Reklama

Nieustannie zabiegał o ducha polskiego

2013-12-05 11:07

PB
Edycja bielsko-żywiecka 49/2013, str. 1

Archiwum

Propaganda komunistyczna zarzucała kardynałowi Augustowi Hlondowi między innymi porzucenie kraju w 1939 r., podczas gdy był on jedynym hierarchą w okupowanych przez Niemców krajach, który nie poszedł na najmniejszą nawet współpracę z okupantem. Co więcej, rozgłaszał na cały świat prawdę o zbrodniach wojennych i wszelkich niegodziwościach dokonywanych przez Niemców w Polsce podczas II wojny światowej – powiedział biskup Piotr Greger w wystąpieniu otwierającym konferencję poświęconą kardynałowi Augustowi Hlondowi.

25 listopada w bielskim Kolegium Nauczycielskim o znaczeniu zasłużonego dla naszej ojczyzny purpurata w różnych kontekstach tematycznych mówiło kilkunastu naukowców z Bielska-Białej, Katowic, Warszawy, Poznania oraz Prešova na Słowacji. W swoich wystąpieniach poruszyli oni m.in. problematykę małżeństwa i rodziny, formacji narodowej i politycznej duchowieństwa polskiego i historii Kościoła na Śląsku, wychowania młodzieży, prawa naturalnego w nauczaniu i działalności urodzonego w Brzęczkowicach duchownego.

– Kardynał nieustannie zabiegał o to, żeby odpowiednio kształtować ducha polskiego w trudnych czasach. Rozwijał szkolnictwo, rozwijał organizacje społeczne. Po odzyskaniu niepodległości państwo wyniszczone i rozbite wymagało intensywnej i zorganizowanej pracy. Kardynał swoją działalnością duszpastersko-społeczną nakreślił wyraźne ramy współpracy Kościoła z państwem – stwierdził przewodniczący Komitetu Naukowego Konferencji, dr hab. Krzysztof Śledziński z Uniwersytetu Śląskiego.

Reklama

Konferencja była częścią obchodów Roku Kardynała Augusta Hlonda na Śląsku. Uchwałą z 15 października 2012 r. Sejmik Województwa Śląskiego ogłosił 2013 r. Rokiem Kardynała Augusta Hlonda.

August Hlond urodził się 5 lipca 1881 r. w Brzęczkowicach k. Mysłowic. W 1897 r. wstąpił do Zgromadzenia Księży Salezjanów. Po złożeniu ślubów wieczystych został przez przełożonych skierowany na studia filozoficzne i teologiczne do Rzymu na Papieski Uniwersytet Gregoriański. Po studiach pracował w Oświęcimiu jako nauczyciel, przygotowując się do przyjęcia święceń kapłańskich, które otrzymał w 1905 r. Następnie został skierowany do pracy duszpasterskiej w placówkach salezjańskich w Przemyślu i Oświęcimiu. Po utworzeniu w 1925 r. diecezji katowickiej zostaje mianowany jej biskupem. Decyzją Piusa XI, 24 czerwca 1926 r. zostaje arcybiskupem gnieźnieńskim i poznańskim oraz prymasem Polski, a 20 czerwca 1927 r. kardynałem. Zmarł niespodziewanie 22 października 1948 r. w Warszawie.

Tagi:
Hlond

Reklama

Abp Muszyński: kard. August Hlond a „sprawa żydowska” – prawda historyczna i jej przekaz

2018-06-04 13:01

Abp Henryk Muszyński / Gniezno (KAI)

W obliczu poważnych oskarżeń Kardynała jest ważne, byśmy mogli poznać możliwie obiektywną prawdę w sprawach, o które jest oskarżany – pisze abp Henryk Muszyński. Publikujemy przekazany KAI artykuł metropolity gnieźnieńskiego seniora pt. „August Kardynał Hlond a „sprawa żydowska” – prawda historyczna i jej przekaz”.

Archiwum

„August Kardynał Hlond a „sprawa żydowska” – prawda historyczna i jej przekaz” [1]

August Kardynał Hlond, „wielki Prymas II Rzeczpospolitej Polskiej, niestrudzony organizator życia religijnego i narodowego społeczeństwa polskiego żyjącego w kraju i poza jego granicami … w czasie II wojny światowej nieugięty jej obrońca. … Jako Prymas Polski Kardynał Hlond przejął odpowiedzialność za losy duchowe całego narodu żyjącego w kraju i na emigracji, stając się ojcem duchownym narodu” – napisał ks. prof. dr hab. Bernard Kołodziej TChr, jeden ze znakomitych znawców osoby i dzieła Ks. Kardynała [2].

Jednakże poza Polską, szczególnie wśród Żydów, nierzadko kwestionowany jest nie tylko jako święty, ale także poważnie oskarżany o antysemityzm. Niemcy natomiast stawiają pod znakiem zapytania głównie specjalne uprawnienia otrzymane przez Księdza Kardynała od Stolicy Apostolskiej do zaprowadzenia polskiej administracji kościelnej na ziemiach zachodniej Polski, utraconych przez Niemcy po II wojnie światowej. Często mogłem osobiście słyszeć ze strony Niemców: „wielki Polak – owszem, ale nie święty”.

Wiele środowisk żydowskich kieruje pod adresem kard. Hlonda poważne oskarżenia o antysemityzm. Jego dzieło, zwłaszcza przed wojną, pośród Żydów zostaje przedstawione w sposób niezmiernie stronniczy i krzywdzący, czy wręcz nieprawdziwy. Nierzadko wprost określa się kard. Hlonda jako „groźnego antysemitę”.

1. Zarzuty wobec kard. Hlonda dotyczące Żydów

Aby nie być gołosłownym pozwolę sobie przytoczyć dwie niezmiernie wymowne wypowiedzi. W tygodniku „Vrij Nederland” z dnia 20 lipca 1966 roku, znany holenderski syjonista Jan Rogier napisał: „Antysemityzm był rodzimym produktem Polski, nie potrzebowała ona w tej sprawie żadnych lekcji od Zachodu. Faszyzm szerzył się szeroko w Polsce przed drugą wojną światową, a znajdował nawet więcej poparcia w kręgach kościelnych niż u konserwatywnych władz świeckich. Ledwie Piłsudski zamknął oczy, skrajny antysemita Kardynał Prymas Hlond ogłosił list pasterski (1938 r.), w którym zażądał ekonomicznego bojkotu Żydów i wygnania ich z kraju. Kardynał nie potrzebował pytać o zgodę władz państwowych, ponieważ nawet za czasów Piłsudskiego nie musiał o takie rzeczy pytać.... Za następców Piłsudskiego, pod rządami Becka i Rydza-Śmigłego, także wszystko znowu było możliwe” [3].

Druga wypowiedź jest jeszcze bardziej drastyczna: obarcza bowiem wprost odpowiedzialnością za pogrom, który miał miejsce 4 lipca 1946 roku w Kielcach nie tylko częstochowskiego biskupa Teodora Kubinę, ale także kard. Hlonda. W „Gazecie Ludowej” z dnia 8 lipca 1962 roku można wyczytać: „winni pogromowi kardynał Hlond, Kuria Biskupia w Kielcach i biskup częstochowski Kubina” [4]. Źródłem tej wiadomości była oficjalna propaganda stalinowska, która głosiła: „kieleckie kołtuny, zarażone hitlerowską trucizną dawaną przez andersowskich bandytów mszczą się za klęskę w referendum” [5] (aluzja do słynnego referendum 3 x tak, które miało miejsce 30 czerwca 1946 roku). Źródła stalinowskiej propagandy mają oczywiście korzenie rodzime, ale zostały one nierzadko przejęte i rozpowszechniane także przez środowiska żydowskie. Wymownym przykładem jest między innymi książka Marca Hillela poświęcona pogromowi kieleckiemu, która przejmuje w dużym stopniu nie tylko opis, ale także terminologię stalinowską [6].

Na potwierdzenie swojej tezy Jan Rogier odwołuje się do listu pasterskiego Kardynała Prymasa Hlonda z 29 lutego 1936 roku (a nie jak podaje z 1938): „O katolickie zasady moralne”. Treść tego listu Jan Rogier cytuje jednak w sposób wybiórczy, tendencyjny, i może on być uznany za typowy przykład jawnej manipulacji, gdyż autor nie uwzględnia ani kontekstu historycznego, ani też związku treściowego z całością listu Kardynała Prymasa.

Przytoczone wyżej wypowiedzi pochodzą z lat 60-tych XX w. Być może, po wydaniu przez Żydów dwóch dokumentów: „Dabru Emet – Powiedzcie prawdę (Za 8,16). Żydowskie oświadczenie na temat chrześcijan i chrześcijaństwa” z 10 września 2000 roku, a zwłaszcza po oświadczaniu rabinów ortodoksyjnych: „Czynić wolę naszego Ojca w niebie: ku partnerstwu Żydów i chrześcijan”[7] z 3 grudnia 2015 roku, oświadczenia te zostałyby nieco złagodzone. Pierwszy dokument wzywa bowiem do przezwyciężenia wielowiekowego „nauczania pogardy” w Kościele i ukazania także pozytywnych znamion chrześcijaństwa. Wspomniane oświadczenie rabinów przypomina, że nauczanie Kościoła katolickiego o judaizmie, po deklaracji „Nostra aetate” zapoczątkowało nowy proces pojednania pomiędzy naszymi społecznościami. Dokument przytacza także wypowiedzi papieży Jana Pawła II i Benedykta XVI i stwierdza: „Gdy więc teraz Kościół katolicki uznał wieczne Przymierze między Bogiem a Izraelem, my Żydzi możemy potwierdzić trwałą, konstruktywną ważność chrześcijaństwa jako naszego partnera w odkupieniu świata, bez obaw, że zostanie to wykorzystane w celach misyjnych”[8].

Obecnie, po podpisaniu przez papieża Franciszka dekretu o heroiczności cnót kard. Augusta Hlonda[9], prymasa Polski w latach 1926-1948, z nową siłą odżyły dawne zarzuty dotyczące kard. Hlonda. Rabin David Rosen, dyrektor odpowiedzialny za międzynarodowe i międzyreligijne sprawy Komitetu Żydów Amerykańskich w liście do kard. Kocha, przewodniczącego Papieskiej Komisji ds. Kontaktów Religijnych z Judaizmem, przestrzega, że kontynuacja procesu kanonizacji „będzie postrzegana w społeczności żydowskiej i poza nią jako wyraz aprobaty dla skrajnie negatywnego podejścia kard. Hlonda do społeczności żydowskiej”. W piśmie tym odwołuje się do listu pasterskiego kardynała Hlonda z 1936 roku, w którym hierarcha „potępił judaizm i Żydów za odrzucenie Jezusa” i nie potępił pogromu kieleckiego z 4 lipca 1946 roku, „ani nie wezwał Polaków do zaprzestania mordowania Żydów”. Wskazał natomiast, że „Żydzi są wszyscy komunistami albo zwolennikami komunizmu i że pogrom był ich winą”[10].

2. „Problem żydowski” wg listu pasterskiego kard. Hlonda z 1936 roku

W obliczu tak poważnych zarzutów, problem faktycznych wypowiedzi kard. Hlonda, zarówno w liście pasterskim z 1936 roku, jak i w kontekście pogromu kieleckiego, stał się znowu niezmiernie aktualny. Pozwolę sobie zatem przypomnieć istotne fragmenty wspomnianego listu, jak i wypowiedzi Kardynała związane z pogromem kieleckim. Chodzi o to, aby czytelnik mógł sobie wytworzyć możliwie obiektywne zdanie na temat zarzutów stawianych Księdzu Kardynałowi, na ile słuszne jest oskarżenie Prymasa Hlonda o skrajny antysemityzm. „Problem żydowski istnieje i istnieć będzie, dopóki Żydzi będą Żydami – napisał Ks. Kardynał. W poszczególnych krajach to zagadnienie ma różne natężenie i różną aktualność. U nas jest ono specjalnie trudne i powinno być przedmiotem poważnych rozważań. Tutaj dotykam krótko jego strony moralnej w związku z dzisiejszem położeniem.

Faktem jest, że Żydzi walczą z Kościołem katolickim, tkwią w wolnomyślicielstwie, stanowią awangardę bezbożnictwa, ruchu bolszewickiego i akcji wywrotowej. Faktem jest, że wpływ żydowski na obyczajność jest zgubny, a ich zakłady wydawnicze propagują pornografię. Prawdą jest, że Żydzi dopuszczają się oszustw, lichwy i prowadzą handel żywym towarem. Prawdą jest, że w szkołach wpływ młodzieży żydowskiej na katolicką jest na ogół pod względem religijnym i etycznym ujemny. Ale — bądźmy sprawiedliwi. Nie wszyscy Żydzi są tacy. Bardzo wielu Żydów to ludzie wierzący, uczciwi, sprawiedliwi, miłosierni, dobroczynni. W bardzo wielu rodzinach żydowskich zmysł rodzinny jest zdrowy, budujący. Znamy w świecie żydowskim ludzi także pod względem etycznym wybitnych, szlachetnych, czcigodnych.

Przestrzegam przed importowaną z zagranicy postawą etycz#ną, zasadniczo i bezwzględnie antyżydowską. Jest ona niezgodna z etyką katolicką. Wolno swój naród więcej kochać; nie wolno ni#kogo nienawidzić. Ani Żydów. W stosunkach kupieckich dobrze jest swoich uwzględniać przed innymi, omijać sklepy żydowskie i żydowskie stragany na jarmarku, ale nie wolno pustoszyć sklepu żydowskiego, niszczyć Żydom towarów, wybijać szyb, obrzucać petardami ich domów. Należy zamykać się przed szkodliwemi wpływami moralnemi ze strony żydostwa, oddzielać się od jego antychrześcijańskiej kultury, a zwłaszcza bojkotować żydowską prasę i żydowskie demoralizujące wydawnictwa, ale nie wolno na Żydów napadać, bić ich, kaleczyć, oczerniać. Także w Żydzie należy uszanować i kochać człowieka i bliźniego, choćby się na#wet nie umiało uszanować nieopisanego tragizmu tego narodu, który był stróżem idei mesjanistycznej, a którego dzieckiem był Zbawiciel. Gdy zaś łaska Boża Żyda oświeci, a on szczerze pój#dzie do swojego i naszego Mesjasza, witajmy go radośnie w chrześcijańskich szeregach.

Miejcie się na baczności przed tymi, którzy do gwałtów antyżydowskich judzą. Służą oni złej sprawie. Czy wiecie, kto im tak każe? Czy wiecie, komu na tych rozruchach zależy? Dobra sprawa nic na tych nierozważnych czynach nie zyskuje. A krew, która się tam niekiedy leje, to krew polska”[11].

Przyznać trzeba, że dla dzisiejszego człowieka język, słownictwo i charakterystyka Żydów, ukazana w przedstawionym liście jest dość niezwykła, by nie powiedzieć szokująca. Dla należytej oceny trzeba jednak uwzględnić ówczesny kontekst historyczny i sytuację żydowską, która – jak pisze Kardynał – „w Polsce jest specjalnie trudna i powinna być przedmiotem poważnych rozważań”[12].

Dla przypomnienia pozwolę sobie przywołać kilka danych statystycznych z tamtego okresu: Według spisu ludności z 1935 r. w Polsce było 3,5 miliona Żydów, co stanowiło ok. 10% mieszkańców naszego kraju. W wielkich miastach, np. w Warszawie, liczba ta przekraczała nawet 34%. Na równi z innymi obywatelami Polski, Żydzi korzystali ze wszystkich uprawnień konstytucyjnych. Prawdą jest jednak również, iż po długich latach niewoli, odbudowa tożsamości narodowej znajdowała w katolicyzmie swego rodzaju kryterium “polskości”, co prowadziło w konsekwencji do znacznych napięć między Polakami a Żydami oraz innymi narodowościami.

Wskazuje się – nie bez racji – na pewną sprzeczność w odbudowie powstałego po prawie 130 latach państwa polskiego. Polska była przed wojną państwem wielonarodowościowym i skupiała obywateli różnych religii i wyznań. Usiłowano natomiast odbudować świadomość i tożsamość narodowościową w oparciu o religię katolicką, która stanowiła główne spoiwo w czasie rozbiorów. Można pytać czy to w ogóle było możliwe? Obok tego pytania nie może zabraknąć drugiego, które narzuca się prawie z równą siłą: czy istniały w ogóle inne więzy, które zdolne były zintegrować naród, który przez przeszło wiek był poddany ostrej polityce wynarodowienia? W sposób zrozumiały napięcia pomiędzy Polakami, Żydami, ale także innymi narodowościami, dochodziły szczególnie do głosu w środowiskach narodowo-chrześcijańskich. 

Głęboki kryzys gospodarczy lat 1929-1935 przyczynił się dodatkowo do ostrej rywalizacji i walki ekonomicznej, która przybierała nieraz formę bojkotu Żydów. Nie poprawiał ogólnej sytuacji także syjonistyczny ruch Żydów, dystansujący się w sposób świadomy od tak niedawno odrodzonego polskiego Państwa. Nie da się zatem zaprzeczyć, że w latach, o których mówimy, “problem żydowski” istniał, nawet jeśli występująca tu niechęć czy wrogość do Żydów nie miała nigdy podłoża rasowego, lecz najczęściej ekonomiczne, a także religijne i narodowe. I w takim właśnie świetle należy odczytywać słowa Kardynała Hlonda. Ważne jest również, by odczytywać je w całości, uwzględniając właściwą temu listowi antytetyczną strukturę literacką.

„Faktem jest – napisał Kardynał – że Żydzi walczą z Kościołem katolickim, tkwią w wolnomyślicielstwie, stanowią awangardę bezbożnictwa, ruchu bolszewickiego i akcji wywrotowej. Faktem jest, że wpływ żydowski na obyczajowość jest zgubny, a ich zakłady wydawnicze propagują pornografię. Prawdą jest, że Żydzi dopuszczają się oszustw, lichwy i prowadzą handel żywym towarem. Prawdą jest, że w szkołach wpływ młodzieży żydowskiej na katolicką jest na ogół pod względem religijnym i etycznym ujemny…”[13].

W naszym odczuciu dzisiaj fragment ten zawiera wiele krzywdzących dla Żydów twierdzeń, jak chociażby zgubny wpływ obyczajowości żydowskiej  czy zarzut szerzenia pornografii. Można przyjąć, że kardynał Hlond przytacza opinie obiegowe. Wystarczy więc urwać w tym miejscu cytat, by przyznać rację oskarżycielom, tym łatwiej, jeśli nie uwzględnimy perspektywy historycznej. Aczkolwiek niepodobna nie zauważyć, że nawet i w tej części krytycznej Kardynał stara się nieco łagodzić niektóre ze swoich sformułowań, na przykład tam, gdzie mówi o wpływie młodzieży żydowskiej na katolicką, że jest on na ogół (bez generalizowania) ujemny i to pod względem religijnym i etycznym. Posłuchajmy jednak drugiej części, w której wskazuje wyraźnie na pozytywne cechy duchowości i postawy Żydów:

„Ale – bądźmy sprawiedliwi. Nie wszyscy Żydzi są tacy. Bardzo wielu Żydów to ludzie wierzący, uczciwi, sprawiedliwi, miłosierni, dobroczynni. W bardzo wielu rodzinach żydowskich zmysł rodzinny jest zdrowy, budujący. Znamy w świecie żydowskim ludzi także pod względem etycznym wybitnych, szlachetnych, uczciwych”[14].

Uwzględniając fakt, że list kard. Hlonda został wydany zaledwie 3 lata po dojściu Hitlera do władzy w Niemczech, kiedy rozpoczęło się już prześladowanie i niszczenie Żydów, na szczególną uwagę zasługuje ostrzeżenie: „Przestrzegam przed importowaną z zagranicy postawą etycz#ną, zasadniczo i bezwzględnie antyżydowską. Jest ona niezgodna z etyką katolicką… Miejcie się na baczności przed tymi, którzy do gwałtów anty#żydowskich judzą. Służą oni złej sprawie. Czy wiecie, kto im tak każe? Czy wiecie, komu na tych rozruchach zależy? Dobra sprawa nic na tych nierozważnych czynach nie zyskuje. A krew, która się tam niekiedy leje, to krew polska”[15].

Trudno nie dostrzec w tych słowach wyraźnej aluzji do bezwzględnej, nacechowanej nienawiścią pogardy rasowej ideologii hitlerowskiej. Zaledwie kilka lat dzieli to ostrzeżenie od urzeczywistnienia idei całkowitej zagłady Żydów, zarysowanej w „Mein Kampf” A. Hitlera. Kardynał, któremu obok antysemityzmu zarzuca się także skrajny nacjonalizm, przestrzega wyraźnie przed uleganiem propagandzie antyżydowskiej do gwałtów i przemocy oraz przypomina, że także z Żydami łączy nas wspólnota narodowa.

Prymas Hlond, który walczy o „katolickie zasady moralne w życiu narodu przyznaje, że wolno bojkotować szkodliwą prasę i wydawnictwa żydowskie czy sklepy żydowskie”, ale stawia też wyraźne granice, które są niezgodne z etyką katolicką: „nie wolno pustoszyć, niszczyć sklepów żydowskich, napadać, oczerniać, bić czy kaleczyć”. Naczelna zasada brzmi: „także w Żydzie należy uszanować i kochać człowieka i bliźniego, choćby się na#wet nie umiało uszanować nieopisanego tragizmu tego narodu, który był stróżem idei mesjanistycznej, a którego dzieckiem był Zbawiciel”[16].

Można zapytać: jak tego rodzaju stwierdzenie pogodzić z wysuwanym przez Rogiera oskarżeniem przed wojną Kościoła o faszyzm czy rzekomym żądaniem Kardynała o „wygnanie Żydów z kraju”?

Ksiądz Stanisław Kosiński SDB – bez wątpienia najlepszy znawca życia, dzieła i spuścizny kard. A. Hlonda, wydawca monumentalnego VII-tomowego dzieła p.t. Acta Hlondiana oraz wielu innych rozpraw związanych z kard. Hlondem, w nawiązaniu do omawianej problematyki stwierdza: „Hlond snując (w Liście Pasterskim z 29 lutego 1936 r.) na kanwie współczesnych systemów etycznych, niezgodnych z katolicką moralnością i jej zasadami, rozważanie o roli katolickiej etyki w życiu społeczeństwa, ostro piętnował braki, zwłaszcza egoizm, rozwiązłości i nienawiść, przestrzegając przed antysemityzmem i rasizmem, tak aktualnymi w tym czasie”[17].

Powyższe stwierdzenie znajduje pełne pokrycie w całości treści listu i ukazuje jak tendencyjne, oparte na określonych założeniach ideologicznych są wnioski, które oskarżają kard. Hlonda o jawny antysemityzm. Oskarżenie zaś Prymasa Hlonda o sprzyjanie faszyzmowi zakrawa wręcz o cynizm. Z tajnych dokumentów Służb Bezpieczeństwa III Rzeszy wynika wyraźnie, że był on uznawany wręcz „za jednego z najbardziej odrażających podżegaczy przeciwko Niemcom”[18]. Przebywając w czasie wojny na emigracji, szczególnie w Lourdes we Francji, wysyłał tajne raporty do Stolicy Apostolskiej, w których relacjonował o zbrodniach Niemców na okupowanych ziemiach polskich, w tym także dokonanych na Żydach.

3. Stosunek kard. Hlonda do mordu kieleckiego

Oskarżenie kard. Hlonda przez oficjalną, reżimową prasę PRL o współodpowiedzialność za pogrom Żydów w Kielcach jest nie tylko zakłamaniem, ale wręcz oszczerstwem. Zachowały się bowiem bezpośrednie wypowiedzi Prymasa Hlonda, które wprost zaprzeczają tym pomówieniom i ukazują pełną prawdę w odniesieniu do tego tragicznego wydarzenia, które wg eufemistycznej terminologii komunistycznej oficjalnie zawsze były określane jako „wypadki kieleckie”. Negowanie tej prawdy w okresie PRL było możliwe tylko dlatego, że cenzura komunistyczna konsekwentnie nie dopuszczała żadnego sprostowania ani też żadnej pozytywnej wypowiedzi na temat Ks. Kardynała.

Upływ czasu upoważnia mnie do tego, by najpierw przywołać kilka istotnych faktów związanych z tym tragicznym wydarzeniem, które kładzie się bolesnym piętnem na powojenne dzieje Polski i Polaków. Podczas gdy w Polsce, w okresie PRL, fakt ten był prawie nieznany Polakom, większość Żydów na całym świecie wiązała i wiąże nazwę miasta „Kielce” z tym właśnie pogromem.

Krótko po zakończeniu II wojny światowej ofiarą zbiorowego mordu w Kielcach padło 40 niewinnych ludzi (trzydzieścioro siedmioro Żydów, dwóch polskich cywilów i jeden polski oficer), w tym także kobiety i dzieci. Byli to w większości ludzie, którzy ocaleli z pogromu wojennego, wrócili do swoich domów i zostali zamordowani przez swoich współmieszkańców. Dokładny opis tych wypadków można znaleźć w opracowaniu p.t. „Wokół pogromu kieleckiego” pod redakcją Łukasza Kamińskiego i Jana Żaryna, wydanym przez Instytut Pamięci Narodowej w roku 2006.

Ten zbiorowy mord został dokonany w Kielcach 4 lipca 1946 roku na Żydach zamieszkałych przy ul. Planty 7, prawie bezpośrednio po słynnym referendum 3 x TAK, które miało miejsce 30 czerwca tego samego roku. Znamienne, że z rąk oprawców zginęli jedynie Żydzi syjoniści, nie zginął natomiast żaden z Żydów komunistów (żydokomuny) mieszkających w tym samym domu. Dziś wiadomo, że referendum to, które miało stanowić potwierdzenie woli narodu, i „demokratyczną” legitymację komunistycznych rządów w Polsce, zostało sfałszowane. Aby zatrzeć negatywne wrażenie, które ten fakt wywołał w Polsce i świecie, propaganda komunistyczna wykorzystała „wypadki kieleckie” do oskarżenia i zdyskredytowania opozycji antykomunistycznej jako ich sprawców.

Wszystko wskazuje na to, że mord kielecki stanowił prowokację komunistyczną, która miała odwrócić uwagę od tego referendum i ukazać wobec Zachodu, jak silne są w Polsce tendencje antysemickie, podtrzymywane przez siły reakcyjne i klerykalne. Był to rodzaj antysemityzmu instrumentalnego, który służył dobrze określonym celom propagandowym i utwierdzał jednocześnie środowiska żydowskie w przekonaniu o ciągłości antysemityzmu polskiego, który przetrwał nawet eksterminację Żydów w okresie okupacji.

Oficjalna propaganda partyjna jako sprawców oskarżała opozycję antykomunistyczną i duchowieństwo polskie. I Sekretarz PPR Władysław Gomułka, dnia 6 lipca 1946 roku w przemówieniu do aktywu partyjnego wskazał wprost na faszystów polskich i żołnierzy gen. Andresa jako faktycznych sprawców pogromu kieleckiego[19].

Bez względu na intencję prowokatorów „wypadków kieleckich” pozostaje jednak faktem, że strasznego pogromu dokonano polskimi rękami. Przerażające jest również to, z jaką łatwością tłumy uwierzyły w oskarżenie o dokonanie rzekomo mordu rytualnego na polskim chłopcu Henryku Błaszczyku. Świadczy to wymownie, że zabobon ten był nie tylko rozpowszechniony, ale także akceptowany.

Pytamy słusznie: jakie stanowisko zajęła wobec tych tragicznych wypadków władza kościelna: Kuria Kielecka, ówczesny biskup kielecki Czesław Kaczmarek i kard. Hlond., którzy przez różne środowiska wprost byli oskarżani o współodpowiedzialność za te wydarzenia?

Już dnia 11 lipca 1946 r. kard. Hlond wydał wobec amerykańskich dziennikarzy jednoznaczne i nie budzące żadnych wątpliwości oświadczenie (wobec zakazu cenzury komunistycznej - według mojej wiedzy – opublikowane dopiero w 1988 r.). Oświadczenie to stwierdza między innymi:

„1) Kościół katolicki zawsze i wszędzie potępia wszelkie mordy. Potępia je też w Polsce bez względu na to, przez kogo są popełnione i bez względu na to, czy popełnione są na Polakach czy na Żydach, w Kielcach lub w innych zakątkach Rzeczypospolitej.

2) Przebieg nieszczęsnych i ubolewania godnych wypadków kieleckich wykazuje, że nie można ich przypisywać rasizmowi. Wyrosły one na podłożu całkiem odmiennym, bolesnym a tragicznym. Wypadki te są potwornym nieszczęściem, które mnie napełnia smutkiem i żalem”[20].

Trudno nawet dziś, po upływie przeszło 70 lat, bardziej jednoznacznie wyrazić potępienie: „mord jako mord zasługuje zawsze na potępienie, niezależnie od tego, na kim zostaje popełniony – na Polakach czy na Żydach”. Kardynał nie ograniczył się przy tym do formalnego potępienia, ale wskazał również na źródła i inspiracje, które do tego mordu doprowadziły: „nie można ich (mordów) przypisywać rasizmowi. Wyrosły one na podłożu całkiem odmiennym, bolesnym i tragicznym”.

Uwzględniając okoliczności i czas tej wypowiedzi, można dostrzec wyraźną aluzję do komunistycznej prowokacji, której nie mógł – w sposób zrozumiały – nazwać właściwym imieniem. Przypomnienie, że nie miały one źródła rasowego, wskazuje, że nie stanowią one kontynuacji zbrodni nazistowskich na Żydach, które miały podłoże wyraźnie rasistowskie. Wskazanie na „podłoże całkiem odmienne, bolesne i tragiczne”, pośrednio sugeruje, że moralnymi sprawcami zbiorowego mordu były Służby Bezpieczeństwa PRL. Kardynał nie omieszkał też dodać, czym są te tragiczne wydarzenia dla niego osobiście: „wypadki te są potwornym nieszczęściem, które mnie napełnia smutkiem i żalem”.

W kontekście tamtego czasu wypowiedź ta była niezmiernie śmiała i wyrazista. Nie można zapominać, że wielki przełom w stosunku do Żydów dokonał się dopiero w czasie II Soboru Watykańskiego w roku 1965. Warto przy tym zauważyć niezmiernie wymowną zbieżność słów Księdza Kardynała ze słowami deklaracji „Nostra aetate”: „Kościół … potępia każde prześladowania jakichkolwiek ludzi, … ubolewa nad wszelkimi aktami nienawiści, prześladowań, wszelkimi manifestacjami antysemityzmu, jakie miały miejsce w jakimkolwiek czasie i ze strony jakichkolwiek ludzi”[21]. Słowa te następnie powtórzył Jan Paweł II w czasie pamiętnej wizyty w Synagodze Rzymskiej 13 kwietnia 1986 roku. W tym względzie kard. Hlonda można uznać wręcz za prekursora II Soboru Watykańskiego i wypowiedzi Jana Pawła II, którego wyprzedził o pełne 40 lat.

Wspomniane wyżej świadectwo kard. Hlonda z 11 lipca 1946 roku podaje także wiele cennych szczegółów dotyczących przebiegu i okoliczności wydarzeń pogromu kieleckiego, w tym także stosunku Kurii Kieleckiej i duchowieństwa wobec tych wydarzeń.

„3) Duchowieństwo katolickie w Kielcach – napisał Kardynał - spełniło swoje zadanie. Gdy wieść o wypadkach dotarła do kleru, ks. Roman Zelek, proboszcz parafii katedralnej, pobiegł na miejsce, ale u wejścia w ul. Planty został przez wojsko zawrócony. Gdy kordony wojskowe zostały zwinięte, pięciu księży udało się na miejsce wypadków, gdzie zauważyli, że tłumów już nie było, były tylko mniejsze grupy, którym przedstawiciel Kurii radził, by wróciły do domu.

Następnego dnia (5 lipca) przedstawiciel Kurii Biskupiej w porozumieniu z władzami i przedstawicielami miasta, przygotował odezwę uspokajającą, którą Wojewoda zaakceptował. Tej odezwy atoli władze nie opublikowały.

Dnia 6 lipca Kuria Biskupia wydała od siebie odezwę, która następnego dnia (7 lipca, niedziela) zastała odczytana z ambon we wszystkich katolickich kościołach miasta… Jeżeli mimo gwałtownego podniecenia w Kielcach w ostatnim tygodniu panował tam ład i spokój, przypisać to należy przede wszystkim celowemu i łagodnemu wpływowi duchowieństwa”[22].

We wspomnianej odezwie Kurii czytamy m. in.: „fakt rozmyślnego zabójstwa jest zbrodnią wołającą o pomstę do nieba i jako taki godzien jest całkowitego i bezwzględnego potępienia. Fakt ten jest karygodniejszy, gdy dzieje się na oczach młodych i nieletnich ludzi… Wzywamy katolickie społeczeństwo diecezji kieleckiej do zachowania spokoju, opanowania się oraz zrozumienia powagi chwili w interesie własnym i Narodu. Niechaj żaden katolik nie da się zwodzić nikomu, kto by go chciał pchnąć do podobnych czynów”[23].

Późniejsze dochodzenia, prowadzone już po upadku władzy ludowej, w pełni potwierdziły, że tragiczne wydarzenia w Kielcach z dnia 4 lipca 1946 r. wiarogodność świadectwa Kardynała. Opisy prasy komunistycznej służyły głównie zdyskredytowaniu walczącej o wolność Polski i Kościoła katolickiego. W oczach wielu Żydów pogrom kielecki uznawany jest jednak za wyraz niechęci do Żydów, któremu, pod, wpływem polskiego antysemityzmu, uległ fanatyczny motłoch.

Tragiczne wydarzenia kieleckie zostały również wyraźnie potępione zarówno przez biskupa kieleckiego Czesława Kaczmarka jak i biskupa częstochowskiego Teodora Kubinę.

„Wypadki kieleckie - jak pisze biskup Kaczmarek w raporcie przekazanym na ręce ambasadora Stanów Zjednoczonych w Warszawie Artura Bliss Lane`a – niezależnie od tła, niezależnie od tego, że były sprowokowane, niezależnie od tego, że władze rządowe mogły, lecz nie chciały do nich nie dopuścić, były jednak zbrodnią zostawiającą plamę na społeczeństwie polskim”[24].

Najbardziej jednoznaczne i zdecydowane stanowisko w sprawie masowej zbrodni w Kielcach zajął biskup Teodor Kubina: „W Kielcach dokonano zbrodni masowego mordu… Moralni i faktyczni sprawcy dokonanego mordu podeptali godność człowieka oraz dopuścili się strasznego w swej formie pogwałcenia chrześcijańskiego przykazania miłości bliźniego i ogólnoludzkiej zasady „nie zabijaj”.

Nic, absolutnie nic, nie usprawiedliwia zasługującej na gniew ludzi zbrodni kieleckiej, której tła i przyczyny poszukiwać należy w zbrodniczym fanatyzmie i nieusprawiedliwionej ciemnocie… I jedni i drudzy (inspiratorzy i wykonawcy) winni być bezwzględnie i bez jakichkolwiek zastrzeżeń potępieni jako zbrodniarze w zrozumieniu wszelkich praw Bożych i ludzkich”[25].

Kard. Hlond nie ograniczył się wyłącznie do potępienia i opisu przebiegu wydarzeń kieleckich, ale wskazał również na zasługi Polaków w ratowaniu Żydów w czasie okupacji niemieckiej. Warto przypomnieć, że tylko w Polsce groziła kara śmierci za ukrywanie i pomoc Żydom. Niekiedy całe rodziny z zastosowaniem odpowiedzialności zbiorowej przypłaciły to śmiercią. Nie omieszkał jednak zauważyć, że w powojennych władzach państwowych i partyjnych było wielu Polaków pochodzenia żydowskiego. Stwierdził miedzy innymi:

„4) W czasie eksterminacyjnej okupacji niemieckiej Polacy, mimo że sami byli tępieni, wspierali, ukrywali i ratowali Żydów z narażeniem własnego życia. Niejeden Żyd w Polsce zawdzięcza swe życie Polakom i polskim księżom. Że ten dobry stosunek się psuje, za to w wielkiej mierze ponoszą odpowiedzialność Żydzi, stojący w Polsce na przodujących stanowiskach w życiu państwowym, a dążący do narzucenia form ustrojowych, których ogromna większość narodu nie chce. Jest to gra szkodliwa, bo powstają stąd niebezpieczne napięcia. W fatalnych starciach orężnych na bojowym froncie politycznym w Polsce giną niestety niektórzy Żydzi, ale ginie nierównie więcej Polaków”[26].

Stanowisko kard. Hlonda nie ograniczało się wyłącznie do oświadczeń. Angażował się w sposób czynny w obronę i pomoc Żydom. Jego postawa w stosunku do Żydów jest najbardziej przekonywującym faktem, który trudno negować: contra facta nulla argumenta. Nie omieszkał odwołać się i przypomnieć także o tym fakcie:

„5) Moje osobiste stanowisko do Żydów – napisał - jest znane choćby z mych przedwojennych wypowiedzi. W czasie zaś wygnania we Francji w latach 1940-1941, ratowałem niejednego Żyda polskiego, niemieckiego, francuskiego, przed wywiezieniem do obozów śmierci – ułatwiałem im wyjazdy do Ameryki, umieszczałem ich w bezpiecznych schronieniach, starałem się dla nich o dokumenty, dzięki którym ocaleli. Pragnę serdecznie, by sprawa żydowska w świecie powojennym znalazła wreszcie swe właściwe załatwienie”[27].

Kardynał Hlond prosił, by jego oświadczenie zostało w całości, bez żadnych skrótów opublikowane w prasie[28]. Niestety, dziennikarze nie zastosowali się do jego prośby. Być może wielu nie mogło po prostu z powodu cenzury. Ten cenny dokument prawie przez pół wieku – przynajmniej po stronie polskiej – pozostawał w prawie zupełnym zapomnieniu, a w prasie zagranicznej był niekiedy nadużywany przeciwko Księdzu Kardynałowi.

Bogu dzięki istnieją także inne dokumenty z okresu bezpośrednio po wojnie, które oddają sprawiedliwość kard. Hlondowi i przypominają o jego zasługach w stosunku do Żydów. W styczniu 1946 r. Prymas udzielił w Poznaniu wywiadu przedstawicielowi Żydowskiego Zrzeszenia Religijnego - prof. Michałowi Zylbergowi. Ze względu na wagę tego dokumentu pozwolę sobie przytoczyć go w całości:

„Wydaje się, że nieśmiertelne prawdy zawarte w Starym Testamencie - mówił kard. Hlond – zasady dziesięciorga przykazań, natchnione słowa proroków, musiały niepokoić tego prawdziwego szatana jakim był Hitler. Wydawało mu się w pysze antychrysta, jeśli wymorduje Żydów, znikną odwieczne zasady współczesnej cywilizacji i nie tylko fizycznie, ale i duchowo zapanuje pogańska myśl narodowych socjalistów. Nie mogło mu się to udać i choć naród żydowski poniósł tak ogromne straty, nie wyszedł jednak zakłamany.

Prof. Zylberg rozpoczął rozmowę od podziękowań: „chciałbym na ręce Jego Eminencji złożyć w imieniu Zrzeszeń Religijnych podziękowanie tym wszystkim, którzy nam pomagali ratować się przed piecami krematoryjnymi. Mówię tu przede wszystkim o zakładach sióstr zakonnych, które tak wiele dokonały dla ratowania dzieci.

Ogromnie mnie cieszy pańskie oświadczenie – mówił Kardynał. Tak musieli postąpić wszyscy, dla których zasady naszego Kościoła nie są pustym dźwiękiem. Ja sam starałem się w czasie pobytu we Francji o tzw. asyryjskie papiery dla Żydów polskich, a specjalnie o „żółte dokumenty”, na podstawie których mogli Żydzi wyjechać do Ameryki”.

Kolejne pytanie prof. Zylberga dotyczyło wybrania Polski na teren mordowania Żydów: „czy nie mógłby Jego Eminencja wytłumaczyć, dlaczego właśnie Polskę wybrał Hitler za teren mordowania Żydów z całej Europy?”

Kard. Hlond odpowiedział: „Myślałem o tym niejednokrotnie. Może najlepszą odpowiedź znalazłem w książce Rauschninga pt. „To on mi powiedział”. Autor przytacza rozmowy z Hitlerem w latach poprzedzających przyjście do władzy. W jednej z nich dowodzi Hitler, że tylko wprowadzenie niewolnictwa daje gwarancję wzrostu potęgi państwa. Przykłady tego Hitler widział w państwach starożytnych, a nawet w rozkwicie niektórych współczesnych imperiów. W czasie tej rozmowy dowiedział się Rauschning, że w planach Hitlera leżało uczynienie z Polski państwa niewolników. Miało w niej pozostać około 10 milionów ludzi, którzy by pracowali dla wielkości Niemiec. Reszta miała wyginąć. Mordowanie Żydów było wstępem do realizacji planów Hitlera”.

Prof. Zylberg poruszył też w rozmowie problem walki z Żydami po zakończeniu II wojny światowej: „Czy znane są Jego Eminencji wypadki napaści na Żydów już po wyzwoleniu Polski?”

„Przejmują mnie one prawdziwym smutkiem – takie świadectwo dał kard. Hlond - ponieważ są to czyny występujące przeciwko podstawowym zasadom religii katolickiej, wypadki te wołają o pomstę do nieba, na to nie ma rozgrzeszenia ani przebaczenia tym bardziej, że nie ma żadnych przyczyn do takich wystąpień, jak również brak obecnie w Polsce obiektywnych podstaw dla szerzenia antysemityzmu. To jest prawdziwie szaleństwo tych, którzy ciągle konspirują, siedzą w lasach. Wydaje się im, że robią politykę, że napadając na Żydów zwalczają rząd. Potępiam działalność ich jako katolik i jako Polak”.

Prawie z niedowierzaniem przyjmujemy dziś śmiałą odpowiedź Kardynała na postawione jemu pytanie dotyczące statusu Palestyny, i to w 1948 roku. Na pytanie prof. Zylberga: „Jaki jest pogląd Jego Eminencji na sprawę Palestyny?”, Prymas Hlond odpowiedział: „Niepodległość państwa żydowskiego jest sprawą pierwszorzędnej wagi. Naród żydowski odrodzi się wtedy w pełnym blasku po latach nieszczęść i tragedii. Nie wiem jak wygląda kwestia pojemności Palestyny. Podobno może w obecnej chwili przyjąć do miliona Żydów. To byłoby świetne. Życzę Wam ze szczerego serca powodzenia w waszych staraniach. W sprawie miejsc świętych dojdziemy z pewnością do porozumienia.”

Spotkanie z prof. Zylbergiem kard. Hlond zakończył słowami: „Cieszę się, że Pan mnie odwiedził. Niech Pan powtórzy swym siostrom i braciom słowa otuchy. W ich wielkiej tragedii i w dniach radosnych jestem wam sercem bliski. Pamiętajcie, że w tragicznych chwilach jedynie wiara może uchronić od zagłady i katastrofy”[29].

Dotychczas miałem okazję w różnych miejscach i środowiskach przedstawiać stanowisko kardynała Hlonda w tak ważnych kwestiach, dziś od nowa szczególnie aktualnych. W obliczu poważnych oskarżeń Kardynała jest ważne, byśmy mogli poznać możliwie obiektywną prawdę w sprawach, o które jest oskarżany. Cieszę się, że mogłem przypomnieć niektóre fakty i wydarzenia z jego życia w środowisku i Archidiecezji, w której pełnił przez wiele lat swoją pasterską posługę. Żywię nadzieję, że może uda się sprostować niejedną fałszywą i krzywdzącą w stosunku do niego opinię.

Abp Henryk Muszyński

1. W skróconej formie stanowisko kard. Hlonda wobec Żydów zostało przedstawione w Collectanea Theologica 1991, nr 3, s. 81-87 oraz w londyńskiej polonijnej Gazecie Niedzielnej, rok 51, nr 9/2639 z 28.02.1999 r., s. 1, 3-4.

2. B. Kołodziej, O Kardynale Auguście Hlondzie, w: Kardynał August Hlond. Kazania i mowy, Poznań 2009, s. 5.

3. T. Walichowski, Izrael a NRF, Warszawa 1967 r., s.176; zob. także Wypowiedź Jana Rogiera w: Acta Hlondiana (Dokumentacja Kardynała Augusta Hlonda), t. 6, cz.3, s.160.

4. Cyt. za: D. Olszewski, Polski antysemityzm w czasie okupacji i po wojnie, w: Znaki Czasu 7(3)/1987, s.91-92.

5. D. Olszewski, tamże.

6. Por. M. Hillel, Le massacre des survivants. Eu Pologne apres l`Holocauste, 1945-1947, Paris 1985, s.63-64, 126-127, 184, 233-234, 250.

7. Oba dokumenty w: Czy Żydzi mają diabła za ojca? t. 3, ks. M. Czajkowski, Warszawa 2016, s. 346-348, 355-357oraz w: Co Kościół myśli o Żydach i judaizmie. Co Żydzi myślą o Kościele?, Kielce 2017, s. 38-46. Zob. też St. Krajewski, w: Tajemnica Kościoła a tajemnica Izraela, Warszawa 2007, s. 139.

8. Co Kościół myśli o Żydach i judaizmie…, s. 43.

9. Proces beatyfikacyjny został otwarty w Archikatedrze św. Jana w Warszawie przez ks. Kard. Józefa Glempa, prymasa Polski dnia 9 stycznia 1992 r. 21 maja 2018 r. papież Franciszek zatwierdził dekret o heroiczności cnót kard. A. Hlonda.

10. http://www.rp.pl/Kosciol/180529592-Amerykanscy-zydzi-protestuja-ws-beatyfikacji-polskiego-kardynala-Augusta-Hlonda.html [dostęp 29.05.2018].

11. August Kard. Hlond, O katolickie zasady moralne, w: Listy Pasterskie, Poznań 1936, s.192-193, zob. także O katolickie zasady moralne w: Acta Hlondiana, t.1, cz.1, s.172-173.

12. Tamże, List Pasterskie, s.192, Acta Hlondiana, t.1, cz.1, s.172.

13. Tamże, Listy Pasterskie, s.192, Acta Hlondiana, t.1, cz.1, s.172.

14. Tamże, Listy Pasterskie, s.192, Acta Hlondiana, t.1, cz.1, s.172.

15. Tamże, Listy Pasterskie, s.192-193, Acta Hlondiana, t.1, cz.1, s.172-173.

16. Tamże, Listy Pasterskie, s.193, Acta Hlondiana, t.1, cz.1, s.173.

17. S. Kosiński, August Hlond 1926-1948 w: Na stolicy Prymasowskiej w Gnieźnie i w Poznaniu. Szkice o Prymasach Polski w okresie niewoli narodowej i w II Rzeczpospolitej, Poznań 1982, s.363.

18. E. Guz, Kardynał Hlond kłopotliwy dla III Rzeszy, w: Słowo Powszechne 1992, nr 9, s. 4.

19. Por. D. Olszewski, Polski antysemityzm w czasie okupacji i po wojnie, w: Znaki Czasu 1987, nr 7/3 s. 91-93.

20. S. Kosiński, August Kard. Hlond Prymas Polski w służbie Boga i Ojczyzny. Wybór pism i przemówień 1922-1948, Warszawa 1988, s.214, zob. także: Uwagi wobec dziennikarzy amerykańskich w: Acta Hlondiana, t.2, cz. 2, s.259.

21. Sobór Watykański II, Konstytucje, dekrety, deklaracje, Poznań 2002, s. 336.

22. S. Kosiński, tamże, s. 214; Acta Hlondiana, t. 2, cz. 2, s. 259-260.

23. A. Michnik, Pogrom Żydów. Dwa rachunki sumienia, w: Przeciw antysemityzmowi 1936-2009 t. 2, Kraków 2010 , s. 176.

24. A. Michnik, tamże, s.152.

25. A. Michnik, tamże, s.169.

26. S. Kosiński, August Kard. Hlond Prymas Polski w służbie Boga i Ojczyzny. Wybór pism i przemówień 1922-1948, Warszawa 1988, s. 214-215; zob. także Uwagi wobec dziennikarzy amerykańskich w: Acta Hlondiana, , t. 2, cz. 2, s. 259.

27. S. Kosiński, tamże, s. 215.

28. Wiadomości Katolickiej Misji Polskiej w Londynie, R. 8, nr 9 (1946) s. 12 (maszynopis), zob. także Uwagi wobec dziennikarzy amerykańskich w: Acta Hlondiana, t.2, cz.2, s. 260.

29. Maszynopis wywiadu otrzymany od ks. S. Kosińskiego, por. Dziennik Powszechny, Radom-Kielce, r. II: 1946 s. 2 z 22.I.1946, zob. także: Wywiad z prof. Michałem Zylbergiem w: Acta Hlondiana t. 2, cz. 2, s. 257-258.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan: zaprezentowano elektroniczny różaniec dla młodych

2019-10-15 19:31

vaticannews.va / Watykan (KAI)

W Watykanie zaprezentowano dziś elektroniczny różaniec. Działający wraz z mobilną aplikacją nie tylko ułatwia odliczanie kolejnych „Zdrowasiek”, ale proponuje bogaty materiał dydaktyczny, który uczy modlitwy różańcowej oraz proponuje różne rozważania.

stock.adobe.com

Jest to nowa inicjatywa Apostolstwa Modlitwy, czyli Światowej Sieci Modlitwy z Papieżem. Jak mówi jej dyrektor, chodzi tu o połączenie wielkiej tradycji duchowej z najnowszą techniką. Wszystko po to, aby zachęcić młodych do odmawiania różańca – mówi ks. Frédéric Fornos SJ.

„W tym nadzwyczajnym miesiącu misyjnym, pamiętając, że modlitwa stanowi centrum misji Kościoła, proponujemy Click To Pray eRosary – elektroniczny różaniec, aby nauczyć młodych modlić się o pokój na świecie. Na ostatnich Światowych Dniach Młodzieży papież poprosił nas, byśmy pomogli młodym modlić się o pokój – powiedział Radiu Watykańskiemu ks. Fornos. – Wiemy, jak bardzo świat potrzebuje dziś pokoju. Podjęliśmy więc różne inicjatywy, a teraz w październiku, miesiącu różańca, wprowadzamy tę nową pomoc, aby młodzi mogli modlić się o pokój w ich cyfrowym świecie. Stosując najbardziej zaawansowaną technologię, uczymy młodych różańca, bo niekiedy nie wiedzą, jak to robić. Jest to różaniec z obrazkami, z audioprzewodnikiem, z pedagogią, która stopniowo wprowadza nas w modlitwę w intencji wielkich wyzwań ludzkości i misji Kościoła”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Głos nuncjusza zabrzmiał we Wrocławiu

2019-10-16 16:05

A. Bugała

Ekscelencjo, Arcybiskupie Józefie,

arch. PWT

Arcybiskupie Wrocławski i Wielki Kanclerzu,

Magnificencjo Rektorze Papieskiego Wydziału Teologicznego,

Profesorze Włodzimierzu Wołyńcu,

Czcigodni Profesorowie,

Drodzy Goście,

Drodzy Seminarzyści i Studenci,

Z radością przyjąłem Państwa zaproszenie na dzisiejszą inaugurację roku akademickiego Papieskiego Wydziału Teologicznego, położonego w sercu Wrocławia, jednego z najstarszych miast w Polsce, charakteryzującego się silną tożsamością kulturową i szczerym umiłowaniem swych wielowiekowych tradycji.

W kontekście obchodów stulecia przywrócenia relacji dyplomatycznych między Stolicą Apostolską i Rzecząpospolitą Polską i mianowania pierwszego Nuncjusza Apostolskiego w odrodzonej Polsce, abp. Achillesa Rattiego (1919-2019), wydaje mi się właściwe zilustrowanie roli zarówno dyplomacji Stolicy Apostolskiej, jak i samej Nuncjatury Apostolskiej.

Kiedy w marcu 1978 r. zostaliśmy przyjęci na audiencji przez papieża Pawła VI, przypomniał on nam, młodym absolwentom Akademii Kościelnej gotowym do wyjazdu na placówki, że dyplomacja watykańska jest «wyjątkową i uprzywilejowaną posługą, często niejasną i nieznaną» (Paweł VI, Przemówienie do Przełożonych i studentów Papieskiej Akademii Kościelnej, 23 marca 1978). Z mojego doświadczenia dodam jeszcze, że jest to posługa cicha, efektywna i czasem niezrozumiana. Dlatego w tym inauguracyjnym przemówieniu pragnę uczynić «zrozumiałą» rolę dyplomacji na poziomie lokalnym i międzynarodowym.

Kontynuując wykład w sposób systematyczny, chciałbym zacząć tradycyjnie, czyli od definitio terminorum. Termin «Stolica Święta» w rzeczywistości ma bardzo konkretne znaczenie w Kodeksie Prawa Kanonicznego. Ściśle mówiąc, «Stolica Święta» czy «Stolica Apostolska» wskazuje na Stolicę Piotrową, a zatem Papieża, który jest następcą św. Piotra. Jednakże termin ten jest częściej używany w szerokim znaczeniu, obejmując nie tylko samego Papieża, ale także Sekretariat Stanu i inne Dykasterie Kurii Rzymskiej, które pomagają Papieżowi w sprawowaniu rządów w Kościele katolickim (por. Kodeks Prawa Kanonicznego, kan. 361).

Stolica Apostolska uważana jest za suwerenny podmiot, posiadający międzynarodową osobowość prawną. Jej suwerenność nie jest powiązana jedynie z terytorium, ale także z osobą, mianowicie z osobą Biskupa Rzymu, czyli Papieża.

Jako podmiot prawa międzynarodowego, Stolica Apostolska prowadzi prawdziwą działalność dyplomatyczną. Zwykle używamy w tym kontekście wyrażeń bardziej powszechnych jak «dyplomacja watykańska» lub «dyplomacja papieska».

Należy doprecyzować, że Państwo Watykańskie, małe, niezależne terytorium, które obejmuje Wzgórze Watykańskie w Rzymie, nie wysyła ani nie przyjmuje ambasadorów i nie angażuje się jako takie w działalność dyplomatyczną. Funkcję tę pełni Stolica Apostolska, a nie Państwo Watykańskie, nawet jeśli jest ono pod każdym względem podmiotem niezależnym i suwerennym. Chociaż Stolica Apostolska została całkowicie pozbawiona swojego terytorium w latach 1870-1929, nadal wysyłała i przyjmowała ambasadorów, zawierała traktaty międzynarodowe, odgrywała aktywną rolę w mediacjach międzynarodowych, pełniła wszystkie działania właściwe suwerennym podmiotom. W tym sensie utworzenie – na mocy Traktatów Laterańskich z 1929 r. – Państwa Watykańskiego nie ustanowiło suwerenności Stolicy Apostolskiej, ale jeszcze bardziej ją ukazało i zagwarantowało.

Należy oczywiście pamiętać, że ta międzynarodowa działalność Stolicy Apostolskiej, zarówno dyplomatyczna jak i nie-dyplomatyczna, jest w ostateczności działalnością Papieża jako takiego. Papież jest głównym podmiotem odpowiedzialnym za relacje dyplomatyczne Stolicy Apostolskiej. Jest to wyraźnie widoczne na przykład w osobistych działaniach Ojca Świętego Jana Pawła II, szczególnie w Europie Środkowej i Wschodniej, a także w różnych inicjatywach Papieża Franciszka, które mają wpływ i wywierają skutki w odniesieniu do całej ludzkości, jak np. zaangażowanie w sprawy uchodźców i migrantów, ochrona środowiska lub przezwyciężenie konfliktów międzynarodowych i wojen domowych.

Papieżowi pomagają w tej pracy dyplomatycznej różne urzędy Stolicy Apostolskiej, w szczególności Sekretariat Stanu, Nuncjatury Apostolskie i Przedstawicielstwa w różnych krajach, w tym oczywiście także Nuncjatura Apostolska w Polsce, oraz stałe misje lub obserwatorzy przy organizacjach międzynarodowych. Ponadto, Ojciec Święty może liczyć na współpracę i pomoc lokalnych episkopatów, wiernych i ludzi dobrej woli różnych wyznań.

Stolica Apostolska utrzymuje relacje dyplomatyczne zarówno na poziomie dwustronnym, jak i wielostronnym. Na poziomie dwustronnym Stolica Apostolska posiada relacje dyplomatyczne ze 183 państwami (ostatnie z nich, które nawiązało relacje, to Birma w maju 2017 r.). , Stolicę Apostolską w tych państwach reprezentuje Nuncjusz Apostolski akredytowany przy Głowie Państwa; jest on członkiem korpusu dyplomatycznego i pomaga biskupom w ich posłudze pasterskiej dla dobra duchowego i materialnego Ludu Bożego, a także we wdrażaniu relacji jedności ze Stolicą Apostolską.

Nuncjusz Apostolski odgrywa podwójną rolę. Z jednej strony jest przedstawicielem Papieża w Kościele lokalnym w danym kraju lub w kilku krajach jednocześnie. W tej roli ma obowiązek umacniania więzi jedności i komunii między Stolicą Piotrową i Kościołem lokalnym (por. kan. 364). Z drugiej strony reprezentuje Papieża wobec państw i władz cywilnych zgodnie z normami prawa międzynarodowego. W myśl norm zawartych w Konwencji wiedeńskiej o stosunkach dyplomatycznych z 1961 r., Nuncjusz Apostolski ma rangę ambasadora.

Ponadto, w wielu krajach Nuncjusz jest automatycznie dziekanem Korpusu Dyplomatycznego, tak jak tutaj w Polsce. Jest on primus inter pares pośród wszystkich szefów misji dyplomatycznych i pełni różne funkcje protokolarne, takie jak wygłaszanie przesłań lub przemówień do najwyższych władz państwowych w imieniu Korpusu Dyplomatycznego, jak również witanie i żegnanie ambasadorów przybywających i wyjeżdżających z kraju. Podstawowym zadaniem Nuncjusza jest promowanie i rozwijanie relacji między Stolicą Apostolską a władzami państwowymi, przy których jest akredytowany. We współpracy z Kościołem lokalnym jest wezwany do zarządzania sprawami dotyczącymi relacji między Kościołem i państwem, w tym przygotowywania porozumień w sprawach będących przedmiotem wspólnego zainteresowania lub wdrażania obowiązujących już konkordatów.

Stolica Apostolska i Rzeczpospolita Polska podpisały w dniu 28 lipca 1993 r. nadal obowiązujący konkordat. W owym czasie pełnomocnikami stron byli ówczesny Nuncjusz Apostolski abp Józef Kowalczyk i minister spraw zagranicznych prof. Krzysztof Jan Skubiszewski.

Po długiej procedurze parlamentarnej, wymiana dokumentów ratyfikacyjnych odbyła się w Watykanie 25 marca 1998 r. Miesiąc później konkordat wszedł w życie, a następnie ustanowiono dwie Komisje Konkordatowe, kościelną i rządową. Konkordat wzmocnił na poziomie porozumienia międzynarodowego gwarancje wolności wyznania w kraju. Pośród najbardziej znaczących innowacji konkordatu należy zaś podkreślić wprowadzenie tzw. małżeństwa konkordatowego.

Państwa, które nawiązały relacje dyplomatyczne ze Stolicą Apostolską reprezentowane są przez ambasadora, który może przebywać na stałe w Rzymie lub w innym kraju. Obecny Ambasador RP przy Stolicy Apostolskiej to J.E. Janusz Kotański, który przedstawił listy uwierzytelniające Ojcu Świętemu Franciszkowi w dniu 23 czerwca 2016 r.

Istnieją też państwa, z którymi Stolica Apostolska nie ma wciąż relacji dyplomatycznych; w tych przypadkach jest ona reprezentowana, tam gdzie to możliwe, przez delegata apostolskiego, który, choć ma rolę zasadniczo kościelną, może jednak utrzymywać kontakty z władzami państwowymi, nawet jeśli ściśle mówiąc, nie ma rangi ambasadora.

Pomimo faktu, że dyplomacja papieska regulowana jest przez prawo i normy międzynarodowe, jest ona raczej nietypowa i sui generis. Relacje dwustronne między Stolicą Apostolską a państwem różnią się pewnymi licznymi i ważnymi elementami w porównaniu do tych panujących między państwami. W rzeczywistości, w porównaniu z innymi państwami, Stolica Apostolska nie ma bowiem celów natury politycznej, handlowej czy wojskowej i pozostaje neutralna w sporach między państwami. Kwestie te leżą poza interesem Stolicy Apostolskiej, chyba że mają reperkusje w innych dziedzinach, takich jak pokój na świecie lub o ile państwa w drodze wzajemnego porozumienia nie zażądają mediacji Stolicy Apostolskiej w celu rozwiązania sporu.

Stało się tak na przykład w 1885 r. (po zniesieniu Państwa Papieskiego) za pontyfikatu Leona XIII, kiedy Niemcy i Hiszpania poprosiły Papieża, aby był ich rozjemcą w konflikcie o Wyspy Karolińskie, i poddały się zgodnie jego werdyktowi. Niedawny przypadek to ten z 1978 r., kiedy to Argentyna i Chile poprosiły Stolicę Apostolską o międzynarodową mediację w sporze o Kanał Beagle (floty obu państw były już gotowe do bitwy), w wyniku czego ostatecznie udało się osiągnąć pokojowe porozumienie. Nawet jeśli chodzi o sprawy czysto doczesne, Stolica Apostolska przyjmuje więc złożoną rolę międzynarodowego mediatora w celu osiągnięcia pokoju, szczególnie między państwami o populacji w większości katolickiej.

Niedawno dyplomacja papieska odegrała również istotną rolę dyplomatyczną w procesie pojednania między Kubą i Stanami Zjednoczonymi. Podobnie ważną rolę odegrała, ponadto dyskretnie i skutecznie, również w Sudanie Południowym, Mozambiku, Wenezueli i w innych krajach.

Należy podkreślić, że w przeciwieństwie do dwóch państw, z których jedno jest zawsze obce wobec drugiego, Kościół katolicki nigdy nie jest tak naprawdę bytem obcym. Dzieje się tak za każdym razem, gdy obywatele danego kraju są również członkami Kościoła. Uzasadnia to fakt, że Sekcja ds. Relacji z Państwami w Sekretariacie Stanu nie jest tożsama z Ministerstwem Spraw Zagranicznych. Co więcej, ponieważ Kościół i państwo w zakresie swoich kompetencji działają dla wspólnego dobra tego samego ludu i tej samej wspólnoty, nie są to podmioty wobec siebie przeciwstawne, przynajmniej co do zasady. Element ten oznacza, że w celu pogłębienia wzajemnego zrozumienia i współpracy musi istnieć dialog między obiema stronami, nie tylko na poziomie lokalnym czy krajowym, ale także na szczeblu dyplomatycznym i instytucjonalnym między Stolicą Apostolską, która obejmuje centralne organy kierownicze Kościoła, a poszczególnymi państwami.

Stolica Apostolska zawsze zwracała szczególną uwagę na los ludzkości jako takiej. Z tego powodu była zapraszana do członkostwa w różnych organizacjach międzynarodowych i regionalnych, które powstały po tragicznych wydarzeniach II wojny światowej. Ta współpraca przybiera różne formy. W niektórych przypadkach, jak w przypadku Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) oraz Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (AIEA), Stolica Apostolska jest pełnoprawnym członkiem i posiada swojego Stałego Przedstawiciela; w innych przypadkach, jak w Organizacji Narodów Zjednoczonych (ONZ) i w Radzie Europy, ma status «obserwatora» i jest reprezentowana przez Stałego Obserwatora, który bierze regularnie udział w szczytach, konferencjach oraz innych spotkaniach tych Organizacji.

Każdego roku Sekretariat Stanu publikuje dokument zatytułowany: Stolica Apostolska i Organizacje międzynarodowe, który zawiera listę wszystkich konferencji i spotkań, w których uczestniczyła Stolica Apostolska w ciągu roku. Już sama lektura tej publikacji pokazuje, że Stolica Święta interesuje się wieloma tematami, takimi jak propagowanie pokoju, poszanowanie prawa humanitarnego w przypadku konfliktów, rozbrojenie, pokojowe wykorzystanie energii jądrowej, prawa człowieka, w tym prawo do życia i wolność wyznania, troska o migrantów i uchodźców, integralny rozwój człowieka, ochrona środowiska, ochrona dóbr kultury i sztuki, gwarancja wystarczających zasobów żywności, odpowiedni system opieki zdrowotnej, edukacja itp.

W tym kontekście, w grudniu ubiegłego roku, Polska miała przywilej organizowania w Katowicach XXIV Sesji Konferencji Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu. W swoim przemówieniu podczas tego historycznego wydarzenia, J. Em. Kard. Pietro Parolin, Sekretarz Stanu, w imieniu Stolicy Apostolskiej przypomniał to, co ujął Papież Franciszek w encyklice Laudato si’ poświęconej trosce o wspólny dom: «Wytyczne dotyczące rozwiązania wymagają zintegrowanego podejścia do walki z ubóstwem, aby przywrócić godność wykluczonym i jednocześnie zatroszczyć się o naturę» (Franciszek, Laudato si’, n. 139). Zmiana mentalności jest konieczna, aby postawić w centrum ludzki i etyczny wymiar zmian klimatu. Kardynał Parolin wskazał następnie, że «w tej perspektywie mamy wielką odpowiedzialność wobec przyszłych pokoleń. Dzisiejsi młodzi ludzie wykazują dużą wrażliwość na złożone problemy związane ze zmianą klimatu. Jest to wyzwanie edukacyjne, zatem procesy edukacyjne mogą budzić i budzą w młodych tę wrażliwość, która stanowi naszą przyszłość» (Pietro Parolin, Przemówienie na XXIV Sesji Konferencji Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu, 4 grudnia 2018 r.).

Przytoczone tutaj przykłady ukazują wyraźnie, że działalność dyplomatyczna Stolicy Apostolskiej koncentruje się na osobie ludzkiej, której niezbywalna i transcendentna godność tkwi ostatecznie w fakcie bycia stworzoną na obraz i podobieństwo Boga. Z taką świadomością, Stolica Apostolska jest głęboko zainteresowana dobrem ludzkości jako całości i posługuje się dialogiem dyplomatycznym na wszystkich poziomach w celu promowania wartości autentycznego humanizmu.

We wrześniu ubiegłego roku Delegacja Stolicy Apostolskiej uczestniczyła na przykład w spotkaniu OBWE w Warszawie zorganizowanym przez Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka: OSCE’s 2019 Human Dimension Implementation Meeting (HDIM).

W kwestiach tak wielkiej wagi Stolica Apostolska nie angażuje się w sposób czysto polityczny, handlowy czy techniczny. Przeciwnie, podchodzi do problemu z punktu widzenia moralnego i duchowego, pokazując perspektywy i analizy, które w innym przypadku nie zawsze byłyby słyszalne lub brane pod uwagę, próbując przezwyciężyć nieodpowiednie lub częściowe wizje całości, tak ażeby promować dobro wszystkich. W swojej działalności Stolica Apostolska kieruje się nauką społeczną Kościoła, opartą na czterech podstawowych zasadach: godności osoby ludzkiej, dobra wspólnego, solidarności i pomocniczości.

W swojej programowej adhortacji apostolskiej Evangelii gaudium, papież Franciszek podsumowuje to podejście w następujący sposób: «W dialogu z państwem i społeczeństwem Kościół nie dysponuje rozwiązaniami dla wszystkich szczegółowych kwestii. Jednakże, wespół z innymi siłami społecznymi, towarzyszy propozycjom bardziej odpowiadającym godności osoby ludzkiej i dobru wspólnemu. Kościół zawsze proponuje jasne podstawowe wartości życia ludzkiego, by można było je zastosować w życiu politycznym» (Franciszek, Evangelii gaudium, n. 241).

W świetle powyższego chciałbym wymienić kilka obszarów tematycznych, w których dobrze widoczne jest zaangażowanie papieskiej dyplomacji. Dla zachowania zwięzłości wspomnę o dwóch tematach będących przedmiotem naszego szczególnego zainteresowania: 1) służba Stolicy Apostolskiej na rzecz pokoju na świecie; 2) wkład i wizja Stolicy Apostolskiej w zakresie praw człowieka.

1. Służba Stolicy Apostolskiej na rzecz pokoju na świecie

Głoszenie pokoju należy do sedna przesłania ewangelicznego i jest także jednym z ewangelicznych błogosławieństw: «Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi» (Mt 5,9). Chrystus, jak stwierdza św. Paweł, przyszedł ogłosić pokój tym którzy są blisko i którzy są daleko (por. Ef 2,17). Pokój to nie tylko brak wojny lub współistnienie czy brak ingerencji w wewnętrzne sprawy innych państw; pokój jest wielką budowlą polityczną, która – jak podkreślał Ojciec Święty w wielu wystąpieniach – opiera się na filarach prawdy, sprawiedliwości, wolności i solidarności. Pokój to wielka, ale krucha budowla, wymagająca stałej troski i uwagi.

Dlatego podstawowym zadaniem dyplomacji Stolicy Apostolskiej jest praca na rzecz pokoju, zgodnie z metodami i zasadami dotyczącymi podmiotów prawa międzynarodowego, a jednocześnie formułując praktyczne rozwiązania zgodne z prawem w celu zapobiegania, rozwiązywania lub skracania potencjalnych konfliktów i unikania ewentualnego obrotu sytuacji w kierunku nieracjonalnego użycia siły. W tej perspektywie chciałbym zaznaczyć, że to zaangażowanie jest nade wszystko działalnością natury religijnej, ponieważ chodzi przede wszystkim o to, by być autentycznie «wprowadzającymi pokój», zgodnie z treścią błogosławieństw (por. Mt 5,9).

Sekretarz Stanu kard. Pietro Parolin, w swojej Lectio magistralis na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie (10 marca 2015) stwierdził: «Działalność dyplomatyczna Stolicy Apostolskiej nie ogranicza się do obserwowania wydarzeń czy oceniania ich znaczenia i nie może nawet pozostawać krytycznym głosem. Ona działa na rzecz współistnienia i wspólnego życia różnych narodów w celu promowania braterstwa między narodami, przy czym pojęcie braterstwo jest synonimem skutecznego współdziałania, prawdziwej współpracy, harmonii i porządku, w celu osiągnięcia solidarności skierowanej na dobro wspólne i dobro pojedynczych osób».

Jak wiadomo, termin «dobro wspólne» ma bardzo wiele powiązań z tematem pokoju. Stolica Apostolska działa odpowiedzialnie na scenie międzynarodowej nie po to, aby zagwarantować ogólne bezpieczeństwo – co jest coraz trudniejsze w tym okresie ciągłej niestabilności – ale po to, by wspierać koncepcję pokoju jako owocu relacji opartych na sprawiedliwości, poszanowaniu prawa międzynarodowego i fundamentalnych praw człowieka, szczególnie osób najbardziej bezbronnych.

2. Wizja i wkład Stolicy Apostolskiej w zakresie praw człowieka

«Osoba ludzka» znajduje się w centrum uwagi Stolicy Apostolskiej z dwóch powodów: po pierwsze dlatego, że zgodnie z wiarą chrześcijańską mężczyzna i kobieta zostali stworzeni na obraz i podobieństwo Boże (Rdz 1,26-27), a po drugie, powszechny charakter Kościoła katolickiego implikuje to, że nie jest on obcy dla żadnego narodu oraz żaden naród nie jest obcy dla Kościoła.

Osoba ludzka jest zasadą przewodnią wszelkiego zainteresowania Stolicy Apostolskiej społeczeństwem i stanowi przyczynę, leżącą u podstaw jego zaangażowania na rzecz pokoju. «Człowiek jest drogą Kościoła», lubił powtarzać św. Jan Paweł II. Nie bez powodu Papież Benedykt XVI wybrał jako temat Światowego Dnia Pokoju w 2006 roku hasło: «Osoba ludzka sercem pokoju». Osoba ludzka jest naturalnie obdarzona wszystkimi podstawowymi prawami, takimi jak prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci, prawo do wyżywienia i edukacji, prawo do równości wobec prawa, prawo kobiet do niedyskryminacji w stosunku do mężczyzn, itp. Na mocy pierwszeństwa prawa do życia i do wolności, Stolica Apostolska opowiada się w rozwoju prawa międzynarodowego za tym, aby uznać za zgodną z prawem, a w szczególnych przypadkach konieczną, interwencję humanitarną wspólnoty międzynarodowej w wewnętrzną sferę państwa. Chodzi o sytuacje, gdy jego ludność podlega nieludzkiemu reżimowi lub żyje w warunkach niemożliwych do zaakceptowania.

Jak powiedział św. Jan Paweł II: «Dyplomacja papieska nie ma innego celu niż promowanie, przedłużanie na cały świat i obronę ludzkiej godności i wszelkich form ludzkiego życia społecznego, od rodziny, po miejsce pracy, szkołę, wymiar lokalny, krajowy i międzynarodowy. [...] Wszędzie na świecie obowiązkiem Kościoła jest, aby jego głos był słyszany, tak aby głos ubogich był dostrzegany przez wszystkich jako fundamentalny apel do dzielenia się i solidarności. Troska Następcy św. Piotra i Kościołów lokalnych na świecie dąży do dobra duchowego, moralnego i materialnego wszystkich. Życie dyplomatyczne opiera się na zasadach etycznych, które stawiają osobę ludzką w centrum analiz i decyzji oraz uznają godność każdego człowieka i każdego narodu, z których każdy ma niezbywalne prawo do godnego życia zgodnie z jego prawdziwą naturą» (Jan Paweł II, Przemówienie do sympozjum naukowego nt. dwudziestolecia działalności dyplomatycznej w czasie jego pontyfikatu, 13 listopada 1998 r.).

Papież Franciszek, w ciągłości ze swoimi poprzednikami, zwłaszcza św. Janem Pawłem II i Benedyktem XVI, ostrzega przed koncepcją praw człowieka w kluczu indywidualistycznym, która to ostatecznie «prowadzi to do zasadniczego nietroszczenia się o innych i sprzyjania owej globalizacji obojętności, która rodzi się z egoizmu, jako owoc koncepcji człowieka niezdolnego do przyjęcia prawdy i życia autentycznym wymiarem społecznym». Jak stwierdza Papież: «Mamy w istocie zbyt wiele rzeczy, które często nie są potrzebne, ale nie jesteśmy już w stanie budować autentycznych relacji międzyludzkich, nacechowanych prawdą i wzajemnym szacunkiem» (Franciszek, Przemówienie do Rady Europy, 25 listopada 2014 r.).

Aplikując powyższe zasady do delikatnego problemu migrantów i uchodźców zmuszonych do opuszczenia własnej ojczyzny z powodu wojen, prześladowań i ubóstwa, Papież Franciszek w dniu 11 stycznia 2016 r. w swoim przemówieniu do Korpusu Dyplomatycznego akredytowanego przy Stolicy Apostolskiej mówił o przyczynach tego zjawiska i jego możliwych rozwiązaniach, podkreślając aspekty ludzkie i wzywając głowy państw do dostrzeżenia przyczyn migracji oraz «podważenia ustalonych praktyk i zwyczajów, począwszy od problemów związanych z handlem bronią, problemu zaopatrzenia w surowce i energię, inwestycji, polityki finansowej i wsparcia na rzecz rozwoju, aż po poważną plagę korupcji». Mówiąc szerzej, Papież nalegał na promowanie szczerego i pełnego szacunku dialogu między krajami pochodzenia, tranzytu i docelowymi w celu znalezienia nowych i zrównoważonych rozwiązań, mając na uwadze, że «migracje będą tworzyć podstawę przyszłości świata bardziej niż dotychczas oraz że odpowiedź może być owocem jedynie wspólnej pracy, która byłaby naznaczona szacunkiem dla ludzkiej godności i praw osób».

Na zakończenie tego przemówienia nie mogę nie wspomnieć o abp. Achillesie Rattim, pierwszym Nuncjuszu Apostolskim odrodzonej Polski, mianowanym sto lat temu, 6 czerwca 1919 r., przez Papieża Benedykta XV.

Jestem dumny z bycia następcą na Stolicy Warszawskiej tak znamienitego Poprzednika, który następnie został wyniesiony na tron papieski i przybrał imię Papieża Piusa XI.

W bieżącym roku Nuncjatura promowała różne inicjatywy upamiętniające dwie setne rocznice jednocześnie: przywrócenia relacji dyplomatycznych i powołania pierwszego Nuncjusza Apostolskiego.

Jak dobrze Państwo wiedzą, stałe relacje między Polską i Stolicą Apostolską sięgają 1555 roku i według obliczeń jestem 73. papieskim Przedstawicielem w Polsce.

Ciekawa uwaga: wśród moich Poprzedników, oprócz wspomnianego Papieża Piusa XI, misję na tych terenach sprawowało dwóch innych przyszłych Papieży: Papież Klemens VIII, który był legatem a latere w Polsce w latach 1588-1589, i Papież Innocenty XII, który był Nuncjuszem w Rzeczpospolitej Obojga Narodów w latach 1660 – 1668.

Ponadto, przyszły Papież Paweł VI, ks. Giovanni Battista Montini, przez kilka miesięcy 1923 r. był sekretarzem Nuncjatury w Warszawie.

Podczas bardzo intensywnej pracy wykonanej w krótkim okresie trzech lat od przybycia do Warszawy, najpierw jako Wizytator Apostolski, a następnie Nuncjusz, aż do swojego odejścia (maj 1918 r. - 4 czerwca 1921 r.), ks. Achilles Ratti bardzo pokochał Polskę. Świadczą o tym dwa mocne znaki: po pierwsze jego konsekracja biskupia odbyła się w Katedrze Warszawskiej 28 października 1919 r., a konsekratorem był abp A. Kakowski, po drugie natomiast ikona Matki Bożej Częstochowskiej, dar biskupów polskich, wystawiona została przez niego do pobożnej czci w kaplicy Pałacu Apostolskiego w Castel Gandolfo. Umieszczono tam również obrazy znanego malarza Rosena, przedstawiające dwa historyczne wydarzenia z dziejów Polski. Warto przypomnieć, że słynny pamiątkowy medal, wykuty w 1930 r. z okazji dziesiątej rocznicy «Cudu nad Wisłą», zwycięstwa nad bolszewikami, został dedykowany Papieżowi Piusowi XI, aby podziękować mu za to, że podczas bitwy nie opuścił Warszawy.

Niestety, ostatni okres misji abp. Achillesa Rattiego w roli Wysokiego Komisarza dla terytorium Górnego Śląska w czasie plebiscytu, nie należał do łatwych i obfitował w różnorakie przeszkody. Bp Jan Kopiec mówi o tym w ten sposób: «Wszyscy, nawet sam A. Ratti, byli świadomi, że ta misja nie przyniosła spodziewanych efektów i można było ją uznać za niepowodzenie, ale nie z powodu uchybień samego komisarza» (Nuncjusz na ziemiach pogranicza. Achilles Ratti, późniejszy Pius XI, w Polsce. 1918-1921, Città del Vaticano 2017, s. 346).

Abp Achilles Ratti skrupulatnie odnotowywał w swych «Dziennikach» każde wydarzenie, spotkanie i wizytę. Dzienniki dają nam precyzyjną i szczegółową wizję niestrudzonej misji pełnionej przez Achillesa Rattiego, ale z powodu ograniczeń czasowych nie mogę szerzej o tym opowiedzieć.

Chciałbym zakończyć mocnymi słowami Ojca Świętego Franciszka skierowanymi 25 czerwca 2015 r. do studentów Papieskiej Akademii Kościelnej: «Stolica Apostolska jest siedzibą Biskupa Rzymu, Kościołem, który przewodniczy w miłości, który nie zasadza się na próżnej dumie, ale na codziennej odwadze uniżenia swojego Mistrza. Prawdziwym autorytetem Kościoła Rzymskiego jest miłość Chrystusa, nie ma innego. To jedyna siła, która czyni go powszechnym i wiarygodnym dla ludzi i świata. To jest serce jego prawdy, która nie wznosi murów podziału i wykluczenia, ale staje się pomostem, który buduje komunię i przypomina o jedności rodzaju ludzkiego; to jest jego sekretna moc, która karmi jego wytrwałą nadzieję, niepokonaną pomimo chwilowych porażek».

Dziękuję za uwagę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem