Reklama

Tradycje i zwyczaje myśliwskie - rzecz święta

2013-09-11 15:24

Dorota Łukomska
Edycja zamojsko-lubaczowska 37/2013, str. 6-7

Dorota Łukomska

Święty Hubercie, patronie myśliwych i leśników, polecam się w szczególny sposób Twojej opiece i proszę, abyś swoim wstawiennictwem przed Bogiem wspierał mnie we wszystkich potrzebach. Wyjednaj mi łaskę naśladowania Twoich cnót. Kieruj moim umysłem, prowadź moje oczy i ręce, abym wypełniał swoje zadania zgodnie z prawem Stwórcy. Strzeż mnie od złych przygód i doprowadź do zbawienia wiecznego. Amen”.

Wbrew poglądom sceptyków i niesłusznemu zacietrzewieniu ekologów, kultura łowiecka w wymiarze duchowym odnosi się do życia wewnętrznego, intelektualnego, uczuciowego, a zwłaszcza moralnego. Człowiek, istota pozbawiona kłów, pazurów i ciepłego futra, nie jest przez naturę najlepiej wyposażony do walki o przetrwanie. Od pradziejów środkiem zaradczym na tę niedoskonałość jest powierzanie swego losu siłom nadprzyrodzonym, a ponieważ łowiectwo jest jedną z najstarszych form działalności człowieka - można zaryzykować tezę, iż pierwsi „pozaziemscy opiekunowie”, patroni myśliwych, pojawili się w momencie, w którym nasz przodek wymyślił maczugę. Jednym z najważniejszych przejawów duchowych wartości łowiectwa, obok tradycji, etyki i oryginalnej twórczości, jest kult św. Huberta, patrona myśliwych, leśników i jeźdźców.

Hubert urodził się w 655 r. w Gaskonii i był potomkiem królewskiego rodu Merowingów. Zamiłowanie do polowania odziedziczył po swoim ojcu, któremu często towarzyszył na łowach. Podobno w wieku 14 lat uratował ojcu życie podczas polowania na niedźwiedzia w Pirenejach. Głównym zajęciem młodego Huberta były polowania w puszczach rodzinnego kraju. Trudno się dziwić, że polowanie stało się jego pasją, której oddawał się bez reszty. Przekazy mówią, że prowadził przy tym swobodne, wręcz hulaszcze życie. Niestety, legenda mówi także, że w zapale łowieckim Hubert bywał zawzięty i bezwzględny, ścigając zwierzynę, aż do skutku, czyli śmierci stworzenia, na które polował. Tak było do roku 695, kiedy polując w Górach Ardeńskich w Wielki Piątek napotkał białego jelenia z promieniejącym krzyżem między tykami wieńca. Miał się wtedy rozlec głos Boga, ostrzegający Huberta za jego niepohamowaną pasję zabijania zwierząt i nakazujący mu udać się do Lamberta - biskupa Maastricht. Przejęty objawieniem Hubert posłuchał rady głosu i udał się do Maastricht, aby oddać się na służbę Bogu. Aby dobrze wypełnić swoje nowe zadanie, studiował wiedzę kanoniczną i prowadził działalność misjonarską w Ardenach i Brabancji, a po śmierci Biskupa Lamberta w 704 lub 705 r., z rąk papieża Sergiusza otrzymał sakrę biskupią. Od legendarnego spotkania z jeleniem Hubert nie zabił już żadnego zwierzęcia, uznając, że wszystkie są w równej mierze stworzeniami Bożymi. W Polsce zaledwie dwie parafie noszą wezwanie św. Huberta, ale tradycyjne Msze ku czci tego świętego rozpoczynają wszelkie wyjazdy na łowy.

Reklama

W niedzielę 25 sierpnia br. w Zwierzyńcu nikt wprawdzie na polowanie nie wyruszył, ale odbyło się kolejne - piąte już spotkanie z tradycją i kulturą łowiecką, które oczywiście rozpoczęła Msza św. w „Kościółku na wodzie”. Uroczystej liturgii przewodniczył ks. kan. Emil Wojtaś, a homilię wygłosił zapalony myśliwy - ks. Franciszek Buhajczuk z Ulhówka, który oprócz przepięknej historii łowów i łowiectwa przybliżył wiernym działalność Polskiego Związku Łowieckiego, którego 90. rocznicę powstania, przypadającą w tym roku, także świętowano w Zwierzyńcu. Ks. Franciszek opowiadał też o bogatej zwyczajowości łowieckiej, ceremoniałach, które towarzyszą myśliwym od pierwszego polowania, aż po ostatnie pożegnanie. - Myślistwo nie jest bezmyślnym zabijaniem zwierząt, ale przemyślanym działaniem na rzecz zachowania środowiska naturalnego człowieka i zwierząt. Prawdziwy myśliwy łowy zaczyna od modlitwy, a kończy tradycyjnym sygnałem oddającym hołd ubitej zwierzynie. Nie tratuje bezmyślnie zasianych pól, nie niszczy kompleksów leśnych, nie poluje w wielkie święta kościelne, przestrzega kodeksu myśliwego - mówił ks. Franciszek. Przybywający na polowania do Polski obcokrajowcy nieodmiennie od lat zachwycają się polskimi obyczajami i tradycjami łowieckimi.

Mały „Kościółek na wodzie” wypełniły w tę słoneczną sierpniową niedzielę ciemnozielone mundury myśliwych, których nie zabrakło także na zwierzynieckim stadionie KS „Sokół”, gdzie odbyła się część oficjalna i artystyczna zwierzynieckiego spotkania. W pierwszej części nagrodzono zasłużonych dla PZŁ myśliwych okolicznościowymi odznakami, a także - po złożeniu tradycyjnej przysięgi - przyjęto trzech młodych myśliwych w szeregi członków PZŁ. Następnie przed publicznością z koncertami wystąpił chór „Knieja” oraz orkiestra dęta ze Szczebrzeszyna „Echa Kniei”. Uczestnicy spotkania mogli zapoznać się z działalnością poszczególnych kół łowieckich, spróbować myśliwskiej kuchni lub wziąć udział w wielu konkursach i wygrać cenne nagrody. Ogromną radość, zwłaszcza najmłodszym, sprawiały doskonale ułożone psy myśliwskie, które na spotkanie przybyły ze swoimi właścicielami. Łase na pieszczoty, ze spokojem przyjmowały wszelkie wyrazy zainteresowania i sympatii. Pies powinien słuchać pana, ale też i należy mu się wiele: „żeby go tedy miłowali, ma się doma między nimi bawić, głaskać, karmić nie tylko u koryta, i co najczęściej ma się z nim pieścić, rozmaicie grać z nimi, sypiać między nimi i wszystkich sposobów szukać, żeby go psi miłowali”.

Dzięki spotkaniom takim, jak zwierzynieckie, osoby na co dzień niemające nic wspólnego z łowiectwem mogą poznać bogatą kulturę, tradycję i obyczaje związane z polowaniami na dzikie zwierzęta i ptactwo. „To nasze korzenie, szacunek dla przodków i ich dokonań, kopalnia historycznej wiedzy i świadectwo kulturowej wrażliwości” - powiadają myśliwi. Pielęgnowanie wytworzonych przez wieki obrzędów, tradycji, obyczajów i zwyczajów łowieckich to dowód, że polowanie - tysiąc lat temu i dziś - to więcej, niż zdobywanie mięsa i skór. Więcej niż sposób ochrony przyrody czy miła forma relaksu.

Reklama

Ksiądz uniewinniony, media milczą

2019-06-04 13:08

Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 23/2019, str. 16-17

Pod koniec stycznia 2019 r. światowe media nagłośniły sprawę ustąpienia z urzędu szefa biura Kongregacji Nauki Wiary – ks. Hermanna Geisslera po wysunięciu wobec niego przez byłą zakonnicę zarzutów o molestowanie

Włodzimierz Rędzioch
Ks. Hermann Geissler został uniewinniony od zarzucanego mu czynu przez Najwyższy Trybunał Sygnatury Apostolskiej. Media, które nagłaśniały fałszywe oskarżenia, teraz milczą

Oskarżenie to wysunęła Doris Wagner-Reisinger, twierdząc, że do próby jej seksualnego wykorzystania doszło w 2009 r. w Rzymie przy okazji spowiedzi. Dla mediów była to bardzo „atrakcyjna” wiadomość, bo chodziło o księdza, którego do Watykanu sprowadził sam kard. Joseph Ratzinger. Hermann Geissler urodził się w Austrii niedaleko Innsbrucka w 1965 r. Gdy odkrył w sobie powołanie do kapłaństwa, wstąpił do wspólnoty życia konsekrowanego „Das Werk” (Familia Spiritualis Opus). Przełożeni wkrótce docenili tego bardzo uzdolnionego i wszechstronnie wykształconego młodego kapłana – pracę w Kongregacji Nauki Wiary, u boku jej prefekta kard. Ratzingera, rozpoczął, gdy miał zaledwie 27 lat, i pracował w tej dykasterii aż do momentu wybuchu skandalu.

Dla mnie sprawa ks. Geisslera miała też inny, bardziej osobisty wymiar – agencje podawały informacje o zarzutach pod jego adresem z wykonanym przeze mnie zdjęciem ściągniętym bez mojego pozwolenia z internetu. Był to portret ks. Geisslera na tle obrazu z wizerunkiem kard. Ratzingera. Zrobiłem mu to zdjęcie, gdy udzielił mi wywiadu o swoim dawnym szefie, czyli kard. Ratzingerze (https://www.niedziela.pl/artykul/130330/nd/Pokora-i-zawierzenie-Panu-Bogu). W ten sposób łączono, niejako namacalnie, postać księdza, który miał się dopuścić nadużyć, z osobą Papieża emeryta.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

CIDSE apeluje o neutralność klimatyczną przed 2050 rokiem

2019-06-16 20:10

ts / Bruksela (KAI)

Sekretarz generalna Katolickiego Stowarzyszenia Międzynarodowej Współpracy dla Rozwoju i Solidarności (CIDSE) Josianne Gauthier zaapelowała o neutralność klimatyczną przed 2050 rokiem. W dniach 20 i 21 czerwca w Brukseli odbędzie się konferencja unijnych szefów państw i rządów przed planowanym na 23 września szczytem w sprawie zmian klimatycznych.

pixabay.com

Ludzie w Europie i Ameryce Północnej jeszcze nie odczuwają w swoim życiu codziennym, jak pilnym problemem jest kryzys klimatyczny, powiedziała Kanadyjka w rozmowie z niemiecką agencja katolicką KNA 16 czerwca w Brukseli. Ale – dodała – jeśli ktoś żyje w regionie Pacyfiku, w Ameryce Południowej czy Afryce, odczuwa to każdego dnia.

Pod pojęciem „neutralności klimatycznej” należy rozumieć taką formę działania człowieka na Ziemi, która nie powoduje żadnej emisji „netto” gazów cieplarnianych: chodzi o ograniczenie emisji i wyrównanie jej poziomu z poziomem pochłaniania (dotyczy to przede wszystkim CO2) oraz stosowanie (głównie w przemyśle) różnorodnych mechanizmów kompensujących emisję gazów cieplarnianych, takich jak limity emisji i różnorodne formy handlu nimi.

Sekretarz generalna CIDSE uważa, że „musimy odejść od modelu wzrostu gospodarczego, gdyż dokładnie wiemy, że ten model prowadzi nas do ściany”. Celem natomiast powinien być powolny i systematyczny wzrost. Jednocześnie zwróciła uwagę, że środki podejmowane przeciwko zmianom klimatycznym nie mogą naruszać praw człowieka, nie mogą też tworzyć nierówności społecznych: „Jeśli na przykład chcemy wspierać energie alternatywne, to dla budowy elektrowni wiatrowych nie możemy wykorzystywać surowców spornych”.

Jako organizacja katolicka CIDSE wprowadza do rozmów na ten temat kwestie moralne i podkreśla aspekt sprawiedliwości. Gauthier wyjaśniała, że „chodzi tu o niesprawiedliwości gospodarcze, historyczne i geograficzne, a także niesprawiedliwości międzypokoleniowe oraz między mężczyznami i kobietami”.

CIDSE jest związkiem 18 katolickich organizacji na rzecz rozwoju z Ameryki Północnej i Europy, działających w 120 krajach świata. Przed zaplanowanym na 23 września szczytem klimatycznym, w dniach 20 i 21 czerwca szefowie państw i rządów będą rozmawiali o roli Unii Europejskiej w walce ze zmianami klimatycznymi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem