Reklama

A Niemcy dalej kręcą

2013-06-24 12:49

Marian Florek
Niedziela Ogólnopolska 26/2013, str. 32

Plakat filmu "Nasze matki, nasi ojcowie"

Najlepiej by było zignorować ten film. Skoro Telewizja Polska jednak pokusiła się, aby go wyemitować, grzechem zaniechania byłby mój bojkot. Udało mi się z czystego obywatelskiego obowiązku przez trzy wieczory wytrzymać przed ekranem telewizora. Zacznijmy jednak od początku.

Chodź, opowiem ci bajeczkę... bo jak zauważył prof. Szewach Weiss, chodzi o chronologię...

Było pięcioro niemieckich przyjaciół, jak w bajce, co to jeden drugiemu nieba by przychylił: dwaj bracia, Żyd i dwie dziewczyny. Ich historię opowiada film „Nasze matki, nasi ojcowie”. Są zwyczajni, nawet z wyglądu pospolici, tacy, z którymi każdy może się identyfikować, sympatyczni, ludzcy, normalni, jak może być normalny każdy człowiek - Niemiec, Polak, Ukrainiec czy Rosjanin. Za chwilę muszą się rozdzielić, bo obaj bracia służą w Wehrmachcie i są wysłani na front wschodni. Napad na Polskę jest zupełnie zignorowany, jakby prawdziwa wojna zaczęła się dopiero od konfrontacji z sowiecką Rosją. Na bezbrzeżnych stepach Ukrainy i Rosji bracia razem z kolegami upajają się jakąś wolnością, przygodą, cała wojna jawi im się jako dosyć higieniczna operacja cywilizacji niemieckiej na prymitywnych, pięknych terenach Eurazji. Oczywiście, po drodze zdarzają się przykre doświadczenia, z których młodzi Niemcy wyciągają coraz bardziej gorzkie wnioski. A to jeden z braci (oficer, dowódca oddziału) dostaje rozkaz zabicia jeńca wojennego - sowieckiego komisarza, co wzbudza w nim szlachetny opór, a to esesman zabija żydowskie dziecko, a w tle ukraińscy siepacze gonią całą grupę Żydów. Oczywiście, z każdym miesiącem i rokiem wojna staje się dla nich inna, niż sobie wyobrażali. A wyobrażali sobie, że zanoszą na swoich karabinach wolność. W filmie pada takie stwierdzenie, że Rosjanie witali ich na początku wojny jak wyzwolicieli i tylko zły charakter nazistów, którzy kazali mordować, zmienił ten wizerunek. To co? W innym wypadku, gdyby Hitler nie okazał się fanatycznym mordercą, Werhmacht już w latach czterdziestych ubiegłego wieku zaniósłby orędzie zjednoczonej Europy? Och, jak piękna i pouczająca bajeczka dla ignorantów wszelkiej maści...

Melodramat na usługach propagandy... bo jak zauważył prof. Szewach Weiss, chodzi o proporcje...

Jest to film sprawnie zrealizowany, i to w konwencji bajkowego melodramatu, tak miłego dla przeciętnego widza. No właśnie, jeżeli taki melodramatyczny film wojenny miałby zostać tylko rozrywkowym kinem, byłoby to w porządku. Ale tak nie jest! Ta bajeczka jest groźna. Przypomnijmy sobie słowa cenionego przez Hitlera ministra ds. propagandy III Rzeszy, dr. Goebbelsa, który stwierdził, że kłamstwo wielokrotnie powtarzane w końcu staje się prawdą. Intencją twórców tego filmu jest rozpropagowanie zakłamanego obrazu własnej historii. I oto co proponuje film. Owszem, Niemcy zawinili. Ale jacy Niemcy? Ci młodzi, których losy z sympatią śledzimy na ekranie, czy ci, którzy są pokazani jako niemieccy nazistowscy fanatycy, nieliczni, chociaż groźni i przenikający całe życie przedwojennych i wojennych Niemiec? Odpowiedź jest dla twórców oczywista: winni są Niemcy faszyści, tacy, którzy nie odpuszczą ani zwykłemu Niemcowi, ani Żydowi. Bo jak zauważył prof. Szewach Weiss, chodzi o proporcje...

Reklama

Czworo niemieckich przyjaciół swojego kolegę Żyda szanuje, lubi, jedna z dziewcząt nawet go kocha, i jest jeszcze jeden nazista, który go prześladuje. Jakże symptomatyczne proporcje. Czyli jest tak: Niemcy byli źli, i owszem, ale byli też dobrzy, umoczeni przez przypadek w szambie zbrodniczej historii. A pozostałe narody... Gdzie tam pozostałe narody! Polacy, i tylko oni, są w filmie w haniebny sposób pokazani jako uosobienie ogólnoświatowego odrażającego antysemityzmu, w dodatku - żeby wszyscy widzieli - z opaskami AK na rękawach. Przecież to celowy zabieg, aby zohydzić pamięć o Armii Krajowej, w dodatku pokazując jej żołnierzy jak filmowych zombie. Żołnierze sowieccy natomiast są gdzieś w tle i potraktowani zostali w filmowej narracji z godnością. No bo przecież zwycięstwo Wehrmachtu nad byle kim odarłoby niemieckich żołnierzy z heroizmu...

Nasze polskie antysemickie matki i nasi polscy antysemiccy ojcowie...

...jak dobrze zrozumiałem Szewacha Weissa, Niemcy nie mają prawa wystawiać świadectwa moralności żadnemu ze skrzywdzonych narodów...

- Apeluję do Niemców: dajcie nam, Żydom, prowadzić w tej sprawie dialog z demokratyczną Polską. To nie jest wasza sprawa - powiedział prof. Szewach Weiss w dyskusji, która odbyła się w studiu telewizyjnym po emisji ostatniego odcinka filmu „Nasze matki, nasi ojcowie”.

Można by było całą pofilmową dyskusję rzetelnie zanalizować, ale nie miejsce na to. A zatem pobieżnie tylko. Ktoś powiedział, że film jest tendencyjny, ale dobrze się go ogląda. Ktoś inny dodał, że rzeczywiście ma wydźwięk antyfaszystowski. „Gdybym był widzem niemieckim, piałbym z zachwytu” - podsumował. Inny zauważył, że film jest pokłosiem niemieckiej ignorancji, a jeszcze ktoś inny skonstatował, że niemiecka telewizja wyfasowała niezłe pieniądze na ten antypolski paszkwil... Tak, albowiem Polska jawi się w filmie jako coś nieistotnego pomiędzy Rosją a Niemcami. To wojna tytanów. Rosjanie są przeciwnikami, z którymi można budować po wojnie nowy, wspaniały świat. Tylko Polacy są jacyś tacy niemrawi i głupi, a w dodatku antysemici. Nawet dowódca AK swoją szlachetność wobec Żyda i towarzysza broni okazuje w sposób chamski, rzucając mu pod nogi pistolet na odchodnym. Najnowsze pokolenie Niemców dostaje nieprawdziwy obraz II wojny światowej i utrwala stereotyp Polaka antysemity, Niemca nazisty o nieokreślonej tożsamości, Rosjanina, który stał się bezwzględny tylko dlatego, że dokonano na Rosjanach zbrodni. Niemcy Polaków w filmie wcale nie mordują!

Ten serial należałoby obejrzeć dokładnie jeszcze raz, aby odnieść się do wszystkich przekłamań. Nie mam siły, aby ponownie zmierzyć się z tym sprawnie zrobionym propagandowym filmem. Nie miejmy złudzeń co do stopnia ignorancji twórców. Oni dobrze wiedzieli, co robią i po co. I dobrze wiedział sponsor produkcji, na co wydaje pieniądze. W tej sytuacji ani dyskusja w studiu, ani marsowa mina prowadzącego Piotra Kraśki, ani czujne oko kamerzysty wychwytujące w zachowaniach niemieckich gości niepokój i zdenerwowanie nie przyniosą nam satysfakcji. Bo jeżeli Niemcom chodzi o dobre samopoczucie, to nam również. Tylko nie można tego budować na fałszu i mitologii, na bajeczkach i melodramatach.

Tagi:
film

Premiera filmu „Duchowe świadectwo”

2019-04-30 09:22

Zofia Białas

Premiera filmu „Duchowe świadectwo”

Zofia Białas

W niedzielę 28 kwietnia, w Święto Miłosierdzia Bożego, w Zgromadzeniu Sióstr Opieki Społecznej p.w. Świętego Antoniego z Padwy (popularnie „Siostry Antoninki”) w Wieluniu odbyła się premiera filmu dokumentalnego pt. „Duchowe świadectwo” poświęconego Matce Innocencie Katarzynie Rzadkiej (1894 – 1962), Założycielce Zgromadzenia i Zgromadzeniu, którym kierowała aż do śmierci. Nazwę swą zgromadzenie zawdzięcza I Biskupowi Częstochowskiemu Teodorowi Kubinie, który erygował je w 1946 roku, jako Zgromadzenie Kanoniczne oparte na Regule św. Franciszka z Asyżu. W 1960 roku Zgromadzenie zostało agregowane do I Zakonu Braci Mniejszych.

Film został zrealizowany przez Zgromadzenie Sióstr Opieki Społecznej z racji 85 lat istnienia (powołane 8 grudnia 1933 w Piekarach Śląskich w święto Niepokalanego Poczęcia N.M.P.) i 80 lat pobytu w Wieluniu, do którego przybyły z Mirkowa w 1935 roku i gdzie tak naprawdę rozpoczęła się ich konkretna działalność.

Film, jak mówiła Maria Blajer – Matka Generalna Zgromadzenia – powstał dzięki pomocy i wsparciu Wieluńskiej Firmy „Ania”, Fundacji na Rzecz Rozwoju Powiatu Wieluńskiego, rodziny siostry Antoniny Mamzer, darczyńców z Belgii, Francji, rodzin wieluńskich. Reżyserami filmu są Jakub i Alicja Jarzyńscy.

Na premierze pojawili się znamienici goście, (choć nie wszyscy zaproszeni dotarli) będący jednocześnie bohaterami filmu. Przybyli: ks. abp Grzegorz Ryś z Łodzi, ks. kanclerz Zbigniew Tracz, ks. bp Stanisław Napierała, ks. prałat Henryk Orszulak, ks. prałat Marian Stochniałek, O. Syrach Janicki, ks. kapelan Jan Bednarek, ks. kapelan Paweł Otręba, ks. prałat Jacek Zieliński, ks. dziekan Marian Mermer, ks. kanonik Jarosław Boral, ks. Andrzej Kornacki, ks. Andrzej Walaszczyk, ks. Rafał Zawisza, ks. Henryk Sikora, reżyserzy Jakub i Alicja Jarzyńscy, Andrzej Chowis – prezes Fundacji na Rzecz Rozwoju Powiatu Wieluńskiego, Jacek Bogucki – prezes Firmy „Ania”, Tomasz Akulicz – przewodniczący Rady Miejskiej, Paweł Rychlik – Poseł na Sejm RP, Krzysztof Dziuba – wicestarosta wieluński, Jan Książek – dyrektor Muzeum Ziemi Wieluńskiej, Zdzisław Włodarczyk – prezes Wieluńskiego Towarzystwa Naukowego, siostry Antoninki z Wielunia, Mirkowa i Częstochowy, siostry Bernardynki, rodzina, Elżbieta Muszyńska z mężem, Anna i Krzysztof Bury w zastępstwie świadków Genowefy Czarnuch i Heleny Torchały.

Film, który zaprezentowano, jest filmem zrealizowanym dla sióstr.

Trwają rozmowy, żeby film miał swoją emisję w jednej z telewizji o zasięgu ogólnopolskim.

Film będzie wówczas bardziej zwarty i zsyntezowany, tym samym nieco krótszy, ale oddający wszystko to, co biorący udział w filmie chcieli powiedzieć na temat duchowości Matki Innocenty. A mówili o tym, że Matka Założycielka odznaczała się żywą wiarą, duchem modlitwy, umartwieniami, zdaniem się całkowicie na wolę Bożą, zaufaniem Opatrzności, umiłowaniem ubóstwa, oddaniem Kościołowi i niezwykłym szacunkiem do kapłanów (jej brat Antoni Rzadki został rozstrzelany przez Niemców w 1939 roku). Matka Innocenta promieniowała na otoczenie swoja dobrocią i szlachetnością. Wszystkim okazywała swoje macierzyńskie serce. Miejscowa ludność nazywała ja matką ubogich i chorych, których otaczała swoją opieką. Swoim życiem i działaniem, mówiły siostry, położyła fundament pod rozwój zgromadzenia. Od początku formacji uczyła siostry miłości Boga i bliźniego, ducha modlitwy, i poświęcenia oraz wytrwałej pracy dla bliźnich, w myśl hasła „ Z miłości do Boga, w służbie bliźniemu, nieść pomoc w potrzebie”.

Od roku 1991 Zgromadzenie Sióstr Opieki Społecznej jest Instytutem na prawie papieskim.

Film kończy się sekwencją na cmentarzu, przy grobie Matki Innocenty, gdzie oprócz sióstr pojawił się mężczyzna, który tak sam z siebie dał świadectwo o Matce Założycielce i odczytaną modlitwą ułożoną przez śp. Księdza Ryszarda Frysiaka:

Wszechmogący i miłosierny BOŻE,
który napełniłeś serce


Twojej Służebnicy Siostry Innocenty
miłością kapłanów, ubogich i chorych
i obdarzyłeś Ja heroiczną mocą
i ufnością w trudach życia,
przez Jej czynną,
służebną miłość BOGA i człowieka
udziel nam łaski…
o którą Ciebie BOŻE
przez Jej przyczynę pokornie prosimy.
Maryjo Niepokalanie Poczęta
i święty Antoni Padewski,
szczególnie przez Nią czczeni,
wyproście nam łaskę,
abyśmy mogli ujrzeć Ją
w chwale niebieskiej.
Matko Innocento, wstawiaj się za nami
przed obliczem BOGA w niebie.
Przez Chrystusa Pana naszego.
Amen

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Powódź grozi południowej Polsce. Kraków częściowo pod wodą

2019-05-23 21:46

red.

Paweł Bugira
Gwałtowne rośnie poziom rzek na południu kraju. W Krakowie i Tarnowie ogłoszono pogotowie powodziowe, z żywiołem walczą też mieszkańcy Podkarpacia i Śląska. Ulewy i woda spływająca z gór spowodowały gwałtowny przyrost poziomu rzek. Stany ostrzegawcze i alarmowe przekroczyła m. in. Wisła i jej dopływy, łącznie 10 rzek. Pod wodą znalazła się część Krakowa, m.in. ścieżka rowerowa wzdłuż Wisły przy Wawelu. Fala kulminacyjna dotrze w sobotę. Ma mieć ok. 7 metrów. Prezydent miasta ogłosił pogotowie przeciwpowodziowe na obszarze Krakowa.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Księża diecezji włocławskiej wyrazili sprzeciw wobec profanacji wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej

2019-05-24 12:21

ks. an / Osięciny (KAI)

„Kapłani diecezji włocławskiej ze swoimi biskupami, (…) dotknięci w swoich uczuciach religijnych profanacją czcigodnego wizerunku Matki Bożej z klasztoru jasnogórskiego, do 1925 roku znajdującego się na ówczesnym terenie naszej diecezji, wyrażamy swoje potępienie tego bluźnierczego czynu” – głosi protest, jaki 24 maja br. jednogłośnie przyjęli biskupi i księża podczas tradycyjnej pielgrzymki kapłanów diecezji włocławskiej w ramach obchodów diecezjalnego dnia modlitw o uświęcenie kapłanów.

Duchowni zobowiązali się do osobistej modlitwy wynagradzającej i o nawrócenie sprawców tej profanacji oczekując jednocześnie od właściwych organów Rzeczypospolitej przewidzianych prawem działań wobec osób odpowiedzialnych za sprofanowanie czcigodnego wizerunku maryjnego.

Tegoroczne spotkanie odbywa się w Sanktuarium Błogosławionych Kapłanów Wincentego Matuszewskiego i Józefa Kurzawy, Męczenników Eucharystii i Jedności Kapłańskiej w Osięcinach, z okazji 20. rocznicy beatyfikacji 108. Męczenników z czasów II wojny światowej.

Publikujemy tekst protestu:

Protest kapłanów Diecezji Włocławskiej po profanacji wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej

Kapłani diecezji włocławskiej ze swoimi biskupami, zgromadzeni na pielgrzymce w Osięcinach, w związku z rocznicą męczeństwa i dwudziestą rocznicą beatyfikacji miejscowych duszpasterzy – błogosławionych ks. Wincentego Matuszewskiego i ks. Józefa Kurzawy – dotknięci w swoich uczuciach religijnych profanacją czcigodnego wizerunku Matki Bożej z klasztoru jasnogórskiego, do 1925 roku znajdującego się na ówczesnym terenie naszej diecezji, wyrażamy swoje potępienie tego bluźnierczego czynu. Żadne naruszenie integralności czcigodnego wizerunku nie może być tolerowane. Tym bardziej to, którego dokonano w Płocku, a następnie w Warszawie, zastępując nimb świętości symbolem grzechu.

Nie sposób nie pamiętać, że nawet okupant wojenny, mimo masowego niszczenia świątyń i przedmiotów czci sakralnej, nie tknął jasnogórskiego wizerunku. Wyrażamy swój ból spowodowany czynem bluźnierczym i kryminalnym, naruszającym art. 196 Kodeksu Karnego. Ból tym większy, że sam czyn naruszenia integralności wizerunku jasnogórskiego został – przez znaną z imienia i nazwiska sprawczynię – „przedłużony” rozlepianiem i używaniem sprofanowanego wizerunku w miejscach i na obiektach uwłaczających powadze nie tylko obrazu sakralnego. Również bolesne są dla nas wypowiedzi osób publicznych, w tym środowisk uważających się za katolickie, nie dostrzegające w tych haniebnych czynach niczego złego.

Zobowiązując się do osobistej modlitwy wynagradzającej i o nawrócenie sprawców tej profanacji oraz prosząc o takową wiernych diecezji, oczekujemy jednocześnie od właściwych organów Rzeczypospolitej stosownych, przewidzianych prawem, działań wobec osób odpowiedzialnych za sprofanowanie czcigodnego wizerunku maryjnego, a w przyszłości – niedopuszczania do realizowania zamiarów profanacji przedmiotów czci sakralnej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem