Reklama

Kielce: NFZ ogranicza liczbę pacjentów w hospicjum Caritas

2014-07-25 10:48

dziar / Kielce / KAI

TD

Dziesięciu, a nie piętnastu – jak planowano, pacjentów przebywa w otwartym 16 czerwca Hospicjum im bł. Matki Teresy z Kalkuty. „Nie ukrywam, że spodziewaliśmy się większego kontraktu z NFZ - na piętnastu pacjentów, bo o tym była mowa podczas otwarcia hospicjum” – mówi KAI ks. Krzysztof Banasik, wicedyrektor Caritas kieleckiej.

Przypomina, że podczas otwarcia hospicjum ze strony dyrekcji NFZ w Kielcach padła deklaracja o kontrakcie na 15 łóżek. „Chcielibyśmy taki stan osiągnąć, zastanawiamy się, w jaki sposób finansować te piętnaście osób” – dodaje ks. Banasik.

Pierwsze hospicjum stacjonarne w Kielcach, zbudowane przez Caritas kielecką zostało poświęcone 16 czerwca 2014 r. przez bp. Kazimierza Ryczana i oddane do użytku. Na razie jest to pierwsze piętro. Docelowo w hospicjum znajdzie opiekę 44 chorych.

Budowa hospicjum jest jednym z większych zadań zrealizowanych przez Caritas Kielecką w jej 25 - letniej historii. Wartość projektu wg wstępnych szacunków to ok. 4, 5 – 5, 5 mln zł. Na dokończenie całości potrzebny będzie co najmniej dodatkowy milion złotych.

Reklama

Budowa hospicjum mogła być realizowana i wciąż jest kontynuowana dzięki wielu akcjom i zaangażowaniu różnych środowisk, głównie związanych z Kościołem. I tak z organizowanej rokrocznie kampanii Pola Nadziei zebrano łącznie około 320 tys. złotych. Dodatkowo ponad 90 tys. przekazali w 2012 r. jako dar kapłański księża z diecezji kieleckiej; z tytułu 1 procenta wpłynęło przez 3 lata 1,6 mln zł.

Wśród najważniejszych sponsorów dzieła byli: NSK BEARINGS POLSKA oraz Firma Furmanek z Daleszyc i Lafarge. Środki na funkcjonowanie placówki będą pozyskiwane na postawie kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia i częściowo z zasobów własnych Caritas i ofiar darczyńców.

Kielce były ostatnim miastem wojewódzkim w Polsce nieposiadającym hospicjum stacjonarnego. Hospicjum im. bł. Matki Teresy z Kalkuty to dzieło rozłożone na kilka lat. Było budowane przez Caritas od 2009 r., w sąsiedztwie sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Kielcach.

Powierzchnia hospicjum wyniesie łącznie 1 720 m kw., czyli ostatecznie będzie to obiekt średniej wielkości, porównywalny z zakładem opiekuńczym czy domem pomocy społecznej. W hospicjum znajdzie się 18 pokoi z łazienkami, 3 pokoje gościnne, gabinet zabiegowy, rehabilitacyjny, kaplica i pomieszczenia gospodarcze.

Tagi:
NFZ pomoc

Alert RCB ostrzega przed zagrożeniem

2019-04-24 08:57

Grzegorz Świszcz
Niedziela Ogólnopolska 17/2019, str. 46-47

Nowy SMS-owy system ostrzegania przed zagrożeniami działa już w pełnej funkcjonalności. Od pozostałych tego typu programów różni się tym, że nie trzeba się na niego zapisywać ani pobierać żadnej aplikacji. Gdy znajdziemy się w zagrożonym rejonie, wystarczy mieć włączony telefon komórkowy, żeby otrzymać ostrzeżenie i podstawowe porady dotyczące zasad postępowania. Do tej pory Alert był uruchamiany 7 razy. W sumie wysłano ok. 70 mln SMS-ów na terenie 15 województw. Alert RCB jest wynikiem prac, które rozpoczęły się po burzach w 2017 r., gdy zginęły dwie harcerki, które wypoczywały na obozie w woj. pomorskim

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Dzięga: Szatan nie da nam odpocząć

2019-04-22 14:20

pk / Szczecin (KAI)

Wojna ideologiczna zaczęła się w raju, a szatan ma jeden cel. Chce walczyć z człowiekiem - mówił abp Andrzej Dzięga. Metropolita szczecińsko-kamieński był gościem audycji katolickiej "Religia na fali" w Radiu Szczecin.

M. Paszun

Hierarcha odpowiedziała na pytanie o to, czy Europa i Polska staje dziś na skraju wojny ideologicznej i czy mamy do czynienia z frontalnym atakiem na Kościół. - Szatan nie chce walczyć z Bogiem, bo wie, że nie jest w stanie z nim walczyć. Jest zainteresowany pozyskaniem każdej ludzkiej duszy - dodał arcybiskup.

Metropolita szczecińsko-kamieński przyznał, że "doświadczamy kolejnego etapu zmagania duchowego w dziejach świata".

- Jest to zmaganie o każdą ludzką duszę. Szatan nie ustanie w tym zmaganiu. On nam nie da odpocząć. Co najwyżej będzie szukał innych metod. Zmieni metody i nam się będzie wydawało, że mamy więcej odpoczynku, a to już jest atak prowadzony z innej strony, subtelnie, ale często skutecznie. I żebyśmy wiedzieli, że nie jesteśmy w stanie z nim po ludzku wygrać i dlatego modlimy się przez przyczynę Michała Archanioła, żeby pomógł nam, byśmy mocą Bożą w tej walce mogli być zwycięzcami - mówi abp Dzięga.

Metropolita dodaje, że "zawołanie Michała Archanioła „Któż jak Bóg” w dzisiejszych kontekstach językowych znaczyłoby tylko Bóg, tylko po Bożemu, tylko z Bogiem".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

W 2018 r. zginęło na świecie ponad 4,3 tys. chrześcijan

2019-04-24 17:43

kg (KAI/ABC) / Kolombo

W ubiegłym roku na świecie zginęło co najmniej 4305 chrześcijan a ponad 1,8 tys. świątyń zostało zniszczonych lub przynajmniej zaatakowanych. Dane powyższe przedstawił w rozmowie z madryckim dziennikiem „ABC” dyrektor krajowego oddziału papieskiego stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie (PKWP) Jaime Menéndez Ros.

Twitter

Przypomniał, że papież Franciszek wspomniał niedawno, że obecne prześladowania wyznawców Chrystusa znacznie przewyższają rozmiary ich prześladowań z pierwszych trzech wieków istnienia nowej religii w Cesarstwie Rzymskim. Tendencje te potwierdza też najnowszy raport wspomnianego stowarzyszenia, przedstawiony pod koniec ub.r., z którego wynikało m.in., że ponad 327 mln chrześcijan żyje w krajach, w których dochodzi do prześladowań lub dyskryminacji na tle religijnym.

„Chrześcijaństwo jest nadal najbardziej prześladowaną religią na świecie. Wszyscy wiemy, że zagrożenie wolności religijnej jest czymś bardzo poważnym, stanowi bowiem barometr wobec innych praw podstawowych” – oświadczył Menéndez. Zauważył, że wolność religijna jest wprawdzie bardzo ceniona, ale zarazem coraz bardziej ograniczana w niektórych częściach świata. Dodał, że 61 proc. ludności świata żyje w krajach, których obywatele nie mogą w pełni swobodnie wyrażać swej wiary. Za większością przypadków łamania wolności religijnej stoją radykalizm islamski, państwa autorytarne i skrajne nacjonalizmy.

Nawiązując do wielkanocnych krwawych zamachów na Sri Lance dyrektor hiszpańskiej sekcji PKwP zaznaczył, że zajmuje ona „szczególne” miejsce na mapie ograniczania wolności religijnej. Przypomniał, że ponad 75 proc. mieszkańców tego wyspiarskiego kraju południowoazjatyckiego wyznaje buddyzm, „cieszący się tam przywilejami konstytucyjnymi”. Zwrócił uwagę, że ludzie z zewnątrz nie wiedzą, że tamtejszy buddyzm jest bardzo agresywny, odmienny od ogólnie znanego pokojowego wizerunku tej religii. Tymczasem na wyspie ma ona bardzo radykalne nastawienie i jej wyznawcy byli odpowiedzialni za akty przemocy w ostatnich 3 latach wobec hinduistów, stanowiących 13,2 proc. ludności i muzułmanów – 8,6 proc.

Również Narodowy Chrześcijański Alians Ewangeliczny Sri Lanki potwierdza, że ekstremiści buddyjscy prowadzą „akcje zastraszania” mniejszości religijnych. Takie organizacje jak Brygada Buddyjska czy „Sinha Lei” (Krew Lwa) od dawna szerzą swą ideę jednego „narodu syngaleskiego”. Alians odnotował dotychczas 89 ataków na chrześcijan w 2016 i 36 – do maja 2017. Wyznawcom Chrystusa, stanowiącym 9,1 proc. mieszkańców wyspy, odmawia się ponadto m.in. prawa do grzebania swych zmarłych na cmentarzach publicznych, ich świątynie są niszczone i zamykane, ekstremiści buddyjscy dopuszczali się też wobec nich aktów przemocy fizycznej oraz grozili im śmiercią.

Według najnowszych doniesień, do krwawych zamachów na trzy kościoły (dwa katolickie i jeden protestancki) i cztery luksusowe hotele w kilku miastach Sri Lanki na Wielkanoc przyznało się tzw. Państwo Islamskie (IS). Jeden z wiceministrów oświadczył, że zamachy były odwetem za marcowy atak na meczety w Christchurch w Nowej Zelandii, gdzie zginęło 50 osób. Zdaniem rządu, co potwierdził Premier Ranil Wickremesinghe, IS rzeczywiście mogło mieć powiązania z zamachami. Ostrzegł też, że na wyspie wciąż są bojownicy i materiały wybuchowe.

Ruwan Gunasekara, rzecznik policji Sri Lanki, podał, że było 9 terrorystów, w tym jedna kobieta - żona jednego z nich, przy czym 8 z nich już zidentyfikowano. Z kolei minister obrony narodowej Ruwan Wijewardene przyznał, że część z nich była wcześniej zatrzymywana za udział w bójkach, ale żaden z tych incydentów nie był aż tak poważny. Dodał, że większość zamachowców pochodziła z dobrze sytuowanych rodzin, była wykształcona i stabilna finansowo, a jeden z terrorystów studiował w Wielkiej Brytanii, potem być może też w Australii, po czym wrócił na Sri Lankę i tu zamieszkał.

Zamachy, w których zginęło ponad 320 osób, a przeszło 500 odniosło rany, były największymi atakami terrorystycznymi na wyspie od zakończenia w niej w 2009 roku 30-letniej wojny domowej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem