Reklama

Od 20 lat służą Bogu i Ojczyźnie

2013-10-29 16:38

Ks. Stanisław Książek, Anna Brzezicka-Stępień
Edycja zamojsko-lubaczowska 44/2013, str. 1-2

Archiwum KSM

Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Diecezji Zamojsko-Lubaczowskiej już 20 lat przez cnotę, naukę i pracę służy Bogu i Ojczyźnie. Stowarzyszenie zostało powołane w diecezji przez JE bp. Jana Śrutwę dekretem z dnia 10 grudnia 1993 r. Pierwsze oddziały KSM na terenie naszej diecezji działały już w latach 1991-92, jeszcze w ramach diecezji lubelskiej. Gdy powstała diecezja zamojsko-lubaczowska, pierwszy Pasterz nowej diecezji mianował ks. Juliana Brzezickiego asystentem diecezjalnym KSM. Powstawały ciągle nowe oddziały parafialne KSM i już w 1992 r. jesienią powstał pierwszy zarząd diecezjalny. Przez minione 20 lat KSM zaistniał w 90 parafiach naszej diecezji i w 4 kołach szkolnych. Przez ten okres czasu uroczyste przyrzeczenie KSM złożyły 962 osoby, a w cotygodniowych spotkaniach formacyjnych uczestniczyło kilka tysięcy młodych ludzi.

28 września br. w Biłgoraju świętowaliśmy 20-lecie istnienia KSM. Uroczystości rozpoczęły się spotkaniem w Liceum Ogólnokształcącym im. ONZ w Biłgoraju. Wspólnej modlitwie przewodniczył diecezjalny asystent KSM ks. Julian Brzezicki. W uroczystościach udział wzięli m.in.: JE bp Marian Rojek, JE bp Mariusz Leszczyński, poseł Piotr Szeliga, poseł Genowefa Tokarska, poseł Sławomir Zawiślak, senator Jerzy Chróścikowski, były wojewoda Stanisław Rapa, były wojewoda Marek Grzelaczyk; władze samorządowe: Janusz Rosłan - burmistrz Biłgoraja, Marian Tokarski - starosta biłgorajski, Stanisław Schodziński - wicestarosta biłgorajski, Mirosław Poźniak - przewodniczący Rady Powiatu Biłgoraj, Henryk Matej - starosta zamojski, Józef Michalik - starosta lubaczowski, Tadeusz Niedźwiecki - burmistrz miasta i gminy Frampol, Stanisław Sitarz - były burmistrz miasta i gminy Józefów, Wiesław Różyński - wójt gminy Biłgoraj, Jan Lelonek - kierownik Delegatury Kuratorium Oświaty w Zamościu, Marian Klecha - dyrektor LO im. ONZ w Biłgoraju, Marian Kurzyna - dyrektor Szkoły Podstawowej nr 1 w Biłgoraju oraz inne osoby - przyjaciele KSM: płk Karolina Krzysztoń - prezes Stowarzyszenia „Wolność i Niezawisłość”, Alina Swacha - przewodnicząca Biura Radia Maryja przy parafii św. Jerzego, ks. Krystian Bordzań - dyrektor Katolickiego Radia Zamość, ks. dziekan Józef Flis, ks. Krzysztof Świta - diecezjalny asystent kościelny Akcji Katolickiej. Przybyli rejonowi księża asystenci KSM: ks. Andrzej Chilewicz - Rejon Biłgoraj, ks. Mateusz Furmaniak - Rejon Lubaczów, ks. Krzysztof Śniosek - Rejon Tomaszów, księża asystenci parafialni wraz z młodzieżą oraz s. Leonarda - serafitka z parafii Wniebowzięcia NMP i s. Jadwiga - serafitka z Tarnogrodu. Obecnych było wielu członków byłych Zarządów Diecezjalnych KSM, a także przedstawiciele mediów i sponsorzy. Wiele serca i zaangażowania w przygotowanie i przebieg uroczystości włożyli ks. Stanisław Książek, zastępca asystenta diecezjalnego, oraz s. Leonarda.

Zaproszeni goście i członkowie KSM z całej diecezji obejrzeli prezentację, która wyjaśniała strukturę funkcjonowania KSM w parafiach diecezji, oraz slajdy z obozów, rekolekcji, pielgrzymek czy szkoleń w ośrodku KSM w Trzęsinach. O duchowości KSM opowiedziała instruktorka Anna Brzezicka-Stępień. KSM charakteryzuje taka sama duchowość jak Kościół. Przede wszystkim chrystocentryzm - poznajemy Chrystusa i miłujemy Go całym sercem - mówiła prelegentka. Omówiła także kierunki formacji KSM na rok 2013 w diecezji zamojsko-lubaczowskiej, m.in. rozważanie orędzia Papieża do młodzieży, realizacja programu duszpasterskiego Episkopatu Polski, zapoznanie się z bieżącymi dokumentami Kościoła, pogłębianie świadomości sakramentu chrztu i bierzmowania, przystąpienie do Ruchu Czystych Serc, kształtowanie własnej osobowości na wzór patronów KSM i in. Podstawą formacji są cotygodniowe spotkania w oddziałach parafialnych i 7-letni program formacyjny.

Reklama

Następnie bp Mariusz Leszczyński przedstawił genezę powstania KSM, sięgającą czasów Rewolucji Francuskiej. Wtedy pojawiły się ideologie, którym Kościół musiał się przeciwstawić: liberalizm, socjalizm i marksizm. Kościół szukał sposobu, aby nie dopuścić do rozprzestrzenienia się tych ideologii. Zaczął od ścisłej współpracy duchownych z osobami świeckimi. Do dzieła odnowy świata papież Pius X zdecydował się włączyć świeckich. Hasłem jego pontyfikatu było zadnie: „Odnowić wszystko w Chrystusie” i to on po raz pierwszy użył słowa Akcja Katolicka. Papież Pius XII natomiast nadał struktury Akcji Katolickiej - wyjaśniał Biskup Mariusz. Ksiądz Biskup podkreślił także, że KSM tak naprawdę w czasie wojen nie zawiesiło swojej działalności, dopiero władza komunistyczna wprowadziła ustawę o zakazie funkcjonowania katolickich stowarzyszeń męskich i żeńskich. Reaktywacja tego Stowarzyszenia nastąpiła 10 października 1990 r. decyzją Konferencji Episkopatu Polski. Dziś trwa walka o miejsce Chrystusa w życiu indywidualnym i społecznym. Szanujemy inne światopoglądy, ale naszym zadaniem jest budować Polskę Chrystusową. Biskup Leszczyński dziękował za 20 lat pracy dla KSM ks. Julianowi Brzezickiemu, który pełni funkcję asystenta diecezjalnego KSM od 21 lat i założył ośrodek KSM w Trzęsinach. Głos zabrał także ks. Krzysztof Świta - asystent Akcji Katolickiej, który zachęcał młodych do wstępowania w szeregi tej formacji.

Podczas uroczystości dokonano przedstawienia dotychczasowych zarządów diecezjalnych oraz wręczono im dyplomy druha. Nie zabrakło wspomnień i świadectw asystentów i członków KSM. W ich imieniu wypowiedziała się pierwsza prezeska Zarządu Diecezjalnego kadencji 1993-95 Renata Wróblewska. Życzenia i listy gratulacyjne asystentom oraz byłym i obecnym członkom KSM przekazali obecni na uroczystościach goście.

Członkowie i sympatycy KSM oraz goście uczestniczyli we Mszy św. w kościele Wniebowzięcia NMP, której przewodniczył i słowo do obecnych skierował pasterz diecezji bp Marian Rojek. - Drodzy młodzi poprzez cnotę, naukę i pracę pragniecie służyć Bogu i Ojczyźnie. Pokazujecie tym samym wszystkim, z którymi się spotykacie najprostszą i najskuteczniejszą drogę do świętości. Proszę Boga, by wam błogosławił i dopomagał we wzrastaniu w łasce i osobistym realizowaniu się - mówił Pasterz diecezji, zachęcając do takiego życia, które prowadzi do świętości.

Po Eucharystii wszyscy udali się na Agapę w Szkole Podstawowej nr 1, gdzie smaczny poczęstunek przygotowała jako sponsor firma „Smaki Roztocza” Zofii i Andrzeja Wach z Frampola, a niespodzianką był wielki jubileuszowy tort. Podczas Mszy św. i Agapy jubileusz uświetniał zespół „Artifex” z KSM.

Kolejną okazją do świętowania 20-lecia KSM w diecezji będzie uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata, która wypada w tym roku 24 listopada. Mszy św. o godz. 12.00 w katedrze zamojskiej będzie przewodniczył bp Marian Rojek. Jest to święto patronalne KSM i AK. W tym dnu kandydaci do KSM złożą uroczyste przyrzeczenie. Do przyrzeczeń młodzież przygotuje się poprzez szkolenia, które odbędą się w dniach 8-10 listopada w Lubaczowie i w dniach 15-17 listopada w Trzęsinach. Dla kandydatów do przyrzeczenia zaplanowany jest też dzień skupienia w Trzęsinach 23 listopada. W sobotę, 16 listopada zaplanowany jest o godz. 10.00 w Trzęsinach Zjazd Diecezjalny Stowarzyszenia, na którym nakreślone będą kierunki formacji na nowy rok liturgiczny i plan działań w 2014 r. oraz odbędą się wybory nowego Zarządu Diecezjalnego na 2-letnią, kolejną już 12 kadencję.

Tagi:
KSM

Reklama

Zielona Góra: jubileuszowy mecz

2019-06-23 22:14

Katarzyna Krawcewicz

W ramach obchodów 25-lecia swojej działalności w naszej diecezji Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży 21 czerwca zorganizowało turniej piłki siatkowej. Rozgrywki miały miejsce w sali gimnastycznej V LO w Zielonej Górze.

Maciej Krawcewicz

- Zaprosiliśmy do udziału nie tylko młodzież z KSM, grają też z nami oazowicze i harcerze. W turnieju bierze udział 10 zespołów – mówi Jakub Kusiowski, prezes diecezjalnego oddziału KSM. – W naszych zawodach liczy się przede wszystkim dobra zabawa, ale dla zwycięskiej drużyny mamy puchar. Dbanie o formę fizyczną to jedna z zasad, którą kierują się ksm-owicze.

Cały artykuł w papierowym wydaniu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Vincent Lambert nie żyje

2019-07-11 10:02

red/radio zet

Vincent Lambert, francuski pacjent z poważnym uszkodzeniem mózgu nie żyje - podaje AFP. Mężczyzna kilka dni temu został odłączony od aparatury podtrzymującej go przy życiu. 

Vincent Lambert zmarł w czwartek o godzinie 8:24 w Szpitalu Uniwersyteckim w Reims - powiedział AFP jego bratanek Francois Lambert.

Rodzice Francuza Vincenta Lamberta, pozostającego od ponad 10 lat w stanie wegetatywnym, zaakceptowali w poniedziałek decyzję o przerwaniu czynności podtrzymujących go przy życiu. 

Śmierć Vincenta jest teraz nieunikniona, możemy już tylko zrezygnować z walki. Tym razem to koniec.

Nasi prawnicy w ostatnich dniach robili co w ich mocy i starali się wyegzekwować apel ONZ o zawieszenie decyzji sądu. Na próżno

Czynności podtrzymujące przy życiu 42-letniego Lamberta zostały przerwane 3 lipca i były wykonaniem wyroku Sądu Kasacyjnego, który przychylił się do opinii lekarzy, twierdzących, że Francuz nie ma szans na odzyskanie przytomności.

Za zaprzestaniem zabiegów podtrzymujących go przy życiu występowały także żona Lamberta, którą wspierało sześcioro sióstr i braci mężczyzny.

Przeciwni decyzji sądu byli nadal rodzice Lamberta. Jego matka apelowała w ONZ w Genewie o pomoc, a adwokaci zapowiadali, że oskarżą o "morderstwo z premedytacją" lekarza, który nakaże wstrzymanie czynności utrzymujących Lamberta przy życiu. Zdaniem rodziców ich syn był niepełnosprawny, ale nie umierał.

Vincent Lambert uległ wypadkowi samochodowemu w 2008 roku. Mężczyzna doznał nieodwracalnego uszkodzenia mózg. Przy życiu utrzymywała go specjalistyczna aparatura.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Czemu nie uwierzyć w siebie?

2019-07-15 21:42

Anna Majowicz

O przyczajonych tygrysach, dwóch stronach medalu i mocnej relacji z Bogiem – Sylwia Jaśkowiec poruszyła serca uczestników 26. Salwatoriańskiego Forum Młodych w Dobroszycach.

Anna Majowicz
Sylwia Jaśkowiec

- Od szkolnych lat uprawiam sport, a moją wiodącą dyscypliną są biegi narciarskie. W 2010 roku pojechałam na swoje pierwsze Zimowe Igrzyska Olimpijskie do Vancouver. One otworzyły mi drzwi do świata sportu. Miałam potencjał, ludzie mówili o dużym talencie, uzyskiwałam dobre wyniki sportowe. I nagle w moim życiu wydarzyło się coś niesamowitego. Po powrocie z sezonu zimowego do akademika w Katowicach, gdzie studiowałam na Akademii Wychowania Fizycznego, przydzielono mi pokój z dziewczynami, które na co dzień formowały się we Wspólnocie Przymierza Rodzin ,,Mamre”. Dziewczyny namówiły mnie na wyjazd na Mszę św. o uzdrowienie do Częstochowy. I tu muszę wspomnieć, że po powrocie z igrzysk miałam dobry moment sportowy, ale psychicznie czułam, że coś się kończyło, bo dążyłam do tego, aby zakończyć współpracę z trenerem, z którym bardzo dużo osiągnęłam. Wiedziałam, że nasza dalsza współpraca nie podniesie mojego sportowego poziomu, że mnie nie rozwinie. Człowiek miał w sobie ogromne sportowe ambicje, a przede wszystkim marzył nie tylko o igrzyskach, ale i o medalu mistrzostw świata i medalu olimpijskim. Te moje marzenia powodowały, że muszę iść dalej, wziąć sprawy w swoje ręce. Na tej Mszy św. stało się coś niesamowitego - pierwszy raz w życiu doświadczyłam żywego Pana Boga. Ten żywy Bóg powiedział mi ostre słowa.

Mała retrospekcja z dzieciństwa. W mojej rodzinie nie działo się dobrze. Nie doświadczyłam ojcowskiej miłości, tata nadużywał alkoholu. Moje serce było podziurawione, poranione, a braki miłości odcisnęły na mnie piętno. Byłam pogubiona, wrażliwa i nie potrafiłam poradzić sobie z emocjami. Dzisiaj mówimy o tym, czemu nie uwierzyć w siebie? Ja tej pewności siebie, wysokiej samooceny i poczucia własnej wartości nie zdobyłam w domu. Ale dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Bóg dał mi sport jako narzędzie, w którym rozpoczęłam budowanie swojej samooceny.

Mój sportowy potencjał objawił się we wczesnych latach szkoły podstawowej. Chwała Bogu za człowieka, którego postawił na mej drodze – wuefistę Stanisława Gubałę. To był człowiek ogromnej pasji, ogromnego serca, a przede wszystkim ogromnej miłości. Od pierwszych zawodów do kolejnych okazało się, że jestem dobrą biegaczką i potrafię dobrze grać w zespołach drużynowych. Moje serce podbiły biegi narciarskie. Ten sport faktycznie dawał mi poczucie spełnienia, ale przede wszystkim motywował mnie do tego, że jest to moja szansa w życiu na bycie kimś, żeby uwierzyć w siebie, swoje możliwości i na wydobycie z siebie tego, co we mnie najlepsze. Wymagało to ode mnie ciężkiej pracy, wytrwałości, niezłomności, częstych upadków, ale i powstawania z tych upadków. Sport stał się dla mnie najważniejszą rzeczą w życiu. Niestety, przez emocjonalne braki w miłości rzuciłam się całkowicie w wir pracy. To był mój mechanizm obronny. To było kosztem wielu wyrzeczeń, ale i też niestety kosztem niezdrowej ambicji sportowej. Doszłam do poziomu, gdzie zaczęłam gardzić słabszymi ode mnie. Wygrywałam z rówieśnikami z dużą przewagą, co powodowało, że rosła we mnie wartość samej siebie. Wiedziałam, że dochodzę do tego własną pracą, własną siłą, własnym psychicznym zaangażowaniem, upartością i niezłomnością. Jak możecie zauważyć nie było w tym wszystkim Boga, bo byłam ja. Moje budowanie wartości opierało się tylko i wyłącznie na tym, że to jest efekt mojej ciężkiej pracy. To było coś, co później Pan Bóg w sposób sobie właściwy wyciągnął, uświadomił mi, że moje serce było przepełnione pychą i egoizmem.

Kiedy dochodzi się do szczytu sportu wyczynowego, kiedy startuje się w mistrzostwach świata i igrzyskach olimpijskich, to ma się świadomość, że jest się obserwowanym, ale i ty cały czas obserwujesz to, jak wygląda konkurencja, jaki poziom prezentuje, jak się odżywia, itd. Cały czas byliśmy jak takie przyczajone tygrysy, obserwujące się nawzajem. To prowadziło do skrajności. Bo w sporcie niestety występuje doping, anoreksja, bulimia – tylko dlatego, by być doskonałym w tym co się robi. To ciemne strony sportu, ale tak to już jest w życiu, że są dwie strony medalu. Wybór należy do nas. Ja niestety, w tym pierwszym okresie dążenia do perfekcji wycięłam z życia Pana Boga.

Punktem zwrotnym w moim życiu był wyjazd do Częstochowy. Pojechałam na Mszę św. i moje serce zostało zalane Bożą miłością. Usłyszałam, że może nie było ze mną ziemskiego ojca, ale Pan Bóg był cały czas obecny w moim życiu, że Jego obecność była nieustanna i On się cały czas o mnie troszczył. Usłyszałam od Boga, że wszyscy mogą o mnie zapomnieć, ale nie On, bo oddał za mnie życie na krzyżu.

Przyjęłam do swojego życia Pana i Zbawiciela i to jest cudowne. To był najważniejszy wybór w moim życiu. Wybór, który obrócił moje życie do góry nogami!

Posłuchaj całego wystąpienia:

https://drive.google.com/file/d/1Q333Es_IerOrY9adtMYx4V-A89ww6hMN/view?usp=sharing

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem