Reklama

Za chleb powszedni dziękujemy ci, Boże, Ojcze nasz!

2013-09-02 13:05

Bp Józef Zawitkowski
Niedziela Ogólnopolska 36/2013, str. 32-34

Bożena Sztajner
dożynki

Kazanie dożynkowe, wygłoszone w niedzielę 1 września 2013 r. na Jasnej Górze

Ekscelencje,
Czcigodni Bracia Kapłani,
Panie Prezydencie RP,
Senatorowie i Posłowie,
Przedstawiciele Władz Państwowych i Samorządowych,
Starostowie Polskich Dożynek,
Upracowani, a Czcigodni Żniwiarze,
Wszyscy Kochani moi!

Bądź pozdrowiona,
Matko Boska Dożynkowa,
ubrana wieńcami,
cała w kłosach,
z bochnem chleba.
Bądź pozdrowiona
i módl się za nami.

O Studzińska i Rodzinna,
taka jesteś gościnna,
Niewiasto trzech miar mąki,
Matko pszenicznego chleba,

Reklama

Matko Boska Częstochowska,
takiej Cię jeszcze nie widziałem.
Moja Siewna i Zgrzewna,
Jagodna i Zielna,
Adwentna i Gromniczna,
dziś taka polska i taka śliczna!

Uśmiechnij się - Pani Wrześniowa,
Matko Boska Częstochowska!
Patrz, cała Polska wystrojona
za chleb przyszła Ci dziękować,
boś Ty Niebios Cesarzowa
i Polski Królowa.

Poznaj, Królowo Żniwiarzy,
po strojach:
Kaszubów, Kociewiaków,
tych ze świętej Warmii i Mazur,
z Ziemi Lubuskiej i z Szamotuł,
z Krobi i z Gostynina.
Poznaj Kujawiaków, Łomżyniaków,
tych z Podlasia,
z Drohiczyna, i Lublina,
z Kolbuszowej i Roztocza,
Tych z Krakowa, z Podhala i Opoczna,
Ślązaków i z Zagłębia -
nie policzę ich wszystkich,
a przecież Ty, Królowo, znasz ich po imieniu.

Piękna nasza Polska cała,
Piękna, żyzna i wspaniała,
Lecz najmilsze i najzdrowsze
Właśnie, człeku, jest Mazowsze!
(W. Pol)
Nie!
Matko Boska, powiedz sama,
czy jest naród taki,
co by kochał Cię, Królowo,
tak jak my, Księżaki?
(Ks. Tymoteusz)

Dożynki to święto dziękczynienia.
Lud wierzący to lud kultury,
bo potrafi Bogu i ludziom dziękować.
Tylko chamowie ani sobie,
ani Bogu nie dziękują.
Skąd się tego tak namnożyło?

Jestem chłopem z krwi i kości.
Jestem oraczem, siewcą i żniwiarzem.
I dumny jestem, że Pan Jezus
tak często mówił o chłopach
i sam nazywał się siewcą,
i siał, dobrze siał.
Jedno ziarno
padło przy drodze.
Ludzie je podeptali,
ptaki wydziobały -
i nic z tego.
Drugie padło na grunt skalisty.
Chciało rosnąć,
ale słońce je wysuszyło,
wiatr zadmuchał -
i znów nic z tego.
Trzecie padło między ciernie.
Rosło,
ale ciernie je zagłuszyły.
Też nic z tego.
Dopiero czwarte ziarna
przyniosły plon trzydziesty,
sześćdziesiąty i setny.
(Mt 13, 3-9)

Żniwiarze,
Ludzie Częstochowskich Dożynek!
Zrozumieliście to wszystko?
Tak, to o nas chodzi.
Los słowa Bożego,
los naszej wiary
od nas zależy.
O ziarno trzeba dbać!

Żal mi Was - mówił Pan Jezus.
Tyle lat trwacie przy Mnie
i jesteście głodni.
Panie roześlij ich do domów,
bo niektórzy przyszli z daleka.
Ustaną Ci w drodze.
(Mk 8, 3)
Dajcie Wy im jeść:
Księża, Biskupi,
Prezydenci, Ekonomiści,
Ministry, Wójty i Sołtysy!
Dajcie Wy im jeść!

Panie,
ile to trzeba pieniędzy,
żeby każdemu dać choćby
po kanapce?
Jest tu jeden chłopiec z Kocierzewa,
co ma jeszcze pięć chlebów
i dwie ryby,
ale co to jest
na tyle ludzi?

Wystarczy!
Jezus wziął chleby, błogosławił
i łamał, i łamał, i łamał,
dawał uczniom,
a ci rozdawali ludziom.
I najedli się wszyscy,
ile kto chciał.
I starczyło, dla wszystkich.
Tylko brzydko jedli.
Apostołowie zebrali
dwanaście koszów ułomków.

Do kraju tego,
gdzie kruszynę chleba
Podnoszą z ziemi przez
uszanowanie -
Tęskno mi, Panie!
(C. K. Norwid)

Nie segregujecie śmieci.
Będzie głód!
Chleb wrzucacie do śmietników.
Już nie tęsknij, Panie Norwid!

Ludzie Dożynkowi,
dlaczego Mnie szukacie?-
pytał Pan Jezus.
Czy dlatego, żeście widzieli cud,
jak Pan Bóg na polach chleb
rozmnaża?
Czy dlatego, żeście widzieli,
jak rośnie chleb,
jak łan dojrzewa,
jak pachnie świeżym chlebem?
Czy dlatego, że znów
jesteście głodni?
Byli bardzo głodni.

To postarajcie się o taki chleb,
abyście się najedli
i więcej nie czuli głodu.
Panie, daj nam takiego chleba! (J 6, 34)
Ten chleb zstąpił z nieba! (J 6, 41)
Tak, pamiętamy!
Ojcowie nasi przez czterdzieści lat
mieli co dzień mannę z nieba.
Ale ten chleb, który
Ja mam dla Was,
daje życie wieczne.
Chlebem tym jest Ciało Moje!
Kto pożywa ten chleb,
choćby umarł, żyć będzie.
(J 6, 58)

Przesadziłeś, Panie!
A wczoraj tak mówiłeś pięknie.
Jak Ty możesz dać nam
Ciało swoje do jedzenia?
Twarda jest ta mowa. (J 6, 60)
My Cię nie rozumiemy.
Posłuchamy cię innym razem. (Dz 17, 32)

I z dożynek wracali ludzie do domów
zawiedzeni, stracili wiarę.
Dość tej ideologii, polityki!
Trzeba się wziąć za robotę,
pora siać!

Co wtedy przeżywał Pan Jezus?
Powiedziałem im największą,
najświętszą prawdę - nie uwierzyli,
odeszli.

A ja pytam Was,
Czcigodni Ludzie Dożynkowi!
Może Wy też chcecie odejść? (J 6, 67)
Nie krępujcie się,
Tylu odeszło.
Może im lepiej bez Boga?
Cisza?
Dobrze, że pośród nas był Piotr,
że pośród nas jest Franciszek - papież.

Panie,
Nie odsyłaj nas do domów.
Do kogo my pójdziemy?
Wszyscy nas oszukali.
Tylko Ty Słowa Życia masz. (J 6, 67)
Ty nas nigdy nie okłamałeś.

Piotrze,
Ty naprawdę tak wierzysz?
Zobaczymy za rok,
gdy będzie Ostatnia Wieczerza,
gdy będzie sąd u Kajfasza.
Ludzie Dożynkowi,
ale Wy jeszcze wierzycie
w rozmnożenie chleba?
Ale Wy już nie wiecie,
co to na wsi był przednówek?
Pośród Was nie ma już rasowych
chłopów,
nie ma już rolników.
Zostali tylko producenci,
Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
Wy już nie znacie wołania przepiórek:
Pójdzie żąć!
U Was już nie słychać śpiewów
skowronka.
Jaskółek już nie ma.
Bociany, babie lato, żurawie,
kuropatwy
zostały tylko na obrazach
Chełmońskiego
z moich Boczek i z Kuklówki.

Do kwiatów trzeba mówić,
ze zwierzętami trzeba rozmawiać,
w niebo trzeba z wiarą spoglądać,
a ziemię jak matkę rodzoną kochać.

Dobrze, że przy żniwach
dla podbieraczki i kosiarza
nie ma już niewolniczej pracy.
To była bardzo ciężka praca.
Dziś niech robią to maszyny.
Ale czy ludzie przez to są lepsi?
Czy potrafią sobie pomagać?
Czy wyzbyliśmy się zazdrości, zawiści?
Pozazdrościłem bezbożnym,
widząc ich bogactwo.
(Ps 73)
Głupcze! Jeszcze tej nocy
zażądają twojej duszy.
(Łk 12, 20)
Czy umiemy Bogu i ludziom dziękować?

Wy, Czcigodni Żniwiarze,
co chleb kupujecie
z handlu obwoźnego,
nie wiecie już, co to było
nabożeństwo pieczenia chleba.
Nie ma już w domach
pieca do pieczenia chleba
ani w Popowie, ani w Zabostowie.

Dzieci, bądźcie cicho,
bo chleb rośnie
- prosiła mama.
I rzeczywiście było słychać,
jak chleb rośnie.
Mama formowała bochny chleba
i wsadzała do wypalonego pieca.
W domu pachniało chlebem,
a myśmy czekali na podpłomyki,
na małe chleby, co były na brzegu pieca.
A jednak nam się nie dostało.
Najpierw była nauka społeczna mamy:
Dzieci, chleba nie je się samemu.
Pierwszy chleb trzeba zanieść
do sąsiadów, tam jest bieda,
tam są dzieci!

To były nasze uniwersytety.
Przednówek to czas biedy.
Nie było jeszcze nowego,
już nie było starego chleba.
Ale ludzie byli dobrzy!
I ta dobroć dożynkowa
jeszcze w Was została,
Kochani Żniwiarze.

Błogosławiona dobroć człowieka!
Chłop nie je chleba sam,
podzieli się z miastowymi,
z biednymi i z tymi,
co powódź im wszystko zabrała,
co im pożar dom strawił,
co grad im wszystko zniszczył.
Tylko bezbożni są jak jamochłony.
Ci jeszcze biednym odszkodowania
nie wypłacili.
Ci nie obniżą ceny chleba,
bo się rynek zawali,
a 40 tysięcy ludzi rocznie
umiera z głodu.
Boże, widzisz i nie grzmisz?

Oj, Wy, cywilizowani barbarzyńcy!
Wy chyba nigdy
nie łamaliście się opłatkiem,
Wy chyba nigdy
nie byliście u Komunii Świętej.
I myślicie, że wystarczy nam Unia.
Nam trzeba Komunii!
Obyście nigdy nie jedli obcego chleba.
To trudny chleb.

Brak mi prawdziwych Borynów.
Brak mi siewców,
co święcą ziarno przed siewem
w święto Matki Boskiej Siewnej.
Brak mi dziadka Franciszka,
który przed siewem całował ziemię
i prosił, aby przyjęła ziarno,
aby okryła je i pomnożyła.
Modlił się wtedy tak:
Boże, z Twoich rąk żyjemy,
Choć naszemi pracujemy,
My Ci dajem trud i poty,
Ty nam daj urodzaj złoty.
(F. Karpiński)

Boże!
My jeszcze widzimy Twoje cuda.
Otwierasz swoją dłoń
i karmisz nas do syta.
(Ps 145)
Tam, gdzie przechodzisz,
budzisz urodzaje.
Łąki są strojne kwiatami,
wzgórza przepasane radością,
a doliny pokrywają się zbożem.
(Ps 65)
Ale czy Wy, Żniwiarze,
jeszcze to widzicie?
Widzimy!
Naprawdę?
Słowami Listu Świętego Pawła
pytam każdego z Was:
Tymoteusz!
Czy ty wierzysz jeszcze w Boga,
tak jak wierzyła babcia Lois,
jak wierzyła mama Eunice?

Pawle Wielki!
Teraz wszystko inaczej.
U babci była na kredencji
figurka Matki Bożej.
Na Jej rączkach wisiały
nasze różańce,
u Jej stóp leżały nasze książeczki,
bo myśmy głośno,
na kolanach, wszyscy,
w październiku mówili Różańce,
a w maju przy kapliczce
śpiewaliśmy Litanię Loretańską.
Pawle, teraz telewizor gra do końca,
ludzie padają jak ćmy,
bez: Dobranoc,
bez krzyżyka od mamy.
Dzicy ludzie!

Jesteśmy wolni,
a wstydzimy się być dobrzy!
Nawet zazdrościmy bezbożnym.
I boję się,
i Boga pytam,
bo Jego są wieki i pokolenia.
Pytam Was, Ludzi Dożynkowych:
Jaka będzie moja Polska?

Choćby nam chcieli
wyszarpać Ojczyznę
przez podłe czyny
i przez podłe słowa,
i choćby losy rzucali o Polskę,
Ty, Polsko, zawsze będziesz Chrystusowa!
(K. J. Węgrzyn)

A ja wciąż biegnę przed Twoje ołtarze,
Królu mój i Boże!
(Ps 84, 3)
I taka jest moja Msza,
moja Eucharystia,
moje Dziękczynienie:

Błogosławiony jesteś,
Panie, Boże wszechświata,
bo dzięki Twojej hojności
otrzymaliśmy chleb,
owoc ziemi
i pracy rąk ludzkich…
(Mszał Rzymski)

O, jaki ciężki jest dla mnie ten chleb,
bo w nim jest praca i modlitwa
moich rodziców,
moich Ludzi Dożynkowych.

Będzie Podniesienie,
podniosę Hostię aż do Nieba.

To jest Ciało Moje.
To jest Moja Krew.
Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy!
To jestem Ja
- mówi Pan.

Widzicie to?
Słyszycie to?
Tak!
A wierzycie w to?
Nie bardzo!
Nie bardzo, bo wracacie do domu
bez Komunii Świętej.

Beze Mnie nic dobrego
uczynić nie możecie.
(J 15, 5)
Człowieku Dożynkowy, ostrzegam Cię:
Bez Komunii,
bez modlitwy - zdziczejesz,
a potem przyjdzie oziębłość, seks
i wyznasz:
Ale ja jestem niewierzący!
Nie mów tak nigdy!
Łaskę wiary dał Ci Pan Bóg.
Rodzice tak dużo
zainwestowali w Ciebie,
abyś był szlachetnym i mądrym.
Zdeptałeś to wszystko!

Więc jesteś kłamcą, oszustem
i przekrętem,
ochrzczonym draniem!

Chłopi Czcigodni!
Dziś w rolnictwie trzeba mieć
po modlitwie wiedzę i umiejętność.
Macie dobre wzory Kółek Rolniczych
i Spółdzielni Rolniczych.
Łączcie się w grupy producenckie,
szukajcie dróg eksportu
i bezpośredniego odbiorcy,
bo Was zjedzą bogacący się
Waszą pracą - wycwanieni pośrednicy.
Nie straćcie chłopskiego rozumu.
Zachowajcie swoją tożsamość!
Chłop potęgą jest i basta!
Przecież jesteście z królewskiego
rodu Piasta,
a Lech mieszkał w chacie,
a zboże rosło wielkie
jak lasy w kraju Lecha.
(J. Słowacki)

Wprawdzie nie ma już Judymów,
Siłaczek i Głowackich,
nie ma już Witosów i Korfantych,
Wawrzyniaków, Antków,
Janków Muzykantów,
nie ma już Ślimaków i Drzymałów,
wyludniła mi się wieś.

Po co nam sąsiedzkie
zestarzałe wiatraki?
Coraz mniej gospodarstw
i wsi.
Spełniamy wymóg Unii.
Pola nasze trzeba zalesić,
aby była Puszcza Całopolska,
pełna zwierza, tanich naganiaczy,
i myśliwskie kościoły.
Uchowaj, Boże!
Został mi tylko we snach
mój rodzinny dom.
Została mi tylko dziadkowa
straż ogniowa,
gospodynie na pierzawce
i moja pieśń wioskowa,
co stoi na straży
narodowego pamiątek Kościoła.
Wieki przeminą,
Rządy się zmienią -
Pieśń ujdzie cało! (A. Mickiewicz)

Zachowajcie to, co jest
zdrowe, piękne i nasze!
Zachowajcie polskie obyczaje,
kapliczki z litaniami
i rodzime stroje.

Europa wyprosiła grzecznie Pana Boga
z parlamentów i konstytucji,
wystarczą tylko wartości ogólnoeuropejskie.
A jednak Euro wybrało na znak swojej tożsamości
Koko i łowicką kołderkę (wycinankę).
Bo moja matuś tak się stroili,
dlatego kocham te stroje,
krasne i polskie, czyste i proste,
proste jak życie jest moje.
(Zespół z Kanic)

Mówię to w niedzielę,
w pierwszy dzień września.
Początek szkoły.
Zrobiliście krzywdę mojej szkole
rodzimej.
Tyle przeszczepów, operacji,
transfuzji, amputacji
na żywym organizmie dziecka?
Za dużo naraz.
Za dużo!
Umrze taka szkoła!
A moja Pani Pietrzakowa
była nam matką i nauczycielką.
Była mądra, dobra i kochała nas.
Z mojej staruszki szkoły,
gdzie były ławki
z kałamarzem i stalówką,
wyrośli inżynierowie, lekarze,
księża i ja,
bo w naszej szkole była Pani!
Ona ziemię rodzinną
jak matkę kochać nas uczyła.
Modlę się za moją Panią
na cmentarzu w Rawie i gdzie indziej.
Bo Ojczyzna moja - to ta ziemia droga,
Gdziem ujrzał słońce i uwierzył w Boga,
Gdzie ojciec, bracia i gdzie matka miła
W polskiej mnie mowie pacierza uczyła.
(M. Konopnicka)

Kocham Cię, Polsko,
moja Matko Rodzona.
Tylko dlaczego w niej mówią,
że chłop z chłopem mogą mieć dzieci?
Obrzydliwe kłamstwo!
I to ma być zapisane prawem?
Biedne dzieci bez matki!

Ach, Ty trudna Polsko!
O, Matko moja miła,
Coś mnie zbożami swoich pól
Jak mlekiem wykarmiła.
(M. Konopnicka)
Bądź biedna, ale czysta! (por. J. Tuwim)

Pierwszy września roku pamiętnego
to początek strasznej wojny światowej.
Wtedy nie rozpoczął się rok szkolny.
Bo wypełniły się dni
i przyszło zginąć latem,
prosto do nieba czwórkami szli
żołnierze z Westerplatte…
A lato było piękne tego roku.
(K. I Gałczyński)
Z lasu przydrożnego
runęła szarża -
Jezu, Maryjo,
Poszli…
I śmierć im stała.
(Jerzy Pietrkiewicz)

Podniesiemy, co runęło
w wojennej kurzawie,
zbudujemy zamek nowy,
piękniejszy, w Warszawie,
i jak z dawnych lat dzieciństwa
będziemy słuchali
tego dzwonka sygnaturki,
co Cię wiecznie chwali.
(J. Lechoń)

Podniesiemy, ale…
Ale nie depczcie przeszłości ołtarzy,
Choć macie sami doskonalsze wznieść.
Na nich się jeszcze święty ogień żarzy
I miłość ludzka stoi tam na straży,
I Wy winniście im cześć.
(L. Staff)

To dlaczego po świętych kamieniach Warszawy
chodzą procesje bez krzyża,
co wołają o wolność i tolerancję?
To tyle warta jest wolność?
Wolność krzyżami się mierzy.
Idź do Palmir,
zatrzymaj się na Powązkach.

Wołasz o tolerancję?
Idź do spowiedzi.
Usłyszysz:
Dziecko, ja Cię nie potępiam.
Idź do domu, umyj się
i więcej nie grzesz.
Tylko Bóg ma taką kulturę tolerancji.
Inni tylko grzech głaskają.
Wygłupiają się.

Tamtego września nie było dożynek.
Później partyzant dziewczynie swej śpiewał:
Dziś do ciebie przyjść nie mogę (…)
W pole wyjdź pewnego ranka
na snop żyta dłonie złóż
i ucałuj jak kochanka,
ja żyć będę w kłosach zbóż.

Rodzice, Nauczyciele,
Katecheci, Księża!
Pora siać!
Macie tak piękne dzieci!
Macie tak zdolną młodzież!
Dzieciaki Kochane!
Poświęcę Wasze tornistry
i pomoce szkolne.
Ale dlaczego tak rzadko
mówisz mamie, nauczycielowi, księdzu
dożynkowe - dziękuję?
Kiedy ostatni raz powiedziałeś mamie,
tacie - mamo, czemu się mażesz?
Tato, dlaczego się wnerwiasz?
Przecież Cię kocham!
Nie powiedziałeś.
Dlatego nie ma dla kogo żyć.
W domu jest piekło,
w szkole czyściec,
a świat jest barbarzyński.

Od Żniwiarzy uczcie się dobroci:
Dziękuję Ci, kocham Cię,
szczęść Ci Boże!

Modlitwa, praca, chleb i nauka
kształtują osobowość człowieka.
Nauczyciele Czcigodni!
To dlaczego nie zaczynacie lekcji
od modlitwy,
tylko od wychowania seksualnego?
Postępowi jesteście!
Więc wychowamy gejów i lesbijki,
bo wszystko inne
przeżyli już w szkole
i nie będą potrafili kochać.
Taka cywilizacja zgnije,
bo jest cywilizacją śmierci.

Ci, co zostaną,
wrócą do ojczystej kultury,
do tęsknoty za rodziną
za szkołą rodzoną, za domem.

Przyjdzie nowych ludzi plemię,
jakich dotąd nie widziano.
(Z. Krasiński)
Kiedy?
Kiedy zmądrzejemy.
Łudzi się ksiądz.

Pytasz, skąd mi ta wiara,
kto ją zrozumie, odczyta.
Najlepiej latem iść pośród żyta
(żniwiarze to wiedzą!),
kiedy od traw i ponad kłosy
ziemia uderzy wniebogłosy.
O, graj mi, ziemio, organistko!
Zasłuchaj się…
I to wszystko.
(K. Wierzyński)

Dożynki to tęsknota -
za chlebem, za domem, za Bogiem.
Odmawiam za Was
pacierz w samotności.
Nikt za mną nie powtarza
prośby ni wezwania.
Poplątało się nam białe z czerwonym
Jak powróz…
(K. J. Węgrzyn)
I ktoś go zaciska!
Politycy, nie rozdrażniajcie nas.
Pozwólcie nam pracować uczciwie
i modlić się spokojnie.

Z Jasnej Góry widać całą Polskę.
Ach, Ty trudna Polsko! (H. Sucharski)
Patrzę w stronę Łowicza.
W niebiosów mych błękit przejrzysty.
I tam jest wszystko: I Bóg,
I Polska, i dom ojczysty
. (J. Tuwim)
Widzisz, jakie to proste?
Wystarczy uwierzyć.

Żeby Bóg dał mi dożyć Polski,
gdzie żniwa będą lekkie,
a ludzie będą lepsi.
Gdzie siewcy będą siać czyste ziarno,
a mama będzie dawać zdrowy chleb!
Gdzie pani będzie uczyć w szkole
mądrości i dobroci.
Gdzie będziesz ze mną mówił
pacierz w kościele.
Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród…
Tak nam dopomóż Bóg!
(M. Konopnicka)

Żebym doczekał takiej Ojczyzny,
żeby Prezydent obficie obdzielił wszystkich chlebem!
Żeby w Ojczyźnie mojej
nie było głodnych i bezdomnych.
Żeby chłopom uczciwie płacili
za chleb i za pracę.
Żeby w Sejmie dzielili się chlebem
jak ludzie.
Żeby pobożni modlili się
w Radiu Maryja.
Żeby oświeceni przeprosili
ciemnogród,
a mnie za to, że mi ubliżali.
Żeby minister rządził,
tak jak orali rodacy,
bo serce Ojca by zapłakało,
gdybyś Ty rządził inacy.
Żeby Bóg wysłuchał modlitwy górali
na przednówku - i zawsze:

Pobłogosław, Boże,
Z wysokiego nieba,
Coby naszej Polsce
Nie zabrakło chleba.
Nie zabrakło chleba,
Nie zabrakło gruli,
Ani też miłości
Do naszej Matuli.

Ludzie Dożynkowi!
Niech się na Was napatrzę.
Bądźcie ludźmi Dożynek!
Dzielmy się chlebem,
dzielmy się niebem.

Matko Dożynkowa!
Zobacz,
jak piękne masz dzieci.
Opiekunko skowronków
i jaskółek Matko!
Łowicka Księżno
i Polski Królowo,
spraw, aby Polska
za Twą przyczyną
stała się jedną
świętą rodziną.

Kochani moi!
Zmęczyłem Was jak w żniwa.
Czas powracać do domu.
Matko Boska Częstochowska,
zrób nam krzyżyk
na szczęśliwą drogę
jak mama na dobranoc
i powiedz coś na ucho.
Mówię:

Nigdym ja Ciebie,
ludu, nie rzuciła,
Nigdym od Ciebie
nie odjęła lica.
Jam po dawnemu
moc Twoja i siła.
Bogurodzica.
(M. Konopnicka)

Amen.

Dziękuję Wam za cierpliwość,
ale wobec Matki Dożynkowej,
wobec zgromadzonego tu Kościoła Żniwiarzy,
wobec Prezydenta RP
powiedzcie głośno prawdę,
aby słyszeli ją w Warszawie i Brukseli:
Czy Wy jeszcze wierzycie w Boga,
Ojca Wszechmogącego,
Stworzyciela nieba i ziemi?...
Tak, wierzymy!

Bóg zapłać!
Za to więcej Was kocham,
a wyznawanie tej wiary
niech będzie naszą chlubą
w Chrystusie Jezusie,
Panu naszym.
Amen.

Tagi:
kazanie dożynki

Reklama

Pszczelarskie dożynki

2019-10-01 13:55

PB
Edycja bielsko-żywiecka 40/2019, str. 3

– Przychodzimy dziś z dziękczynieniem za pszczoły, pszczelarzy, przesłanie, jakie przekazują pszczoły, gdy na nie patrzymy, i za owoce ich pracy – powiedział bp Edward Białogłowski podczas 37. Ogólnopolskich Dni Pszczelarza w Bielsku-Białej

PB
Nowy sztandar pszczelarzy został poświęcony

Msza św. celebrowana przez bp. Romana Pindla i bp. Edwarda Białogłowskiego w stolicy Podbeskidzia była religijnym akcentem pszczelarskiego dziękczynienia za plony. W modlitwie uczestniczyli przedstawiciele branży pszczelarskiej, delegaci i związkowcy struktur Polskiego Związku Pszczelarskiego, samorządowcy i politycy. Razem z duchownymi modlił się także bp diecezji cieszyńskiej Kościoła ewangelicko-augsburskiego Adrian Korczago.

W kazaniu duszpasterz rolników i pszczelarzy podkreślił znaczenie pszczół w gospodarce człowieka. – Dziękujemy Panu Bogu za pszczele rodziny, bo one nas także pouczają. Przede wszystkim są mistrzami organizowania życia rodzinnego. Pszczoły żyją w rodzinie. Podziwiać trzeba, jak bardzo zorganizowanymi są pszczele rodziny. Jak bardzo są zdyscyplinowane, jak niezmiernie są pracowite, jak dbają o czystość swojego mieszkania, o jego klimat. Dziękujmy za te dary, które Bóg zsyła przez życie i pracę tych stworzeń – mówił bp Białogłowski. Hierarcha podziękował pszczelarzom troszczącym się o pasieki i tym, którzy dbają o sady i pola służące pszczołom.

Podczas liturgii bp Roman Pindel poświęcił sztandar Beskidzkiego Związku Pszczelarzy „Bartnik”. Na koniec pobłogosławił zebranych u podnóża Dębowca wiernych relikwiami św. Ambrożego, patrona pszczelarzy. Celebrację upiększył swoim śpiewem Zespół Pieśni i Tańca „Andrychów”.

37. Dni Pszczelarza odbyły się w dniach 20-22 września w Bielsku-Białej. Organizatorem spotkania był Beskidzki Związek Pszczelarzy „Bartnik”. W wydarzeniu wzięli udział pszczelarze z Polski, Niemiec, Rosji, Litwy, Białorusi, Ukrainy, Słowacji, Czech.

– Nasze spotkanie to pszczelarskie dożynki. To radość ze spotkania naszej wspólnoty pszczelarzy, producentów sprzętu, przetwórców, apiterapeutów i samorządowców. W radości uczestniczą nasi przyjaciele z państw ościennych. Pszczelarską wspólnotę łączy nie tylko miłość do pszczół, lecz także troska o kolegów i przyjaciół z branży – powiedzieli organizatorzy spotkania. Beskidzki oddział związku zrzesza 1 436 pszczelarzy, w 37 kołach pszczelarskich. Jego członkowie działają na terenie powiatów: Bielsko-Biała, Cieszyn, Żywiec oraz częściowo na terenie powiatów: Oświęcim, Andrychów, Wadowice, Sucha Beskidzka i Pszczyna. Opiekują się 26 400 rodzinami pszczelimi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dzieją się cuda

2019-06-12 09:02

Jolanta Marszałek
Niedziela Ogólnopolska 24/2019, str. 20-21

Od kilku miesięcy w parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu znajdują się relikwie św. Szarbela z Libanu. I dzieją się cuda. Ludzie doznają wielu łask, także uzdrowienia. Jedną z uzdrowionych jest Barbara Koral – żona Józefa, potentata w branży produkcji lodów, i matka trójki dzieci. Cierpiała na raka trzustki, po którym nie ma śladu. 17 maja br. publicznie podzieliła się swoim świadectwem

Wikipedia

W październiku ub.r. wykryto u mnie nowotwór złośliwy trzustki – opowiada Barbara Koral. – Przeżyłam szok. Ale głęboka wiara i ufność w łaskawość Boga wyjednały mi pokój w sercu. Leżałam w szpitalu w Krakowie przy ul. Kopernika, nieopodal kościoła Jezuitów. Dzieci i mąż byli ze mną codziennie. Modliliśmy się do Jezusa Przemienionego za wstawiennictwem św. Jana Pawła II oraz św. Szarbela. Zięć Piotr przywiózł od znajomego księdza płatek nasączony olejem św. Szarbela. Codziennie odmawialiśmy nowennę i podczas modlitwy pocierałam się tym olejem. Czułam, że mając św. Szarbela za orędownika, nie zginę – wyznaje.

Przypadek beznadziejny

Operacja trwała ponad 6 godzin. Po otwarciu jamy brzusznej większość lekarzy odłożyła narzędzia i odeszła od stołu, stwierdziwszy, że przypadek jest beznadziejny. Jednak profesor po kilku minutach głębokiego namysłu wznowił operację. Usunął raka. Operacja się udała.

– Byłam bardzo osłabiona – opowiada p. Barbara – tym bardziej że 3 tygodnie wcześniej przeszłam inny zabieg, również w pełnej narkozie. Nic nie jadłam i czułam się coraz słabsza.

W trzeciej dobie po operacji chora dostała wysokiej gorączki, dreszczy. Leżała półprzytomna i bardzo cierpiała. – Momentami zdawało mi się, że ktoś przecina mnie piłą na pół. Zwijałam się wtedy w kłębek i modliłam cichutko do Pana Boga z prośbą o pomoc w cierpieniu i ulgę w niesieniu tego krzyża.

Lekarze robili, co mogli. Podawali leki w zastrzykach, kroplówkach, by wzmocnić chorą. Nic nie działało. Pobrano krew na badanie bakteryjne. Okazało się, że jest zakażenie bakterią szpitalną, bardzo groźną dla organizmu. Zdrowe osoby zakażone tą bakterią mają 50-procentową szansę na przeżycie. Chorzy w stanie skrajnego wycieńczenia są praktycznie bez szans.

Zawierzenie Bogu

– Rozmawiałam z Bogiem – opowiada p. Barbara. – Pytałam Go, czy po tym, jak wyrwał mnie ze szponów śmierci w czasie operacji, teraz przyjdzie mi umrzeć. Prosiłam z pokorą i ufnością: „Panie Jezu, nie wypuszczaj mnie ze swoich objęć. Uzdrów mnie, kochany Zbawicielu”. Całym sercem wołałam w duchu: „Jezu, zawierzam się Tobie, Ty się tym zajmij!”.

W tym czasie parafia pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu, do której należy rodzina Koralów, czekała na relikwie św. Szarbela (relikwie pierwszego stopnia – fragment kości). Przywiózł je z Libanu poprzedni proboszcz – ks. Andrzej Baran, jezuita, który był tam na pielgrzymce wraz z kilkoma parafianami. Zawieźli też spontanicznie zebraną przez ludzi ofiarę dla tamtejszych chrześcijan. Wiadomo bowiem, że św. Szarbel jest szczególnie łaskawy dla tych, którzy modlą się za Liban. Relikwie, zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem, miały trafić do ks. Józefa Maja SJ w Krakowie. On zgodził się przekazać je do Nowego Sącza i osobiście je tam w styczniu br. zainstalował.

Interwencja św. Szarbela

– W dniu, w którym pojechałem po relikwie do Krakowa – opowiada ks. Józef Polak, jezuita, proboszcz parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu – wstąpiłem do naszej WAM-owskiej księgarni, żeby nabyć jakąś pozycję o św. Szarbelu, bo przyznam, że sam niewiele o nim wiedziałem. Wychodząc z księgarni, spotkałem Józefa Korala z córką. Wiedziałem, że p. Barbara jest bardzo chora. Opowiedzieli mi, że wracają ze szpitala i że sytuacja jest bardzo poważna. Relikwie miałem ze sobą od dwóch godzin. Niewiele się zastanawiając, poszliśmy na oddział.

– W pewnym momencie usłyszałam głos męża – opowiada p. Barbara. – Bardzo mnie to zdziwiło, bo przecież był u mnie przed chwilą i razem z córką poszli do kościoła obok szpitala na Mszę św. Po chwili zobaczyłam męża i córkę. Już nie byli przygnębieni i smutni. Twarze rozjaśniał im szeroki uśmiech. Razem z nimi był ksiądz proboszcz Józef Polak. Przyniósł ze sobą do szpitala relikwie św. Szarbela...

Ksiądz wraz z obecnymi odmówił modlitwę do św. Szarbela. Następnie podał chorej do ucałowania relikwiarz. – Już w trakcie modlitwy nie czułam bólu – wyznaje p. Barbara. – Stałam się bardziej przytomna. Kiedy ucałowałam kości św. Szarbela, nie myślałam, czy to będzie uzdrowienie – ja byłam tego pewna. Nie mam pojęcia, skąd się wzięła ta pewność.

Święty kontra bakterie

– Gdy wchodziłem do szpitala – opowiada ks. Polak – wiedziałem, że na oddziale jest jakieś zakażenie. Podałem p. Barbarze relikwiarz do ucałowania. Zobaczyła to pielęgniarka. Wyjęła mi relikwiarz z ręki, spryskała go jakimś środkiem i włożyła pod wodę. „Co pani robi?” – zapytałem. „Muszę to zdezynfekować”. „Ale on nie jest wodoszczelny” – wyjaśniłem, nie wiedząc, że chodzi jej o to, by zewnętrzne bakterie się nie rozprzestrzeniały. To był koniec wizyty.

Następnego dnia rano okazało się, że na oddziale bakterii już nie było. To był kolejny „cud” św. Szarbela. Badania z krwi potwierdziły, że również chora nie ma w sobie bakterii. Lekarze w zdumieniu patrzyli na wyniki. Dla pewności powtórzyli badania.

– Byłam zdrowa – opowiada p. Barbara. – Powoli zaczęłam nabierać siły i radości życia. Cała moja rodzina i przyjaciele, którzy byli ze mną w czasie choroby, którzy wspierali mnie modlitwą i dobrym słowem, są wdzięczni św. Szarbelowi. Błogosławimy go za to, że się mną zajął, że uprosił dla mnie u Boga Wszechmogącego łaskę uzdrowienia. Bogu niech będą dzięki i św. Szarbelowi!

Wiara w orędownictwo

W parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu w trzecie piątki miesiąca o godz. 18 odprawiana jest Msza św. z modlitwą o uzdrowienie, następnie mają miejsce: adoracja, błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem, namaszczenie olejem św. Szarbela i ucałowanie relikwii świętego. Wielu ludzi przychodzi i prosi o jego wstawiennictwo. Św. Szarbel jest niezwykle skutecznym świętym, wyprasza wiele łask, pokazuje, że pomoc Boga dla ludzi, którzy się do Niego uciekają, może być realna. – Nie ma jednak żadnej gwarancji, że ten, kto przyjdzie do św. Szarbela, będzie natychmiast uzdrowiony – przyznaje ks. Józef Polak. – Czasami to działanie jest inne. Łaska Boża działa według Bożej optyki, a nie naszych ludzkich życzeń. Święci swoim orędownictwem mogą ludzi do Kościoła przyciągać i to czynią, także przez cuda. Wystarczy popatrzeć, jak wiele osób uczestniczy w Mszach św. z modlitwą o uzdrowienie.

* * *

Ojciec Szarbel Makhlouf

maronicki pustelnik i święty Kościoła katolickiego. Żył w XIX wieku w Libanie

23 lata swojego życia spędził w pustelni w Annaja. Tam też zmarł.

Po pogrzebie o. Szarbela miało miejsce zadziwiające zjawisko. Nad jego grobem pojawiła się niezwykła, jasna poświata, która utrzymywała się przez wiele tygodni. Łuna ta spowodowała, że do grobu pustelnika zaczęły przybywać co noc rzesze wiernych i ciekawskich. Gdy po kilku miesiącach zaintrygowane wydarzeniami władze klasztoru dokonały ekshumacji ciała o. Szarbela, okazało się, że jest ono w doskonałym stanie, zachowało elastyczność i temperaturę osoby żyjącej i wydzielało ciecz, którą świadkowie określali jako pot i krew. Po umyciu i przebraniu ciało o. Szarbela zostało złożone w drewnianej trumnie i umieszczone w klasztornej kaplicy. Mimo usunięcia wnętrzności i osuszenia ciała zmarłego dalej sączyła się z niego substancja, która została uznana za relikwię. Różnymi sposobami próbowano powstrzymać wydzielanie płynu, ale bezskutecznie.

W ciągu 17 lat ciało pustelnika było 34 razy badane przez naukowców. Stwierdzili oni, że zachowuje się w nienaruszonym stanie i wydziela tajemniczy płyn dzięki interwencji samego Boga.

W 1965 r., pod koniec Soboru Watykańskiego II, o. Szarbel został beatyfikowany przez papieża Pawła VI, a 9 października 1977 r. – kanonizowany na Placu św. Piotra w Rzymie. Kilka miesięcy przed kanonizacją jego ciało zaczęło się wysuszać.

Od tej pory miliony pielgrzymów przybywają do grobu świętego, przy którym dokonują się cudowne uzdrowienia duszy i ciała oraz nawrócenia liczone w tysiącach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Kamiński do katechetów: Róbcie swoje i zawierzcie Bogu

2019-12-14 21:04

mag / Warszawa (KAI)

Róbcie swoje i zawierzcie Bogu – zachęcał katechetów bp Romuald Kamiński. W auli kurialnej odbył się adwentowy dzień skupienia dla nauczycieli religii z diecezji warszawsko-praskiej. W tym roku naukę rekolekcyjną wygłosił ks. Stefan Moszoro-Dąbrowski z Opus Dei. Mówił w niej o tym jak skutecznie przepowiadać Ewangelię. Oparł się przy tym na adhortacji papieża Franciszka Christus Vivit oraz nauczaniu papież Benedykta XVI.

Artur Stelmasiak
Bp Romuald Kamiński

Duchowny podkreślił, że podstawowym zadaniem nauczyciela religii jest prowadzić dzieci i młodzież do Jezusa Chrystusa. – Wasze przepowiadanie musi być zawsze oparte na prawdzie. Przyznał, że wymaga to mądrości i roztropności, by stać się ofiarą konfliktu. Zwrócił uwagę, że najskuteczniejszą metodą w edukacji jest doprowadzanie młodego człowieka, by sam mógł odkryć wartości. - W praktyce będzie to oznaczało dla nas umiejętne słuchanie, towarzyszenie, wypracowanie przez wielu z nas umiejętność zadawania pytań, tak aby podprowadzać dzieci i młodzież pod różne odpowiedzi, by sama Prawda swoim pięknem i siłą dobra przyciągnęła ich – tłumaczył ks. Moszoro-Dąbrowski.

Przyznał, że droga ucznia Zbawiciela nigdy nie była prosta. – Trzeba będzie nieustannie iść pod prąd będąc mocnym w wierze. Duchowe męstwo nie oznacza jednak hardości czy braku miłości – podkreślił.

- Jan Chrzciciel mówił a tłumy do niego ciągnęły. W jego ostrym nauczaniu było coś co poruszało ludzi i ich przyciągało. Tak więc nauczając trzeba zawsze wychodzić naprzeciw – mówił rekolekcjonista, zachęcając katechetów by sami starali się postawić w sytuacji konkretnego ucznia.

-W dzieciach jest odbicie tego czego doświadczają w swoich domach. Ich bunt i agresja są wynikiem tego, że sobie nie radzą z tym co ich spotyka. Głosząc więc naukę Chrystusa róbcie to z miłością. Niech w waszej postawie będzie empatia i zrozumienie. Pamiętajcie, że lekarz leczy, a nauczyciel naucza prawdy prowadząc do Jezusa – podsumował duchowny.

Składając katechetom świąteczne życzenia ordynariusz warszawsko-praski, bp Romuald Kamiński podziękował nauczycielom za ich oddaną posługę. Zwrócił uwagę na wyjątkowość i ponadczasowość ich pracy.

W ostatecznym rozrachunku, kiedy człowiek staje na progu wieczności, wszystko co doczesne a więc dobra materialne i intelektualne okazują się nieprzydatne. Pozostaje mu tylko to co może pomóc przejść na drugą stronę. Trzeba jednak mieć w życiu kogoś kto będzie nas należycie prowadził do spotkania z Panem. Wy do tej grupy należycie i z tego się cieszcie – zachęcał bp Kamiński.

Życzył im również wewnętrznej równowagi płynącej z życia w bliskości z Bogiem. Bez względu co będzie się działo w waszym otoczeniu, nie zamartwiajcie się. Róbcie swoje, a waszych sercach niech zawsze panuje pokój – podsumował duchowny.

Na terenie diecezji warszawsko-praskiej pracuje około 800 katechetów. W tym 2/3 to osoby świeckie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem