Reklama

Sympozjum naukowe w Dębnie

Kard. A. Hlond – salezjanin, prymas Polski i mąż stanu

2013-10-29 16:38

Ks. Robert Gołębiowski
Edycja szczecińsko-kamieńska 44/2013, str. 3, 6

Ks. Robert Gołębiowski

Historia polskiego Kościoła bogata jest w wybitne postaci. Prawie już 1050-letnie dziedzictwo przyniosło świetlane przykłady szczególnie kapłanów i biskupów, którzy całe serce oddali służbie Bogu, Ojczyźnie i drugiemu człowiekowi. Do jednej z najwybitniejszych osobowości kościoła II Rzeczypospolitej należy sługa Boży kard. August Hlond. Jego ogromny związek z ziemiami Pomorza Zachodniego poprzez pracę jego duchowych synów - księży salezjanów i księży chrystusowców - sprawia, że nieustannie z wdzięcznością w sercu wspominamy jego posługę i modlimy się od wielu lat o rychłą beatyfikację. Wszystkie te treści stały się kanwą kolejnego w naszej archidiecezji sympozjum naukowego na temat działalności kard. Augusta Hlonda, które miało miejsce 22 października w Dębnie.

Bogaty w swej treści dzień rozpoczął się w kościele pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Dębnie, gdzie sprawowana była uroczysta Eucharystia pod przewodnictwem bp. Mariana Błażeja Kruszyłowicza wraz z gronem blisko 30 kapłanów, w tym m.in. z inspektorem ks. dr. Markiem Chmielewskim SDB z Inspektorii św. Wojciecha w Pile, ks. dr. Bogusławem Burgatem TChr - wikariuszem generalnym Towarzystwa Chrystusowego, ks. prof. Stanisławem Wilkiem SDB - byłym rektorem KUL-u.

W słowie Bożym, nawiązując do liturgicznego wspomnienia bł. Jana Pawła II, Celebrans wskazał na wymowę łączności trzech wielkich postaci: kard. Augusta Hlonda, kard. Stefana Wyszyńskiego oraz bł. Jana Pawła II. Przypomniał najważniejsze wątki pracy duszpasterskiej w polskim Kościele kard. A. Hlonda, zwracając uwagę na mądrość, roztropność i odwagę jako pasterza Kościoła.

Reklama

Po liturgii eucharystycznej licznie zebrani wierni oraz goście honorowi, w tym władze samorządowe powiatu myśliborskiego oraz gminy Dębno, udali się do dębnowskiego Ośrodka Kultury, gdzie odbyło się zaplanowane sympozjum.

Prelegenci w swoich wystąpieniach skupili się na ukazaniu posługi eklezjalnej, pastoralnej, duszpasterskiej i patriotycznej kard. A. Hlonda. Po wprowadzeniu w tematykę spotkania przez głównego organizatora ks. dr. Jarosława Wąsowicza SDB pierwszym mówcą był ks. dr Artur Świeży SDB, który skupił się na „Działalności salezjańskiej kard. A. Hlonda w Przemyślu”, ukazując pierwsze lata kapłaństwa spędzane na niełatwej placówce w Przemyślu. Następnie z wielkim zainteresowaniem wszyscy wysłuchali referatu byłego rektora KUL-u ks. prof. Stanisława Wilka SDB, niezwykłego znawcy biografii prymasa kard. A. Hlonda. Ksiądz Profesor przypomniał „Rolę kard. A. Hlonda w Kościele polskim w okresie międzywojennym”. Zaznajomił zebranych z wieloma istotnymi wątkami postawy Prymasa jako najważniejszego przedstawiciela Episkopatu Polski oraz męża stanu przewidującego wcześniej szereg ważnych późniejszych wydarzeń politycznych. Trzecim przemawiającym był ks. dr Krzysztof Lis SDB, który skupił się w swym wystąpieniu na problematyce: „Prymas Polski kard. A. Hlond a papież Pius XII”.

Pierwszą część obrad zamknął ks. prof. Stanisław Zimniak SDB, który pełni w Rzymie odpowiedzialną funkcję postulatora procesu beatyfikacyjnego kard. A. Hlonda. W bardzo wnikliwym referacie przedstawił postać: „Prymasa Polski kard. A. Hlonda na forum międzynarodowym”. Ogromny podziw budzi zaangażowanie kard. Augusta Hlonda w istotne sprawy dotyczących życia publicznego i społecznego zwłaszcza, jeśli chodzi o zagrożenie ogólnoświatową wojną pod koniec lat 30. ub. wieku, a później w czasie jej trwania.

Drugiej części obrad przewodniczył ks. dr hab. prof. US Grzegorz Wejman, a kolejnym z prelegentów był ks. prof. UKSW dr hab. Jan Pietrzykowski, który przeanalizował „Sytuację salezjanów w Polsce po II wojnie światowej”. Wskazał na wielki wkład, jaki wnieśli salezjanie w kształtowanie dzieła wychowania młodego pokolenia w licznie prowadzonych placówkach oświatowych. Bardzo ciekawym okazał się kolejny wykład ks. mgr. Jacka Brakowskiego SDB, który ukazał mało znany epizod: „Wizyty w Polsce kard. Bernarda Griffina”. Warto wiedzieć, że od 4 do 18 czerwca 1947 r. przebywał w Polsce na zaproszenie kard. A. Hlonda prymas Anglii, który odwiedził kilkanaście ważnych miejsc dla życia duchowego naszego narodu. Tę część obrad zakończył kanonista ks. dr Krzysztof Butowski SDB z UKSW, który skoncentrował się na: „Problematyce listów pasterskich kard. A. Hlonda w latach 1945-1948”. W szerokim wykładzie dokładnie skupił się na głównych akcentach przesłań listów, z których przebija troska o Kościół, życie religijne oraz tożsamość podmiotową narodu. Ostatnie dwa wykłady to wystąpienie Janiny Olbert z Rumii, która zapoznała zebranych z „Zadaniami świeckich w Kościele w świetle nauczania kard. A. Hlonda”. Obrady podsumował ks. dr Jarosław Wąsowicz SDB, który zaprezentował referat nt. „Troska salezjańskiej Inspektorii św. Wojciecha w Pile o upamiętnienie postaci prymasa A. Hlonda”.

Konferencja w Dębnie stała się doskonałą okazją do przypomnienia wielu istotnych aspektów biografii Księdza Prymasa z wyakcentowaniem związków łączących jego osobę z Kościołem nad Odrą i Bałtykiem. Niedługo ukaże się książka przynosząca wszystkie przedstawione referaty. Zachęcamy już teraz naszych Czytelników do zapoznania się z jej treścią, by przybliżyć sobie wspaniałą postać prymasa kard. Augusta Hlonda.

Tagi:
sympozjum Hlond

Częstochowa: sympozjum mariologiczne na 20-lecie Polskiego Towarzystwa Mariologicznego

2019-09-13 16:37

ks. mf, mor / Częstochowa (KAI)

„Maryjność w Kościele i mariologia w teologii” – to temat sympozjum mariologicznego, które odbyło się w dniach 12-13 września w siedzibie Polskiego Towarzystwa Mariologicznego (PTM) w Częstochowie, przy Wyższym Seminarium Duchownym. Sypozjum wpisało się w obchody 20-lecia istnienia PTM.

Bożena Sztajner/Niedziela
Wyższe Seminarium Duchowne w Częstochowie

– Zależy nam na tym, aby ta pobożność, która jest pewnego rodzaju specyfiką Polaków, była zdrowa pod względem teologicznym. To bardzo istotne zagadnienie dla kształtu życia Kościoła. W pobożności maryjnej mamy wiele ryzyka różnych wypaczeń – powiedział ks. prof. dr hab. Marek Chmielewski, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Mariologicznego.

Podczas sympozjum jego uczestnicy wysłuchali referatów: ks. dr. Teofila Siudego, który nakreślił rolę i dzieje Polskiego Towarzystwa Mariologicznego, ks. dr. Kamila Zadrożnego (WSD Częstochowa) o przepowiadaniu i zasady pobożności maryjnej.

Ks. prof. dr hab. Marek Chmielewski wygłosił referat pt. „Pobożność maryjna a nawrócenie”, w którym podkreślił m. in., że „zapatrzenie się w Matkę Bożą inspiruje do przemiany serca”. – My, grzeszni stajemy wobec Niepokalanej. To może nas przytłaczać, ale przede wszystkim pobudza nas do tego, by stale przemieniać swoje życie. Nie mówimy tylko o nawróceniu jako jednorazowym akcie, ale o nawracaniu jako ustawicznym procesie upodabniania się do Chrystusa na wzór Matki Bożej – mówił przewodniczący Polskiego Towarzystwa Mariologicznego.

O „maryjności a życiu liturgiczno-sakramentalnym” mówił ks. dr Janusz Kumala. Następnie o „mariologii polskiej wobec wyzwań współczesności” mówił o. dr hab. Grzegorz Bartosik OFMConv. Temat pt. „Od pobożności do dogmatu” przedstawił ks. dr hab. Janusz Lekan. Również o mariologii jako miejscu spotkania traktatów teologicznych mówił ks. prof. dr hab. Bogdan Ferdek (PWT, Wrocław).

W sympozjum uczestniczył również o. dr Stefano Cecchin, przewodniczący Papieskiej Międzynarodowej Akademii Maryjnej, który w swoim wystąpieniu omówił aktualną sytuację mariologii oraz przedstawił jej problemy i perspektywy. – Polska jest jednym z płuc Europy, również ze względu na swoją maryjność. Maryja jest dla Polaków wyjątkową osobą. Wasz kraj może pokazać całemu światu, jak kochać Maryję. Świat może się od was uczyć maryjności. Pamiętamy przecież, że papieżem maryjnym w najwyższym stopniu był św. Jan Paweł II – powiedział w rozmowie z „Niedzielą” i KAI o. Cecchin.

Spotkaniu mariologów towarzyszyła wystawa pt. „Tota pulchra es Maria” – Oblicza Matki, prezentująca dorobek XX-lecia działalności Polskiego Towarzystwa Mariologicznego. Ekspozycję przygotowała Małgorzata Chmielewska z Radomia.

Również w Domu Pamięci Stefana Kardynała Wyszyńskiego obradowała Komisja Maryjna Konferencji Episkopatu Polski. Jej przewodniczący, abp Wacław Depo powiedział, że komisja ma na nowo rozpoznawać rolę Maryi przy Chrystusie i w Jego Kościele. Podkreślił też konieczność kontynuowania peregrynacji kopii Cudownego Obrazu Matki Bożej. – To dzieło musi trwać, bo taka była też wola Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego. Maryja ma swoje niezastąpione miejsce w prowadzeniu do Chrystusa – powiedział abp Depo.

Metropolita częstochowski poinformował również, że Komisja Maryjna opracowała vademecum, które ma służyć propagowaniu kultu maryjnego. Po zatwierdzeniu go przez Konferencję Episkopatu Polski podczas najbliższych obrad w październiku, komisja prawdopodobnie w grudniu przekaże dokument duszpasterzom.

Podczas obrad Komisja Maryjna poruszała także temat dalszych przygotowań do beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego. – Mamy nadzieję, że przyszły rok będzie czasem dziękczynienia za jego beatyfikację i że odbędzie się ono również na Jasnej Górze – przyznał o. Mariusz Tabulski, jeden z konsultorów komisji.

Polskie Towarzystwo Mariologiczne z siedzibą w Częstochowie, zostało powołane uchwałą 298. zebrania plenarnego Konferencji Plenarnej Episkopatu Polski w dniach 10-11 marca 1999 roku w Warszawie. Dekret erekcyjny Towarzystwa wraz z zatwierdzeniem jego Statutów wydał 15 marca 1999 r. kard. Józef Glemp, przewodniczący Konferencji Episkopatu, Prymas Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Szukała kogoś, kto pomoże usunąć ciążę. Dostała telefon do księdza

2019-09-09 10:35

Piotr Kołodziejski / Szczecin (KAI)

Renata (imię zmienione) chciała usunąć ciążę. Pytała koleżanek czy mają kontakt do kogoś, kto może jej pomóc w dokonaniu aborcji. Zamiast tego, jedna z przyjaciółek dała jej numer telefonu do ks. Tomasza Kancelarczyka z Fundacji Małych Stópek. Ks. Tomasz jest organizatorem Szczecińskiego Marszu dla Życia. Co roku gromadzi na ulicach miasta kilkanaście tysięcy osób, a na co dzień prowadzi działalność pro life, o której opowiada w rozmowie z KAI.

Fundacja Małych Stópek

KAI: Czym zajmuje się Fundacja Małych Stópek?

Ks. Tomasz Kancelarczyk: Fundacja pomaga samotnym matkom, ale nie tylko tym, co już urodziły, także tym, które jeszcze nie urodziły. To też są mamy. Sprawa pani Renaty z Wielkopolski wcale nie jest wyjątkowa. Sytuacji, w których trafiają do nas kobiety na pograniczu życia i śmierci swojego nienarodzonego dziecka jest tak dużo, że musiałbym co kilka dni taką sprawą ujawniać i prosić o pomoc. Dzięki temu, że mamy stałych darczyńców Fundacji Małych Stópek, nie muszę za każdym razem prosić o finansowe wsparcie. Każda z tych historii jest inna ale wszystkie mają jeden wspólny mianownik: nieodpowiedzialność, brak osób, które objęłyby pomocą i troską kobietę, brak miłości najbliższych.

- Wracając do przypadku z Wielkopolski. Kobieta chciała usunąć ciążę. Pytała koleżanek czy mają kontakt do kogoś, kto może jej pomóc w dokonaniu aborcji. Zamiast tego, jedna z przyjaciółek dała jej numer telefonu do księdza?

- Dziewczyna dała ten numer mówiąc, że tam pomogą ci w przerwaniu ciąży. Gdy usłyszałem w telefonie "Dzień dobry" nie odpowiedziałem, jak mam w zwyczaju, "Szczęść Boże". Też odpowiedziałem „Dzień dobry”. W kolejnych zdaniach usłyszałem, że dzwoni do mnie kobieta z prośbą o pomoc w dokonaniu aborcji. Mnie też nie uprzedzono o tym telefonie, ale to nie był pierwszy taki przypadek. Zacząłem wypytywać o kontekst życia tej osoby, o ojca dziecka, o rodzinę. Usłyszałem wiele przykrych słów nie tylko na temat ojca dziecka, ale przede wszystkim rodziny. Były też słowa, które wypowiadano w jej stronę, ale nie nadają się do cytowania. „A gdybyś miała taką możliwość, że zamieszkasz poza domem, w którym nie chcą widzieć twojego dziecka, gdzie patrzą na ciebie wilkiem i obrzucają bluzgami? A gdybyś miała zapewniony byt i konkretną pomoc?” Nakreśliłem konkretnie, jak pomagamy w Fundacji. Wtedy całkiem zmienił się ton jej wypowiedzi. Rozmowa trwała blisko 40 minut. Zakończyła się ofertą: załatwię ci konkretnie taką pomoc.

- Co ksiądz zaoferował?

-To, co trzeba było. W takiej sytuacji trzeba zrobić jedno: zabrać taką osobę ze środowiska aborcyjnego. Jeżeli tego nie zrobimy, to nic nie zdziałamy. Możemy dużo gadać, moralizować. Możemy kreślić wizję przyszłości. Jeżeli ta osoba jest w otoczeniu osób, które nastają na życie dziecka i negatywnie odnoszą się do niej, to są małe szanse. Wtedy musi być bardzo odporna psychicznie. Dlatego zawsze proponuję wyrwanie ze środowiska aborcyjnego. Jakimś rozwiązaniem jest pokierowanie do domu samotnej matki, ale to nie zawsze się udaje. Dom samotnej matki nie jest wymarzonym miejscem dla takiej osoby, jak pani Renata. To jest bardzo dobre miejsce dla kobiet, które walczą o swoje dziecko i same poszukują miejsca do przeżycia. W tym przypadku zaproponowałem wynajęcie kawalerki. Zaproponowałem sumę potrzebną do zabezpieczenia jej bytu i tego, co będzie potrzebne dla jej dziecka na dwa lata. Tak, żeby dla niej wizja przyszłości była bezpieczna. Wyceniłem to na 25 tys. złotych. Niektórzy mówią, że dużo. Odpowiadam pytaniem czy życie dziecka za 25 tys. zł to jest tak dużo? Nieraz przy takich środkach jest bardzo trudno wynająć mieszkanie dla samotnej kobiety z dzieckiem. Wynajęcie mieszkania, pomoc finansowa na bieżące wydatki, wyprawka dla dziecka i 2 tysięcy pieluch na cały okres macierzyński to pomoc, którą należało zaoferować.

- Pomoc dla kobiety mogliście zaproponować, dzięki wsparciu ofiarodawców Fundacji Małych Stópek?

- Tak. Jeśli brakuje środków, to prosimy ofiarodawców, licząc na wsparcie. Za każdą historią kryje się życie dziecka. Poza wsparciem materialnym, ważne, żeby potem przy tej osobie był ktoś, kto będzie towarzyszył. Jeżeli po urodzeniu dziecka nie powróci do takiej osoby rodzina, to ona znajduje się sama. Bywa tak, że już jakiś czas po porodzie dzwoni do mnie z płaczem kobieta. Dziecko jest w żłobku i dzwonią, żeby zabrać je, bo gorączkuje. W pracy z kolei mówią jej, że jak wyjdzie, to już nie ma po co wracać. Nie ma osób towarzyszących: babci, dziadka, a najlepiej, żeby był mężczyzna. Jest ciężko.

- Ile jest takich sytuacji, w których pomagacie?

-Nie chcę mówić, że to dzięki nam. Najważniejsze, żeby zmieniło się serce kobiety, potem rodziny. Myślę, że konkretnych interwencji, gdzie przychodzimy z pomocą jest na pewno kilka w miesiącu. Oczywiście sytuacji, w których jest udzielana pomoc kobietom w trudnej sytuacji są setki. Kobiety same się do nas zgłaszają. Ważne więc, żeby grono obrońców życia, czyli Bractwa Małych Stópek powiększać - abyśmy mogli z odwagą rozmawiać z tymi kobietami i byśmy mogli mówić, że zapewnimy im pomoc bez uciekania się do wsparcia miejskich instytucji. Te kobiety nie chcą się ujawniać.

- Mówił ksiądz, że sytuacja w rodzinie zmienia się często po przyjściu dziecka na świat.

- Tak. Wielokrotnie bywało, że wracali ojcowie dzieci, przynajmniej z pragnieniem bycia przy dziecku. Rodziny również. Miałem wiele takich sytuacji, ale jedną, sprzed kilku lat, szczególnie wspominam. Dziadek dziecka, który wcześniej domagał się aborcji, trzymał dziecko i mówił z dumą "mój wnuk". Widziałem to na własne oczy. Kiedy widzę takie sytuację, to myślę sobie, że naprawdę warto walczyć o życie.

- Wasze magazyny są pełne pieluch i środków, które mogą wspomóc kobietę i jej małe dziecko. Czy to wystarcza?

- Cały czas te magazyny napełniamy. Jestem w trakcie zakupu następnych 60 tys. pieluch. To nie jest dużo. Poza tym chemia kosmetyczna, chusteczki, wózek, łóżeczko. A oprócz tego lokal, zamieszkanie, troska najbliższych. Rodziny to my nie zapewnimy… Dlatego tak ważne jest, żeby zajmowała się tym nie tylko Fundacja Małych Stópek. Jesteśmy w stanie zareagować na nieliczne przypadki. Wszyscy mamy być czujni, kochać życie od poczęcia i wychodzić z gotowością pomocy.

- Czy Fundacja sprawuje również patronat nad Domem Miłosierdzia w Poczerninie? - To dom prowadzony przez Caritas Archidiecezji Szczecińsko-Kamieńskiej. Wcześniej był tam Dom Samotnej Matki prowadzony przez siostry zakonne. Teraz jest to schronienie nie tylko dla kobiet w trudnej sytuacji, ale też mężczyzn wymagających pomocy i dachu nad głową. Dom wymaga remontu, również otoczenie tego domu – żeby kobiety z wózkami nie grzęzły w błocie.

- Działalność Bractwa Małych Stópek i Fundacji zaczęła się od Marszu dla Życia (w tym roku kilkanaście tysięcy osób przeszło ulicami Szczecina w manifestacji w obronie życia od poczęcia do naturalnej śmierci; był to 17-sty marsz - przyp.red.). - My nie możemy maszerować raz do roku. To maszerowanie ma trwać nieustannie. Życie to wymusiło. Byliśmy kojarzeni z obroną życia, więc zgłaszały się do nas kobiety, które były w trudnej sytuacji. Musieliśmy się organizować, również formalnie. Stąd Fundacja, a skoro na organizatorów Marszu dla Życia mówiono "ekipa małych stópek", więc nazwa wydała się oczywista. Niektóre rzeczy wozimy na drugi koniec Polski. Na miejscu magazynujemy potrzebne rzeczy, organizujemy rozmowy wyspecjalizowanych osób z kobietami, które potrzebują pomocy. Zachęcamy wszystkich do pomocy, również tej materialnej. Więcej szczegółów na dlazycia.info.
Dziękuję za rozmowę.

- Rozmawiał: Piotr Kołodziejski

- Numer konta Fundacji: Fundacja Małych Stópek ul. Św. Ducha 9 70-205 Szczecin

- przelewy krajowe nr konta: 13 2030 0045 1110 0000 0231 0120 w tytule przelewu: DAROWIZNA CIĄŻA

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jedziemy!

2019-09-16 22:34

Agnieszka Bugała

Krzysztof Wowk/Wowk Digital

Wielu osobom, nawet zaangażowanym w życie Kościoła, katolickie tygodniki wciąż kojarzą się z nudnym i trudnym przepowiadaniem, nawracaniem na siłę, wytykaniem życiowych błędów i szczegółowym relacjonowaniem długich, kościelnych uroczystości. W dodatku bez polotu i inwencji, w starym, nie zawsze dobrym graficznie, stylu.

Czy tak jest? Tak, tak niestety też bywa. Czy tak jest u nas? Staramy się, by było inaczej.

W tym roku Niedziela kończy 93 lata. Słuszny to wiek, zasługuje na pochwałę – że przetrwała niejedno i widziała niejedno i wiele mogłaby opowiedzieć młodszym, gładszym na licu koleżankom z prasowej półki. I choć – z racji wieku – kojarzona raczej z powłóczystą suknią mocno wciętą w talii i z kapeluszem ocieniającym pomarszczone czoło z innej epoki (i kapelusz i czoło) to jednak, Drogi Czytelniku, pomyliłbyś się bardzo, gdybyś uległ tej powierzchownej refleksji! Niedziela ma swój wiek, to prawda, ale silnik nowoczesnego motoru, w cztery sekundy rozpędza się do setki i jedzie  tam, gdzie czeka na nią wydarzenie, opowieść, ale przede wszystkim człowiek!

W niedzielę Środków Masowego Przekazu wrocławska redakcja Niedzieli kłania się nisko wszystkim Czytelnikom. Dziękujemy za ogromną życzliwość, serdeczność i gościnność w czasie spotkań w parafiach. Kapłanom, Księżom Proboszczom dziękujemy za pomoc w docieraniu do Czytelników. Jesteście wszyscy częścią ogromnej rodziny Niedzieli - zacnej pani lat 93 z sercem i duszą młodej dziewczyny pędzącej nowoczesnym motorem. Dokąd? Tam, gdzie człowiek, tam, gdzie Bóg.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem