Reklama

Wydawnictwo Norbertinum

W guście noblisty i prowincjonalnej redaktorki

Anna Frąckiewicz
Edycja lubelska 1/2003

Niewielka widownia Ośrodka Brama Grodzka - "Teatr NN" wypełniona po brzegi. Pomimo to panuje cisza. Scena wypełniona mrokiem. Z kasety magnetofonowej wydobywa się głos Czesława Miłosza: "Drodzy przyjaciele, otrzymałem od dr. Tadeusza Młynarczyka cztery wydane przez was książki i przeczytałem je bardzo uważnie, mimo słabnącego wzroku (...). Szczerość tych wierszy i prozy, ogrom cierpienia, jaki w tych tekstach się ujawnia, mnie przejęły. I dlatego właśnie muszę zwrócić się do was wszystkich, tutaj zgromadzonych, żeby złożyć niektóre wyznania, na jakie zasługuje wasza szczerość".
Ci "wszyscy tutaj zgromadzeni" to osoby, które przebyły w większym lub mniejszym stopniu kryzys psychiczny - uczestnicy ogólnopolskich konkursów literackich "Odmienny świat?" - wraz z rodzinami, przyjaciółmi i osobami związanymi zawodowo z leczeniem i opieką psychiatryczną.
Uczestnicy omawianego wieczoru, który miał miejsce 5 grudnia br., zgromadzili się w związku z promocją antologii poetyckiej Odmienny Świat? 1997-2001. Tomik ów wydany z okazji pięciolecia konkursów - zawiera nagrodzone utwory z kolejnych edycji. Ta ponadregionalna inicjatywa od początku organizowana jest przez Lubelski Regionalny Zespół na Rzecz Zdrowia Psychicznego. Pomysłodawcą konkursu była dr Barbara Żak, psychiatra ze Szpitala Neuropsychiatrycznego w Lublinie, współzałożycielka lubelskiej "Koalicji", stowarzyszenia integrującego działania na rzecz osób z zaburzeniami psychicznymi. W jury konkursu zasiadali lubelscy literaci: red. M. Brzezińska, prof. Józef Fert, Z. Strzałkowski, dr Arkadiusz Bagłajewski, dr Józef Zięba oraz psychiatrzy: dr Ewa Kopacz, prof. dr Anna Grzywa, dr Henryk Welcz i dr Grzegorz Kopacz. Sekretariat konkursu i jury prowadzi psycholog ze Szpitala Neuropsychiatrycznego w Lublinie, mgr Beata Szulecka.
Wróćmy jednak do omawianego wieczoru. Po wysłuchaniu tego swoistego listu o cierpieniu, zebrani mieli również okazję wysłuchać przedmiotu rozważań Czesława Miłosza - poezji o cierpieniu i wyrosłej z cierpienia. Zespół Recytatorski Młodzieżowego Domu Kultury pod kierownictwem Agaty Czarnowskiej wprowadził słuchaczy w ów "odmienny świat". "Nazywam się / Depresja/ Przychodzę do ciebie/ Po cichu/ Niespodziewanie/ I nieoczekiwanie...", "...Ktoś inny - podpalił się/ w Abramowicach, czy w jakiś inny sposób - pomógł sobie ku śmierci..." - brzmiały strofy.
"Mimo to, że dzisiaj wydawanie wierszy to ogromne ryzyko, nasze wydawnictwo tomik tej poezji - takiej poezji - z ochotą wydaje po raz kolejny. To wiersze, które z pewnością wpisują się w nurt kultury chrześcijańskiej" - powiedział prezes Wydawnictwa Norbertinum, Norbert Wojciechowski. "Zainteresuje się nim prowincjonalna redaktorka i Noblista" - mówiła redaktor Brzezińska. Jeżeli jeszcze dodamy, że Noblista we wspominanym już liście (który w omawianym tomiku znajduje się w całości), napisał, że niektóre z tych utworów uważa za literacko bardzo wartościowe, to chyba zbyteczne będą już w tym momencie jakiekolwiek słowa zachęcające do zapoznania się z tą twórczością.

Francja: kapłani powracają do sutanny

2019-07-13 17:18

vaticannews.va / Paryż (KAI)

Francuscy księża ponownie przekonują się do sutanny – donosi stołeczny dziennik „Le Parisien”. Jeszcze kilkanaście lat temu wydawało się, że sutanna zniknęła na dobre z francuskiego Kościoła i pozostaje zarezerwowana wyłącznie dla tradycjonalistów, dziś chętnie powraca do niej nowe pokolenie kapłanów. To nie jest kwestia nostalgii, lecz przynależności – wyznaje 44-letni paryski proboszcz ks. Simon Chouanard.

Archiwum autora

Nową tendencję potwierdza zarówno rektor paryskiego seminarium, jak i krawcy. Choć liczba księży maleje, sutann sprzedaje się coraz więcej. Zdaniem cytowanego przez „Le Parisien” historyka religii ta nowa tendencja wśród duchowieństwa jest przywróceniem wymiaru wertykalnego w kapłaństwie i reakcją na proces, który miał miejsce pod koniec ubiegłego wieku, począwszy od lat 70., kiedy to kapłani byli nastawieni na asymilację i upodobnienie się do reszty społeczeństwa. Zdejmowano sutannę, aby okazać solidarność z innymi ludźmi, mieć z nimi bardziej bezpośrednie relacje – mówi François Colosimo. Sutanna tymczasem wytycza jasną granicę między Kościołem i światem. Jest ona wyraźnym świadectwem radykalnego wyboru.

Rektor paryskiego seminarium przyznaje, że powrót do sutanny dotyczy przede wszystkim księży młodych. W społeczeństwie zsekularyzowanym, bardziej potrzebne są znaki jasno określające naszą tożsamość. Strój duchowny może być pomocny, wyraża kim jesteśmy i kim mamy być – dodaje ks. Stéphane Duteurter.

28-letni ks. Stanislas Briard, katecheta w sutannie uczący w szkole średniej uważa, że jego ubiór jest po prostu narzędziem ewangelizacji. To najprostszy sposób, by nawiązać z ludźmi relacje. Zaczepiają mnie na ulicy, niekiedy rodzi się okazja do całkiem głębokiej rozmowy, niektórzy proszą nawet o spowiedź – opowiada paryski kapłan.

Podobne doświadczenia ma również ks. Simon Chouanard. - Mówi się, że sutanna zamyka drzwi. W moim wypadku jest wręcz odwrotnie. To po prostu „ubranie służbowe”, dzięki temu ludzie łatwiej się otwierają. Kiedy chcę mieść spokój, na przykład w podróży, chowam sutannę do walizki – dodaje ks. Chouanard.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jasna Góra: dziś pierwszy pielgrzymkowy „szczyt”

2019-07-15 18:09

it / Częstochowa (KAI)

Na Jasnej Górze odbywa się dziś pierwszy tzw. pielgrzymkowy szczyt. Na święto Matki Bożej Szkaplerznej przybyły tysiące pątników. Dwie piesze pielgrzymki diecezjalne i kilka mniejszych. Wszystkim towarzyszyła modlitwa o owoce Ducha Świętego, nowe powołania i za Polskę.

Bożena Sztajner/Niedziela

W 39. pielgrzymce przemyskiej wśród 1,2 tys. osób podążał jak zwykle metropolita przemyski abp Adam Szal, który podkreślał, że czuje wielką potrzebę bycia z ludem Bożym. - Myślę, że pielgrzymka piesza jest pięknym obrazem Kościoła będącego w drodze, Kościoła, który jest nieraz utrudzony, ma przeszkody, ale ma jasno sprecyzowany cel. Dla nas pielgrzymów tym celem jest wspólne przebywanie, wspólna modlitwa, i dojście na Jasną Górę, by uczestniczyć we Mszy św., bo Matka Boża doprowadza nas do Eucharystii. Czuję potrzebę serca, aby iść razem z tym Bożym ludem - mówi.

- Czujemy radość, szczęście i emocje, które są nie do opisania. Taki miesiąc poślubny na pielgrzymce, żeby podziękować Matce Bożej za to, że dała nam siebie - podkreślają nowożeńcy, którzy w ślubnych strojach wkroczyli w progi Jasnej Góry.

W drodze modliliśmy się za Polskę – powiedziała Bożena z Jarosławia. Wyjaśniła, że było np. nabożeństwo za Ojczyznę, bo „w dzisiejszych czasach bardzo ważna jest modlitwa za nasz kraj”. - Mieliśmy też białe koszulki z czerwonymi napisami, by idąc przypominać o Polsce – zauważyła pątniczka.

- Doświadczaliśmy ogromnej życzliwości od ludzi przez wszystkie dni naszego pielgrzymowania – zaznaczył pan Kazimierz. Jak podkreślił „właściwie niczego nam nie brakowało w drodze”.

Dla pani Heleny była to pierwsza piesza pielgrzymka. - Jestem pierwszy raz z trójką dzieci przede wszystkim dlatego, że chciałam moje dzieci zawierzyć Matce Bożej. Było wspaniale – wyznała.

W tym roku na pielgrzymce przemyskiej była nowość. Diecezjalne Radio Fara zainicjowało sztafetę różańcową. - W czasie całej pielgrzymki a więc przez 12 dni, ludzie modlili się na różańcu przez całą dobę - powiedział ks. Zbigniew Suchy, koordynator pielgrzymki. Duchową łączność przeżywało ok. 2 tys. osób.

Pielgrzymi podkreślają, że pogoda w tym roku była wspaniała. - Ani razu nie musieliśmy wyciągać deszczowników - zauważają.

Hasłem pielgrzymki przemyskiej były słowa „W mocy Bożego Ducha”. - Zastanawiamy się nad bardzo ważną tajemnicą naszej wiary, tajemnicą obecności Ducha Świętego w życiu Kościoła i życiu każdego z nas. Rok temu zastanawialiśmy się nad darami Ducha Świętego, które w sposób szczególny otrzymujemy w sakramentach świętych, szczególnie w sakramencie bierzmowania, a w tym roku realizowaliśmy jakby następny etap, zastanawiając się jak przynosić owoce, o których pisze św. Paweł w liście do Galatów – powiedział abp Szal.

Na Jasnej Górze na pielgrzymów oczekiwał pochodzący z arch. przemyskiej bp Jan Ozga, który od 31 lat posługuje na misji w Kamerunie. -Moja obecność związana jest z osobistym doświadczeniem tutaj, na Jasnej Górze - wyjaśnia bp Jan Ozga – W 1988 r. przed wyjazdem na misję w ramach akcji ‘100 misjonarzy jako żywy dar Kościoła polskiego’, byłem tutaj, żeby jasnogórskiej Pani, a przez Nią Bogu zawierzyć posługę w świecie misyjnym i wtedy też powiedziałem, że ‘ilekroć będę w Polce, tylekroć w Twoim domu’. To jest spełnienie słowa, ale i pragnienie serca, bo zawsze znajduję kilka godzin czasu, by tu zawierzyć siebie, swoją rodzinę, Kościół powszechny, misyjny.

85. kompania poznańska szła „Z Maryją w nowe czasy” i wpisywała się w trwający w arch. poznańskiej czas nawiedzenia kopii Cudownego Obrazu.

- Dla wielu jest to czas powitania i zaproszenia Matki Bożej do naszych wspólnot parafialnych. Szczególną intencją, którą powierzamy są nowe powołania, których w naszej archidiecezji brakuje – powiedział jeden z kapłanów.

W pielgrzymce poznańskiej przyszło prawie 1,7 tys. pątników. Pani Elżbieta przyszła czwarty raz z córką i synem. - Było wiele trudności, ale udało się dojść, za co bardzo dziękuję Matce Bożej. Dla mnie jest to czas wyciszenia, zatrzymania się. Oczywiście mam intencje, ale chciałam przez te 11 dni być bliżej Pana Boga, i dziękuję, że mam do Kogo pielgrzymować – powiedziała pątniczka.

Jasnogórskie prymicje witając pielgrzymów odprawiał bp Szymon Stułkowski, od dwóch miesięcy biskup pomocniczy arch. poznańskiej. - Mam duże poczucie wdzięczności za ich świadectwo wiary - mówił i wyjaśniał: „oni omadlają nas, naszą diecezję, Kościół, ofiarują cierpienie, zmęczenie, to jest piękne”. - Z wielką wdzięcznością tu staję, bo też to przeżywałem jako pielgrzym i dziś cieszę się, że jako biskup mogę ich witać – zaznaczył biskup.

- Peregrynacja kopii Cudownego Wizerunku Matki Bożej to dla wielu osób okazją, aby zmobilizować się do tego, żeby wyruszyć na Jasną Górę, o czym świadczy duża liczba pielgrzymów, którzy po raz pierwszy wyruszyli - zauważa ks. Jan Markowski, kierownik pielgrzymki. Dodaje, że „w jednej z grup nawet 1/3 pielgrzymów to pierwszaki, więc należy ich podziwiać i zachęcać do dalszego pielgrzymowania”.

W zależności od miejsca wyjścia pątnicy w ciągu 10-13 dni pokonywali ok. 290 km. Na trasie wspierało ich 32 księży, 13 kleryków, 17 sióstr zakonnych oraz 2 braci.

- Gdy człowiek pójdzie w pielgrzymce pierwszy raz, to potem nie sposób jest się wyrwać. Jesteśmy dla siebie jak rodzina, wspieramy się, wiemy o sobie takie rzeczy, o których normalnie się nie mówi. Przyciąga też to, że ma się poczucie przynależności do jakiejś wspólnoty. Teraz, gdy tu już dotarliśmy, czujemy ogromną radość, że jesteśmy u stóp Matki, ale także smutek, że te 11 dni właśnie dobiega końca – powiedziała Kinga z Grodziska Wielkopolskiego.

Już od wczoraj na Jasnej Górze modlą się uczestnicy 150. pielgrzymki piotrowskiej, ale przybyły także grupy m.in. z Trzebuni, Rozprzy czy Gorzkowic. Większość pozostanie do jutra, by tu przeżywać maryjny odpust. Msza św. odpustowa sprawowana będzie na szczycie o godz. 11.00.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem