Reklama

Oktawa ku czci Niepokalanej

Ks. Tomasz Opaliński, ks. Adam Łach
Edycja płocka 1/2003

8 grudnia o godz. 17.00 w klasztorze Ojców Pasjonistów w Przasnyszu mimo mrozu zebrały się tłumy wiernych. Mszę św. z okazji rozpoczęcia oktawy uroczystości Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny odprawił i homilię wygłosił bp Stanisław Wielgus. Biskupa płockiego w istniejącej od 20 lat parafii witały dzieci, przedstawicielki Rodziny Matki Pięknej Miłości oraz Ojciec Proboszcz.

"Ogromnie się cieszę, że mogę po raz kolejny uczestniczyć w tym wielkim święcie, jakie ma miejsce w Waszej parafii, kiedy w sposób szczególny oddajemy cześć naszej Pani i Matce Niepokalanej, Najświętszej Maryi Pannie" - mówił w homilii Biskup Stanisław.
"Żyjemy w czasach, kiedy całe narody, niestety, odchodzą od Boga i żyją tak, jakby nie istniał, jakby nie zostawił im swoich przykazań i swojej Ewangelii, które są jedynymi drogowskazami, pokazującymi człowiekowi właściwy sposób życia - stwierdził Biskup płocki.
- Liczne media rozpowszechniają, niestety, przemoc i rozpustę, aby jak najwięcej zarobić na ludzkich żądzach i instynktach. (...) Twórcy takich programów pragną zarobić na pokazywaniu ludzkiej nędzy moralnej, a przy okazji wykreować dla współczesnej polskiej młodzieży wzorce do naśladowania, które niszczą wszelką wypracowaną przez wieki kulturę i prowadzą prostą drogą do obyczajów dzikich ludów żyjących w gminie pierwotnej sprzed tysięcy lat. (...) Ci ludzie nie szanują już nic i wszystko są w stanie podeptać: każdą zasadę etyczną, każdą wartość i każdą świętość, oskarżając przy tym i znieważając każdego, kto odważy się przeciwstawić ich działaniom i podejmując natychmiast zorganizowaną i prowadzoną medialnie kampanię, której celem jest zdeptanie oponenta, oszkalowanie go i wyeliminowanie z dyskusji jako nietolerancyjnego oszołoma, złoczyńcy i fanatyka. Dlatego to przy każdej nadarzającej się okazji atakowane są różne instytucje i osoby kościelne, podejmowane są ustawiczne próby dzielenia ludzi wierzących i duchowieństwa, do czego wykorzystuje się zagubione z tych czy innych względów jednostki - mówił Ksiądz Biskup.
- Istnieją niestety siły, mające do swojej dyspozycji potężne media, które chcą odrzeć Kościół z wszelkiego autorytetu, ponieważ pragną jego unicestwienia, ponieważ tak, jak ateistyczni francuscy filozofowie z XVIII w. nienawidzą chrześcijaństwa i dążą do stworzenia społeczeństwa, w którym nie ma miejsca na Boga i Jego odwieczne prawo - mówił Kaznodzieja. - Jeśliby ich dążenia się powiodły, jeśliby zwyciężyła cywilizacja śmierci, przed którą przestrzega Ojciec Święty Jan Paweł II, wtedy nastąpiłaby także śmierć prawdziwego człowieczeństwa".
Biskup płocki wzywał: "My, chrześcijanie, nie możemy jednak zgodzić się na taki czarny scenariusz dalszych losów ludzkości. Jesteśmy zobowiązani stanąć do walki ze złem: nie walki orężnej, nie przy pomocy nienawiści, oszczerstw, kłamstw, pomówień i organizowanych nagonek na upatrzonego - te metody zostawmy szatanowi i jego pomocnikom, którzy zawsze ich używali i nadal używają. Naszą bronią w walce ze złem przejawiającym się w różnych obszarach życia publicznego, społecznego, rodzinnego i - niestety - także naszego osobistego, niech będzie czynienie dobra wbrew rozlewającym się, niestety szeroko, nienawiści i egoizmowi, niech będzie gorliwa szczera modlitwa do Boga przez wstawiennictwo Matki Najświętszej, wbrew potokom słów złych i wulgarnych, które zalewają nasz świat".
Kaznodzieja stwierdził, że "człowiekowi, żyjącemu w grzechu Bóg jawi się jako nieprzyjaciel, jako ktoś, kto mu coś nakazuje i czegoś zakazuje. Dlatego grzeszny człowiek chciałby, aby Bóg nie istniał, chciałby, aby Bóg umarł, aby nie miał żadnego wpływu na jego życie, aby nie było sądu za ludzkie czyny, aby nie było ani piekła, ani nieba. Dlatego współczesny świat, niestety - także niektórzy Polacy - nienawidzą Boga. Dlatego niektórzy z nich łamią krzyże na cmentarzach, bezczeszczą Najświętszy Sakrament podczas włamań do kościołów (dowiadujemy się co kilka tygodni, że to się dzieje na terenie naszej diecezji). Dlatego zakładają bezbożne organizacje i startowali z nimi nawet do wyborów (Antyklerykalna Polska). Dlatego wydają pełne nienawiści do Bożych spraw plugawe czasopisma. Dlatego polscy bezbożni pseudoartyści przygotowują bluźniercze wystawy, na których obrażają Krzyż i wizerunki Chrystusa oraz Matki Najświętszej".
Na zakończenie Biskup płocki apelował: "Przepraszajmy Boga i Matkę Najświętszą za wszelkie bluźnierstwa i świętokradztwa. Módlmy się o opamiętanie ogarniętych przez moc szatana nieszczęsnych ludzi. Módlmy się o to, by i w naszych rodzinach nie bluźniono Bogu, by i w naszych rodzinach nie rozlegały się szatańskie wyzwiska przekleństwa i wulgaryzmy. Oddajmy siebie, swoje rodziny i cały nasz nękany przez bezbożne siły naród opiece Matki Najświętszej. (...) Nie odstępujmy od naszej katolickiej wiary ani na krok. (...) Trzymajmy się mocno Boga i Jego przykazań. Tak samo, jak Matka Najświętsza bądźmy ludźmi wielkiej, silnej nadziei wbrew temu, co dzieje się na świecie, wbrew mordercom, przemocy i terroryzmowi, wbrew panoszącemu się pogaństwu, bezbożności, rozpuście i wszelkim innym działaniom szatana i jego sług. Miejmy niewzruszoną pewność, że Bóg, dobro, miłość zwyciężą, że świat nawróci się do Boga, który jest naszym Ojcem, pełnym miłosierdzia. Zatopieni w modlitwie polecajmy opiece Matki Najświętszej siebie samych, nasze rodziny, naszą parafię, naszą diecezję i całą naszą Ojczyznę". Po homilii Ksiądz Biskup poświęcił odnowione wnętrze kościoła.
Równie bogatą oprawę miało zakończenie uroczystości ku czci Niepokalanej w przasnyskim sanktuarium. 14 grudnia ub. r. Eucharystii z tej okazji przewodniczył bp Roman Marcinkowski, serdecznie witany w świątyni przez przedstawicieli parafian, a także gospodarzy obiektu Ojców Pasjonistów. W imieniu zakonników przemówił o. Bogdan Kołakowski, który przypomniał, że zakon ma liczne związki z diecezją płocką i - jak zaznaczył - ma także wiele do zawdzięczenia płockim biskupom. Ojciec Przeor podziękował Biskupowi Romanowi za przybycie i prosił o sprawowanie Eucharystii.
Rozpoczynając Mszę św., bp Roman Marcinkowski serdecznie powitał przybyłych, w sposób szczególny pozdrowił zaś tych, którzy z racji choroby nie mogli wziąć osobiście udziału w uroczystości.
W homilii Ksiądz Biskup powiedział m. in.: "Tyle pokoleń przychodziło tu i czerpało przed tym Cudownym Obrazem siłę ducha i odwagę do przezwyciężania zła w sobie i świecie. I my przychodzimy na rozmowę z Maryją, by popatrzeć na oblicze Matki i u Niej szukać pomocy w wielorakich zagrożeniach dla naszego życia osobistego, społecznego, zawodowego, narodowego. Jakież to są zagrożenia? Są nimi zawsze sytuacje, przed którymi przestrzega dzisiejsza Ewangelia: zagubienie Jezusa. A skoro przydarzyło się ono Jego Matce i św. Józefowi, o ileż bardziej może przydarzyć się nam - słabym i grzesznym ludziom. Może się bowiem zdarzyć, że i my w swoim życiu zagubimy Jezusa, zostawiając Go na poboczu życia i zapominając o Nim. Dlatego zawsze musimy być czujni w myśl słów Apostoła Pawła, który przypomina, że mamy być święci i nieskalani. To jest dla nas wyznacznik, pozwalający trwać w jedności z Jezusem. (...) Ewangelia pokazuje 12-letniego Jezusa idącego na święta Paschy. To pokazuje jak Maryja i Józef dbali o przestrzeganie nakazów swojej religii. Jezus jest dla nas wielkim darem i trzeba się troszczyć, by tego daru nie stracić.
Nieraz wydaje nam się, że Jezus nam nie jest potrzebny, bo wszystko co potrzebne do życia, mamy w nadmiarze. Po co nam zatem Jezus - pytają niektórzy - żeby nas napominał, kazał nam się nawracać, przestrzegać trudnych przykazań? Wielu niewolników takiego myślenia w ogóle nie uwzględnia Jezusa w swoich planach. I dochodzą do takich paradoksalnych sytuacji, że przestają się wstydzić, kiedy czynią zło, wstydzą się, natomiast, kiedy przyjdzie im czynić coś dobrego. Da się dziś słyszeć zdanie: nie mów, że jesteś uczciwy, bo powiedzą ci, że jesteś nienormalny. My nie możemy ulec takiemu myśleniu, ponieważ to nauka Jezusa kształtuje nasze życie. O ile człowiek współczesny nie wpuszcza często Boga do niektórych obszarów swego życia, o tyle my - chrześcijanie - pragniemy powiedzieć za Maryją w każdej sytuacji: niech mi się stanie według słowa Twego" - mówił Ksiądz Biskup.
Ośmiodniowe uroczystości ku czci Niepokalanie Poczętej mają w Przasnyszu wyjątkową oprawę. Każdego dnia już od 6.00 rano w sanktuarium gromadzą się setki wiernych ze wszystkich parafii Przasnysza i okolic. Przez cały dzień trwają nabożeństwa maryjne, podczas których głoszone są kazania, zaś wieczorna Eucharystia połączona jest z nieszporami i kończy się zawsze procesją eucharystyczną na zewnątrz kościoła. W tym roku - obok Księży Biskupów z Płocka - modlił się w czasie oktawy także biskup drohiczyński Antoni Dydycz, zaś 9 grudnia odbyła się Eucharystia, transmitowana przez Radio Maryja.

Dzieją się cuda

2019-06-12 09:02

Jolanta Marszałek
Niedziela Ogólnopolska 24/2019, str. 20-21

Od kilku miesięcy w parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu znajdują się relikwie św. Szarbela z Libanu. I dzieją się cuda. Ludzie doznają wielu łask, także uzdrowienia. Jedną z uzdrowionych jest Barbara Koral – żona Józefa, potentata w branży produkcji lodów, i matka trójki dzieci. Cierpiała na raka trzustki, po którym nie ma śladu. 17 maja br. publicznie podzieliła się swoim świadectwem

Wikipedia

W październiku ub.r. wykryto u mnie nowotwór złośliwy trzustki – opowiada Barbara Koral. – Przeżyłam szok. Ale głęboka wiara i ufność w łaskawość Boga wyjednały mi pokój w sercu. Leżałam w szpitalu w Krakowie przy ul. Kopernika, nieopodal kościoła Jezuitów. Dzieci i mąż byli ze mną codziennie. Modliliśmy się do Jezusa Przemienionego za wstawiennictwem św. Jana Pawła II oraz św. Szarbela. Zięć Piotr przywiózł od znajomego księdza płatek nasączony olejem św. Szarbela. Codziennie odmawialiśmy nowennę i podczas modlitwy pocierałam się tym olejem. Czułam, że mając św. Szarbela za orędownika, nie zginę – wyznaje.

Przypadek beznadziejny

Operacja trwała ponad 6 godzin. Po otwarciu jamy brzusznej większość lekarzy odłożyła narzędzia i odeszła od stołu, stwierdziwszy, że przypadek jest beznadziejny. Jednak profesor po kilku minutach głębokiego namysłu wznowił operację. Usunął raka. Operacja się udała.

– Byłam bardzo osłabiona – opowiada p. Barbara – tym bardziej że 3 tygodnie wcześniej przeszłam inny zabieg, również w pełnej narkozie. Nic nie jadłam i czułam się coraz słabsza.

W trzeciej dobie po operacji chora dostała wysokiej gorączki, dreszczy. Leżała półprzytomna i bardzo cierpiała. – Momentami zdawało mi się, że ktoś przecina mnie piłą na pół. Zwijałam się wtedy w kłębek i modliłam cichutko do Pana Boga z prośbą o pomoc w cierpieniu i ulgę w niesieniu tego krzyża.

Lekarze robili, co mogli. Podawali leki w zastrzykach, kroplówkach, by wzmocnić chorą. Nic nie działało. Pobrano krew na badanie bakteryjne. Okazało się, że jest zakażenie bakterią szpitalną, bardzo groźną dla organizmu. Zdrowe osoby zakażone tą bakterią mają 50-procentową szansę na przeżycie. Chorzy w stanie skrajnego wycieńczenia są praktycznie bez szans.

Zawierzenie Bogu

– Rozmawiałam z Bogiem – opowiada p. Barbara. – Pytałam Go, czy po tym, jak wyrwał mnie ze szponów śmierci w czasie operacji, teraz przyjdzie mi umrzeć. Prosiłam z pokorą i ufnością: „Panie Jezu, nie wypuszczaj mnie ze swoich objęć. Uzdrów mnie, kochany Zbawicielu”. Całym sercem wołałam w duchu: „Jezu, zawierzam się Tobie, Ty się tym zajmij!”.

W tym czasie parafia pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu, do której należy rodzina Koralów, czekała na relikwie św. Szarbela (relikwie pierwszego stopnia – fragment kości). Przywiózł je z Libanu poprzedni proboszcz – ks. Andrzej Baran, jezuita, który był tam na pielgrzymce wraz z kilkoma parafianami. Zawieźli też spontanicznie zebraną przez ludzi ofiarę dla tamtejszych chrześcijan. Wiadomo bowiem, że św. Szarbel jest szczególnie łaskawy dla tych, którzy modlą się za Liban. Relikwie, zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem, miały trafić do ks. Józefa Maja SJ w Krakowie. On zgodził się przekazać je do Nowego Sącza i osobiście je tam w styczniu br. zainstalował.

Interwencja św. Szarbela

– W dniu, w którym pojechałem po relikwie do Krakowa – opowiada ks. Józef Polak, jezuita, proboszcz parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu – wstąpiłem do naszej WAM-owskiej księgarni, żeby nabyć jakąś pozycję o św. Szarbelu, bo przyznam, że sam niewiele o nim wiedziałem. Wychodząc z księgarni, spotkałem Józefa Korala z córką. Wiedziałem, że p. Barbara jest bardzo chora. Opowiedzieli mi, że wracają ze szpitala i że sytuacja jest bardzo poważna. Relikwie miałem ze sobą od dwóch godzin. Niewiele się zastanawiając, poszliśmy na oddział.

– W pewnym momencie usłyszałam głos męża – opowiada p. Barbara. – Bardzo mnie to zdziwiło, bo przecież był u mnie przed chwilą i razem z córką poszli do kościoła obok szpitala na Mszę św. Po chwili zobaczyłam męża i córkę. Już nie byli przygnębieni i smutni. Twarze rozjaśniał im szeroki uśmiech. Razem z nimi był ksiądz proboszcz Józef Polak. Przyniósł ze sobą do szpitala relikwie św. Szarbela...

Ksiądz wraz z obecnymi odmówił modlitwę do św. Szarbela. Następnie podał chorej do ucałowania relikwiarz. – Już w trakcie modlitwy nie czułam bólu – wyznaje p. Barbara. – Stałam się bardziej przytomna. Kiedy ucałowałam kości św. Szarbela, nie myślałam, czy to będzie uzdrowienie – ja byłam tego pewna. Nie mam pojęcia, skąd się wzięła ta pewność.

Święty kontra bakterie

– Gdy wchodziłem do szpitala – opowiada ks. Polak – wiedziałem, że na oddziale jest jakieś zakażenie. Podałem p. Barbarze relikwiarz do ucałowania. Zobaczyła to pielęgniarka. Wyjęła mi relikwiarz z ręki, spryskała go jakimś środkiem i włożyła pod wodę. „Co pani robi?” – zapytałem. „Muszę to zdezynfekować”. „Ale on nie jest wodoszczelny” – wyjaśniłem, nie wiedząc, że chodzi jej o to, by zewnętrzne bakterie się nie rozprzestrzeniały. To był koniec wizyty.

Następnego dnia rano okazało się, że na oddziale bakterii już nie było. To był kolejny „cud” św. Szarbela. Badania z krwi potwierdziły, że również chora nie ma w sobie bakterii. Lekarze w zdumieniu patrzyli na wyniki. Dla pewności powtórzyli badania.

– Byłam zdrowa – opowiada p. Barbara. – Powoli zaczęłam nabierać siły i radości życia. Cała moja rodzina i przyjaciele, którzy byli ze mną w czasie choroby, którzy wspierali mnie modlitwą i dobrym słowem, są wdzięczni św. Szarbelowi. Błogosławimy go za to, że się mną zajął, że uprosił dla mnie u Boga Wszechmogącego łaskę uzdrowienia. Bogu niech będą dzięki i św. Szarbelowi!

Wiara w orędownictwo

W parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu w trzecie piątki miesiąca o godz. 18 odprawiana jest Msza św. z modlitwą o uzdrowienie, następnie mają miejsce: adoracja, błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem, namaszczenie olejem św. Szarbela i ucałowanie relikwii świętego. Wielu ludzi przychodzi i prosi o jego wstawiennictwo. Św. Szarbel jest niezwykle skutecznym świętym, wyprasza wiele łask, pokazuje, że pomoc Boga dla ludzi, którzy się do Niego uciekają, może być realna. – Nie ma jednak żadnej gwarancji, że ten, kto przyjdzie do św. Szarbela, będzie natychmiast uzdrowiony – przyznaje ks. Józef Polak. – Czasami to działanie jest inne. Łaska Boża działa według Bożej optyki, a nie naszych ludzkich życzeń. Święci swoim orędownictwem mogą ludzi do Kościoła przyciągać i to czynią, także przez cuda. Wystarczy popatrzeć, jak wiele osób uczestniczy w Mszach św. z modlitwą o uzdrowienie.

* * *

Ojciec Szarbel Makhlouf

maronicki pustelnik i święty Kościoła katolickiego. Żył w XIX wieku w Libanie

23 lata swojego życia spędził w pustelni w Annaja. Tam też zmarł.

Po pogrzebie o. Szarbela miało miejsce zadziwiające zjawisko. Nad jego grobem pojawiła się niezwykła, jasna poświata, która utrzymywała się przez wiele tygodni. Łuna ta spowodowała, że do grobu pustelnika zaczęły przybywać co noc rzesze wiernych i ciekawskich. Gdy po kilku miesiącach zaintrygowane wydarzeniami władze klasztoru dokonały ekshumacji ciała o. Szarbela, okazało się, że jest ono w doskonałym stanie, zachowało elastyczność i temperaturę osoby żyjącej i wydzielało ciecz, którą świadkowie określali jako pot i krew. Po umyciu i przebraniu ciało o. Szarbela zostało złożone w drewnianej trumnie i umieszczone w klasztornej kaplicy. Mimo usunięcia wnętrzności i osuszenia ciała zmarłego dalej sączyła się z niego substancja, która została uznana za relikwię. Różnymi sposobami próbowano powstrzymać wydzielanie płynu, ale bezskutecznie.

W ciągu 17 lat ciało pustelnika było 34 razy badane przez naukowców. Stwierdzili oni, że zachowuje się w nienaruszonym stanie i wydziela tajemniczy płyn dzięki interwencji samego Boga.

W 1965 r., pod koniec Soboru Watykańskiego II, o. Szarbel został beatyfikowany przez papieża Pawła VI, a 9 października 1977 r. – kanonizowany na Placu św. Piotra w Rzymie. Kilka miesięcy przed kanonizacją jego ciało zaczęło się wysuszać.

Od tej pory miliony pielgrzymów przybywają do grobu świętego, przy którym dokonują się cudowne uzdrowienia duszy i ciała oraz nawrócenia liczone w tysiącach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalwaria Pacławska: nabożeństwo Exodusu na Franciszkańskim Spotkaniu Młodych

2019-07-23 13:16

pab / Kalwaria Pacławska (KAI)

Niedawno świętowaliśmy 50. rocznicę lądowania człowieka na Księżycu. Jest się z czego cieszyć. Jednak chyba zapominamy, że każdego dnia podczas Eucharystii na ołtarzu ląduje kawek nieba – mówił ks. Wojciech Węgrzyniak, który był gościem 32. Franciszkańskiego Spotkania Młodych w Kalwarii Pacławskiej. Wieczorem nad rzeką Wiar odbyło się nabożeństwo Exodusu. W jego trakcie każdy mógł symbolicznie przejść przez wodę.

pl.wikipedia.org

Ks. Wojciech Węgrzyniak wskazywał na trzy ważne elementy w przygotowaniu do Mszy św. – Po pierwsze trzeba umieć zachwycić się materią, światem otaczającym. Po drugie dzięki Bogu jesteśmy wolni. Uczestnictwo w eucharystii przemienia zniewolenie człowieka. Trzecią ważną rzeczą, o której trzeba pamiętać w przygotowaniu do mszy jest świadomość i wiara we wszechmocność Boga. Należy zrozumieć, że przyjmujemy Boga, który wystarczy, że tylko powie i dzieją się cuda – mówił podczas konferencji.

– Niedawno świętowaliśmy 50. rocznicę lądowania człowieka na Księżycu. Jest się z czego cieszyć. Jednak chyba zapominamy, że każdego dnia podczas eucharystii na ołtarzu ląduje kawek Nieba – zaznaczył biblista.

Ks. Węgrzyniak odprawił również Mszę św. i wygłosił homilię. – Dajcie czasowi czas – mówił, wskazując na istotę cierpliwości w życiu. Uspokajał młodych, że jeżeli nadal nie wiedzą, co będą robić w życiu i mają wiele wątpliwości, nie muszą się martwić.

Podzielił się również świadectwem trudnego czasu ze swojego życia. Wspominał, że w 2008 r., po 10 latach od święceń było mu bardzo ciężko, „nie chciał rzucić kapłaństwa”, ale trudno mu było żyć.

Dokładnie zapamiętał czwartek 17 lipca 2008 r. Rano wystawił monstrancję z Najświętszym Sakramentem do adoracji i powiedział: „Nie odejdę stąd, dopóki mi nie pomożesz”. – Mijały godziny, wstaję, klęczę, siedzę, modlę się. Między trzecią a czwartą popołudniu stało się coś takiego, jakby ktoś ci ściągnął 30 kilogramów z pleców, jakbyś narodził się na nowo. Jakby Pan Bóg otworzył okno w niebie i powiedział: ej, Wojtek, spokojnie, jestem, nie panikuj, trzeba się było po prostu pomodlić 6 godzin wcześniej. To, co było ciężarem przez kilka miesięcy, znika w ciągu jednego dnia. Który nie lubi rano wstawać, zaczynam rano wstawać, który nigdy rano nie biegał, zaczynam biegać – opowiadał.

Duchowny zapewniał, że „Bóg każdego wyzwoli, tylko trzeba więcej jęczeć albo dać czasowi czas”. Przyznał, że teraz, gdy jest mu ciężko, nie ma pretensji do Pana Boga, a co najwyżej żal do siebie, że już mu się nie chce modlić przez 6 godzin. Ale – jak uznał – to znaczy, że jeszcze nie jest aż tak źle.

W poniedziałek wieczorem, na pamiątkę przejścia Izraelitów przez Morze Czerwone, odbyło się nabożeństwo Exodusu. Uczestnicy zeszli z pochodniami do rzeki Wiar, gdzie kontynuowano nabożeństwo. Każdy chętny mógł symbolicznie przejść przez rzekę. Na koniec wszyscy zebrali się na uwielbieniu w kościele, gdzie wychodząc dostali mleko i miód, na znak „krainy mlekiem i miodem płynącej”.

Dzień zakończyło kino. Młodzi obejrzeli włoską komedię „Jak Bóg da” w reżyserii Edoardo Falcone. Opowiada ona o cenionym chirurgu, a jednocześnie ateiście, którego syn postanawia zostać księdzem.

Organizatorem FSMu jest krakowska prowincja franciszkanów im. św. Antoniego z Padwy i bł. Jakuba Strzemię. 32. Spotkanie rozpoczęło się mszą świętą o 18.00 w niedzielę 21 lipca, a zakończy w sobotę 27 lipca. Podczas tygodniowego wydarzenia, młodzi będą mogli spotkać się z Idą Nowakowską, Mariką, ks. Krzysztofem Porosło, o. Jarosławem Wysoczańskim, Michałem Bukowskim i br. Valerio Folli. Będą mieli także okazję bawić się na koncertach zespołów Mate.O i Fioretti, tańczyć przy muzyce Tęgich Chłopów i obejrzeć spektakl grupy Teatr A.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem