Reklama

Święci i błogosławieni

Patron tych, co mają serca na swoim miejscu

Adam Chmielowski, znany bardziej jako Brat Albert, jest dziś świętym Kościoła katolickiego, a Jego wspomnienie obchodzimy 17 czerwca.

Powstaniec, artysta, zakonnik

Do dziś jest postacią inspirującą i nieco tajemniczą. Jego życie można nazwać karkołomnym. Urodził się w Igołomni niedaleko Krakowa w 1845 r. Wcześnie osierocony, artystycznie uzdolniony, na początku wybrał jednak kierunek praktyczny - studiował w Szkole Rolniczo-Leśnej w Puławach. Prosto stamtąd poszedł do powstania styczniowego. Po bitwie pod Mełchowem tak zmasakowano mu stopę, że dzień później trzeba ją było amputować. Wydostawszy się z niewoli, wyjechał do Paryża, ponieważ w Polsce Rosjanie wyłapywali powstańców i skazywali na śmierć, więzienia, lub wywózkę.

Reklama

To Paryż obudził w nim malarskie talenty. Jednak tęsknota okazała się silniejsza. Tuż po amnestii w 1865 r. przyjechał do Warszawy. Zapisał się na studia malarskie, potem kontynuował je w Monachium. Do kraju wrócił ponownie w 1874 r. już jako spełniony artysta. Zapewne już wtedy dokonywała się w nim przemiana duchowa, której efektem były obrazy - coraz częściej o tematyce religijnej. Mniej więcej w tym czasie namalował swoje dzieło „Ecce Homo”. Chwalili go recenzenci, mówiło się o nowym wielkim talencie.

Adam poszedł jednak za głosem powołania. Najpierw do zakonu jezuitów, który opuścił po pół roku. Intensywnie poszukiwał miejsca dla siebie. Wyjechał do brata Stanisława na dalekie wtedy i półdzikie Podole. Wyjazd okazał się inspirujący. Więcej nawet - zadecydował o całym Jego późniejszym życiu. To na Podolu poznał bliżej myśl franciszkańską, tam związał się z tercjarzami św. Franciszka z Asyżu. Po raz pierwszy zajął się wiejską biedotą. Pracował wśród nich nie z pozycji jaśnie pana rozdającego datki, ale jako równy wśród równych. Nazwano go „apostołem Podola”. W 1884 r. wrócił do Krakowa. Już wiedział czemu chce poświęcić resztę życia. Ten utalentowany, świetnie wykształcony i mający perspektywy kariery mężczyzna zdecydował, że życie odda służbie dla bezdomnych i opuszczonych.

Własna droga

Miał 39 lat, gdy za zgodą ówczesnego krakowskiego kardynała przywdział habit, a w rok potem złożył na jego ręce śluby, dając początek nowej rodzinie zakonnej. Nazwał ją: Bracia Albertyni (1888 r.) i Siostry Albertynki (1891 r.). Obie struktury oparł na regule św. Franciszka z Asyżu. Centrum jego działalności stanowili ludzie najbiedniejsi w dosłownym tego słowa znaczeniu, z tzw. dołów społecznych, od których odwracali się niemal wszyscy. Swoje zgromadzenia wyposażył w dwa filary, które odpowiadały jego osobowości i wizji świata - pustelnia i przytulisko. Pierwsze oznacza skromność, ascezę, gorącą modlitwę, wyciszenie, pewnego rodzaju rezygnację z tego, co oferuje świat. Przytulisko było zderzeniem z najtrudniejszą stroną ludzkiej egzystencji - z biedą, chorobą, głodem, nieporadnością.

Reklama

Nie miał pieniędzy na tworzenie przytulisk, więc kwestował, m.in. wśród swoich dawnych przyjaciół i znajomych. To bycie dla najbiedniejszych i wśród nich, nie zostawiało miejsca na sztukę. Przestał więc malować, choć artystą został do końca życia. Spalał się w swej pracy coraz bardziej. Obok przytulisk zakładał domy dla sierot, kalek, starców i nieuleczalnie chorych. Załatwiał bezrobotnym pracę lub sam ją dla nich organizował. Stawiał na kontakt bezpośredni, by „ramię w ramię z robotnikami w halach fabrycznych, na roli, przy budowie dróg wypełnić przedział między klasztorem a światem, zbliżyć habit do bluzy robotniczej”. Powtarzał, że każdemu trzeba dać jeść, bezdomnemu miejsce, a nagiemu odzież: „bez dachu i kawałka chleba może on już tylko kraść albo żebrać dla utrzymania życia”.

Umarł w samo Boże Narodzenie w 1916 r. w Krakowie. Już wtedy mówiono, że odszedł święty. „Najpiękniejszy człowiek pokolenia”, pisano. Na ołtarze wyniósł go Jan Paweł II w latach 80. XX wieku. Wtedy postać Brata Alberta zajaśniała nowym blaskiem. Stał się inspiracją dla wielu ludzi, także świeckich, którzy w codziennym życiu starają się naśladować skromnego krakowskiego mnicha.

Być jak Brat Albert

Na terenie diecezji sandomierskiej nie ma co prawda domów albertyńskich, ale są dwa koła Towarzystwa im. św. Brata Alberta: w Gorzycach i Stalowej Woli. I nie brakuje też ludzi, którzy zainspirowani życiem św. Brata chcą nieść pomoc ludziom w trudnej sytuacji. Caritas sprawdza się w tej misji świetnie od lat, ale nie należy tylko tej intytucji obarczać misją niesienia pomocy. Raczej z nią współdziałać. Bo podawać pomocną dłoń można w sposób różny. Oczywiście, nie każdego stać na życiową rewolucję w stylu Brata Alberta, ale wielu może, a nawet powinno, część swojego myślenia skierować na człowieka zmagającego się z chorobą, kalectwem i wynikającą - czasem z niemocy, a czasem z nieporadności - biedą. Często słyszymy stwierdzenie, że „ale ja nie znam nikogo naprawdę biednego”. Niżej przedstawiamy więc historię ludzi, którzy choć dzielnie walczą z trudną, czasem nawet tragiczną codziennością, nie dają już rady samotnym zmaganiom z życiem. Wierzymy w siłę ludzi dobrej woli, którzy nawet małymi datkami, są w stanie odmienić los pokrzywdzonych i cierpiących.

Wszystkie osoby opisane niżej znajdują się pod kuratelą Caritas Diecezji Sandomierskiej, która jedynie pośredniczy w przepływie pomocy i gwarantuje, że opisane wyżej sytuacje są prawdziwe.

Jeśli możesz pomóc, nie zwlekaj

Anna Miernik mieszka w Połańcu. Stanowi rodzinę zastępczą dla Dominiki, Elizy i Daniela. Dzieci chodzą do szkoły. Najstarsza z rodzeństwa Dominika, jak i p. Anna, potrzebują stałego leczenia. Żyje im się ciężko. Mimo starań nie potrafią sprostać finansowym nakładom związanym z codziennym życiem. Sporą część niewielkiego dochodu stanowią bowiem wydatki na leki i leczenie. Rodzina popada więc w długi, najszybciej rosną zaległości w czynszu.
Jeśli chcesz pomóc dzielnej kobiecie i trójce dzieci można przekazać darowiznę na konto: 81 1060 0076 0000 3200 0031 9541, z dopiskiem „Darowizna dla Anny Miernik”.

Artur Wójcik z Sandomierza dwa lata temu uległ ciężkiemu wypadkowi i dziś ma uszkodzony rdzeń kręgowy, co spowodowało porażenie wszystkich czterech kończyn. Dotychczasowe leczenie i rehabilitacja przynoszą dobre rezultaty. Jednak, by p. Artur mógł się samodzielnie poruszać potrzebna jest specjalistyczna rehabilitacja. Niestety, rodziny absolutnie nie stać na taki wydatek. P. Artur ma na utrzymaniu bezrobotną żonę i dwoje dzieci.
Jeśli możecie pomóc można przesłać darowiznę na konto: 81 1060 00076 0000 3200 0031 9541, dopisując „Darowizna dla Artura Wójcika”.

Jakub Nowicki jest dzieckiem, które cierpi na znaczny niedobór wzrostu. Z tym schorzeniem można sobie poradzić, ale jedyną metodą, która spowoduje, że chłopczyk zacznie rosnąć jest terapia hormonem wzrostu. Leczenie jest kosztowne (40 tys. rocznie) i długotrwałe, a jakby nieszczęść było mało - nie refunduje go NFZ. Oczywiście rodziny nie stać na taką kwotę, dlatego zwróciła się o pomoc do Caritas i ludzi dobrej woli.
Jeśli zechcesz wesprzeć leczenie Jakuba, podajemy numer konta: BPH o/Sandomierz nr konta: 10 1060 0076 0000 3300 0038 2559, z dopiskiem „Pomoc w leczeniu Jakuba Nowickiego”.

Wiesław Dorosiński mieszka w Kujawach. Od czasu operacji guza rdzenia kręgowego w 2010 r. jest sparaliżowany i wymaga stałej opieki osoby trzeciej. Z tego powodu jego żona nie może podjąć żadnej pracy. Tymczasem p. Wiesław, by mógł żyć musi być leczony i rehabilitowany. Jego stan wymaga specjalistycznego sprzętu rehabilitacyjnego.
Państwo Dorosińscy mają na utrzymaniu dwoje dzieci w wieku szkolnym. Sytuacja jest trudna, bo mimo heroicznych wysiłków nie są w stanie pokryć rachunków za leczenie, rehabilitację i codzienną egzystencję całej rodziny.
Jeśli zechcecie ulżyć rodzinie Dorosińskich darowizny należy przesłać na konto: 81 1060 00076 0000 3200 0031 9541, z dopiskiem „Darowizna dla Wiesława Dorosińskiego”.

Julka Janeczek przez pierwsze 3 lata swojego życia rozwijała się prawidłowo. Niestety od 2007 r., zaczęła się oddalać, ucieka w „swój świat’’. Stwierdzono u niej autyzm wczesnodziecięcy. Dziewczynka wymaga stałej i intensywnej opieki. Jej jedyną szansą na samodzielne funkcjonowanie jest ciężka, długotrwała i kosztowna rehabilitacja, związana z wyjazdami na turnusy rehabilitacyjne, kontaktami z logopedą, psychologiem i pedagogami. Niezbędne jest również wyszkolenie psa terapeuty, który pomoże Julce na co dzień.
Rodzice i rodzina Julki mimo starań nie są w stanie sami pokryć kosztów jej leczenia i rehabilitacji. Dlatego zwracają się z gorącym apelem do ludzi dobrej woli o wsparcie finansowe.
Darowizny na ten cel prosimy przekazać na konto: 10 1060 0076 0000 3300 0038 2559, z dopiskiem „Darowizna dla Julii Janeczek”

Rodzina Jaworskich i Baranów mieszka w Klimontowie. Ta dziewięcioosobowa, uboga rodzina znajduje się od lat w bardzo trudnej sytuacji życiowej. Dzielnie walczą o przetrwanie, ale coraz trudniej im sprostać codzienności. Zwłaszcza po tym, jak w 2009 r. spalił im się w znacznej części dom. Rozmiaru tragedii dopełnia fakt, że dom był wtedy tuż po remoncie, ale nieubezpieczony. Rodzina na szczęście wyszła cało z tej tragedii, ale nie posiadają żadnych środków do życia. Mieszkają w starym domu, w jednym pomieszczeniu. Żyją bez bieżącej wody, kuchni i łazienki. Rodzina nie jest w stanie sama pokryć kosztów odbudowy domu.
Jeśli zechcecie Państwo im pomóc, darowizny na ten cel prosimy przekazywać na konto: 10 1060 0076 0000 3300 0038 2559, z dopiskiem „Darowizna dla Rodziny Jaworskich i Baran”.

Ta lista jest znacznie dłuższa

Więcej nazwisk ludzi apelujących o pomoc znaleźć można na stronie www.sandomierz.caritas.pl w dziale „Apele o pomoc”.

„Caritas Diecezji Sandomierskiej jest instytucją charytatywną niosącą pomoc ludziom najbardziej potrzebującym w duchu ewangelicznej miłości. Ogłaszane apele o pomoc są jedną z form wsparcia osób oraz rodzin znajdujących się w bardzo trudnej sytuacji życiowej”- czytamy na stronach sandomierskiej Caritas.

Św. Brat Albert chciał być „dobry jak chleb”, mawiał, że w każdym biednym człowieku widzi twarz Chrystusa, dlatego nie potrafi przejść obok potrzebującego obojętnie.

Czy my, współcześni, mamy w sobie wrażliwość podobną do tej u świętego Brata? Może warto się nad tym zastanowić, choćby z racji dnia Patrona ludzi niosących pomoc innym.

2013-06-12 11:33

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Św. Jan Paweł II, św. Maria Urszula Ledóchowska i bł. Maria Teresa Ledóchowska patronami Polonii w Austrii

2020-09-14 18:32

[ TEMATY ]

patron

Austria

św. Urszula Ledóchowska

bł. Maria Teresa Ledóchowska

św. Jan Paweł II

Joanna Łukaszuk-Ritter

Corocznie w drugą niedzielę września odbywają się na wiedeńskim wzgórzu Kahlenberg uroczystości upamiętniające historyczne wydarzenie z 12 września 1683 r. Na ten dzień przypada także wspomnienie Najświętszego Imienia Maryi, mające bezpośredni związek z Odsieczą Wiedeńską. Po zwycięstwie pod Wiedniem na prośbę króla Jana III Sobieskiego, który był przekonany, iż wiktoria wiedeńska była dziełem Maryi, papież Innocenty XI rozszerzył obchodytego święta na cały Kościół katolicki, aby uczcić to wydarzenie.

  • „Nie wystarczy tylko walczyć o wartości chrześcijańskie. Trzeba te wartości urzeczywistniać w codziennym życiu. Tego przykładem są święty papież Jan Paweł II, św. Maria Urszula Ledóchowska i bł. Maria Teresa Ledóchowska – nasi Rodacy, których relikwie znajdują się dzisiaj przed ołtarzem. Polacy mieszkający w Austrii chcą tak żyć jak oni żyli. Dlatego proszą, aby zostali w dniu dzisiejszym ogłoszeni patronami Polonii w Austrii."

Tegoroczne uroczystości rocznicowe w kościele św. Józefa na Kahlenbergu odbyły się 13 września. Były one szczególną okazją, aby w roku jubileuszowym setnych urodzin Karola Wojtyły ogłosić Jana Pawła II jednym z trzech patronów Polonii w Austrii wraz z siostrami Ledóchowskimi – św. Marią Urszulą oraz bł. Marią Teresą. Z tej okazji rektor Kościoła Polskiego na Kahlenbergu, ks. Roman Krekora CR, zaprosił nuncjusza apostolskiego w Austrii abp Pedra Lópeza Quintanę.

Obchody rozpoczęto złożeniem wieńców pod pomnikiem króla Jana III Sobieskiego, po czym nastąpiło odegranie hymnów państwowych – Watykanu, Polski i Austrii, a następnie rektor Krekora wyjaśnił szczególne znaczenie tejże uroczystości. Przypominając wiktorię wiedeńską sprzed 337 lat podkreślił, że „nie wystarczy tylko walczyć o wartości chrześcijańskie. Trzeba te wartości urzeczywistniać w codziennym życiu.“ Tego przykładem są święty papież Jan Paweł II, św. Maria Urszula Ledóchowska i bł. Maria Teresa Ledóchowska – „nasi Rodacy, których relikwie znajdują się dzisiaj przed ołtarzem. Polacy mieszkający w Austrii chcą tak żyć jak oni żyli. Dlatego proszą, aby zostali w dniu dzisiejszym ogłoszeni patronami Polonii w Austrii.“ – powiedział ks. Krekora.

Joanna Łukaszuk-Ritter

Nowi patroni

Jan Ledóchowski - członek Rady Kościelnej kościoła św. Józefa na Kahlenbergu i równocześnie jeden z pomysłodawców tej zaszczytnej inicjatywy, ale również przedstawiciel rodziny Ledóchowskich - przedstawił w zarysie sylwetki nowych patronów, uzasadniając ich wybór jako wzór dla Polaków żyjących na ziemi austriackiej.

„Jana Pawła II naprawdę nie trzeba przedstawiać.” – stwierdził Jan Ledóchowski i dodał, iż „nie ma też potrzeby uzasadniać, dlaczego miałby być patronem Polaków. Któż jak nie on?

Był nie tylko największym synem Polski, ale także jej ‘Ojcem’. (...) Jan Paweł II mądrze poprowadził swój kraj drogą pokojowego oporu, która stała się wzorem dla całego bloku wschodniego. (...) Jego niestrudzone zaangażowanie w kulturę życia to największy dar Polski dla świata. Wszyscy Polacy na całym świecie, również ci w Austrii, niosą ze sobą to dziedzictwo i powinni być ambasadorami tej drogi, a nie ma lepszego jej orędownika niż papież Jan Paweł Wielki.” – podkreślił pan Ledóchowski.

Swoich wybitnych przodków rodu Ledóchowskich – siostry Urszulę i Teresę przedstawił w następujący sposób: „Św. Urszula i bł. Maria Teresa, swoją osobistą historią i historią naszej rodziny, dzieliły losy milionów Polaków, którzy zostali zmuszeni do opuszczenia swojej pierwotnej ojczyzny, ale często znajdowali piękny nowy dom. Urodziły się niedaleko stąd, w Loosdorf, w latach sześćdziesiątych XIX w. Ich ojciec, Anton, jako dziecko był świadkiem powstania listopadowego i jako młody człowiek uciekł przed carskimi represjami do Austrii. Tutaj poślubił Austriaczkę i zbudował sobie nowe życie. Był Austriakiem narodowości polskiej, ale nigdy nie zapomniał o swojej tęsknocie za polską ziemią. Tę tęsknotę oraz zakorzenienie przekazał swoim dzieciom“ – mówił potomek rodziny Ledóchowskich. Obok św. Urszuli i bł. Marii Teresy, również ich brat Włodzimierz Ledóchowski, 26. generał Zakonu Jezuitów, oraz zamordowany w obozie koncentracyjnym generał dywizji Wojska Polskiego Ignacy Kazimierz Ledóchowski odegrali ważną rolę w historii Austrii, Polski i wielu krajów Europy. Siostry Ledóchowskie doskonale zatem wiedziały co to jest emigracja, jednak to nie przeszkodziło im „skierować ich niesamowitą energię (...), ich różnorodnych talentów, całej ich siły woli i miłości, aby być błogosławieństwem dla świata w służbie Bogu. Wszędzie tam, gdzie wezwała ich Opatrzność, począwszy od Austrii. Zarówno Urszula, jak i Maria Teresa (...) swoją pracą i modlitwą chciały przemienić świat, aby stał się bardziej sprawiedliwy i wolny“ – podkreślił Jan Ledóchowski

Apostołka misji

Bł. Maria Teresa Ledóchowska (1863-1922) – misjonarka, nazywana Matką Afryki, chociaż nigdy tam nie była. Założyła Sodalicję św. Piotra Klawera dla Misji Afrykańskich, przekształconą następnie w Zgromadzenie Sióstr Misjonarek św. Piotra Klawera. Walczyła o wyzwolenie niewolników w Afryce najnowocześniejszymi metodami tamtych czasów, pisząc sztuki teatralne, publikując książki i rozprowadzając czasopisma. Podróżowała po całej Europie z odczytami na temat misji, wydawała kalendarze misyjne i miała kontakt z misjonarzami. Swoją pracą dotarła do milionów ludzi, powtarzając często, iż w „niebie będzie czas na odpoczynek, a tu i teraz trzeba pracować.”

19 października 1975 r. papież Paweł VI ogłosił Marię Teresę błogosławioną i tak mówił o jej świętości: „Maria Teresa wyprzedziła czasy, w których żyła, tak bardzo nie sprzyjające apostolstwu kobiet. (...) Przewędrowała całą Europę, szerząc wszędzie apostolstwo misyjne. (...) Katolicy z Afryki opłakiwali odejście swej matki – jak ją nazywali – ale przez działalność założonego przez siebie Instytutu, żyjącego jej duchem, nie przestają i dzisiaj doświadczać wielkości i siły tej miłości, która nią owładnęła".

Apostołka uśmiechu i nowej ewangelizacji

Św.Maria Urszula Ledóchowska (1865-1939) założyła Zgromadzenie Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego. „Nie była matką całego kontynentu, ale nazywano ją matką niepodległości Polski, ponieważ wniosła decydujący wkład na drodze do wolnej Polski" –przypomniał Jan Ledóchowski. Gdziekolwiek przebywała zostawiła swój ślad w postaci szkół, sierocińców, internatów.

„Swoim apostolstwem uśmiechu czarowała wszystkich wokół siebie, jednak nie siebie, ale Boga i dobro świata. Wiedziała, że jest tylko pionkiem w planie Bożym i czasami musi odgrywać rolę prostej zakonnicy, a czasami hrabiny na dworach królewskich i przed ministrami. Dziś jej córki, tzw. szare urszulanki, żyją jej charyzmą"

– dodał potomek rodziny Ledóchowskich. Papież Jan Paweł II beatyfikował Marię Urszulę 20 czerwca 1983 w Poznaniu, a 18 maja 2003 roku w Rzymie odbyła się jej kanonizacja. Na placu św. Piotra Papież powiedział: „Święta Urszula Ledóchowska (...) niosła [Dobrą Nowinę o miłości Boga] przede wszystkim dzieciom i młodzieży, ale też osobom znajdującym się w potrzebie, ubogim, opuszczonym, samotnym. Do nich wszystkich mówiła językiem miłości popartej czynem. Z przesłaniem Bożej miłości przemierzyła Rosję, kraje skandynawskie, Francję i Włochy. Była w swoich czasach apostołką nowej ewangelizacji, dając swym życiem i działaniem dowód, że miłość ewangeliczna jest zawsze aktualna, twórcza i skuteczna. Była w swoich czasach apostołką nowej ewangelizacji, dając swym życiem i działaniem dowód, że miłość ewangeliczna jest zawsze aktualna, twórcza i skuteczna.”

Mszy św. pontyfikalnej, odprawianej w języku łacińskim, polskim i niemieckim,przewodniczył nuncjusz apostolski abp Pedro López Quintana, a wraz z nim modlili się kapłani polscy i austriaccyz archidiecezji wiedeńskiej, wikariusz Ordynariatu Polowego w Austriioraz przedstawiciele Kościoła Grecko-Katolickiego i Kościoła Syryjskiego obrządku bizantyjskiego. Obecne były również siostry ze Zgromadzenia Urszulanek Serca Jezusa Konającego oraz siostry ze Zgromadzenia Sióstr Misjonarek św. Piotra Klawera. Po wygłoszeniu homilii, która była rozważaniem na temat Najświętszego Imienia Maryi, nuncjusz apostolski abp Pedro López Quintana dokonał uroczystego aktu ustanowienia Patronów Polonii w Austrii.

Gośćmi uroczystości byli m. in. członkowie Senatu RP na czele z marszałkiem Tomaszem Grodzkim, przedstawiciele dyplomacji z Ambasador PR Jolantą Różą Kozłowską, przedstawiciele władz Republiki Austrii i miasta Wiednia, przedstawiciele generalicji polskiej, austriackiej, chorwackiej, niemieckiej i ukraińskiej, przedstawiciele Instytutów Kultury, rodzina Ledóchowskich, członkowie organizacji polonijnych z Wiednia i z pozostałych krajów związkowych Austrii.

Joanna Łukaszuk-Ritter

Pisząc o tegorocznym wydarzeniu, trudno nie wspomnieć o innej ważnej rocznicy z nim związanej – o jedynej wizycie Jana Pawła II na Kahlenbergu. Dokładnie 13 września 1983 r., podczas pierwszej podróży apostolskiej do Austrii, Papież Polak odwiedził wiedeńskie wzgórze z okazji 300-lecia jubileuszu wiktorii wiedeńskiej. Odsłonił tu tablicę upamiętniającą zwycięstwo króla Jana III Sobieskiego oraz poświęcił kaplicę pw. Matki Bożej Częstochowskiej, w której mieści się kopia Ikony Jasnogórskiej podarowanej przez ojców Paulinów w 1906 r. Wtedy też, w tym historycznym miejscu Jan Pawel II spotkał się z rodakami i przemawiając do nich w ojczystym języku powiedział ważne nie tylko dla Polaków słowa: „Pragnę podkreślić znaczenie tej chwili, którą wspólnie przeżywamy tu, na Kahlenbergu, wspominając zwycięstwo polskiego oręża i koalicji państw europejskich pod wodzą naszego króla Jana III Sobieskiego. Budzi ten moment wiele refleksji, chodzi bowiem o wydarzenie, które ocaliło kulturę i chrześcijaństwo Europy, wpisując się głęboko w jej dzieje. Zadecydowało o jej losie. Przede wszystkim jednak ta rocznica i to dzisiejsze spotkane pobudza nas do głębokiej wdzięczności za wielkie dzieła, jakich Bóg dokonuje w ludziach i poprzez ludzi. Tak myślał właśnie Jan III Sobieski, gdy po zwycięstwie zawiadomił Papieża w słowach: Venimus, vidimus, Deus vicit! Na kartach Starego Testamentu Prorocy, duchowi przywódcy narodu wybranego wskazują, że jedynym środkiem prowadzącym do zwycięstwa i odzyskania utraconej wolności jest wewnętrzne nawrócenie, ład moralny, wiara i wierność przymierzu zawartemu z Bogiem. W takich też kategoriach trzeba patrzeć na wiedeńską wiktorię. To przede wszystkim moc wiary kazała królowi i jego wojsku stanąć w obliczu śmiertelnego zagrożenia, w obronie wolności Europy i Kościoła, i wypełnić tę historyczną misję aż do końca. Jakże znamienną jest rzeczą, że król na swojej drodze do Wiednia zatrzymał się na Jasnej Górze. (...) Klęczał w Krakowie w kościele ojców karmelitów przed wizerunkiem ‘Pani Krakοwa’, a wymarsz z tego miasta ustalił na dzień Wniebowzięcia. Modlił się przed cudownym obrazem w Piekarach Śląskich. Akt poświęcenia dzisiaj, tu na Kahlenbergu, w miejscu zwycięskiej batalii, kaplicy pod wezwaniem Matki Bożej Częstochowskiej, nabiera w tym kontekście szczególnej wymowy. Jest wyrazem wdzięczności wobec naszej Matki (...) i hołdu, jaki składamy naszym Ojcom, naszym Przodkom za ich świadectwo, z którego pragniemy czerpać natchnienie do wytrwałości w obronie wartości dzisiaj zagrożonych.”

Przywołane tu jakże aktualne słowa, wypowiedziane przez św. Jana Pawła zarówno na wzgórzu wiedeńskim,jak i podczas kanonizacji św. Marii Urszuli Ledóchowskiej na placu św. Piotra oraz słowa świadectwa papieża Pawła VI o bł. Marii Teresie Ledóchowskiej świadczą o wielkości i świętości nowo obranych patronów Polonii w Austrii.

Święty papież Jan Paweł II, św. Maria Urszula Ledóchowska i bł. Maria Teresa Ledóchowska stają się przykładem do naśladowania dla wszystkich Polaków żyjących w Austrii. Na ich przykładzie, patrząc na ich wytrwałość i pracowitość, możemy uczyć się jak należy budować świat z Chrystusem, starając się pełniej realizować wartości, o które walczyli i którymi żyli.

CZYTAJ DALEJ

Franciszek pobłogosławił dzwon „Głos Nienarodzonych”

2020-09-23 14:18

[ TEMATY ]

dzwon

Włodzimierz Rędzioch

Papież Franciszek pobłogosławił w środę podczas audiencji generalnej polski dzwon noszący imię „Głos Nienarodzonych”. Przywiozła go delegacja fundacji Życiu Tak z Podkarpacia. Papież wyraził pragnienie, by głos dzwonu budził sumienia w Polsce i na świecie.

Wprowadzenie dzwonów do kultu chrześcijańskiego tradycyjnie przypisywane jest św. Paulinowi, biskupowi Noli w południowych Włoszech (409-431). Oczywiście instrumenty podobne do naszych dzwonów były używane już w starożytności przez Greków i Rzymian.

Zobacz zdjęcia: Franciszek pobłogosławił dzwon „Głos Nienarodzonych”

Na przykład grecki historyk i podróżnik Strabon pisze o używaniu „tintinnabulum” do ogłaszania otwarcia targu. Począwszy od IV w. używanie dzwonów w chrześcijańskie szybko rozprzestrzeniło się na Zachodzie, głownie w celu zwoływania wiernych. Ale były one używane szczególnie we wspólnotach monastycznych. Pierwsze wczesnośredniowieczne instrumenty dźwiękowe stosowane w liturgii nazywano „signum” i „clocca”, ale także „campana” i „nola”, co jest ewidentnym nawiązaniem do nazwy regionu Kampania i miasta Nola.

Od średniowiecza dzwony wyznaczały czas - nie było wówczas zegarów a niewielu mogło używać klepsydr i zegarów słonecznych. Dźwięk dzwonów wyznaczał rytm pracy w ówczesnych, głównie rolniczych społeczeństwach. Oczywiście dzwony pełniły bardzo ważną funkcję w życiu duchowym ludzi - ich dźwięk, który rozprzestrzeniał się wszędzie, był znakiem obecności sacrum i wzywał wiernych do oddawania czci Bogu. Jednocześnie ludzie uważali, że dzwony odgrywają rolę egzorcyzmów przeciwko wpływom sił zła, burz i innych klęsk żywiołowych. Ich dźwięk informował także o ważnych wydarzeniach: aby zasygnalizować śmierć kogoś ze wspólnoty, obwieścić jakieś wydarzenie zbiorowej radości lub ostrzec przed zbliżającym się niebezpieczeństwem, np. przed najazdem.

Powstała na Podkarpaciu Fundacja „Życiu Tak” im. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny postanowiła wykorzystać dzwon do przypominania ludziom o dramacie aborcji – tylko w 2019 r. na świecie zostało zabitych w łonie matki 42 miliony dzieci. Jego głos ma uwrażliwiać oraz pobudzać społeczeństwa do obrony niezbywalnego prawa do życia dziecka poczętego, dlatego nazwano go „Głos Nienarodzonych”. Dzwon wykonano w istniejącej od 1808 r. pracownii ludwisarskiej Jana Felczyńskiego w Przemyślu.

W manufakturze tej odlewane są najwyższej jakości dzwony, które trafiły już do kościołów na całym świecie. Wśród nich jest ważący 55 ton „Głos Ojca” – uznawany za największy kołysany dzwon na świecie, który znajduje się w brazylijskim Sanktuarium Boga Ojca Przedwiecznego. W ludwisarni rodziny Felczyńskich powstał także „Dzwon Niepodległości”, wykonany dla uczczenia 100. rocznicy odzyskania suwerenności przez Polskę.

Bogdan Romaniuk, założyciel Fundacji i pomysłodawca przedsięwzięcia, osoba związana z ks. Jerzym Popiełuszko często cytuje słowa „męczennika komunizmu”: „Zadaniem Kościoła jest nie tylko teoretyczne głoszenie prawa do życia nienarodzonych, lecz także praktyczna obrona tego prawa”. Również na dzwonie widnieją słowa bł. ks. Jerzego, który był bezkompromisowym obrońcą życia: „Życie dziecka zaczyna się pod sercem matki”; obok umieszczono V przykazanie Boże: „Nie będziesz zabijał”. Jak podkreśla Romaniuk „Głos Nienarodzonych” to inicjatywa, której nadrzędnym celem jest mobilizowanie ludzi do obrony życia ludzkiego, dlatego będzie używany głownie w czasie marszy „pro-life”.

Fundacja zwróciła się do Papieża Franciszka, aby pobłogosławił „Dzwon Nienarodzonych” – Ojciec Święty uczynił to w czasie audiencji ogólnej, 23 września.

Dzwon przywieziono do Watykanu 22 września wieczorem. Ustawiono go na Dziedzincu św. Damazego, gdzie w tym okresie odbywają się papieskie audiencji. Przy dzwonie ustawiono Meleks, który będzie używany do jego transpostu. Dziś, 23 września rano na Dziedzińcu odbyła się papieska audiencja, w czasie której Franciszek pozdrowił pielgrzymów w różnych językach.

Zwracając się do Polaków tak mówił o dzwonie: „Za chwilę pobłogosławię dzwon, noszący imię ‘Głos Nienarodzonych’, wykonany przez Fundację ‘Życiu Tak’. Będzie on towarzyszył wydarzeniom mającym na celu prypominanie o wartości życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci. Niech jego głos budzi sumienia stanowiących prawo i wszystkich ludzi dobrej woli w Polsce i na świecie. Niech Bóg, jedyny i prawdziwy Dawca życia błogosławi Wam i Waszym rodzinom. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”.

Na zakończenie audiencji Franciszek podszedł do dzwonu, przy którym stały osoby zaangażowane w zrealizowanie projektu dzwonu: obok Bogdana Romaniuka, Piotr Olszewski, właściciel firmy ludwisarskiej „Felczyńscy”, wykonawca dzwonu, ks. Lucjan Szumierz, proboszcz kolegiaty kolbuszowskiej, w której będzie przechowywany dzwon, oraz dwójka polskich dzieci, Karolina i Jakub. Franciszek zamienił z nimi kilka zdań i pobłogosławił „Głos Nienarodzonych”.

Następnie dzieci podały Ojcu Świętemu sznur przywiązany do serca dzwonu i mógł on w niego uderzyć - doniosły dzwięk rozszedł się po Dziedzincu św. Damazego. Od dziś dzwięk ten będzie przypominał wszystkim o świętości ludzkiego życia począwszy do jego poczęcia w łonie matki.

CZYTAJ DALEJ

Zaproszenie w czasach niepewności

2020-09-24 23:14

archiwum organizatorów

Już po raz drugi Konferencja Episkopatu Polski w osobie Przewodniczącego Rady d/s Społecznych abp. Józefa Kupnego zaprasza przedsiębiorców z całej Polski na II Ogólnopolską Pielgrzymkę, na Jasną Górę.

„Pielgrzymki Przedsiębiorców” od hasłem „Pod Twoją obronę! Zawierzam Tobie moja firmę”, odbędzie się w niedzielę 4 października. Organizatorzy: Duszpasterstwo Przedsiębiorców i Pracodawców „Talent” oraz Stowarzyszenie Chrześcijańskich Przedsiębiorców i Menadżerów „Nostra Res” napisali: „Zaproszenie kierujemy do wszystkich, którzy prowadzą swoje firmy, bez względu na ich wielkość czy branżę. Zapraszamy także freelancerów i przedstawicieli wolnych zawodów…” Odnosząc się do aktualnej sytuacji, stwierdzają: „Każdemu z nas towarzyszy niepewność jutra i borykamy się z podobnymi problemami. Dodatkowo nasze społeczeństwo mierzy się z nową sytuacją i skutkami zamrożenia gospodarki. Osoby przedsiębiorcze, pracodawcy, ludzie z inicjatywą, odpowiadają nie tylko za własne rodziny, ale często też za pracowników i ich rodziny. Mimo trudnych czasów, w których przyszło im prowadzić swoją działalność, chcą mieć nadzieję i być silni. Wychodząc naprzeciw tym pragnieniom 4 października 2020 r. mogą zawierzyć swoje firmy Bogu przez Niepokalane Serce Maryi.

W spotkaniu, jako goście specjalni, wystąpią : Ks. Wojciech Węgrzyniak i dziennikarz ekonomiczny Jacek Krzemiński. Organizatorzy apelują: „Przedsiębiorcy, bądźmy razem! Jasna Góra to miejsce, gdzie od wieków dzieją się cuda! Zanieśmy tam Bogu wszystkie nasze radości, sukcesy i problemy.”

Więcej szczegółów, w tym rejestracja i szczegółowy program pielgrzymki, na: www.pielgrzymkaprzedsiebiorcow.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję