Reklama

Kombatanci dziękują

Niedziela częstochowska 1/2003

Kombatanckie poczty sztandarowe przed nowo wznoszoną świątynią w dzielnicy Bór Wypalanki

Środowisko kombatanckie Częstochowy i ziemi częstochowskiej reprezentowane jest przez 11 formacji niepodległościowych zrzeszonych w Regionalnej Radzie Kombatantów. Z Radą stowarzyszonych jest kilka związków nie posiadających statusu organizacji kombatanckiej. Byli żołnierze, dziś 80-latkowie, pomni hasła Bóg-Honor-Ojczyzna inicjują wiele uroczystości religijno patriotycznych związanych z rocznicami ważnych dla Polski wydarzeń.
Kombatanci mówią "Bóg zapłać" abp. Stanisławowi Nowakowi, bp. Antoniemu Długoszowi i bp. Janowi Wątrobie za duszpasterską posługę środowisku kombatanckiemu. Słowa wdzięczności kierują również do ks. inf. Mariana Mikołajczyka, ks. inf. Ireneusza Skubisia, ks. płk. Stanisława Rospondka, ks. dr. Franciszka Dylusa, ks. prał. Stanisława Gębki, ks. płk. Stanisława Wróblewskiego, ks. kpt. Eugeniusza Stefaniaka oraz księży proboszczów za Msze św. odprawione w intencji żołnierzy poległych w walce o wolną Ojczyznę. Szczególne słowa wdzięczności kombatanci kierują do ks. prał. Józefa Franelaka - proboszcza parafii pw. św. Jakuba w Częstochowie. Dzięki jego życzliwości w świątyni parafialnej kombatanci mogą kultywować przedwojenne tradycje kościoła garnizonowego. Serdeczne "Bóg zapłać" kombatanci mówią ojcom paulinom z Jasnej Góry: przeorowi o. Marianowi Lubelskiemu, generałowi o. Izydorowi Matuszewskiemu, kustoszowi o. Ignacemu Rękawkowi i o. płk Janowi Golonce i o. prof. Eustachemu Rakoczemu. Dzięki ich życzliwości kombatanci kilka razy w roku mogą swe dziękczynne modły zanosić przed Oblicze Hetmanki Oręża Polskiego.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jej misja trwa

Jeszcze jej nie znałam, a już polubiłam. Serdeczna, bystra, pomocna, uduchowiona, raczej cicha. Z czasem poznawałam inne jej oblicza, równie prawdziwe, równie „Helenkowe”

31.08.2012 – Węgierskie początki

„Szeretlek cicam!” – napisała po powrocie z Galgahévíz. Nasz pierwszy wyjazd misyjny: półkolonie językowe i pomoc w salwatoriańskiej parafii. Helenka w kraciastej koszuli i ogromnych, spadających dżinsach. Z gitarą. Dzieciaki się do niej garnęły. Robiła finezyjne przystawki i układała serwetki w egzotyczne kwiaty. „Szukam męża!” – krzyczałyśmy przez okno. Uczyłyśmy młodych Węgrów mówić: „Czy wyjdziesz za mnie?”. Śmiałyśmy się do rozpuku. Dużo się robiło i mało się spało.

28.12.2012 – Życzę Ci Pana Boga

„Już tylko 3,5 dnia pozostało do końca tego roku, potem kolejny, 2013. Będzie miał 365 dni. To za mało, żebym mogła się Tobą nacieszyć. (...) We wszystkim, co robisz, niech Bóg będzie z Tobą na każdym kroku, kiedy jest dobrze i kiedy źle, niech będzie Twoją Pomocą i Tarczą, Przyjacielem i Ojcem, a ponad wszystko – największą Miłością!”. Skąd ta niepozorna dziewczyna ma w sobie tyle siły, ambicji, energii? Wiedziałam, że to relacja z Bogiem jest dla Niej najważniejsza i że wyniosła to z domu.

13.02.2013 – Tęsknię! Pamiętam o Tobie!

„Widzimy się za 9 dni, prawda?”. Cieszyć się na czyjś widok, przytulać, słuchać. Proste? Dla niej tak. Zawsze pisała przed spotkaniami ogólnopolskimi Wolontariatu Misyjnego Salvator. Chciała się upewnić, że będę. Jej obecność była bardziej niż pewna. Przez 5 lat działalności w WMS nie opuściła żadnego takiego zjazdu.

14.10.2013, godz. 1.40 – No przecież spałam! Trzy godziny

„Dzień dobry! Późny trochę, ale i tak dobry!”. Wydawało się, że Helenka w ogóle nie śpi. „Oj, Kaczuszko, wyśpię się po śmierci” – kwitowała z przekornym uśmiechem. Powodów Jej permanentnej bezsenności było sporo: politechnika, szkoła muzyczna, praca, misje, wolontariaty, duszpasterstwo, schola, rodzina, przyjaciele, znajomi, podróże, pasje. „Wiesz, że jak mam do wyboru: wyspać się albo spotkać z ludźmi, to zawsze wybiorę to drugie”.

4.12.2014 – Stewardesa

„Może brzmi to jak jakiś kiepski żart, ale nie! Dostałam pracę stewardesy, serio!”. Nie byłam zaskoczona, że się dostała. Liceum w Wielkiej Brytanii, inżynieria chemiczna po angielsku, wysoka inteligencja emocjonalna, opanowanie, doskonała prezencja i kondycja fizyczna. Namawiała mnie, bym się rekrutowała. Przysięgłam, że to zrobię. Niedawno spełniłam obietnicę, ale chyba bliżej mi do bujania w obłokach niż pracy w załodze samolotu.

14.03.2015 – Ekstremalna Droga Krzyżowa

„Ja też planuję się wybrać na warszawską EDK”. Przyjechała do stolicy w piątek wieczorem, po pracy. Cała noc marszu, 50 km. Chwila odpoczynku, spotkanie WMS i potem nocleg u mnie. Tyle że moja „drzemka” po EDK trwała 5 godzin, a Helenka faktycznie dała radę. Dotarła do mnie po zmroku, zjadła, wykąpała się i padła ledwo żywa, mówiąc: „Jestem chyba troszkę zmęczona”.

08.09.2015 – Gość w dom, Bóg w dom!

„Oczywiście, Kochana, zapraszam!” – bez wahania zaproponowała nocleg mnie i innym weselnikom. Uprzedziła, żeby zabrać śpiwory. Przyjechałam w piątek, Helenka odebrała mnie z dworca i mianowała gospodynią. Sama pracowała dwie nocki z rzędu. „Jeszcze zakupy. Bo wiesz, nic nie mam w tym mieszkaniu, dopiero się wprowadziłam”. Na ślubie śpiewała w chórze, na weselu bawiła się w najlepsze i ok. 3 pojechała do pracy.

12.02.2016 – Pojadę tam, gdzie będę najbardziej przydatna

„Staram się uczyć hiszpańskiego i Ameryka majaczy na horyzoncie, choć dokładnie jeszcze nie wiem, jak, kiedy... Ale wiesz, św. Tereska powiedziała, że «Pan Bóg nie daje nigdy pragnień, których by nie mógł czy nie chciał urzeczywistnić»”. Przyznałam Jej rację.

11.04.2016 – Prezent dla Taty

„Jestem głupia, ale się rozryczałam, jak Cię usłyszałam... Kocham!” – napisała po przesłuchaniu moich nagrań. Wymyśliły z Tereską audiobook dla ich Taty, poprosiły znajomych o nagranie psalmów. Obie płakałyśmy – Helenka w Polsce, a ja w Meksyku.

7.06.2016 – Barcelona

„Musiałabym wracać w niedzielę, bo w poniedziałek mam do pracy na rano... Mogłabym przylecieć w piątek wieczorem” – kombinowała, jak mogła. Gdy wszyscy już zwątpiliśmy, że się uda, Ona pojawiła się na 40 godzin. To był jeden z naszych najlepszych weekendów.

25.11.2016 – Boliwia coraz bliżej

„Mamy wizy! Już jutro będziemy się tulić!” – gdyby Helenka była Czarodziejką z Księżyca, jej magiczną mocą byłoby przytulanie. Na bank. Obie z Anitą bardzo się cieszyły na Boliwię i starały dopiąć wszystko na ostatni guzik. Byłam przekonana, że jadą właściwe osoby i że ta misja przyniesie mnóstwo dobra.

02.01.2017 – Ostatnia noc w Polsce

„Pięknego dnia i do zobaczenia wkrótce!” – noc z 7 na 8 stycznia spędziliśmy w wesołym i licznym gronie. Ostatnie szlify, rady, życzenia. Upieczony przez Anitkę chleb i napisana przez Mamę Helenki ikona. Kolejny raz wyprawiałam kogoś bliskiego na misję. Myślałam o hucznym powitaniu w czerwcu i girlandach, które wypełnią warszawski pokój.

22.01.2017 – Mamy się wspaniale!

„Pozdrawiamy, ściskamy! I kochamy!”. Zobaczyłam roześmiane zdjęcie z Cochabamby i chciałam się teleportować. Wiem, co znaczy „inny świat”, często za nim tęsknię. Wiem też, że misją jest całe moje życie, niezależnie od tego, gdzie byłam, jestem, będę.

***

To jedynie migawki, fragmenty naszych rozmów. Misja Helenki trwa, możecie do niej dołączyć. Wystarczy, że weźmiecie sobie coś z jej inspirującego życia.

***

Świat poznał Helenę Kmieć po jej tragicznej śmierci 24 stycznia 2017 r. 8 stycznia 2017 wyjechała wraz z Anitą Szuwald na misje do Boliwii, gdzie do czerwca miały pomagać Siostrom Służebniczkom Dębickim w pracy w ochronce dla dzieci w Cochabamba. W nocy z 24 na 25 stycznia została ugodzona nożem w czasie napadu na ochronkę.

To nie były pierwsze misje, w których Helena uczestniczyła, wcześniej była już na Węgrzech, w Rumunii i Zambii. Na co dzień pracowała jako stewardessa. Była zaangażowana w wiele dzieł, a motorem do działań była ogromna miłość do Jezusa, o której chciała mówić wszystkim. Tak naprawdę swoją postawą, urokiem, tym, co robiła i jak żyła, świadczyła o tej miłości. Zapamiętano ją jako skromną, zdolną, pełną energii i mądrości osobę. Każdy, kto ją poznał, przekonuje, że jest w niebie i dalej pomaga innym. Miała 26 lat...

Magdalena Kaczor, w Wolontariacie Misyjnym Salvator od 2012 r. Posługiwała na Węgrzech, w Rumunii i Meksyku. Przyjaciółka Helenki Kmieć

CZYTAJ DALEJ

Łódź: spotkanie ewangelizacyjne "Jezus Uzdrawia"

2020-01-25 15:39

[ TEMATY ]

ewangelizacja

Łódź

abp Grzegorz Ryś

Ks. Paweł Kłys

- My nie wychodzimy do świata, żeby mu powiedzieć, że jest podły. Wychodzimy do świata, żeby mu powiedzieć: Bóg cię kocha, i żeby mu pokazać, że Bóg kocha cię przeze mnie ! Nie ma innej ewangelizacji! – mówił abp Ryś.

Już po raz kolejny w Hali Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Łodzi, odbyło się spotkanie ewangelizacyjne „Jezus uzdrawia”, którego organizatorem jest o. Łukasz Prausa – pallotyn wraz ze wspólnotą Siewcy Miłosierdzia, działającą przy Sanktuarium Świętości Życia w Łodzi.

- Jest to spotkanie, podczas którego chcemy pogłębiać we wszystkich ludziach wiarę, aby mogli poznać żywego i prawdziwego Jezusa, a także, by mogli spotkać się z Maryją, która jest patronką wszystkich tych spotkań. – tłumaczy organizator spotkania o. Prausa.

W dzisiejszym spotkaniu wzięło udział ponad 800 osób. Uczestnicy przyjechali do Łodzi z Gdańska, Poznania, Krakowa, Sosnowca i Warszawy, a także spoza Polski: z Anglii, Egiptu, Włocha oraz Stanów Zjednoczonych.

Ks. Paweł Kłys

Eucharystii - która była centrum dzisiejszego ewangelizacyjnego spotkania - przewodniczył arcybiskup Grzegorz Ryś, który w swoim słowie odwołując się do święta Nawrócenia św. Pawła apostoła powiedział między innymi - przed nami jest do pokonania ogromna droga: od „Panie ja słyszałem” do „Szawle – bracie”. Kościół jest na tej drodze jakieś 60 lat - od czasów Soboru Watykańskiego II. Jak się czyta teksty papieży Soboru: św. Jana XXIII – który Sobór zwołał i św. Pawła VI – który Sobór zamknął, to obydwaj ci papieże mówi do nas: przestańcie traktować świat jako swojego wroga i wyjdźcie do niego z przyjaźnią. Nie chodzi o to, by założyć teraz różowe okulary i pomyśleć, jaki świat jest dobry. Jest wiele takich obszarów, w których świat nie jest doby, jest zły. – zauważył łódzki pasterz.

Arcybiskup przywołując słowa św. Pawła VI podkreślił - dziś jesteśmy świadkami zderzenia dwu religii: chrześcijaństwa, które jest religią Boga, który stał się człowiekiem i ona zderza się z kompletnie inną religią, religią człowieka, który chce być Bogiem. Co w takim razie trzeba zrobić? – pyta papież. Nas obowiązuje przypowieść o miłosiernym samarytaninie. Popatrz na człowieka w świecie jako na tego, który został pobity, poraniony i wyjdź do niego z miłością. – tłumaczył arcybiskup.

Ks. Paweł Kłys

Uczestnicy spotkania wezmą jeszcze udział we wspólnej modlitwie o uzdrowienie i uwolnienie, którą poprowadzi o. Prausa oraz w wielbieniu Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Spotkanie zakończy się około godz. 18:00.

- Przyjechałam na to spotkanie, aż Sosnowca. – tłumaczy Małgorzata Grzybowska. - Jeszcze kila miesięcy temu nie myślałam, że tu będę, bo mam pewne ograniczenia natury fizycznej –jestem osobą niewidomą – ale przez YouTube dowiedziałam się o takich spotkaniach i zapragnęłam tutaj być. Jestem tu z potrzeby serca i dlatego, że Pan Jezus mnie tu zaprosił. – dodaje uczestniczka spotkania.

- Nie jest to moje pierwsze spotkanie, ale po moim wielokrotnym uczestnictwie w tego typu spotkaniach stwierdzam, że Pan Jezus mnie dotknął i uleczył z dolegliwości, która może nie była, aż tak trudna, ale już jej nie mam. Dzisiaj jestem tutaj w nadziej na wspaniale spotkanie ze wszystkimi, ale przede wszystkim z Panem Jezusem i Jego Matką. – zaznacza Zofia z Sosnowca.

Jak informuje o. Prausa - spotkania wspólnoty Siewcy Miłosierdzia odbywają się w każdą czwartą sobotę miesiąca około godz. 12:00 w Pallotyńskim Sanktuarium Świętości Życia w Łodzi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję