ksiądz Arcybiskup. Wspólnotę radującą się nowo poświęconym kościołem prosił, by nigdy nie zapomniała, że chociaż świątynia jest uprzywilejowanym miejscem spotkania człowieka z Bogiem, to Kościół jest nie tylko domem z kamieni i złota, ale przede wszystkim budowlą z żywych kamieni ludzkich serc, której fundamentem jest Jezus Chrystus.

Tagi:
Kościół parafia

Górka Klasztorna: 940. rocznica objawień Matki Bożej

2019-06-10 14:25

jm / Górka Klasztorna (KAI)

„Kościół otrzymał swoją Patronkę, która mu towarzyszy w drodze przez świat, również poprzez objawienia” – mówił w święto NMP Matki Kościoła bp Jan Tyrawa. Ordynariusz bydgoski przewodniczył Eucharystii z okazji 940. rocznicy objawień Matki Bożej w Górce Klasztornej.

Archiwum Urzędu Miasta i Gminy w Łobżenicy

Na Placu Objawienia przed górecką bazyliką zgromadzili się kapłani, goście, mieszkańcy diecezji i parafii. – Tej obecności Najświętszej Maryi Panny, Jej pomocy, orędownictwa, wsparcia, doświadczamy na co dzień. Bo inaczej, gdyby Kościół był tylko rzeczywistością czysto ludzką, na pewno prędzej czy później musiałby zniknąć z tego świata – mówił podczas homilii ordynariusz.

Górka Klasztorna jest najstarszym ośrodkiem kultu maryjnego w Polsce. Jak podają kroniki bernardyńskie, w 1079 roku ukazała się tu pasterzowi Matka Boża. Od 1923 roku miejscem opiekują się Misjonarze Świętej Rodziny. – Jest to czas, kiedy możemy stanąć na ziemi uświęconej obecnością Matki Bożej, która z cudownego wizerunku spogląda na swe dzieci matczynym, dobrotliwym wzrokiem – powiedział proboszcz góreckiej parafii ks. Piotr Lipski MSF.

Najtrudniejsze chwile dla sanktuarium i kultu maryjnego stanowił czas reformacji i okres drugiej wojny światowej, kiedy klasztor przekształcono w obóz zagłady dla duchowieństwa i jeńców wojennych. Koronacja obecnego obrazu Matki Bożej Góreckiej odbyła się na rok przed Milenium Chrztu Polski.

Ks. Janusz Jezusek MSF przypomniał przekaz opisu objawienia Matki Boskiej w Górce z XVII w., zapisany przez kronikarzy bernardyńskich. „Sama najświętsza Maryja Panna poświęciła, ulubiła i jeszcze swą prezencją przyozdobiła, kiedy się nie w obrazie jakim malowanym od malarza, nie w osobie rzniętej od snycerza, ale w swojej prawdziwej, wielką Jasnością otoczona, na ręce lewej maleńkiego Jezusa piastująca, nad studnią w tym gaju wykopaną od pasterzy (dla ich wygody), pokazała ubogiemu pastuszce na ten czas przy studni bydło pasącemu, co i samo bydło widząc to niezwyczajne widowisko, czyli cud (choć nierozumne pokazano, gdy poklękało). Pasterz zaś z bojaźni upadł na ziemię, przecież reflektując się coś wkrótce wstawszy z ziemi poszedł co prędzej do wsi bliskiej nazwanej Rataje to dzieło gorzkie oznajmiając i sprowadziwszy z tej wsi ludzi a potem i z miasta, pokazał im to wszystko, jako i bydło jeszcze nierozumne klęczało. Według relacji starszych ludzi, którzy na to patrzyli, a potem młodszym opowiadali i ci znowu młodszym, dlaczego to święte miejsce Bogu i Najświętszej Maryi Pannie jest na wieki oddane. Z tych zaś ludzi, którzy się zeszli byli póki Najświętsza Maryja Panna jeszcze się nad tą studnią w jasności prezentowała, a po zniknięciu chorzy, kalecy, którzy tam przybyli, zdrowo do domów powracali” – cytował.

Dzisiaj Górka Klasztorna jest miejscem licznych uroczystości i pielgrzymek. Obecna świątynia otrzymała w 2015 roku tytuł bazyliki mniejszej.

Przed błogosławieństwem i pożegnaniem uczestnicy uroczystości przeszli w procesji eucharystycznej po Gaju Góreckim. W dniu odpustu zaplanowano również Godzinki o Niepokalanym Poczęciu NMP, Mszę św. dla małżonków i rodziców, a także nieszpory maryjne.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

O, moi Trzej

2019-06-12 09:02

O. Dariusz Kowalczyk SJ
Niedziela Ogólnopolska 24/2019, str. 33

Są tacy, co uważają, że łatwiej byłoby wierzyć w jednoosobowego Boga, tak jak to jest u muzułmanów lub żydów, niż w Jednego Boga w trzech Osobach. No bo jak pojąć, że Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty są trzema różnymi Osobami, ale jednym Bogiem. Przyznam, że mnie trudniej byłoby wierzyć w Boga jednoosobowego. Dlaczego? Ano dlatego, że taki Bóg byłby odwiecznym samotnikiem. By powiedzieć do kogoś „Ty... kocham cię”, potrzebowałby stworzenia, aniołów lub człowieka. Ale czy taki Bóg byłby rzeczywiście Bogiem doskonałym? Doktryna o Trójcy Świętej pokazuje nam tymczasem, że Bóg nie jest samotnikiem, ale Odwieczną Wspólnotą Miłości.

Są w Bogu samym inność i wzajemność, różnica i jedność, cała gramatyka miłości: ja, ty, on, my, wy. Różnie teolodzy tłumaczą te relacje. Święty Augustyn stwierdził, że Bóg Ojciec jest kochającym, Syn Boży jest kochanym, a Duch Święty to miłość w Osobie. Ryszard od św. Wiktora zaproponował inny obraz, w którym trzecia Osoba nie tyle jest uosobioną miłością, co trzecim współkochanym przez pierwszą i drugą Osobę. Tym rozważaniom o tajemnicy Boga powinna towarzyszyć refleksja na temat naszej relacji do Boga. Niekiedy bowiem się modlimy, jakbyśmy nie byli chrześcijanami ochrzczonymi w imię Ojca, Syna i Ducha. Modlimy się tak ogólnie, mówiąc: Boże... A przecież – jak ukazuje w dzisiejszej Ewangelii apostoł Jan – mamy do czynienia nie z jedną, abstrakcyjną Boską Osobą, ale z trzema konkretnymi Osobami.

Czy w mojej modlitwie zwracam się do Ojca, a potem do Syna oraz do Ducha? Czy moje osobiste wchodzenie w relacje z Bogiem jest trynitarne, tj. chrześcijańskie? Jedną z nauczycielek trynitarnej modlitwy jest św. Elżbieta od Świętej Trójcy, która intensywnie przeżywała tajemnicę zamieszkiwania Trójcy w człowieku i nie wahała się zwracać się do Boga: „O, moi Trzej...”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Orzechu, dziękujemy!

2019-06-16 21:13

Agata Pieszko

Weszłam dziś do małej, dusznej kaplicy na Bujwida. Dawno mnie tu nie było. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy, to piękne, polne kwiaty, które stały przed ołtarzem na drewnianych pniach. Następnie tłum ludzi, w tym studenci siedzący starym zwyczajem na czerwonym dywanie w czarne kropki. Nazwaliśmy go kiedyś „arbuzem”. Za chwilę rozbrzmiała pieśń do Ducha Świętego i rozpoczęła się jubileuszowa Msza Święta. Msza kapłana, który służy Bogu i ludziom od 55 lat!

Agnieszka Bugała
Ks. Stanisław Orzechowski, bp Andrzej Siemieniewski i najmłodszy z braci Orzecha wraz z małżonką

–Tak na oko, to wszystkich Was znam – mówił do wiernych ks. Stanisław Orzechowski – Ze wszystkich rzeczy, które spotkały mnie na świecie, najlepszą jest Msza Święta. Cieszę się, że mogę w tej Mszy Świętej Was przygarnąć i polecić Panu Bogu.

Dziś spotkaliśmy się na styku pokoleń. Orzech faktycznie nas wszystkich zna. Kojarzy studentów, którzy przychodzili do duszpasterstwa 55 lat temu, poznał ich dzieci, które swoją drogą niejednokrotnie też zadomowiły się w „Wawrzynach”.

Dzisiejszy dzień jest uroczystością Trójcy Świętej. O. Piotr Bęza zastanawiał się, jak połączyć Orzecha z tą niezwykłą tajemnicą.

–To, co jest ważne w Trójcy Świętej, to relacja. Jak patrzymy na życie Orzecha, to jego relacja z Panem Bogiem wychodzi na pierwszy plan, ale także relacje z drugim człowiekiem. Ja zwracam uwagę na to, że Orzech ma niezwykłą pamięć i jak na początku Mszy Św. powiedział, że wszystkich tutaj zna, to nie kłamał. On troszczy się o relacje – mówił o. Piotr Bęza CMF, Prowincjał Polskiej Prowincji Misjonarzy Klaretynów

– Mam powiedzieć kazanie na 55-lecie kapłaństwa Orzecha, a ja nawet nie żyję tyle lat. Większość z nas pewnie chciałaby dziś usłyszeć właśnie jego, bo przez wiele lat karmił nas swoimi kazaniami, więc wpadłem na genialny pomysł-będę go cytował – powiedział na rozpoczęcie homilii o. Piotr.

Ojciec Piotr przez 6 lat pomagał Orzechowi w prowadzeniu studentów. Przez ten czas zdążył zapisać wiele jego złotych myśli oraz wiążących się z nim zabawnych sytuacji, którymi podzielił się z nami z ambony. Każdy cytat Orzecha wywoływał albo poruszenie, albo salwy śmiechu.

Każdy z nas zebranych dziś w kaplicy na Bujwida mógłby się podzielić co najmniej jednym szczególnym wspomnieniem z Orzechem. My przywołaliśmy na pamięć np. dyżury kuchenne na Białym Dunajcu, które wzbudzały niepokój szczególnie u studentek.

– Jedna ze studentek na Obozie w Białym Dunajcu po dyżurze kuchennym podeszła do mnie i powiedziała: Proszę Ojca, ja się już nie boję żadnej rozmowy kwalifikacyjnej. Wystarczyły trzy dni dyżuru z Orzechem – wspominał o. Piotr.

Fakt. Orzech jest wymagający. Czasem szorstki. Nie szczędzi ostrych słów. Ja właśnie za to go cenię. W duszpasterstwie zrozumiałam, że życie takie jest. Czasem szorstkie, nie szczędzi gorzkich słów i nieustannie wymaga.

Orzech jest wymagający, ale przede wszystkim wobec siebie. Uczył nas nie tylko tego, że trzeba pracować nad sobą, ale sam przez całe swoje życie pracował fizycznie, pracował z nami. Uczył dziewczyny jak oskubać gęś, a chłopaków, jak po wykopkach usypać kopiec z ziemniaków. Pokazywał, że trzeba wziąć się do ciężkiej pracy, żeby to wymagające życie było piękne.

„Wawrzyny”. Miejsce, w którym muzyczni się mylą, ktoś przejęzycza się przy ogłoszeniach, a ksiądz krzyczy z ambony. I co z tego? Właśnie nic! Tutaj można być nieidealnym, tutaj można się pomylić, tutaj Orzech nauczył nas, że nie można być „dudusiem”, albo „pudelkiem mamusi”, tylko pracować nad sobą i żyć blisko Boga, przyjmując nawet krytyczne uwagi. W jednej chwili zrozumiałam, dlaczego było mi tu tak dobrze. Tutaj mogłam być sobą, bo Orzech swoją postawą pokazał mi niezwykły dystans.

Dzisiejsza Eucharystia była taka, jakiej Orzech by chciał. Nie był w centrum. W centrum stał jak zwykle Jezus Chrystus w Trójcy Najświętszej i ukochana Matka Boska, która jak sam stwierdził „doskonale do Nich pasuje”. Uwielbienie było pełne tańca, a schola zaśpiewała jedną z jego ukochanych pieśni „Wody Jordanu”.

Orzechowi na koniec jubileuszowej Mszy Świętej oficjalnie dziękowali obecni Prezydenci Duszpasterstwa, Wspólnota Rodzin „Wiosna”, chór „Szumiący Jesion”, członkowie „Solidarności”, „Ruch Rodzin Nazaretańskich”, animatorzy Seminarium Odnowy Wiary, natomiast poza oczami odbyło się jeszcze wiele czułych rozmów, padło dużo ciepłych słów, pocałunków i uścisków. Jubileusz „Orzecha” przeżywał z nim jego najmłodszy brat z małżonką oraz bp. Andrzej Siemieniewski.

Oprócz mnóstwa kwiatów, owoców i słodkości Orzech otrzymał kołpaki jako zadatek na nowy samochód. Zbiórka na nowe, niepsujące się auto dla Orzecha ma potrwać do końca czerwca. Zbiórka na samochód dla Orzecha.

Po Mszy Świętej był czas na spotkanie, wspólne zdjęcia, wspomnienia i rozmowy przy cieście. Nie przy cateringu w dobrej restauracji dla wybranych. Spotkaliśmy się wszyscy. Po swojsku. Jak zwykle, bo tak chciałby nasz ukochany Wielkopolanin.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem