Reklama

By ateizm nie pożarł naszej tożsamości

Jesteśmy całym sercem przy Ojcu Świętym Franciszku, który powrócił z dalekiej Brazylii. Przyglądaliśmy się pięknym obrazom, jakie płynęły z dalekiego kraju, zza oceanu. Podziwialiśmy twarze młodych ludzi z roziskrzonymi oczami. Młodzi chłopcy i dziewczęta z całego świata przybyli na ten wspaniały ląd południowoamerykański, żeby razem wyśpiewać swoją młodość, żeby pokazać - jak mówi papież Franciszek - że przez okno młodości świat wygląda piękniej i lepiej. Tak trzeba widzieć świat, naszą planetę Ziemię, a na niej życie człowieka - istoty świadomej, obdarzonej przez Boga wspaniałymi cechami, szczególnie rozumem i wolnością. To w człowieku jest najważniejsze i najpiękniejsze, to buduje definicję człowieka. To stanowi również podstawę do normalnego traktowania rzeczywistości.

ŚDM - lustro prawdy o człowieku

Na Światowych Dniach Młodzieży gromadzą się młodzi chłopcy i dziewczęta, młodzi mężczyźni i kobiety. Ta baza biologiczna to prawo naturalne. Jak mówi Pismo Święte, Bóg stworzył człowieka jako mężczyznę i kobietę (por. Rdz 1, 27). Baza płci jest więc czymś podstawowym na forum globalnym. Nikomu nawet nie przychodzi do głowy, żeby na takich światowych spotkaniach ktoś myślał o układach homoseksualnych, o takich inicjatywach, jak wybór płci, jak tego chcą np. przedstawiciele Ruchu Palikota w swojej sejmowej propozycji, która na szczęście została odrzucona przed pierwszym czytaniem w naszym parlamencie. Ci ludzie optują za tym, by można było sądownie, przez oświadczenie, uzyskiwać taką a nie inną płeć. Jest to zachwianie całego porządku i normalności, która polega na tym, że podstawą dla funkcjonowania życia, także państwowego, jest respektowanie praw biologicznych, tzn. że człowiek rodzi się jako mężczyzna lub kobieta i wzrasta w naturalnej rodzinie, wykonując wszystko, co służy realizacji jego męskości lub kobiecości.

Tymczasem posłanka Anna Grodzka, dawniej pan Krzysztof Bęgowski, mąż i ojciec, chce wprowadzić nowy system pojmowania rzeczywistości całego życia. Oczywiście, jest to podstępne wchodzenie do praw naszego narodu, żeby dojść do możliwości zawierania małżeństw jednej płci, a nawet do adopcji dzieci przez takie związki.

Reklama

Jesteśmy porażeni doniesieniami, że tak zuchwałe prawodawstwo zamierza się w Polsce wprowadzać. Cały stan sądowniczy wie, że takie próby są naruszeniem konstytucji i całej rzeczywistości prawnej. Jest to powód do tego, żeby przede wszystkim zaczął reagować Rzecznik Praw Dziecka, gdyż to właśnie prawa dziecka są tu naruszane i zagrożone. Jak dotychczas nie słychać, by pan rzecznik zabierał głos na ten temat czy interweniował w tej sprawie.

Walczą o nas i za nas

Trzeba przyznać, że jedynie posłowie PiS głośno i jednoznacznie zabierają głos na ten temat. I tu jest też moja odpowiedź na zarzuty pewnych osób, że Kościół czy instytucje takie jak nasza redakcja popierają niektóre partie polityczne: bo gdy wszyscy, którzy już dawno powinni się odezwać, milczą, to posłowie i senatorowie z tych partii walczą o normalność w Polsce. Nadstawiają głowy nawet za duchowieństwo, które powinno o wiele mocniej krzyczeć, gdyż dzieje się wielkie naruszenie porządku Boskiego.

Przywołam tu jeszcze niedawny Ogólnopolski Kongres Katolików pod hasłem „Stop ateizacji”, który odbywał się na Jasnej Górze. Podczas obrad m.in. także posłowie PiS, łącznie z przedstawicielami innych ośrodków katolickich, mówili o sytuacji Kościoła w naszym kraju, wskazali na wiele punktów, w których widać działania rządzących skierowane przeciwko prawom i wartościom katolickim i chrześcijańskim. PiS ma odwagę w sposób zdecydowany upominać się o prawa Boskie w naszej Ojczyźnie.

Reklama

Dlatego trzeba docenić wszystkie te głosy, które bronią normalności, podkreślając tym samym, kto winien reprezentować katolicki naród w parlamencie. Trzeba bowiem, żeby w sposób roztropny naród zagłosował w przyszłości na ludzi, którzy będą rzeczywistymi jego przedstawicielami. Ważne jest też, żeby naród dowiadywał się prawdy o procesach zachodzących w gospodarce, o rzeczywistym stanie państwa; żeby nie „słupki” i tzw. piar określały, kto ma być decydentem, ale prawda, bo tylko na niej można dobrze budować nowe, tylko ona świadczy o szacunku dla narodu. Oszustwo wobec narodu jest największym grzechem, generuje bowiem ogrom niezawinionego zła. „Grzech, wielki grzech oszukiwać prosty naród - stwierdza stara kobieta w książce Zofii Kossak „Złota wolność”. - Naród sam wiedzieć prawdy nie może. Skąd by znał?... Gramotne, uczone winny pouczyć, powiedzieć... Bo duszę można zgubić, nie wiedząc...”. I nie dajmy się nabierać na pospolite obietnice wyborcze - dość już mamy polityków, którzy łudzili nas „Zieloną Wyspą” i „nowoczesną Japonią”.

Nie chcemy być dziećmi klęski

Znaleźliśmy się jako obywatele w bardzo biednym kraju, niestety, w dużej mierze przez malwersacje finansowe, nadużycia i korupcję. Na pewno nie będzie łatwo w nim rządzić, przy braku ogólnej moralności medialnej i przy wielu mediach wrogich Polsce i Polakom. Ale tylko mądra, uczciwie prowadzona polityka może ocalić nasz kraj. Potrzebujemy wielkiego zastrzyku patriotyzmu oraz poczucia solidarności, zwłaszcza w sytuacji, gdy dług publiczny urósł do niebotycznych rozmiarów i przez wiele lat trzeba będzie spłacać zadłużenie spowodowane przez obecną niefrasobliwą ekipę premiera Donalda Tuska ze słynnym ministrem Jackiem Vincentem-Rostowskim.

Choć jest nam bardzo smutno z powodu nieustannych ataków ateistów, musimy podjąć walkę o normalność w Polsce, o to, by ateizm nie pożarł naszej tożsamości. Musimy zebrać się wszyscy z myślą o przyszłości. Wierzymy, że Matka Najświętsza z Jasnej Góry, czuwająca jako Królowa Polski, przyjdzie nam z pomocą. Bo tylko taka, nadprzyrodzona pomoc może nas ocalić. Wszystkie inne czynniki wskazują na to, że będziemy dziećmi klęski. Pamiętajmy, że Polska wielokrotnie w historii była ocalona dzięki Ewangelii, Bożym przykazaniom i Kościołowi. Teraz także w jedności z Kościołem powinniśmy stanąć do wielopłaszczyznowej walki z pogrążającym nas kryzysem. Tę walkę musimy podjąć wszyscy. Kościół daje tu najlepszą rękojmię i uzasadnienie, w świetle jego nauki społecznej buduje się zdrowiej i bardziej wiarygodnie.

2013-08-05 13:36

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Pielgrzymka Służby Zdrowia na Jasną Górę - z udziałem prezydenta

2020-05-24 12:20

[ TEMATY ]

Jasna Góra

Andrzej Duda

Jasna Góra/Twitter

Z udziałem prezydenta Andrzeja Dudy na Jasnej Górze rozpoczęły się w niedzielę główne uroczystości 96. Ogólnopolskiej Pielgrzymki Służby Zdrowia. Mszy św. przewodniczy bp Tadeusz Lityński, a homilię wygłosi przewodniczący zespołu KEP ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia bp Romuald Kamiński.

Witając zgromadzonych b. przeor Jasnej Góry o. Marian Waligóra powiedział, że obecność prezydenta - w 5. rocznicę jego wyboru na ten urząd -

"jest wymownym znakiem wdzięczności całej naszej ojczyzny wobec posługujących nam służb medycznych".

"W tym roku lekarze, pielęgniarki i wszystkie służby medyczne szczególnie potrzebują naszej modlitwy. Zaistniała sytuacja związana z epidemią jest dla nich ogromnym wyzwaniem, bo ich praca, ich powołanie, wymaga ogromnego hartu ducha i oddania w służbie człowiekowi" - podkreślił o. Waligóra.

Ze względu na ograniczenia związane z pielgrzymką koronawirusa, w tegorocznej pielgrzymce uczestniczy jedynie reprezentacja środowiska medycznego, a pozostali wierni łączą się z pielgrzymami duchowo, korzystając z transmisji telewizyjnej i internetowej.

Wśród uczestników spotkania są m.in. prezydencki minister Adam Kwiatkowski, wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski oraz główny inspektor sanitarny Jarosław Pinkas. Są też delegacje poszczególnych grup zawodowych środowiska medycznego.

"W tym roku chcemy podziękować Bogu za wszystkich odważnych medyków, a więc lekarzy, pielęgniarki, ratowników medycznych i diagnostów laboratoryjnych, którzy stanęli na pierwszej linii frontu walki o zdrowie i bezpieczeństwo chorych na koronawirusa. Chcemy też, pamiętać o tych osobach z personelu medycznego, którzy sami zachorowali i umarli z tego powodu" – mówił wcześniej Krajowy Duszpasterz Służby Zdrowia bp Romuald Kamiński, zachęcając do duchowego uczestnictwa w niedzielnej pielgrzymce.(PAP)

autor: Marek Błoński

mab/ par/

CZYTAJ DALEJ

Małgorzata Manowska - I prezes Sądu Najwyższego (sylwetka)

Prezydent zdecydował o powołaniu Małgorzaty Manowskiej na I prezesa Sądu Najwyższego. Sądem tym pokieruje sędzia z 25-letnim stażem, była wiceminister sprawiedliwości, dotychczasowa dyrektor krajowej szkoły sędziów. Jest drugą kobietą na tym urzędzie w historii SN, po swojej poprzedniczce Małgorzacie Gersdorf.

Jeszcze w sobotę Manowska zapewniała podczas Zgromadzenia Ogólnego Sędziów SN, że sędziowie nie muszą obawiać się z jej strony jakiejkolwiek zemsty i odwetu.

"Chciałabym normalnie pracować, chciałabym zasypać ten dół między nami, a przynajmniej doprowadzić do wzajemnej tolerancji i poprawnej współpracy, dlatego że SN i ludzie na to zasługują" - mówiła wtedy sędzia. Wskazywała, że trzeba dążyć do zapewnienia harmonijnego funkcjonowania SN.

Jak sama siebie określiła jest człowiekiem, "który łączy ludzi w działaniu, a nie dzieli". "Nie jesteśmy żadną nadzwyczajną kastą. Powinniśmy ludziom służyć, a nie być ponad nimi" - mówiła ponadto podczas zgromadzenia SN.

Manowska została wybrana przez prezydenta na sześcioletnią kadencję spośród pięciorga kandydatów wyłonionych w głosowaniu przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN. Na Manowską głosowało 25 sędziów. Był to drugi wynik; największym poparciem zgromadzenia SN cieszył się Włodzimierz Wróbel, na którego głos oddało 50 z 95 sędziów biorących udział w głosowaniu.

Nowa I prezes SN posiada ponad 25-letnie doświadczenie sędziowskie zdobyte w sądach wszystkich szczebli. Po zdobyciu uprawnień sędziowskich orzekała w Sądzie Rejonowym dla Warszawy Pragi. Karierę orzeczniczą kontynuowała następnie w warszawskim sądzie okręgowym. Przez niemal 14 lat orzekała także w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie.

Do Izby Cywilnej Sądu Najwyższego trafiła w październiku 2018 r. Prezydent Andrzej Duda powołał Manowską na sędziego SN po rekomendacji Krajowej Rady Sądownictwa. Z uwagi na - podnoszone przez część środowiska sędziowskiego i polityków - wątpliwości dotyczące prawidłowości powołania sędziowskich członków KRS przez Sejm, skuteczność nominacji Manowskiej do Sądu Najwyższego była kwestionowana.

Podczas sobotnich obrad zgromadzenia SN Manowska była również pytana, czy uważa się za sędziego SN. "Nie, nie uważam się. Ja jestem sędzią SN. Złożyłam ślubowanie przed prezydentem, objęłam obowiązki służbowe" - podkreśliła w odpowiedzi.

Jednocześnie mówiła, że nie podobał się jej "kształt poprzedniej KRS i nie podoba się kształt obecnej". "Moim zdaniem KRS powinna być wybierana w wyborach powszechnych sędziowskich, po to żeby nie było z jednej strony zarzutów, że jest zależna od władzy ustawodawczej, ale z drugiej strony, by nie było zarzutów działania tzw. spółdzielni, a to była powszechna opinia wśród sędziów, że grupy się wybierają" - zaznaczała podczas zgromadzenia SN.

Manowska przez ponad cztery lata - od stycznia 2016 r. - kierowała Krajową Szkołą Sądownictwa i Prokuratury w Krakowie. Jak zapewniła podczas zgromadzenia SN, doświadczenie z zarzadzania tą instytucją zamierza przenieść do Sądu Najwyższego. Podkreśliła przy tym, że umiejętności zarządcze są jej atutem.

Jak mówiła, kiedy rozpoczęła zarządzanie tą szkołą, zderzyła się z mobbingiem. "Ja ten mobbing zlikwidowałam. Dla każdego człowieka, który chciał pracować znalazłam właściwe miejsce w krajowej szkole. Nie ma tu ludzi niepotrzebnych i wykluczonych" - wskazywała. Zwróciła też uwagę, że w czasie, gdy była dyrektorem krakowskiej szkoły, absolwenci tej placówki "wreszcie idą do służby po egzaminie sędziowskim". Do swoich sukcesów zarządczych zaliczyła także pozyskanie na rzecz szkoły dwóch nieruchomości.

W kwietniu, na niespełna miesiąc przed rozpoczęciem procedury wyboru kandydatów na I prezesa SN, media podały, że do internetu wyciekły dane tysięcy sędziów i prokuratorów, które miała w swoich zasobach krakowska szkoła. W sieci pojawiły się prywatne adresy mailowe, adresy zamieszkania, numery telefonów, a także hasła logowania.

Śledztwo w tej sprawie wszczęła lubelska prokuratura regionalna. W konsekwencji śledczy zatrzymali i postawili zarzuty pracownikowi spółki zewnętrznej zarządzającej serwerami szkoły. Manowska komentując tę sprawę mówiła, że prawdopodobne jest, że do wycieku danych osobowych doszło na skutek zaniedbania jednej z firm zarządzających danymi. W sobotę przed zgromadzeniem SN powiedziała, że "nie takim gigantom się to zdarzało". "Czy to był przypadek, to wykaże postępowanie" - dodała.

Manowska ma za sobą także okres pracy w Ministerstwie Sprawiedliwości. W 2007 r. przez kilka miesięcy pełniła funkcję wiceministra w resorcie sprawiedliwości kierowanym wówczas przez Zbigniewa Ziobrę. Manowska zajmowała się wówczas w ministerstwie sądownictwem powszechnym. Odeszła z resortu po objęciu władzy przez PO-PSL.

Przez uczestników zgromadzenia sędziów wyłaniającego kandydatury na I prezesa SN była pytana - podobnie jak inni kandydaci - o związki z politykami i ich stosunek do polityki. "Miałam takie związki i nie jest to tajemnicą. W 2007 r. przez siedem miesięcy byłam podsekretarzem stanu w MS, ministrem był wtedy Zbigniew Ziobro, a podsekretarzem stanu obecny prezydent Andrzej Duda. (...) Ja się nie zapieram i nie wypieram tych znajomości" - mówiła sędzia Manowska.

Wskazywała jednocześnie, że "przez kilkanaście lat późniejszego orzekania nie wypowiadała się na temat polityki" i nigdy ani jej, ani żadnemu z jej orzeczeń nie został postawiony zarzut upolitycznienia. "Obiecuję, że będę strażnikiem niezawisłości. (...) Nigdy żaden polityk na mnie nie wywierał wpływu w sferze orzecznictwa, nawet nie próbował" - podkreślała.

Nowa I prezes SN jest warszawianką. W stolicy ukończyła też studia na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Na tej samej uczelni obroniła doktorat, a następnie uzyskała habilitację. Jest profesorem nadzwyczajnym Uczelni Łazarskiego, na której wykłada od 2013 r. Specjalizuje się w cywilnym prawie procesowym.(PAP)

autor: Mateusz Mikowski, Marcin Jabłoński

mm/ mja/ aj/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję