Reklama

„U Chrystusa na ordynansach”

2013-08-13 10:51

Ks. Tomasz Pełszyk
Edycja podlaska 33/2013, str. 1

Bożena Sztajner/Niedziela

Wobec szumnych haseł i głośnych akcji zmierzających do zbliżenia ludzi dziwić może radykalizacja stanowisk. Widać to nade wszystko w życiu politycznym, gdzie niemal codziennie rodzą się nowe partyjki. Czy należy się temu dziwić, skoro nawet w rodzinie byle głupstwo prowadzi do kłótni i nieprzezwyciężalnej nienawiści?! Mówiąc wprost - szatan wraca do starych, wypróbowanych metod, opartych na prostej zasadzie: „Dziel i rządź”. Kogo więc ja słucham, komu wierzę i za kim idę?...

Bezkompromisowość Jeremiasza doprowadziła do jego uwięzienia. Głosząc Słowo Boże, naraził się tym, którzy - powodowani fałszywym patriotyzmem - chcieli za wszelką cenę bronić oblężonej Jerozolimy. Prorok nie był naiwnym pacyfistą, próbował natomiast wytłumaczyć swoim braciom, że to, co się dzieje, jest zamierzoną przez Boga karą, której nieuchronność wynika z zatwardziałości serc Izraelitów, i że nie ma innej drogi do ich przemiany. Litość okazana Jeremiaszowi przez króla ochroniła jego doczesne życie, by - wedle zamiarów Pana - mógł spełniać dalej swoją misję. Jezus stawia swoich uczniów wobec podobnych problemów, chociaż przenosi płaszczyznę sporu na grunt rodziny. Opowiedzenie się za Nim i przyjęcie Jego nauki poróżni najbliższych sobie ludzi. Jak to jest możliwe? Kiedy ktoś wychodzi z judaizmu lub pogaństwa i staje się chrześcijaninem, zrywa z przeszłością, tradycją, a przez to wyobcowuje się ze swojego dotychczasowego środowiska. Nie da się pójść za Chrystusem i jednocześnie tkwić w dawnych obrzędach i rytach. Nie można odrzucić Ewangelii, by w ten sposób zadowolić rodzinę. Posłuszeństwo Bogu jest aż tak wymagające, że każe nam dokonać jednoznacznego wyboru: jestem za Chrystusem czy przeciw Niemu? Autor Listu do Hebrajczyków nie łagodzi wymagań, pomaga natomiast dokładniej poznać Tego, za którym mamy pójść. Jezus „przewodzi nam w wierze i ją wydoskonala”, On zamiast radości znosił hańbę krzyża, On też „wycierpiał wrogość przeciw sobie”, której przyczyną są grzesznicy. Jego wierność Ojcu jest dla nas umocnieniem w walce, którą przychodzi nam toczyć na ziemi.

Reklama

Wstępując w ślady Mistrza, możemy za poetą zawołać, żeśmy „u Chrystusa na ordynansach, słudzy Maryi”. Za pięknem słów ma pójść wyraziste świadectwo życia. Wynika z tego, że już dziś musimy pożegnać się z dość sporą rzeszą „przyjaciół”, którzy są nimi, dopóki się z nimi zgadzamy i przymykamy oczy na zło. Nie chodzi o ich odrzucenie czy tym bardziej o pogardę dla nich, lecz o „powrót do źródeł”, czyli o jasne ukazanie zbawczej mocy Ewangelii Chrystusowej.

Tagi:
modlitwa wiara

Reklama

Bp Dajczak: trzeba odczytać tajemnicę obecności Maryi

2019-09-15 09:02

km / Skrzatusz (KAI)

O dorastaniu do miłości na wzór Maryi mówił bp. Dajczak do młodych zgromadzonych na Mszy św. wieńczącej Spotkanie Młodych w Skrzatuszu. Czuwanie młodych zwieńczyła uroczysta Eucharystia sprawowana na ołtarzu polowym w namiocie. Przewodniczył jej bp Edward Dajczak, zaś koncelebrowali biskup Krzysztof Włodarczyk i 80 kapłanów.

Magdalena Pijewska
Bp Edward Dajczak

Do Eucharystii młodzi przygotowywali się przez kilka godzin czuwania – poprzez modlitwę, sakrament pokuty i pojednania, świadectwa wiary i wyboru drogi powołania, a także indywidualne rozmowy, w których dominowała radość ze spotkania, bowiem dla wielu przybyłych tego dnia do Skrzatusza doroczne Spotkanie Młodych jest stałym punktem kalendarza od lat.

W homilii bp Dajczak wskazał kierunek, w którym prowadzi Ewangelia: pod Krzyż, przy którym obecna jest bolesna Matka Boża. – W skrzatuskim sanktuarium w znaku Piety jest zawarta ostatnia chwila, w której Jezus oddaje swego ducha – powiedział o cudownej, czczonej w skrzatuskim sanktuarium figurze Piety.

– Pieta, co to za znak? Ucieleśnia ludzką bezsilność w obliczu klęski i cierpienia. Matka Boża bolesna to skarga tylu rodziców, ludzi, którzy żegnają swoich bliskich. To łzy wylewane na toczących się wojnach, a także łzy tych, którzy żyją, a zarazem umierają bo są sami. Sami, choć czasem w otoczeniu tylu "polubień", tylu "serduszek" – nawiązał do znaków aprobaty stosowanych w mediach społecznościowych.

Biskup Dajczak wskazał na znak nadziei w boleści Piety. – Kiedy się dorasta do miłości, której nic nie złamie? Kiedy żadna nienawiść nie potrafi zniszczyć tego, co jest w nas piękne? – pytał, odpowiedź dając w obrazie Matki Bożej kroczącej w świetle mocy swego Boskiego Syna.

– W naszej chrześcijańskiej Europie, po tylu wiekach chrześcijaństwo wciąż znajduje się w powijakach – mówił za kard. Jean-Marie Lustigerem. – I dzisiaj, po tylu wiekach, nasze serca są nadal u początków.

Biskup zwrócił uwagę, że pomocą jest właśnie Pieta, bolesna Matka Boża, przy czym Jej obecności można się spodziewać wówczas, gdy Kościół trwa razem na modlitwie. Ale przestrzegł, że można być blisko Niej, Piety, w samym Jej sanktuarium i nic nie rozumieć. – Dlatego trzeba się zatrzymać, wpatrzeć, się. Odczytać tajemnicę obecności Maryi. To się dokonuje często w chwilach bardzo trudnych – przyznał.

Biskup polecał, by zrodzone z tego spotkania dobre owoce nieśli tam, gdzie żyją: do swoich środowisk. Zarazem przestrzegał przed lękiem, który paraliżuje. Polecił szukać ucieczki w Tej, w której najpiękniej spełniło się marzenie Boga.

Spotkanie zakończyła procesja wokół sanktuarium – młodzi wyszli z namiotu i zmierzając w jego kierunku z zapalonymi lampionami, śpiewali pieśni i modlitwą otoczyli świątynię, mającą przyjąć nazajutrz przyjąć miano bazyliki mniejszej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Lech Dokowicz podczas spotkania „Polska pod Krzyżem”: Polacy, nawróćcie się, póki jest czas!

2019-09-14 14:43

ks. an / Włocławek (KAI)

"Polacy, nawróćcie się, póki jest czas!” – zaapelował dziś Lech Dokowicz, jeden z organizatorów odbywającego się we Włocławku spotkania ewangelizacyjnego „Polska pod Krzyżem”. Wygłosił on konferencję pt. „Odrzucenie Krzyża i walka duchowa w współczesnym świecie”.

Archiwum Lecha Dokowicza
Żyjemy w czasach, w których większość ludzi rodzi się dla piekła, a nie dla nieba – mówi Lech Dokowicz

Dokowicz przytoczył świadectwo swojego życia wspominając, że przez 20 lat pędził los emigranta. „Przebywałem w Stanach Zjednoczonych w środowisku filmowców. Poddany byłem inicjacji satanistycznej, zły duch dawał mi obietnice, co mogę zyskać, jeśli opowiem się za nim. Ale moja matka modliła się 17 lat o moje nawrócenie i w jeden dzień przeżyłem nawrócenie, przyjęła mnie wspólnota Kościoła katolickiego, poczułem moc modlitwy, bo modlili się za mnie nieznani ludzie” – rozpoczął swoją konferencję Dokowicz.

Wskazywał, że nie ma ważniejszego pytania niż to, gdzie trafimy po śmierci: do życia wiecznego czy do wiecznego potępienia. Opowiadając o pracy nad poszczególnymi filmami, mówił o wezwaniu, jakie Bóg stawia wobec człowieka. „Nakręciłem pierwszy film o prześladowaniu chrześcijan w krajach muzułmańskich. Jaką łaską jest, że każdego dnia możemy pójść do kościoła, każdego dnia możemy poprosić kapłana o spowiedź, każdego dnia karmić się Ciałem Pańskim. Wielu z nas tego nie docenia, bo ta ziemia utkana jest krzyżami, kapliczkami, świątyniami” – mówił współorganizator wydarzenia.

Lech Dokowicz nawiązał też do kryzysu, jaki przeżywa Kościół w związku z czynami pedofilskimi, jakich dopuścili się niektórzy duchowni. „Trzeba to wypalić, ale trzeba też zrozumieć, ze zły duch chce oddzielić ludzi od kapłanów, to jest wojna przeciw kapłanom, bo jak ludzie odwrócą się od kapłanów, to nie ma sakramentów. Dlatego musimy otoczyć modlitwą kapłanów, stanąć przy nich. To jest zadanie dla nas świeckich” – apelował Dokowicz.

Organizator "Polski pod Krzyżem" mówił też o ochronie życia. „Pojechaliśmy do Holandii i chcieliśmy rozmawiać z lekarzami, którzy zabijają ludzi starszych. Naszym celem był tzw. ojciec chrzestny eutanazji. Pracował na oddziale noworodków, jak rodziło się chore dziecko, sam podejmował decyzję o jego życiu lub śmierci. Okazało się, że w domu tego człowieka odbywały się satanistyczne rytuały, cały dom pełen był satanistycznych obrazów. On do końca nie zrozumiał, kim jesteśmy, wypowiedział zdania, dzięki którym wielu zrozumiało czym jest eutanazja. To jest ciemność, to jest coś, co sprawia, że w momencie odchodzenia ze świata, gdy człowiek mógłby odjąć decyzję o powrocie do Boga, nie daje się na to szansy” – wyjaśniał prelegent.

Jako receptę na walkę ze złem Dokowicz podał modlitwę. „Dlaczego się nie modlisz, dlaczego modlitwa nie jest na pierwszym miejscu?” - pytał prelegent wskazując, że obrońcy życia w Ameryce całą dobę modlą się. "Po 10 latach pracy przed klinikami w USA, w stanie Nowy Jork zamknięto połowę klinik aborcyjnych i uratowano życie wieczne wielu osób - wskazywał.

„Co mówi nam Pan Bóg? Nasze działania muszą wypływać z doświadczenia modlitwy, z kolan, musimy pełnić Jego wolę, a nie realizować swoją” – mówił Dokowicz. „Wielu myśli o grzechach przeciwko życiu. Zabijanie nienarodzonych jest w oczach Boga tak potworne, że woła o pomstę do nieba, a to znaczy, że nie będzie pokoju w żadnym narodzie, dopóki będą trwały takie czyny. Jeśli znajdą się ludzie, którzy zniosą te przepisy o aborcji, Bóg pobłogosławi tak, że będziemy płakać ze szczęścia. Ustanawiający prawa aborcyjne mają krew na rękach i stoją nad przepaścią piekła” – podkreślił prelegent.

„Po 1989 r. wielu Polaków porzuciło życie duchowe, przestali modlić się z dziećmi przy ich łóżeczkach, wybrali materializm. Jeżeli dzieci nie są tak wychowywane, nie ma przekazu wiary w domach, żeby ochronić ich przed pokusami, to dzieje się to, co widzimy. Ludzie zaczęli traktować grzech jako zabawę, przyjemność, nic groźnego. Potrzeba więc nawrócenia. Polacy, nawróćcie się, póki jest czas!” – apelował Dokowicz. Zachęcał do zawierzenia się Maryi i stanięcia pod krzyżem. „Będziemy patrzeć w stronę krzyża Pana przez pryzmat życia, by zanieść to, co trudne, ale też i prosić, żeby móc zmartwychwstać”.

Organizator spotkania podziękował Panu Bogu za to, że po „wielkiej pokucie” i „różańcu do granic”, pomimo trudności doszło do spotkania we Włocławku. Za decyzję wsparcia i organizacji wydarzenia podziękował też biskupowi włocławskiemu Wiesławowi Meringowi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dzwon „Pamięć i Przestroga” w Wieluniu

2019-09-16 01:58

Maciej Orman

Na zrekonstruowanych fundamentach wieluńskiej fary metropolita częstochowski abp Wacław Depo poświęcił w niedzielę 15 września dzwon „Pamięć i Przestroga”. Dzwon jest darem prezydenta Andrzeja Dudy dla Wielunia, który Niemcy zbombardowali 1 września 1939 r., rozpoczynając II wojnę światową.

Uroczystość poprzedziła Msza św. w intencji pokoju w kościele św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny. – Niech ten dzwon będzie znakiem sprzeciwu wobec wojny. Niech każde jego uderzenie będzie wyrazem pamięci o tragicznej przeszłości. Niech będzie wołaniem o szacunek dla każdego człowieka – apelował na początku Eucharystii proboszcz parafii ks. Adam Sołtysiak.

– Niech ten dzwon nie będzie tylko przestrogą, ale zobowiązaniem w zmaganiu o prawdę o nas samych – kim jesteśmy, od Kogo pochodzimy i do Kogo należymy – mówił w homilii abp Wacław Depo.

– Stajemy dzisiaj przy ołtarzu, aby potwierdzać swoją tożsamość i zobowiązywać się do odpowiedzialnego życia. Bo o ile pamięć woła o prawdę, to przestroga woła o odpowiedzialność już nas samych w imię tych, którzy zginęli – kontynuował metropolita częstochowski.

– Podczas lektury Starego i Nowego Testamentu doświadczamy tej gorzkiej prawdy, że ile razy człowiek odstąpi od Boga, staje się ludobójcą – podkreślił hierarcha.

– Wobec każdego dramatu historii, również dramatu II wojny światowej, trzeba uznawać Chrystusa za jedyną drogę do życia wiecznego – zakończył abp Depo.

Po Mszy św. uczestnicy uroczystości zgromadzili się na zrekonstruowanych fundamentach wieluńskiej fary. W swoim przemówieniu burmistrz Wielunia Paweł Okrasa nawiązał do niedawno obchodzonej 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej. – Dźwięk dzwonu powinien też być dźwiękiem pojednania między Polską a Niemcami. Jestem głęboko przekonany, że Wieluń był kolejnym krokiem na tej drodze – powiedział Paweł Okrasa. –Dziękuję prezydentowi Andrzejowi Dudzie, że ofiarował ten dzwon naszemu miastu – dodał burmistrz.

– Są takie chwile w dziejach narodu, w których słowo powinno zamilknąć, a powinny bić dzwony – ku przerażeniu dla ogromu zbrodni dokonanych w imię nienawiści na bezbronnych Polakach w Wieluniu i wielu miejscach świata i ku napomnieniu, abyśmy się tej nienawiści wyzbyli, abyśmy budowali piękną przyszłość w oparciu o miłość Boga i człowieka – powiedział wicemarszałek Senatu prof. Michał Seweryński. – Czcijcie pamięć poległych. Przestrzegajcie tych, którzy będą budować naszą przyszłość. Niech budują ją w imię pokoju – zaapelował.

Dopełnieniem uroczystości był koncert arii operowych w wykonaniu zespołu „Sonori” w sali widowiskowej Wieluńskiego Domu Kultury.

Dzwon „Pamięć i Przestroga” został odlany 1 sierpnia br. Po raz pierwszy zabrzmiał w Wieluniu 1 września podczas obchodów 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem